Dopadło i mnie w końcu. Życie. Takie normalne, jakie toczą pod górę miliony ludzi mieszkających w okolicy 700–800 kilometrów. Takie płaskie, nijakie, odmierzane porannym budzikiem kopiącym dupę w kierunku pracy i wieczornym rytuałem udawania, że słucha się żony i bawi z dzieciakami kiedy myśli się tylko o tym, by pilot nie ważył aż tyle bo dłoń go trzymająca zmęczona jest całodzienną, beznadziejną walką […]
Niewierzący w państwie wyznaniowym
Jestem szczęśliwym człowiekiem. Przynajmniej wedle miary ludzi, którzy stopień szczęścia mierzą oderwaniem od codziennej głupoty. Wczoraj zbyt wiele miałem zajęć, zbyt dobrze bawiłem się z rodziną skakając na macie do tańczenia i nazbyt robiłem z siebie idiotę próbując połaskotać syna pod pachami (Gucio rży wtedy rozkosznie ale do pach dobrać mu się cholera trudno) by w ogóle zwrócić uwagę […]
Praca — przekleństwo czy błogosławieństwo?
Ostatnio dostaję w robocie ostro w wydajnościowy tyłek. Sytuacja jakich pewnie w wielu firmach wiele — wylatuje twój boss, jego obowiązki spadają na innych (w tym i ciebie), dostajesz na twarz zadania, o których nie masz większego pojęcia i jakoś musisz się w tym odnaleźć. Mówiąc szczerze dosyć to motywujące doznanie jest i sprawia nawet całkiem sporo frajdy. Tyle, ile nauczyłem się w ciągu […]
Gracz przed czterdziestką?
OK, do czterdziestki jeszcze nieco mnie brakuje (acz nie tak znów wiele) niemniej od jakiegoś już czasu nurtuje mnie jedno pytanie: kiedy znudzi mi się granie? Moja matka w kółko powtarza mi, że czas w końcu wydorośleć, zająć się rodziną, domem, dziećmi i całym tym bagażem naplecowym i do ziemi przygniatającym, zwanym w skrócie życiem. Moja matka przekonana jest, że […]
Za oknem prószy…
Patrzę smętnie w pracowe okno i walcząc z narastającym bólem głowy, coraz bardziej zatkanymi uszami i narastającym zmęczeniem, mam przed oczami drogę powrotną do domu. Pożyczyłem od rodzicielki swojej samochód by rodzinę swoją do Poznania przywieźć. Z tego samochodu — a jakże — korzystam. Cieszę się pustymi ulicami Poznania, który w okresie między Świętami a Nowym Rokiem staje się miastem leniwym, opustoszałym i z mieszkańcami […]
Fajny film oglądaliśmy. Momenty były!
Zostaliśmy totalnie zdominowani przez Gutka. Blog praktycznie przestał żyć a sama myśl o tym, by siąść i napisać coś ciekawego po całym dniu sprzątania, mycia, pracy i czasu płynącego między palcami po prostu odrzuca. Miałem moment wczoraj, w którym sięgnąłem po netbooka gotowy skreślić kilka słów o fajnym dokumencie, jaki oglądaliśmy z Dorophą ale po prostu mnie przyblokowało. Zamknąłem drania, odpaliłem Dooma […]
A gdzie są filmy dla dzieci i młodzieży?
Ano właśnie, takie to pytanie nasunęło się mnie i Dorophie podczas ostatniego weekendu, kiedy to skakaliśmy po kanałach różnistych próbując znaleźć coś fajnego do wciągnięcia dla da Majka. I pod tym względem niestety ale mamy w naszym kraju po prostu dramat. W telewizorni na dzieciaka czeka kupa kanałów tematycznych puszczających bajki różne — takie dla najmłodszych, takie dla […]
Halo 3: ODST — najlepszy trailer gry made ever?
Tak, wiem, wszyscy znają i wszyscy już oglądali. Ja oglądam raz za razem i dla tej gry jestem gotów nawiedzić Endera i Xboxa jego, by zobaczyć jak toto wygląda, jak się w to gra i czy klimat z rewelacyjnego trailera został w grze zachowany. Pobierz / obejrzyj film (m4v; 16,5mb) Abstrahując jednak od samej gry — jakość i wykonanie tego kawałka filmu nieodmiennie […]
Jak przetrwałam dwa tygodnie
… bez moich potworów? Stworzyłam sobie inne, własne, wewnątrz. Od czego w końcu mamy wyobraźnię? Pisząc “moje potwory” miałam na myśli Majkę i Kostasa oczywiście. Zaczęło się sielankowo. Odwiozłam łobuzy na dworzec, przypilnowałam, żeby wsiedli, pociąg ruszył i takie tam. OK. Sobota i spokój. Żadnych kostasowych przedwyjazdowych, pracowych, zmęczeniowych nerwów i marudzeń, Majkowych kaszli i inhalatorów, obiadków, prasowań. Błogostan. Tylko ja, […]
Morze…
To mnie zawsze w Grecji dopada — jakiś dziwny pociąg do morza. Nie wiem o co chodzi, to nie jest po prostu zadowolenie, że wlazło się do chłodnej wody w gorący dzień. Raczej bardziej chodzi o jakąś taką wewnętrzną potrzebę poprzebywania z wodą przez dłuższy czas sam na sam. W człowieku budzi się wodny stworek, który ciągnie koc jestestwa w swoją stronę. […]

