Archiwa dla tagu: CoSTa

U papy CoSTy zmian ciąg dalszy

Wiem, wiem… Tydzień zdaje się nie dawa­łem znaku życia na blo­ga­sku. Cóż, cza­sem i tak bywa, że Połączony Front Sił Antyblogowych jak się zawiąże, to za cho­lerę nie chce się roz­wią­zać i pro­wa­dzi swoją szko­dliwą dzia­łal­ność na całego. Ostatnio pisa­łem o małych zmia­nach, jakie nastą­piły w mojej pracy i gene­ral­nie moich obo­wiąz­kach służ­bo­wych i nie tylko. Tydzień temu dosta­li­śmy wraz ze […]

3 Komentarzy  Czytaj →

U papy CoSTy się zmienia

Ojć, pozmie­niało mi się ostat­nio w robo­cie bar­dzo. Znaczy nie od razu ta zmiana zaj­dzie ale jest nie­unik­niona i to kwe­stia naj­bliż­szych tygo­dni. Ćwier­ka­łem i fej­so­wa­łem ostat­nio o tym, że wku­rzało mnie już mocno bycie w fir­nie kole­siem od wszyst­kiego, który i fol­de­rek poskłada, i agen­cję rekla­mową przy robo­cie przy­pil­nuje, i markę wypro­muje i w ogóle dia­bli wie­dzą co jesz­cze zrobi :). Problem w tym, […]

11 Komentarzy  Czytaj →

To ciężki tydzień był…

To był naprawdę ciężki tydzień dla mnie. W sumie z jed­nego względu: dużo, dużo, dużo, dużo, duuużo pracy, w wyko­na­niu któ­rej wcale nie pomógł wyjazd w dele­ga­cję. W sumie zaj­muję się aktu­al­nie nawet nie wiem iloma rze­czami jed­no­cze­śnie i zaczy­nam zali­czać kata­stro­falne lagi. A tego nie lubię jak jasna cho­lera — sły­ną­łem do tej pory z ter­mi­no­wo­ści ale przy nawale zle­ceń i zadań, który […]

8 Komentarzy  Czytaj →

Filipowa impreza czyli Mroczna Sobota

To był dosyć busy week­end. Z kate­go­rii tych męczą­cych ale też przy oka­zji męczą­cych przy­jem­nie cał­kiem. Sobota oka­zała się dniem szcze­gól­nie cięż­kim choć muszę przy­znać, że i Niedziela Bez Snu (no, do pew­nego momentu) też poka­zała mi, że już nie umiem tak jak kie­dyś jechać 48 godzin non stop tylko na kawie, papie­ro­sach i alko­holu pogry­za­nego mię­chem. W […]

3 Komentarzy  Czytaj →

Przedurlopowo mi

Jutro roz­po­czy­nam krótki bo krótki ale w zamy­śle mocno inten­sywny urlop. Zawsze moje przed­ur­lo­powe dni wypeł­nione są górą roboty, która oczy­wi­ście musi być zro­biona przed wyjaz­dem bo prze­cież nie można tego tygo­dnia czy dwóch pocze­kać i zro­bić ulotkę czy ety­kietę jak czło­wiek. Efekt jest taki, że robię trzy tony rze­czy dzien­nie a każdą na odwal się bo gdybym […]

3 Komentarzy  Czytaj →

Co tam panie w polityce…

Ciężko orzec, czemu ma słu­żyć cisza wybor­cza ale tym razem nie zamie­rzam się wybo­rami gorącz­ko­wać. Są nudne jak flaki z ole­jem, oby­dwaj kan­dy­daci dla mnie nie­ak­cep­to­walni więc zwy­cza­jowo będę wybie­rał mniej­sze zło. Kiedyś dla odmiany z chę­cią wybrał­bym więk­sze dobro ale cóż, jak się nie ma co się lubi to się wybiera, co się ma. Tydzień pra­wie nie […]

5 Komentarzy  Czytaj →

Dzień Ojca

Tak się jakoś w życiu zło­żyło, że jestem ojcem. Aktualnie dwójki dzieci (o tylu wiem przy­naj­mniej). Tak się jakoś też składa, że na dziś usta­no­wiono datę wyda­rze­nia zwa­nego w wiszą­cym u nas w kuchni kalen­da­rzu „Dzień Ojca”. Cóż, zda­rza się. Życze­nia dosta­łem of Gutka remote via mama aka Dorota. Starsza córa mnie olała i może ktoś jej przy­po­mni, że powinna dziś […]

29 Komentarzy  Czytaj →

Wieści gminne i rodzinne…

Oj długo się na blogu nie odzy­wa­łem. Za długo. Tematów na wpisy mam od groma i tro­chę ale jak to zwy­kle bywa — z cza­sem są pro­blemy a i chęci po cało­dzien­nej tyrance jakoś mało. Znacie to sami naj­le­piej z autop­sji więc nie ma co się roz­pi­sy­wać. Króciutki może rapor­cik złożę, co się u nas tak wła­ści­wie wypra­wia. Gutek nam […]

1 Komentarz Czytaj →

Wyjazdy i rozjazdy

Od jakie­goś już czasu robię w swo­jej fir­mie za zwie­rzę detepowo-marketoidowe. Taki miks zafun­do­wano mi po wyla­niu mojego szefa, któ­rego obo­wiązki musiały w związku z tym zejść w hie­rar­chii nieco niżej (szkoda, że nie poszły za tym i pie­nią­dze no ale cóż począć poza tup­nię­ciem nóżką?) i dostało się kilku oso­bom po ich cza­sie pracy dodat­kowo. Ot sytu­acja jakich wiele w korporacjach […]

21 Komentarzy  Czytaj →

27 lutego, jak co roku…

18 Komentarzy  Czytaj →