Wiem, wiem… Tydzień zdaje się nie dawałem znaku życia na blogasku. Cóż, czasem i tak bywa, że Połączony Front Sił Antyblogowych jak się zawiąże, to za cholerę nie chce się rozwiązać i prowadzi swoją szkodliwą działalność na całego. Ostatnio pisałem o małych zmianach, jakie nastąpiły w mojej pracy i generalnie moich obowiązkach służbowych i nie tylko. Tydzień temu dostaliśmy wraz ze […]
U papy CoSTy się zmienia
Ojć, pozmieniało mi się ostatnio w robocie bardzo. Znaczy nie od razu ta zmiana zajdzie ale jest nieunikniona i to kwestia najbliższych tygodni. Ćwierkałem i fejsowałem ostatnio o tym, że wkurzało mnie już mocno bycie w firnie kolesiem od wszystkiego, który i folderek poskłada, i agencję reklamową przy robocie przypilnuje, i markę wypromuje i w ogóle diabli wiedzą co jeszcze zrobi :). Problem w tym, […]
To ciężki tydzień był…
To był naprawdę ciężki tydzień dla mnie. W sumie z jednego względu: dużo, dużo, dużo, dużo, duuużo pracy, w wykonaniu której wcale nie pomógł wyjazd w delegację. W sumie zajmuję się aktualnie nawet nie wiem iloma rzeczami jednocześnie i zaczynam zaliczać katastrofalne lagi. A tego nie lubię jak jasna cholera — słynąłem do tej pory z terminowości ale przy nawale zleceń i zadań, który […]
Filipowa impreza czyli Mroczna Sobota
To był dosyć busy weekend. Z kategorii tych męczących ale też przy okazji męczących przyjemnie całkiem. Sobota okazała się dniem szczególnie ciężkim choć muszę przyznać, że i Niedziela Bez Snu (no, do pewnego momentu) też pokazała mi, że już nie umiem tak jak kiedyś jechać 48 godzin non stop tylko na kawie, papierosach i alkoholu pogryzanego mięchem. W […]
Przedurlopowo mi
Jutro rozpoczynam krótki bo krótki ale w zamyśle mocno intensywny urlop. Zawsze moje przedurlopowe dni wypełnione są górą roboty, która oczywiście musi być zrobiona przed wyjazdem bo przecież nie można tego tygodnia czy dwóch poczekać i zrobić ulotkę czy etykietę jak człowiek. Efekt jest taki, że robię trzy tony rzeczy dziennie a każdą na odwal się bo gdybym […]
Co tam panie w polityce…
Ciężko orzec, czemu ma służyć cisza wyborcza ale tym razem nie zamierzam się wyborami gorączkować. Są nudne jak flaki z olejem, obydwaj kandydaci dla mnie nieakceptowalni więc zwyczajowo będę wybierał mniejsze zło. Kiedyś dla odmiany z chęcią wybrałbym większe dobro ale cóż, jak się nie ma co się lubi to się wybiera, co się ma. Tydzień prawie nie […]
Dzień Ojca
Tak się jakoś w życiu złożyło, że jestem ojcem. Aktualnie dwójki dzieci (o tylu wiem przynajmniej). Tak się jakoś też składa, że na dziś ustanowiono datę wydarzenia zwanego w wiszącym u nas w kuchni kalendarzu „Dzień Ojca”. Cóż, zdarza się. Życzenia dostałem of Gutka remote via mama aka Dorota. Starsza córa mnie olała i może ktoś jej przypomni, że powinna dziś […]
Wieści gminne i rodzinne…
Oj długo się na blogu nie odzywałem. Za długo. Tematów na wpisy mam od groma i trochę ale jak to zwykle bywa — z czasem są problemy a i chęci po całodziennej tyrance jakoś mało. Znacie to sami najlepiej z autopsji więc nie ma co się rozpisywać. Króciutki może raporcik złożę, co się u nas tak właściwie wyprawia. Gutek nam […]
Wyjazdy i rozjazdy
Od jakiegoś już czasu robię w swojej firmie za zwierzę detepowo-marketoidowe. Taki miks zafundowano mi po wylaniu mojego szefa, którego obowiązki musiały w związku z tym zejść w hierarchii nieco niżej (szkoda, że nie poszły za tym i pieniądze no ale cóż począć poza tupnięciem nóżką?) i dostało się kilku osobom po ich czasie pracy dodatkowo. Ot sytuacja jakich wiele w korporacjach […]

