Archiwa dla tagu: Doropha

Już prawie blachara :)

Zero błę­dów! Teoria zdana na pią­teczkę a teraz czas na prak­tykę… O czym piszę? A o doro­pho­wej nauce jeż­dże­nia pojaz­dami mecha­nicz­nymi. Trwa ta nauka już zdaje się od wrze­śnia i skoń­czyć się nie może. Dziś moja powoli ucząca się mał­żo­winka odha­czyła przy­naj­mniej pierw­szy etap — teo­rię śmi­gnęła tak, że tylko kurz pozo­stał. Ale wyzwa­niem będzie uczona przez ostatni […]

4 Komentarzy  Czytaj →

Technologia i problemy

Hand Down

Między poran­nym myciem zębów a wcią­ga­niem maj­tek na dupę, wzięła i wywią­zała się mię­dzy mną a Dorophą mała utarczka słowna zakoń­czona fochem żony i moimi krót­kimi prze­my­śle­niami O Naturze Technologicznej Wszechrzeczy, któ­rymi posta­na­wiam się oto podzie­lić. Tak k’potomności. O co poszło? O dro­biazg pozor­nie nic nie zna­czący – ot o syn­chro­ni­za­cję iPoda. Jakoś tak bowiem się zło­żyło, że żonka zachciała w końcu muzykę […]

5 Komentarzy  Czytaj →

Doropha na zakręcie!

Nauka jazdy

To się musiało w końcu stać. Musiało się wyda­rzyć i musiało spaść na nie­spo­dzie­wa­jący się tego, piękny, roz­le­gły acz plu­ska­jący się ponoć w kry­zy­sie świat. Kryzys, o któ­rym teraz wspo­mi­nam, daleko prze­wyż­sza zagro­że­niem wszystko, co od czasu upadku Związku Radzieckiego się wyda­rzyło. Ten stan per­ma­net­nego zagro­że­nia dopiero nad­ciąga ale już teraz wyci­ska łzy z oczu. Doropha otóż zaczęła wku­wać na […]

7 Komentarzy  Czytaj →

Wampirzego najlepszego!

Najlepszego Dorciu!

Ha! Doropha ma dziś uro­dziny! Gdybym powie­dział które, pew­nie nie­miał­bym po co do domu wra­cać. Na Fejsbooku czy innej Naszej Klasie daty oczy­wi­ście stoją aż miło patrzeć ale gdzie tam, na głos nie można wypo­wia­dać ale też ponie­kąd to rozu­miem — jak się ma w licz­bie zali­czo­nych lat przy­naj­mniej jedną szóstkę, to zaczyna się robić diabelsko… […]

Komentuj Czytaj →

Szkolny festyn

2011.05.28 - Festyn w szkole

No i ruszy­li­śmy na szkolny festyn rodzinny. Majka prze­brana za nieco nie­śre­dnio­wieczną damę dworu ale co tam, ważne, że szpada była i można się było napa­rzać. A bo festyn miał jako temat prze­wodni śre­dnio­wieczne rycer­stwo, zamki, kró­lów i co tam jesz­cze. Ogólnie — fajna imprezka, na któ­rej poszło sporo żar­cia (Doropha strze­liła cia­sto mar­chew­kowe do wspól­nej puli), nieco picia […]

2 Komentarzy  Czytaj →

Spacery różne

2011.05.16 - Spacery różne

Foteczki z kilku naszych ostat­nich (i nieco odle­glej­szych) spa­cer­ków. W rolach głów­nych Gucio ze wzglę­dów oczy­wi­stych. Otóż jeste­śmy wyga­niani z domu na spa­cery i nie mając kogo foto­gra­fo­wać, tra­fia cią­gle na syna. Nie to, żeby mu się nie podo­bało ale zaczyna z naszej gale­rii wiać nudą :). Tak czy ina­czej, Gucia w rodzi­nie ponoć nigdy dosyć więc dostar­czam świeżą por­cję młodego. […]

Komentuj Czytaj →

Jak nie urok, to sraczka

Wróciliśmy już na dobre do domu. Młody ma się z dnia na dzień coraz lepiej i widać po nim, że nic nie widać. Znaczy oczy­wi­ście ma jesz­cze ślady i pew­nie będą scho­dziły jesz­cze jakiś czas ale nie sądzę, by jakieś trwałe bli­zny mu zostały czy też jakieś inne wre­doc­twa. W ponie­dzia­łek mie­li­śmy wizytę kon­tro­lną i lekarz stwier­dził, że wszystko ma […]

5 Komentarzy  Czytaj →

Co robić z dzieckiem wieczorami?

Wszyscy rodzice to znają — nad­cho­dzi wie­czór, przy­bywa nie­od­parta chęć pie­prz­nię­cia wszyst­kiego w kąt i uło­że­nia koń­czyn dol­nych w pozy­cji hory­zon­tal­nej, naj­le­piej nieco powy­żej głowy. Pojawia się wtedy głę­bo­kie prze­ko­na­nie o potrze­bie sprze­da­nia jed­nego dziecka bo z udu­sze­nia nie­stety nie ma jakichś więk­szych niż święty spo­kój pro­fi­tów. Wszyscy rodzice dosko­nale wie­dzą, że to wła­śnie pod wie­czór w dzie­ciaki wstę­puje jakiś demon, […]

3 Komentarzy  Czytaj →

Co tam się u nas wyprawia?

Alinka i da Majek w sklepie z przebraniami

Nie odzy­wa­łem się bar­dzo, bar­dzo długo. Ogromne prze­pra­szam dla wszyst­kich (tych kilku rap­tem) zain­te­re­so­wa­nych za to nie­kle­pa­nie. Jak się oka­zuje jed­nak kogoś jesz­cze losy tej naszej pod­sta­wo­wej komórki spo­łecz­nej inte­re­sują i po kilku mailach z pyta­niem „WTF, żyje­cie?” pędzę z odpo­wie­dzią: żyjemy. A życie nasze wyglą­dało ostat­nimi czasy mniej wię­cej tak: Ja sie­dzia­łem wciąż w robo­cie, z któ­rej wra­ca­łem total­nie zmę­czony a ogólne […]

7 Komentarzy  Czytaj →

„Osiem” brzmi całkiem dziarsko

My. Zaobrączkowani.

Osiem lat temu moja lep­sza połowa powie­działa mnie swoje sakra­men­talne „tak”, na co ja odpar­łem ze swadą i przy­tu­pem „ależ ofcoz kocha­nie moje jedyne, co tak będziemy się licy­to­wali, prze­cież nie po to ścią­gnę­li­śmy ludzi z dia­bli wie­dzą jak dale­kich regio­nów Europy, nie po to naj­mo­wa­li­śmy ten nie­grze­szący urodą hote­lik w Stalowej Woli na kil­ka­dzie­siąt nie­na­pi­tych paszcz, bym […]

9 Komentarzy  Czytaj →