Menu serwera

Archiwa tagu | Choroba

Wracamy do żywych

Chciałoby się rzec po prostu – UFFFFFFF… Powoli mija nam zeszłotygodniowa trauma związana z zabiegiem da Majka. Nie obyło się oczywiście bez komplikacji i kolejnych chwil z duszą na ramieniu, takich atrakcji nasza córka raczej nam nie oszczędza niech ją szlag. Zapowiadało się ogólnie rzecz biorąc całkiem niewinnie – ot w czwartek Majkę ze szpitala […]

Czytaj dalej 9

Dlaczego blog opustoszał?

Od kilku dni praktycznie nie ma nas dla świata. Nie dzwonimy, nie odpowiadamy na maile a ja nie piszę nic na blogu. Rodzinkę naszą wzięło i od cywilizacji odcięło. Dlaczego? Majka miała wczoraj robiony zabieg/operację, która nie udała nam się ostatnim razem. Do sali operacyjnej wzięli ją z rańca a mnie nie było przy tym […]

Czytaj dalej 15

Chorujemy nawiedzeni przez babcię

Jak widać na dłuższy moment przyszło mi odejść od klawiatury. Ano, choróbska nas rodzinnie trapią a prócz tego dopadł nas i dopust boży w postaci mojej mamuśki, która wzięła i się nam na chore głowy zwaliła w drodze powrotnej z Warszawy do Jeleniej Góry. OK, żartuję sobie teraz – babka zwyczajowo uratowała nam tyłki napełniając […]

Czytaj dalej 9

No i mamy lazaret

OK, co u nas tak właściwie słychać? Ano Doropha naświetliła nieco wczoraj naszą aktualną zdrowotną sytuację. Wygląda ona mniej więcej tak: Doropha kaszle, ma zatkaną każdą dziurkę oraz robi za mały, ledwo przenośny (chciałbym zobaczyć asa, który moją żonę dźwiga „lekko” :)) grzejnik. Majka czuje się z nas wszystkich najlepiej, czym doprowadza nas do bólu […]

Czytaj dalej 3

Przyjszła w gości suka jedna

O kim mowa? Oczywiście o zarazie najgorszej pod Słońcem, dla niepoznaki zwanej grypą. Przyszła i zamieniła nam mieszkanie w lazaret. Najpierw dopadło da Majka, który załapał wirusy w przedszkolu będąc. Da Majek chyba idzie na pobicie jakiegoś rekordu bo pochodził do przedszkola dni raptem cztery, z czego ten ostatni zaliczył gorączką co się zowie. Wirusy […]

Czytaj dalej 3

Porażka…

Jedni piszą trójksięgi, inni kręcą trójfilmy, my odstawiamy trójwpisy. Tym wpisem podsumowuję i kończę historię naszego szpitalnego wypadu w celu usunięcia damajkowych migdałów połączonego z założeniem dousznych drenów. Zaczęło się zwyczajnie, czyli wyjazdem na umówiony Zabieg. Na miejscu okazało się, że doktor, do którego byliśmy umówieni, u którego obowiązkowo wcześniej wydaliśmy pieniądze na „prywatną” konsultację […]

Czytaj dalej 10

W szpitalu…

No i wylądowaliśmy w szpitalu. Polski system opieki medycznej przewiduje, że aby móc się dostać do szpitala, należy wpierw odbyć pielgrzymkę po różnych lekarzach, z których najgorzej ma lekarz rodzinny bo wychodzi na to, że tylko jemu się nie płaci. Co prawda szpital też nic póki co nas nie kosztuje ale na to „nic” składamy […]

Czytaj dalej 8

Zabieg…

Cholera, to już dziś. Zaraz pakujemy Majkę w taksówkę i jedziemy czynić Zabieg. Taaak, właśnie ten Zabieg, o którym swego czasu pisałem. No niestety, ostatnim razem się nie udało – Majki nie chcieli w szpitalu zatrzymać bo była chora i nikt by jej do Zabiegu nie uśpił. Dziś mamy nadzieję, że po przebadaniu okaże się, […]

Czytaj dalej 7

dentysta ale (o dziwo) nie sadysta :)

jak to wiele zależy od człowieka… nie tak dawno temu pisałem, że tegoż bloga poczytuje sobie dentysta mojej żony (znaczy się, że mój także :)) i że ogólnie zacny z niego człowiek. ma ten specyficzny dar: taki np. spanikowany koleś jak ja widząc te wszystkie metalowe rzeczy, które na pewno służą tylko do czynienia bólu, […]

Czytaj dalej 4

wirus atakuje. i to solidnie.

doropha chora. da majek chory. ja jeszcze się trzymam choć dalibóg nie wiem jak przy tak zmasowanym ataku. doropha rozpoczęła jakoś w środku tygodnia. objawy takie jak zwykle: gorączka, ogólne osłabienie i takie tam. problem pojawił się dnia następnego, kiedy to gorączka za diabła odejść nie chciała. i tak, drodzy moi, moja żona gorączkuje w […]

Czytaj dalej 2