Archiwa dla tagu: Doropha

Co tam się u nas wyprawia?

Alinka i da Majek w sklepie z przebraniami

Nie odzy­wa­łem się bar­dzo, bar­dzo długo. Ogromne prze­pra­szam dla wszyst­kich (tych kilku rap­tem) zain­te­re­so­wa­nych za to nie­kle­pa­nie. Jak się oka­zuje jed­nak kogoś jesz­cze losy tej naszej pod­sta­wo­wej komórki spo­łecz­nej inte­re­sują i po kilku mailach z pyta­niem „WTF, żyje­cie?” pędzę z odpo­wie­dzią: żyjemy. A życie nasze wyglą­dało ostat­nimi czasy mniej wię­cej tak: Ja sie­dzia­łem wciąż w robo­cie, z któ­rej wra­ca­łem total­nie zmę­czony a ogólne […]

7 Komentarzy  Czytaj →

„Osiem” brzmi całkiem dziarsko

My. Zaobrączkowani.

Osiem lat temu moja lep­sza połowa powie­działa mnie swoje sakra­men­talne „tak”, na co ja odpar­łem ze swadą i przy­tu­pem „ależ ofcoz kocha­nie moje jedyne, co tak będziemy się licy­to­wali, prze­cież nie po to ścią­gnę­li­śmy ludzi z dia­bli wie­dzą jak dale­kich regio­nów Europy, nie po to naj­mo­wa­li­śmy ten nie­grze­szący urodą hote­lik w Stalowej Woli na kil­ka­dzie­siąt nie­na­pi­tych paszcz, bym […]

9 Komentarzy  Czytaj →

Budma, Budma i po Budmie czyli co u nas

Skończyło się. Nareszcie wzięło i się skoń­czyło coś, przez co ostatni mie­siąc z okła­dem spę­dzi­łem prak­tycz­nie sie­dząc w pracy i zawa­la­jąc wszystko inne — od życia rodzin­nego poczy­na­jąc na bie­ga­niu na tre­ningi aikido koń­cząc. Półtora mie­siąca wycią­gnięte z życio­rysu. I po co? I po to, by na kilka godzin zająć czymś ludzi, któ­rzy z nami i tak han­dlo­wać będą bo robimy im sta­ty­stycz­nie z 30% […]

13 Komentarzy  Czytaj →

To ciężki tydzień był…

To był naprawdę ciężki tydzień dla mnie. W sumie z jed­nego względu: dużo, dużo, dużo, dużo, duuużo pracy, w wyko­na­niu któ­rej wcale nie pomógł wyjazd w dele­ga­cję. W sumie zaj­muję się aktu­al­nie nawet nie wiem iloma rze­czami jed­no­cze­śnie i zaczy­nam zali­czać kata­stro­falne lagi. A tego nie lubię jak jasna cho­lera — sły­ną­łem do tej pory z ter­mi­no­wo­ści ale przy nawale zle­ceń i zadań, który […]

8 Komentarzy  Czytaj →

Co tam panie w polityce…

Ciężko orzec, czemu ma słu­żyć cisza wybor­cza ale tym razem nie zamie­rzam się wybo­rami gorącz­ko­wać. Są nudne jak flaki z ole­jem, oby­dwaj kan­dy­daci dla mnie nie­ak­cep­to­walni więc zwy­cza­jowo będę wybie­rał mniej­sze zło. Kiedyś dla odmiany z chę­cią wybrał­bym więk­sze dobro ale cóż, jak się nie ma co się lubi to się wybiera, co się ma. Tydzień pra­wie nie […]

5 Komentarzy  Czytaj →

Dzień Matki aka da Majek zapodaje

da Majek gwiazdą

Jutro Dzień Matki. To taki dzień, w któ­rym odłamy rodziny star­sze i młod­sze udają, że poma­gają żeń­skiemu odła­mowi rodziny w codzien­nych jego obo­wiąz­kach i przy oka­zji pobu­dzają nieco popyt na kwiaty, czym repe­rują nieco nad­szarp­nięty budżet naszego pań­stwa. Generalnie jest to dzień, w któ­rym mamom powinno się robić dobrze. Na różne spo­soby. Jednym z nich jest wysta­wia­nie przez pocie­chy, za pomocą […]

5 Komentarzy  Czytaj →

Wieści gminne i rodzinne…

Oj długo się na blogu nie odzy­wa­łem. Za długo. Tematów na wpisy mam od groma i tro­chę ale jak to zwy­kle bywa — z cza­sem są pro­blemy a i chęci po cało­dzien­nej tyrance jakoś mało. Znacie to sami naj­le­piej z autop­sji więc nie ma co się roz­pi­sy­wać. Króciutki może rapor­cik złożę, co się u nas tak wła­ści­wie wypra­wia. Gutek nam […]

1 Komentarz Czytaj →

Blog umarł aka pierwsze da Majkas RPG ever

Masakra. Tak jed­nym sło­wem mógł­bym opi­sać to, co dzieje się w naszej rodzi­nie ostat­nio. Mnóstwo zmian, kom­pletny brak czasu na cokol­wiek, per­ma­nentne zmę­cze­nie i nie­wy­spa­nie… W sumie jest nor­mal­nie i nie dzieje się nic, czego nie można by się było spo­dzie­wać w rodzi­nie z dwójką dzie­cia­ków, z czego jedno jest cho­ro­wite a dru­gie dzie­wię­cio­ki­lo­wym nowo­rod­kiem, nie­mniej zwala się na nasz łeb coraz więcej […]

4 Komentarzy  Czytaj →

To był ciężki tydzień

Nieźle, ostatni wpis na blogu miał miej­sce sie­dem dni temu… Co się stało, że przez tydzień prak­tycz­nie tu nie zaglą­da­łem i nie pisa­łem zwy­cza­jo­wych głu­pot? Ano praca mnie dopa­dła. Ciężka, po 11–12 godzin dzien­nie sie­dze­nia przed kom­pu­te­rem i skła­da­nia róż­nych rze­czy na gwałt. Tydzień cze­goś takiego potrafi wykoń­czyć, powia­dam Wam… Już nie­ba­wem roz­po­czy­nają się ważne dla firmy, w której […]

2 Komentarzy  Czytaj →

Zmartwychwstanie? Chyba jeszcze nie.

Ano tak, blo­ga­sek zaległ odło­giem a ja czuję się w obo­wiązku powia­do­mić, dla­czego tak się ostat­nio dzieje, że tu się wła­ści­wie nic nie dzieje. W sumie całość wywodu można spro­wa­dzić do jed­nego słowa: dzieci. Obydwa nasze szkraby ostat­nio mocno dały się nam we znaki (zna­czy Dorocie szcze­gól­nie, ja ucie­kam jak tylko się da naj­da­lej od oko­ło­dzie­cio­wych obo­wiąz­ków), a że […]

6 Komentarzy  Czytaj →