<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>CoSTa&#039;s Family Page &#187; CoSTa</title>
	<atom:link href="http://costa.info.pl/tag/costa/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://costa.info.pl</link>
	<description>Nas dwóch, one dwie plus cała reszta gangu zwanego Rodziną.</description>
	<lastBuildDate>Sun, 06 May 2012 09:24:40 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.2</generator>
		<item>
		<title>Ciekawe popołudnie…</title>
		<link>http://costa.info.pl/2011/09/ciekawe-popoludnie/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2011/09/ciekawe-popoludnie/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 04 Sep 2011 18:26:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[CoSTa]]></category>
		<category><![CDATA[Impreza]]></category>
		<category><![CDATA[Majka]]></category>
		<category><![CDATA[YouTube]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=30750</guid>
		<description><![CDATA[<script type='text/javascript' src='http://costa.info.pl/wp-includes/js/jquery/jquery.js?ver=1.7.1'></script>
Wczoraj mieliśmy kawał ciekawego popołudnia. I wieczoru takoż. Zaczęło się niewinnie, bo oto na naszym tarasie wylądowali poznani w szpitalu przy okazji kawowej przygody Gutka — znajomi. Z tej okazji odpaliliśmy praktycznie w ogóle tego roku niegrzanego grilla i pochłanialiśmy ścierwo zrobione całkiem nieźle. No, kurczaczek może nie wyszedł najlepiej ale karkówka moim skromnym zdaniem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wczoraj mieliśmy kawał ciekawego popołudnia. I wieczoru takoż. Zaczęło się niewinnie, bo oto na naszym tarasie wylądowali poznani w szpitalu przy okazji <a href="http://costa.info.pl/2011/03/gucio-w-szpitalu/" title="Gucio w szpitalu">kawowej przygody Gutka</a> — znajomi. Z tej okazji odpaliliśmy praktycznie w ogóle tego roku niegrzanego grilla i pochłanialiśmy ścierwo zrobione całkiem nieźle. No, kurczaczek może nie wyszedł najlepiej ale karkówka moim skromnym zdaniem była mniodzio — odpowiednio przypieczona, odpowiednio tłusto-wilgotna, po prostu taka, jaka powinna być. Na szaszłyki także znalazłem w końcu sposób i wychodzą soczyste jak trzeba a jarzynki niespieczone i takie w sumie jak z pary a więc smakowite całkiem.</p>
<p>Magda i Piotrek wraz z trójką ich czadowych dzieciaków to bosko normalni ludzie, z którymi uwielbiamy się po prostu spotykać. Wspólne siedzenie z dzieciakami w szpitalu jakoś nas do siebie zbliżyło a ja Piotrkowi wiszę ogromną przysługę, którą mi wyświadczył rzucając jeden uspokajający tekst na moje szpitalne wejście. Facet zafundował mi solidną terapię w najlepszy z możliwych sposobów — bez kombinacji i ściemniania przeprowadził mnie przez ten wredny stan obwiniania się stanem dzieciaka i zrobił to po swojemu, po wojskowemu. Znaczy: skutecznie. Niezmierzone mają ci ludzie pokłady wewnętrznego spokoju w sobie i jakiejś cierpliwości nieprawdopodobnej. Oj tak, lubimy z nimi przebywać…</p>
<p>Pojedlim, popilim i okazało się, że tegoż wieczora gra w Poznaniu koncert niejaka <a href="http://www.ewafarna.pl/" title="Strona Ewy Farny">Ewa Farna</a>, której jak się okazuje moja córka fanką jest. Cóż było czynić — rodzina tyłki w górę podniosła, od stołu się oderwała i na koncert ruszyła. Powiem tylko tyle: Ewa Farna ma głosu od cholery, gra jakiegoś poprocka, który niezbyt mi przypadł do gustu ale w pewnym momencie puszczono jej perkusistę samopas, który dał całkiem fajną solówkę na bębny. Coś takiego oglądałem kiedyś na wideo (czasy VHS :)) na koncercie Guns N’Roses z trasy Use Your Illusion (koncert bodajże w Pradze) i powiem szczerze, że od tego czasu perkusistów walących solo na koncertach bardzo polubiłem. Bo to odmiana jednak jakaś a gdy stopa idzie w ruch to nie ma bata, publiczność ożywia się aż miło patrzeć. W Poznaniu było nie inaczej i bębenki ludzi mocno rozgrzały. Niestety o tym, że powinienem pałkera nagrywać przypomniałem sobie po koncercie więc w zastępstwie naści coverek Dmuchawców w wykonaniu Ewy F. Skręcała Majka więc obraz zwyczajowo lata jak cholera a ja tylko nadmienię, że targanie na barach tych czterdziestu bez mała kilo to był niezły trening wytrzymałościowy :)</p>
<p>(Wysłany dwie godziny temu filmik do Vimeo do teraz się mieli… Jakoś pewnie kiedyś te ultra-zarąbiste serwery się wyrobią, mojemu zajęło to kilkanaście minut. Póki co przepraszam ogromnie i zapraszam do obejrzenia filmiku za czas jakiś. Może Vimeo da sobie radę z moim ultra-materiałem :))</p>
<p><iframe src="http://player.vimeo.com/video/28578262?portrait=0" width="411" height="231" frameborder="0"></iframe></p>
<p>Po koncercie ruszyliśmy z Majką na Stare Miasto (w międzyczasie reszta rodziny się urwała pod pozorem senności Gucia), gdzie mieliśmy się nieco rozejrzeć po knajpach, złapać jakąś taryfę i śmignąć do domu. Zamiast szlajać się po knajpach spotkaliśmy kolejnych znajomych a później trafiliśmy na jakieś koncerty w ramach zakończenia III Zlotu Dudziarzy Europy (<a href="http://epoznan.pl/news-news-27393" title="Relacja w serwisie E-Poznań">linka</a>, <a href="http://pulspolski.tv/2011/09/iii-zlot-dudziarzy-europy/" title="Relacja w serwisie PulsPolski.pl">linka</a>). I powiadam Wam — gdyby nie Majka, siedziałbym tam ile by tylko się dało bo dudy to jednak moc mają a ukraińska kapela z chudziutką ale śliczną specjalistką od fleta (bez skojarzeń świntuchy :)) dała ognia jak się patrzy. Poniżej fragmencik tego ukraińskiego grania plus nasi górole — przaśni jak zazwyczaj ale to ich posuwanie smyczkami po skrzypkach ma jednak jakąś bliżej nieokreśloną ale niemałą wartość.</p>
<p><iframe src="http://player.vimeo.com/video/28571851?portrait=0" width="411" height="231" frameborder="0"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2011/09/ciekawe-popoludnie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>U papy CoSTy zmiany!</title>
		<link>http://costa.info.pl/2011/06/u-papy-costy-zmiany/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2011/06/u-papy-costy-zmiany/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 07 Jun 2011 19:07:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[CoSTa]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=28057</guid>
		<description><![CDATA[Ojjj… Ależ lag w ostatnich wpisach! Porobiło się u mnie nieco zmian i trochę czasu zabrakło, by jakoś siąść do komputera i wklepać to wszystko w sensownej formie. Ale nie ma co odwlekać i w końcu trzeba się wyspowiadać :) Ano, znalazłem sobie robotę. W lutym dałem sobie spokój z korporacją, dla której robiłem przez [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ojjj… Ależ lag w ostatnich wpisach! Porobiło się u mnie nieco zmian i trochę czasu zabrakło, by jakoś siąść do komputera i wklepać to wszystko w sensownej formie. Ale nie ma co odwlekać i w końcu trzeba się wyspowiadać :)</p>
<p>Ano, znalazłem sobie robotę. W lutym <a href="http://costa.info.pl/2011/02/22/szesc-lat-pracy-pozniej/" title="Sześć lat pracy później">dałem sobie spokój</a> z korporacją, dla której robiłem przez ostatnie sześć czy siedem lat. Powodów było sporo a wśród nich po prostu zmęczenie korporacyjnym wysysaniem człowieka i związane z tym uczucie ciągłej beznadziei bo nic nie dawało się już zrobić na czas, z niczego nie czerpało się satysfakcji i ogólnie nie było sensu ciągnąć tego dalej. A że nie lubię robić rzeczy bezsensownych, położyłem papier i udałem się na od dawna zasłużony, dłuższy odpoczynek.</p>
<p>Za szukanie pracy wziąłem się na początku kwietnia i po miesiącu z kawałkiem szperania, po kilku rozmowach i w sumie niezbyt wielkiej ilości rozesłanych cefałek, rozpocząłem pracę w firmie będącej kompletnym przeciwieństwem korpo, z którego uciekłem. Firma nazywa się <a href="http://www.ticon.pl/" title="Strona firmy Ticon">Ticon</a> (tak, strona jako pierwsza przejdzie gruntowny remont ;)), handluje i produkuje węże, złącza i co tam jeszcze głównie na potrzeby przemysłu, jest mała, z kupą ludzi znających się na rzeczy i z ogromną chęcią rozrostu. Niżej podpisany na rozmowach kwalifikacyjnych sprawił chyba dobre wrażenie i teraz siedzi tam jako specjalista do spraw marketingu i ma kombinować, jak tu obrót firmie zwiększyć. Będę też przy okazji sobie projektował ale przede wszystkim — praktycznie od początku do końca prowadził swoje projekty. Mniami!</p>
<p>Czemu akurat mała, wręcz rodzinna firma? Bo tu po prostu można się ze swoim pomysłem i sposobem jego realizacji przebić. Szczerze mówiąc to wystarczy przez stół prezesa pomolestować :). Bo tu czas to pieniądz i nie marnuje się go na bezproduktywne spotkania wnoszące tyle, co nic a tylko zawalające wszelkie możliwe terminy. Bo tu pierwszy dzień pracy zacząłem od wyjazdu do klienta, którym okazała się być kopalnia ropy i pobiegałem w kasku między tymi kilometrami rur i przewodów z kopalnianym człowiekiem, który tłumaczył mi jak to wszystko funkcjonuje. Bo tu przez pięć roboczodni zacząłem dopiero poznawać górę zadań, jakie trzeba na gwałt wykonać i dostałem doskonały support od ludzi, którzy w specyfikę funkcjonowania firmy mnie wprowadzali i nadal wprowadzają.</p>
<p>Bo jest normalnie jednym słowem.</p>
<p>Jeszcze nieco czasu potrzebuję na oswojenie się z firmą, produktem, zawieszonymi projektami i schedą po poprzedniku. Jeszcze trochę czasu potrzebuję na wgryzienie się w rynek, na wczytanie się w statystyki i próbę dokonania pierwszych analiz. Sporo czasu potrzebuję na poznanie wszystkich narzędzi, jakie firma przez lata stworzyła lub nabyła i jakie mógłbym wykorzystać w marketingu. Ze strony już czysto detepowej to powiem wam, że jest tam taki jeden Pan Ryszard, który robi po prostu cuda. Dajcie temu facetowi kamień a rozrysuje go wam w rzutach, przekrojach i czym tam jeszcze. Ba! On tego cholernego kamulca weźmie i przerobi na model 3D po czym wrzuci do renderera i wypluje packshotowe cudeńko. Yay!</p>
<p>Firma oferuje produkty mocno techniczne i na wskroś przesiąknięta jest duchem inżynierstwa, tworzenia dokumentacji technicznych, przewodników produkcyjnych i tak dalej. Czy to przeszkadza? Ani trochę! Pracuje się tu zupełnie inaczej, niż w Kronospanie ale wydaje mi się, że o wiele sensowniej. Cały czas tam słyszę, że firma ma problem z finalizacją pomysłów, na które wpadają ludzie projektując, wytwarzając i sprzedając ich produkty. Kochani, ale przynajmniej wiecie, że macie problem i gdzie mniej więcej on leży! W Krono pewnie nadal nad tym obradują…</p>
<p>OK, terminator rozgrzebanych projektów i twórca nowych nadciąga! Łojej, ależ fajnie w końcu robić coś, co ma sens! :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2011/06/u-papy-costy-zmiany/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szkolny festyn</title>
		<link>http://costa.info.pl/2011/05/szkolny-festyn/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2011/05/szkolny-festyn/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 May 2011 07:59:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zdjęcia]]></category>
		<category><![CDATA[CoSTa]]></category>
		<category><![CDATA[Doropha]]></category>
		<category><![CDATA[Gutek]]></category>
		<category><![CDATA[Majka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=27724</guid>
		<description><![CDATA[No i ruszyliśmy na szkolny festyn rodzinny. Majka przebrana za nieco nieśredniowieczną damę dworu ale co tam, ważne, że szpada była i można się było naparzać. A bo festyn miał jako temat przewodni średniowieczne rycerstwo, zamki, królów i co tam jeszcze. Ogólnie — fajna imprezka, na której poszło sporo żarcia (Doropha strzeliła ciasto marchewkowe do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://lh6.ggpht.com/-vJnYBmvQ7xw/TeNIxwPTz_I/AAAAAAAARW0/IbtuSGMhaKM/s144-c/obrobione-IMG_0467.jpg" width="240" />
		</p><p>No i ruszyliśmy na szkolny festyn rodzinny. Majka przebrana za nieco nieśredniowieczną damę dworu ale co tam, ważne, że szpada była i można się było naparzać. A bo festyn miał jako temat przewodni średniowieczne rycerstwo, zamki, królów i co tam jeszcze. Ogólnie — fajna imprezka, na której poszło sporo żarcia (Doropha strzeliła ciasto marchewkowe do wspólnej puli), nieco picia a dzieciaki miały co robić. Z atrakcji obecne były: nasza policja, jacyś średnio mrawi rycerze, którzy mocno powinni popracować nad swoimi układami naparzankowymi, poza tym były zawody sportowe, przedstawienia, licytacja…</p>
<p style="text-align: center;"><a title="" href="http://lh4.ggpht.com/-VLUd7jlh8D0/TeNIffQLA7I/AAAAAAAARUA/7ALSLUrwyRA/obrobione-IMG_0282.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh4.ggpht.com/-VLUd7jlh8D0/TeNIffQLA7I/AAAAAAAARUA/7ALSLUrwyRA/s144-c/obrobione-IMG_0282.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh4.ggpht.com/-Ig7CWuLWWvw/TeNIf7qF6nI/AAAAAAAARUE/LE9O5CtgSSI/obrobione-IMG_0285.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh4.ggpht.com/-Ig7CWuLWWvw/TeNIf7qF6nI/AAAAAAAARUE/LE9O5CtgSSI/s144-c/obrobione-IMG_0285.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh6.ggpht.com/-VL2fKePr2TA/TeNIgDl-a6I/AAAAAAAARUI/ssF7_2CuA2w/obrobione-IMG_0288.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh6.ggpht.com/-VL2fKePr2TA/TeNIgDl-a6I/AAAAAAAARUI/ssF7_2CuA2w/s144-c/obrobione-IMG_0288.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh3.ggpht.com/-prC_ToV1Dlo/TeNIglklbiI/AAAAAAAARUM/A1gIJY-WOxI/obrobione-IMG_0289.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh3.ggpht.com/-prC_ToV1Dlo/TeNIglklbiI/AAAAAAAARUM/A1gIJY-WOxI/s144-c/obrobione-IMG_0289.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh5.ggpht.com/-kFUzSTreyrQ/TeNIg_6ibwI/AAAAAAAARUQ/TBDojrmstEM/obrobione-IMG_0291.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh5.ggpht.com/-kFUzSTreyrQ/TeNIg_6ibwI/AAAAAAAARUQ/TBDojrmstEM/s144-c/obrobione-IMG_0291.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh5.ggpht.com/-MUC7Cl0LsyI/TeNIhHbxtzI/AAAAAAAARUU/uIS0--a2eyM/obrobione-IMG_0294.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh5.ggpht.com/-MUC7Cl0LsyI/TeNIhHbxtzI/AAAAAAAARUU/uIS0--a2eyM/s144-c/obrobione-IMG_0294.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh6.ggpht.com/-H_e2I91jHjU/TeNIhj6YoyI/AAAAAAAARUY/WKzGK05thTQ/obrobione-IMG_0296.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh6.ggpht.com/-H_e2I91jHjU/TeNIhj6YoyI/AAAAAAAARUY/WKzGK05thTQ/s144-c/obrobione-IMG_0296.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh6.ggpht.com/-FYOesE0Lspg/TeNIiJe2VxI/AAAAAAAARUc/_6FhVNk-v6M/obrobione-IMG_0305.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh6.ggpht.com/-FYOesE0Lspg/TeNIiJe2VxI/AAAAAAAARUc/_6FhVNk-v6M/s144-c/obrobione-IMG_0305.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh5.ggpht.com/-7ClHAM1fffQ/TeNIimSvlHI/AAAAAAAARUg/7B7OQpgDSY8/obrobione-IMG_0312.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh5.ggpht.com/-7ClHAM1fffQ/TeNIimSvlHI/AAAAAAAARUg/7B7OQpgDSY8/s144-c/obrobione-IMG_0312.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh4.ggpht.com/-4CvY8ieFIpM/TeNIi2DdNkI/AAAAAAAARUk/QHlOo1bl1sA/obrobione-IMG_0317.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh4.ggpht.com/-4CvY8ieFIpM/TeNIi2DdNkI/AAAAAAAARUk/QHlOo1bl1sA/s144-c/obrobione-IMG_0317.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh3.ggpht.com/-1CRhlnPYcIs/TeNIjR76unI/AAAAAAAARUo/5CGEunX2QHs/obrobione-IMG_0321.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh3.ggpht.com/-1CRhlnPYcIs/TeNIjR76unI/AAAAAAAARUo/5CGEunX2QHs/s144-c/obrobione-IMG_0321.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh3.ggpht.com/-aAmC-PKyvLg/TeNIjz5cvEI/AAAAAAAARUs/RiulrYaTmPY/obrobione-IMG_0322.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh3.ggpht.com/-aAmC-PKyvLg/TeNIjz5cvEI/AAAAAAAARUs/RiulrYaTmPY/s144-c/obrobione-IMG_0322.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh5.ggpht.com/-C-m6_ecRgWs/TeNIkD4d1jI/AAAAAAAARUw/yT5UM4MKlzY/obrobione-IMG_0324.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh5.ggpht.com/-C-m6_ecRgWs/TeNIkD4d1jI/AAAAAAAARUw/yT5UM4MKlzY/s144-c/obrobione-IMG_0324.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh5.ggpht.com/-hjtOJ8f765Y/TeNIkg9nn_I/AAAAAAAARU0/hHIcXv7PPIk/obrobione-IMG_0328.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh5.ggpht.com/-hjtOJ8f765Y/TeNIkg9nn_I/AAAAAAAARU0/hHIcXv7PPIk/s144-c/obrobione-IMG_0328.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh3.ggpht.com/-bSyWn4S8-OQ/TeNIkzpMn2I/AAAAAAAARU4/8ZSd0zEVLGw/obrobione-IMG_0333.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh3.ggpht.com/-bSyWn4S8-OQ/TeNIkzpMn2I/AAAAAAAARU4/8ZSd0zEVLGw/s144-c/obrobione-IMG_0333.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh3.ggpht.com/-BCESN-o8rKY/TeNIlbZGPAI/AAAAAAAARU8/OO42Dnu4QzU/obrobione-IMG_0337.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh3.ggpht.com/-BCESN-o8rKY/TeNIlbZGPAI/AAAAAAAARU8/OO42Dnu4QzU/s144-c/obrobione-IMG_0337.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh6.ggpht.com/-N-daJJAVJrE/TeNIlsCIavI/AAAAAAAARVA/4_bnwHiRbSs/obrobione-IMG_0339.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh6.ggpht.com/-N-daJJAVJrE/TeNIlsCIavI/AAAAAAAARVA/4_bnwHiRbSs/s144-c/obrobione-IMG_0339.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh5.ggpht.com/-qoxuYfRl6tI/TeNIl-_yaNI/AAAAAAAARVE/Mc2rZcFnUE0/obrobione-IMG_0343.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh5.ggpht.com/-qoxuYfRl6tI/TeNIl-_yaNI/AAAAAAAARVE/Mc2rZcFnUE0/s144-c/obrobione-IMG_0343.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh4.ggpht.com/-je9gTeAKyqo/TeNImvUusSI/AAAAAAAARVI/30MgMejDEUE/obrobione-IMG_0354.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh4.ggpht.com/-je9gTeAKyqo/TeNImvUusSI/AAAAAAAARVI/30MgMejDEUE/s144-c/obrobione-IMG_0354.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh3.ggpht.com/-0uP8U-xlp1k/TeNIm50kV-I/AAAAAAAARVM/NMDHcwZI_uQ/obrobione-IMG_0356.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh3.ggpht.com/-0uP8U-xlp1k/TeNIm50kV-I/AAAAAAAARVM/NMDHcwZI_uQ/s144-c/obrobione-IMG_0356.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh6.ggpht.com/-Kfh6jsMfO08/TeNInXm5cII/AAAAAAAARVQ/IkxOjDdXw5Y/obrobione-IMG_0360.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh6.ggpht.com/-Kfh6jsMfO08/TeNInXm5cII/AAAAAAAARVQ/IkxOjDdXw5Y/s144-c/obrobione-IMG_0360.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh4.ggpht.com/-c672QVGqlKQ/TeNIno0aZ9I/AAAAAAAARVU/WuDn63OamiM/obrobione-IMG_0364.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh4.ggpht.com/-c672QVGqlKQ/TeNIno0aZ9I/AAAAAAAARVU/WuDn63OamiM/s144-c/obrobione-IMG_0364.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh3.ggpht.com/-2p2-5c-44SY/TeNIoDi35dI/AAAAAAAARVY/GdcrB5C_0To/obrobione-IMG_0365.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh3.ggpht.com/-2p2-5c-44SY/TeNIoDi35dI/AAAAAAAARVY/GdcrB5C_0To/s144-c/obrobione-IMG_0365.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh5.ggpht.com/-gw-mN9VaGKQ/TeNIokBrOoI/AAAAAAAARVc/kBXp_c36-rM/obrobione-IMG_0368.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh5.ggpht.com/-gw-mN9VaGKQ/TeNIokBrOoI/AAAAAAAARVc/kBXp_c36-rM/s144-c/obrobione-IMG_0368.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh3.ggpht.com/-oOjjh7pWMzo/TeNIo9GAFoI/AAAAAAAARVg/PNBFuQkCU1o/obrobione-IMG_0375.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh3.ggpht.com/-oOjjh7pWMzo/TeNIo9GAFoI/AAAAAAAARVg/PNBFuQkCU1o/s144-c/obrobione-IMG_0375.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh6.ggpht.com/-D_qThAAO3AM/TeNIpPsmdiI/AAAAAAAARVk/QaT1gjtkDWs/obrobione-IMG_0377.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh6.ggpht.com/-D_qThAAO3AM/TeNIpPsmdiI/AAAAAAAARVk/QaT1gjtkDWs/s144-c/obrobione-IMG_0377.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh6.ggpht.com/-TNc4QyxS3bY/TeNIpjBAxKI/AAAAAAAARVo/0J0X6GA5PZ8/obrobione-IMG_0380.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh6.ggpht.com/-TNc4QyxS3bY/TeNIpjBAxKI/AAAAAAAARVo/0J0X6GA5PZ8/s144-c/obrobione-IMG_0380.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh3.ggpht.com/-OXaVs6a09uU/TeNIqAoPkvI/AAAAAAAARVs/lhjAAm-b9lU/obrobione-IMG_0385.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh3.ggpht.com/-OXaVs6a09uU/TeNIqAoPkvI/AAAAAAAARVs/lhjAAm-b9lU/s144-c/obrobione-IMG_0385.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh6.ggpht.com/-1R8J2YNr_UE/TeNIqh90lJI/AAAAAAAARVw/vmv2TXPB0oA/obrobione-IMG_0388.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh6.ggpht.com/-1R8J2YNr_UE/TeNIqh90lJI/AAAAAAAARVw/vmv2TXPB0oA/s144-c/obrobione-IMG_0388.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh3.ggpht.com/-Mfth7rO30qs/TeNIrPRPW3I/AAAAAAAARV0/7NcktIujFhA/obrobione-IMG_0391.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh3.ggpht.com/-Mfth7rO30qs/TeNIrPRPW3I/AAAAAAAARV0/7NcktIujFhA/s144-c/obrobione-IMG_0391.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh4.ggpht.com/-2uIY0Gxe0wY/TeNIrrlqX3I/AAAAAAAARV4/szj5vJNypd4/obrobione-IMG_0393.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh4.ggpht.com/-2uIY0Gxe0wY/TeNIrrlqX3I/AAAAAAAARV4/szj5vJNypd4/s144-c/obrobione-IMG_0393.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh5.ggpht.com/-uPkj_uLrsAI/TeNIsCqpkRI/AAAAAAAARV8/aA5Zsvyi8mM/obrobione-IMG_0396.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh5.ggpht.com/-uPkj_uLrsAI/TeNIsCqpkRI/AAAAAAAARV8/aA5Zsvyi8mM/s144-c/obrobione-IMG_0396.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh5.ggpht.com/-OcFMEcJIhrY/TeNIsolT5pI/AAAAAAAARWA/9kKl2Yk0TLM/obrobione-IMG_0398.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh5.ggpht.com/-OcFMEcJIhrY/TeNIsolT5pI/AAAAAAAARWA/9kKl2Yk0TLM/s144-c/obrobione-IMG_0398.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh4.ggpht.com/-NcutyU9SjkM/TeNIs2dNsRI/AAAAAAAARWE/OYaR8HBAj0Q/obrobione-IMG_0399.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh4.ggpht.com/-NcutyU9SjkM/TeNIs2dNsRI/AAAAAAAARWE/OYaR8HBAj0Q/s144-c/obrobione-IMG_0399.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh5.ggpht.com/-gErc-oQ7DaA/TeNItQKIcxI/AAAAAAAARWI/n5ezeCCp2zU/obrobione-IMG_0401.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh5.ggpht.com/-gErc-oQ7DaA/TeNItQKIcxI/AAAAAAAARWI/n5ezeCCp2zU/s144-c/obrobione-IMG_0401.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh4.ggpht.com/-uGknnCyOrU0/TeNIt8VhO2I/AAAAAAAARWM/-bH6XIZRFII/obrobione-IMG_0407.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh4.ggpht.com/-uGknnCyOrU0/TeNIt8VhO2I/AAAAAAAARWM/-bH6XIZRFII/s144-c/obrobione-IMG_0407.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh4.ggpht.com/-AWSeT_j1AKI/TeNIuZT_D1I/AAAAAAAARWQ/f_PhuDfjnEk/obrobione-IMG_0408.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh4.ggpht.com/-AWSeT_j1AKI/TeNIuZT_D1I/AAAAAAAARWQ/f_PhuDfjnEk/s144-c/obrobione-IMG_0408.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh6.ggpht.com/-MTchPLcuScI/TeNIu4a_ScI/AAAAAAAARWU/jOwJs0ZBdnE/obrobione-IMG_0414.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh6.ggpht.com/-MTchPLcuScI/TeNIu4a_ScI/AAAAAAAARWU/jOwJs0ZBdnE/s144-c/obrobione-IMG_0414.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh6.ggpht.com/-5Pnddxj94F8/TeNIvYtFw1I/AAAAAAAARWY/Swk4qOK0JYg/obrobione-IMG_0422.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh6.ggpht.com/-5Pnddxj94F8/TeNIvYtFw1I/AAAAAAAARWY/Swk4qOK0JYg/s144-c/obrobione-IMG_0422.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh5.ggpht.com/-FRHjzex6_5Y/TeNIvgfLeFI/AAAAAAAARWc/M_cNtEyT6_k/obrobione-IMG_0424.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh5.ggpht.com/-FRHjzex6_5Y/TeNIvgfLeFI/AAAAAAAARWc/M_cNtEyT6_k/s144-c/obrobione-IMG_0424.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh4.ggpht.com/-VBs61PcHAcY/TeNIwGHIBWI/AAAAAAAARWg/ghIEz3FD9HY/obrobione-IMG_0429.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh4.ggpht.com/-VBs61PcHAcY/TeNIwGHIBWI/AAAAAAAARWg/ghIEz3FD9HY/s144-c/obrobione-IMG_0429.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh3.ggpht.com/-NzNcJ1DfVxg/TeNIwZo64KI/AAAAAAAARWk/QdD-10kHQWs/obrobione-IMG_0444.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh3.ggpht.com/-NzNcJ1DfVxg/TeNIwZo64KI/AAAAAAAARWk/QdD-10kHQWs/s144-c/obrobione-IMG_0444.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh3.ggpht.com/-kldfB5gExxo/TeNIw_SEgyI/AAAAAAAARWo/k_LuxRWISzk/obrobione-IMG_0447.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh3.ggpht.com/-kldfB5gExxo/TeNIw_SEgyI/AAAAAAAARWo/k_LuxRWISzk/s144-c/obrobione-IMG_0447.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh3.ggpht.com/-3IlLWmLOz2c/TeNIxKpPB6I/AAAAAAAARWs/Sb81sKYEirw/obrobione-IMG_0457.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh3.ggpht.com/-3IlLWmLOz2c/TeNIxKpPB6I/AAAAAAAARWs/Sb81sKYEirw/s144-c/obrobione-IMG_0457.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh6.ggpht.com/-4_D-A1TKrHc/TeNIxg2UegI/AAAAAAAARWw/OZzlpNUqcQw/obrobione-IMG_0460.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh6.ggpht.com/-4_D-A1TKrHc/TeNIxg2UegI/AAAAAAAARWw/OZzlpNUqcQw/s144-c/obrobione-IMG_0460.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a><a title="" href="http://lh6.ggpht.com/-vJnYBmvQ7xw/TeNIxwPTz_I/AAAAAAAARW0/IbtuSGMhaKM/obrobione-IMG_0467.jpg?imgmax=800" rel="lightbox[2011.05.28 - Festyn w szkole]" ><img src="http://lh6.ggpht.com/-vJnYBmvQ7xw/TeNIxwPTz_I/AAAAAAAARW0/IbtuSGMhaKM/s144-c/obrobione-IMG_0467.jpg" alt="2011.05.28 - Festyn w szkole" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2011/05/szkolny-festyn/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak nie urok, to sraczka</title>
		<link>http://costa.info.pl/2011/04/jak-nie-urok-to-sraczka/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2011/04/jak-nie-urok-to-sraczka/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 06 Apr 2011 18:43:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[Choroba]]></category>
		<category><![CDATA[CoSTa]]></category>
		<category><![CDATA[Doropha]]></category>
		<category><![CDATA[Gutek]]></category>
		<category><![CDATA[Majka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=24423</guid>
		<description><![CDATA[Wróciliśmy już na dobre do domu. Młody ma się z dnia na dzień coraz lepiej i widać po nim, że nic nie widać. Znaczy oczywiście ma jeszcze ślady i pewnie będą schodziły jeszcze jakiś czas ale nie sądzę, by jakieś trwałe blizny mu zostały czy też jakieś inne wredoctwa. W poniedziałek mieliśmy wizytę kontrolną i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wróciliśmy już na dobre do domu. Młody ma się z dnia na dzień coraz lepiej i widać po nim, że nic nie widać. Znaczy oczywiście ma jeszcze ślady i pewnie będą schodziły jeszcze jakiś czas ale nie sądzę, by jakieś trwałe blizny mu zostały czy też jakieś inne wredoctwa. W poniedziałek mieliśmy wizytę kontrolną i lekarz stwierdził, że wszystko ma się dobrze a nawet jeszcze lepiej. Następna kontrola za dwa tygodnie. Bomba.</p>
<p>No i pięknie, niech nam się Gucio goi szybko i wydajnie.</p>
<p>To mniej więcej tyle dobrych wieści. W międzyczasie bowiem dopadła całą naszą rodzinę (no prawie, Gucio się ostał i w związku z tym padają na niego główne podejrzenia o przywleczenie diabelstwa) grypa żołądkowa. Zaczęło się niewinnie. Jakoś dzień czy dwa po powrocie Gucia ze szpitala jak co rano odprowadzałem Majkę do szkoły. Było fajnie, wygłupialiśmy się a mała dokazywała na poprzedzających szkołę zajęciach tanecznych.</p>
<p>Ni z gruchy, ni z pietruchy dopadł nas telefon ze szkoły, że młoda coś kiepsko się czuje i że chyba trzeba będzie ją z zajęć zgarnąć. Rzekłem sobie, że jeśli młoda coś kombinuje, to kopnę ją zdrowo w tyłek i w bojowym nastroju ruszyłem po Majkę do szkoły. Zobaczyłem ją siedzącą na stołówce, bladziutką, jakąś taką słabowitą a od pani usłyszałem, że młoda rzuciła pawia i skarży się, że jej słabo. Nastrój bojowy minął momentalnie, zgarnąłem małą ze stołówki i ruszyliśmy do klasy zabrać odzienie i ewakuować się z przybytku wiedzy.</p>
<p>W klasie paw. Taki solidny, z głębi trzewi. Gdzieś tam zauważyłem salami i stwierdziłem, że to pewnie jakieś zatrucie i sprawa powinna się szybko w miarę rozwiązać. Cóż za błąd! Młoda odstawiona do domu zaczęła rzygać na całego, dostała gorączki i już wiedzieliśmy, że jakiś wirus ją magluje. Pod wieczór na słabowitość i chęć rzucenia pawia zaczęła uskarżać się Doropha. Z pewnym takim niedowierzaniem patrzyłem, jak szybko się to ustrojstwo rozwija i już po chwili miałem żonę wyłączoną z użytku. Zostałem sam na placu boju z dwiema chorymi i jednym poparzonym i chcącym się już kąpać i iść spać w diabły dzieciakiem. W skrócie: byłem heroiczny! Wszystko zagrało jak w szwajcarskim zegarku a sytuacja została poniekąd opanowana. Miski zostały porozkładane w strategicznych miejscach, napoje podane, telepiące się w gorączce kobiety okryte i napompowane czymś gorączkę zbijającym. Aż się kurna spociłem, tyle było przy tym biegania.</p>
<p>Systematycznie pompowałem w siebie spore ilości Coli wierząc święcie, że tego gówna nic się nie ima i że jeżeli w jakąś prewencję mam się bawić, to właśnie tym zbożnym napojem. Zazwyczaj Cola działa doskonale ale jako się rzekło — przyplątało się do nas naprawdę paskudne paskudztwo i jakoś w środku nocy obudziłem się z nieprzyjemnym uczuciem potrzeby haftowania. Pierwszą robótkę hafciarską odbębniłem nad kiblem i zaprawdę powiadam Wam — nawet po największych alkoholowych libacjach nie miałem tak intensywnych hafciarskich doznań. Drugi raz dopadło mnie już w wyrze ale byłem na wszysko przygotowany a miska była odpowiednio głęboka.</p>
<p>Następnego dnia stan osobowy naszej rodziny przedstawiał się jak następuje:<br />
Gucio — poparzony ale poza tym w miarę zdrowy<br />
Majka — chora w diabły, wymiotuje na samą myśl o jedzeniu<br />
Doropha — słania się na nogach o ile nie leży zgięta wpół na podłodze<br />
papa CoSTa — z brzuchem w miarę OK ale zaczyna łamać strasznie</p>
<p>Do kibla ustanowiliśmy społeczną kolejkę oraz pełniliśmy na zmiany warty przy Gutku, który jakimś dziwnym trafem nie wykazywał jakichś gwałtownych objawów zawirusowania. Minęły nam tak w sumie z trzy dni bo nawet kiedy nudności i biegunki przeszły, zostało połamanie i totalna apatia z tym związana.</p>
<p>Nie ma to jak ze szpitala trafić wprost w objęcia wirusa.</p>
<p>Teraz już jest wszystko w porządku i mamy nadzieję, że wraz z końcem marca skończy się dosyć dziwny wypadkowy i chorobowy okres w naszej rodzinie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2011/04/jak-nie-urok-to-sraczka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>27 lutego, jak co roku…</title>
		<link>http://costa.info.pl/2011/02/27-lutego-jak-co-roku-3/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2011/02/27-lutego-jak-co-roku-3/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 27 Feb 2011 12:36:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[CoSTa]]></category>
		<category><![CDATA[Urodziny]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=22770</guid>
		<description><![CDATA[Tradycyjny obrazek z tradycyjnej (i coraz smutniejszej — wszak nie młodnieję) okazji. Kurczę, czterdziestka coraz bliżej… Ależ ten czas zapieprza.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/02/20090227-urodziny.jpg" width="240" />
		</p><div id="attachment_2738" class="wp-caption aligncenter" style="width: 400px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/02/20090227-urodziny.jpg" title="I znów o rok starszy..."><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/02/20090227-urodziny.jpg" alt="" title="I znów o rok starszy..." width="390" height="624" class="size-full wp-image-2738" /></a><p class="wp-caption-text">I znów o rok starszy…</p></div>
<p>Tradycyjny obrazek z tradycyjnej (i coraz smutniejszej — wszak nie młodnieję) okazji. Kurczę, czterdziestka coraz bliżej… Ależ ten czas zapieprza.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2011/02/27-lutego-jak-co-roku-3/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sześć lat pracy później…</title>
		<link>http://costa.info.pl/2011/02/szesc-lat-pracy-pozniej/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2011/02/szesc-lat-pracy-pozniej/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 22 Feb 2011 13:12:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[CoSTa]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=22636</guid>
		<description><![CDATA[I minęło sześć (albo nawet i siedem, ciężko się doliczyć) lat pracy w firmie zwącej się Kronospan. To było długie i ciężkie sześć lat, podczas których nauczyłem się bardzo wiele o tym, jak pracuje spora międzynarodowa korporacja. Sześć lat, które odcisnęło na mnie spore piętno. Czym się tam zajmowałem? Zacząłem i skończyłem jako ichni „grafik” [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>I minęło sześć (albo nawet i siedem, ciężko się doliczyć) lat pracy w firmie zwącej się Kronospan. To było długie i ciężkie sześć lat, podczas których nauczyłem się bardzo wiele o tym, jak pracuje spora międzynarodowa korporacja. Sześć lat, które odcisnęło na mnie spore piętno.</p>
<p>Czym się tam zajmowałem? Zacząłem i skończyłem jako ichni „grafik” choć tak po prawdzie z grafiką miałem niewiele wspólnego, bo grafik ze mnie żaden. Za to cakiem sprawny ze mnie składacz różnych rzeczy i tym się właśnie zajmowałem — DTP i wszystko, co się z tym wiąże: od przygotowania ulotek, przez projektowanie opakowań, po składanie katalogów i organizowanie sesji zdjęciowych produktów. Generalnie byłem kolesiem od wszystkiego, z robieniem prostych stronek włącznie.</p>
<p>Z czasem na barki zrzucano mi coraz więcej zadań i jakoś nie wiedzieć kiedy zajmowałem się zaspokajaniem wszystkich graficznych potrzeb grupy spółek Kronospanu. A było i jest tego od cholery i trochę i byłem na najlepszej drodze do dania sobie siania, kiedy przyjęli w końcu kolesia, który nieco mnie od tego całego detepowego dziergania odciążył. Podzieliliśmy się obsługą produktów i tym sposobem zostały mi na głowie same produkty wykończeniowe czyli panele podłogowe, ścienne i cała masa drobnicy z tym związanej. W łapkach swoich miałem pieczę nad CI grupy i poszczególnych spółek i całą związaną z tym produkcję korporacyjnego śmiecia w postaci faktur, papierów firmowych i czego tam jeszcze.</p>
<p>Wraz z mijającym czasem i rosnącym doświadczeniem, na klatę dostawałem coraz to sympatyczniejsze zadanka aż w końcu jakoś całkiem niedawno polazłem do prezesa z prośbą o podwyżkę, którą otrzymałem, w zamian dostając zmianę obowiązków i obietnicę nowej zabawy w korpoświecie. Brzmiało to całkiem fajnie i nawet się nie zastanawiałem zbytnio, by tę propozycję przyjąć. Otóż miałem zająć się całością reklamy w grupie — od jej tworzenia począwszy po dbałość o jej emisję w mediach, dogadywanie się z owymi mediami, organizowanie kampanii itd. Do tego wszystkiego miałem mieć pod sobą decyzje dotyczące druku wszelkich naszych wydawnictw, dbałość o zachowanie ciągłości dostaw drukowanych materiałów wspomagających sprzedaż a nawet kwestie związane z tworzeniem, utrzymaniem i przygotowywaniem ekspozycji dla naszych klientów.</p>
<p>Brzmi nieźle i szczerze mówiąc takież też było. Ale niestety nie wszystko wyszło tak fajnie, jak wyjść powinno. Niestety nie doczekałem się osoby, która przejęłaby ode mnie obowiązki stricte detepowe i żeby nie było — znalazłem takową ale oczywiście po odbyciu rozmowy kwalifikacyjnej korpo zamilkło a wszelkie dopraszanie się u przełożonego jakiejś rekacji spełzło na niczym. Efekt był taki, że zasuwałem za dwoje albo i troje bo ktoś tam wpadł na pomysł, że przecież powinienem jeszcze zająć się magazynowaniem materiałów marketingowych. W tych warunkach zadbanie o cokolwiek graniczyło z cudem. Samo detepowanie zajmowało mi praktycznie cały pracowy czas bo taka korporacja ruchu w poligrafii i okolicach generuje naprawdę sporo. W tych warunkach po prostu nie było możliwe zajęcie się nowymi obowiązkami w sposób solidny i zaczęła się równia pochyła ciągłych lagów w terminach, niemożności zajmowania się zadaniami i zwyczajne niewyrabianie na zakrętach. Korytko z rzeczami „do zrobienia” puchło o wiele szybciej, niż chudło korytko z rzeczami „zrobionymi”. Doszło do absurdalnej sytuacji, w której zaczęto przebąkiwać o musie zlecania prac na zewnątrz i zlecono mi znalezienie odpowiednich firm, na co ja z kolei nie miałem czasu bo zleceń z klauzulą „ultra pilne i w ogóle na wczoraj” napływało coraz więcej a wymagalność starych rosła z dnia na dzień. Wiem, że to wydaje się banalne — podzwonić po kilku firmach, wymacać stawki i lecieć z ofertami do przełożonych. Problem w tym, że te prace zlecone oczywiście musiałbym nadzorować, w tym briefować, przesyłać materiały, dbać o zgodność z ogólną linią graficzną materiałów dla naszych produktów i robić te dziesiątki innych rzeczy związanych z nadzorem (o raportach dla przełożonych że już nie wspomnę). Taką przesiadkę trzeba przygotować, wykonawców zleceń odpowiednio w produkcie przeszkolić itd. itp. Kto przez to przechodził (także z drugiej — wykonawcy — strony), ten wie ile przy tym jest pracy organizacyjnej.</p>
<p>Szalę przechyliła ostatnia Budma i dosłownie codzienna bytność w pracy do późnych godzin po to, by przygotować wszystko co trzeba na targi. Weekendy czy święta trzeba było przyjść, by się z tym wszystkim wyrobić a ja sobie w brodę teraz pluję, że jestem taki obowiązkowy i jeśli się do czegoś zobowiążę, to to wykonam. Pluję sobie w brodę bo mogłem ten czas w spokoju spędzić z rodziną czy grać na konsoli. Owszem, czuję satysfakcję z tego, że większość rzeczy związanych z targami udało się przygotować a organizacja jakoś sprawnie przebiegła (kudosy dla mojej koleżanki z roboty — Majki, która zorganizowała sporą imprezę dosłownie z niczego). Ale ta satysfakcja podlana jest ogromnym zmęczeniem i wyczerpaniem. Niestety na urlop nie mogłem nawet liczyć co w sumie może i na dore wyszło, bo te 34 dnia zaległego urlopu jakoś firma teraz spłacić musi a je dzięki temu mogę sobie zrobić choć tydzień nicnierobienia.</p>
<p>Dalej już tak być nie mogło. Nienawidzę wykonywać swoją pracę na odpierdol się, nie jestem tym typem pracownika. Oddaję albo porządnie zrobione, albo wcale. Niestety na wykonywanie swoich obowiązków w sposób porządny nawet nie miałem co liczyć więc złożyłem rezygnację i dałem sobie spokój. Być może to błędna decyzja ale zawsze to jakaś decyzja a nie takie trwanie w stanie permanetnego napieprzania bez widoków na szczyptę sensu w tym wszystkim. Robota nie sprawia mi frajdy jeśli nie ma większego sensu.</p>
<p>Co teraz? Diabli wiedzą. Daję sobie ten tydzień na posiedzenie w domu, na pogranie na konsoli i nieprzejmowanie się zbytnio przyszłością. Od przyszłego tygodnia pewnie zakaszę rękawy i porozglądam się baczniej po rynku pracy. Być może otworzę coś swojego i ponaparzam się z rzeczywistością na swoich warunkach. A może znajdę jakąś fajną firmę, w której to, co się robi, ma być przede wszystkim sensowne. Pieniądze są oczywście ważne ale nie najważniejsze — kiedy przez większość dnia robisz rzeczy, które są fajne ale które nie układają się w sensowną całość i które w związku z tym nie przynoszą Ci satysfakcji — odpuść sobie. Szkoda tego całego czasu na robienie rzeczy, które nie przynoszą satysfakcji.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2011/02/szesc-lat-pracy-pozniej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Co tam się u nas wyprawia?</title>
		<link>http://costa.info.pl/2011/02/co-tam-sie-u-nas-wyprawia/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2011/02/co-tam-sie-u-nas-wyprawia/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Feb 2011 22:59:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[Choroba]]></category>
		<category><![CDATA[CoSTa]]></category>
		<category><![CDATA[Doropha]]></category>
		<category><![CDATA[Gutek]]></category>
		<category><![CDATA[Majka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=21647</guid>
		<description><![CDATA[Nie odzywałem się bardzo, bardzo długo. Ogromne przepraszam dla wszystkich (tych kilku raptem) zainteresowanych za to nieklepanie. Jak się okazuje jednak kogoś jeszcze losy tej naszej podstawowej komórki społecznej interesują i po kilku mailach z pytaniem „WTF, żyjecie?” pędzę z odpowiedzią: żyjemy. A życie nasze wyglądało ostatnimi czasy mniej więcej tak: Ja siedziałem wciąż w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/02/20110205-115907.jpg" width="240" />
		</p><p>Nie odzywałem się bardzo, bardzo długo. Ogromne przepraszam dla wszystkich (tych kilku raptem) zainteresowanych za to nieklepanie. Jak się okazuje jednak kogoś jeszcze losy tej naszej podstawowej komórki społecznej interesują i po kilku mailach z pytaniem „WTF, żyjecie?” pędzę z odpowiedzią: żyjemy. A życie nasze wyglądało ostatnimi czasy mniej więcej tak:</p>
<p>Ja siedziałem wciąż w robocie, z której wracałem totalnie zmęczony a ogólne znużenie ciągłym zapieprzem bez chwili wytchnienia rosło ostatnio w niepokojąco wysokim tempie.</p>
<p>U Dorophy jakiś ichni mądrala wpadł na pomysł cięcia kosztów i pomysł wykonał. W kraju takim jak Polska koszty tnie się w jeden tylko sposób: wywalając ludzi a reszcie dowalając zadania tych wywalonych. Jak stara chińska tradycja każe, trza przy okazji nieco wyśrubować normy więc w pewnym momencie miałem żonę-zombie bo…</p>
<p>Dzieciaki postanowiły nam nieco pochorować. O ile da Majek jeszcze chorował we w miarę cywilizowany sposób, o tyle Gutek dał ognia na całego. Gorączki, anginy, wywołane osłabieniem organizmu afty i zakażenia w pysku i gdzieś w głębi gardła spowodowały, że młody praktycznie przez tydzień nic nie jadł, wył jak potępieniec przy próbie wciśnięcia mu choćby łyżki wody o permanetnym niespaniu że już nie wspomnę. W efekcie rozgorączkowała mi się w pewnym momencie i żona i muszę przyznać, że pewnego dnia w domu mieliśmy skrzyżowanie szpitala z wariatkowem.</p>
<p>Ot i cała tajemnica naszego z sieci zniknięcia. Ale mam nadzieję, że wrócimy na dobre bo chyba czasu będę miał nieco więcej. Powód? A wymówienie w pracy dałem i od poniedziałku zaczyna mi się okres wypowiedzenia. Ano, poszedłem sobie z pracy precz. Powodów tej decyzji było sporo ale po jej podjęciu i wykonaniu widzę, że to była decyzja dobra. Co dalej? Nie wiem. Nagrywam sobie pracę, która mam nadzieję wypali bo byłoby to coś dla mnie w końcu innego acz na pewno nie nowego. Moja branża, zajęcie mocno w klimatach moich zainteresowań mediami (w tym społecznościowymi), rzecz wymagająca sporej pracy ale wydaje mi się, że fajnej. Założę firmę i poświadczę nieco usług, ot co :). Jeśli wypali i jakaś chemia między mną a firmą zaistnieje — będzie ciekawie.</p>
<p>Z innych newsów: Wpadła do nas babcia Wula, spakowała nasze starsze dziecko, wsadziła je w samolot i w towarzystwie Alinki (córy mojego brata Brzozy) wywiozła do Grecji na ferie. Cowieczorne skajpowanie z córą utwierdza nas w przekonaniu, że grecki odłam rodziny najwyraźniej za punkt honoru obrał sobie rozpuszczenie dzieciaków i spełnia wszelkie zachcianki dziewczynek. Oczywiście nie mamy nic przeciwko temu — młodej się należy nieco wolności i dopieszczenia, którego w codziennej bieganinie nie możemy jej dać zbyt wiele ale co się odbędzie prostowania błędów i wypaczeń… :)</p>
<div id="attachment_21646" class="wp-caption aligncenter" style="width: 235px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/02/20110205-115907.jpg" title="Alinka i da Majek w sklepie z przebraniami"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/02/20110205-115907-225x300.jpg" alt="Alinka i da Majek w sklepie z przebraniami" title="Alinka i da Majek w sklepie z przebraniami" width="225" height="300" class="size-medium wp-image-21646" /></a><p class="wp-caption-text">Alinka i da Majek w sklepie z przebraniami</p></div>
<p>Guciowi choroba przeszła choć wciąż zaleczamy zakażenia i rany, które ma w pysku i w okolicach. Ważne, że odzyskał apetyt i humor i znów możemy cieszyć się naszym radosnym Gutkiem. Mówiąc szczerze młody ostro nadrabia tygodniowe zaległości w jedzeniu i ciężko nadążyć z wypełnianiem lodówki pod jego potrzeby. Trudno też przyzwyczaić się do tego, że młody wciąga dosłownie wszystko, co ma jakiś smak. Naprawdę muszę chować przed nim swój ser pleśniowy…</p>
<p>Ot życie. U nas się toczy mniej więcej właśnie tak.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2011/02/co-tam-sie-u-nas-wyprawia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Osiem” brzmi całkiem dziarsko</title>
		<link>http://costa.info.pl/2011/02/osiem-brzmi-calkiem-dziarsko/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2011/02/osiem-brzmi-calkiem-dziarsko/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Feb 2011 20:30:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[CoSTa]]></category>
		<category><![CDATA[Doropha]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=21623</guid>
		<description><![CDATA[Osiem lat temu moja lepsza połowa powiedziała mnie swoje sakramentalne „tak”, na co ja odparłem ze swadą i przytupem „ależ ofcoz kochanie moje jedyne, co tak będziemy się licytowali, przecież nie po to ściągnęliśmy ludzi z diabli wiedzą jak dalekich regionów Europy, nie po to najmowaliśmy ten niegrzeszący urodą hotelik w Stalowej Woli na kilkadziesiąt [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/02/20110205-100856.jpg" width="240" />
		</p><p>Osiem lat temu moja lepsza połowa powiedziała mnie swoje sakramentalne „tak”, na co ja odparłem ze swadą i przytupem „ależ ofcoz kochanie moje jedyne, co tak będziemy się licytowali, przecież nie po to ściągnęliśmy ludzi z diabli wiedzą jak dalekich regionów Europy, nie po to najmowaliśmy ten niegrzeszący urodą hotelik w Stalowej Woli na kilkadziesiąt nienapitych paszcz, bym teraz miał odmawiać”.</p>
<p>No dobra, może nieco mniej w tym było swady ale wiecie mniej więcej o co loto: osiem lat temu żeśmy się formalnie sparowali.</p>
<p>W związku ze związkiem usilnie proszę niniejszym moją żonę, niejaką Dorophę, by kolejne latka mijały w klimacie zbliżonym do obecnego. Bo bardzo mi cholera dobrze i nie zmieniłbym ani chwilki z tych ośmiu lat. No dobra, może poza jedną: chciałbym móc być narodzinach Gucia co niestety nie było mi dane. Poza tym osiem latek śmignęło jak z bicza strzelił, nie wiedzieć kiedy pojawiły się w naszym życiu dwa niezapchane dzioby męczące jak tylko się da ale dające kupę frajdy oraz pojawiły się luksusowe nadmiary tkanki tłuszczowej oznaczające dobrobyt i zasiedziały tryb życia. Jednym słowem — sielanka.</p>
<div id="attachment_21622" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/02/20110205-100856.jpg" title="My. Zaobrączkowani"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/02/20110205-100856-300x200.jpg" alt="My. Zaobrączkowani." title="My. Zaobrączkowani." width="300" height="200" class="size-medium wp-image-21622" /></a><p class="wp-caption-text">My. Zaobrączkowani.</p></div>
<p>Gdyby ktoś był ciekawy tego, jaka była Doropha te osiem lat temu to odpowiem: taka sama. Serio, nic a nic się nie zmieniła. Wciąż ta sama mieszanka niesamowitego uroku, jakiejś takiej dziecięcej naiwności, ogromnej witalności ale i zarazem dojrzałej kobiecości oraz gdzieś tam wewnątrz tkwiącej życiowej mądrości… Mógłbym tak pisać i pisać ale po co. To moja kobieta a to może oznaczać tylko jedno: to kobieta najlepsza z najlepszych pod tym naszym Słońcem :).</p>
<p>Trzym się mała. Mam nadzieję, że jakoś szybko się mną nie znudzisz i jeszcze co najmniej kilka takich rocznic sobie obejdziemy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2011/02/osiem-brzmi-calkiem-dziarsko/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Budma, Budma i po Budmie czyli co u nas</title>
		<link>http://costa.info.pl/2011/01/budma-budma-i-po-budmie-czyli-co-u-nas/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2011/01/budma-budma-i-po-budmie-czyli-co-u-nas/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 15 Jan 2011 21:50:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[CoSTa]]></category>
		<category><![CDATA[Doropha]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=20935</guid>
		<description><![CDATA[Skończyło się. Nareszcie wzięło i się skończyło coś, przez co ostatni miesiąc z okładem spędziłem praktycznie siedząc w pracy i zawalając wszystko inne — od życia rodzinnego poczynając na bieganiu na treningi aikido kończąc. Półtora miesiąca wyciągnięte z życiorysu. I po co? I po to, by na kilka godzin zająć czymś ludzi, którzy z nami [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Skończyło się. Nareszcie wzięło i się skończyło coś, przez co ostatni miesiąc z okładem spędziłem praktycznie siedząc w pracy i zawalając wszystko inne — od życia rodzinnego poczynając na bieganiu na treningi aikido kończąc. Półtora miesiąca wyciągnięte z życiorysu. I po co? I po to, by na kilka godzin zająć czymś ludzi, którzy z nami i tak handlować będą bo robimy im statystycznie z 30% obrotu jak nie więcej.</p>
<p>OK, może nieco mniej enigmatycznie. Co roku dzieją się w Poznaniu takie targi, na których pokazuje się całkiem sporo firm z branży — powiedzmy ogólnie — budowlanej. Targi nazywają się adekwatnie <a href="http://www.budma.pl/pl/" title="Strona targów">Budma</a> i dla szukającego oraz w tematyce siedzącego jest tam całkiem sporo do oglądania. Przy okazji tych targów korpo, w którym robię, oraganizuje w swoim salonie zwanym <a href="http://www.maltatrading.pl/" title="Strona Malty Trading">Malta Trading</a> nasze show, którego konstrukcja jest zawsze taka sama czyli zwołuje się kupę aktualnych i potencjalnych klientów i stara się im pokazać nasze nowości i jakoś przekonać ich, że warto to w ich salony czy sklepy wsadzić. Klienci oczywiście narzekają na ceny, dostawy i co tam jeszcze czyli dzieje się biznes czyli robi się to, o co na targach chodzi. Ale jest jeden mały problem: to wszystko trzeba przygotować.</p>
<p>Przygotowaniem tego wszystkiego zajęła się taka jedna dziewucha, z którą pracuję plus yours trurly a przeszkadzało nam w tym sporo ludzi, którzy kombinowali jak mogli jak by tu nam robotę utrudnić. Majka (zbieżność imion z moją córą kompletnie przypadkowa :)) jakoś ten organizacyjny bajzel starała się trzymać w ryzach, ja starałem się to wszystko jakoś ubrać w szatki w miarę wizualnie sensowne. W efekcie powstała całkiem chyba fajna ekspozycja naszych nowości podparta katalogami, ulotkami, blendami i setkami innych pierdół, które trzeba było na czas wyprodukować i dostarczyć, tak by klienci mieli na czym oko zawiesić, skąd informację wziąć i ogólnie by jakoś to wyglądało. Powiadam Wam — MNÓSTWO pracy, siedzenie w święta i weekendami w robocie li tylko po to, by nie móc wziąć urlopu i dać tym ludziom kilka godzin na zrobienie kilku interesów.</p>
<p>Jesteśmy kompletnie wykończeni, ja mam totalnie dość i chcę teraz urlopu, o którym mogę tylko pomarzyć bo w międzyczasie nagromadziło się tyle codziennej zaległej roboty, że aż nie chce mi się maila otwierać bo nie ma to większego sensu. Pozycji w ToDo mam tyle, że już nawet nie chce mi się ich jakoś rozplanowywać w czasie i po prostu już tylko odhaczam to, co udało się załatwić lub w międzyczasie zdechło bo na zajęcie się tym już doby nie starczyło. Im dłużej w tej firmie siedzę, tym bardziej mam wrażenie, że to jakiś obóz karny i kompletna porażka w temacie zarządzania. Presja jest przepotężna, wymagania potworne a wszystko to składa się na bardzo odpychający obraz kołchozu, do którego nie chce mi się już należeć. I mam nadzieję, że niebawem zmieni mi się robota na coś bardziej ludzkiego. Ja mam już dość i wysiadam.</p>
<p>Doropha w swojej robocie też dostaje nieźle po karku. Ichni — także niemiecki — właściciel wpadł bowiem na cudowny pomysł, że przecież po jaką cholerę ma pracować tyle ludzi, skoro może ich pracować mniej i mogą zapieprzać za tych zwolnionych. No i tym sposobem Dorcia ma w pracy Sajgon podobny do mojego acz branża totalnie inna. Szkoda dziewuchy bo po robocie dostaje jeszcze w kość od dzieciaków a mnie do pomocy przez ostatni miesiąc z okładem nie było, bo przecież po co w tym kraju respektować prawa pracowników, skoro można je spokojnie łamać a Inspekcji Pracy śmiać się można w nos bo mandaty nakładane przez tę instytucję to kpina a nie dolegliwość dla firmy. Gdyby jakiś kolejny polityk-idiota dziwił się czemu w tym kraju dzieciaki się nie rodzą to mam dla niego jeden z powodów: może dlatego, że rodzice nie mają sił na bzykanie bo ów polityk-idiota wraz z kolegami zafundowali tu pracownikom drugie Chiny.</p>
<p>A skoro już w tematach rodzinnych jesteśmy… U nas po staremu: dzieciaki rosną, nabierają skilli (Gutek już cakiem nieźle ponoć sobie radzi z krokiem dyskotekowym choć mnie się chyba wstydzi i jak na razie nie chciał mi pokazać swojego stylu tancerskiego :)) i generalnie fundują nam kupę radochy z przewagą — na szczęście — radochy a nie kupy. Majka do szkoły chadza sobie raźno, wkuwa Strasznie Trudne Rzeczy czyli w końcu zaczyna czytać a w opanowaniu tej trudnej sztuki pomóc jej ma szkolna biblioteka, z której już conieco wypożyczyła i sylabizując jakoś przeczytała. Staramy się w niej zaszczepić potrzebę i chęć czytania i mam nadzieję, że nam to jakoś wyjdzie bo młoda garnie się jak na razie zdecydowanie chętniej do iPoda czy iPada niż do książki. Jakimś półobrotem w końcu odpowiednie wartości jednak jej wszczepię…</p>
<p>Jak widać u nas wszystko w porza∂ku prócz tego, że jesteśmy umęczeni potwornie i na nic poza pracą i dzieciakami czasu i chęci już nie mamy. Ot życie…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2011/01/budma-budma-i-po-budmie-czyli-co-u-nas/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Podsumujmy się nieco</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/10/podsumujmy-sie-nieco/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/10/podsumujmy-sie-nieco/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 Oct 2010 07:54:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[CoSTa]]></category>
		<category><![CDATA[FPS]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>
		<category><![CDATA[PS3]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=14317</guid>
		<description><![CDATA[O ja cię pierniczę, się u mnie dzieją rzeczy ostatnio wyczesane. Ostatni tydzień pokazał mi, jak w dużej firmie bez sensownego nadzoru i z dużymi brakami personalnymi może powstawać budżet marketingowy i powiadam Wam — rzeźnia to mało powiedziane. Poniedziałek i wtorek spędziłem na wyjeździe do Mielca, gdzie w jednej z naszych fabryk zebrała się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>O ja cię pierniczę, się u mnie dzieją rzeczy ostatnio wyczesane. Ostatni tydzień pokazał mi, jak w dużej firmie bez sensownego nadzoru i z dużymi brakami personalnymi może powstawać budżet marketingowy i powiadam Wam — rzeźnia to mało powiedziane. Poniedziałek i wtorek spędziłem na wyjeździe do Mielca, gdzie w jednej z naszych fabryk zebrała się wszelka wierchuszka i gdzie redefiniowano zadania, cele i wszystkie te pierdoły, o których wierchuszki lubią dużo gadać ale robić już im się za bardzo nie chce. I coś Wam powiem — zarządzanie ludźmi w firmie, w której robię, to jakieś kuriozum. Brak kadry widać na każdym kroku a kiedy dochodzi do sytuacji, w której budżet marketingowy konstruuje niżej podpisany z dziewczyną z działu zakupów, to chyba jest coś nie tak. Bardzo nie tak. Mam wrażenie, że prezesunio problem widzi ale nie za bardzo jest w stanie sobie z nim poradzić ze względu na spore rozmiary organizacji i wynikającą z tego inercję. No nic, niżej podpisany do skreślenia budżetu się przyczynił, różne plany i wizje w tabelki ujął (no, przynajmniej te, na których się mniej więcej wyznaje), jakoś wierchuszkową drżączkę z przedstawieniem spóźnionego budżetu (serio panowie dyrektorowie, nie da się zaplanować wszystkich działań marketingowych na nadchodzący rok w dwa raptem dni) właścicielowi przeżył a w ten weekend zasłużonego odpoczynku zażyć oczywiście nie może, bo syn jego Guciem zwany dokazuje jak rzadko :). Wiem, skomplikowane, długie i wielokrotnie złożone zdanie. Sorry, ta strona to nie Wyborcza :).</p>
<p>Tak więc było męcząco ale i rozwijająco jak diabli. Czego się nauczyłem, to moje i już nie oddam. Papa CoSTa ma teraz za zadanie zadbać o sensowne wykorzystanie budżetu na materiały drukowane i zrobić coś sensownego z niezbyt wielką kupką pieniędzy na obecność w prasie. Muszę też jakoś dogadać się z kolegą z biurka obok, który dostał górę kasy na nowe media, by połączyć jego górę z moja usypką i zrobić jakąś sensowną kampanię w mediach. No i do tego zaczynam kombinować przy imprezach targowych. Sporo ich na ten rok przewidziano, budżet całkiem sensowny do tego skrojono i pozostaje tylko jakoś zapanować nad tym całym bałaganem, tak by wszystko zagrało jak trzeba. Postaram się skoczyć na te co znaczniejsze i trochę fotek z Moskwy, Kijowa czy czego tam jeszcze podrzucić ale nawał roboty jest taki, że nie wiem, czy nie skończy się na siedzeniu za słuchawką telefonu i ciągłym peplaniu, uzgadnianiu, dopinaniu szczegółów, zamawianiu czego trzeba, opieprzaniu kogo trzeba i tak dalej.</p>
<p>A co w rodzinie? Dobrze! Gucio rośnie jak na drożdżach, zęby mu wyłażą na potęgę i zaczyna przypominać małego rekina. Da Majek w szkole bawi się nieźle, pilnie odrabia zadania domowe i być może naukowcem nie zostanie ale nie wygląda na to, by miała zostać jakimś nieukiem. I bardzo dobrze :). Doropha ma mnóstwo roboty w tych swoich ubezpieczeniach ale wydaje się, że podoba jej się i praca wykonywana, i miejsce, w którym ją wykonuje. Ma fajny skład, spore wyzwania przed sobą, z powodu zębów budzącego się trzy razy na noc Gutka na głowie i chyba ma już lekko dosyć i nie marzy o niczym innym, niż solidna doza snu. Ot, życie :).</p>
<p>A z sensownych newsów: polazłem wczora do Empiku kupić żonie coś i skończyło się na zafundowaniu sobie Bad Company 2 na moje kochane PS3. Whoa, singiel jest zaprawdę niezły ale już obawiam się multi bo musi wciągać potwornie. No i kurczę jest to jedna z najlepiej dźwiękowo opracowanych strzelanek ever. Dźwięk jest genialny, odgłosy broni po prostu boskie a po założeniu słuchawek (cholera, muszę sobie kupić takie emulujące 5.1 jakie ma Ender) dosłownie wciągło mnie na pole bitwy. Re-we-la-cja! Oto, co potrafi zrobić dobrze przemyślane i wykonane udźwiękowienie. Gra wciąga niech ją szlag i pewnie dziś wieczorkiem jakaś misyjka lub dwie…</p>
<p>Wychodzę powoli z przeziębienia i zabieram się od tego tygodnia za aikido. W grudniu egzaminy i czas na pierwszy pasek. Człowiek już sporo na toto łazi, kilka technik już się poznało, czas zweryfikować umiejętności i odhaczyć level lub dwa. No ale to wymaga przede wszystkim zdrowia a smarki i kaszel w tym nie pomagają. Na szczęście jakby nieco zelżało i mogę się wbijać w kimono.</p>
<p>Jak więc widać — pracowicie u nas ale tak poza tym w porządku. I dobrze, niech tak zostanie. Tylko jakiś urlop by się przydał bo cosik znużenie robotą zaczynam odczuwać a tu tyle jeszcze do zrobienia, tyle zadań do wykonania… No nic, pomyśli się o czymś w najbliższym czasie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/10/podsumujmy-sie-nieco/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>U papy CoSTy zmian ciąg dalszy</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/10/u-papy-costy-zmian-ciag-dalszy/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/10/u-papy-costy-zmian-ciag-dalszy/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 03 Oct 2010 07:12:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[CoSTa]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=13507</guid>
		<description><![CDATA[Wiem, wiem… Tydzień zdaje się nie dawałem znaku życia na blogasku. Cóż, czasem i tak bywa, że Połączony Front Sił Antyblogowych jak się zawiąże, to za cholerę nie chce się rozwiązać i prowadzi swoją szkodliwą działalność na całego. Ostatnio pisałem o małych zmianach, jakie nastąpiły w mojej pracy i generalnie moich obowiązkach służbowych i nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wiem, wiem… Tydzień zdaje się nie dawałem znaku życia na blogasku. Cóż, czasem i tak bywa, że Połączony Front Sił Antyblogowych jak się zawiąże, to za cholerę nie chce się rozwiązać i prowadzi swoją szkodliwą działalność na całego.</p>
<p>Ostatnio pisałem o <a href="http://costa.info.pl/2010/09/26/u-papy-costy-sie-zmienia/" title="U papy CoSTy się zmienia">małych zmianach</a>, jakie nastąpiły w mojej pracy i generalnie moich obowiązkach służbowych i nie tylko. Tydzień temu dostaliśmy wraz ze współpracownikiem zadanie rozkręcenia w firmie solidnego działu marketingu, nowych technologii i czego tam jeszcze. W związku ze związkiem czeka nas mnóstwo pracy koncepcyjnej, kombinatoryki stosowanej, planowania budżetów i czego tam jeszcze. No i musimy wytworzyć kilka ton dokumentacji opisującej zadania, cele i inne takie. Ogólnie rzecz biorąc — całkiem twórcza robota.</p>
<p>Na dzieńdobry szukamy dwójki ludzi: detepowca z zacięciem graficznym, który odziedziczy dotychczasowe moje zadania przy bieżącej obsłudze potrzeb poligraficznych wszystkich tych spółek, dla których robię i kogoś (jedna lub dwie osoby), kto będzie w stanie zająć się technologicznym rozwojem produktów, które oferujemy i obmyślać nowe w ramach technologii, które posiadamy i takich, które będzie uważał za słuszne do wprowadzenia. Z czasem zakres zadań się powiększy i funkcji oraz etatów przybędzie bo zakres działań, jakie nasz prezesunio przewidział jest po prostu ogromny. Tak sobie kombinuję, jak to wszystko choć wstępnie zabudżetować ale nie ma wyjścia, jakoś radę dać trzeba a powiadam Wam — nie jest to proste. Szczególnie w korporacyjnych warunkach, gdzie trzeba lawirować ostro i optymalizować koszty na starcie, by jakoś zmieścić się w budżetowych korporacyjnych warunkach a przy okazji jakoś wyznaczone zadania spełnić. Ciekawy i fajny problem do rozwiązania oraz zapewne niezły case study dla wszelkich studentów czy innych takich :).</p>
<p>A co ja w tym całym bajzlu mam do zrobienia prócz planowania i kombinowania? Oj, wyczesaną fuchę! Otóż na barki spadło mi zadanie zadbania o spójność i wizerunkową jakość naszych materiałów poligraficznych, zadbanie o prawidłowe ich funkcjonowanie w ramach produktowego CI i — co z tym związane — zadbanie o rozwój CI naszych produktów. Do tego muszę dbać o narzędzia marketingowe dla naszych handlowców, opracowywanie ich, rozwój, aktualizację i ogólnie będę musiał porobić za łącznika między potrzebami sprzedaży a kreacją. Muszę teraz na gwałt powymyślać nowe narzędzia i zająć się już istniejącymi, tak by w ciągu najbliższych miesięcy stworzyć spójny koncepcyjnie i wizerunkowo pakiet, z którego będą mogli korzystać nasi handlowcy w kontaktach z klientami. Do tego ściśle będę musiał współpracować z ludźmi wymyślającymi i rozwijającymi nasze produkty i zajmę się tym, co robią Nokie i inne Microsofty — będę wizualizował przeróżne wynalazki, walił concept-arty i co tam jeszcze. Cool stuff :)</p>
<p>Dobra, to teraz przejdźmy do biznesów :). Jeśli znacie kogoś znającego się na DTP i z kreatywnymi zapędami, do tego z graficznym zacięciem… Takiego kogoś potrzebuję. Praca będzie w Poznaniu a szczegóły dotyczące wynagrodzenia, zakresu obowiązków (spokojnie, nie wymagam umiejętności robienia stron, renderowania wnętrz i czynienia wina z wody :)) pouzgadniam z naszym HR i puścim w świat jakieś ogłoszenie. To, co chcę zobaczyć, to portfolio. Reszta interesuje mnie mniej. Robota jest korporacyjnie stresująca (zawsze napięte terminy i zawsze „na wczoraj”), korporacyjnie średnio ciekawa finansowo ale za to przy przyłożeniu się ma się pewność zatrudnienia i rozwoju. Szkolenia są, a jakże, zdarzają się uzasadnione inwestycje w sprzęt i oprogramowanie i ogólnie jest męcząco, żmudnie i etatowo. Wolne dusze, wolni strzelcy i kolesie/kolesiówy mający problemy z przystosowaniem się do korpowymagań nawet niech się nie starają. Osobiście wykopię kontestatora mocnym półobrotem. Tu trzeba umieć się przystosować i poruszać w korporzeczywistości. To nie oznacza nałożenia wędzidła na kreatywność i pomysły. To oznacza po prostu umiejętność współpracy w zespole, umiejętność przyjęcia krytyki i umiejętność przejścia do porządku dziennego z czasem przedziwnymi pomysłami i wymaganiami dyrekcji. Jak to w korpo :)</p>
<p>Obiecuję, że od dziś zaczynam się regularniej odzywać. Będzie o tej mojej robocie sporo bo to całkiem ciekawe zagadnienie jest i może kogoś moje doświadczenia z wdrażania różnych projektów w korpowarunkach zainteresują. Ale też wracam do pisania o pierdołach. Po prostu czuje potrzebę poblogowania…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/10/u-papy-costy-zmian-ciag-dalszy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>U papy CoSTy się zmienia</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/09/u-papy-costy-sie-zmienia/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/09/u-papy-costy-sie-zmienia/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 26 Sep 2010 12:14:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[CoSTa]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=13034</guid>
		<description><![CDATA[Ojć, pozmieniało mi się ostatnio w robocie bardzo. Znaczy nie od razu ta zmiana zajdzie ale jest nieunikniona i to kwestia najbliższych tygodni. Ćwierkałem i fejsowałem ostatnio o tym, że wkurzało mnie już mocno bycie w firnie kolesiem od wszystkiego, który i folderek poskłada, i agencję reklamową przy robocie przypilnuje, i markę wypromuje i w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ojć, pozmieniało mi się ostatnio w robocie bardzo. Znaczy nie od razu ta zmiana zajdzie ale jest nieunikniona i to kwestia najbliższych tygodni.</p>
<p>Ćwierkałem i fejsowałem ostatnio o tym, że wkurzało mnie już mocno bycie w firnie kolesiem od wszystkiego, który i folderek poskłada, i agencję reklamową przy robocie przypilnuje, i markę wypromuje i w ogóle diabli wiedzą co jeszcze zrobi :). Problem w tym, że bieżąca robota, której mam naprawdę sporo, uniemożliwia praktycznie prace nad fajnymi, ciekawymi projektami, które w międzyczasie się pojawiły. Jakoś to jeszcze ciągnę ale wszystko robię po łebkach, co po prostu sensu nie ma. Stąd i decyzja, że czas coś w robocie wyjaśnić.</p>
<p>Nie ma lepszego sposobu na wyjaśnienie czegokolwiek, niż pójść po podwyżkę :). Wszelkie komunikowanie przełożonym jakichkolwiek problemów mija się z definicji z celem więc najlepiej po prostu zapytać, czy bycie w firmie ma sens. Nie stoję w miejscu, rozwijam się, mam rodzinę, rodzina ma wymagania a ja ciągle tkwiłem w sytuacji sprzed lat. Nie tylko finansowo ale i w kwestii sprawowanych obowiązków. To już nie miało dalszego sensu.</p>
<p>I wiecie co? Jasne postawienie sprawy przynosi zazwyczaj klarowne rozwiązania. Nie wiem jak to nazwać ale mam to „szczęście”, że prezesa mam konkretnego jak cholera. Ciężko moją rozmowę o podwyżce nazwać „rozmową”. Facet wymienił litanię potrzeb grupy firm, dla której robię, kazał zgromadzić zespół, który te potrzeby zacznie zaspokajać a wszystko to można sprowadzić do stwierdzenia, że w Poznaniu mam razem z kolegą stworzyć silny ośrodek marketingowy i R&amp;D. Do dotychczasowej mojej roboty mam sobie kogoś znaleźć (ano, zaczynam szukać detepowca z zacięciem graficznym) a od października jedziemy z nowymi zadaniami. Wychodzi na to, że będziemy tworzyli nową firmę od podstaw… Fajne zadanie! :)</p>
<p>Tak więc pozmieniało się. Roboty będzie po łokcie ale za to w cholerę ciekawej. Kasa też większa więc… Zmiana zdecydowanie na dobre :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/09/u-papy-costy-sie-zmienia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>To ciężki tydzień był…</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/09/to-ciezki-tydzien-byl/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/09/to-ciezki-tydzien-byl/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 17 Sep 2010 15:15:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[CoSTa]]></category>
		<category><![CDATA[Doropha]]></category>
		<category><![CDATA[Link]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>
		<category><![CDATA[Torrent]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=12780</guid>
		<description><![CDATA[To był naprawdę ciężki tydzień dla mnie. W sumie z jednego względu: dużo, dużo, dużo, dużo, duuużo pracy, w wykonaniu której wcale nie pomógł wyjazd w delegację. W sumie zajmuję się aktualnie nawet nie wiem iloma rzeczami jednocześnie i zaczynam zaliczać katastrofalne lagi. A tego nie lubię jak jasna cholera — słynąłem do tej pory [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To był naprawdę ciężki tydzień dla mnie. W sumie z jednego względu: dużo, dużo, dużo, dużo, duuużo pracy, w wykonaniu której wcale nie pomógł wyjazd w delegację. W sumie zajmuję się aktualnie nawet nie wiem iloma rzeczami jednocześnie i zaczynam zaliczać katastrofalne lagi. A tego nie lubię jak jasna cholera — słynąłem do tej pory z terminowości ale przy nawale zleceń i zadań, który na głowę mi się ostatnio zwalił, po prostu nie wyrabiam.</p>
<p>DTP zaczyna powoli w moim przypadku schodzić na plan dalszy. Firma, w której robię, czyni ekspansję w internecie a to dla mnie (między innymi dla mnie, na szczęście sprawami internetu zajmuje się ktoś inny ale i mnie pod projekty podłączono) oznacza ileśtam wyjazdów, ileśtam rozmów, kontrolowanie materiałów, które dla internetu (i nie tylko internetu) powstają i tak dalej.</p>
<p>Jedna z firm, dla których robię postawiła sobie w Szczecinku telebim i nagle okazało się, że trzeba ten czas emisyjny czymś wypełnić. W związku ze związkiem zaczynam solidnie rzeźbić w <a href="http://www.apple.com/iwork/keynote/" title="A co to takiego?">Keynote</a>, poznaję soft coraz lepiej i tak się zastanawiam, co ludzie widzą w tym PowerPoincie. Jest przy Keynote ubogi jak papa CoSTa po zapłaceniu rachunków. Kawał fajnego softu i jeden problem, z którym radzę sobie nieco na około — słynne już (po ilości jęczenia w necie sądząc) washoutowanie filmików z tego programu wypuszczanych. Zainstalowałem sporo kodeków i przy okazji odkryłem <a href="http://www003.upp.so-net.ne.jp/mycometg3/" title="Najważniejsza Strona w Internecie">Najważniejszą Stronę w Internecie</a> czyli pakiet z enkoderami dla Maka, do których pewnie niejedna gęba się uśmiechnie. Za free, działają świetnie i generalnie polecam jak diabli bo to kawał pięknej koderskiej roboty. Tak czy inaczej nowe skille związane z tym całym bałaganem papie przybyły. I dobrze. Po zapoznaniu się z Keynote czas będzie na przesiadkę na jakiś soft do czynienia wideo i zaoferowanie potencjalnym reklamodawcom usług na odpowiednim poziomie. Dodatkowa rubryczka w zakładce „skille” w związku z tym się zapewne wypełni. I — jako się rzekło — dobrze. Najgorzej, że tym całym telebimem trzeba zarządzać, pisać oferty, szukać reklamodawców do wypełnienia czasu i zarobienia conieco na inwestycji… Bronię się przed tym rękami i nogami ale i tak rykoszetami wracają te zagadnienia i coś trzeba będzie z tym zrobić. Dobrze, że w kilka osób udało nam się stworzyć taki nieformalny zespół, który całkiem dobrze sobie chyba radzi choć warunki mamy naprawdę ekstremalne. Kto pracował w dużej firmie ten wie, jak bardzo wszelką kreatywność zeżreć może wewnętrzna biurokracja i korporacyjna inercja. Ale się nie damy! :)</p>
<p>DTP, telebimy, internety… Namnożyło nam się ostatnio różnych zadań z różnych dziedzin i zarówno ja, jak i moi koledzy z roboty w nich siedzący, poczuliśmy potrzebę wyodrębnienia ze struktur korpo jakiegoś osobnego, reklamowo-marketingowego bytu. W poniedziałek mam spotkanko z prezesem, na którym szepnę mu słówko o zrobieniu nowej spółki w ramach holdingu. Jakiegoś szefa tego bałaganu trzeba będzie znaleźć i mam ogromną nadzieję, że szybko jakiś marketingowy as z zacięciem do szefowania się na rynku pracy znajdzie. Bo potrzeba nam takiego właśnie asa bardzo. Stado bez przywództwa jakoś sobie radę daje ale jest ogromna różnica między „dawać sobie jakoś radę” a „być fakin gazelą i gepardem biznesu w jednym” :). Jest na sali jakiś potencjalny szef? Namiary poproszę…</p>
<p>A więc u mnie robota, robota i robota… Zaległe dni urlopu jakoś nie mogą być wykorzystane bo nie ma na to po prostu czasu. Nawet siedząc w tej chwili, mając już wszystkiego dosyć i w końcu klepiąc coś na bloga nie mam pustych przebiegów — uploaduję dwa billboardy i jakieś okleiny okien na serwery i tylko przytupuję z niecierpliwości w oczekiwaniu na koniec, bym mógł polecieć do domu i nieco odsapnąć.</p>
<p>W sobotę skoro świt śmigamy do Jeleniej Góry. A biorę da Majka pod pachę, wsadzamy się w autobus i gnamy do dziadków. Na coś fajnego babcię naciągniemy, zeżremy jakąś pizzę, poczujemy co to znaczy nie martwić się wydawaniem na żarcie aby coś do pierwszego zostało i pokrzepieni tym  światowym uczuciem wrócimy w niedzielę do Poznania. Przywożąc przy okazji samochód, który już u nas na stałe zostanie.</p>
<p>Ano, od jutra staję się <strong>człowiekiem zmotoryzowanym</strong>!</p>
<p>Czyli kolejne wydatki, kasa na naprawy, ubezpieczenia, lanie paliwa… Życie pizga jak mawia mój druh Ginter. No cóż, zachciało się wozić tyłek na treningi i basen, to trzeba za wygodę płacić. Ale już teraz lojalnie ostrzegam — samochód będzie służył głównie Dorophie. O ile zrobi sobie prawo jazdy. A Doropha jest z tych kierowców, którzy na skrzyżowaniach zamykają oczy by się nie stresować tym strasznym i skomplikowanym ruchem. Problem w tym, że ona sobie to prawko zrobi (bo uparta jest i celu dopina zazwyczaj) i w końcu samochodem na ulice Poznania ruszy. A wtedy miejcie się WSZYSCY na baczności :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/09/to-ciezki-tydzien-byl/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Filipowa impreza czyli Mroczna Sobota</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/08/filipowa-impreza-czyli-mroczna-sobota/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/08/filipowa-impreza-czyli-mroczna-sobota/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 02 Aug 2010 08:03:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[CoSTa]]></category>
		<category><![CDATA[Impreza]]></category>
		<category><![CDATA[Zdjęcia]]></category>
		<category><![CDATA[Znajomi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=9293</guid>
		<description><![CDATA[To był dosyć busy weekend. Z kategorii tych męczących ale też przy okazji męczących przyjemnie całkiem. Sobota okazała się dniem szczególnie ciężkim choć muszę przyznać, że i Niedziela Bez Snu (no, do pewnego momentu) też pokazała mi, że już nie umiem tak jak kiedyś jechać 48 godzin non stop tylko na kawie, papierosach i alkoholu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To był dosyć busy weekend. Z kategorii tych męczących ale też przy okazji męczących przyjemnie całkiem. Sobota okazała się dniem szczególnie ciężkim choć muszę przyznać, że i Niedziela Bez Snu (no, do pewnego momentu) też pokazała mi, że już nie umiem tak jak kiedyś jechać 48 godzin non stop tylko na kawie, papierosach i alkoholu pogryzanego mięchem.</p>
<p>W sobotę poranek zasponsorował nam niezrównany Gucio, który spokojnie może robić za budzik nie wymagający baterii a tylko wkładów proteinowych. Punktualnie przed piątą zerwał Dorophę a mnie się dostało tylko nieco później. Sobota wyglądała standardowo — zabawiać trza było młodego (olałem to i wolałem grać na konsoli), trza go było karmić (to zawsze olewam), trza było z nim łazić. Jeśli wierzyć ajfonowemu GPSowi, dwie godziny zajęło mnie złażenie ośmiu kilometrów po różnych zakątkach okolicy i powiadam Wam, pchając wózek padłem prawie że. Widać męczące mnie choróbsko, którego objawy Doropha potrafiła usunąć odpowiednią dawką prochów, gdzieś w środku się tliło ciągle bo zmęczyło mnie to łażenie okrutnie. Później już zostało tylko wrzucenie kilku piw do siatki, kilku kiełbas, kilku tacek i sztućców i już można było jechać na imprezę. Imprezę, która odbywała się w oddalonym od cywilizacji miejscu o nazwie <a href="http://www.airport-biernat.pl/" title="Strona lądowiska">Airport-Biernat</a>.</p>
<p>Imprezował Filip, który wziął i się niedawno ożenił i któremu dostał się spóźniony nerdowski wieczorek kawalerski. Jeśli liczycie w tym momencie na zdjęcia roznegliżowanych lasek wyskakujących z tortów — się przeliczyliście. Wieczorek był z założenia nerdowski do bólu więc musiał składać się z trzech punktów:</p>
<ol>
<li>Filip miał być przeleciany.</li>
<li>Filip miał być ubity pałami.</li>
<li>Filip miał grać w planszówki do upadłego.</li>
</ol>
<p>Przeleciał Filipa zwyczajowo Voytass i zrobił to w stylu naprawdę ładnym. Z machaniem skrzydełkami, kilkoma podejściami do finiszu i w końcu z darciem gumy przy Wielkim Finiszu.</p>
<p>Ubijanie pałami odbywało się poza terenem lądowiska. Voytass wywiózł nas gdzieś w Pizdu a tam Filip dostał do łapy Klamkę, w niej 28 Pestek i miał przetrwać atak Krwiożerczych Zombie, którzy za zadanie mieli owego Filipa godnie spałować. Zmiana sanu cywilnego nie jest bowiem niczym lekkim i miał się o tym Filip przekonać. Krwiożercze Zombie dobrze się ze swoich ról wywiązywały i szerokim echem po lesie niósł się ich ryk „Mięęęsoooo!!! Mięęęęssooooo!!!”. Niestety na wiele więcej prócz ryczenia Zombie się nie zdobyły i Filip w pięknym stylu i rzutem na taśmę się do PK dostał.</p>
<p><embed type="application/x-shockwave-flash" src="http://picasaweb.google.com/s/c/bin/slideshow.swf" width="400" height="267" flashvars="host=picasaweb.google.com&#038;captions=1&#038;hl=pl&#038;feat=flashalbum&#038;RGB=0x000000&#038;feed=http%3A%2F%2Fpicasaweb.google.com%2Fdata%2Ffeed%2Fapi%2Fuser%2Fcosta.msm%2Falbumid%2F5500710866708765041%3Falt%3Drss%26kind%3Dphoto%26authkey%3DGv1sRgCN3Et-HauZGvkgE%26hl%3Dpl" pluginspage="http://www.macromedia.com/go/getflashplayer"></embed><br />
<a href="http://picasaweb.google.com/costa.msm/20100731KawalerskiFilipa?feat=directlink" title="Obejrzyj zdjęcia">Obejrzyj zdjęcia</a></p>
<p>Później już było standardowo: grill, dużo żarcia, piwo, coś mocniejszego i z czasem przesiadka do sali, w której chłopcy rozłożyli planszówkę Battlestar Galactica i próbowali nauczyć mnie w to grać. Nawet fajna zabawa choć kumałem niewiele. Tak minęła zdrowa część nocy — oni się jarali kto jest „puszką” a kto człowiekiem, ja kumałem z tego coraz mniej ale wcale nie przeszkdzało mi to być ichnim prezydentem (życiowa ta planszówka, nie ma co :)). Nieco po czwartej, po prawie dobie bez snu, wziąłem i wylądowałem w wyrze.</p>
<p>O tym, co chce się zrobić z hiperaktywnym dzieckiem owego Dnia Następnego napiszę Wam innym razem. To miała być miła relacja z kumplowskiej imprezy a nie gore, splatter, horror i inny triller w jednym.</p>
<p>Anyway, witaj wśród zaobrączkowanych Filipie! Teraz już sobie tak swobodnie nie polatasz… :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/08/filipowa-impreza-czyli-mroczna-sobota/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przedurlopowo mi</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/07/przedurlopowo-mi/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/07/przedurlopowo-mi/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Jul 2010 07:06:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Aikido]]></category>
		<category><![CDATA[CoSTa]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>
		<category><![CDATA[Urlop]]></category>
		<category><![CDATA[Wyjazd]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=5283</guid>
		<description><![CDATA[Jutro rozpoczynam krótki bo krótki ale w zamyśle mocno intensywny urlop. Zawsze moje przedurlopowe dni wypełnione są górą roboty, która oczywiście musi być zrobiona przed wyjazdem bo przecież nie można tego tygodnia czy dwóch poczekać i zrobić ulotkę czy etykietę jak człowiek. Efekt jest taki, że robię trzy tony rzeczy dziennie a każdą na odwal [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jutro rozpoczynam krótki bo krótki ale w zamyśle mocno intensywny urlop. Zawsze moje przedurlopowe dni wypełnione są górą roboty, która oczywiście musi być zrobiona przed wyjazdem bo przecież nie można tego tygodnia czy dwóch poczekać i zrobić ulotkę czy etykietę jak człowiek. Efekt jest taki, że robię trzy tony rzeczy dziennie a każdą na odwal się bo gdybym miał temu poświęcić choć odrobinę więcej uwagi, nigdzie bym nie ruszył.</p>
<p>Ale ruszam! Wyjazd w piątek, śmigam w okolice porosyjskiego dziedzictwa czyli do <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Borne_Sulinowo" title="Conieco o Bornym Sulinowie">Bornego Sulinowa</a> gdzie z racji samych historycznych naleciałości tego miejsca piło się będzie pewnie dobrze. Choć z tym piciem to jeszcze zobaczymy bo po trzech treningach dziennie mogę mieć wszystkiego dosyć. Aikido potrafi cholera zmęczyć :)</p>
<p>TAK, jadę przez ponad tydzień ćwiczyć dźwignie, chwyty, kopy, walnięcia z basi, półobroty, piruety i co tam ostatnio dublerzy Stevena S. w temacie Aikido w filmach pokazywali. Efekt założony jest jeden: schudnąć conieco. Techniką obalania kolegów, koleżanek i flaszek zajmę się w międzyczasie ale celem głównym wyjazdu jest zrzucenie z pięciu kilo a jeśli się uda, to i z siedmiu. W tym celu poczynione zostały już przeze mnie odpowiednie przygotowania — aby nie żreć za dużo wziąłem i wydałem kasę przeznaczoną na wyjazd na czipsy i browary więc pokusy żadne mnie tam nie czekają. Czipsy i browary już zżarłem i wypiłem więc nawet nie mogę se pokusy w kieszeń wsadzić. Byłoby to o tyle trudne, że przez ten tydzień z okładem chadzał będę w przepięknym <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Keikogi" title="A to co to?">keikogi</a>, które po pierwszym dniu pewnie przestanie już być piękne i które jak by nie patrzeć kieszeni nie ma. Brak kieszeni = brak pokus więc jeśli coś rzucacie (palenie, picie czy co tam innego) zaszyjcie je sobie i zobaczycie, jak wkur*** potrafi być brak kieszonki tu i ówdzie (a zwłaszcza ówdzie).</p>
<p>Obiecuję na ile się da opisywać, co mi tam robią w tym zamieszczać zdjęcia złamań otwartych. Mam też nadzieję na to, że taka ostatnia dupa ze mnie w tej grupie nie będzie i to ja będę przyczyną czyjegoś bólu i osobistej tragedii, co oczywiście także uwiecznię i opublikuję w imię so called „społeczeństwa informacyjnego”. W każdym bądź razie przez najbliższy tydzień z okładem na blogu zagości Aikido i jęczenia o dupowatości mojej.</p>
<p>Darz Borne Sulinowo papo CoSTo! Pot, krew, łzy, zero chwały i złamania otwarte na ciebie czekają!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/07/przedurlopowo-mi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Co tam panie w polityce…</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/07/co-tam-panie-w-polityce-3/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/07/co-tam-panie-w-polityce-3/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 03 Jul 2010 15:55:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[CoSTa]]></category>
		<category><![CDATA[Doropha]]></category>
		<category><![CDATA[Majka]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4682</guid>
		<description><![CDATA[Ciężko orzec, czemu ma służyć cisza wyborcza ale tym razem nie zamierzam się wyborami gorączkować. Są nudne jak flaki z olejem, obydwaj kandydaci dla mnie nieakceptowalni więc zwyczajowo będę wybierał mniejsze zło. Kiedyś dla odmiany z chęcią wybrałbym większe dobro ale cóż, jak się nie ma co się lubi to się wybiera, co się ma. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ciężko orzec, czemu ma służyć cisza wyborcza ale tym razem nie zamierzam się wyborami gorączkować. Są nudne jak flaki z olejem, obydwaj kandydaci dla mnie nieakceptowalni więc zwyczajowo będę wybierał mniejsze zło. Kiedyś dla odmiany z chęcią wybrałbym większe dobro ale cóż, jak się nie ma co się lubi to się wybiera, co się ma.</p>
<p>Tydzień prawie nie ruszałem bloga i były po temu powody rozliczne. Po pierwsze: praca. Mam jej coraz więcej i szczerze mówiąc bardzo mnie to cieszy. Robię rzeczy ciekawe, uczestniczę w fajnych projektach, zacząłem podróżować po kraju i ogólnie robota sprawia mi kupę satysfakcji. Autentycznie cieszy mnie to, co robię i w czym uczestniczę. Natomiast nie cieszy mnie wynagrodzenie, które za to dostaję i trzeba będzie po urlopie poważnie pogadać z naczalstwem bo tak dalej być nie może. Roboty coraz więcej, odpowiedzialności także ale jakoś pieniądze nie chcą za tym iść. To ulegnie zmianie, nie ma bata.</p>
<p>Po drugie: mundial. Załapuję się co prawda tylko na wieczorne meczyki ale i tak mnie wciągnęło. W piłce kopanej jest coś magicznego i potrafi wessać na całego. Te wieczorne sesyjki z piłeczką, podręcznym i zimnym piwkiem to jest to, co faceci lubią najbardziej :).</p>
<p>Po trzecie: rodzina. Co prawda jakichś szczególnych obowiązków rodzinnych nie mam ale i tak codzienna rutyna do siadania wieczornego przed netbookiem jakoś nie skłania. Poza tym jakoś nie mam serca ostatnio do siadania do komputera jakiegokolwiek. Komputer to praca. W domu chciałbym coś bardziej cool i wygodnego w użyciu w wyrze :).</p>
<p>Po czwarte: mocno letnie klimaty. Wieczorkiem taras, browarek, paplanie z żoną i takie tam pierdoły, które skutecznie od bloga mnie odciągają. A tekstów mam do napisania kilkanaście co najmniej bo na tyle się notatek zebrało. Może z czasem…</p>
<p>A co tam u nas w ogólności? Gutek rośnie nam wielki, zdrowy i po prostu cudowny. Ten koleś to ideał niemowlaka po prostu — nie ma babki, w której nie wzbudziłby matczynych uczuć i chęci ściskania, miętoszenia i podziwiania jego krągłości. Faceci oglądający mojego syna czują od razu szacun wielki dla jego postury i podziwiają wgłębienia, jakie zostawia tyłkiem swoim w naszych panelach :). Doropha zmieniła po raz kolejny robotę, zarabia więcej ode mnie i już cieszę się na perspektywę bycia jej utrzymankiem :). Da Majek skończył rok szkolny, w uwagach pani wychowawczyni napisała, że dziecko powoli się ubiera i myli stronę lewą z prawą czyli odkryła naszą prywatną Amerykę, z którą do czynienia mamy dokładnie codziennie. Ale do pierwszej klasy dzieciaka nam puścili czyli Majka jakaś głupia nie jest i powinna sobie poradzić. Póki co mała korzysta z wakacji czyli niszczy baterię w iPodzie grając we wszystko co się da i siedzi na dworze do jakichś późnych godzin wieczornych.</p>
<p>Zapomniałbym — dostałem w końcu urlop i ruszam w przyszłym tygodniu na tygodniowy obóz, na którym będę poznawał tajniki aikido. Będę dostawał tam bęcki, będę miał trzy treningi dziennie i mam nadzieję, że dam rady w ogóle wrócić o własnych siłach. Póki co wzmacniam się piwem ale za dobre słowo na drogę się nie obrażę :).</p>
<p>To mniej więcej tyle. Jak widać standardowo ale ostatnio przy okazji także całkiem wesoło. Humory nam dopisują, zdrowie także, mamy fajne roboty, cudne dzieciaki, starczy nam na życie i lekkie conieco ponad więc jest dobrze. I oby tak dalej!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/07/co-tam-panie-w-polityce-3/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dzień Ojca</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/06/dzien-ojca/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/06/dzien-ojca/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Jun 2010 07:37:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[CoSTa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4670</guid>
		<description><![CDATA[Tak się jakoś w życiu złożyło, że jestem ojcem. Aktualnie dwójki dzieci (o tylu wiem przynajmniej). Tak się jakoś też składa, że na dziś ustanowiono datę wydarzenia zwanego w wiszącym u nas w kuchni kalendarzu „Dzień Ojca”. Cóż, zdarza się. Życzenia dostałem of Gutka remote via mama aka Dorota. Starsza córa mnie olała i może [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tak się jakoś w życiu złożyło, że jestem ojcem. Aktualnie dwójki dzieci (o tylu wiem przynajmniej). Tak się jakoś też składa, że na dziś ustanowiono datę wydarzenia zwanego w wiszącym u nas w kuchni kalendarzu „Dzień Ojca”. Cóż, zdarza się.</p>
<p>Życzenia dostałem of Gutka remote via mama aka Dorota. Starsza córa mnie olała i może ktoś jej przypomni, że powinna dziś jakąś laurkę wysmarować także swojemu staremu a nie tylko swojej opiekunce, która dziś ma imieniny. Na kupno piwa i wypicie czegoś smacznego przed telewizorem mnie nie stać — pieniądze z konta jakimś cudem wyparowały, się wydały na tak zwane życie i klepiemy aktualnie biedę. Na wyskok do baru w celu obejrzenia choć jednego meczyku w towarzystwie zapitych i drących mordę kolesi nie stać mnie tym bardziej. O kupieniu sobie z okazji mojego dnia jakiegoś gadżetu czy choćby używanej gierki też nawet nie mam co myśleć. To prowadzi mnie to takiej wyświechtanej ale zawsze zaskakującej konstatacji: bycie ojcem drenuje kieszenie.</p>
<p>Dobra, mam paskudny nastrój bo kompletnie olano moje tatowe święto. Na Dzień Matki przedszkola i szkoły trzaskają przedstawienia i poczęstunek dla mam ale z okazji Dnia Ojca żadna cholerna pani pedagog nawet się nie zająknie dzieciakom, że można by przy wejściu do sali powiesić jakiś bazgroł z choćby naszkicowaną piłką, samochodem czy w ostateczności sercem, z koślawym podpisem „mamy kochamy ale was tatki też lubimy”. Nic z tych rzeczy. W domu dzień przed Dniem Matki da Majek smarował serca po kartkach i szykował laurki co się zowie a opiekunka mocno ją w tym dziele kartkowego i kredkowego zniszczenia wspierała. Ja pooglądałem sobie tylko, jak powstaje imieninowa laurka dla kochanej Wandzi.</p>
<p>Wiecie co? Jeśli podobnie to wygląda w domach innych ojców, to ja powiadam — w rzyć sobie wsadźcie ten cały Dzień Ojca i przestańcie nam tu jakieś podwójne standardy wciskać. My, faceci, jesteśmy mało skomplikowani — nie ma dnia, nie ma też tego wszystkiego, co się z nim wiąże a więc i nie ma problemu. Możemy jak zwykle zasuwać do roboty, spieszyć z niej z powrotem na meczyk a z okazji Dnia Matki wcale nam gul nie skoczy tylko grzecznie wesprzemy dzieciaki w dziele niszczenia kolejnych kartek z założeniem, że staną się laurkami. Sami coś tam z dziką radością doskrobiemy.</p>
<p>Ale w sumie trochę szkoda, że mało się o tych tatach mówi i jakoś tak w dupie się ich ma. Jeśli statystyczny ojciec jest podobny do mnie, to ja to nawet rozumiem — żona/matka trud opieki nad dzieckiem ponosi ogromy, szczególnie tym małym. Ja jakoś nie mam do przewijania serca. Na spacer z dziką chęcią wyskoczę, Majkę do kina z radością wezmę, w piaskownicy czy na boisku z dzieciakami z chęcią się powygłupiam ale fakt pozostanie faktem, że do ich bardziej skomplikowanej obsługi jakoś się nie daję namówić. Może nie ten wiek, nie ta cierpliwość, nie te chęci… Ale jednak coś tam z tymi dzieciakami robię więc może — skoro dziś ponoć jest mój dzień — przynajmniej na jakąś karteczkę z napisanym „fajnie się z tobą bije tato, dzięki” mógłbym liczyć? To tak niewiele a znaczy przeogromnie dużo. Tak, nawet dla mnie, oglądającego meczyki, typowego tatucha. Podejrzewam, że takich typowych jak ja jest więcej…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/06/dzien-ojca/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>29</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wieści gminne i rodzinne…</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/04/wiesci-gminne-i-rodzinne/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/04/wiesci-gminne-i-rodzinne/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Apr 2010 15:20:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[CoSTa]]></category>
		<category><![CDATA[Doropha]]></category>
		<category><![CDATA[Gutek]]></category>
		<category><![CDATA[Majka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4550</guid>
		<description><![CDATA[Oj długo się na blogu nie odzywałem. Za długo. Tematów na wpisy mam od groma i trochę ale jak to zwykle bywa — z czasem są problemy a i chęci po całodziennej tyrance jakoś mało. Znacie to sami najlepiej z autopsji więc nie ma co się rozpisywać. Króciutki może raporcik złożę, co się u nas [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Oj długo się na blogu nie odzywałem. Za długo. Tematów na wpisy mam od groma i trochę ale jak to zwykle bywa — z czasem są problemy a i chęci po całodziennej tyrance jakoś mało. Znacie to sami najlepiej z autopsji więc nie ma co się rozpisywać. Króciutki może raporcik złożę, co się u nas tak właściwie wyprawia.</p>
<p>Gutek nam się rozchorował. Wygląda na to, że to zwykłe przeziębienie ale młodego dusi, krztusi a smarki leją mu się z kinola strasznie. Jak widać dopada nawet najcięższych a z dumą mogę powiedzieć, że Gutas to nie ułomek i kawał z niego chłopa. Ostatnio wyliczyli mu dziewięćdziesiąty siódmy <a href="http://www.edziecko.pl/male_dziecko/1,79338,1326221.html" title="A co to takiego?">centyl</a> (czy coś koło tego) i to kochani widać. Gucio jest przepięknie zaokrąglonym tam gdzie trzeba facetem, z dołeczkami na łokciach i wszelkich innych możliwych stawach, do tego nad wyraz pogodnym i ciekawskim. Ulubione zabawki: pilot od TV i pad od PS3 co nie pozostawia złudzeń co do puli genowej tego osobnika :). Ma tendencję do wymuszania spróbowania wszystkiego, co do pyska wkładamy i czasem gdy Doropha nie patrzy wrzucam młodemu w paszczę różne dziwne kąski. Kabanosik do polizania, pieczony kurczaczek do wysmarowania się tłuszczem, jajeczniczka na boczku… Bardzo w takich przypadkach widać, jak Gutkowi tęskno za zębami by z tym wszystkim się po męsku rozprawić. Młody wielbi także rozciapciać w paszczy chlebową piętkę a kukurydziane chrupki wciąga jak odkurzacz. Nauczył też się już cholernik sam obsługiwać (no, poniekąd). Wystarczy mu butelkę przed nosem postawić a zaraz złapie i odpowiednim końcem do nienasyconej otchłani wsadzi, sam sobie butlę przechyli i zawartość z lubością wciągnie. Ta pula genowa to straszna sprawa… :)</p>
<p>da Majek biega do szkoły, uczy się pilnie, zaczyna coraz lepiej bukwy składać a i pisanie całkiem nieźle jej wychodzi. Niestety u niej też się moja pula genowa objawia a to w formie lenistwa totalnego. Wizja ojcowskiego kopa w zadek zazwyczaj przywołuje ją do porządku (i wtedy jest pilna) ale namówienie Majki na zrobienie czegoś bez potrzeby użycia gróźb karalnych zakrawa na niemożebność. Problem w tym, że cholera robi się coraz bardziej kochana, co prawidłowo czytać trzeba: cholera robi się coraz bardziej cwana i manipuluje nami jak chce. Potrafi cudnie się przymilać, opanowała do perfekcji sztukę uwodzenia babć i rodziny dalszej i naprawdę potrafi z tych skilli robić użytek. Starczy powiedzieć, że w portfelu ma więcej gotówki, niż ja i żona razem wzięci. Moja krew! :)</p>
<p>Co u Dorophy? A zaczęła znów pracować w Warcie, gdzie dorobiła się stanowiska eksperta (co niestety nie oznacza, że mogę rzucić swoją robotę i stać się utrzymankiem swojej żony) i ekspercko sobie dojeżdża z dwoma przesiadkami w jedną stronę. Pół dnia Doropha marnuje w autobusach ale za to dom ubezpieczony będziemy mieli na wszelkie sposoby i od wszelkich plag. Dorcia zmęczona jest bardzo (Gutek nie należy do dzieci niewymagających opieki) ale za to wieczorami zmienia się w istnego wampirofila i wciąga <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/True_Blood" title="A co to takiego?">True Blood</a>. Wciągam oczywiście tym samym i ja i muszę się z nią zgodzić — wampir Bill to przy wampirze Ericu dupa jeszcze bledsza, niż z bycia wampirem by wynikało. Ogólnie serial uznajemy za odjechany, piękny, cudny i w ogóle kojący nasze stargane codziennością nerwy. Nie ma to jak późnowieczorne obejrzenie zdrowej dawki posoki wymieszanej ze spermą i innymi płynami ustrojowymi. Hamerykanie wiedzą co dobre i jak to podać :). Z tego hamerykańskiego dziedzictwa dotarła do Dorophy też chęć postrzelania sobie z solidnych klameczek. Jest już umówiona z koleżanką (sic!) na wypadzik na strzelnicę i opróżnienie kilku magazynków z MP5 czy innego kałacha. O ile nie chce robić tego w domu — darz strzelnico Dorotko!</p>
<p>Co u mnie? A nadrabiam pourlopowe zaległości w pracy i próbuję jakoś zapanować nad szerzącym się w domu brakiem uznania dla mojej potrzeby grania (serio, zaczynam na poważnie myśleć o kupnie drugiego telewizora) czyli nic nowego i ekscytującego. Odwalam codzienną orkę i tyle. Poza tym zaczyna mnie dopadać potrzeba (kolejna :)) rzucenia palenia i przekupienia się w związku z tym gadżetem. Ano, myślę o kupieniu sobie iPada, rzuceniu w kąt fajek na najbliższe trzy-cztery lata czyli do kolejnej potrzeby gadżetowej i musu wręczenia sobie łapówki w tej postaci. Jeśli rzucacie czy macie zamiar rzucić szlugi — polecam tę metodę. U mnie zadziałała na piątkę z plusem. Na tyle dobrze, że muszę ją znów powtórzyć, co wiąże się z wpadnięciem czegoś fajnego w łapki. Grunt to dobrze się w życiu urządzić.</p>
<p>Ot tyle u nas. Jak widać niewiele. Rutyna, codzienność i narastająca potrzeba jej przełamania. Jakąś wycieczkę muszę rodzinie zorganizować albo może mały pożar w domu dla rozruszania towarzystwa… Się zobaczy, na szczęście pomysłów ci u nas dostatek.</p>
<p>PS. W ten weekend organizuję drugą sesję erpegów dla sześcio– siedmiolatków. Do babskiej drużyny dołączy chłopak! Oj, będzie się działo… Chyba zacznę na blogu zapiski z sesji publikować bo dzieciaki czasem wpadają na rewelacyjne pomysły a takie mieszane babsko-chłopskie towarzystwo będzie ich wylęgarnią na pewno :). Doropha już się śmieje, że jeszcze nieco na podwórku moi gracze o sesjach (no, do tej pory była jedna ale da Majek odbył i inne) poopowiadają i zaraz dzieciaki z całego bloku będą chciały grać. Na to już też mam pomysł — rodzice niech z kasy wyskakują (no co, zapewniam im nieco wolnego więc niech nie szemrają :)), najmie się na te trzy-cztery godzinki okoliczną świetlicę, przygotuje się co trzeba i JAZDA! O, to może być całkiem ciekawe doświadczenie…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/04/wiesci-gminne-i-rodzinne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wyjazdy i rozjazdy</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/03/wyjazdy-i-rozjazdy/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/03/wyjazdy-i-rozjazdy/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Mar 2010 07:19:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[CoSTa]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>
		<category><![CDATA[Życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4497</guid>
		<description><![CDATA[Od jakiegoś już czasu robię w swojej firmie za zwierzę detepowo-marketoidowe. Taki miks zafundowano mi po wylaniu mojego szefa, którego obowiązki musiały w związku z tym zejść w hierarchii nieco niżej (szkoda, że nie poszły za tym i pieniądze no ale cóż począć poza tupnięciem nóżką?) i dostało się kilku osobom po ich czasie pracy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Od jakiegoś już czasu robię w swojej firmie za zwierzę detepowo-marketoidowe. Taki miks zafundowano mi po wylaniu mojego szefa, którego obowiązki musiały w związku z tym zejść w hierarchii nieco niżej (szkoda, że nie poszły za tym i pieniądze no ale cóż począć poza tupnięciem nóżką?) i dostało się kilku osobom po ich czasie pracy dodatkowo. Ot sytuacja jakich wiele w korporacjach chciałoby się rzec. W czym więc problem?</p>
<p>W sumie prócz permanentnego braku czasu i zmęczenia tak po prawdzie to w niczym. Właśnie siedzę nad dwoma projektami, które jakoś budżetuję, ugaduję i w temacie których odbywam spotkania. A w międzyczasie się uczę. Dużo, szybko i w najlepszy możliwy sposób, bo na żywej tkance wydawanego na promocję pieniądza. I widzę, jak bardzo brakuje mi wykształcenia kierunkowego, znajomości terminów odpowiednich, pewnego obycia z marketingowymi tematami.</p>
<p>Skutkiem ubocznym zaczynają być wyjazdy i spotkania. To dla mnie, siedzącego do tej pory na dupie przed kompem i pielęgnującego hemoroidy kolesia — nowość. Nie to, żebym miał jakieś w kontaktach z ludźmi problemy ale wyjazd polegający na przejechaniu połowy Polski, godzinnym pogadaniu i powrocie to dla mnie do tej pory była kompletna strata czasu i strasznie dupne podejście do zarządzania zasobami. Przekonałem się jednak, że kiedy takie spotkanie zaczyna dotyczyć całkiem sporych budżetów, zaczyna być widać sens tego całego bujania się po świecie. Po prostu nie wszystko da się załatwić przez telefon czy Skype. Czasem spotkanie oko w oko jest po prostu niezbędne.</p>
<p>Zaczyna mnie to fascynować. Oderwanie granatem od komputera przez moją firmę początkowo traktowałem jak zamach na siebie i swoje zasiedziane królestwo. Jednak przekonawszy się naocznie, jak bardzo potrafi być taka zmiana inspirująca i motywująca, zaczynam rozumieć ideę karuzeli stanowisk. Zbyt długie siedzenie w jednym miejscu to prócz hemoroidów także spore samoograniczenie. I nawet jeśli niezbyt mi się to podoba czasami, muszę przyznać, że takie zmiany w życiu trzydziestopięciolatka to całkiem fajna sprawa.</p>
<p>Niestety są i mniej fajne skutki owych zmian. Maili już praktycznie nie czytam, bloga już praktycznie nie prowadzę, na jakiekolwiek zajęcia pozapracowe i związane z rodziną czasu i chęci po prostu brak. Zasuwanie za dwóch kończy się w jeden przewidywalny sposób: zmęczeniem. Sytuacja jest owszem mobilizująca ale po iluśtam godzinach zasuwania człowiek ma chęć na reset i niewiele więcej. Wczorajsze fragowanie w Killzone 2 to właśnie taki przyjemny sposób na odreagowanie i wyłączenie myślenia, w zamian zaś przynajmniej na krótko włącza się aparat bluzgania i wyzywania Voytassa od ostatnich za ciągłe wsadzanie śrutu w plecy :). Niezbyt to twórcze ale na twórczość po prostu nie mam ochoty.</p>
<p>Zapowiadają się w mojej pracowej „karierze” zmiany mniejsze i większe. Ciekawym bardzo, jakie będzie to miało przełożenie na dotychczasowy tryb życia. Póki co średnio mnie się te zapowiedzi zmian podobają. Stałe uczucie wypompowania i wynikająca z niego niechęć do robienia czegokolwiek nie są sposobem na życie. Jeśli dalej będzie to brnęło w jakimś nieustalonym kierunku, zapewne dokonam jakiejś małej pracowej rewolucji i albo zmienię robotę (idę do brata kopać rowy, płaci całkiem nieźle a robota ma same plusy :)), albo wydarzy się coś jeszcze innego. Ciekaw jestem bardzo, co to może być…</p>
<p>BTW — kto powiedział, że na klawiaturze iPhone nie da się pisać? Zapieprzam na tym aż miło patrzeć :). Wpis powstał dosłownie między przesiadkami…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/03/wyjazdy-i-rozjazdy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>21</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>27 lutego, jak co roku…</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/02/27-lutego-jak-co-roku-2/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/02/27-lutego-jak-co-roku-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 27 Feb 2010 15:52:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[CoSTa]]></category>
		<category><![CDATA[Urodziny]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4491</guid>
		<description><![CDATA[]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/02/20090227-urodziny.jpg" width="240" />
		</p><div id="attachment_2738" class="wp-caption aligncenter" style="width: 400px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/02/20090227-urodziny.jpg" title="I znów o rok starszy..."><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/02/20090227-urodziny.jpg" alt="" title="I znów o rok starszy..." width="390" height="624" class="size-full wp-image-2738" /></a><p class="wp-caption-text">I znów o rok starszy…</p></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/02/27-lutego-jak-co-roku-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>18</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

