Od kilku dni praktycznie nie ma nas dla świata. Nie dzwonimy, nie odpowiadamy na maile a ja nie piszę nic na blogu. Rodzinkę naszą wzięło i od cywilizacji odcięło. Dlaczego? Majka miała wczoraj robiony zabieg/operację, która nie udała nam się ostatnim razem. Do sali operacyjnej wzięli ją z rańca a mnie nie było przy tym — znam opis zdarzeń […]
Chorujemy nawiedzeni przez babcię
Jak widać na dłuższy moment przyszło mi odejść od klawiatury. Ano, choróbska nas rodzinnie trapią a prócz tego dopadł nas i dopust boży w postaci mojej mamuśki, która wzięła i się nam na chore głowy zwaliła w drodze powrotnej z Warszawy do Jeleniej Góry. OK, żartuję sobie teraz — babka zwyczajowo uratowała nam tyłki napełniając lodówkę po brzegi, wprowadzając do domu […]
No i mamy lazaret
OK, co u nas tak właściwie słychać? Ano Doropha naświetliła nieco wczoraj naszą aktualną zdrowotną sytuację. Wygląda ona mniej więcej tak: Doropha kaszle, ma zatkaną każdą dziurkę oraz robi za mały, ledwo przenośny (chciałbym zobaczyć asa, który moją żonę dźwiga „lekko” :)) grzejnik. Majka czuje się z nas wszystkich najlepiej, czym doprowadza nas do bólu — próbował ktoś […]
Przyjszła w gości suka jedna
O kim mowa? Oczywiście o zarazie najgorszej pod Słońcem, dla niepoznaki zwanej grypą. Przyszła i zamieniła nam mieszkanie w lazaret. Najpierw dopadło da Majka, który załapał wirusy w przedszkolu będąc. Da Majek chyba idzie na pobicie jakiegoś rekordu bo pochodził do przedszkola dni raptem cztery, z czego ten ostatni zaliczył gorączką co się zowie. Wirusy to podłe i przebiegłe bestie i doskonale wiedzą, […]
Porażka…
Jedni piszą trójksięgi, inni kręcą trójfilmy, my odstawiamy trójwpisy. Tym wpisem podsumowuję i kończę historię naszego szpitalnego wypadu w celu usunięcia damajkowych migdałów połączonego z założeniem dousznych drenów. Zaczęło się zwyczajnie, czyli wyjazdem na umówiony Zabieg. Na miejscu okazało się, że doktor, do którego byliśmy umówieni, u którego obowiązkowo wcześniej wydaliśmy pieniądze na „prywatną” konsultację i badanie, wziął i sobie na […]
W szpitalu…
No i wylądowaliśmy w szpitalu. Polski system opieki medycznej przewiduje, że aby móc się dostać do szpitala, należy wpierw odbyć pielgrzymkę po różnych lekarzach, z których najgorzej ma lekarz rodzinny bo wychodzi na to, że tylko jemu się nie płaci. Co prawda szpital też nic póki co nas nie kosztuje ale na to „nic” składamy się co miesiąc […]
Zabieg…
Cholera, to już dziś. Zaraz pakujemy Majkę w taksówkę i jedziemy czynić Zabieg. Taaak, właśnie ten Zabieg, o którym swego czasu pisałem. No niestety, ostatnim razem się nie udało — Majki nie chcieli w szpitalu zatrzymać bo była chora i nikt by jej do Zabiegu nie uśpił. Dziś mamy nadzieję, że po przebadaniu okaże się, że Majka dostaje zielone światło […]
dentysta ale (o dziwo) nie sadysta :)
jak to wiele zależy od człowieka… nie tak dawno temu pisałem, że tegoż bloga poczytuje sobie dentysta mojej żony (znaczy się, że mój także :)) i że ogólnie zacny z niego człowiek. ma ten specyficzny dar: taki np. spanikowany koleś jak ja widząc te wszystkie metalowe rzeczy, które na pewno służą tylko do czynienia bólu, w najnormalniejszym odruchu […]
wirus atakuje. i to solidnie.
doropha chora. da majek chory. ja jeszcze się trzymam choć dalibóg nie wiem jak przy tak zmasowanym ataku. doropha rozpoczęła jakoś w środku tygodnia. objawy takie jak zwykle: gorączka, ogólne osłabienie i takie tam. problem pojawił się dnia następnego, kiedy to gorączka za diabła odejść nie chciała. i tak, drodzy moi, moja żona gorączkuje w sumie do dziś, choć już […]
powalony dzień
wczoraj to był dopiero powalony dzień… zaczęło się niewinnie, czyli od spóźnienia do roboty (jakoś zawsze się spóźniam cholera), potem kończyłem przeprowadzkę swojego biura (o tym w następnym wpisie będzie) i instalowałem sprzęt. bite półtorej godziny ciągnięcia kabli i robienia rzeczy różnych, by cała ta elektronika nie wyglądała tak paskudnie jak wygląda od dupy strony, czyli od tylniej […]
