Archiwum | Rodzina Kanał RSS dla tej kategorii

Mam starego brata (niejednego :))

Nie da się ukryć, mój brat to już stara dupa jest. Dziś stuka mu… policzmy… ojej, 34 lata! W związku ze związ­kiem wziął i sobie zafun­do­wał basen :) Bracie! Żyj długo i szczę­śli­wie i oby Ci kapu­chy star­czyło, co trzeba dziar­sko stało (no, o akcje cho­dzi :)), byś zdro­wie zacho­wał, rodziny już nie­ko­niecz­nie mno­żył ale cie­szył się z tego, co masz, no […]

1 Komentarz Czytaj →

Nowy członek rodziny (kolejny :))

Bobek aka Prosiak aka... No, świnka morska :)

Coraz nas wię­cej na tym bożym świe­cie i aż strach pomy­śleć, dokąd to wszystko zmie­rza… Nowy czło­nek rodziny nazywa się Bobek aka Prosiak aka Misiek aka Fryzek aka dia­bli wie­dzą jesz­cze jak i nie, nie jest to nowe wcie­le­nie Gutka. Nowy czło­nek rodziny jest dumną świ­nią, w dodatku tak zwaną mor­ską. Świnka mor­ska to taki dziwny stwór, którego […]

1 Komentarz Czytaj →

Już prawie blachara :)

Zero błę­dów! Teoria zdana na pią­teczkę a teraz czas na prak­tykę… O czym piszę? A o doro­pho­wej nauce jeż­dże­nia pojaz­dami mecha­nicz­nymi. Trwa ta nauka już zdaje się od wrze­śnia i skoń­czyć się nie może. Dziś moja powoli ucząca się mał­żo­winka odha­czyła przy­naj­mniej pierw­szy etap — teo­rię śmi­gnęła tak, że tylko kurz pozo­stał. Ale wyzwa­niem będzie uczona przez ostatni […]

4 Komentarzy  Czytaj →

Przybyło nas!

Ta stopa zapowiada dużą stopę życiową :)

Mnożymy się niczym kró­liki! Nie wiem jak Wy, ale my (a przy­naj­mniej mój brat) pra­cu­jemy na przy­szłość tego kraju i dbamy o to, by miał kto robić na nasze eme­ry­tury. Ten hero­iczny nasz wysi­łek jest doce­niany przez kochane nasze pań­stwo w postaci zamy­ka­nia kolej­nych przed­szkoli i szkół ale czniamy to, bo prze­cież Kiedyś Będzie Lepiej ™. O przy­szłość tego […]

7 Komentarzy  Czytaj →

Kolejna artystka w rodzinie, taka jej mać…

da Majek

Nazywa się Paulina i — jak więk­szo­ści kro­śnień­skiego odłamu naszej fami­lii — bozia dała jej talent w łapki a także w ucho. Paulina potrafi coś naskro­bać, coś naba­zgrać, coś popla­mić a do tego jesz­cze potrafi czas tych bazgro­łów oglą­da­nia umi­lić przy­gry­wa­niem na skrzyp­kach połą­czo­nym z pod­śpie­wy­wa­niem i — ale tu już mogę zmy­ślać — wywi­ja­niem hołub­ców. I to wszystko potrafi robić jednocześnie! :)

Komentuj Czytaj →

Świąteczne powroty

Wielu z nas wyjeż­dża w Święta gdzieś na drugi koniec Polski (lub jesz­cze dalej), snu­jąc się z powro­tem do miejsc, z któ­rych ucie­kło na stu­dia czy w poszu­ki­wa­niu życio­wego leben­sraum. Wielu z nas te powroty męczą bo prze­cież nie po to ucie­ka­li­śmy, by wra­cać. Wielu z nas krzywi się i sarka na samą myśl o tym, że nie­ba­wem zoba­czą stare kąty, stare twa­rze i staną […]

7 Komentarzy  Czytaj →

Święta? No to i życzenia!

Życzymy Wam...

Dla wszyst­kich, któ­rzy tu zaglą­dają czę­sto lub od czasu do czasu oraz dla tych zagu­bio­nych, któ­rzy zna­leźli się przy­pad­kiem: Słowem… ŚWIĄTECZNIE NAJLEPSZEGO! A NA NOWY ROK… A to będzie za tydzień :)

1 Komentarz Czytaj →

To już DWA lata!

Torcik...

Tak jest, to już dwa lata razem! Przez te dwa lata Gutek inwe­sto­wał w masę i mogę śmiało powie­dzieć, że to wycho­dziło mu naj­le­piej. Na przy­szłość życzymy mło­demu, by inwe­sto­wał w coś wię­cej, niż tylko masę. A tri­ceps to pies? Gucio! Inwestuj w karierę! Niejaki Arnold S. może coś ci o tym powie­dzieć… I czego tu życzyć swo­jemu dziecku? Rośnij młody […]

6 Komentarzy  Czytaj →

Doropha na zakręcie!

Nauka jazdy

To się musiało w końcu stać. Musiało się wyda­rzyć i musiało spaść na nie­spo­dzie­wa­jący się tego, piękny, roz­le­gły acz plu­ska­jący się ponoć w kry­zy­sie świat. Kryzys, o któ­rym teraz wspo­mi­nam, daleko prze­wyż­sza zagro­że­niem wszystko, co od czasu upadku Związku Radzieckiego się wyda­rzyło. Ten stan per­ma­net­nego zagro­że­nia dopiero nad­ciąga ale już teraz wyci­ska łzy z oczu. Doropha otóż zaczęła wku­wać na […]

7 Komentarzy  Czytaj →

Ciekawe popołudnie…

Wczoraj mie­li­śmy kawał cie­ka­wego popo­łu­dnia. I wie­czoru takoż. Zaczęło się nie­win­nie, bo oto na naszym tara­sie wylą­do­wali poznani w szpi­talu przy oka­zji kawo­wej przy­gody Gutka — zna­jomi. Z tej oka­zji odpa­li­li­śmy prak­tycz­nie w ogóle tego roku nie­grza­nego grilla i pochła­nia­li­śmy ścierwo zro­bione cał­kiem nie­źle. No, kur­cza­czek może nie wyszedł naj­le­piej ale kar­kówka moim skrom­nym zda­niem była mnio­dzio — odpo­wied­nio przypieczona, […]

2 Komentarzy  Czytaj →