Archiwa dla tagu: Choroba

szlag niech trafi wszelkie wyjazdy!

ja wiem, że nikt tu nie jest winny ale już mi ręce powoli opa­dają. od czasu naszego rado­snego wypadu na święta do rodziny i z tegoż wypadu powrotu — da majek jest cię­giem chory. ale tak na całego. ile to będzie, dwa tygo­dnie? jakoś tak. cały czas smarki, kaszel i co tam jesz­cze. a dziś do tego doszły […]

Komentuj Czytaj →

moje zajebiste szczęście

to w moim przy­padku już chyba norma. gdzieś czło­wiek pró­buje wyjść, spo­tkać się z ludźmi, ode­rwać się od roboty i… oczy­wi­ście nie da rady. coś zawsze musi prze­szko­dzić. tym razem, w obli­czu nad­cho­dzą­cego syl­we­stra, do pracy wziął się katar, któ­ren znie­nacka napadł mnie dziś w robo­cie. rzecz dzi­waczna nieco ale tak wła­śnie było — do robótki jecha­łem sobie jako […]

4 Komentarzy  Czytaj →

da majek cięgiem chory :/

no nie­stety, córa nie chce nam wyzdro­wieć. jak nie katar i sia­kieś takie prze­zię­bie­nie, to teraz nowy kło­pot, z tego co sły­sza­łem — duży: zapa­le­nie ucha. FUCK! zna­czy czy to zapa­le­nie to się jesz­cze okaże bo czeka nas (a wła­ści­wie moją żoneczkę, któ­rej orga­ni­zuję tu zdal­nie jakieś reje­stra­cje) wizyta u laryn­go­loga. ale mała ponoć opie­kunce wyje, jęczy, że […]

4 Komentarzy  Czytaj →

czas chorowania

da majka już dopa­dło. następna w kolejce jest doro­pha. mnie być może minie choć też czuję, że coś nie ten teges… co nas dopada? oczy­wi­ście katar! z da majka leje się jak z odkrę­co­nego kranu. kropi nam dziecko pod­łogę, na sprzęta wsze­la­kie, prze­ście­ra­dła i obrusy. pró­bu­jemy jakoś przy­ta­mo­wać ten potok ale na nie­wiele się to zdaje. męczy się […]

4 Komentarzy  Czytaj →