<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>CoSTa&#039;s Family Page &#187; Apple</title>
	<atom:link href="http://costa.info.pl/tag/apple/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://costa.info.pl</link>
	<description>Nas dwóch, one dwie plus cała reszta gangu zwanego Rodziną.</description>
	<lastBuildDate>Sun, 06 May 2012 09:24:40 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.2</generator>
		<item>
		<title>Synology DiskStation i Apple</title>
		<link>http://costa.info.pl/2012/03/synology-diskstation-i-apple/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2012/03/synology-diskstation-i-apple/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Mar 2012 14:02:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Hardware]]></category>
		<category><![CDATA[iPad]]></category>
		<category><![CDATA[iPod/iPhone]]></category>
		<category><![CDATA[Porada]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[Software]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.info.pl/?p=34894</guid>
		<description><![CDATA[<script type='text/javascript' src='http://costa.info.pl/wp-includes/js/jquery/jquery.js?ver=1.7.1'></script>
Ho, ho, ho... Miesiąc z okładem minął od ostatniego wrzutu czegokolwiek na blogaska a był to miesiąc bogaty w różne doświadczenia. W cholerę roboty, w pytę zabawy z nową moją zabawką, jeszcze więcej kombinowania co z tą zabawką zrobić można i jak. NAS od Synology jest fajny ale ma kilka swoich zachcianek a jeśli do tego dorzucić głupi router, jaki otrzymuje się od mojego providera czyli firmy INEA (a miano jego Cisco EPC3925), ma się od cholery problemów, z którymi jakoś poradzić sobie trzeba. No więc radziłem sobie, jak mogłem, a efekty tego radzenia postaram się jakoś poniżej opisać. Aha, w tytule jest odniesienie do współpracy NASa z produktami Apple ale sporo moich uwag i porad ma zastosowanie także w środowisku Windows, więc może jakiś okienkowiec znajdzie też tu coś dla siebie. Zapraszam!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2012/03/20120311-screen00.jpg" width="240" />
		</p><p>Ho, ho, ho… Miesiąc z okładem minął od ostatniego wrzutu czegokolwiek na blogaska a był to miesiąc bogaty w różne doświadczenia. W cholerę roboty, w pytę zabawy z nową moją zabawką, jeszcze więcej kombinowania co z tą zabawką zrobić można i jak. NAS od Synology jest fajny ale ma kilka swoich zachcianek a jeśli do tego dorzucić głupi router, jaki otrzymuje się od mojego providera czyli firmy INEA (a miano jego Cisco EPC3925), ma się od cholery problemów, z którymi jakoś poradzić sobie trzeba. No więc radziłem sobie, jak mogłem, a efekty tego radzenia postaram się jakoś poniżej opisać. Aha, w tytule jest odniesienie do współpracy NASa z produktami Apple ale sporo moich uwag i porad ma zastosowanie także w środowisku Windows, więc może jakiś okienkowiec znajdzie też tu coś dla siebie. Zapraszam!</p>
<p>Zacznijmy może od tego, że w międzyczasie ukazała się <a title="O DSM słów kilka" href="http://www.synology.com/dsm/">czwarta wersja oprogramowania</a> systemowego NASa, zwącego się DSM. Niestety nie obyło się bez wpadki producenta, dzięki której miałem przez chwilę spory orzech do zgryzienia bo z uruchomionym systemowym firewallem sprzęcik nie był w stanie komunikować się ze światem (i to mimo odpowiednich reguł wpisywanych gdzie trzeba) i dopiero wyłączenie zupełne zapory przynosiło jakiś efekt. Jako że na routerze kieruje cały przychodzący ruch na urządzenie, miałem dwa dni zachodzenia w głowę, kto i jak szybko rozwali mi system i pokasuje dane w ramach ćwiczeń z włamań :). Na szczęście nikt do mojego prywatnego kawałka internetu nie zagląda i jakoś to bezboleśnie minęło. Synology szybko na zgłoszone problemy zareagowało i wypuściło update, który przynajmniej u mnie wszelkie problemy usunął i jest już chyba git.</p>
<div class="woo-sc-quote"><p>Router Cisco EPC3925 za diabła nie potrafi skumać ze sobą urządzeń w tej samej sieci LAN i urządzenia podłączone kablem są słabo widoczne dla urządzeń podpiętych via Wi-Fi. Totalna i piramidalna bzdura!</p></div>
<p>Innym problemem, z którym nie wiem jak sobie poradzić, jest modem, jaki daje mój provider. Otóż się okazuje, że co bym nie konfigurował, <strong>Cisco EPC3925</strong> za diabła nie potrafi skumać ze sobą urządzeń w tej samej sieci LAN i urządzenia podłączone kablem są słabo widoczne dla urządzeń podpiętych via Wi-Fi. Totalna i piramidalna bzdura, którą nawet nie wiem jak ugryźć bo spotykam się z takim kretynizmem po raz pierwszy w swoim już przydługawym życiu. Jakie objawy? Ot mam na NASie uruchomione usługi dostępu do urządzenia za pomocą Samby i protokołu AFP. I to działa ale — nie wiem jak to inaczej wytłumaczyć — router nie rozgłasza informacji o dostępności tych usług. Muszę z palca się łączyć bo ani w Otoczeniu sieciowym pod Windows, ani w Finderze nie widzę urządzenia. Dopiero wklikanie odpowiednich adresów udostępnia mi te usługi. Takiego problemu nie miałem korzystając z routera Asusa — wszystko było świetnie widoczne, niezależnie co i jak się podłączało ale Cisco przecież wie lepiej i jest taką cudowną firmą robiącą takie zarąbiście fajne urządzenia… Porażka. Miecie dwóch routerów jednak nieco przerasta moje możliwości bo gubię się w konfiguracji tego wszystkiego do kupy razem i albo postawię flaszkę znajomemu adminowi, który mi tu wszystko ustawi jak trzeba, albo zrobię coś złego. Chyba bez wódki nie rozbieriosz…</p>
<p>Reszta zasadniczo jednak działa bez większych problemów, więc póki co grzebać za bardzo nie chcę.</p>
<h2>Usługi</h2>
<p>Przez ten miesiąc używania, wykrystalizowały mi się potrzeby i uzgodniliśmy z urządzeniem workflow odpowiedni. Grunt przy takim serwerku to wiedzieć, co się właściwie od niego chce :). Lista moich potrzeb nie jest długa i przedstawia się następująco:<br />
<div class="shortcode-unorderedlist bullet"></p>
<ul>
<li>Backupy <a title="Kilka słów o Time Machine" href="http://www.apple.com/pl/macosx/apps/#timemachine">TimeMachine</a> — dla tej funkcjonalności głównie NASa brałem. Jedno urządzenie ma mi obsłużyć wszelkie potrzeby backupowe i basta. Poza tym zewnętrzny twardziel zaczął mi się powoli sypać i wydawać coraz dziwniejsze dźwięki, więc…</li>
<li>Moje własne miejsce dostępne ze świata — DropBox, Box.net czy inne chmury są fajne ale często potrzebuję nieco więcej, niż są w stanie mi dać i przede wszystkim bez pośrednictwa ich serwerów. Te usługi po prostu do czego innego służą i w tym, co robią, są świetne. Ja potrzebuję miejsca do dumpu plików, do którego będę mógł się dobić via FTP i <a title="A co to" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/WebDAV">WebDAV</a> (WebDAV preferowany).</li>
<li>Współdzielenie plików z bliskimi i znajomymi — mam sporo śmiecia, którym chcę się podzielić z bliskimi i znajomymi. Dla bliskich rodzinne fotki, filmiki i co tam jeszcze. Dla znajomych muzyka, filmy, pierdoły… Bez serwera się nie da w takim przypadku.</li>
<li>Testowanie stronek — nie to, żebym te stronki namiętnie tworzył ale sensowne środowisko do testowania różnych rzeczy zawsze się przydaje. Jasne, można sobie na komputerze instalować wirtualne serwery i działa to świetnie. Ale chodzący sobie zawsze i zewsząd dostępny testowy serwer to lepsza zabawa :)</li>
<li>Serwer mediów — do tej pory by obejrzeć czy posłuchać czegokolwiek zgromadzonego na dyskach, musiałem mieć włączony komputer i całą infrastrukturę z komputerem związaną. Serwer DLNA czy dostęp do plików via Samba rozwiązały ten problem całkowicie. Jest nawet jeszcze lepiej ze względu na oprogramowanie, jakie oferuje Synology ale o tym nieco dalej.</li>
<li>No i najważniejsze — to wszystko ma działać ciągle i konsumować możliwie najmniej energii.</li>
</ul>
<p></div>
</p>
<h3>Time Machine</h3>
<div id="attachment_34912" class="wp-caption alignright" style="width: 510px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2012/03/20120311-screen01.png"><img class="size-medium wp-image-34912" title="Time Machine" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2012/03/20120311-screen01-500x344.png" alt="Time Machine" width="500" height="344" /></a><p class="wp-caption-text">Time Machine</p></div>
<p>Backupy Time Machine można robić zaraz praktycznie po tym, jak włączy się obsługę protokołu AFP w ustawieniach i stworzy udział przewidziany dla tego celu. Dodatkowo jeszcze stworzyłem osobnego użytkownika specjalnie dla tej usługi, co ma te plusy, że aby nie zapchać sobie miejsca na NASie, nakładam na użytkownika quotę i tyle. Jeśli będę potrzebował więcej miejsca, quotę powiększę i już. Widziałem w sieci poradniki, które sugerowały tworzenie osobnych wolumenów dla TimeMachine ale wydaje mi się do mało perspektywicznym rozwiązaniem i mniej eleganckim, niż po prostu stworzenie użytkownika z odpowiednimi uprawnieniami i quotą. Manipulując uprawnieniami na udziale, można przed użytkownikami ukryć udział z kopiami i tyle całej roboty przy kopiach Time Machine mamy. Serio, łatwe to i przyjemne a jedyną trudnością był pierwszy backup, który po kablu zajął nockę. Kolejne przyrostowe backupy robię już jednak via Wi-Fi i nie ma z tym większych problemów bo ilości danych nie są jakieś porażające. Działa to wszystko sprawnie nad wyraz i od przysłowiowego kopa.</p>
<p>Jeszcze raz uczulam w temacie zapewnienia sobie elastyczności w definiowaniu ilości miejsca przeznaczonego na backupy Time Machine. Zdefiniowanie osobnego wolumenu wygląda na niezły pomysł ale serio, to może z czasem stać się problemem. Raz stworzonym wolumenom rozmiarów już zmieniać się nie da a boleśnie przekonałem się o tym, kiedy źle policzyłem rozmiar backupowanych danych i okazało się, że muszę mieć wolumen zdecydowanie większy. Niestety, musiałem wszystko wyczyścić i wrzucać dane na nowo. W metodzie z użytkownikiem nie muszę się w takie rzeczy bawić a mało tego, mogę sobie stworzyć np. drugiego użytkownika, który obsłuży mi osobno np. laptopa. Wygodne, sensowne imo podejście.</p>
<h3>Serwer plików</h3>
<div id="attachment_34916" class="wp-caption alignright" style="width: 510px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2012/03/20120311-screen02.png"><img class="size-medium wp-image-34916" title="W końcu mój własny WebDAV" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2012/03/20120311-screen02-500x344.png" alt="W końcu mój własny WebDAV" width="500" height="344" /></a><p class="wp-caption-text">W końcu mój własny WebDAV</p></div>
<p>Na wstępie opisywałem problemy, jakie ma router Cisco EPC3925 z obsługą sieci LAN i urządzeń podłączanych kablem i przez Wi-Fi do tej samej sieci. Przez krótki okres czasu widziałem jak to działa na <a title="Router ASUS RT-N13U Rev.B1" href="http://costa.info.pl/2011/11/router-asus-rt-n13u-rev-b1/">normalnym routerze od Asusa</a> i powiadam Wam, jeśli nie korzystacie z crapu Cisco, będziecie zadowoleni. Samba i AFP spisują się dobrze, pod OS X pokazuje się w odpowiedni sposób serwer DiskStation i można od razu korzystać z dobrodziejstw współdzielenia plików. Pod Windows takoż problemów żadnych nie stwierdziłem a Samba świetnie spisywała się także pod <a title="A co to?" href="http://www.jolicloud.com/">Jolicloud</a>, czyli na dystrybucji Linuksa z której korzystam na netbooku. Jak więc widać w sieci wewnętrznej, o ile nie ma się wspomnianego routera Cisco, wszystko jest w porządku.</p>
<p>Jak to jednak wygląda z dostępem z zewnątrz? Nieźle! Od razu mówię, że nie mam własnej domeny dla NASa — póki co korzystam z usługi DDNS oferowanej przez Synology a ma to także tę zaletę, że bezproblemowo mogę korzystać z ich wersji DropBoxa, czyli z usługi <a title="A co to?" href="http://www.synology.com/dsm/home_file_sharing_cloud_station.php">Cloud Station</a>. Reszta usług z automatu przypina się gdzie trzeba i jedynym ewentualnym problemem mogą być numery portów im poprzypisywane ale to można sobie ustawić wedle własnego widzimisię. No dobra, drugim mogą być własne klucze SSL, których nie lubią zbytnio przeglądarki czy co bardziej restrykcyjne aplikacje ale jako że można importować sobie swoje własne, problemu większego nie widzę tym bardziej, że nie leży on po stronie Synology.</p>
<p>Mam więc serwer FTP, który tam sobie na wszelki wypadek biega ale łazi też sobie serwer WebDAV, który ogromnie przydaje się, gdy ma się iPada. Bardzo wiele aplikacji korzysta z możliwości otwierania i zapisywania dokumentów wprost na serwerze WebDAV i nagle okazuje się, że jest to ekstremalnie użyteczna opcja, gdy dostęp do udziału WebDAV masz na wyciągnięcie kliknięcia mychą. Przykładem aplikacji korzystających z WebDAV jest chociażby pakiet biurowy Apple dla iOS. W Pages, Keynote czy Numbers możesz otwierać lub zapisywać dokumenty między innymi na serwerze WebDAV, co doskonale ułatwia wymianę plików z urządzeniem mobilnym. Jasne, Apple dało teraz swoje iCloud ale niestety, tylko dla użytkowników Mac OS X Lion i wyższych. Ze swoim Snow Leopardem mogę o iCloud co najwyżej pomarzyć. Kurczę, gdyby Synology wbudowało jeszcze w aplikację na serwerze obsługę iCloud, byłoby super.</p>
<p>Dobierać się do plików na serwerze można na wiele sposobów ale mnie chodzi o współpracę serwera z urządzeniami jabłka a głównie z iPadem. Jak się okazuje, można sprzęcik bardzo zgrabnie wpiąć w swój workflow a i samo Synology daje kilka przydatnych programów, z których warto skorzystać.</p>
<h4>Aplikacje Synology dla iPada</h4>
<h5><strong>DS finder</strong></h5>
<div id="attachment_34919" class="wp-caption alignright" style="width: 510px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2012/03/20120311-screen03.png"><img class="size-medium wp-image-34919" title="DS finder" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2012/03/20120311-screen03-500x375.png" alt="DS finder" width="500" height="375" /></a><p class="wp-caption-text">DS finder</p></div>
<p>DS finder [<a title="Pobierz aplikację" href="http://itunes.apple.com/pl/app/ds-finder/id429865523?mt=8">App Store</a>] to raczej ogólna informacja o znalezionych w sieci lokalnej serwerach Synology. Pozwala sprawdzić najważniejsze parametry pracy serwera i niestety niewiele więcej. Szkoda, bo co prawda można administrować serwerem za pomocą specjalnie przygotowanej dla urządzeń mobilnych strony, ale co natywna aplikacja, to natywna aplikacja.<div class="woo-sc-divider flat"></div></p>
<h5><strong>DS file</strong></h5>
<div id="attachment_34922" class="wp-caption alignright" style="width: 510px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2012/03/20120311-screen04.png"><img class="size-medium wp-image-34922" title="DS file" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2012/03/20120311-screen04-500x375.png" alt="DS file" width="500" height="375" /></a><p class="wp-caption-text">DS file</p></div>
<p>DS file [<a title="Pobierz aplikację" href="http://itunes.apple.com/pl/app/ds-file/id416751772?mt=8">App Store</a>] to program, dzięki któremu na swoim mobilnym urządzeniu będziecie mogli zawiadywać swoimi plikami na serwerze. Kopiowanie, przenoszenie, tworzenie katalogów… Po prostu manager plików z tą przyjemną opcją, że pozwala w wygodny sposób pliki zapisane lokalnie na iPadzie przerzucić do NASa i oczywiście w drugą stronę. Rzecz przydatna, gdy np. ściągnie się za pomocą iPada jakiś album z <a title="Serwis z darmową muzyką" href="http://www.jamendo.com">Jamendo</a> i chciałoby się wrzucić pliki z muzyką na NASa, by były ogólnie dostępne dla wszystkich urządzeń w sieci. Przydatna aplikacja acz mam dla niej o wiele lepszy zamiennik. <div class="woo-sc-divider flat"></div></p>
<h5><strong>DS audio</strong></h5>
<div id="attachment_34924" class="wp-caption alignright" style="width: 510px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2012/03/20120311-screen05.png"><img class="size-medium wp-image-34924" title="DS audio" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2012/03/20120311-screen05-500x375.png" alt="DS audio" width="500" height="375" /></a><p class="wp-caption-text">DS audio</p></div>
<p>DS audio [<a title="Pobierz aplikację" href="http://itunes.apple.com/pl/app/ds-audio/id321495303?mt=8">App Store</a>] to aplikacja służąca strumieniowemu odtwarzaniu muzyki, którą na NASie się zgromadziło. W skrócie: bardzo dobry program z jednym malutkim minusem — brakiem wsparcia dla Last.fm. Poza tym nie mam żadnych zastrzeżeń co do funkcjonalności i działania tej aplikacji. Muzyka indeksowana jest na serwerze, miniatury okładek wyciągane z utworów, kolekcje (składanki) utworów są prawidłowo rozpoznawane o ile zostały im prawidłowo nadane odpowiednie tagi a wszystko to dzieje się szybko i sprawnie.</p>
<p>DS audio to co prawda aplikacja dla urządzeń mobilnych ale oprogramowanie serwera pozwala na połączenie się ze swoją kolekcją także za pomocą przeglądarki. Wtedy ma się bardzo wygodnego playera, w którym znajdzie się możliwość tworzenia playlist, inteligentnych playlist a nawet możliwość streamowania internetowych rozgłośni radiowych.<div class="woo-sc-divider flat"></div></p>
<h5><strong>DS photo+</strong></h5>
<div id="attachment_34928" class="wp-caption alignright" style="width: 510px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2012/03/20120311-screen06.png"><img class="size-medium wp-image-34928" title="DS photo+" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2012/03/20120311-screen06-500x375.png" alt="DS photo+" width="500" height="375" /></a><p class="wp-caption-text">DS photo+</p></div>
<p>DS photo+ [<a title="Pobierz aplikację" href="http://itunes.apple.com/pl/app/ds-photo+/id321493106?mt=8">App Store</a>] to program, którym obsłużyć można jedną z najfajniejszych aplikacji oferowanych przez Synology, czyli Photo Station. Dzięki tej aplikacji można w nieskomplikowany sposób publikować na serwerze fotografie i filmy a dzięki elastycznemu systemowi nadawania uprawnień do albumów, można zadbać o to, by odpowiednie albumy były widzialne dla wszystkich lub tylko wybranych użytkowników lub gości serwisu. Program na iPada pozwala na tworzenie nowych albumów i przesyłanie zdjęć (oraz filmów) do tych albumów w wygodny sposób, na administrowanie albumami i zdjęciami oraz na przeglądanie zgromadzonych fotek. Bardzo fajna sprawa acz trzeba pamiętać o tym, że proces tworzenia miniatur potrafi trwać naprawdę długo a jeśli jeszcze wrzuci się serwerowi zadanie transkodowania filmów do odpowiednich wielkości, można sobie zarżnąć urządzenie na długie dni a czasem wręcz tygodnie. Dlatego bardzo polecam raz jeszcze upload plików przy pomocy oprogramowania dla komputerów stacjonarnych dostarczanego przez Synology. Wtedy tworzenie wszystkich miniatur czy też transkodowanie filmów odbywa się na komputerze stacjonarnym i trwa to o wiele, wiele krócej.<div class="woo-sc-divider flat"></div></p>
<h4>File Station</h4>
<div id="attachment_34930" class="wp-caption alignright" style="width: 510px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2012/03/20120311-screen07.png"><img class="size-medium wp-image-34930" title="File Station w działaniu" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2012/03/20120311-screen07-500x344.png" alt="File Station w działaniu" width="500" height="344" /></a><p class="wp-caption-text">File Station w działaniu</p></div>
<p>Potężna aplikacja, z której można korzystać bez potrzeby logowania się do DSM. Jest to menedżer plików udostępniany przez system i jest naprawdę napakowanym możliwościami programem. Przede wszystkim pozwala na swobodne kopiowanie czy przenoszenie plików między komputerem a serwerem za pomocą odpalanego w przeglądarce i funkcjonującego jak normalny menedżer plików interfejsu. Tu wszystko jest znajome i raczej nie idzie się zgubić w nawigowaniu po plikach. Za pomocą apletu Java, można aplikacji udzielić dostępu do lokalnych plików a wtedy już hulaj dusza, można sobie zawiadywać plikami do woli i kopiować je w tę czy wewtę. Można podglądać sobie obrazki czy filmy, ba! można je z napisami sobie wyświetlać — o wszystko zadba VLC zainstalowane na komputerze i wbudowana wyświetlarka obrazków.<div class="woo-sc-divider flat"></div></p>
<div id="attachment_34932" class="wp-caption alignright" style="width: 510px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2012/03/20120311-screen08.png"><img class="size-medium wp-image-34932" title="Podgląd zdjęcia na serwerze" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2012/03/20120311-screen08-500x344.png" alt="Podgląd zdjęcia na serwerze" width="500" height="344" /></a><p class="wp-caption-text">Podgląd zdjęcia na serwerze</p></div>
<p>File Station dostępne jest dla każdego użytkownika serwera (o ile oczywiście nada mu się uprawnienia do używania tej aplikacji) więc pracując na jakimkolwiek komputerze możesz zawsze się zalogować do swojego NASa i powymieniać z nim plikami. Bardzo to wygodne rozwiązanie a kiedy do tego dorzuci się możliwość nawet edytowania zdjęć „na serwerze” (tak naprawdę edycja odbywa się za pomocą onlinowej aplikacji <a title="A co to jest?" href="http://pixlr.com/">Pixlr Editor</a>) czy możliwość udostępniania dowolnego pliku znajdującego się w dowolnej lokalizacji na serwerze (tak, nie trzeba pliku „wystawiać” za pomocą serwera WWW czy w inny sposób) to już chyba macie w miarę pełen obraz zaawansowania tej aplikacji. Przez moment jeszcze tylko może o tym udostępnianiu: świetna sprawa bo można okres obowiązywania takiego linka ograniczyć dowolnie oraz można dodatkowo link zabezpieczyć hasłem. Chcesz więc np. podesłać spore archiwum z dokumentami? No problema! Zipnij to sobie wprost na serwerze a skompresowany plik prawokliknij i stwórz odpowiedni link chroniony hasłem i ważny przez np. tydzień. Prościej się nie da a przydatne to cholerstwo ogromnie. Brawo Synology!<div class="woo-sc-divider flat"></div></p>
<h3>Serwer mediów</h3>
<div id="attachment_34934" class="wp-caption alignright" style="width: 510px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2012/03/20120311-screen09.png"><img class="size-medium wp-image-34934" title="Filmy i iPad? Błahostka!" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2012/03/20120311-screen09-500x344.png" alt="Filmy i iPad? Błahostka!" width="500" height="344" /></a><p class="wp-caption-text">Filmy i iPad? Błahostka!</p></div>
<p>Synology udostępnia do zainstalowania na serwerze paczkę z serwerem DLNA. Co tam w środku jest za oprogramowanie, wygrzebiecie sobie pewnie sami. Mnie wszakże interesowało od samego początku, jak to działa i czy w ogóle działa z napisami. Jako że ssak jestem straszny, mam od cholery DivXów i chciałbym je jakoś oglądać. Do tej pory robiłem to albo na komputerze i za pomocą monitora, albo strumieniowałem obraz z komputera do iPada, którego podłączałem do telewizora lub wciągałem bezpośrednio na iPadzie leżąc sobie rozwalonym na kanapie. Rozwiązanie niezłe ale aby cokolwiek obejrzeć, bez komputera się nie dało.</p>
<p>No więc teraz się da :)</p>
<p>Do odtwarzania filmów na iPadzie używam aplikacji <strong>AirPlayer</strong> [<a title="Pobierz aplikację" href="http://itunes.apple.com/pl/app/airplayer/id369713694?mt=8">App Store</a>], dzięki której mogę bezproblemowo odtwarzać pliki DivX wraz z napisami na jabłczanym tablecie. Jedyne, o co trzeba zadbać, to ustawienie w opcjach Serwera multimediów odpowiedniej opcji. W tym celu wchodzimy w listę urządzeń i w wyświetlonej liście znajdujemy adres MAC iPada. Później już tylko wybranie odpowiedniego profilu i to tyle. Jak pewnie zauważyliście na screenie, tych profili jest nieco ale tu już studzę zapał posiadaczy PS3 — ustawienie tego profilu niewiele daje. Film i owszem obejrzycie ale PS3 nie obsługuje napisów wysyłanych wraz ze strumieniem i możemy się w tyłki pocałować i podziękować Sony za to. Natomiast telewizory Samsunga — z tego co wyczytałem w necie — radzą sobie bardzo dobrze a ja potwierdzam to bezproblemowe działanie z telefonem Samsung Wave, na którym mogę sobie filmy wyświetlać a napisy wczytują się jak trzeba. Tak więc media działają jak trzeba o ile sprzęt, którym się je ogląda obsługuje napisy wysyłane wraz ze strumieniem. Tu tylko przypominam, że aplikacje na iPada obsługują zazwyczaj suby w formacie .srt i trzeba pliki .txt odpowiednio skonwertować. Zrobi to wszystko automagicznie <a title="Strona programu" href="http://pym.uce.pl/pymplayer.html">PYM Player</a>, więc problemów być nie powinno.</p>
<p>Muzykę i zdjęcia obsłużyły wszystkie testowane urządzenia. Tak dla porządku dodaję.</p>
<h3>Serwer WWW</h3>
<p>Do stawiania stronek mamy środowisko Apache wraz z MySQL i tu niewiele więcej można powiedzieć prócz tego, że działa wszystko jak trzeba acz wydajność serwera może sprawiać czasem kłopoty. Niestety, DiskStation 212j to urządzenie działające na procesorze ARM i czasem braki mocy czuć. Aplikacje typu WordPress potrafią czasem mocno serwer obciążyć więc jeśli myślisz o własnym hostingu, zainwestuj w coś na Intelu. Jednak do celów testowych w zupełności ta konfiguracja wystarczy i fajnie jest mieć pod ręką testowy serwer, na którym można różne rzeczy sprawdzać. Jest to na tyle prosto podane, że nawet ja się nie gubię, więc każdy średnio rozwinięty osobnik sobie ze swoim serwerem WWW powinien poradzić.</p>
<h2>Torrent i pobieranie</h2>
<div id="attachment_34937" class="wp-caption alignright" style="width: 510px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2012/03/20120311-screen10.png"><img class="size-medium wp-image-34937" title="SynoDS - pobieraj co chcesz swoim iPadem :)" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2012/03/20120311-screen10-500x375.png" alt="SynoDS - pobieraj co chcesz swoim iPadem :)" width="500" height="375" /></a><p class="wp-caption-text">SynoDS — pobieraj co chcesz swoim iPadem :)</p></div>
<p>Zadania pobierania, jakie można zrzucić na DiskStation to nie tylko wymiana w sieciach Bittorrent czy eMule. Aplikacja <a title="A co to?" href="http://www.synology.com/dsm/home_home_applications_download_station.php">Download Station</a> to spory kombajn, dzięki któremu proces pobierania wielu rodzajów plików z wielu źródeł zrzucić można na barki NASa. Jest to o tyle przyjemne, że nawet za pomocą iPada można ustawić sobie kolejkę ściągania z przeróżnych źródeł, trzeba mieć tylko odpowiednią aplikację. Niestety Synology nie stworzyło jeszcze aplikacji Download Station na urządzenia mobilne ale App Store to przecież miejsce, w którym można znaleźć aplikację do wszystkiego. Ja polecam program <strong>SynoDS</strong> [<a title="Pobierz aplikację" href="http://itunes.apple.com/pl/app/synods/id385468726?mt=8">App Store</a>], dzięki któremu będziemy mogli wprost z iPada zakolejkować pobieranie torrentów czy innych plików spotkanych w sieci.</p>
<p>Sama aplikacja wygląda niepozornie ale to autentyczne centrum pobierania bardzo ściśle współpracujące z Download Station, także przy pobieraniu plików z serwisów typu Rapidshare. Dzięki wbudowaniu w aplikację przeglądarki www, można sobie biegać po necie i jeśli zauważy się coś interesującego, można to dwoma tapnięciami dodać do kolejki ssania. Kolejną fajną sprawą jest możliwość pobierania filmów z YouTube, co sprowadza się do podania adresu filmu i poczekaniu na pobranie pliku.</p>
<p>Aplikacji nie mogę się nachwalić i jeśli jesteś typem ssaka, który chce dbać o swoje pobieranie niekoniecznie siedząc przed monitorem — bierz SynoDS w ciemno!</p>
<h2>Podsumowując</h2>
<p>DiskStation DS212j z produktami Apple współpracuje nieźle acz brak klienta usługi Cloud Station dla OS X boli. Bardzo fajną sprawą są za to aplikacje Synology dla urządzeń mobilnych jabłka ale po dorzuceniu dobrego klienta DLNA i aplikacji SynoDS, która znakomicie wypełnia lukę po brakującej oficjalnej aplikacji obsługującej Download Station, robi się wręcz znakomicie. Administrować urządzeniem można za pomocą specjalnie tworzonej dla urządzeń mobilnych strony i jest to doznanie miłe oraz szybkie a przede wszystkim dosyć funkcjonalne choć wszystkiego przez mobilną wersję zrobić się nie da.</p>
<p>Jedno wszakże jest najważniejsze: czuć, że producent dba o to, by na Makach, ajfonach oraz ajpadach korzystało się z jego urządzenia jak najwygodniej. Doceniam to i mogę posiadaczom jabłczanych zabawek ze spokojnym sumieniem serwery od Synology polecić. Sprawują się naprawdę dobrze!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2012/03/synology-diskstation-i-apple/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>iPhone 4S i brak Jobsa</title>
		<link>http://costa.info.pl/2011/10/iphone-4s-i-brak-jobsa/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2011/10/iphone-4s-i-brak-jobsa/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 06 Oct 2011 07:31:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[iPod/iPhone]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=31509</guid>
		<description><![CDATA[Obejrzałem w końcu jabłkowe keynote o iPhone 4S. Obejrzałem, wzruszyłem ramionami a rano dowiedziałem się odbębniając prasówkę, że wujek Steve Jobs umarł. Facet, który potrafił milionom ludzi narzucić swoją optykę postrzegania technologii i jej funkcji, więcej już swoich wizji nie narzuci, więcej już w tym kociołku nie zamiesza. I co teraz? I nic. To był [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/10/20111006-iphone4s.png" width="240" />
		</p><p>Obejrzałem w końcu jabłkowe keynote o iPhone 4S. Obejrzałem, wzruszyłem ramionami a rano dowiedziałem się odbębniając prasówkę, że wujek Steve Jobs umarł. Facet, który potrafił milionom ludzi narzucić swoją optykę postrzegania technologii i jej funkcji, więcej już swoich wizji nie narzuci, więcej już w tym kociołku nie zamiesza. I co teraz?</p>
<p>I nic. To był niewątpliwie utalentowany i bezwzględny ponoć szef, facet z jakąś swoją wizją i — przede wszystkim — ktoś, kto potrafił tę wizję wyartykułować nie tylko słowami ale i produktami. Jednych te produkty przekonały, innych nie ale istotne jest, że jakiś powiew świeżości i czegoś innego acz mainstreamowego na rynku dzięki niemu istnieje. Czy to się teraz zmieni? A dlaczego by miało się zmienić? To nie Jobs siedział za deskami kreślarskimi i to nie on projektował wygląd jabłkowych zabawek. To nie on je oprogramowywał. To nie on dbał o logistykę, dystrybucję i marketing swoich zabawek. On popędzał ludzi, którzy tymi rzeczami się zajmowali. I wiecie co? Oni nadal się tymi rzeczami zajmują. Jabłko zapewne ma plan działania ustalony na kilka lat wprzód i jeszcze przez te kilka najbliższych lat możemy spodziewać się co najwyżej drobnych zmian w wizji funkcjonowania firmy. Tak więc zmarł człowiek dla jabłka ważny ale bez przesady, nie on jeden tam pracował i nie on jeden sukces tej firmy tworzył. Warto o tym pamiętać zanim zacznie się wieścić upadek Apple i co tam jeszcze.</p>
<p>OK, teraz o samym keynote i o czym tam gadano.</p>
<p>Apple nie pokazało niczego wyrywającego włosy z nosa. Ba, nie pokazało niczego, czego byśmy się nie spodziewali a z 80% rzeczy pokazanych było przypomnieniem tego, co już wiedzieliśmy od jakiegoś czasu. A więc — nuda!</p>
<p><strong>BŁĄD!</strong></p>
<div id="attachment_31510" class="wp-caption aligncenter" style="width: 489px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/10/20111006-iphone4s.png"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/10/20111006-iphone4s-479x520.png" alt="iPhone 4S" title="iPhone 4S" width="479" height="520" class="size-medium wp-image-31510" /></a><p class="wp-caption-text">iPhone 4S</p></div>
<p>Obiektywnie patrząc jabłko w końcu uaktualniło swój telefon do technologii, które od miesięcy z powodzeniem napędzają iPada 2. W końcu zasypywany będzie powoli wydajnościowy rów, jaki między tymi platformami powstał i który coraz bardziej rzucał się w oczy. Takie technologiczne ujednolicenie (z drobnymi oczywiście różnicami) iPhone i iPada to bardzo dobry ruch i zapewne już niebawem będzie on doceniony przez deweloperów. Zdaje się to właśnie iPad będzie teraz pionierem technologicznych rozwiązań a czy to dobrze, czy źle — o tym przekonają się chłopcy z Apple analizując wyniki sprzedaży. Zależy im na promowaniu intensywnym iPada i to się nawet na keynote poświęconym iPhone mocno czuło. A przecież nic tak ładnie nie wypromuje następnego modelu jak informacja o nowym/większym/cieńszym/itd…</p>
<p>Pod względem technologii iPhone dogonił swoich rywali i w sumie nie wiem, co jeszcze można tu wymyślić bez mocnego inwestowania w technologie związane z zasilaniem tej całej mocy. Shadery, bajery, grafika w doskonałej jakości… To na rynku jest obecne od dłuższego czasu ale problemem zawsze jest to samo: oprogramowanie, które to wykorzysta (czyli głównie gry) i żywotność baterii. Wielcy gracze przenośnej rozrywki czyli Nintendo i Sony zaprezentowali swoje nowe przenośne konsole i problemem okazało się w obydwu przypadkach przede wszystkim zasilanie tych małych wydajnościowych monstrów. Apple wydaje się być świadome pewnego progu absurdu, którego przekroczyć nie wolno. Urządzenie mobilne z fafnastoma rdzeniami jest super. Do czasu, gdy pół godziny później zaczyna wołać o jedzenie bo się energia napędzająca te rdzenie skończyła. Wszyscy twórcy sprzętu wydają się rozumieć ten problem ale nie wszyscy moim zdaniem przykładają do niego odpowiednią wagę.</p>
<p><br /><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/10/20111006-infinityblade2.jpg" width="515" height="290" alt="media" /><br />
</p>
<p>Technologicznie więc iPhone 4S goni konkurencję i chyba niezbyt od niej odstaje. Ponoć fajny aparat, wydajne (już przetestowane w iPadzie 2) układy graficzne, wydajne rdzenie… Tu jest OK. Więc co z systemem, który całą zabawkę napędza i ekosystemem, który ją wspomaga? O tym mówi się nam od dawna i wbija do głowy nowe rozwiązania z całą marketingową siłą, na jaką stać Apple. I słusznie się czyni bo gdy hardware jest porównywalne do konkurencji to właśnie wrażenia z obcowania z urządzeniem stają się najważniejszym wyróżnikiem. Stąd i kupa czasu, jaki przeznaczono na przypomnienie iCloud i głównych ficzerów iOS 5. Jak mnie się one widzą?</p>
<p><strong>iCloud</strong> — fajnie ale na najfajniejszy ficzer czyli streamowanie muzyki przyjdzie nam nad Wisłą poczekać miesiące jeśli nie lata (obym się mylił). Jakoś nie wierzę w możliwość szybkiego podpisania kontraktów z majorsami i oferowanie tej części świata de facto legalizacji piractwa za kilkanaście euro rocznie. Powtarzam, chciałbym się mylić w tej kwestii ale wolę dmuchać na zimne i zbytnio się nie gorączkować. Reszta usług oferowanych przez iCloud to bardzo fajne wykorzystanie chmury, o które <a href="http://costa.info.pl/2011/09/idealny-wirtualny-swiat/" title="Idealny wirtualny świat">postulowałem jakiś czas temu</a>.</p>
<p><strong>iOS 5</strong> — Nihil novi jak mawiają bracia w blogowaniu (sióstr coś maławo). System znamy z rozlicznych testów i opisów wersji alfa, beta i GM. Jedyne, co może zaskoczyć pozytywnie lub negatywnie to spięcie teraz wszystkiego do kupy na wielką skalę. Czy to zadziała jak trzeba, czy nie zdechną serwery jabłka czy od kogo tam japcok bierze powierzchnie i łącza? Przekonamy się i dopiero całe doświadczenie związane z używaniem systemu i integracją z chmurą da nam jakieś pojęcie o przyjazności (lub nie) rozwiązań jabłka. Na codzień korzystam z Androida w archaicznej wersji 2.1 (dzięki LG za nieaktualizowanie swoich produktów!) i za dobrze i zbyt intuicyjnie nie jest w temacie chmurowania, synchronizacji kontaktów itd. Zakładam, że nowsze wersje systemu o wiele bardziej ten proces ułatwiły i do użytkownika zbliżyły. I mam nadzieję, że iCloud wraz z iOS 5 wzięły — prócz systemu powiadomień — tych kilka naprawdę zajebistych ficzerów Androida i twórczo je rozwinęły w coś funkcjonującego lepiej i przystępniej.</p>
<p>Wrażenia z keynote? Zwyczajowo odmienne od większości blogerów :). Nuda? Tylko jeśli nastawiałeś się na show i kolejną rewolucję. Rewolucji być nie mogło bo nie ma takiej siły, by firma strzelała rewolucyjnymi produktami z tyłka co pół roku. Trzeba ochłonąć, wyrównać technologiczne potencjały urządzeń, zadbać o soft, zoptymalizować co trzeba i — przede wszystkim — zadbać o ekosystem połączonych usług, które zaważą na odbiorze urządzeń przez użytkowników.</p>
<p>Tylko tyle i aż tyle.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2011/10/iphone-4s-i-brak-jobsa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Obsługa plików w iPadzie</title>
		<link>http://costa.info.pl/2011/05/obsluga-plikow-w-ipadzie/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2011/05/obsluga-plikow-w-ipadzie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 May 2011 10:04:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[iPad]]></category>
		<category><![CDATA[iPod/iPhone]]></category>
		<category><![CDATA[Link]]></category>
		<category><![CDATA[Porada]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=27585</guid>
		<description><![CDATA[Tak, ostatnio klepię praktycznie tylko o iPadzie ale kumpel mnie tu czasem o pewne rzeczy pyta i są to sprawy dosyć podstawowe, które jednak jak widzę mogą sprawiać problemy i które jakoś szerzej warto przybliżyć, bo być może i innym się przydadzą. Jeśli więc jesteś tym „innym” i trafiłeś tu poszukując odpowiedzi na nurtujące cię [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tak, ostatnio klepię praktycznie tylko o iPadzie ale kumpel mnie tu czasem o pewne rzeczy pyta i są to sprawy dosyć podstawowe, które jednak jak widzę mogą sprawiać problemy i które jakoś szerzej warto przybliżyć, bo być może i innym się przydadzą. Jeśli więc jesteś tym „innym” i trafiłeś tu poszukując odpowiedzi na nurtujące cię pytania — witam i w kwestiach nadal niejasnych o pytania w komentarzach proszę.</p>
<p>Dobrze, dziś prosta sprawa jaką jest pobieranie plików na iPadzie: pobieranie z internetu ale nie tylko — także wymiana plików z komputerem czy innymi urządzeniami w sieci lokalnej czy też globalnej czyli nieco szerzej — obsługa plików. Gdzieś tam jeszcze funkcjonuje stereotyp, że plików pobierać się nie może (ba, strona <a href="http://bandcamp.com/" title="Strona Bandcamp.com">Bandcamp.com</a> też tak twierdzi, co nie przeszkadza mi w pobieraniu albumów z tej strony właśnie za pomocą iPada), że generalnie praca z plikami jest średnio możliwa, że zamknięte to wszystko na cztery spusty i basta. I rzeczywiście tak jest i stereotyp jest poniekąd prawdziwy ale… No właśnie, there is an app for that :).</p>
<p>Zacznijmy od tego, że Apple faktycznie w trąbie ma/nie chce/nie umie udostępnić użytkownikowi kawałka wolnego miejsca w pamięci iPada, gdzie użytkownik mógłby trzymać dowolne pliki i gdzie mógłby z nimi pracować za pomocą różnych programów. Polityka ma na celu ponoć bezpieczeństwo użytkownika ale gdzieś mam takie bezpieczeństwo, kiedy muszę kombinować na różne alternatywne sposoby, z wykorzystaniem usług sieciowych wszelkiej maści włącznie, by się do swojego pliku jakoś dobrać. Niestety na razie nie ma innego wyjścia i jakoś radzić sobie trzeba.</p>
<p>iPada można „złamać” i mieć dostęp do systemu plików urządzenia. Jak ktoś lubi i czuje się na siłach — proszę bardzo ale w takim razie ten tekst nie jest dla niego i może sobie darować resztę. Jeśli nie chcesz „łamać” (chodzi o tzw. <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/IOS_jailbreaking" title="A co to takiego?">jailbreak</a>) urządzenia, możesz zafundować sobie programik, który mocno ułatwi ci życie i pozwoli na dostęp do plików rozsianych po różnych usługach sieciowych. Szczerze mówiąc bez niego (lub jego ekwiwalentu — w App Store wybór menedżerów plików jest ogromny) używanie iPada byłoby męczarnią a tak staje się całkiem przyjemnym i bezbolesnym przeżyciem.</p>
<p>Ten program to wspomniany przeze mnie w jednym z wcześniejszych wpisów <strong>iFiles</strong> (<a href="http://appshopper.com/productivity/ifiles" title="Informacjee o programie">informacje o programie</a>, <a href="http://www.ifilesapp.com/" title="Strona programu">strona programu</a>) i jest to przykład kolejnej must-have aplikacji, bez której jak bez ręki. Program ma mnóstwo funkcji i może służyć jako dysk przenośny, download menager (tak, całkiem sprawnie pobiera pliki z internetu), klient Dropboxa, klient usługi Box, klient FTP, FTPS, klient WebDAV i co tam jeszcze wymyślono w temacie sieciowej wymiany plikami. OK, nie jest klientem sieci Bittorrent nad czym boleję — wolę na noc zostawić odpalonego iPada niż cały komputer, energii leci zdecydowanie mniej. Ale jeśli chcesz się jakoś wymieniać plikami z komputerem czy znajomymi — masz wymarzone narzędzie do tego.</p>
<p>Cały „problem” sprowadza się do tego, że początkowo nie wiadomo, jak można sobie wpiąć iPada w swój workflow ze względu na jego ograniczenia w temacie wymiany plików z otoczeniem. iFiles nieco nadrabia te braki ale niestety tylko nieco. Ograniczenia systemowe są po prostu głupie i z tym najlepszy nawet najlepszy deweloper sobie nie poradzi.</p>
<p>Jak więc w najprostszy sposób zorganizować sobie obsługę plików w iPadzie? Po pierwsze: zapoznaj się z modnym ostatnio pojęciem „chmury” czyli serwisów oferujących różne usługi online, w tym np. sieciowego trzymania plików. Jedną z najlepszych jest <a href="https://www.dropbox.com/" title="Strona usługi">Dropbox</a> i jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, załóż tam konto koniecznie! Użyj proszę tego linka, w zamian i ja, i ty dostaniemy 250 megabajtów więcej darmowego miejsca do wykorzystania — <a href="http://db.tt/EkJkFgg" title="Proszę, użyj tego linka">http://db.tt/EkJkFgg</a>. Po założeniu konta zobaczysz, o ile łatwiej korzysta się z iPada i bez potrzeby wydawania pieniędzy na jabłkowy <a href="http://www.apple.com/pl/mobileme/features/idisk.html" title="A co to takiego?">iDisk</a>.</p>
<p>Masz już konto w usłudze Dropbox, masz na swoim iPadzie program iFiles i pewnie się zastanawiasz, po jaką cholerę kupowałeś to iFiles, skoro Dropbox ma swoją, całkiem sprawnie działającą aplikację na iPada, w dodatku darmową (<a href="http://appshopper.com/productivity/dropbox" title="Informacje o programie">informacje o programie</a>, <a href="https://www.dropbox.com/ipad" title="Strona programu">strona programu</a>). Otóż iFiles oferują sporo, sporo więcej, niż aplikacja Dropbox. Zaczniesz to doceniać, kiedy okaże się, że musisz wysłać plik protokołem FTP, SFTP czy też wbić się na firmowy serwer WebDAV. Docenisz także możliwość kompresowania i dekompresowania plików ZIP oraz swobodnego manipulowania plikami i katalogami. Po prostu ten program został do tego stworzony natomiast aplikacja Dropbox to tylko klient tej usługi.</p>
<p>Jak wpleść iFiles w swoją pracę? Najprościej — korzystając z możliwości, jakie oferuje Dropbox. Obrabiasz plik Worda na komputerze? Zapisz ten plik w katalogu Dropboxa a stanie się dostępny dla iFiles. Z poziomu iFiles możesz sobie otworzyć listę plików na serwerze Dropboxa i otworzyć interesujący cię plik w konkretnej aplikacji na iPadzie. Tym sposobem bez potrzeby podpinania urządzenia do komputera przesłałeś plik z komputera do iPada. Super. Czy jednak działa to w drugą stronę?</p>
<p>Otóż to zależy już od dewelopera danej aplikacji. Większość sensownych programów potrafi korzystać z Dropboxa czy innych usług sieciowych, by można było mieć dostęp do swojej pracy w każdym momencie. Z pakietów biurowych robią to chyba wszystkie, prócz iWorka od jabłka, które uparło się na swój iDisk lub inną usługę korzystającą z <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Webdav" title="A co to jest?">WebDAV</a>. Na szczęście są sposoby na połączenie Dropboxa z serwerem WebDAV tak, by zasoby Dropboxa były widoczne dla programów z pakietu iWork. Opisałem to swego czasu we wpisie <a href="http://costa.info.pl/2011/02/14/dropdav-ipad-alleluja/" title="O usłudze DropDAV">DropDAV + iPad = alleluja!</a></p>
<p>OK, jak z tego widać, warto przed kupnem aplikacji zorientować się, w jaki sposób organizuje ona wymianę plików do/z urządzenia. Bo to w świecie jabłka kwestia aplikacji a nie samego urządzenia (wspomniane wcześniej idiotyczne podejście Apple się kłania). O ile łatwo jest stosunkowo pliki do urządzenia wgrać na różne sposoby i korzystając z jakiegoś menedżera plików dystrybuować je do innych aplikacji, o tyle te aplikacje już z zapisem i udostępnieniem plików użytkownikowi muszą sobie radzić same. I to jest właśnie klucz do sensownego zorganizowania sobie pracy z iPadem — wybieranie aplikacji, które to umożliwiają. Na dzień dzisiejszy innej możliwości nie ma niestety.</p>
<p>Jak więc ja to sobie organizuję? Otóż trzymam wszystkie pliki, na których mi zależy w dropboxowej chmurze. To gwarantuje mi dostęp do nich za pomocą natywnej aplikacji Dropbox ale też daje możliwość ich pobrania do aplikacji iFiles oraz bezpośredniej z plikami pracy za pomocą aplikacji, które Dropboxa obsługują. Większość aplikacji, z których korzystam, daje możliwość w taki lub inny sposób wczytania/zapisania plików albo wprost do Dropboxa, albo za pomocą drobnych patentów w stylu opisanego DropDAV i to w sumie wystarczy, by całkiem sprawnie sobie wymianę plików z urządzeniem zorganizować i to bez potrzeby użycia kabla. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z łatwością obsługi i przyjaznością, którymi to hasłami Apple strzela na lewo i na prawo i bardzo ale to bardzo mam nadzieję, że następne wersje systemu rozwiążą ten problem. Chciałbym po prostu móc podłączyć kablem urządzenie do komputera, wrzucić na nie pliki bez pośrednictwa iTunes i bez jakichś dziwnych obostrzeń. Chciałbym móc pracować z nimi bezpośrednio i móc zgrać je na dowolne inne urządzenie. Może kiedyś…</p>
<p>A teraz spis programów z których korzystam do wymiany plików z iPadem:<br />
<strong>iFiles</strong> <a href="http://appshopper.com/productivity/ifiles" title="Informacja o programie">informacja o programie</a>, <a href="http://www.ifilesapp.com/" title="Strona programu">strona programu</a><br />
<strong>Dropbox</strong> <a href="http://appshopper.com/productivity/dropbox" title="Informacja o programie">informacja o programie</a>, <a href="https://www.dropbox.com/ipad" title="Strona programu">strona programu</a><br />
<strong>Perfect Downloader</strong> (czasem lepiej się sprawdza od iFiles przy pobieraniu plików z internetu) <a href="http://appshopper.com/utilities/perfect-downloader" title="Informacje o programie">informacja o programie</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2011/05/obsluga-plikow-w-ipadzie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kupiłem iPada. I co dalej?</title>
		<link>http://costa.info.pl/2011/05/kupilem-ipada-i-co-dalej/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2011/05/kupilem-ipada-i-co-dalej/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 May 2011 21:27:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[iPad]]></category>
		<category><![CDATA[Porada]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=27010</guid>
		<description><![CDATA[Wpis powstał niejako na zamówienie kumpla, który właśnie nabył sobie nową zabawkę a że z produktami jabłka nie miał do tej pory do czynienia, nie za bardzo wie jak się za to wszystko zabrać. W naszym kochanym i drogim (oj jak bardzo drogim) kraju iPady znajdują całkiem sporo nabywców więc takie mało how-to może się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://img.skitch.com/20110511-m3e9egwn1mj5p3qfhkf6iug4p7.preview.jpg" width="240" />
		</p><p>Wpis powstał niejako na zamówienie kumpla, który właśnie nabył sobie nową zabawkę a że z produktami jabłka nie miał do tej pory do czynienia, nie za bardzo wie jak się za to wszystko zabrać. W naszym kochanym i drogim (oj jak bardzo drogim) kraju iPady znajdują całkiem sporo nabywców więc takie mało how-to może się przydać jeszcze komuś. Jeśli się przyda — super i o piwo proszę :)</p>
<p>Zacznijmy od tego, że bez programu iTunes z iPada nie skorzystasz. Tak, w XXI wieku firma Apple sprzedaje sprzęt, który ma ambicję posiąść większość naszego wolnego czasu i odczepić nas od komputera ale bez owego komputera swojej nowej zabawki nawet nie uruchomisz. Trzeba toto zarejestrować a najlepiej jeszcze założyć konto w iTunes Store, by móc cokolwiek pobierać na nowy, lśniący gadżet. A pobierać trzeba i to już od samego początku bo z oprogramowaniem na dzieńdobry jest nieco ubogo. I tu wkracza program iTunes, za pomocą którego można iPada aktywować. Bo przecież nie można tego zrobić bezpośrednio z urządzenia bo po jaką cholerę… Jest jeden w sumie dosyć istotny argument, który za takim rozwiązaniem przemawia — tylko za pomocą programu iTunes można urządzeniu zaktualizować oprogramowanie systemowe (firmware) i warto je od czasu do czasu z komputerem połączyć, zadbać o kopie zapasowe danych na tym urządzeniu zapisanych i w ogóle jakoś ten sprzęt z komputerem ożenić. Właśnie po to, by odpowiednią kopię bezpieczeństwa wykonać i w razie potrzeby mieć co ratować. Argument jednak do mnie przemawia średnio. To można sobie zrobić zawsze ale ściąganie kobylastego programu li tylko po to, by aktywować urządzenie to jakieś nieporozumienie. Jest to jeden z wielu przykładów dziwacznej polityki firmy Apple ale do tego trzeba się już od początku po prostu przyzwyczaić — bez iTunes na dłuższą metę się nie da i basta. Program iTunes możesz pobrać o stąd: <a title="Pobierz program" href="http://www.apple.com/pl/itunes/">http://www.apple.com/pl/itunes/</a></p>
<p>A więc wyciągnij swoją zabawkę z pudełka, podłącz do komputera, uruchom aktualną wersję iTunes i — w razie potrzeby — pobierz aktualizację firmware urządzenia. iTunes zadba o to samo sprawdzając raz na jakiś czas dostępność takich aktualizacji więc tu akurat kłopot z głowy. Aktualizacje oprogramowania i archiwizacja danych potrafią czasami potrwać dosyć długo a to wszystko jest zależne od ilości owych danych, jakie w urządzeniu zgromadziłeś. W miarę systematycznie podpinany do iTunes iPad robi te kopie szybko więc opłaca się raz na jakiś czas urządzenie zsynchronizować z komputerem choćby po to, by skracać sobie czas aktualizacji i synchronizacji urządzenia.</p>
<p>Aby w pełni korzystać z uroków urządzenia, należy w sklepie iTunes Store założyć konto. Jest to proste jak strzał z liścia w pysk więc nie będę obrażał twojej inteligencji. Jeśli nie chcesz podawać na razie danych swojej karty, można założyć konto bez tych informacji a Apple umieściło na swoich stronach instrukcję krok po kroku, jak to zrobić. Dane potrzebne do płatności zawsze można uzupełnić później. Procedura zakładania konta bez podawania danych karty kredytowej znajduje się o tutaj: <a title="Konto bez karty" href="http://support.apple.com/kb/HT2534?viewlocale=pl_PL">http://support.apple.com/kb/HT2534?viewlocale=pl_PL</a></p>
<p>Zacznijmy od tego, co może twoja nowa zabawka. A może wiele w zależności od tego, jakie oprogramowanie się na niej znajduje. Podstawowe jej funkcje to jednak głównie:</p>
<ul>
<li>odtwarzanie multimediów</li>
<li>przeglądanie stron internetowych</li>
<li>odbieranie i wysyłanie maili</li>
<li>czynności związane z planowaniem czasu</li>
<li>oglądanie zdjęć</li>
<li>inne duperele :)</li>
</ul>
<p>Wbrew pozorom całkiem sporo się czasu przy tych czynnościach traci więc pokrótce opiszę co i jak.</p>
<h3>Odtwarzanie multimediów</h3>
<p>Do tego służą dwa systemowe programy: iPod i Wideo. iPod gra muzykę natomiast Wideo — jak zapewne ciężko ci się domyśleć — gra filmy. Standardy granych przez iPada plików znajdziesz na tej stronie: http://www.apple.com/pl/ipad/specs/ a ja mniej więcej to streszczę: mp3 grają ale zapomnij o DivXach czy o możliwości grania plików z rozszerzeniem wmv czy wma. Da się jak najbardziej ale nie softem dawanym standardowo z iPadem.</p>
<h3>Przeglądanie stron internetowych</h3>
<p>Do tego służy standardowo program Safari czyli makowa przeglądarka internetowa. Bardzo fajny, bardzo sprawny program, który jak zapewne wiesz jednak Flasha ci nie wyświetli. Spoko, można bez Flasha żyć a o filmiki w necie kłopocz się ale nie za bardzo. Większość sensownych serwisów oferuje możliwość oglądania filmików w formatach strawnych dla iPada. Gdyby z jakichś względów firmowa przeglądarka nie przypadła ci do gustu (bo np. jej taby nie zajmują cennego miejsca ciągle widoczne gdzieś u góry strony a pokazują się w innej formie), zawsze masz w App Store (tak nazywa się sklep z aplikacjami na iPada) furę innych przeglądarek.</p>
<h3>Odbieranie i wysyłanie maili</h3>
<p>Do tego służy program Mail i lepiej się do niego przyzwyczaj. Apple nie pozwala na instalowanie klientów mailowych firm trzecich. Nie pytaj dlaczego, nie rozumiem tej i wielu innych decyzji jabłka. W każdym bądź razie program swoją robotę czyni nieźle acz w konfiguracji jest nieco toporny. Możesz odbierać i wysyłać maile z kont POP, IMAP oraz z serwerów Exchange. Na tych ostatnich się nie wyznaję, żadnego nie konfigurowałem więc powiem może tylko tyle, że serwery POP i IMAP obsługiwane są nieźle acz Gmail mógłby być lepiej rozwiązany. Po dłuższym używaniu zauważysz, że Mail oferuje dosyć podstawowe funkcje i przydałoby się coś o wiele sensowniejszego na iPada ale jako się rzekło — na razie o tym możesz tylko pomarzyć.</p>
<h3>Czynności związane z planowaniem czasu</h3>
<p>Pod tą przydługą nazwą kryje się po prostu program o nazwie Kalendarz. Kalendarz to odwieczny chyba pies do bicia dla wszystkich, którzy jakoś próbują sobie czas zorganizować. Dlaczego? A dlatego, że ma sporo braków i po prostu niezbyt się nadaje do poważnego wykorzystania. Brak ToDo, brak tak prozaicznej sprawy jak choćby numerowanie tygodni… Takich braków w codziennym korzystaniu wychodzi znacznie więcej. Na szczęście są godne zamienniki tego programu więc nie jest aż tak źle.</p>
<h3>Oglądanie zdjęć</h3>
<p>Jabłko nie ma pojęcia jak robić programy „poważne” (no dobra, ma pojęcie tylko szkoda, że nie pokazują tego przy aplikacjach systemowych) ale typowo rozrywkowe wychodzą mu nieźle. Zdjęcia to program, który trzyma fotki, pokazuje je i ogólnie jest pierwszą rzeczą, która zapakowana fotkami dzieciaka przekona żonę, że warto było wydać na iPada sporo kasy. Ekran IPS robi swoje — kolory są świetne, widoczność nawet spod sporych kątów bardzo dobra… Program synchronizuje się pod OSX z programami jabłka (iPhoto czy Aperture) ale nie mam pojęcia jak to wygląda pod Windows. W wersji najprostszej można po prostu wrzucić fotki ze zdefiniowanego katalogu więc jeśli trzymasz swoje foty w taki sposób, nie ma problemu z ich wturlaniem na urządzenie.</p>
<h3>Inne duperele</h3>
<p>Tu wpadają systemowe Notatki — całkiem przydatne o ile nie wymaga się czegoś więcej, niż tylko wklepania odrobiny tekstu. Brak notatek dźwiękowych czy możliwości porysowania sobie paluchem to takie sobie rozwiązanie… Z drugiej strony dzięki temu na iPada jest od cholery programów do notowania dających całe spektrum możliwości.</p>
<p>YouTube na iPadzie (i iOS w ogólności) ma osobną systemową aplikację, która w dodatku jest niezła i pozwala w miły sposób pobuszować sobie po zasobach serwisu. Jakość oglądanego materiału zależy oczywiście od jakości źródła ale zazwyczaj wygląda wszystko całkiem nieźle.</p>
<p>GameCenter to jabłczana odpowiedź na społecznościowe podejście do grania znane z PSN czy Xbox Live tudzież kilku sieci społecznościowych w stylu OpenFeint i podobne. Implementacja jabłka jest taka sobie szczerze mówiąc ale za to jest w systemie, umożliwia popykanie sobie nieco z kumplami (o ile zna się ich namiary w iTunes Store, innego sposobu znalezienia kogokolwiek nie ma), można trzaskać trofea i można się nimi chwalić tym kilku kumplom, którym w ogóle chciało się to odpalić. Moje pseudo w GameCenter to <strong>costamsms</strong> i zaraz mnie tu wrzucać proszę :).</p>
<p>Kolejną duperelą są oczywiście Ustawienia. Tam ustawisz konta mailowe, zezwolenia na dostęp do danych geolokalizacyjnych i takie tam inne bzdury. W swoim czasie pewnie opiszę to jakoś konkretniej.</p>
<h2>Jak to się obsługuje?</h2>
<p>W skrócie: banalnie. Tapiesz na ikony programów, te się odpalają, zamykasz je wciskając przycisk „Home” czyli ten jedyny do wciskania widoczny na urządzeniu. Tyle. Z bardziej zaawansowanej obsługi może warto zwrócić uwagę na takie rzeczy:</p>
<ul>
<li>Tapnięcie na ikonce i przytrzymanie palucha na niej przez dłuższy czas spowoduje, że ikonki programów zaczną „giglać” czyli poruszać się. Można w tym trybie pracy urządzenia przesuwać sobie ikonki programów (przytrzymanie i przesunięcie paluchem — po dosunięciu do krawędzi ekranu można przenieść ikonę na inny ekran), można programy kasować (po tapnięciu na X w lewym górnym rogu ikonki dowolnego programu), można w końcu grupować programy w folderach (przenieś ikonę jednego programu na drugi program — zrobione). Jednym słowem — można zadbać o porządek.</li>
<li>Jednoczesne przytrzymanie przycisku Home i przycisku zasilania (ten na górze, który wyłącza urządzenie) spowoduje strzelenie screenshota. Przydatne.</li>
<li>Jednoczesne przytrzymanie przycisku Home i przycisku zasilania przez dłuższy czas spowoduje pokazanie się czerwonego sliderka, dzięki któremu można urządzenie całkowicie wyłączyć. Przycisk zasilania usypia drania a nie wyłącza na amen.</li>
<li>Jednoczesne przytrzymanie przycisku Home i przycisku zasilania przez jeszcze dłuższy czas (czyli po pokazaniu się czerwonego sliderka) spowoduje wyłączenie urządzenia bez procedury wyłączania systemu tak jak to ma miejsce przy użyciu czerwonego sliderka. Po co to robić? A czasem warto takie coś urządzeniu strzelić bo wtedy podczas uruchamiania wykonywanych jest kilka skryptów wywoływanych przy awariach — czyszczone są logi, robiony jest porządek ze swappem… Przynajmniej tyle wyczytałem gdzieś na forach. Warto to zrobić gdy urządzenie sprawia jakieś większe problemy.</li>
<li>Pojedyncze wciśnięcie przycisku Home przenosi od razu do pierwszego ekranu. Przydatne.</li>
<li>Będąc na pierwszym ekranie przesuń paluch w prawo a pokaże się ekran z lewej strony tego pierwszego, na którym zobaczysz na górze pasek wyszukiwania. Można tu wyszukać maile, kontakty, terminy spotkań itd. Także przydatna sprawa.</li>
<li>Podwójne wciśnięcie przycisku Home otworzy na dole ekranu pasek z ostatnio wykorzystywanymi programami. Niektóre z tych programów mają już zaimplementowane coś takiego, jak Fast App Switching czyli jabłkowy odpowiednik multitaskingu. W skrócie chodzi o to, że zamykając obługujący FAS program powodujesz zrzucenie jego danych do pamięci, co pozwoli na jego szybkie przywołanie w stanie jak sprzed zamknięcia, kiedy uruchomisz lub przywołasz program z tej listy ponownie. Owszem, to nie jest fajne rozwiązanie i Playbook od Blackberry ma to zrobione lepiej ale też z drugiej strony jakoś zarządzanie pamięcią nieźle działa w iPadzie a i czas pracy na baterii jest po prostu fenomenalny. Programy z listy usuwasz tak samo, jak byś usuwał programy z urządzenia — przytrzymaj nieco dłużej paluch na ikonie programu a w lewym górnym rogu każdej ikony pokaże się mały znak „minus”. Tapasz i właśnie wyłączyłeś program na dobre.</li>
<li>Mając przed oczami pasek ostatnio uruchomionych programów śmignij paluchem w prawo czyli wyświetl ekran po lewej stronie paska. Zobaczysz wtedy opcje jasności ekranu, opcje głośności dźwięku i szybkie kontrolki odgrywania dźwięku. Po prawej stronie tego paska zobaczysz ikonę aplikacji, która ostatnio coś grała.</li>
<li>Wpisując gdzieś tekst możesz po przytrzymaniu palucha wywołać menu, z którego możesz wybrać opcje zaznaczania tekstu, jego skopiowania czy wycięcia. Przydatne przy dłuższej edycji.</li>
<li>Obok przycisków głośności z boku urządzenia masz jeszcze taki dzyndzel, dzięki któremu możesz zablokować położenie ekranu. Czytasz w łóżku? Szybko to docenisz :)</li>
<li>Kolejny fajny ficzer to szybkie przeskakiwanie do początku dokumentu/strony/dłuższej listy… W większości programów nie musisz mozolnie przewijać dokumentu by wrócić na jego początek. Wystarczy tapnięcie na górnej belce informacyjnej (tam, gdzie wyświetlana jest godzina) i od razu znajdziesz się na początku dokumentu. Wygodne.</li>
</ul>
<p> </p>
<div class="thumbnail"><a title="screen 01 - ekran początkowy" href="http://img.skitch.com/20110511-m3e9egwn1mj5p3qfhkf6iug4p7.png"><img src="http://img.skitch.com/20110511-m3e9egwn1mj5p3qfhkf6iug4p7.preview.jpg" alt="screen 01 - ekran początkowy" /></a><br />
<em>screen 01 — ekran początkowy</em></div>
<p>Tu mam już kilka innych zainstalowanych programów prócz tych podstawowych dostarczanych z systemem. Na co warto zwrócić uwagę: w lewym górnym rogu masz pokazany stan połączenia z siecią. U mnie jest to Wi-Fi a jakość połączenia jak widać maksymalna. W środku górnego czarnego paska widać godzinę. Po prawej stronie będą pokazywały się ikony informujące o stanie urządzenia. U mnie widać tam ikonkę grającej muzyki (ten trójkącik) a stan naładowania baterii wynosił w momencie zrobienia screenshota 25%. Kiedy jakaś aplikacja będzie korzystała z np. usług geolokalizacyjnych także będzie wyświetlona tam informacja o tym fakcie. Poniżej leci już ekran z ikonami a na samym dole widzisz mojego docka czyli miejsce na ikony aplikacji, które zawsze chcę mieć pod ręką. Nad ikoną programu Mail widzisz informację o 176 nieprzeczytanych wiadomościach. Jeszcze nieco wyżej możesz zobaczyć kilka kropek reprezentujących moje ekrany z aplikacjami i ikonkę lupy reprezentującą ekran wyszukiwania, o którym wspominałem.</p>
<div class="thumbnail"><a title="screen 02 - ekran wyszukiwania" href="http://img.skitch.com/20110511-c289qeuj6fgqw1yk2xecx6sauc.png"><img src="http://img.skitch.com/20110511-c289qeuj6fgqw1yk2xecx6sauc.preview.jpg" alt="screen 02 - ekran wyszukiwania" /></a><br />
<em> screen 02 — ekran wyszukiwania</em></div>
<p>Proste jak budowa cepa: wstukałem do wyszukania nazwę programu AppShopper a w efekcie otrzymałem na samej górze ikonę tego programu, po tapnięciu której ów mi się otworzy. Niżej maile, które z serwisu AppShopper otrzymałem a niżej mam opcje wyszukania frazy AppShopper w internecie. W Ustawieniach można ustawić sobie co ma być przeszukiwane i w jakiej kolejności pokazywane w wynikach wyszukiwania. To mocno niedocenianie narzędzie, którego mało kto używa a przy większej ilości kontaktów, terminów czy maili potrafi być nieocenione.</p>
<div class="thumbnail"><a title="screen 03 - pasek ostatnio uruchomionych programów" href="http://img.skitch.com/20110511-npmwti7atjh89uhxummi23iy9j.png"><img src="http://img.skitch.com/20110511-npmwti7atjh89uhxummi23iy9j.preview.jpg" alt="screen 03 - pasek ostatnio uruchomionych programów" /></a><br />
<em>screen 03 — pasek ostatnio uruchomionych programów</em></div>
<p>Jak widzisz już przytrzymałem palucha gdzie trzeba i mogę „gasić” programy, z których nie będę już korzystał. Ikony są nieco nierówno poukładane bo właśnie „giglają” mi na wszystkie strony gotowe do usunięcia :)</p>
<div class="thumbnail"><a title="screen 04 - pasek opcji" href="http://img.skitch.com/20110511-fdr7p6jayas4qg74ctum258dp.png"><img src="http://img.skitch.com/20110511-fdr7p6jayas4qg74ctum258dp.preview.jpg" alt="screen 04 - pasek opcji" /></a><br />
<em>screen 04 — pasek opcji</em></div>
<p>Jak widzisz masz pod ręką kilka opcji. Są to, od lewej:</p>
<ul>
<li>ikona głośnika — włączenie i wyłączenie dźwięku;</li>
<li>pasek jasności — ustalenie mocy świecenia ekranu;</li>
<li>rząd ikon — wcześniejszy utwór, pauza, następny utwór, przełączenie odtwarzania do sieciowego urządzenia AirPlay o ile takie w sieci lokalnej występuje. U mnie jest to Airport Express, taki mały routerek od Apple, który mam podłączony do wieży i który gra mi muzę wprost z iPada na owej wieży bez potrzeby przykuwania urządzenia kablami do owej;</li>
<li>poniżej rzędu ikon informacja o aktualnie granym kawałku;</li>
<li>pasek głośności;</li>
<li>ikona ostatnio odgrywającej coś aplikacji — aktualnie gra mi aplikacja iPod.</li>
</ul>
<p>Dzięki szybkiemu dostępowi do tych opcji możesz wygodnie sobie ustawić środowisko pracy.</p>
<h2>iTunes i App Store</h2>
<p>To na chwilę obecną twoje dwie najważniejsze aplikacje. Czymś trzeba tego iPada nakarmić i coś na to urządzenie pobrać, by zaczęło w końcu wszystko grać i buczeć jak powinno. Zaczniemy od iTunes bowiem w naszym kraju ten program właściwie nie ma racji bytu. W cywilizowanych krajach znajdziesz tam muzykę i filmy do kupienia bądź wypożyczenia. My jesteśmy ten gorszy zakątek wspólnej Europy i póki co mamy się zadowolić tylko darmochą, którą znaleźć można w iTunes. A to oznacza dwie rzeczy: podcasty i iTunes U.</p>
<div class="thumbnail"><a title="screen 05 - iTunes U" href="http://img.skitch.com/20110511-k8xsndr8xu3e2gmrjs2i5ukha.png"><img src="http://img.skitch.com/20110511-k8xsndr8xu3e2gmrjs2i5ukha.preview.jpg" alt="screen 05 - iTunes U" /></a><br />
<em> screen 05 — iTunes U</em></div>
<p>Podcasty to w znakomitej większości przypadków zupełnie darmowe „audycje” dostępne w sieci. Nie jest to radio internetowe, bardziej myśl o tym jak o zbiorze audycji dźwiękowych i telewizyjnych na przeróżne tematy. iTunes jest chyba największym agregatorem takich „programów” i jest tu z czego wybierać. Na początek proponuję pobrać i obejrzeć kilka podcastów wideo (tak zwanych wideocastów lub vidcastów) w jakiejś dobrej jakości by się nieco poślinić do swojej nowej zabawki. Uruchom iTunes, przejdź do zakładki „Podcasts” (na dole ekranu) i w okienku wyszukiwania (prawy górny róg ekranu) wpisz „hubble” bez cudzysłowów. W wynikach wyszukiwania powinien pokazać ci się podcast o nazwie Hubblecast HD. Puknij na obrazku. Otworzy się okienko z krótkim opisem podcastu i kolejnymi jego odcinkami. Odcinki poukładane są od najnowszego do najstarszego. Tapnij na nazwie odcinka — nie na umieszczonym po prawej stronie przycisku „Free” bo to spowoduje od razu pobranie odcinka na dysk urządzenia. Póki co podejrzyjmy sobie bez pobierania czy warto w ogóle inwestować czas w tę „audycję”. Jeśli tapniesz na samej nazwie, pod nią wysunie się informacja o odcinku i małe okienko podglądu. Tapnij na trójkącie, połóż dwa paluchy na uruchomionym filmiku i rozsuń je. Film powinien właśnie wypełnić ekran twojego urządzenia a ty możesz sobie obejrzeć kilka obrazków w HD. Pasuje? No to tapnij na kilku ostatnich odcinkach i je sobie pobierz do oglądania offline lub by po prostu je mieć dla samego miecia :)</p>
<p>iTunes U to zestaw cały wykładów w formie audio i wideo, które to wykłady zdecydowały się umieścić w iTunes różnie uczelnie ze Stanów. Tematyka obszerna, wykładów zatrzęsienie a ja się zastanawiam, kiedy takie bajery dotrą i do naszych szacownych placówek naukowych, w których w większości nie można nawet sobie nagrać wykładu, za który się zapłaciło (sic!). Tam uczelnie nie samymi wykładami żyją i podstawami wiedzy dzielą się chętnie na czym można i w naszym kraju skorzystać. Choć nauka po angielsku do lekkich nie należy, szczególnie gdy ambitnie zapuściłem sobie serię wykładów o ortografii i gramatyce języka nowogreckiego :)</p>
<p>Tyle mniej więcej oferuje iTunes w naszym kraju. Szkoda, że tak mało…</p>
<p>Za to App Store to pełnowymiarowy sklep z aplikacjami, w którym — o ile nie zażyczy sobie inaczej twórca konkretnej aplikacji — dostajemy dokładnie to samo, co nasi różnokolorowi bracia z hameryki i reszty świata. I powiadam ci, jest z czego wybierać choć od razu zastrzegam, że trzeba wiedzieć jak szukać. No i — wiedząc jak się za to zabrać — tanio tam bardzo a dobre rzeczy można kupić za mniej, niż kosztuje javowa bzdurna gierka na komórkę twojej żony/dziewczyny/dziecka.</p>
<p>OK, sprawdźmy w takim razie jak ten sklep wygląda.</p>
<div class="thumbnail"><a title="screen 06 - App Store - ekran początkowy" href="http://img.skitch.com/20110511-jgwhx54tb724e1bbcf61g96rm8.png"><img src="http://img.skitch.com/20110511-jgwhx54tb724e1bbcf61g96rm8.preview.jpg" alt="screen 06 - App Store - ekran początkowy" /></a><br />
<em>screen 06 — App Store — ekran początkowy</em></div>
<p>Różne opinie krążą o przejrzystości sklepu i łatwości doszukania się w nim różnych przydatnych programów. Moim skromnym zdaniem zrobiono to całkiem przejrzyście choć wnikając głębiej w strukturę sklepu okazuje się, że jest sporo rzeczy do poprawy i dopracowania. Póki co skupmy się jednak na ekranie początkowym i nawigacji po nim. Od góry patrząc mamy tam:</p>
<ul>
<li>Pasek z zakładkami New (nowości), What’s Hot (czyli hity sklepowe), Release Date (aplikacje ostatnio umieszczone w App Store) i pasek wyszukiwania.</li>
<li>Duży banner pokazujący ostatnie nowości czy wydarzenia w sklepie.</li>
<li>Sekcja New &amp; Noteworthy czyli aplikacje warte — zdaniem ludzi App Store prowadzących — uwagi i wydania na nie kasy. Kropki oznaczają kolejne „ekrany” tej sekcji a przewija się między nimi strzałkami po lewej i prawej stronie. Przy nazwach aplikacji masz podane ich ceny i wystarczy tapnąć na cenie, by od razu kupić tę aplikację. Tapnięcie na nazwie przeniesie cię do strony informacyjnej, gdzie będą podane wszystkie szczegóły dotyczące tej aplikacji a więc jej opis, opis zmian wprowadzonych w ostatniej aktualizacji, jej wymagania sprzętowe (niektóre programy nie będą funkcjonowały na np. starszych wersjach urządzeń lub na urządzeniach bez aparatu/kamery — można je zawsze kupić/pobrać korzystając z programu iTunes na komputerze) i komentarze użytkowników oraz ich oceny. Niektóre pola z cenami mają dodatkowo w lewym górnym ich rogu taki mały plusik. Oznacza on, że jest to aplikacja tak zwana uniwersalna a więc działająca zarówno na iPadzie, jak i na iPhonie czy iPodzie touch. Po prostu kupujesz jedną aplikację a śmiga na wszystkim. Takie aplikacje lubimy bardzo! Pod nazwą niektórych aplikacji znajdziesz dodatkowo gwiazdki ze średnią ocen, jaką wystawili programowi użytkownicy i o ilości głosów oddanych na podstawie których ta średnia jest tworzona. Przydatna sprawa.</li>
<li>Poniżej znajdziesz kolejne reklamówki aplikacji lub wydarzeń sklepowych.</li>
<li>Dalej, po przewinięciu ekranu, znajdziesz sekcję Staff Favourites czyli rekomendacje zespołu prowadzącego App Store. Przydatna sekcja, w której pojawiają się czasem zupełnie niszowe ale ciekawe propozycje. Warto ją obserwować.</li>
<li>Po przewinięciu okna jeszcze dalej, trafisz do sekcji Quick Links, w której znajdziesz linki do np. aplikacji, które zostały wyróżnione tytułem „Application of the Week” w poprzednich tygodniach. Także przydatne, gdy chce się szybko rozejrzeć po dobrych acz nieco starszych tytułach.</li>
<li>Po przewinięciu okna do końca, ukażą ci się trzy przyciski. Pierwszy umożliwia dostęp do twojego konta, wylogowanie się z niego lub przelogowanie się na inne konto. Tak, można na jednym urządzeniu mieć aplikacje z różnych kont. Przydatne gdy ma się na przykład lewe konto w Stanach i ssie się różne fajne rzeczy z ichniego sklepu :). Przez „dostęp do twojego konta” rozumiem dostęp do różnych ustawień konta, takich jak ustalenie formy płatności, włączenie opcji Genius (o tym nieco później), włączenie powiadomień itd. To taki twój panel administracyjny. Drugi przycisk o nazwie Redeem pozwoli ci na zakup programu/czegokolwiek przez wprowadzenie specjalnych kodów, za pomocą których można na przykład doładować stan swojego konta lub kupić konkretną aplikację/cokolwiek. Skąd takie kody wziąć? W cywilizowanych krajach można sobie karty iTunes kupić i mieć takie pre-paidy doładowujące konto. Często można trafić na Twitterze czy Facebooku konkursy twórców programów, w których wygrać można właśnie kody na ich gry/programy. Tu się te kody wprowadza. Trzeci przycisk Support odsyła na strony wsparcia iTunes.</li>
<li>Na samiusieńkim dole znajdziesz główne zakładki sklepu. Featured to wyróżnione w taki czy inny sposób programy. Genius to jabłkowy system polecania aplikacji na podstawie zakupionych do tej pory. Jeśli zezwolisz na to, Apple będzie pobierało informacje na temat zakupionych przez ciebie programów i na ich podstawie tworzył dla ciebie listy potencjalnie cię interesujących. Działa to nawet całkiem nieźle i kilka razy dobrze mi system doradził. Top Charts zawiera informacje o najlepiej sprzedających się programach i tych aktualnie na topie w różnych kategoriach programów — programach darmowych, płatnych itd. Szybko możesz dzięki temu sprawdzić, co aktualnie jest na topie. Nie znaczy to, że są to programy najlepsze. Po prostu są to aktualnie najlepiej rozchodzące się programy. Categories to lista kategorii, na jakie są podzielone programy w sklepie. Ułatwia to nieco poruszanie się po zasobach sklepu. Na samym końcu znajduje się zakładka Updates i znajdziesz w niej wszystkie swoje programy, które zostały ostatnio zaktualizowane. Polecam czytanie opisów aktualizacji i co nowego owe w programach wprowadzają — czasem są to zmiany dosyć spore.</li>
</ul>
<p>Tyle o App Store. Trzeba tu nieco pomyszkować i przekonać się, jak to funkcjonuje.</p>
<h2>Jak kupować?</h2>
<p>Też pytanie… TANIO oczywiście! :)</p>
<p>App Store to takie miejsce, w którym programy stosunkowo niewiele kosztują. Dobre gry czy programy użytkowe można kupić za naprawdę niewielkie pieniądze a to cieszy. Jeszcze bardziej cieszy, że bardzo często deweloperzy robią zniżki cen swoich programów chcąc napędzić nieco sprzedaż. W efekcie trzymając rękę na pulsie można za kilka złotych wypełnić sobie iPada świetnymi programami.</p>
<p>Jak się za to zabrać? Próbowałem wielu programów, wielu stron podających informacje o przecenach ale od dłuższego czasu korzystam tylko z jednej: <a title="Strona serwisu" href="http://appshopper.com/">http://appshopper.com/</a></p>
<p>AppShopper to doskonałe źródło informacji nie tylko o przecenach ale także o ostatnio wydanych programach na iPada czy iPhone oraz na system Mac OS X. Serwis posiada całkiem rozbudowany system filtrów, dzięki którym można wygodnie poruszać się po zasobach strony. Serwis oferuje także bardzo dobry program na iPada, dzięki któremu łatwiej i przyjemniej przejrzysz ostatnie zmiany w App Store. Dodatkowo umożliwia założenie konta, w którym można np. zapisywać aplikacje, które zwróciły twoją uwagę ale których cena jest aktualnie dla ciebie zbyt wysoka. Możesz zażyczyć sobie przesyłania mailem informacji, gdy program z tej Watchlisty zmieni swoją cenę lub zostanie zaktualizowany i dzięki temu narzędziu nie ominie cię żadna promocja. Bardzo wygodna sprawa!</p>
<p>Tak więc teraz pozostaje już tylko wydawać pieniądze i cieszyć się swoją nową zabawką. A na co wydawać te peniądze? O tym już niebawem :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2011/05/kupilem-ipada-i-co-dalej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>30</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>iTunes i iPod/iPhone/iPad — od czego zacząć</title>
		<link>http://costa.info.pl/2011/04/itunes-i-ipodiphoneipad-od-czego-zaczac/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2011/04/itunes-i-ipodiphoneipad-od-czego-zaczac/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 18 Apr 2011 07:20:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[iPad]]></category>
		<category><![CDATA[iPod/iPhone]]></category>
		<category><![CDATA[Link]]></category>
		<category><![CDATA[Porada]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=25374</guid>
		<description><![CDATA[Wpis powstał z błahej przyczyny — znajomy ze szpitala okazał się być gadżeciażem, który i owszem iPoda touch ma ale jakoś nie wiedział do tej pory jak zabrać się za sensowne używanie tego urządzonka. Bo kupno — jak wiedzą wszyscy gadżeciaże — to dopiero początek problemów. Im dalej w las, tym więcej użytkowych drzew i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://img.skitch.com/20110418-qkgj54r8s4ur2b2qndsbtkw248.preview.jpg" width="240" />
		</p><p>Wpis powstał z błahej przyczyny — znajomy ze szpitala okazał się być gadżeciażem, który i owszem iPoda touch ma ale jakoś nie wiedział do tej pory jak zabrać się za sensowne używanie tego urządzonka. Bo kupno — jak wiedzą wszyscy gadżeciaże — to dopiero początek problemów. Im dalej w las, tym więcej użytkowych drzew i wydanej kasy. Tak więc Piotrze, miłego wydawania pieniędzy na Twoją izabawkę :). Być może komuś jeszcze się ten bardzo wstępny poradnik przyda.</p>
<p>Zacznijmy od tego, że iPod touch, iPhone czy iPad trafiają w nasze ręce z jakimś podstawowym oprogramowaniem, które posłuży do odebrania maili czy wskoczenia na stronę ale niewiele więcej się z tych urządzeń wyciśnie. Jednak gdzieś tam wśród różnych ikonek powinna być też i ikonka sklepu z aplikacjami i grami na te urządzenia a podpisana powinna być „App Store”. Jej puknięcie odpali sklep, w którym można już sobie przeróżne fajne smakołyki znaleźć i kupić ale by nie było zbyt łatwo i prosto, producent tych zabawek (czyli Apple) poniekąd przymusza ludzi do używania ich programu, który zwie się iTunes, który to program służy do różnych celów ale przede wszystkim do jednego: pozwala cokolwiek na te maszynki wrzucić. O ile bowiem programy można sobie pobierać wprost z urządzenia, to muzykę czy filmy trzeba już niestety wrzucać via iTunes właśnie bo póki co w naszym kraju nie funkcjonuje jabłczany sklep z muzą i filmami. O filmach i muzyce nieco dalej, póki co skupmy się na programach i grach i na pobraniu i zainstalowaniu programu iTunes, który można pobrać o stąd: <a href="http://www.apple.com/pl/itunes/" title="Pobierz iTunes">http://www.apple.com/pl/itunes/</a></p>
<p>By cokolwiek w App Store kupić, trzeba mieć tam założone konto, w którym najlepiej podać dane swojej karty kredytowej (nie wiem, czy obsługiwane są też karty płatnicze — kiedy ja zakładałem konto nawet większość naszych kart kredytowych nie działała, teraz nie powinno to być problemem i chyba wszystkie kredytówki już banglają jak trzeba). W cywilizowanych krajach są jeszcze inne formy płatności (PayPal między innymi — świetna sprawa) ale naszego kraju póki co to nie dotyczy. Można też założyć sobie konto bez potrzeby podawania danych karty kredytowej i chyba nawet da się w ten sposób „kupować” darmowe programy. Dokładna instrukcja postępowania w tym przypadku opisana jest na stronach wsparcia Apple a konkretnie o tutaj: <a href="http://support.apple.com/kb/HT2534?viewlocale=pl_PL" title="Jak założyć konto iTunes bez karty">http://support.apple.com/kb/HT2534?viewlocale=pl_PL</a></p>
<p>No więc konto założone i co dalej? Dalej to już walka z iTunes (jeśli używasz Windows — na Maku ten program działa o wiele, wiele lepiej) i szukanie w necie i w samym sklepie fajnych programów i gier w fajnych cenach :). Po odpaleniu iTunes i założeniu konta w sklepie App Store warto przeprowadzić swoją pierwszą synchronizację. Co to takiego? Otóż proces synchronizacji to nic innego jak zarządzanie zawartością izabawki za pomocą programu iTunes, który do tego zrobi kopię zapasową danych. Robi to przy każdej synchronizacji świeżo podłączonego sprzętu — druga czy trzecia synchronizacja, o ile sprzęt nie był w międzyczasie odłączany od komputera, nie będzie już pociągała za sobą potrzeby robienia archiwizacji więc spokojnie, trwa to krócej. Wystarczy jednak sprzęcior odłączyć od kompa i kolejna synchronizacja poprzedzona będzie archiwizacją zawartości zabawki. Ta archiwizacja to fajna sprawa bo gdyby nie dajcie bogowie coś się ze sprzętem spierniczyło, zawsze można odzyskać dane.</p>
<p>Dobra, jak to wygląda w praktyce? Podłączasz sprzęcior kablem do komputera i odpalasz iTunes. iTunes powinien z automatu rozpocząć synchronizację (można to wyłączyć w opcjach programu). Jakiś czas to zajmie ale na szczęście następne będą o wiele krótsze więc warto z tą pierwszą nieco się przemęczyć. No dobrze ale tak właściwie co takiego podczas tej synchronizacji się dzieje? Najprościej rzecz ujmując — program iTunes sprawdza, czy od czasu ostatniej synchronizacji na sprzęt zostało pobrane jakieś nowe oprogramowanie i jeśli tak — zgrywa je do swojej biblioteki by mieć kopię zapasową programu pod ręką. Podobnie dzieje się z muzyką czy filmami i danymi (programu pocztowego, książką adresową itd.). Po zgraniu nowości iTunes zacznie wrzucać na sprzęt to, co mu się każe tam wrzucić i jeśli tylko miejsca starczy, operacja powinna się w miarę szybko zakończyć.</p>
<p>iTunes raz na jakiś czas sprawdzi też, czy aby nie ma nowej wersji firmware urządzenia a jeśli takową znajdzie — zaoferuje jego instalację co bardzo polecam. To dosyć długotrwały proces ale wart poświęconego czasu. System operacyjny tych urządzeń wciąż się rozwija i czasem sporo nowych rzeczy się w nim pojawia no i oczywiście łatane są różne problemy urządzeń.</p>
<p>No dobrze ale skąd iTunes wie, co ma być wrzucane a co nie? Samemu się to definiuje w odpowiednich zakładkach. Jak to wygląda w praktyce możesz sobie Piotrze obejrzeć poniżej:</p>
<div class="thumbnail"><a href="http://img.skitch.com/20110418-qkgj54r8s4ur2b2qndsbtkw248.jpg" title="iTunes screen 01"><img src="http://img.skitch.com/20110418-qkgj54r8s4ur2b2qndsbtkw248.preview.jpg" alt="iTunes screen 01" /></a></div>
<p>Spokojnie, nie takie to wszystko straszne, jak by się mogło wydawać. Na pierwszym screenie widać kilka informacji podstawowych o moim już nieco archaicznym sprzęcie. Z tego najważniejsza informacja to ta o dostępności wolnego miejsca. Przycisk „Sprawdź uaktualnienia” sprawdzi, czy nie ma nowszej wersji firmware a przycisk „Odtwórz” pozwoli odtworzyć zawartość izabawki gdyby nie dajcie bogowie coś się z nią stało. Przy odtwarzaniu zawartości będzie wykorzystywana ostatnia kopia zapasowa a ja powtórzę, że bardzo ale to bardzo polecam tych kopii sporządzanie.</p>
<p>Druga zakładka to „Informacje”. To właśnie tutaj można sobie ustawić, by do iPoda czy iPhone lub iPada spływały wszelkie dane dotyczące kontaktów, kont mailowych itd. Te rzeczy się synchronizują a to oznacza, że kontakty dodane w iPodzie trafią do książki adresowej komputera, z którym iPod jest synchronizowany (przy okazji — synchronizować można tylko z jedną biblioteką iTunes ale to opowieść na inną okazję).<br />
￼
<div class="thumbnail"><a href="http://img.skitch.com/20110418-bi387jxmr5s66qt5gfud7dmmcx.jpg" title="iTunes screen 02"><img src="http://img.skitch.com/20110418-bi387jxmr5s66qt5gfud7dmmcx.preview.jpg" alt="iTunes screen 02" /></a></div>
<p>„Programy” to zakładka, która nas najbardziej interesuje na razie. To tu zawiaduje się programami, które mają być zainstalowane na urządzeniu. Tu też można je przemieszczać między ekranami lub organizować w foldery. By stworzyć folder, trzeba po prostu najechać ikoną jednego programu na drugi i proszę, zrobione. Można dzięki temu nieco składniej grupować sobie programy co może się przydać przy ich większej ilości. Dostępne w bibliotece programy są wyszczególnione po lewej stronie. Listę można sortować na kilka sposobów i jest to diablo przydatne, gdy ma się tych programów już całkiem sporo. Pod listą jest taki checkbox, po zaznaczeniu którego na urządzeniu będą automatycznie instalowane nowe programy kupione w sklepie iTunes. Także przydatna sprawa: nie trzeba pamiętać co się kupiło — samo się zainstaluje. Przy okazji: na dole widać, jak dorzucenie kilku ostatnio pobranych w sklepie App Store programów niestety nie zmieści się na moim urządzeniu i z instalacji któregoś z nich będę musiał zrezygnować.<br />
￼
<div class="thumbnail"><a href="http://img.skitch.com/20110418-brjc5iyn19j94mg3nxfq58i3mw.jpg" title="iTunes screen 03"><img src="http://img.skitch.com/20110418-brjc5iyn19j94mg3nxfq58i3mw.preview.jpg" alt="iTunes screen 03" /></a></div>
<p>Następna zakładka to „Muzyka” i tu chyba wszystko jest jasne. Na iPoda muzykę wrzuca się albo w całości, albo definiując sobie playlisty i te playlisty synchronizując z urządzeniem. Mam takich playlist kilka i w zależności od humoru wrzucam sobie taką lub inną. Takie zarządzanie playlistami jedni lubią, inni nie ale właśnie w ten sposób się to robi w świecie jabłczanych zabawek.<br />
￼
<div class="thumbnail"><a href="http://img.skitch.com/20110418-qkqu86csgxqx8pxbmc3qfcbr5q.jpg" title="iTunes screen 04"><img src="http://img.skitch.com/20110418-qkqu86csgxqx8pxbmc3qfcbr5q.preview.jpg" alt="iTunes screen 04" /></a></div>
<p>Analogicznie działa też wrzucanie na urządzenie filmów, audiobooków, książek, podcastów, dzwonków i czego tam jeszcze — po prostu wrzuca się te elementy w listy i te listy z urządzeniem synchronizuje. Na screenie widać jak to synchronizację filmów dla iPhone mam wyłączoną oraz jak wyglądają możliwości synchronizacji: można zaznaczyć konkretne filmy zaznaczając checkboxa obok ich tytułów lub (nie zmieściło się w oknie) wrzucić filmy do playlisty i synchronizować playlisty.<br />
￼
<div class="thumbnail"><a href="http://img.skitch.com/20110418-eahau2w988c5dnjxbtwfithx16.jpg" title="iTunes screen 05"><img src="http://img.skitch.com/20110418-eahau2w988c5dnjxbtwfithx16.preview.jpg" alt="iTunes screen 05" /></a></div>
<p>Czyli mniej więcej mamy opanowane gdzie zaznaczyć co, by cokolwiek w iPodzie czy innej izabawce się pokazało.</p>
<p>Ale jak to kupić? Najprościej można to zrobić w samym urządzeniu. Po prostu tapnąć na tę ikonę App Store trzeba, zalogować się podając swój login i hasło i jazda, już można kupować i ściągać oprogramowanie. Można też oczywiście robić to z poziomu iTunes i przy dłuższych sesjach zakupowych na pewno będzie to metoda sympatyczniejsza. Jak już wcześniej pisałem, zaznaczenie odpowiedniego checkboxa spowoduje, że nowe zakupione programy spłyną przy najbliższej synchronizacji do izabawki same.</p>
<p>Po założeniu konta w iTunes Store, którego częścią jest App Store, do sklepu z aplikacjami wchodzi się zaznaczając po lewej stronie odpowiednią opcję (jest podświetlona na niebiesko po zaznaczeniu) i wybierając w górnej belce sklep App Store. W efekcie wyświetli się strona sklepu i już można zacząć biegać po tych wszystkich programach.<br />
￼
<div class="thumbnail"><a href="http://img.skitch.com/20110418-8mxryq48gqnsdrs6xff6p672ue.jpg" title="iTunes screen 06"><img src="http://img.skitch.com/20110418-8mxryq48gqnsdrs6xff6p672ue.preview.jpg" alt="iTunes screen 06" /></a></div>
<p>Aplikacje dzielą się w sklepie na kategorie a te znów na podkategorie. Zróbmy coś konstruktywnego i spróbujmy znaleźć gry familijne za friko. Da się to stosunkowo łatwo zrobić klikając w zaznaczony na wcześniejszym screenie link „Browse”. Wyświetli się wtedy okno z wynikami wyszukiwania, które to wyniki można sortować na kilka sposobów. Na screenie poniżej wyświetliłem gry familijne posortowane względem daty ich wydania/aktualizacji — ot interesują mnie najnowsze. Kliknięcie na nazwę gry przeniesie już bezpośrednio do strony ze wszystkimi informacjami o tej grze.<br />
￼
<div class="thumbnail"><a href="http://img.skitch.com/20110418-pb8fsfgrgfrsn1cyd8m3wjfthg.jpg" title="iTunes screen 07"><img src="http://img.skitch.com/20110418-pb8fsfgrgfrsn1cyd8m3wjfthg.preview.jpg" alt="iTunes screen 07" /></a><br /><span>Uploaded with <a href="http://skitch.com">Skitch</a>!</span></div>
<p>Jednak sklep App Store nie jest najlepszym pod Słońcem miejscem do przeglądania jego własnej oferty. Programów i gier jest bardzo dużo a przeglądanie sklepu jest trudne i czasochłonne. Aby ułatwić sobie życie i wiedzieć co na ten przykład dziś jest sprzedawane w promocyjnych cenach lub wręcz rozdawane za free, korzystam z doskonałej strony <a href="http://appshopper.com/" title="Strona serwisu AppShopper.com">http://appshopper.com/</a> twórcy której dodatkowo stworzyli na iPoda/iPhone/iPada aplikację, dzięki której łatwo i przejrzyście można nawigować po najnowszych czy też przecenionych programach. Warto tam sobie założyć konto bo można wybrane przez siebie programy oznaczać jako „chciane” (checkbox „want it” na stronie i w programie przy tytule wymarzonej aplikacji). W zależności od ustawień strona i program będą powiadamiały o przecenie czy aktualizacji tegoż programu co jest prostym sposobem na polowanie na przecenowe okazje. Dzięki tej stronie i fajnym przecenom w App Store, mam mnóstwo fajnego oprogramowania za stosunkowo niewielkie pieniądze.</p>
<p>Tak więc Piotrze — masz tu podstawy odpalenia i zapakowania Twojego urządzenia po brzegi różnymi rzeczami. Jak widzisz jest to raczej nietrudna operacja ale jeśli masz jakieś pytania, komentarze są do Twojej dyspozycji. Uczulam tylko bardzo na łatwość w klikaniu na przycisku „Buy”. To cholerstwo potrafi wyssać kasę w sposób niedostrzegalny :).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2011/04/itunes-i-ipodiphoneipad-od-czego-zaczac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Użytkowy aspekt elektroniki</title>
		<link>http://costa.info.pl/2011/04/uzytkowy-aspekt-elektroniki/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2011/04/uzytkowy-aspekt-elektroniki/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 07 Apr 2011 10:17:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Myśli]]></category>
		<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Hardware]]></category>
		<category><![CDATA[iPad]]></category>
		<category><![CDATA[iPod/iPhone]]></category>
		<category><![CDATA[Software]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=24495</guid>
		<description><![CDATA[Sporo ostatnio czytam o postępującej rywalizacji producentów elektroniki tworzących te wszystkie telefony, tablety i co tam jeszcze innego chcących wprowadzić pod nasze strzechy (WebOS od Hewlett Packard na komputerze stacjonarnym spodobał mi się szczególnie — fajny pomysł!). Tak czytam i czytam i się zastanawiać zaczynam, czy to wszystko idzie w aby dobrym kierunku. Bo im [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Sporo ostatnio czytam o postępującej rywalizacji producentów elektroniki tworzących te wszystkie telefony, tablety i co tam jeszcze innego chcących wprowadzić pod nasze strzechy (WebOS od Hewlett Packard na komputerze stacjonarnym spodobał mi się szczególnie — fajny pomysł!). Tak czytam i czytam i się zastanawiać zaczynam, czy to wszystko idzie w aby dobrym kierunku. Bo im więcej czytam, tym bardziej widzę coś, co swego czasu odgoniło mnie od klasycznego PC i kazało przejść na konsolową stronę mocy a od jakiegoś czasu kazało też nieco innym spojrzeniem cały ten elektroniczny galimatias ogarniać.</p>
<p>Chodzi o stosunek ceny nie do możliwości a do użyteczności.</p>
<p>Dualcorowe procesory w telefonach. Yupiiii! Będzie wszystko szybsze, sprawniejsze i w ogóle odjechane. Dualcorowe procesory w tabletach i układy graficzne zawstydzające ten z mojego biurkowego komputera. Yupikajej! Super! Nie dość, że będzie szybciej, to jeszcze do tego bardziej wygładzone i generalnie fajniejsze w oglądaniu. Świetnie. Mam tylko jedno pytanie: czy to aby polepszy użyteczność aplikacji, jakie na te coraz to szybsze urządzenia powstają? Czy urządzenia mobilne dopadnie ta sama zmora, która swego czasu odrzuciła mnie od PC?</p>
<p>Chodzi mi o wydajnościowy wyścig zbrojeń, którego ofiarą pada niestety zazwyczaj optymalizacja kodu i odpowiednie zaprojektowanie aplikacji. Już dziś na urządzenia mobilne powstaje setki aplikacji dziennie ale tych dobrych, tych dobrze zaprojektowanych, dobrze zoptamalizowanych, nie wymagających kupna nowego urządzenia by cieszyć się ich wszystkimi możliwościami jest stosunkowo niewiele. Na co dzień używam iPada i telefonu z Androidem i okazuje się, że na obydwu platformach jest podobnie — dobre w sensie użyteczne i pracujące jak trzeba aplikacje to drobny procent całej oferty dostępnej na te urządzenia (mam wreżenie, że wręcz promil). Ściągam i uruchamiam dziennie przynajmniej kilka nowych programów by ogromnie rzadko stwierdzić, że chociaż jeden z nich jest do czegoś przydatny i wart zostawienia w mojej bibliotece oprogramowania. Czemu tak się dzieje?</p>
<p>Swego czasu byłem zapalonym graczem kupującycm i ściągającym gry na swojego peceta na pęczki (tak, kiedyś człowiek miał czas na te rzeczy). O ile w czasach pierwszych procesorów pentium jeszcze dało się z jedną konfiguracją PC wytrzymać dosyć długo, o tyle z czasem gry zaczęły dyktować konfigurację sprzętową mojego komputera. Po drugim czy trzecim upgrade karty graficznej w komputerze i to w ciągu jednego roku coś mi się w głowie zapaliło i mam tak do dziś — za co ja faktycznie płacę? Za dwa-trzy przełomy na rynku gier, na które warto wydać pieniądze na hardware czy też za niekompetencję i pośpiech te gry tworzących, którym nie chce się optymalizować i dopracowywać kodu? Wersja spiskowa obejmowała też zmowę twórców gier z twórcami hardware i wzajemne napędzanie sprzedaży jedni drugim (w sumie teorii trzymam się do dziś :))… Im dłużej ten rynek obserwuję, tym bardziej się w stanowisku niekompetencji twórców oprogramowania utwierdzam.</p>
<p>Jakoś wtedy zerknąłem łaskawszym okiem na konsole i zanabyłem swoją pierwszą: PSX od Sony. Tu sytuacja była diametralnie inna: jedna architektura sprzętowa, na której twórcy musieli konkurować swoimi umiejętnościami, optymalizacją, pomysłami obejścia ograniczeń sprzętowych itd. Kiedy pokazywała się gra, która wśród redaktorów pisemek wszelakich wywoływała okrzyk „wow!” wiadomo było, że powinna wywołać taki okrzyk i u mnie. Bo będę widział to samo co oni, działające z taką samą szybkością i grać będę na takim samym lub bardzo podobnym kontrolerze. To były moim skromnym zdaniem złote czasy elektronicznej rozrywki. Twórcy gier mogli latami pieścić swoje silniki i wyciskać z urządzeń ile się tylko dało z samego prostego faktu cyklu życia produktu o nazwie „konsola”. Brak wszędobylskiego internetu skutkował tym, że produkt wysyłany do tłoczenia był przetestowany na wszystkie możliwe sposoby, zoptymalizowany jak tylko można było, sprawdzony jak tylko się dało i przemyślany oraz zaprojektowany był raz i musiał być to projekt dobry. Inaczej na półki sklepowe trafiała partia tysięcy płyt, które gdyby zgarnęły złe noty w prasie po prostu by na tych półkach zostały. Dziś walniętą grę zawsze można poprawić jakimś patchem (bardzo ubawiło mnie ssanie przez mojego brackiego ton updatów i poprawek do Wiedźmina, po których i tak to zdaje się kulawo działało) a mający tupet producenci potrafią do patcha dorzucić kilka nowinek i jeszcze rządać za to kasy, zwąc taką paczkę DLC czy jak tam jeszcze. Kiedyś robiono grę jako zamkniętą całość i zapewniano godziny rozrywki bo gdyby tych godzin nie było, mało kto by ową grę kupił. Dziś w ramach podstawki (drogiej tak samo jak kiedyś pełne gry o ile nie droższej) dostaje się kilka godzin mieszania a później trzeba dopłacać by coś jeszcze ewentualnie z tytułu wycisnąć. Ja już nawet nie tworzę teorii spiskowych — to jest po prostu spisek i skok na nasze portfele, z którym w sumie nie wiadomo co zrobić bo grać przecież lubimy.</p>
<p>Konsole skręciły w ten pecetowy trend ciągłego patchowania i płatnego rozszerzania możliwości gier i pozwoliły twórcom na znaczne skrócenie czasu przygotowania produktu do wypuszczenia na rynek. Niestety odbija się to dosyć często na jakości tytułów. Tyle dobrego, że jeszcze nie wymyślono jak wymieniać podzespoły bez potrzeby kupna całej nowej konsoli acz wprowadzenie do konsol dysku twardego uważam za koniec złotej ery konsolowego szpilania.</p>
<p>Jak to się ma do urządzeń mobilnych, o których wspomniałem na początku? Myślę, że dokładnie tak samo. Oto bowiem mamy z gruntu zamknięte konstrukcje (jak konsole do gier), w których architektura jest ustalona a czas życia produktu jest błyskawicznie krótki w stosunku do czasu życia konsoli. Problem w tym, że co i rusz na rynku pokazują się coraz to nowsze urządzenia, w które wsadzane są coraz to nowsze i mocniejsze podzespoły, coraz to więcej pikseli mające ekrany, coraz to bardziej HD kamery… Zastanawiam się, któremu producentowi oprogramowania chce się ponosić wydatki na optymalizację poza tymi niezbędnymi na zapewnienie minimum wstecznej kompatybilności z coraz to nowszymi wersjami systemów operacyjnych i architekturami sprzętowymi sprzed roku. Efekt jest taki, że programy pisane są szybko, na bieżąco a dostosowywanie ich do aktualnego hardware to często jedyne ich zmartwienie.</p>
<p>Widzę to w bardzo wielu programach dostosowywanych z iPhone na iPada. Soft pierwotnie obmyślany dla telefonu i dla jego wielkości ekranu bardzo często okazuje się być marnie przeniesiony na większy ekran. Widać brak skupienia się na interfejsie, na stworzeniu sensownej nawigacji po programie, na wykorzystaniu większej powierzchni na lepszą ergonomię rozłożenia elementów interfejsu. Widać po prostu pośpiech w uaktualnianiu aplikacji do nowszego urządzenia. Nie mam wątpliwości, że podobnie będzie z tabletami napędzanymi Androidem…</p>
<p>Bardzo wiele z programów, które mam w swoich „the best of the best” to soft, który działa na iPadzie, na iPhonie 3G i na moim stareńkim iPodzie touch pierwszej generacji. To w większości produkty doświadczonych programistów, którzy dbają o użytkownika nie pozostawiając go samemu sobie nawet po teoretycznym zgonie jego platformy. To programy, w których dba się o ich dostosowanie do każdej kolejnej platformy sprzętowej głównie od strony użyteczności tych programów. iPhone 4 i iPad to w sumie bardzo podobne platformy i nawet rozdzielczości ekranów są zbliżone ale ich wielkości już nie a to bardzo ale to bardzo rzutuje na użyteczność programu z odpowiednio zaprojektowanym interfejsem.</p>
<p>Niestety takiego softu w AppStore jest stosunkowo niewiele a ja zaczynam się zastanawiać jak to będzie w przypadku Androida, gdzie już teraz mnogość rozdzielczości i wielkości ekranów jest ogromna. Zaczynam się zastanawiać, czy w ogóle warto wiązać się z platformą, która fakt rozrasta się w niesamowitym tempie ale którą w końcu zaczną trapić problemy znanego z pecetów wyścigu hardwarowych zbrojeń. Bo do tego dojdzie a właściwie już dochodzi. Będziemy mieli coraz to bardziej dopakowane sprzętowo tablety i telefony i oprogramowanie, które być może nie będzie w stanie nadążyć za tymi wszystkimi zmianami a w konsekwencji będzie pisane szybko i bez oglądania się na takie „drobiazgi” jak optymalizacja i — przede wszystkim — odpowiednie zaprojektowanie aplikacji, jej interfejsu i funkcjonalności.</p>
<p>Te wszystkie nowe smatrfony i tablety kosztują. I to niemało. Jak na sprzęt oferujący bardziej wygodę w konsumpcji treści i mediów niż owych treści tworzeniu — ceny wyższe niż sensownych netbooków czy nawet laptopów są po prostu za wysokie na to, by pojawiały się na nich nieprzemyślane, niezoptymalizowane i źle zaprojektowane aplikacje. Na razie (przynajmniej na iPadzie) nie jest bardzo źle ale też nie jest najlepiej. Jest sporo oprogramowania ale to nie znaczy, że ma się za bardzo w czym wybierać. Rok po premierze platformy przychodzi druga wersja urządzenia mocno podbijająca wydajność i już teraz zaczyna się mówić, że może to być problem. Jedynkę kupiło kilkanaście milionów ludzi i pewnie deweloperzy nie pozostawią ich samym sobie ale fragmentacja platformy postępuje a z tego nic dobrego wyniknąć nie może. W androidowym świecie wygląda to pewnie jeszcze mniej ciekawie…</p>
<p>Dlatego między innymi zaczyna mnie mocno niepokoić optyka przyjęta w recenzjach nowości sprzętowych i kiedy czytam o iPadzie 2 czy nowych planowanych tabletach czy telefonach z Androidam zaczynam zadawać jedno pytanie z punktu widzenia użytkownika chyba najważniejsze: „no ale co z tego, że to jest takie szybkie?”. Aplikacje ładują się szybciej? Fajnie ale cóż stoi na przeszkodzie w takiej ich optymalizacji, by ładowały się równie szybko na starszych modelach? Mam na iPadzie programy do ToDo startujące błyskawicznie i oferujące więcej możliwości od niektórych ładujących się zauważalnie wolniej. Widać jak koder dobry to zrobi coś jak trzeba. Gry będą bardziej płynne i bardziej dopieszczone? Zapewne o to chodzi w całym tym elektronicznym przyspieszeniu ale tu znów pojawia się problem z pecetowieniem tych zabawek — wywalać kupę kasy na coś, co za rok będzie po prostu stare? Po co?</p>
<p>Podstawowym kryterium wyboru elektronicznej zabawki powinna być jej użyteczność. Jeśli mam do wyboru platformę ze sporą ilością dobrego oprogramowania spełniającego moje oczekiwania i będącego dla mnie użytecznym — biorę. Jeśli jedynym hasłem zakupowym ma być ilość megaherców, rdzeni procesora, ilości pamięci czy pojemności flasha a za tym nie będzie stało oprogramowanie cały ten luksus obsługujące — sorry panowie marketoidzi ale nie tędy droga. Już teraz tablety czy telefony są na tyle szybkie i sprawne, że mogą obsłużyć zdecydowaną większość zadań. Mam więc prośbę: zadbajcie o to, by oprogramowanie powstające na wasze zabawki było odpowiedniej jakości. Nie popełniajcie pecetowych błędów i nie stawiajcie hardware nad software nawet jeśli zajmujecie się tego hardware produkowaniem. Dywersyfikacja źródeł dochodu połączona z tworzeniem dobrych rozwiązań softwarowych dla waszych klientów — macie przepis na sukces.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2011/04/uzytkowy-aspekt-elektroniki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Flipboard…</title>
		<link>http://costa.info.pl/2011/01/flipboard/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2011/01/flipboard/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 08 Jan 2011 23:50:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[iPad]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=20785</guid>
		<description><![CDATA[Ne wiem, czy jeden program może być system sellerem ale jeśli szukać czegoś takiego dla iPada, to właśnie Flipboard przychodzi mi od razu na myśl. Cudowny, elegancki, doskonale wykonany, fantastycznie wygodny i przede wszystkim — przemyślany agregator newsów, o jakim marzycie nawet jeśli o tym jeszcze nie wiecie :). Ten program jest aż tak dobry. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/01/2011.01.08-flipboard.jpg" width="240" />
		</p><p>Ne wiem, czy jeden program może być system sellerem ale jeśli szukać czegoś takiego dla iPada, to właśnie Flipboard przychodzi mi od razu na myśl. Cudowny, elegancki, doskonale wykonany, fantastycznie wygodny i przede wszystkim — przemyślany agregator newsów, o jakim marzycie nawet jeśli o tym jeszcze nie wiecie :).</p>
<div id="attachment_20792" class="wp-caption aligncenter" style="width: 235px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/01/2011.01.08-flipboard.jpg" title="Flipboard"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/01/2011.01.08-flipboard-225x300.jpg" alt="Flipboard" title="Flipboard" width="225" height="300" class="size-medium wp-image-20792" /></a><p class="wp-caption-text">Flipboard</p></div>
<p>Ten program jest aż tak dobry. Lub może inaczej: jest jeszcze lepszy! Przede wszystkim daje fantastyczne uczucie świeżości w kontakcie ze swoimi RSSami. Już od dłuższego czasu nie odpalam żadnego innego agregatora prócz Flipboarda właśnie a to z powodu owego kontaktu z czymś nowym, lepiej i smaczniej podanym, dobrze przemyślanym i wizualnie minimalistycznie apetycznym. Po prostu nowa jakość w kontakcie z feedami dodatkowo podlana sosem społecznościowym. To jeden z tych programów, który geekowi wyda się dziwny bo przecież tyle fajnych rzeczy można sobie poprzełączać w jedynym słusznym czytniku zwanym Google Reader czy w jakimś terminalowym jego kliencie a tu panie nic takiego się nie znajdzie. Po prostu kartka papieru z zajawkami artykułów, skrótami newsów itd. I wszystko to pod dotknięciem ożywa…</p>
<p>Już od dłuższego czasu pieję z zachwytów nad tym programem ale Ci z Was nie mający iPada musicie mi uwierzyć na słowo zanim coś podobnego zawita na Wasze urządzenia — to jest nowa jakość w kontakcie z informacją. I to jakość bardzo przyjemna :). Rankiem przed wyjściem do pracy, przy gorącej kawie, porcyjkę prasówki odrobić muszę. Żal po prostu choć przez chwilę się tym programem nie pobawić i czegoś nie poczytać. Taki właśnie jest dobry…</p>
<p>Poniżej całkiem do rzeczy recenzja tego programu i kilka ujęć z jego obsługi.</p>
<p><object width="500" height="281"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/jIt0bclLQsQ?version=3&#038;feature=oembed"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/jIt0bclLQsQ?version=3&#038;feature=oembed" type="application/x-shockwave-flash" width="500" height="281" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p><a href="http://www.flipboard.com/" title="Strona programu">Strona programu</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2011/01/flipboard/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Papa CoSTa vs. iPad</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/12/papa-costa-vs-ipad/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/12/papa-costa-vs-ipad/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 27 Dec 2010 09:58:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[iPad]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=20196</guid>
		<description><![CDATA[Od Podchoinkowej Akcji Prezentowej stałem się posiadaczem między innymi urządzenia, o którym mowa w temacie. Ano, postanowiłem zrobić Zenowi przyjemność i teraz może mnie ów osobnik nazywać retardem do woli — mam to cholerne urządzenie i po dwóch dniach intensywnego używania pokuszę się o kilka spostrzeżeń z nim związanych. Bo to faktycznie ważny kawałek elektroniki [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/12/20101227-iPad02.jpg" width="240" />
		</p><p>Od Podchoinkowej Akcji Prezentowej stałem się posiadaczem między innymi urządzenia, o którym mowa w temacie. Ano, postanowiłem zrobić <a href="http://tomasz.napierala.org/" title="Blogasek Zena">Zenowi</a> przyjemność i teraz może mnie ów osobnik nazywać retardem do woli — mam to cholerne urządzenie i po dwóch dniach intensywnego używania pokuszę się o kilka spostrzeżeń z nim związanych. Bo to faktycznie ważny kawałek elektroniki jest i zmieni on wiele w naszym podejściu do konsumpcji mediów i ogólniej rzecz biorąc — treści wszelakich. Zaraz powiem o co mi chodzi ale na początek może jedna uwaga: wziąłem model z 32GB pamięci i oczywiście WiFi — model 3G średnio jest mi potrzebny, zabawka będzie wykorzystywana głównie w domu. I wiecie co? 32GB pojemności to niewiele :). Załadowałem na drania wszystkie chciane aplikacje i na muzykę i filmy zostało już średniawo miejsca… 64GB to jednak rozwiązanie o wiele bardziej perspektywiczne.<br />
<div id="attachment_20197" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/12/20101227-iPad01.jpg" title="iPad"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/12/20101227-iPad01-300x174.jpg" alt="iPad" title="iPad" width="300" height="174" class="size-medium wp-image-20197" /></a><p class="wp-caption-text">iPad</p></div><br />
Kupiłem wspomnianego iPada, do tego klawiaturę z dockiem by mieć na czym pisać nieco dłuższe rzeczy a dla ochrony to jabłkowe etui. Wyciągnięty z opakowania iPad naładowany był energią na maksa i zapraszał wręcz do odpalenia a tu niestety pierwszy zonk — bez podłączenia tego draństwa do komputera i zaktywowania via iTunes, swoim nowym gadżetem się nie pobawisz. No ja pana proszę, panie Jobs — dajesz pan urządzenie, które ma być dosyć samodzielne i ma wyeliminować potrzebę odpalania komputerów a nie mogę go na starcie do sieci podłączyć i przeprowadzić tę całą aktywację wprost z urządzenia? Chyba se pan jaja robisz… Podłączyłem, aktywowałem, uruchomiłem po raz pierwszy.</p>
<p>Na starcie dostaje się mało programów (ba, zdaje się, że nawet cholernego Kalkulatora nie ma o Pogodzie znanej z iPoda czy iPhone nie wspominając) i dosyć to ubogo wszystko wygląda. Ale za to wygląda wprost cudnie — spory rozmiar matrycy czyni niebywałą różnicę i kompletnie zmienia optykę dotykania się z internetem. Poza tym jakość matrycy, kolory, do których w końcu się nie przyczepiam (w iPodzie touch pierwszej generacji skręcają w niebieskości, w iPhone 3G w zbytnie żółcie — w iPadzie jest w końcu dobrze!), ostrość i całkiem niezłe kąty widzenia robią oczom nad wyraz dobrze. Na to się po prostu dobrze patrzy…</p>
<p>Po chwyceniu w łapę iPad sprawia wrażenie solidnej konstrukcji ale o ekran to się trwożę i dzieciakom na pewno w łapy nie dam tego cacka, no chyba że pod moim okiem. Na pewno iPad jest ciężki i to jest jedna z jego głównych wad. Ten sprzęt w łapach się czuje i dłuższe trzymanie po prostu męczy. W grach nie ma z tym większego problemu bo zazwyczaj trzyma się wtedy sprzęciorka oburącz ale przy czytaniu potrafi już być różnie. Poza tym do konstrukcji się nie ma jak przyczepić — solidna, nieco zbyt masywna ale pewna i umożliwia mocne chwycenie (dzięki Apple za te czarne obwódki wokół ekranu — jest gdzie paluchy kłaść :)). Od strony hardwarowej prócz wagi nie mam się zbytnio do czego przyczepić. Oczywiście, za port USB czy wbudowany czytnik kart nie obraziłbym się ale więcej dziur już bym w obudowie nie czynił. Po prostu wygląda całość doskonale i oj wpada w oko…</p>
<p>Kto ma nowszego ajfona czy iPoda touch ten wie, jak spore zmiany wprowadził system 4.2 w użytkowaniu urządzeń. Przesiadka z iPhone 3G na iPada pokazuje, jak ogromna jest różnica między tymi urządzeniami głównie w sofcie. Fast app switching czyli jabłkowa odmiana multitaskingu sprawdza się całkiem nieźle i faktycznie całkiem szybko te aplikacje przełączać można a sporo z nich faktycznie wybudza się w stanie sprzed przełączenia. Ogólnie jednak iOS w iPadowej wersji sprawia wrażenie o wiele lepsze, niż wersja, która kula się na moim już nieco leciwym i właśnie sypiącym się iPhone 3G. Wszystko tam jest dopracowane głównie wizualnie, całość trzyma się kupy i wygląda po prostu dobrze. Soft jest bardzo responsywny a całość śmiga bardzo szybko i sprawia mnóstwo radości właśnie tymi niesamowicie szybkimi reakcjami na wydawane palcami polecenia.<br />
<div id="attachment_20198" class="wp-caption aligncenter" style="width: 420px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/12/20101227-iPad02.jpg" title="iPad"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/12/20101227-iPad02.jpg" alt="iPad" title="iPad" width="410" height="304" class="size-full wp-image-20198" /></a><p class="wp-caption-text">iPad</p></div><br />
Systemowe oprogramowanie (te wszystkie Maile, Safari, AppStory, iTunes i co tam jeszcze dali) jest dopracowane i pracuje bardzo żwawo. Odbieranie i wysyłanie maili na iPadzie to czysta przyjemność, skakanie po necie za pomocą Safari to po prostu kompletnie nowe doświadczenie, na które składa się i szybkość przeglądarki, i intuicyjne palcowe tym wszystkim zawiadywanie no i świetna wydajność w wyświetlaniu stron. Owszem, Flasha brak i można to rozumieć lub nie (ja na ten przykład nie rozumiem) ale nie można odmówić szybkości kulania się stronek nieobciążonych flashowym śmieciem. Skakanie po necie to po prostu przyjemność…</p>
<p>Nie będę się tu rozpisywał w temacie oprogramowania bo opisy mniej lub bardziej szczegółowe pracy z aplikacjami iPadowymi w internecie są rozsiane często i gęsto. Zaznaczę może tylko, że przesiadka z iPhone 3G na iPada to jak przeskok z malucha na jakąś ostrą bryczkę — tak widać zmianę wydajności. Po tym, co prezentuje iPad mam tym większą ochotę na taką wydajność w telefonie :).</p>
<p>iPad to urządzenie mobilne i to urządzenie, w którym zadbano o podstawową dla mobilności rzecz: życie na bateriach. Czytałem o bardzo dobrym czasie pracy iPadów na bateriach ale ja powiem więcej — ten czas jest FENOMENALNY! Dwa dni ostrego ze sprzętu korzystania (net, filmy, granie) nie zdołało jeszcze baterii wysuszyć… Doskonała sprawa i za to hailuję jabcokowi ogromnie. Po raz pierwszy w życiu mam urządzenie mobilne, które przeżyje podróż do moich teściów wyświetlając filmy gówniarzom i będąc grane ile wlezie. I jeszcze sporo zostanie na uśpienie bachorów… Piękne!</p>
<p>Kilka słów o używaniu ustrojstwa. Tak jak wspomniałem wcześniej — jest draństwo ciężkie i trzymanie tego w łapach na dłuższą metę w rachubę raczej nie wchodzi. Trzeba to gdzieś oprzeć. I tu chwilka dla pozostałych bohaterów moich zakupów. Do dłuższego pisania przewidziałem tę jabcokową klawiaturę z dokiem. Spina się to z iPadem, ustawia się nasz układ klawiatury i proszę bardzo, można sobie pisać normalną klawiaturą i to działa jak w normalnym kompie (no, może prócz skrótów klawiaturowych — muszę jeszcze rozgryźć jak wtedy pisanie wygląda). Niby fajny pomysł i ale w cholerę kosztowny i gdybym zrobił wcześniej jakieś rozpoznanie bojem, nie kupowałbym tej klawiatury. Dlaczego? A bo to cholerne etui od jabłka (też drogie jak diabli ale rodzajów i firm takie etui robiących jest sporo i z różnych półek cenowych więc jest w czym wybierać) okazało się być idealną podstawką pod iPada. Działa to mniej więcej w ten sposób, że odpowiednio składa się okładki tego ustrojstwa i można sobie dzięki temu iPada postawić w pionie lub położyć stabilnie w poziomie, który poziomem nie jest bo urządzenie lekko jest pochylone w kierunku użytkownika. Efekt? Bezproblemowe pisanie na klawiaturze ekranowej (wczorajszy tekścik na blogu popełniłem w iPadzie i nie stanowiło to żadnego problemu — rozstaw klawiszy jak w normalnej klawiaturze i śmiga się dosłownie z pisaniem) a przy okazji gdy się tak położy iPada to robi się z niego stabilna platforma do grzania w takich na ten przykład Settlersów, do czytania i robienia różnych innych rzeczy. Serio, to etui to świetny wynalazek i spokojnie mogę odradzić kupno klawiatury i doradzić wydanie nieco grosza na niekoniecznie firmowe i drogie etui, które w prosty sposób umili korzystanie ze sprzętu.</p>
<p>Podsumowując te pierwsze dni zabawy z iPadem: solidne, szybkie urządzenie z genialną baterią i wszelkimi możliwymi ograniczeniami Apple, które przy takim urządzeniu bardzo zaczynają boleć (serio, brak USB i partycji na dane to jakiś absurd). Jak na razie jestem zachwycony bo używa się tego cudnie i magicznie. No i spodobało się Majce od pierwszego wejrzenia. No i Gutek już wykonał kilka solidnych rysowniczych prac palcowych. No i Doropha chce tak sama z siebie nauczyć się toto obsługiwać bo chyba zauważyła, że tablet a komputer przenośny to kompletnie dwa różne światy.</p>
<p>Aktualnie kompletuję oprogramowanie i szukam jakichś (najchętniej darmowych) killer-aplikacji, które umilą mi życie z iPadem. Wszelkie sugestie mile widziane!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/12/papa-costa-vs-ipad/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>19</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Laptop? Zaczynam się zastanawiać…</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/11/laptop-zaczynam-sie-zastanawiac/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/11/laptop-zaczynam-sie-zastanawiac/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 21 Nov 2010 09:15:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Hardware]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=17799</guid>
		<description><![CDATA[Od zawsze kręciła mnie idea miecia czegoś przenośnego, mocnego na tyle, by zastąpić mogło stacjonarny komputer gdzieś w drodze podczas wyjazdu, czegoś co dałoby mi moc i pewność, czegoś ciągle pod ręką i na zawołanie. Od zawsze laptopa chciałem mieć i cały czas takiej zabawki pragnę. Bo przecież fajnie jest mieć wszystko co potrzeba na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Od zawsze kręciła mnie idea miecia czegoś przenośnego, mocnego na tyle, by zastąpić mogło stacjonarny komputer gdzieś w drodze podczas wyjazdu, czegoś co dałoby mi moc i pewność, czegoś ciągle pod ręką i na zawołanie. Od zawsze laptopa chciałem mieć i cały czas takiej zabawki pragnę. Bo przecież fajnie jest mieć wszystko co potrzeba na wyciągnięcie łapy – świeżo zassane filmy, zdjęcia ze ślubu i połowy mojego życia, muzykę kradzioną i tę legalną, soft do obróbki filmików z aparatu, soft do robienia dzwonków do telefonu, Lightrooma do fotek, Photoshopa do Bóg raczy wiedzieć czego jeszcze, soft do konwersji formatów no i oczywiście gry. Od zawsze wydawało mi się, że bardzo fajnie byłoby mieć to wszystko pod rzeczoną ręką. I dalej mi się tak wydaje. Tyle że…</p>
<p>Tyle że w końcu miałem okazję popracować mobilnie i życie dosyć tę moją wydumaną wiedzę zweryfikowało. Zabawne, że wszelką aktywność związaną z używaniem komputera nazywa się „pracą z komputerem”. Gówno tam a nie praca. Większość znakomita czasu spędzanego w domu przed kompem to czysta rozrywka czy też tej rozrywki szukanie. Pracować to i owszem pracuję przy komputerze – dzień w dzień po 9 godzin w swojej robocie. Mam tam machinę solidną, z solidną w miarę matrycą, mocną i spełniającą solidnie swoje pracowe obowiązki. Machina oczywiście jest stacjonarna. Gdy wracam do domu elektronika służy mi już praktycznie tylko rozrywce, czasem (choć ostatnimi czasy jakoś skromnie) do wymęczenia jakiegoś tekstu na bloga czy poukładania zdjęć w albumach. Poza tym laptop włączany jest już praktycznie tylko do pośmigania po necie, poodpowiadania na maile, poczytania RSSów choć i to coraz rzadziej. Jakoś tak niedawno dotarło do mnie, że w sumie laptop w domu ma sens o tyle, że można toto wziąć do kibla zamiast siedzieć przed monitorem. Ale szczerze mówiąc to i kiblowy argument średnio do mnie przemawia – niewygodnie się lapka na kolanach siedząc na kiblu trzyma. Podobny zresztą problem mam z lapkiem w wyrze. Wygodne toto średnio choć Doropha już się dostosowała i potrafi nie klnąc jakoś po necie biegać.</p>
<p>A więc laptop do pracy. W pracy na pewno przydałaby się maszyna mocna, spełniająca te wszystkie wymagania opisane wcześniej, tym bardziej, jeśli robi się za tak zwanego „grafika” czyli detepowca. I tu właśnie życie zweryfikowało moją dumaną wiedzę bardzo. Moja praca wymaga od sprzętu mobilnego przede wszystkim DOSKONAŁEGO życia urządzenia na baterii. Bowiem na niekończących się spotkaniach robię wszystko, tylko nie detepuję a mocy w urządzeniu potrzebuję tyle, by sensownie notatki móc robić, jakieś audio czasem nagrać, pliki przesłać, Excela z Wordem odpalić… Słowem – nie o moc w pracy mi chodzi a o szeroko rozumianą mobilność. Tam potrzebuję czegoś śmigającego na bateriach godzinami, lekkiego jak bardzo tylko się da (mój dellowski netbook potrafi wraz z noszeniem stać się odczuwalnym ciężarem) i mającego na tyle mocy, by zadania biurowe i internet działy się natychmiast, bez lagów związanych z odpalaniem aplikacji czy ich przełączaniem. Niekoniecznie musi to być coś z Windows na pokładzie bo do notowania czy skonstruowania excelowskiego czy wordowego pliku nie muszę mieć zaraz całego windowsowego bagażu na plecach (tak swoją drogą — i tak aktualnie wzbudzam na spotkaniach lekką sensację wyświetlając ekran Joliclouda zamiast znanego wszystkim XP :)).</p>
<p>Problem polega oczywiście na tym, że nie spotkałem jak do tej pory maszyny, która byłaby jednocześnie wystarczająco mocna, ultra lekka i ciągnęła na bateriach godzinami. Moc zazwyczaj wiąże się z wagą i nieco krótszym bateryjnym życiem. Lekkość zazwyczaj wiąże się z niską wydajnością, podobnie ma się sprawa z bateryjnym życiem – także pociąga za sobą kompromisy w kwestii wydajności. No i tyłek w tym momencie bo nawet jeśli już jakąś maszynę znalazłem godną uwagi, to sensowne połączenie moich wymagań kosztuje całkiem sporo. A gdy dodać do tego moje wymagania co do wyglądu i wykonania sprzętu, za który miałbym dać swoje ciężko zarobione pieniądze… Ciężko coś na rynku znaleźć i przy okazji nie ogłosić upadłości. I nie, wcale nie mówię teraz o laptopach Apple. Akurat na maszynki jabłka patrzę na samym końcu ze względu na ich cenę.</p>
<p>OK, pogadałem nieco z żoną i zaczęliśmy nasze potrzeby określać. Potrzebujemy maszynki, która będzie działała natychmiast po włączeniu zasilania bo dość już mamy czekania na boot systemu operacyjnego. W domu laptop powinien działać od razu po włączeniu czy też wybudzeniu, tak rozzuchwaliły nas iPody i iPhony. Nasz dziś posiadany netbook jest przykładem tego, jak nie powinno się to odbywać. Domowy laptop powinien być niewielki, taki akurat do wzięcia do wyra, do kibla czy na taras. Domowy laptop powinien żyć na bateriach nieco dłużej niż dwie godziny bo to żadna przyjemność być pseudomobilnym a tak naprawdę ciągle przypiętym do kabla. Na domowym laptopie powinno dać się przeglądać net, odpowiedzieć na maile, przejrzeć newsy, zagrać w coś niewymagającego i casualowego. Nie musi toto odtwarzać filmów bo od tego mamy telewizor i podpięte do niego urządzenia acz idea wpięcia lapka do HDMI i wysłania obrazu na TV całkiem mi się podoba. Do pracy jakiejś poważniejszej też nie musi on służyć bo i Doropha, i ja wolimy pracować przy monitorze, w sensownych rozdzielczościach, z komputerem stacjonarnym jako bazą dla plików i z odpowiednią wydajnością dla obsłużenia Worda czy InDesigna. No i musi to być na tyle wytrzymałe, by przeżyło spotkanie z da Majkiem czy z czasem z Guciem (tu netbook od Della poległ, kilka chwil wystarczyło, by Gucio rozbroił klawiaturę i wyciągnął mi już jeden klawisz :)).</p>
<p>Tak więc nasze domowe idealne zacisze wyglądałoby mniej więcej tak: stacjonarny komputerek do pracy, obróbki rodzinnych fotek i filmików. Mamy już taki komputerek a nazywa się on Mac mini. Idealna rzecz do domowych zastosowań. Do tego laptop jakiś spełniający powyżej opisane wymagania i tutaj mam problem z wyborem. Netbooki odpadają ze względu na koszmarną w większości wydajność, która przede wszystkim w domowych zastosowaniach bardzo irytuje. Szczególnie to cholerne i potrafiące trwać wybudzanie/boot maszyny… Nie, to powinno być coś działającego natychmiast. No i tu do głowy przychodzi mi coś śmigającego na SSD lub iPad. Z ostatnich nowinek spodobał mi się bardzo MacBook Air 13 cali ale to droga zabawka i mocno zastanowiłbym się, zanim posadziłbym przed tym dzieciaka. Jakiś windowsowy, szybki sprzęt, na którym można by postawić Linuksa – coś takiego mi chodzi bardziej po głowie. Dual boot to idealne rozwiązanie potrzeb moich i Dorophy. Ale to musiałaby być konstrukcja sprawdzona, w której obsługiwane są wszystkie podzespoły. Przeboje z obsługą Poulsbo w moim netbooku nauczyły mnie już, że na obsługę sprzętu przez system operacyjny trzeba bardzo uważać i odpowiednio sprzęt dobierać. No i jestem w stanie na takiego laptopa wydać do 3–3,5k PLN. Szukam i szperam ale nie jestem z technologią na bieżąco i może jakiś czytelnik mógłby coś zaproponować…</p>
<p>Przyznam szczerze, że najbardziej pociąga mnie iPad. Ponoć koło lutego przyszłego roku ma się pokazać druga wersja tego urządzenia i podejrzewam, że będzie to wtedy całkiem sensowna konstrukcja z kamerą do skypowych pogaduszek, z obsługą naszego języka dopracowaną jak trzeba, z możliwością podłączenia klawiatury do wygodnego klepania mailików (wiem, już można ale pojęcia nie mam jak to się sprawuje z naszymi diakrytykami)… Poza tym to naturalne uzupełnienie domowego ekosystemu z dostępem do tych dziesiątków gier, w które grają Doropha i da Majek. No i obydwie obsługę już znają, toć to przerośnięty iPod touch. Tak, póki co kieruję swoje myśli w tę stronę ale wciąż szukam najsensowniejszego rozwiązania dla domu. Pracą przejmuję się mniej bo tę do wykonania będziemy robić na stacjonarce a na wyjazdowe notowanie iPad jest jak znalazł, choć dużym i czerwonym minusem jest głupia polityka Apple w temacie dzielenia się plikami z innymi urządzeniami, którego to dzielenia jak rozumiem wciąż nie ma i nie ma jak podzielić się cholernym plikiem z notatkami z kumplem siedzącym obok w sposób inny, niż drogą mailową czy Dropboxem. O zgraniu pliku od tegoż kumpla nawet nie wspominam…</p>
<p>Trudna sprawa. Serce stoi po stronie produktu jabłka ale rozum sugeruje sensowniejszy wybór. Mimo rozglądania się brakuje jednak rozumkowi solidnych argumentów w postaci konstrukcji naprawdę godnej uwagi. Liczę, że ktoś coś mi tu podpowie i podrzuci odpowiedniego linka, który wybije mi z głowy zabawkę jabłka :). Szukam czegoś ładnego, domowo funkcjonalnego, o solidnej i wytrzymałej konstrukcji (żadnych uginających się pod dotykiem plastików!), natychmiastowego w działaniu, żyjącego na bateriach godzinami, gabarytowo niewielkiego i budżetowo nie przeskakującego kwoty maks 3,5k złociszy. Na pewno wśród setek modeli laptopów obecnych na rynku coś się znajdzie ale im dłużej szukam, tym większy mętlik mam w głowie. Help!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/11/laptop-zaczynam-sie-zastanawiac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>49</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Moje ulubione programy na iPhone i iPoda touch — użytki</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/11/moje-ulubione-programy-na-iphone-i-ipoda-touch-uzytki/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/11/moje-ulubione-programy-na-iphone-i-ipoda-touch-uzytki/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Nov 2010 19:09:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[iPod/iPhone]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=15464</guid>
		<description><![CDATA[Ponad rok temu opisałem sporo programów na iPhone i iPoda touch, z których owego czasu korzystałem. Od tego czasu nieco wody w Warcie przeleciało i kilka fajnych nowych programików się pokazało. Dziś opiszę kilka programów użytkowych, z których korzystam częściej lub rzadziej a podzielę je wedle folderów, w których sobie soft trzymam. Może znajdziecie tu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101031-01-wazne.jpg" width="240" />
		</p><p>Ponad rok temu <a href="http://costa.info.pl/2009/04/25/moje-ulubione-programy-na-iphoneipoda-touch/" title="Moje ulubione programy na iPhone/iPoda touch">opisałem sporo programów</a> na iPhone i iPoda touch, z których owego czasu korzystałem. Od tego czasu nieco wody w Warcie przeleciało i kilka fajnych nowych programików się pokazało. Dziś opiszę kilka programów użytkowych, z których korzystam częściej lub rzadziej a podzielę je wedle folderów, w których sobie soft trzymam. Może znajdziecie tu coś dla siebie a może w komentarzach ktoś podsunie mi lepszą alternatywę dla softu przeze mnie używanego. Bardzo na to tak swoją drogą liczę bo to zawsze jednak lepiej bawić się fajniejszymi zabawkami :).</p>
<p><strong>Programy Ważne</strong><br />
<div id="attachment_15465" class="wp-caption aligncenter" style="width: 330px"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101031-01-wazne.jpg" alt="Ważne" title="Ważne" width="320" height="480" class="size-full wp-image-15465" /><p class="wp-caption-text">Ważne</p></div><br />
Koniecznie z wielkiej litery bo to są te moje killer appy, bez których nie wyobrażam sobie sprawnego funkcjonowania każdego dnia. Bez tego softu czułbym się dziś jak koleś bez portfela, ręki i przynajmniej jednego jądra. Tak dobre są to imo programy. No to se je opiszmy pokrótce:</p>
<p><a href="http://appshopper.com/productivity/2do-a-stunning-to-do-list-with-push-and-sync" title="Opis programu">2Do: Tasks Done in Style</a><br />
Program czyni jedno ale czyni to genialnie — zawiaduje listą ToDo (zadań). Kupiłem swego czasu w promocji (jak większość programów tak swoją drogą), odpaliłem i od tego czasu na stałe program zawitał na szczycie moich „the best of the best of the best apps evah”. Czego toto nie potrafi i czego toto nie ma… Projekty, tagi, synchronizacja z komputerem lub <a href="http://www.toodledo.com/" title="Onlinowy manager zadań">Toodledo</a>, obsługa wielu kalendarzy itd. itp. Za dużo, by pisać. A do tego interfejs po prostu świetny — funkcjonalny i ładny. Jeśli jesteś człowiekiem robiącym wiele rzeczy jednocześnie i musisz zaplanować sobie sporo rzeczy, by jakoś się w nich połapać — nie szukaj już dalej. Znalazłeś, czego szukałeś. Nawet jeśli jeszcze o tym nie wiedziałeś.</p>
<p><a href="http://appshopper.com/productivity/groups-drag-drop-contacts-management" title="Opis programu">Groups 2: Text / SMS, Email &amp; Contact Management</a><br />
Książka adresowa w iOS to całkiem wygodne narzędzie ale bardzo ale to bardzo dalekie od doskonałości. Groups 2 próbuje jakoś niedostatki systemowej książki nadrobić i wprowadza choćby tak podstawowe udogodnienie, jak grupowanie kontaktów. Ale to dopiero początek możliwości programu. Doskonale się z tego programu wysyła SMSy czy maile do wielu osób jednocześnie. Bardzo fajnie się kontaktami zawiaduje i bardzo wygodnie się je grupuje przy wykorzystaniu drag’n’drop, co zrealizowano w tej aplikacji bardzo fajnie i z głową. Ogólnie — jeśli ktoś potrzebuje od swojej książki adresowej czegoś więcej, niż tylko spisu nazw i nazwisk, Gropus 2 może być właśnie tym programem.</p>
<p><a href="http://appshopper.com/finance/moneywell" title="Opis programu">MoneyWell</a><br />
Swego czasu program w wersji desktopowej opisywałem w Moim jabłuszku (które zdaje się w międzyczasie zdążyło zmienić nazwę). Solidny soft do zawiadywania domowymi finansami, z solidną dozą opcji i możliwości a przy okazji przysiadalny nawet dla takiego budżetowego matoła jak ja. Się bowiem okazuje, że łatwiej ustalić i przestrzegać budżet w firmie, niż w domu… Anyway, do tej pory brakowało mi na iPhone mobilnej wersji tego programu a tu proszę, niedawno się pojawiła. Z plusów: niebrzydki, prosty w obsłudze i bezproblemowo synchronizujący się z desktopową wersją program. Z minusów: to wciąż stosunkowo wczesna wersja programu i kilka drobniejszych problemów podczas codziennego używania jest odczuwalnych (ot choćby kwestia transferów między kontami — autor twierdzi, że takowe są możliwe ale ja ich coś w wersji na iPhona nie widzę). Tak czy inaczej nasz domowy budżet mamy na wyciągnięcie ręki a zerkanie jak nasze wydatki się kształtują i co drenuje nasze skromne zasoby jest możliwe w każdej chwili. Fajny i przydatny program.</p>
<p><a href="http://appshopper.com/utilities/1password-pro" title="Opis programu">1Password Pro</a><br />
W linkowanym wcześniejszym moim zestawieniu opisywałem już ten program ale w skrócie: imo najlepszy soft do trzymania haseł i wszelkich poufnych danych. Świetna synchronizacja wersji mobilnej z wersją desktopową, którą można przeprowadzać także za pomocą <a href="http://www.dropbox.com/referrals/NTMzNDcxOQ" title="A co to?">Dropboxa</a>, klient windowsowy w drodze, bajery, szmery… Kawał dobrego oprogramowania wartego swojej ceny. Gdyby toto miało jeszcze wersję dla Linuksa, byłbym prawie w pełni szczęśliwym człowiekiem :). Polecam!</p>
<p><a href="http://appshopper.com/productivity/dropbox" title="Opis programu">Dropbox</a><br />
Jeśli jakimś cudem nie słyszaleś(aś) o usłudze <a href="http://www.dropbox.com/referrals/NTMzNDcxOQ" title="A co to?">Dropbox</a>, to w jakim ty internecie żyjesz??? Absolutnie genialna usługa, która dla bardzo wielu zredefiniowała pojęcie pracy z plikami. Mieć wszystko aktualne i zsynchronizowane pomiędzy maszynami… Świetna sprawa. Teraz do łańcuszka obsługiwanych urządzeń dołączyły i smartfony za sprawą telefonicznego klienta. I to działa bardzo dobrze oraz jest diabelnie przydatne. Ot niedawny mój przypadek — musiałem szybko wysłać ważny plik z przygotowanym budżetem. Pech chciał, że byłem akurat na spotkaniu z wykonawcą, bez dostępu do firmowej sieci, dyrektor powoli mi po drugiej stronie słuchawki siniał a ja bach — kończę połączenie i kilkoma tapnięciami plik wysyłam. Miecie wszystkiego co potrzebne pod ręką bywa zbawienne :). Klient telefoniczny cudów jakichś nie oferuje ale podstawową funkcjonalność ma i jest dla mnie absolutnie niezbędny. To mieć trzeba po prostu.</p>
<p><a href="http://appshopper.com/productivity/ifiles" title="Opis programu">iFiles</a><br />
Jedną z największych wad ajfona jest brak możliwości podłączenia drania do komputera i po prostu użycia tych wszystkich jego gigabajtów pamięci jako zewnętrznego napędu. iFiles nieco tę wadę łagodzi (ale tylko nieco, głupia polityka jabłka utrudniania ludziom życia nadal ma się świetnie niestety :/) i jest programem pozwalającym na trzymanie plików w urządzeniu oraz ich dalszego przesyłania/udostępniania na różne sposoby. Program potrafi o wiele więcej (szczególnie podoba mi się tworzenie archiwów ZIP) i wart jest bliższego poznania. Ma sporo funkcji, nie mniej opcji, działa całkiem sprawnie i całkiem szybko. No i współdziała z co bardziej znanymi usługami sieciowymi. Czego tu nie lubić? Dobry soft!</p>
<p><a href="http://appshopper.com/productivity/evernote" title="Opis programu">Evernote</a><br />
Znany i lubiany program do notowania wszystkiego, co się da. Wyszedł już chyba na każdą możliwą platformę i jest to jego ogromna siła. Czy to siedzę pod Windows, czy też odpalam Linuksa, czy to w pracy pod OSX, czy to w domu pod iOS — zawsze mam dostęp do swoich notatek i wszystko ładnie mnie się ze wszystkim synchronizuje i jest na bieżąco. Jak do tej pory nie spotkałem lepszego rozwiązania i z czystym sumieniem mogę je tylko polecić innym. Warto z programem popracować i warto włożyć nieco wysiłku w poznanie jego możliwości. To sprawdzone i solidne rozwiązanie.</p>
<p><a href="http://appshopper.com/business/timelog" title="Opis programu">TimeLog</a><br />
Moja praca wymaga zliczania czasu poświęconego na wykonanie konkretnych projektów. Na podstawie tych danych wystawiane są później faktury za moje usługi i kluczową sprawą staje się dokładne czasowe rozliczenie co też ja dla kogo i przez jaki czas robiłem. Odpowiednia aplikacja biega mi w pracy na desktopie ale potrzebuję czasem jej uzupełnienia mobilnego (od choćby podczas delegacji). TimeLog to program dla OSX i iOS, który dokładnie spełnia moje wymagania — liczy czas poświęcony na projekty, tworzy zestawienia z rozbiciem na klientów i generalnie to wszystko, co porządny soft robić powinien. Oczywiście można dane zebrane w mobilnej wersji przesłać do wersji desktopowej (choć dzieje się to w nieco toporny sposob), można zebrane dane wyeksportować jako pliki Office lub iWorka… Ogólnie godne polecenia narzędzie, które ściąga z barków wiele roboty.</p>
<p><a href="http://appshopper.com/productivity/teamviewer" title="Opis programu">TeamViewer</a><br />
Kolejne multiplatformowe (to powinno być nakazane prawnie :)) narzędzie, bez którego jak bez ręki. Swego czasu na blogasku <a href="http://costa.info.pl/2010/04/23/teamviewer-takze-na-linuksa/" title="Conieco o TeamViewer">program krótko opisałem</a>  więc odsyłam do tego lapidarnego opisu. Opis krótki bo i opisywać nie ma co — soft po prostu działa i robi to doskonale. A co robi? Ano pozwala na zdalne łączenie się z innym komputerem, na którym uruchomiony jest klient TeamViewer. Nie ma to jak obsłużyć swojego linucha z ajfona :). Robi się wtedy w domu za skrzyżowanie ubergeeka z idiotą, który cieszy się z ruszania wskaźnikiem myszy za pomocą miziania telefonu gapiąc się jednocześnie na ów wskaźnik na ekranie laptopa. Żona nie ma ze mną lekko, serio.</p>
<p>Na dziś to wszystko. W następnym odcinku dalej będzie o użytkach ale tych nieco mniej istotnych i rzadziej wykorzystywanych (co nie znaczy, że niefajnych). A później zmierzymy się z trudną materią mobilnego grania.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/11/moje-ulubione-programy-na-iphone-i-ipoda-touch-uzytki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nowe zabawki od Apple</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/10/nowe-zabawki-od-apple/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/10/nowe-zabawki-od-apple/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 22 Oct 2010 11:28:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Hardware]]></category>
		<category><![CDATA[Jolicloud]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=14755</guid>
		<description><![CDATA[Jak zwykle zapóźniony w stosunku do błyskawicznych newsowych serwisów, wziąłem i postanowiłem sobie o nowych zabawkach od jabłka coś napisać. Bo w sumie czemu nie? Ale tak chciałem sobie popisać w nawiązaniu do tego, co już mam i zestawić z „wizjami” jabłka w temacie tego, jak będą komputery i systemy niebawem wyglądały. Co mam? Mam [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101022-macbook_air.jpg" width="240" />
		</p><p>Jak zwykle zapóźniony w stosunku do błyskawicznych newsowych serwisów, wziąłem i postanowiłem sobie o nowych zabawkach od jabłka coś napisać. Bo w sumie czemu nie? Ale tak chciałem sobie popisać w nawiązaniu do tego, co już mam i zestawić z „wizjami” jabłka w temacie tego, jak będą komputery i systemy niebawem wyglądały.</p>
<p>Co mam? Mam netbooka o nazwie <a href="http://costa.info.pl/2009/05/05/opis-komputera-dell-inspiron-mini-1210/" title="Opis komputerka">Dell Inspiron mini 1210</a>. W moim zestawieniu <a href="http://costa.info.pl/2010/03/16/elektronika-moje-the-best-i-the-worst/" title="Moja najgorsza i najlepsza elektronika ever">najgorszej i najlepszej prywatnej elektroniki ever</a> dostał niechlubną, pierwszą pozycję ale służy dzielnie (bo musi i nie ma innego wyjścia) oraz posłużył za poligon doświadczalny, na którym papa CoSTa dowiedział się bardzo wiele o swoich względem maszyn mobilnych wymaganiach. Których rzeczony Dell ni luja nie spełnia.</p>
<p>No ale wróćmy do szoł pana Jobsa. Dostaliśmy „nowe” <a href="http://www.apple.com/pl/ilife/" title="A co to?">iLife</a> (linkuje do polskiej strony ale cóż, Apple nie wyrobiło się z tłumaczeniami jak widać), w którym możemy porobić sobie na pełnym ekranie. Bomba! Na wspomnianym moim Dellu stoi sobie grzecznie system operacyjny, który nazywa się <a href="http://costa.info.pl/2010/08/06/jolicloud-1-0-wrazenia/" title="Moje wrażenia z używania systemu">Jolicloud</a>, jest jedną z gazyliona dystrybucji Linuksa i ma to szczęście, że robiony jest przez ludzi potrafiących myśleć i chcących obsłużyć moje niszowe urządzenie. I wiecie co? Tam od początku do końca pracuje się na zmaksymalizowanym wszystkim, co się da zmaksymalizować. Owszem, w sporej ilości przypadków to bardziej przeszkadza, niż pomaga ale to już problem wynikający z tego, że na siłę próbowano wepchnąć ideę w ramy normalnego i nieprzystosowanego do takich pomysłów UI. Twórcy Jolicloud popracowali nieco i dali swój Launchpad do sensownej pracy z netbookiem ale niestety stoi to na systemie, który do takiej pracy nie został pomyślany. Co nie znaczy, że idea już dawno nie funkcjonowała! Znaczy to tylko tyle, że chłopcy od wolnego oprogramowania mają nieco mniej możliwości przerobowych niż chłopcy od OSX by ową ideę mogli w miarę szybko wdrożyć.</p>
<p>Bo ze swoich bojów z netbookiem wyniosłem przekonanie jedno głębokie i taką właśnie ideę: gdy matryca niewielka, trzeba ją wykorzystać, jak tylko się da. I zazwyczaj człowiek pracując z komputerem robi rzecz jedną w danym czasie, pozostałe czynności spychając na plan dalszy. I tak sobie myślę, że nowe iPhoto czy inne iCośtam oferując możliwość pracy na pełnym ekranie i skupienia się na tym konkretnym zadaniu, z jednoczesną prostotą nawigowania po innych zadaniach dostarczaną przez nowy system w postaci Mission Control, to może wypalić i dostarczyć fajniejszych doznań płynących z pracy z komputerem. Pytanie jak będzie się to sprawowało na moim na ten przykład pracowym iMaku. Dwadzieścia cztery cale wizji to jednak już całkiem sporo i szczerze mówiąc rzadko kiedy maksymalizuję tu okna. Jest kilka aplikacji, w których to robię ale to drobny procent narzędzi, z których korzystam. Ja rozumiem, że ta pełnoekranowa praca z aplikacjami to będzie tylko opcja, dodatek, możliwość… Niemniej warto sobie zdawać sprawę z tego, że nie wszystko da się przenieść z iOS na Mac OS X i nie zawsze będzie miało to sens. I pewnie fullscreen pozostanie właśnie opcją na jeszcze bardzo długo. I dobrze.</p>
<p>Zapowiedź nowego systemu była na tyle ogólnikowa i skupiała się na pierdołach na tyle, że nie ma tu nawet czego komentować. Lion na pewno będzie miał mocno przerobione bebechy i pozostaje mieć tylko nadzieję, że prócz jelit lew będzie miał ruszoną także czuprynę. Finder, iTunes i inne bolące nas dziś programy — to po prostu musi być ruszone, opracowane na nowo, przepisane, przemyślane raz jeszcze. Bo powoli przestaje spełniać swoją rolę a użytkownicy czekają na lepsze rozwiązanie problemu obsługi plików (do Findera piję) czy zarządzania swoimi multimediami (iTunes).</p>
<p>Od strony softu zobaczyliśmy więc lekki lifting iLife i zapowiedź zapowiedzi nowej wersji systemu operacyjnego. I programik do gadania na wizji, który nie wiedzieć czemu zrobili jako nowy, zamiast wsadzić do iChata. I to by było chyba na tyle…</p>
<p>A nie, mamy jeszcze zapowiedź centralnego sklepu z oprogramowaniem dla OSX. Nieobowiązkowego (na szczęście) ale już wzbudzającego skrajne emocje kawałka softu, który ma w założeniu ułatwić nam życie. I to jest jak dla mnie największy news owego wieczoru (u nich poranka). Dlaczego? A dlatego, że w końcu cywilizowany sposób dystrybuowania oprogramowania trafi i na OSX. Dystrybucje Linuksa mają to od lat, Jolicloud czy Ubuntu poubierały swoje repozytoria w przystępne szatki i to po prostu działa. Zamiast biegać po dziesiątkach stron i szukać oprogramowania mam je zawsze pod ręką, na wyciągnięcie jednego kliknięcia. W urządzeniach mobilnych inny system dystrybucji nie ma sensu większego ale jeśli o desktopy czy laptopy chodzi, do tej pory tylko Linux oferował cywilizowane rozwiązania. W końcu i OSX zaoferuje natywnie coś, co i tak próbowano już robić (ot choćby <a href="http://costa.info.pl/2010/05/18/bodega-sklepik-z-aplikacjami-dla-mac-os-x/" title="Opis programu Bodega">opisywana swego czasu przeze mnie Bodega</a> oferuje namiastkę takiego systemu).</p>
<p>Później pokazano nam hardware. Nowe MacBooki Air, które też doczekały się już w necie mnóstwa opinii, z czego większość przeze mnie widzianych oscylowała w okolicach „neeee”. Achów i ochów jakoś maławo.</p>
<div id="attachment_14756" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101022-macbook_air.jpg" title="MacBook Air"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101022-macbook_air-300x163.jpg" alt="MacBook Air" title="MacBook Air" width="300" height="163" class="size-medium wp-image-14756" /></a><p class="wp-caption-text">MacBook Air</p></div>
<p>Ja tak sobie patrzę na te nowe zabawki od jabłka i tak sobie myślę, że cenzura na słowo „netbook” musi być w Apple silna! Oto bowiem dostaliśmy czystej wody subnotebooka, który gdyby nie był tak drogi, zasługiwałby na miano netbooka. Lekkie toto, ładne, z minimum portów i generalnie minimum wszystkiego, za co zdrowo myślący człowiek chciałby płacić ileś tysięcy złotych. Ja bym zapłacił bo toto wydaje się spełniać wszystkie niespełnione przez mojego Della wymagania.</p>
<p>Przede wszystkim instant-on. Mojego Della czasami nawet nie odpalam mimo chęci pobuszowania po necie. Z prostego powodu — zanim mi się to wszystko uruchomi, zbootuje, załaduje i zaskoczy, mnie już się odechciewa czekać. Podobnie ma Doropha, która ostatnio przeskoczyła na Jolicloud właśnie dlatego, że uruchomienie na naszym netbooku Windowsa XP to mieszanina ćwiczeń filozofii Zen z grami z cyklu „człowieku nie irytuj się”. Ja już tak bardzo przywykłem do natychmiastowego uruchomienia ajfona i natychmiastowego jego używania, że już nawet w miarę szybki Jolicloud zaczyna mnie irytować. Mój wymarzony netbook/notebook ma działać natychmiast a nie czekać na ładowanie systemu czy przywracanie owego ze stanu uśpienia.</p>
<p>Solidna grafika. Mam na myśli zarówno matrycę jak i kartę graficzną. Mam już serdecznie wyżej uszu wynalazków od Intela, które nawet obsługiwane ich sterownikami są po prostu mało wydajne. Mój idealny netbook/notebook musi mieć niezłą matrycę, dobrą rozdzielczość i kartę, która nie będzie dla filmów czy mniej wymagających gier wąskim gardłem.</p>
<p>Szybki dysk. Mój Dell to jawny dowód na to, że kupować też trzeba umieć. Kupiłem coś z tak tragicznie wolnym twardym dyskiem, że wszelka ewentualna przyjemność z używania komputera jest skutecznie mordowana czasami ładowania się czegokolwiek. Z ikonkami włącznie. Mój wymarzony netbook/notebook olałby dysk i śmigał na SSD czy innych pamięciach.</p>
<p>Sensowny procesor. Nie wymagam od netbooka cudów ale jeśli pod Windows przesuwanie okna z wyświetlaniem zawartości obciąża obydwa rdzenie Atoma na poziomie 70%, to coś jest cholera w tej całej konstrukcji nie tak. Procesor ma być w miarę solidny w moim wymarzonym netbooku/notebooku i umożliwić wygodną pracę z aplikacjami. Granie na laptopach uważam za osobliwą formę masochizmu więc o grach nawet nie wspominam.</p>
<p>Nowe Airy większość tych moich marzeń spełniają prócz jednego — sensownej ceny. A więc zwyczajowo dla Apple — są to sensowne konstrukcje, których nie kupię bo mnie na to nie stać, czego bardzo żałuję bo w końcu chciałbym mieć jakąś sensowną konstrukcję w domu.</p>
<p>Jobs gadał, że taka będzie przyszłość laptopów. I miał rację, kiedy tylko ceny pamięci spadną a dystrybucja filmów i muzyki w necie okrzepnie, takie maszyny będą powstawały jak grzyby po deszczu. Od lat w moim domu czytnik płyt w komputerze potrzebny jest w zasadzie tylko do rypania muzyki z płyt CD. Napęd stał się nam po prostu zbyteczny i tak jak popsuł się nie wiem ile lat temu, tak nawet nie chce mi się go naprawiać bo nie mam po temu powodów. Więc takiego laptopa bez napędu, w zamian oferującego dobry czas pracy na baterii, z sensownymi bebechami i z dobrym systemem operacyjnym oraz sensowną ceną — o, coś takiego bym przytulił. Czyli z uwagi na cenę nie będzie to pewnie jabłko. A szkoda…</p>
<p>Podsumowując: bez opadów szczęki ale z kilkoma ciekawymi obietnicami na przyszłość. Zobaczymy, jak się im ten system rozwinie, w którym kierunku pojedzie i jak te wszystkie elementy jabłczanego ekosystemu ze sobą będą współpracowały. Mam też nadzieję, że jabłko coraz częściej będzie zerkało na to, co wyczynia się w linuksowym światku bo inspiracji znajdzie tam mnóstwo i to czasami doskonałych. Wiem, że niejeden raz już się inspirowało i niejeden kod użyło ale chciałbym, by było tego więcej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/10/nowe-zabawki-od-apple/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jedno keynote później…</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/09/jedno-keynote-pozniej/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/09/jedno-keynote-pozniej/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 01 Sep 2010 19:48:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[iPod/iPhone]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=12725</guid>
		<description><![CDATA[No i minęło nam kolejne keynote wujka Jobsa, z którego papa CoSTa wyniósł jedną myśl: czasem żałuję, że nie jestem hamerykaninem. Ot co. Samo keynote wyglądało na średnio przygotowane ewentualnie wujek Jobs już nam się mocno w latach posunąwszy i zaczyna czynić lekkie fakapy podczas wystąpień. Ale nic to, jesteśmy w stanie wiele wybaczyć o [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>No i minęło nam kolejne keynote wujka Jobsa, z którego papa CoSTa wyniósł jedną myśl: czasem żałuję, że nie jestem hamerykaninem. Ot co.</p>
<p>Samo keynote wyglądało na średnio przygotowane ewentualnie wujek Jobs już nam się mocno w latach posunąwszy i zaczyna czynić lekkie fakapy podczas wystąpień. Ale nic to, jesteśmy w stanie wiele wybaczyć o ile dostaniemy nową partię zabawek do marzenia o, bo przecież nie do kupienia w naszym zbójeckie ceny preferującym kraju. A na tym keynote wujek pokazał kilka fajnych gadżetów, do których można już się oficjalnie ślinić. Do niektórych ślinie się bardzo i o tych nieco dłużej. Chronoligicznie jednak jadąc:</p>
<p><a href="http://www.apple.com/iphone/software-update/" title="Onowej wersji iOS słów kilka">iOS 4.1</a><br />
Fajnie, że coś chłopcy zrobili z wydajnością tej wersji iOS na iPhone 3G bo ja się po pierwszych zachwytach srodze zawiodłem i zmuszony byłem <a href="http://costa.info.pl/2010/08/11/zegnaj-4-0-1-witaj-3-1-2/" title="Żegnaj 4.01! Witaj 3.1.2!">downgrade czynić</a>. Na realizację obietnic poczekam jednak nieco i przekonam się z opinii netowych, jak to z tą wydajnością będzie ale sam fakt pochylenia się nad problemem cieszy. Jabłko jeszcze o starsze modele swoich ajfonów dba. Dobrze.</p>
<p>Game Center dadzą i to jest chyba największy news tego uaktualnienia. Jako grajkowi podoba się to mnie najbardziej acz martwię się co z tymi wszystkimi moimi dotychczasowymi acziwkami się stanie. Trochę punkciorów na Plus+ i w OpenFeincie zrobiłem i głupio by bylo, gdyby tak po prostu przepadły. Mam nadzieję, że jakoś te acziwki skonwertują twórcy owych systemów na gamecentrowe. Poza tym wiele w 4.1 mnie nie zainteresowało bo mój model telefonu i tak na tym nie skorzysta więc nie miałem się zbytnio czym podniecać.</p>
<p><a href="http://www.apple.com/ipodshuffle/" title="O nowym iPodzie słów kilka">iPod shuffle</a><br />
Revamp linii iPodów był spodziewany ale aktualna szufelka (i jej cena!) bardzo mnie się podoba. Miłośnikiem poprzednich szufelek raczej nie jestem ale ta nowa bardzo mnie zainteresowała. Fajne, proste rozwiązanie i w dodatku w sensownej cenie, która w naszym kraju zwyczajowo będzie z dupy wzięta i uczyni zakup tego kawałka elektroniki zupełnie bezsensownym. W normalnych jednak krajach ten model iPoda może sprzedać się naprawdę dobrze bo i ładne to, i poręczne, i z sensowną obsługą. Zapowiada się smakowita przystawka.</p>
<p><a href="http://www.apple.com/ipodnano/" title="O nowym iPodzie słów kilka">iPod nano</a><br />
Nowe nano kompletnie mnie rozwaliło. Można się było spodziewać czegoś w tym guście ale co innego spodziewanki a co innego zobaczyć egzemplarz w działaniu. Ten model jest po prostu cudny i to chyba jeden z najlepiej pomyślanych pod względem formy (zobaczymy jak z softem i działaniem) iPodów ever. Bardzo się moja buźka do tego malucha uśmiechnęła i bardzo zachciała coś takiego zanabyć. Świetny pomysł na podręcznego grajka muzyki, z którego będzie z czasem (bo nie wątpię, że na to pojawią się programy rozszerzające możliwości playera, przeca to iOS i kolejna możliwość zarobienia na programach :)) można uczynić urządzonko potrafiące na ekraniku wyświetlić nie tylko informacje o muzyce. Uproszczono je (brak możliwości robienia zdjęć i filmów) ale w prostszą formę wlano chyba więcej możliwości wykorzystania samego urządzenia nie zmieniając go przy okazji w kombajn od wszystkiego. To ma być player muzyki do cholery a nie urządzenie sterujące ruchem wirnika helikoptera! Doropha w swoim starszym modelu nano do ustawień nawet nie wchodzi bo się w nich gubi. Ona chce urządzenia grającego a nie robiącego ekhem lody. Jabłko chyba zauważyło ten problem i jego odpowiedź na ów problem bardzo ale to bardzo mi się spodobała. Z ocenami warto poczekać do czasu pierwszych crash-testów i sprawdzenia przez innych nieszczęśników jak się ma sprawa wykonania i trwałości szybki. Ale można mieć nadzieję, że będzie dobrze i że to małe coś znajdzie się w torebce żony. iPod touch cokolwiek jest dla niej za duży a to małe coś przyczepić można gdzie się chce… Tak, iPod nano to będzie sprzedażowy hicior i wcale się temu nie będę dziwił.</p>
<p><a href="http://www.apple.com/ipodtouch/" title="O iPodzie touch słów kilka">iPod touch</a><br />
iPod touch nie był żadnym zaskoczeniem. Od dawna w necie krążyły plotki o nowej jego wersji i zasadniczo sprawdziły się. Będzie Retina, będzie FaceTime, będzie to wszystko, czego się spodziewaliśmy. I zapewne będzie to mocna maszyna, na której będzie się dobrze grało. Oj PSP, gdyby ten sprzęcik miał jakieś opcjonalne sterowanie w sensie jakiejś sprzętowej nakładki… Jobs może się chwalić, że iPod touch sprzedaje się lepiej niż PSP i DS razem wzięte ale nie wydaje mi się, by było tak różowo. Ten sprzęt wciąż nie przyciąga dużych deweloperów i dużych budżetów na produkcję solidnych gier. Wciąż postrzegany jest jako coś głównie grającego muzykę i filmy. Ten sposób myślenia dużych deweloperów musi jabłko jakoś zmienić. Moc sprzętu to jedno ale łatwość grania to drugie. A prawda jest taka, że nie we wszystkie rodzaje gier na iPodzie zagra się miło.</p>
<p>Tak czy inaczej — dostaliśmy to, czego się spodziewaliśmy i wielkiego zaskoczenia tu chyba nie było.</p>
<p><a href="http://www.apple.com/itunes/" title="O iTunes słów kilka">iTunes 10</a><br />
Mam nadzieję, że iTunes 10 to coś więcej, niż tylko <a href="http://www.apple.com/itunes/whats-new/#social" title="A co to?">Ping</a> i jakieś okładki zamiast nazw albumów. Ten soft rozrasta się straszliwie i zaczynam czuć potrzebę jakiejś jego wersji lite, która będzie robiła za playera. Wracając jednak do Ping — nie kumam co Apple chce tu osiągnąć. Naprawdę potrzebujemy kolejnej sieci społecznościowej? Naprawdę tak ograniczonej w obliczu możliwości oferowanych przez choćby <a href="http://www.lastfm.pl/" title="Tego nie trzeba przedstawiać...">Last.fm</a>? Po jasną cholerę mam robić sobie sieć znajomych na nowo, skoro mam ich już w uberglobalnym Facebooku? Kompletnie nie widzę sensu w Pingu i tak sobie myślę, że jabcok o wiele lepiej zrobiłby stawiając na współpracę z Facebookiem i Twitterem. Dlaczego? Bo już mamy gdzieś kolejne sieci społecznościowe. Dajcie nam wykorzystać te, w których już jesteśmy zamiast fundować nam nowe.</p>
<p>A czy to całe iTunes 10 zostało jakoś zoptymalizowane? Działa pod Windows szybciej? Da się używać na słabszym sprzęcie? Bo jeśli nie, to ja nie widzę sensu w upgrade i dawaniu kolejnego numerka temu kombajnowi. Kombajn doskonale sprawuje się jako zarządca mediów ale niewiele więcej niestety.</p>
<p><a href="http://www.apple.com/appletv/" title="O nowym Apple TV słów kilka">Apple TV</a><br />
I to było to „one more thing” (uuups — hobby :)), na które czekałem. Pudełeczko, które w końcu warto mieć i które służy tylko temu, czemu ma służyć: streamingowi. Jasne, już słyszę jęki „jak to tak, bez twardziela?” i doskonale je rozumiem. Bo to są jęki powodowane głównie tym, jak niedorozwinięty jest nasz rynek mediów. Apple zrobiło sobie końcówkę streamującą ichni content ssany wprost z ichniego sklepu, tudzież z kilku popularnych w Stanach serwisów. U nas to urządzenie ma w tych warunkach sens daleko mniejszy, niż poprzedni apfelTV — po prostu nie mamy czego streamować. Przynajmniej większość z nas bo niektórzy już sobie zrobili biblioteki swoich filmów, muzy i czego tam jeszcze gotowych do streamowania (tak, ten dwuterabajtowy twardziel, o który pytałem w społecznościówkach to właśnie efekt rozrostu ilości mediów). Jednak jako końcówka wyświetlająca różne rzeczy z mojego komputera, który już niebawem spod TV wyleci, to się może sprawdzić! W normalnych krajach cena tego drobiazgu będzie bardziej, niż sensowna i można będzie pozwolić sobie na eksperymenty. U nas zwyczajowo będzie to jakiś kosmos cenowy ale gdybym żył w Stanach, pewnie długo nad wydaniem stu dolców bym się nie wahał. To żaden majątek przecież a jeśli się jest klientem iTunes Store, to aż się draństwo prosi o postawienie pod telewizorem.</p>
<p>Tak, wiem — specyfikacja tego urządzenia nie zabija, niemożność grania 1080p w obecnych czasach śmieszy a uwiązanie do ekosystemu jabłka wkurza. ALE. To urządzenie powstało li tylko po to, by konsumować treści dostępne w iTS i z jabłczanego punktu widzenia ma po prostu sens. Z mojego zresztą też — niedrogie, zapewne bezgłośne, małe i pozwalające na bezproblemowe granie kolejnego odcinka serialu. Za 0,99 dolca. To może się całkiem nieźle przyjąć!</p>
<p>Podsumowując: dwa urządzenia, które mną ruszyły i spowodowały ślinotok, zapowiedź fajnych rzeczy w iOS 4… Tak, to było dobre keynote i mocne tupnięcie jabłka. Zabawki wujek Jobs pokazał fajne. Szkoda niestety, że u nas ceny i brak iTS zupełnie pozbawia sensu inwestowanie w te w sumie niedrogie tam przecież bajerki. Ot może kiedyś i u nas sytuacja nieco znormalnieje. Może. Kiedyś. A póki co zaczynam zbierać na nowego nano. Zajebiście mi się spodobał :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/09/jedno-keynote-pozniej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>iPhone 4 — o co tu chodzi?</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/06/iphone-4-o-co-tu-chodzi/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/06/iphone-4-o-co-tu-chodzi/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 25 Jun 2010 14:53:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[iPod/iPhone]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4673</guid>
		<description><![CDATA[Wujek Jobs przyszedł na konferencję, którą zwołał, pokazał nam nowy swój telefon, większość dotychczasowych posiadaczy wcześniejszych modeli powiedziała „wow” i zaczęła odkładać kasę (tudzież negocjować stawki za sprzedanie wątroby) na nowe cacko. Jednym słowem — reakcja jak po większości keynote jabłczanych. Minęło kilka dni, aparaty zaczęły trafiać do ludzi i — być może niektórzy to [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/06/20100625-iphone4.jpg" width="240" />
		</p><p>Wujek Jobs przyszedł na konferencję, którą zwołał, pokazał nam nowy swój telefon, większość dotychczasowych posiadaczy wcześniejszych modeli powiedziała „wow” i zaczęła odkładać kasę (tudzież negocjować stawki za sprzedanie wątroby) na nowe cacko.</p>
<p>Jednym słowem — reakcja jak po większości keynote jabłczanych.</p>
<div id="attachment_4674" class="wp-caption aligncenter" style="width: 420px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/06/20100625-iphone4.jpg"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/06/20100625-iphone4.jpg" alt="iPhone 4" title="iPhone 4" width="410" height="273" class="size-full wp-image-4674" /></a><p class="wp-caption-text">iPhone 4</p></div>
<p>Minęło kilka dni, aparaty zaczęły trafiać do ludzi i — być może niektórzy to czytający tego jeszcze nie wiedzą — zaczęły wychodzić bardzo duże problemy z tymi słuchawkami. Tłuką się (szkło ma taki zwyczaj), ekrany mają przebarwienia, zdarzają się egzemplarze z pozamienianymi przyciskami głośności a próba wzięcia do łapy telefonu kończyć się może jakimś zwarciem anten a w konsekwencji niemożności skorzystania z telefonu. Fanboje krzyczą, że to problemy wieku niemowlęcego, ludzie roztropni w ogóle ze zdziwieniem witają kawałek elektroniki za ileśset dolców, którego twórca mówi jego posiadaczom jak mają ówże trzymać a ludzie wkur*** swoimi wadliwymi urządzeniami dają upust złości wszędzie, gdzie się tylko da. I dobrze, tak właśnie powinno być i tak do tej pory to działało. Z tym że teraz widzę jedną, drobną zmianę. Chodzi o kwestie ilościowe.</p>
<p>Apple zafundowało swoim klientom urządzenie, które ma za dużo wad, by w ogóle mogło być dopuszczone do użytku w normalnie funkcjonującej firmie produkcyjnej. W normalnej firmie istnieją działy zajmujące się testowaniem rozwiązań i prototypów. W Apple takiego działu najwidoczniej nie ma a jeśli jest, to ktoś chyba im wziął i zgubił jedyny egzemplarz testowy, który wziął i później pojawił się w blogerskich rękach. I tu dochodzimy do sedna problemu: jak Apple testuje swoje urządzenia i na jakiej próbie urządzeń?</p>
<p>Patrząc po ilości problemów trapiących konstrukcję Jobsa i firmy przez niego kierowanej się mi wydaje, że Apple swoich wynalazków w ogóle nie testuje. I to cała moja konkluzja.</p>
<p>Dzięki Apple za uwalenie mojego ślinotoku. Bardzo się napalałem na tę słuchawkę ale sorry, to nie przejdzie — nie będę płacił za przywilej testowania twoich zabawek. Znajdę jakąś fajną, działającą i jakąś mocno niszową. <a href="http://www.samsung.com/pl/consumer/mobile-phone/mobile-phones/touch/GT-S8500GAAXEO/index.idx?pagetype=prd_detail&#038;returnurl=">Samsung Wave</a> mnie ostatnio wkręcił jak cholera. Ktoś ma? Warto się tym interesować?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/06/iphone-4-o-co-tu-chodzi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mac mini — miłość na nowo</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/06/mac-mini-milosc-na-nowo/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/06/mac-mini-milosc-na-nowo/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 Jun 2010 09:09:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>
		<category><![CDATA[Mini]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4655</guid>
		<description><![CDATA[W październiku 2006 roku wzięło i przyjechało do mnie pudełko, które zredefiniowało moje spojrzenie na elektronikę użytkową. Takie małe coś, co stanęło u boku monitora, nie wydawało żadnych dźwięków, wyglądało oszałamiająco i minimalistycznie do bólu, zaoferowało zupełnie inne ale całkiem przyjemne doznania płynące z obsługi i zasadniczo potrafiące wszystko, co miało potrafić. Przyjechał do mnie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/06/20100615-mac_mini.png" width="240" />
		</p><p>W październiku 2006 roku wzięło i przyjechało do mnie pudełko, które zredefiniowało moje spojrzenie na elektronikę użytkową. Takie małe coś, co stanęło u boku monitora, nie wydawało żadnych dźwięków, wyglądało oszałamiająco i minimalistycznie do bólu, zaoferowało zupełnie inne ale całkiem przyjemne doznania płynące z obsługi i zasadniczo potrafiące wszystko, co miało potrafić. Przyjechał do mnie wtedy <a href="http://costa.info.pl/2006/10/03/CoSTa-vs-Mac-Mini-Round-1-FIGHT/" title="CoSTa vs. Mac mini">mój Mac mini</a>.</p>
<p>To była miłość od pierwszego wejrzenia, od pierwszego rzucenia okiem na stronę jabłka, gdzie pokazano mnie to maleństwo. Po prostu coś we mnie pękło, coś mi powiedziało „dość już wyjących szarych, nudnych, wielkich obudów” i coś mi przykazało wcisnąć się w ten ciasny bo zamknięty świat nadgryzionego jabłka. Do dziś tej decyzji nie żałuję. Komputer okazał się być rewelacyjną konstrukcją, która od tych bez mała czterech lat chodzi mnie praktycznie non-stop i nie daje o sobie praktycznie znać. Owszem, nie jest to rzecz idealna i kilka żali na jego temat wylałem ale spośród (bardzo wielu) do tej pory posiadanych przeze mnie komputerów to chyba jak na razie rzecz najlepsza. I nie chce się za cholerę zestarzeć. Z każdą nową wersją Mac OS X jest nawet coraz lepiej i gdyby nie to, że dziś jabłko pokazało nową wersję mojego pupila, nie musiałbym pewnie komputera zmieniać przez najbliższe przynajmniej dwa-trzy lata.</p>
<p>Ale teraz gul mi skoczył. Ja to poniżej już nawet nie to, że chcę. Ja tego do egzystencji WYMAGAM! Rodzina, robimy składkę! :)</p>
<div id="attachment_4656" class="wp-caption aligncenter" style="width: 420px"><a href="http://www.apple.com/pl/macmini/" title="Nowy Mac mini"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/06/20100615-mac_mini.png" alt="Nowy Mac mini" title="Nowy Mac mini" width="410" height="146" class="size-full wp-image-4656" /></a><p class="wp-caption-text">Nowy Mac mini</p></div>
<p><a href="http://www.apple.com/pl/macmini/" title="Strona z moim marzeniem :)">Strona z moim marzeniem :)</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/06/mac-mini-milosc-na-nowo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>26</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Linux Action Show</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/06/linux-action-show/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/06/linux-action-show/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 Jun 2010 08:30:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Link]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4651</guid>
		<description><![CDATA[Nieoceniony Opi w ramach odchamiania mnie i narzucania Jedynej i Prawomyślnej Religii o Przydługim Akronimie FLOSS, wziął i podrzucił mnie namiar na podcast robiony przez linuksiarzy dla linuksiarzy. Rzekłbym, że nudy, gdyby nie drobna jego adnotacja, że to jeden z niewielu podcastów, w którym proporcje fanboizmu i zdrowego rozsądku są w porządku. Rzekłem sobie, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/06/20100615-linux_show.jpg" width="240" />
		</p><p>Nieoceniony <a href="http://bronikowski.com/" title="Blogasek Opiego">Opi</a> w ramach odchamiania mnie i narzucania Jedynej i Prawomyślnej Religii o Przydługim Akronimie FLOSS, wziął i podrzucił mnie namiar na podcast robiony przez linuksiarzy dla linuksiarzy. Rzekłbym, że nudy, gdyby nie drobna jego adnotacja, że to jeden z niewielu podcastów, w którym proporcje fanboizmu i zdrowego rozsądku są w porządku. Rzekłem sobie, że czas drania obadać i obadałem.</p>
<div id="attachment_4652" class="wp-caption aligncenter" style="width: 420px"><a href="http://www.jupiterbroadcasting.com/?cat=4" title="Strona Linux Action Show"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/06/20100615-linux_show.jpg" alt="Linux Action Show" title="Linux Action Show" width="410" height="200" class="size-full wp-image-4652" /></a><p class="wp-caption-text">Linux Action Show</p></div>
<p>Zassałem ostatni odcinek, obejrzałem w drodze do pracy i szczerze mówiąc jestem zachwycony tym podcastem (czy raczej wideocastem ale dla mnie to i tak wszystko jedno — ważne by mi na ajfonie banglało i się z sieci samo ssało :)). Dlaczego? A dlatego, że dwóch kolesi mówi o linuksowych, okołolinuksowycj i zupełnie nie linuksowych sprawach w sposób sensowny, z rzeczoną przez Opiego dawką zdrowego rozsądku. Piękny przykład podejścia, o które w naszej blogosferze ciężko, to urywek z ichnich newsów i przyklejenie się do tematu Canonicala, który <a href="http://infoworld.com/d/mobilize/canonical-developing-ubuntu-os-tablets-778" title="Poczytaj mnie newsa mamo">ogłosił chęć produkowania systemu dla tabletów</a>. News jak news — co tydzień powstaje pewnie z kilkanaście efemeryd innych efemeryd będących pokłosiem odprysków miksów różnych dystrybucji. Ale to właśnie ci faceci zadali jedno, podstawowe, fundamentalne wręcz pytanie: PO CO?</p>
<p>Po co Canonical rozdrabnia się na ileśtam kolejnych wersji swojego distro, dlaczego zasoby rozprasza na kolejne projekty zamiast zająć się tym swoim „core” systemem i zapewnić w końcu to, co obiecywano od dawna: najlepsze możliwe doznania dla użytkownika płynące z używania systemu? Chris celnie zwrócił tu uwagę na to, co aktualnie robi Apple: skupia wszystkie swe siły na jednym celu, który chce osiągnąć — zostać liderem rynku mobilnego. Stąd i tegoroczne WWDC praktycznie w całości poświęcone <a href="http://www.apple.com/iphone/softwareupdate/" title="Propaganda o nowym systemie jabłkowym">iOS 4</a>, stąd skupienie za pomocą wszelkich środków wszelkich mediów na tej mobilnej nodze trójnoga przychodów jabłka. Po prostu musi być buzz ale buzz musi być na temat produktów, które faktycznie istnieją/zaistnieją. Robienie czegoś tylko po to, by to zrobić nie mając jakiejś konkretniejszej wizji i zasobów mogących ją wcielić w życie w stopniu dla Smitha/Kowalskiego jakoś istotny… No, to nie jest zbyt sensowne podejście. Apple taką wizję ma i ją z laserową (tak Chris gada :)) precyzją realizuje. Efektem jest ponad 2 miliony sprzedanych iPadów w dwa miesiące i Bóg raczy wiedzieć ile ajfonów jeszcze. Ich wizja i produkt są obecne w coraz większej ilości ludzkich rąk ale to nie bierze się znikąd i nie jest to kwestia tylko i wyłącznie marketingu, jak chciałaby większość naszego linuksowego światka.</p>
<p>Wielki szacun dla chłopaków za te słowa bo mają w nich ogromnie dużo racji. Kiedy producent skupia swoją uwagę na produkcie i jego rozwoju, czują to także użytkownicy. Te same prawidła powinny rządzić (i rządzą) w świecie Linuksa więc wniosek może być tylko jeden: skupcie panowie i panie programiści na dostarczeniu produktu wysokiej jakości. Później myślcie o kolejnych rynkach. Gdzieś tam niedawno w jednym z wywiadów Steve Jobs stwierdził, że iPhone początkowo miał być tabletem. Ale Apple postanowiło najpierw ideę mobilnego urządzenia z aplikacjami wprowadzić pod strzechy sprzedając telefony i pracując nad systemem operacyjnym i sprzedaży oprogramowania nań a dopiero później wprowadzono tablet — lata całe po premierze czegoś, co początkowo miało nim być (sic!). Wniosek z tego taki, że czasem warto się zastanowić, co właściwie chce się robić i jak to osiągnąć.</p>
<p>Porwał mnie pomysł chłopaków na połączenie Androida i Ubuntu. Androidowe podstawy i ubuntowe wygładzenie całości tak, by użytkownik dostał najlepsze z najlepszego… To naprawdę mocna sprawa! Pomysł imo świetny i być może ktoś kiedyś coś takiego wdroży także na desktopach a nie tylko na telefonach: system rozwijany przez jedną z największych firm świata plus odpowiedni look &amp; feel systemu i aplikacji nań tworzonych. Tak, to by mogła być dla Linuksa wielka sprawa.</p>
<p>A zresztą, sami sobie obejrzyjcie. Warto. Opi, po raz kolejny — dzięki za fajny namiar!</p>
<p><embed src="http://blip.tv/play/g5hwgeaNIwI%2Em4v" type="application/x-shockwave-flash" width="400" height="248" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></p>
<p><a href="http://www.jupiterbroadcasting.com/?cat=4" title="Strona Linux Action Show">Strona Linux Action Show</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/06/linux-action-show/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Steve Job’s Stolen iPhone Trial</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/06/steve-jobs-stolen-iphone-trial/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/06/steve-jobs-stolen-iphone-trial/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 11 Jun 2010 06:45:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Zabawne]]></category>
		<category><![CDATA[YouTube]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4648</guid>
		<description><![CDATA[Aby jakoś miło rozpocząć przedweekendowy dzionek, wrzucam ku uciesze jabłkarzy i tych wolących gruszki przepiękną szyderę made by G4 TV. Za takie wyskoki wielbię tę stację :) Game Reviews — E3 2010 — Comedy]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Aby jakoś miło rozpocząć przedweekendowy dzionek, wrzucam ku uciesze jabłkarzy i tych wolących gruszki przepiękną szyderę made by G4 TV. Za takie wyskoki wielbię tę stację :)</p>
<p><object classId="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" width="400" height="348" id="VideoPlayerLg46251"><param name="movie" value="http://g4tv.com/lv3/46251" /><param name="allowScriptAccess" value="always" /><param name="allowFullScreen" value="true" /><embed src="http://g4tv.com/lv3/46251" type="application/x-shockwave-flash" name="VideoPlayer" width="400" height="348" allowScriptAccess="always" allowFullScreen="true" /></object>
<div style="margin:0;text-align:center;width:400px;font-family:Arial,sans-serif;font-size:12px;color:#FF9B00;"><a href="http://g4tv.com/games/reviews/" style="color:#FF9B00;" target="_blank">Game Reviews</a> — <a href="http://g4tv.com/e32010" style="color:#FF9B00;" target="_blank">E3 2010</a> — <a href="http://g4tv.com/attackoftheshow/comedy/index.html" style="color:#FF9B00;" target="_blank">Comedy</a></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/06/steve-jobs-stolen-iphone-trial/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>TEDxPoznań — Afterparty</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/05/tedxpoznan-afterparty/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/05/tedxpoznan-afterparty/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 29 May 2010 10:25:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Impreza]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4634</guid>
		<description><![CDATA[No i udało mi się skoczyć wczora z wieczora na TEDx. Znaczy nie na samej imprezie tylko na jej ważniejszej części czyli na afterparty :). Wiem, że mądrzy ludzie produkowali się tam w mądrych tematach i w ogóle poziom IQ latał pewnie w jakichś niebotycznie jak na moje standardy wysokich rejestrach ale coby się nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>No i udało mi się skoczyć wczora z wieczora na <a href="http://tedxpoznan.com/" title="Stronka imprezy">TEDx</a>. Znaczy nie na samej imprezie tylko na jej ważniejszej części czyli na afterparty :). Wiem, że mądrzy ludzie produkowali się tam w mądrych tematach i w ogóle poziom IQ latał pewnie w jakichś niebotycznie jak na moje standardy wysokich rejestrach ale coby się nie dołować nawet nie brałem pod uwagę pójścia na prezentacje. Dobrze zrobiłem bo faktycznie większości rzeczy, o których gadali rozochoceni uczestnicy podczas afterparty nie kumałem. Sytuację poprawiło nieco trzecie piwo, które pozwoliło mi na nieco mniej skupione podejście do Trudnych Słów i Poważnie Brzmiących Terminów, co zaowocowało zlaniem całej tej paplaniny i pozwoliło rozwinąć własną, która nasilała się wraz z ilością wypitego piwa.</p>
<p>Piwo fundowało Allegro z czego skwapliwie i skrupulatnie korzystaliśmy. Piliśmy w mieszanym towarzystwie a że nikogo poza <a href="http://tomasz.napierala.org/" title="Blogasek Zena">Zenem</a> i <a href="http://paweltkaczyk.midea.pl/" title="Blogasek Pawła">Pawłem Tkaczykiem</a> tam nie znałem, czepiłem się zenowego ogonka i przyklejony łaziłem za nim jak na postronku. Moja intuicja mnie nie zawiodła i tym razem — Zen to urodzony pierdołokleta i gaduła w jednym, co zapewniało płynność dyskusji, w której uczestniczyć dzięki niemu nie musiałem i mogłem się skupić na rzeczach ważnych, czyli na konsumpcji browaru.</p>
<p>Poznałem nieco ludzi i w końcu zobaczyłem na oczka modre swoje <a href="http://blog.konieczny.be/" title="Blogasek Piotrka">Piotrka Koniecznego</a> wraz szanowną małżonką — Moniką. Sympatyczny chłopak, którego na rączkę pewnie pokonałbym nawet nie puszczając pokala z drugiej. Chude to, miłe i gdyby nie świadomość tego, że za pomocą na moment przejętego mojego telefonu mógłby osuszyć mi konto bankowe, pewnie dałoby się lubić :). Co innego żona jego. Ta niewiasta musi być wielce cierpliwa z natury i obdarzona wrodzonym dobrem i niechęcią do czynienia krzywdy bliźniemu swemu (nawet grubemu) bo jakoś przeżyła moją trwającą dwa i pół pokala propagandę prorodzicielską i namawianie na zrobienie sobie potomka. I ani razu nawet mnie nie uderzyła ani nie opluła! Piotrze, winszuję małżonki :)</p>
<p>Paplałem z człowiekiem, który chce stawiać domy z tego, na czym aktualnie się stoi i chce to robić w technologii Open Source. No co tak się dziwnie patrzycie, przecież mówiłem, że to nie była impreza dla normalnych ludzi :). Zen oczywiście natychmiast wyłapał słowa-klucze i zaczął błogosławić pomysł, który od razu otworzył mu w mózgu pudełko z Linuksem i wszystkim, co się z tym wiąże bo jest Wolne, Otwarte itd. Jak by tego było mało, Zen po pobluzganiu na Pawła Tkaczyka za słabą prezentację oczywiście zaraz ujrzał kolejną emanację idei Open Source, Wolności, Równości i innych komunistycznych haseł a to w związku z tym, że lata temu Paweł wziął i coś tam napisał o logo swojej firmy, czym ujawnił ponoć swój warsztat i rozdał go głodującym i ubogim, co przecież właśnie oznacza Open Source. Rozdającemu wiedzie się dziś całkiem nieźle więc coś chyba w tym rozdawaniu musi być.</p>
<p>Ogólnie było przyjmnie, gadatliwie a ja współczuję z całego serca Monice, którą męczyłem naprawdę długo. Sorry :). Ale też okazało się, że dziewucha używa i chwali sobie <a href="http://www.jolicloud.com/" title="Strona dystrybucji">Jolicloud</a>, czym oczywiście zaskarbiła sobie moją sympatię po wsze czasy. Oto kobieta świadoma!</p>
<p>Rozmówcy byli różni i z różnych bajek. Większości tego programistycznego żargonu nie kumałem, problemów z komunikacją jak nie rozumiałem, tak nadal nie rozumiem ale bogatszy o kilka darmowych piw i przekonawszy się, że shoarma w Sphinxie jest jeszcze gorsza, niż ostatnio bywała i jest jej nawet jeszcze mniej, muszę przyznać, że sporo życiowych expów załapałem. I o to w sumie na takich zjazdach chodzi.</p>
<p>Dzięki wszystkim znajomym bardziej lub mniej — bawiłem się bardzo dobrze! :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/05/tedxpoznan-afterparty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bodega — sklepik z aplikacjami dla Mac OS X</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/05/bodega-sklepik-z-aplikacjami-dla-mac-os-x/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/05/bodega-sklepik-z-aplikacjami-dla-mac-os-x/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 18 May 2010 08:15:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Link]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4616</guid>
		<description><![CDATA[Nie tak dawno produkowałem się w temacie za i przeciw dla applowskiego sklepu z aplikacjami. Pisałem tam o kilku inicjatywach oddolnych istniejących już na rynku oprogramowania, które próbują jakoś ułatwić proces kupowania i przede wszystkim odkrywania softu dla Mac OS X. Nie oszukujmy się — o bardzo wielu przydatnych i fajnych programach przeciętny Kowalski nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://img.skitch.com/20100518-cnf41x4cwau6js3bwh2d9hhtfh.preview.jpg" width="240" />
		</p><p>Nie tak dawno <a href="http://costa.info.pl/2010/05/10/applowski-sklep-z-aplikacjami-dla-mac-za-i-przeciw/" title="Applowski sklep z aplikacjami dla Mac – za i przeciw">produkowałem się</a> w temacie za i przeciw dla applowskiego sklepu z aplikacjami. Pisałem tam o kilku inicjatywach oddolnych istniejących już na rynku oprogramowania, które próbują jakoś ułatwić proces kupowania i przede wszystkim odkrywania softu dla Mac OS X. Nie oszukujmy się — o bardzo wielu przydatnych i fajnych programach przeciętny Kowalski nie wie z prostego względu: nie ma pojęcia gdzie ich szukać. Inicjatywy w stylu opisywanego dziś programu <strong>Bodega</strong> [<a href="http://appbodega.com/" title="Strona programu">strona programu</a>] mają mu w tym pomóc a całość ma być dla Smitha jak najbardziej przyjemna i intuicyjna.</p>
<p>Bodega wygląda jak straganik z softem, który powkładano na półki. Nie jestem wielkim fanem takich wizualizacji ale niech będzie — można te ikonki pomniejszyć i nieco więcej informacji w oknie wyświetlić, co dla niektórych będzie bardziej sensownym wykorzystaniem miejsca. Dla Smitha pewnie jest to atrakcyjne i przemawia do wyobraźni. Po odpaleniu aplikacji jej okno wygląda mniej więcej tak:</p>
<div class="thumbnail"><a href="http://img.skitch.com/20100518-cnf41x4cwau6js3bwh2d9hhtfh.jpg" title="Bodega - okno programu"><img src="http://img.skitch.com/20100518-cnf41x4cwau6js3bwh2d9hhtfh.preview.jpg" alt="Bodega - okno programu" /></a></div>
<p>Jak widać jest przejrzyście i chyba jasno nad wyraz. Na uwagę zasługuje zakładka Applications, przy której na screenie widać znaczek zajętości (czy jak to zwał). Program skanuje domyślny katalog z aplikacjami, do którego zazwyczaj wrzuca się programy na występowanie tych zawartych w jego bazie. Jeśli takowe znajdzie, sprawdza ich wersje i jeśli ma informację o wersji nowszej, grzecznie wyświetli info o możliwości jej pobrania lub — jak w przypadku jednego z moich programów — o możliwości kupna płatnego upgrade. Rzecz bardzo przydatna bo choć sporo programów korzysta już ze <a href="http://sparkle.andymatuschak.org/" title="Strona frameworka">Sparkle</a> czy innego frameworka ułatwiającego proces aktualizacji, to jednak by takowy framework zadziałał, zazwyczaj trzeba odpalić wpierw aplikację a to niezbyt wygodny sposób na aktualizowanie softu (nic mnie tak nie wkurza jak potrzeba szybkiego zanotowania czegoś w Evernote, które aktualizowane jest co chwila dosłownie i które sieje mi komunikatami o potrzebie aktualizacji). Takie zbiorcze aktualizowanie softu to jeden z głównych powodów, dla których jestem za powstaniem jabłkowego sklepu dla aplikacji makowych. Po prostu klik i się ssie oraz instaluje co trzeba. Ekran z wykazem znalezionego oprogramowania i dostępnymi jego aktualizacjami wygląda o tak:</p>
<div class="thumbnail"><a href="http://img.skitch.com/20100518-mhhwihe8umtgx3txsye2j387g9.jpg" title="Bodega - aktualizacja oprogramowania"><img src="http://img.skitch.com/20100518-mhhwihe8umtgx3txsye2j387g9.preview.jpg" alt="Bodega - aktualizacja oprogramowania" /></a></div>
<p>Soft w sklepie podzielony jest na grupy, w których można sobie szperać za programami. Podział jest logiczny i na szczęście aplikacje są takoż logicznie przydzielane do różnych grup. Adium wyląduje nie tylko w kategorii związanej z internetem ale także można ten program znaleźć w kategorii „Home &amp; Personal”. I dobrze bo jak najbardziej jest to soft do zastosowań domowych i w chałupie przydatny. A tak to mniej więcej wygląda w praktyce:</p>
<div class="thumbnail"><a href="http://img.skitch.com/20100518-j1fja11s9s62j9nfk1q9ten56q.jpg" title="Bodega - wyświetlanie zawartości grupy"><img src="http://img.skitch.com/20100518-j1fja11s9s62j9nfk1q9ten56q.preview.jpg" alt="Bodega - wy015Bwietlanie zawarto015Bci grupy" /></a></div>
<p>Myślę, że tu chyba nie ma czego tłumaczyć. Po kliknięciu na ikonie programu podawane są podstawowe informacje na jego temat oraz wyświetlana jest jego cena (jeśli jest płatny). Cenę można sobie wyświetlać w natywnej dla softu walucie ale też można sobie zażyczyć przeliczenia owej na walutę naszą. Program ściąga tabele kursowe z netu i podaje co mu z przeliczenia wyszło.</p>
<p>Dwuklik na ikonie programu wyświetla pełną informację o nim, pozwala obejrzeć (i napisać swoje) komentarze innych użytkowników o aplikacji, pozwala obejrzeć screenshoty i poczytać co tam prasa o sofcie z siebie wydaliła. No i pozwala program kupić. Tego jeszcze nie testowałem bo ostatnio krucho u mnie z forsą ale płacić można także PayPalem więc ludzie z wybrakowanymi Visami też mogą sobie zrobić dobrze :). Okno z informacją o programie wygląda o tak:</p>
<div class="thumbnail"><a href="http://img.skitch.com/20100518-cuncb1n757ei7qg87ywsjiccet.jpg" title="Bodega - informacja o programie"><img src="http://img.skitch.com/20100518-cuncb1n757ei7qg87ywsjiccet.preview.jpg" alt="Bodega - informacja o programie" /></a><br /><span style="font-family: Lucida Grande, Trebuchet, sans-serif, Helvetica, Arial; font-size: 10px; color: #808080">Uploaded with <a href="http://plasq.com/">plasq</a>’s <a href="http://skitch.com">Skitch</a>!</span></div>
<p>Jednym słowem — soft robi to, co ma robić i robi to raczej przyjemnie. Ma też oczywiście swoje błędy i minusy. Z pobieżnego użytkowania wyszło mi, że aktualizacja niektórych programów sprawia Bodedze spory problem i choćby niewiadomoco — trzeba aktualizować z łapy. Przynajmniej wiadomo co… Druga sprawa to brak jakiegoś wizualnego wyróżnienia programów darmowych i płatnych. Ja rozumiem, że chodzi o to, by użytkownik po ikonach klikał i do czegoś płatnego się przekonał ale mimo wszystko wolałbym od razu wiedzieć, co ssać :). No i najważniejsza sprawa w temacie minusów — biblioteka oprogramowania dostępnego w sklepie jest bardzo, bardzo, bardzo uboga. Może z czasem się ta inicjatywa rozrusza…</p>
<p>I tyle. Prosty program robiący proste rzeczy i być może dla kogoś przydatny. To, co lubię w tego typu programach to możliwość odkrywania nowego softu, na który mógłbym nigdy nie trafić. Jak na razie Bodega nie oferuje zbyt wiele zarówno w temacie funkcjonalności jak i wielkości biblioteki oferowanego oprogramowania ale może z czasem się to rozrusza? Oby.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/05/bodega-sklepik-z-aplikacjami-dla-mac-os-x/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Applowski sklep z aplikacjami dla Mac — za i przeciw</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/05/applowski-sklep-z-aplikacjami-dla-mac-za-i-przeciw/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/05/applowski-sklep-z-aplikacjami-dla-mac-za-i-przeciw/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 10 May 2010 09:04:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Jolicloud]]></category>
		<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Myśli]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4604</guid>
		<description><![CDATA[Jakiś czas temu makową blogosferę rozgrzała informacja o ponoć przemyśliwanym przez jabłko sklepie z aplikacjami dla Mac OS X stworzonym na kształt sklepu App Store. Przetoczyła się przez blogosferę fala krytyki takiego pomysłu, posypały się zarzuty o zamykaniu platformy i bóg jeden raczy wiedzieć co jeszcze. Trochę zabawnie się to czytało w kontekście braku istnienia [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jakiś czas temu makową blogosferę rozgrzała informacja o ponoć przemyśliwanym przez jabłko sklepie z aplikacjami dla Mac OS X stworzonym na kształt sklepu App Store. Przetoczyła się przez blogosferę fala krytyki takiego pomysłu, posypały się zarzuty o zamykaniu platformy i bóg jeden raczy wiedzieć co jeszcze. Trochę zabawnie się to czytało w kontekście braku istnienia w ogóle takiego projektu (choć diabli wiedzą co tam w Cupertino kombinują), niemniej samemu pomysłowi warto się moim skromnym przyjrzeć. Dlaczego? Bo korzystam z tego na codzień i widzę, jak to działa w praktyce. Może nieco innej, niż związanej z pieniędzmi, zarabianiem i w ogóle, niemniej o praktykę chodzi. Ano, rozchodzi mi się o linuksowe repozytoria oprogramowania, z których dobrodziejstw od lat korzystają linuksiarze i które są jednym z największych plusów Linuksa jako systemu operacyjnego i z czego jabłko może czerpać garściami inspirację dla rozwinięcia własnego pomysłu.</p>
<p>Zacznijmy od spraw podstawowych: oprogramowanie dla OSX (czy też Windows) zdobywamy w inny sposób, niż dla telefonu komórkowego. Nie mamy jednego miejsca, z którego moglibyśmy ssać programy, w którym byłyby one opisane jak trzeba, w którym byłyby zrzuty ekranów, ceny itd. Źródeł oprogramowania jest tak wiele, jak deweloperów i są one bardzo rozproszone. Oczywiście istnieją różne serwisy w stylu <a href="http://www.versiontracker.com/" title="Strona programu">VersionTracker</a>, które jakoś w tym całym programowym buszu próbują nieco porządku wprowadzić ale umówmy się — są to rozwiązania niewystarczające, nie zawsze zrealizowane tak, jak być powinny no i problem podstawowy: nie są one dostarczone wraz z systemem, przeciętny Kowalski najprawdopodobniej na nie trafi a ten brak integracji z systemem może tylko namnożyć problemów dla owego przeciętnego Smitha.</p>
<p>Zupełnie inaczej wygląda to w takim na ten przykład <a href="http://www.ubuntu.com/" title="Strona systemu">Ubuntu</a>. Tam firma Canonical dba o centralne repozytorium oprogramowania dla swojego systemu, dba o odpowiednie tego oprogramowania wzajemne współdziałanie (zachowanie zależności między pakietami) itd. Jasne, tam samo oprogramowanie jest inne (w większości OpenSource, co pozwala na wprowadzenie czasem niezbędnych modyfikacji) ale sama filozofia funkcjonowania systemu dystrybucji oprogramowania jest tym, co mnie tu interesuje. A więc Canonical dba, by oprogramowanie przez nich dostarczane nie było niebezpieczne (o to w sumie w większości dba sam ruch OpenSource, który dzięki otwartości kodu może ten sprawdzać na różne sposoby i problemy zgłaszać w wielu miejscach do tego przeznaczonych) i — co najważniejsze — by było stabilne w całym systemie składającym się na dystrybucję Linuksa. Użytkownik na swoje własne życzenie może do repozytoriów oferowanych przez dystrybutora dołączyć swoje, zawierające programy z różnych względów nie zawarte w repozytoriach Canonical (kwestie otwartości, patentowe, ograniczeń prawnych w różnych krajach itp.). Canonical więc z punktu widzenia użytkownika dba o swój system, dostarcza oprogramowanie (a gdzie i przez kogo jest ono tworzone to już inna historia), hostuje pakiety z programami na swoich serwerach (oczywiście dalekie to od prawdy ale tak to wygląda z punktu widzenia Kowalskiego) i oferuje w miarę łatwy sposób po nich się poruszania — jest od tego specjalny program. Słodko. Jest jeszcze słodziej — programiści nie muszą nikomu za możliwość kodowania płacić i generalnie rzecz biorąc stoi za nimi potężna infrastruktura stworzona na bazie darmowych i wolnych rozwiązań, która ułatwia im życie czy to jeśli o hosting kodu i źródeł chodzi, czy też promocję oprogramowania. Jednak tym wspólnym punktem, który ułatwia człowiekowi życie jest właśnie repozytorium, do którego oprogramowanie wpada.</p>
<p>Jak to wygląda aktualnie w App Store? Deweloper płaci roczną stawkę 99 papierów, za co ma fundowaną drogę przez mękę (ostatnio jakby nieco krócej trwającą ale zawsze to męka) w temacie przyjęcia aplikacji do sklepu (i sposobu jej kdowania) ale jeśli już ten moment nastąpi, może odetchnąć i skupić się na jej promocji. Apple bierze na siebie hosting i tak jak Canonical dba o to, by programy nie były niebezpieczne czy niespójne z systemem iPhone/iPoda touch/iPada. Under the hood dzieje się tam jeszcze sporo innych zapewne rzeczy ale nie chodzi mi o opisanie App Store a o to, co może jabłko z linuksowej rzeczywistości wziąć dla siebie by stworzyć dobre repozytorium dla oprogramowania dla OSX.</p>
<p>Jak widać Apple tworząc jeden sklep, do którego dostęp zapewniony jest przez oprogramowanie instalowane wraz z systemem (iTunes) na każdym komputerze, telefonie/iPodzie/iPadzie pierwszą część wdrażania ma za sobą — dostępność sklepu. Apple dba o to, by oprogramowanie zgłaszane przez programistów do sklepu było zawsze dostępne, by aktualizacje były wprowadzane jednocześnie na całym świecie i by ktoś używający danej aplikacji w Kalkucie mógł równie łatwo i szybko ją pobrać, co koleś w Poznaniu czy Cupertino. Canonical robi to samo propagując  zmiany w swoim repozytorium na wszystkie serwery na całym świecie, które to repozytorium przechowują. A więc tu zasadniczo jest podobnie. Oczywiście istnieją podstawowe różnice z takiej to choćby racji, że Apple stworzyło sklep a nie same repozytoria oprogramowania i oferuje takie choćby odpłatności, niemniej co do zasady pliki krążą podobnie — firma dba o ich aktualizację na wszystkich serwerach na całym świecie.</p>
<p>Co prócz hostingu plików, dbania o różne ich wersje i tym podobne mogłoby oferować Apple? Przede wszystkim sklep z oprogramowaniem. Aktualnie by kupić soft, zazwyczaj musimy biegać po różnych stronach by go znaleźć. Gdy już znajdziemy odpowiadający nam program, musimy w jakimś systemie płatności go kupić. I w pomyśle na sklep nie ma nic rewolucyjnego — kupować można już teraz ale z tą drobną różnicą, że wymaga to nieco więcej wysiłku (bo np. bezpośrednio ze strony programu), niż kliknięcie w przycisk „Kup” (lub „Pobierz” jeśli program byłby darmowy) w jednym, posiadającym pełen katalog oprogramowania miejscu. Sukces AppStore dobitnie świadczy o tym, że użytkownicy po prostu lubią wygodnie wydawać pieniądze. Czemu nie miałoby to zaiskrzyć w formie desktopowej i dla programów desktopowych? Jeden spójny system płatności, pobierania i dbałości o oprogramowanie desktopowe — oj, to chciałbym zobaczyć na swoim OSX.</p>
<p>Co na taki kanał dystrybucji powiedzieliby deweloperzy? Nie wiem ale każdy dodatkowy (tym bardziej, że zintegrowany z systemem) kanał dystrybucji powinien ich zainteresować. Słowo-klucz to „dodatkowy”. Otóż Apple <strong>nie może</strong> zamykać oprogramowania dla OSX tylko do oferty swojego sklepu. Sklep powinien stanowić komplementarny kanał dystrybucji oprogramowania dla deweloperów, którzy chcieliby z niego skorzystać. Taki sklep mógłby mocno ożywić rynek oprogramowania dla OSX przez samą owego dostępność na odległość przysłowiowego kliknięcia myszką. Tak jak w Ubuntu łatwe jest zainstalowanie programu przez jego po prostu wybranie z listy dostępnego softu, tak łatwe powinno być zainstalowanie programu na OSX. Oczywiście zrobione by to musiało być Mac way — prosto, czytelnie, z sensownym interfejsem itd. Tu App Store może stanowić pewien wzór acz nie jest to twór idealny, o czym wiemy i my, użytkownicy, i sami deweloperzy.</p>
<p>A więc centralne repozytorium oprogramowania dla OSX stworzone przez Apple typowo Mac way i z dużymi ułatwieniami dla deweloperów… To chciałbym zobaczyć bardzo w kolejnej odsłonie systemu. Dlaczego? Bo to po prostu ogromne ułatwienie jest dla użytkownika. Instalacja i deinstalacja oprogramowania na dystrybucjach Linuksa korzystających z repozytoriów jest banalnie prosta. Dotarcie do programu dzięki wyszukiwaniu w takim np. <a href="http://www.nongnu.org/synaptic/" title="Strona programu">Synapticu</a> jest takoż banalne a dzięki dbałości firmy Canonical o pakiety dla swojej dystrybucji, Ubuntu jest stabilne i pracuje dobrze na większości komputerów. Chciałbym, by Apple coś w ten deseń wdrożyło, by certyfikowało oprogramowanie (dzięki temu miałbym pewność, że soft został przetestowany i nie powinien sprawiać problemów), by umożliwiało jego wygodne kupno a deweloperom jego wygodne dla użytkowników aktualizacje, by zadbało o hosting plików i ich dystrybucję. No i w końcu — by dało narzędzia do promocji oprogramowania w sklepie, do jego oceniania i komentowania… Jasne, to wszystko istnieje już w wielu serwisach i inicjatywach ale ich problemem podstawowym jest właśnie to, że jest ich wiele. Jednocześnie nie widzę opcji, by Apple zamykało OSX przed oprogramowaniem niecetyfikowanym i niedostępnym spoza ich sklepu. Wtedy osobiście poleciałbym do Cupertino i rzucił w Jobsa tym, co tylko by mi się pod rękę nawinęło.</p>
<p>Tak więc sam pomysł wydaje mi się ciekawy i jak najbardziej widzę potrzebę jego realizacji. Z zastrzeżeniem, że wszechobecna ostatnio w Apple mania do zamykania wszystkiego, co tylko się da zamknąć, nie miałaby tu miejsca. Mieć po prostu nie może bo to byłoby zabójstwo platformy. Tak więc wujku Stefanie — tym razem posłuchaj się, popatrz się jak robią to inni i sam się najlepiej przekonaj, jak wygodne może to być rozwiązanie dla użytkowników. A to dopiero początek bardzo wielu fajnych pomysłów, które oferuje ruch OpenSource…</p>
<p>Sklep z aplikacjami dla OSX? TAK! Oprogramowanie dla OSX dostępne tylko przez taki sklep? Stanowczo NIE! Teraz jabłuszko nie pozostaje nic innego, jak realizować :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/05/applowski-sklep-z-aplikacjami-dla-mac-za-i-przeciw/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>23</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ben Hoffman o iPadzie</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/05/ben-hoffman-o-ipadzie/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/05/ben-hoffman-o-ipadzie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 04 May 2010 07:35:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zabawne]]></category>
		<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Filmik]]></category>
		<category><![CDATA[iPad]]></category>
		<category><![CDATA[YouTube]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4595</guid>
		<description><![CDATA[Wielbię tego faceta. Po prostu wielbię.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><object width="400" height="300" id="ce_92404989"><param name="movie" value="http://current.com/e/92404989/en_US"></param><param name="wmode" value="transparent"></param><param name="allowfullscreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed type="application/x-shockwave-flash" src="http://current.com/e/92404989/en_US" width="400" height="300" wmode="transparent" allowfullscreen="true" allowscriptaccess="always" ></embed></object></p>
<p>Wielbię tego faceta. Po prostu wielbię.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/05/ben-hoffman-o-ipadzie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

