Archiwum | Rodzina Kanał RSS dla tej kategorii

Wampirzego najlepszego!

Najlepszego Dorciu!

Ha! Doropha ma dziś uro­dziny! Gdybym powie­dział które, pew­nie nie­miał­bym po co do domu wra­cać. Na Fejsbooku czy innej Naszej Klasie daty oczy­wi­ście stoją aż miło patrzeć ale gdzie tam, na głos nie można wypo­wia­dać ale też ponie­kąd to rozu­miem — jak się ma w licz­bie zali­czo­nych lat przy­naj­mniej jedną szóstkę, to zaczyna się robić diabelsko… […]

Komentuj Czytaj →

Socjalny Gucio

Sądzicie, że spo­łecz­no­ściówki są cool? Że dopi­su­jąc się do kolej­nej stronki i sprze­da­jąc za nic swoje dane jeste­ście naj­lep­szymi kow­bo­jami spo­łecz­no­ścio­wego rodeo? Że oto­czeni wir­tu­al­nymi zna­jo­mymi jeste­ście jako te pstrągi w stru­mie­niach? Kochani, spójrz­cie praw­dzie w oczy: jeste­ście niczym przy Gutku! Otóż nasz syn sobie rośnie. Przypadłość ta dotyka więk­szość dzieci ale nie zawsze nie­sie to ze sobą konsekwencje, […]

6 Komentarzy  Czytaj →

Pojechalim i wrócilim

Trywialna i pro­sta jako ten tytuł prawda rze­cze, że co się odwle­cze, to nie ucie­cze. Nawiedzenie żoni­nej czę­ści rodziny odkła­da­li­śmy ile się tylko dało bo prze­cież — to powód ofi­cjalny — małe dziecko ale — to powód praw­dziwy — tam jest tak cho­ler­nie dale­eeko­ooo… Dojazd to dzio­nek wyjęty z życio­rysu a gdy do tego na tyl­nym sie­dze­niu dokazuje […]

2 Komentarzy  Czytaj →

Jak nie urok, to sraczka

Wróciliśmy już na dobre do domu. Młody ma się z dnia na dzień coraz lepiej i widać po nim, że nic nie widać. Znaczy oczy­wi­ście ma jesz­cze ślady i pew­nie będą scho­dziły jesz­cze jakiś czas ale nie sądzę, by jakieś trwałe bli­zny mu zostały czy też jakieś inne wre­doc­twa. W ponie­dzia­łek mie­li­śmy wizytę kon­tro­lną i lekarz stwier­dził, że wszystko ma […]

5 Komentarzy  Czytaj →

Co u Gucia?

Z Gutkiem lepiej. Dziś po raz kolejny zmie­niano mu opa­trunki i pro­wa­dzący go lekarz — p. Stefan Sobczyński — stwier­dził, że rany goją się nie­źle i idzie wszystko ku lep­szemu. Na szczę­ście nie będzie potrzeby prze­szcze­pia­nia frag­men­tów skóry na kla­cie a rączka ma się już nawet cał­kiem nie­źle. Największym pro­ble­mem jest szyja, która co prawda goi się i widzimy […]

8 Komentarzy  Czytaj →

Gucio w szpitalu

Nazywają go „kawosz”. Na oddziale jest ponoć kilku a poza tym „her­ba­cia­rze”, „zupia­rze” i kilka innych odmian dzie­cia­ków, któ­rym przy­da­rzyło się to samo. Zalanie wrząt­kiem. W ponie­dzia­łek rano sia­da­łem do pracy przy port­fo­lio. Dzień zaczął się tak sobie ale jed­nego można było być pew­nym — młody miał humor jak cho­lera. Biegał, gadał, doka­zy­wał, wszę­dzie go było pełno. Pełno […]

30 Komentarzy  Czytaj →

Spacerek…

Śmy­się na spa­ce­rek wybrali. Śmy to da Majek, Gucio und niżej pod­pi­sany. Pogoda była cudna, mija­li­śmy dzi­kie świ­nie i nie tylko i ogól­nie było fajowo. Niestety, week­end już minął i czas się wziąć do roboty. Ale przy­naj­mniej nawrzu­cał mi syn pia­chu do maj­tek więc jakoś to prze­bo­leję :). Obejrzyj zdjęcia

Komentuj Czytaj →

Co robić z dzieckiem wieczorami?

Wszyscy rodzice to znają — nad­cho­dzi wie­czór, przy­bywa nie­od­parta chęć pie­prz­nię­cia wszyst­kiego w kąt i uło­że­nia koń­czyn dol­nych w pozy­cji hory­zon­tal­nej, naj­le­piej nieco powy­żej głowy. Pojawia się wtedy głę­bo­kie prze­ko­na­nie o potrze­bie sprze­da­nia jed­nego dziecka bo z udu­sze­nia nie­stety nie ma jakichś więk­szych niż święty spo­kój pro­fi­tów. Wszyscy rodzice dosko­nale wie­dzą, że to wła­śnie pod wie­czór w dzie­ciaki wstę­puje jakiś demon, […]

3 Komentarzy  Czytaj →

27 lutego, jak co roku…

Tradycyjny obra­zek z tra­dy­cyj­nej (i coraz smut­niej­szej — wszak nie młod­nieję) oka­zji. Kurczę, czter­dziestka coraz bli­żej… Ależ ten czas zapieprza.

7 Komentarzy  Czytaj →

Co tam się u nas wyprawia?

Alinka i da Majek w sklepie z przebraniami

Nie odzy­wa­łem się bar­dzo, bar­dzo długo. Ogromne prze­pra­szam dla wszyst­kich (tych kilku rap­tem) zain­te­re­so­wa­nych za to nie­kle­pa­nie. Jak się oka­zuje jed­nak kogoś jesz­cze losy tej naszej pod­sta­wo­wej komórki spo­łecz­nej inte­re­sują i po kilku mailach z pyta­niem „WTF, żyje­cie?” pędzę z odpo­wie­dzią: żyjemy. A życie nasze wyglą­dało ostat­nimi czasy mniej wię­cej tak: Ja sie­dzia­łem wciąż w robo­cie, z któ­rej wra­ca­łem total­nie zmę­czony a ogólne […]

7 Komentarzy  Czytaj →