odbył się reinstall wszystkiego. moje 200 gigabajtów twardej powierzchni wypełnionej dobrem wszelakim zostało dla pewności zaorane, partycje pościągane i pozakładane na nowo i nic już nie ma prawa się psuć. świeżutki windows dostał poootężnego kopa wydajnościowego a dzisiejsza instalacja ubuntu dappera bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. czemu? bo zdaje się, że jakieś masywne update się dokonało od ostatniego mojego […]
basta! ileż można chorować?
to już przechodzi wszelkie ludzkie pojęcie. obydwie moje laski są nieuleczalne. może trochę statystyk: doropha coś tam sobie przenosiła i dostała wolny… cały przyszły tydzień plus zastrzyki w dupsko. znaczy — coś chyba poważnego. ma leżeć plackiem i się nie ruszać. daaaamn… da majek nie dostał zastrzyków w dupsko co prawda ale dzielnie kontynuuje swój serial pod tytułem: „byłam […]
wirus atakuje. i to solidnie.
doropha chora. da majek chory. ja jeszcze się trzymam choć dalibóg nie wiem jak przy tak zmasowanym ataku. doropha rozpoczęła jakoś w środku tygodnia. objawy takie jak zwykle: gorączka, ogólne osłabienie i takie tam. problem pojawił się dnia następnego, kiedy to gorączka za diabła odejść nie chciała. i tak, drodzy moi, moja żona gorączkuje w sumie do dziś, choć już […]
powalony dzień
wczoraj to był dopiero powalony dzień… zaczęło się niewinnie, czyli od spóźnienia do roboty (jakoś zawsze się spóźniam cholera), potem kończyłem przeprowadzkę swojego biura (o tym w następnym wpisie będzie) i instalowałem sprzęt. bite półtorej godziny ciągnięcia kabli i robienia rzeczy różnych, by cała ta elektronika nie wyglądała tak paskudnie jak wygląda od dupy strony, czyli od tylniej […]
moja żona czyta blogi
żona moja czyta blogi. okej, świat się od tego nie zawali ale to i tak dla mnie pewne zaskoczenie. w sumie nie wiem dlaczego ale nie wyobrażałem sobie do tej pory żony mojej śledzącej z wypiekami na twarzy historie przewijające się przez jej kilka ulubionych blogów. być może ulegnie moim namowom i kiedyś opisze tych kilka jej zdaniem najciekawszych […]
przyjemne zaskoczenie po ciężkiej pracy
kategoria „rodzinna” jak najbardziej chyba pasuje do tego wpisu. ale nie będzie w sumie o rodzinie. będzie za to o tym, co rodzina w postaci żony może zafundować steranemu robotą i obitemu przez los i życie mężowi. wchodzę sobie oto dziś po pracy do domu i widzę… nie, nie półnagą żonę w pozie sugerującej bardzo wiele. to zapewnie i owszem ale nieco później :). […]

