<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>CoSTa&#039;s Family Page &#187; Dramat</title>
	<atom:link href="http://costa.info.pl/tag/dramat/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://costa.info.pl</link>
	<description>Nas dwóch, one dwie plus cała reszta gangu zwanego Rodziną.</description>
	<lastBuildDate>Sun, 06 May 2012 09:24:40 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.2</generator>
		<item>
		<title>Vicky Cristina Barcelona</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/05/vicky-cristina-barcelona/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/05/vicky-cristina-barcelona/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 04 May 2010 14:14:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Dramat]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4598</guid>
		<description><![CDATA[<script type='text/javascript' src='http://costa.info.pl/wp-includes/js/jquery/jquery.js?ver=1.7.1'></script>
Ten film leżał w naszych rodzinnych ToDosach filmowych naprawdę długo. Płytkę jakiś czas temu przytargała zdaje się żona (chyba że płytka trafiła do nas via prasa kobieca kupowana na Zachodzie (a więc w Jeleniej Górze:)) przez babcię Wulę i wykonała trzystukilometrową podróż do naszych włości — diabli wiedzą jak było) i tak sobie ta płytka [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ten film leżał w naszych rodzinnych ToDosach filmowych naprawdę długo. Płytkę jakiś czas temu przytargała zdaje się żona (chyba że płytka trafiła do nas via prasa kobieca kupowana na Zachodzie (a więc w Jeleniej Górze:)) przez babcię Wulę i wykonała trzystukilometrową podróż do naszych włości — diabli wiedzą jak było) i tak sobie ta płytka leżała nieruszana a wszelkie napomknięcia Dorophy o obejrzeniu w końcu jej zawartości zbywałem jakimś kolejnym filmem z zombie czy wampirami w roli głównej. Jednak dwa sezony True Blood wzięły i śmignęły i w końcu stało się nieuniknione — DVD w czytniku PS3 wylądowało (bajdełej, śliczny upscaling ta konsola czyni, serio). Od kiedy tylko płytka pojawiła się w naszym domu, jakoś znielubiłem ją i nie miałem ochoty wsadzać jej w żaden otwór, by wyświetlić. Nie przekonywało mnie nazwisko reżysera, nie nęciły jakoś szczególnie nazwiska odtwórczyń głównych ról kobiecych a i telewizyjne reklamówki nijak nie przekonały mnie, że oto będziemy mieli crossover Allena z Almodovarem.</p>
<p>I wiecie co? Miałem rację. Wczoraj film obejrzeliśmy i… Kompletne, totalne, masakryczne rozczarowanie. Układałem sobie recenzję tego filmu długo i pracowicie w mojej mało mieszczącej ostatnio głowie ale i tak wszystko się tam sprowadzało do jednego stwierdzenia: ten film to w całości dzieło żałośnie nieporadne.</p>
<p>Nieporadna jest fabuła wyglądająca na sklejoną naprędce przez ucznia stażysty jakiegoś pośledniego pisarza. Nieporadny jest scenariusz, którego napisanie musiało boleć Woodiego bardzo. Nieporadnie są poprowadzone przez reżysera (oj psuje nam się Woody na starość) postacie, nieporadne dialogi wsadził w ich usta a gra aktorska tylko odzwierciedla nieporadność całej konstrukcji.</p>
<p>Ten film jest po prostu bardzo, bardzo słaby praktycznie pod każdym względem.</p>
<p>A boli to tym bardziej, że ma się wrażenie odwalenia chałtury przez reżysera i samych aktorów/aktorki. Narracja prowadzona zza planu przez narratora totalnie rozkłada każdą możliwość zagrania czegoś. Ot choćby banalna scena, w której Juan chce se pomiziać stopą nogę Christiny i biedaczek nie trafia, przez mizia biedną Vicky, co można było rozegrać ładnie i zgrabnie zostawiając nieco swobody aktorom… Nie, nawet ta bzdurna scena musi być przez narratora opowiedziana, aktorstwo tym samym zabite a wszelkie ewentualne emocje targające widzem na dzieńdobry ubite u samych ich początków. Serio, pomysł na realizację jest tak totalnie skopany, że aż przykro patrzeć.</p>
<p>Nudnawą całość ratuje nieco Penelope Cruz, która jest śliczna, która miała w filmie być neurotyczną muzą i przekleństwem malarza Juana. Tyle w zamyśle ale Woody ten najbardziej energetyczny dla filmu wątek skopał tak koncertowo, że aż oczy bolą. Ta para miała rozsadzić ten film, ten toksyczny związek miał wprowadzić nie nutę a całą symfonię kojarzonego z południową namiętnością szaleństwa… Tyle w założeniu bo choć Penelopa się starała jak mogła i w tym filmie zdecydowanie zagrała pierwsze aktorskie skrzypce (co nie znaczy, że nie widzieliśmy jej lepszych kreacji), to jednak fundamentalne scenariuszowe braki położyły cały ten zamysł na łopatki i z południowego ognia zrobił rozmemłaną papkę w niestrawnym stylu.</p>
<p>Dialogi są fatalne, grze aktorów brakuje ognia (jedna Penelopa nie dała rady uciągnąć całego filmu), fabuła jest banalna do strzykania w kościach, zdjęcia OK choć bez rewelacji, takoż i dźwięk. To film mocno poniżej przeciętnej a ocenę, którą mu zaraz wystawię podbija tylko i wyłącznie uroda Penelopy, która cudną kobietą jest i jako jedyna sprawiała na ekranie wrażenie autentycznej. Reszta nie potrafiła w beznadziejny skrypt tchnąć choć odrobinę życia i ja się w sumie im nie dziwię. Dziwię się, że mając przed oczami scenariusz, w ogóle zgodzili się uczestniczyć w tej chałturze. No ale czegóż nie potrafi zdziałać magia nazwiska reżysera, prawda? Nawet ewidentna wpadka będzie dostawała bóg raczy wiedzieć skąd wzięte pochlebne recenzje.</p>
<p>Mnie i Dorocie się ten film po prostu nie podobał. Oglądaliśmy wcześniejsze filmy Allena, oglądaliśmy Penelopę potrafiącą u Almodovara robić na ekranie rzeczy cudowne, widzieliśmy Johansson grającą doskonale… I z perspektywy tego, czym ten film mógł być mówimy: ten film tym nie jest.</p>
<p>Ocena w skali 1–10: <strong>3</strong></p>
<p><a href="http://www.imdb.com/title/tt0497465/" title="Film w serwisie imdb.com">Film w serwisie imdb.com</a><br />
<a href="http://www.filmweb.pl/f405077/Vicky+Cristina+Barcelona,2008" title="Film w serwisie Filmweb.pl">Film w serwisie Filmweb.pl</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/05/vicky-cristina-barcelona/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Love — Trailer</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/11/love-trailer/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/11/love-trailer/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 02 Nov 2009 11:55:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Download]]></category>
		<category><![CDATA[Dramat]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Filmik]]></category>
		<category><![CDATA[Sci-Fi]]></category>
		<category><![CDATA[Trailer]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4059</guid>
		<description><![CDATA[O kurczę, ależ mam chrapkę na obejrzenie tego filmu… Znów kosmos, znów sam na sam z czasem, materią i problemem przeżycia ale wygląda to na radykalnie odmienne podejście do tematu, niż mocno zalatujące Solaris prezentowane w Moon. Niemniej wygląda to obiecująco bardzo. Poniżej trailer filmu Love zajumany ze stron Apple tak, by ludzie bez QuickTime [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>O kurczę, ależ mam chrapkę na obejrzenie tego filmu… Znów kosmos, znów sam na sam z czasem, materią i problemem przeżycia ale wygląda to na radykalnie odmienne podejście do tematu, niż mocno zalatujące Solaris prezentowane w <a href="http://www.apple.com/trailers/sony/moon/" title="Obejrzyj trailer">Moon</a>. Niemniej wygląda to obiecująco bardzo. Poniżej trailer filmu Love zajumany <a href="http://www.apple.com/trailers/lions_gate/love/" title="Obejrzyj teaser filmu Love">ze stron Apple</a> tak, by ludzie bez QuickTime też mogli sobie obejrzeć.</p>
<p><embed src='http://costa.info.pl/mediaplayer/player.swf' width='410' height='232' bgcolor='undefined' allowscriptaccess='always' allowfullscreen='true' flashvars='description=Love - Teaser&#038;file=http://dl.getdropbox.com/u/1944692/Trailery-filmy/2009.11.02-Love-Teaser-iPhone.m4v&#038;image=http://dl.getdropbox.com/u/1944692/Trailery-filmy/2009.11.02-Love-Teaser-poster.jpg&#038;link=http://www.apple.com/trailers/lions_gate/love/&#038;title=Love - Teaser&#038;backcolor=FFFFFF&#038;linktarget=_blank&#038;controlbar=over' /></p>
<p><a href="http://dl.getdropbox.com/u/1944692/Trailery-filmy/2009.11.02-Love-Teaser-iPhone.m4v" title="Pobierz / obejrzyj film">Pobierz / obejrzyj film</a> (m4v; 13,5mb)</p>
<p>Z opisu filmu podanego na stronie jabłka:</p>
<blockquote><p>After losing contact with Earth, Astronaut LEE MILLER becomes stranded in orbit alone aboard the International Space Station. As time passes and life support systems dwindle, Lee battles to maintain his sanity — and simply stay alive. His world is a claustrophobic and lonely existence, until he makes a strange discovery aboard the ship.</p></blockquote>
<p>Brzmi dobrze. Strasznie ciekaw jestem wykonania…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/11/love-trailer/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>czas kaczyńskich — czas chamstwa</title>
		<link>http://costa.info.pl/2006/02/czas-kaczy-skich-czas-chamstwa/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2006/02/czas-kaczy-skich-czas-chamstwa/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 27 Feb 2006 16:06:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Dom]]></category>
		<category><![CDATA[Dramat]]></category>
		<category><![CDATA[Gra]]></category>
		<category><![CDATA[Pop]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[jestem oburzony tym, na co pozwalają sobie przedstawiciele obecnej władzy. chamstwo i prostactwo wyłażące na każdym kroku z tych ludzi zaczyna przybierać formę arogancji wręcz. o co mi się rozchodzi? o drobny zdawałoby się incydent, jaki miał miejsce po przesłuchaniu jarka kaczyńskiego w sprawie afery fozz. incydent zdawałoby się nieistotny ale doskonale świadczący o poziomie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>jestem oburzony tym, na co pozwalają sobie przedstawiciele obecnej władzy. chamstwo i prostactwo wyłażące na każdym kroku z tych ludzi zaczyna przybierać formę arogancji wręcz. o co mi się rozchodzi?</p>
<p>o drobny zdawałoby się incydent, jaki miał miejsce po przesłuchaniu jarka kaczyńskiego w sprawie afery fozz. incydent zdawałoby się nieistotny ale doskonale świadczący o poziomie najzwyklejszego chamstwa i niebezpiecznej już manii prześladowczej. pokrótce sprawę opisał jacek żakowski w dzisiejszej wyborczej, w formie elektronicznej całość wypowiedzi żakowskiego można znaleźć <a title="komentarz żakowskiego do całego wydarzenia" href="http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,3184686.html">tutaj</a>.</p>
<p>zachęcam do zapoznania się z tą krótką opinią. o ile żakowskiego lubię średnio (okej, dziennikarze nie są od lubienia ale styl faceta czasem mnie irytuje), o tyle całą jego wypowiedź popieram w pełnej rozciągłości. dodatkowo, o ile żakowski nie może nazywać rzeczy po imieniu, o tyle ja na swojej stronie mogę sobię na to pozwolić i właśnie mam zamiar to uczynić.</p>
<p>chamstwo, buta i prostactwo tych ludzi zaczyna porażać. ponoć to ludzie wykształceni ale w kwestii zachowania choćby podstawowych kanonów kultury — kompletna porażka. nie wiem, czy to wpoiły tym ludziom ich matki i ojcowie w procesie wychowania. mogę tylko snuć domysły a póki co za mało mam danych by się na czymś sensownym oprzeć. stawiam raczej na bardziej prozaiczną przyczynę: sławetne <b>teraz kurwa my</b>. wedle tej ideologii nikt z definicji nie dorasta do „poziomu” braciszków i wierchuszki naszego kraju w ogólności. doskonale się w to komponuje równie sławetne <b>spieprzaj dziadu</b> w wykonaniu któregoś z braciszków. żadnego szacunku, dla nikogo kto nie stoi wyżej w hierarchii władzy. teraz my i tylko my a reszta to motłoch, który można dowolnie obrażać i mieć o tymże motłochu takie a nie inne zdanie.</p>
<p>to można by jeszcze wybaczyć zwykłym chamstwem. problemy zaczynają się, gdy do tego wszystkiego dochodzi paranoja i wygodne dzielenie świata na białe i czarne, na „ci z układu” i „nasi”. a kiedy za tym zaczynają iść czyny (a powoli zaczynają) to już zaczyna się robić niebezpiecznie. kolesie z prawie pełnią władzy, traktujący przeciwników politycznych (i nie tylko ich a każdego kto ma odmienne zdanie) jak wrogów, których należy zniszczyć za wszelką cenę (taaak, polowanie zacznie się gdy powstaną odpowiednie komisje i powymyślane agencje, jeszcze niejeden cyrk zobaczymy), a to wszystko podsycone odpowiednią dozą paranoi dodatkowo umiejętnie sprzedawanej społeczeństwu… to zaczyna śmierdzieć przygotowaniami do władania już niekoniecznie z woli narodu w wyniku powszechnych wyborów. wiem jak to brzmi ale mniej więcej od takiej retoryki i postępowania zaczynały się późniejsze dramaty. oczywiście z imieniem boga na mordzie i wycierając sobie tę mordę papieżem i kim się tylko da.</p>
<p>żakowskiemu nie wolno ale mnie jak najbardziej i zamierzam to właśnie powiedzieć: panowie kaczyńscy! oskarżam was i waszą najbliższą ekipę o bycie najzwyczajniejszymi chamami, prostakami i kompletnymi indolentami w dziedzinie sprawowania jakiejkolwiek władzy. oskarżam was o umyślne negowanie jakichkolwiek dokonań społeczeństwa, w którym żyję i którego częścią jestem. oskarżam was o umyślne wprowadzanie stanu chaosu i permanentnego zagrożenia „układem” służące tylko i wyłącznie umocnieniu waszej władzy i ograniczeniu ciężko wywalczonych swego czasu zdobyczy demokracji. oskarżam was o próbę wprowadzenia państwa policyjnego i próbę wprowadzenia rządów autorytarnych. oskarżam was o sprowadzenie debaty społecznej do poziomu waszego rynsztoka, co godzi w interesy tego kraju chociażby przez jego postrzeganie na arenie międzynarodowej.</p>
<p>starczy tego, są pewne granice przyzwolenia wyskokom władzy. w mojej ocenie właśnie je — panowie kaczyńscy i ekipa — przekroczyliście.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2006/02/czas-kaczy-skich-czas-chamstwa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>nanny mcphee (niania mcphee)</title>
		<link>http://costa.info.pl/2006/02/nanny-mcphee-niania-mcphee/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2006/02/nanny-mcphee-niania-mcphee/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 17 Feb 2006 06:35:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Dramat]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Filmik]]></category>
		<category><![CDATA[Gra]]></category>
		<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Komedia]]></category>
		<category><![CDATA[Rodzina]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[nanny mcphee wciągnęliśmy sobie wraz z żonką wczoraj wieczorkiem całkiem głupiutki ale sympatyczny filmik (szlag by cię heya trafił! :)). nanny mcphee (niania mcphee) to komedia familijna czyli gatunek prawdziwym twardzielom (to o mnie) raczej niezbyt znany ale beksającym żonom (o moją lepszą połowę chodzi) i owszem. czemu beksająca żona? bo to filmik zrobiony wedle [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/recenzje/nanny_mcphee-screen01.thumb.jpg" width="240" />
		</p><div style="width: 108px;" class="serendipity_imageComment_left">
<div class="serendipity_imageComment_img"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/recenzje/nanny_mcphee-screen01.jpg" rel="lightbox"><img width="108" height="160" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/recenzje/nanny_mcphee-screen01.thumb.jpg" /></a></div>
<div class="serendipity_imageComment_txt">nanny mcphee</div>
</div>
<p>wciągnęliśmy sobie wraz z żonką wczoraj wieczorkiem całkiem głupiutki ale sympatyczny filmik (szlag by cię heya trafił! :)). <b>nanny mcphee (niania mcphee)</b> to komedia familijna czyli gatunek prawdziwym twardzielom (to o mnie) raczej niezbyt znany ale beksającym żonom (o moją lepszą połowę chodzi) i owszem. czemu beksająca żona? bo to filmik zrobiony wedle wszelkich możliwych standardów rozwoju scenariusza, jakie tylko można sobie wyobrazić. very happy und łzy wyciskający end included.</p>
<p>historia, jak w każdej bajce, jest banalna: jest sobie facet, któremu po urodzeniu bodajże siódmego dziecka schodzi z tego padołu łez żona (czemu się specjalnie nie dziwię). wszystko byłoby w miarę okej, gdyby nie jeden mały szczegół — kolesia nie stać na utrzymanie swoich dzieci (czemu też się specjalnie nie dziwię) i robi to za niego wyniosła, wiktoriańska, wredna i sukowata ciotka (chyba najlepsza rola w filmie tak btw). a ciotka ma w poważaniu uczucia wielokrotnego ojca i stawia warunek dalszego finansowania stada: ma się ożenić ponownie i to asap! ma na to miesiąc. a stado od zejścia małżonki rozwydrzyło się kolesiowi straszliwie. wszystkie najmowane nianie wymiękają a dzieciaki pobijają swój rekord z niani na nianię. po zużyciu wszystkich niań w okolicy, sytuacja staje się dramatyczna.</p>
<p>i wtedy nadciąga niania mcphee…</p>
<p>powiem od razu, że emma thompson nadciąga w stylu całkiem niezłym. jest cholera charyzmatyczna, bierze za mordę nie tylko rozwydrzone dzieciaki ale i ja nieco się skuliłem pod jej przejmującym, lekko zezującym początkowo spojrzeniem. oczywiście niania okazuje się być wysoce wykwalifikowaną czarownicą ze wszystkimi czarownymi atrybutami: ma kurzajki, narośla jakieś, przebarwienia, brzydka jest jak kupa i ma solidną różdżkę w formie posępnego nieco kostura. jednym słowem: postać wydawałoby się mocno antypatyczna.</p>
<p>tak się jednak nie dzieje. można o tym filmie pisać wiele (np. że to żywa antyreklama wielodzietności :)) ale nie można mu odmówić jednego: niesie sporo treści edukacyjnych zarówno dla dzieciaków, jak i dla rodziców. niania przekonuje nas bowiem, że proces wychowywania dzieci to proces wzajemny — dzieci nie mogą wychowywać się bez swoich rodziców, rodzicie nie mogą wychowywać dzieci bez poświęcenia im uwagi no i najważniejsze: to działa w obydwie strony. i to jest chyba cała edukacyjna wymowa tego filmu. no może jeszcze to, że pod brzydką powłoką może kryć się prawdziwy skarb (to o niani) i nie powinniśmy wyciągać wniosków tylko po czyimś wyglądzie. reszta to już bajka.</p>
<p>film nie jest żadnym osiągnięciem, emma nie pokazała nic nadzwyczajnego (ładnie ją charakteryzatorzy poobrabiali :)), zapomni się to zaraz po obejrzeniu ale mimo wszystko wciąga się toto miło. kilka razy można się nawet nieco ubawić. niemniej to film dla dzieciaków i dorosły raczej niewiele ma tam do szukania choć trzeba przyznać, że jest kilka sympatycznych smaczków. bardzo ale to bardzo spodobał mi się konsekwentnie przez cały film przewijający się patent „nagłego” pojawiania się czy wręcz materializowania się niani ni stąd, ni z owąd. ot taki lekkostrawny smaczek ale bez większego wpływu na odbiór całości.</p>
<p>a całość prezentuje się raczej średniawo. film nie porywa wartką akcją, nie zniewala jakimiś tragicznymi zwrotami akcji, które i tak skończą się szczęśliwie (hej, to bajka!), ścieżka dźwiękowa nie robi wrażenia, grane jest to wszystko bez polotu a scenarzystom nie wystarczało konceptu na wykorzystanie siły uderzeniowej siedmiorga rodzeństwa. i tak po prawdzie trudno jasno określić, do kogo adresowany jest ten film. jeśli do dzieci — za mało operuje się tam dzieciakami. ot włóczą się od kadru do kadru i de facto niewiele robią. oglądające to maluchy nie za bardzo będą miały się z kjm identyfikować. jeśli do dorosłych — nie udało się, jest zbyt naiwnie. jest to film familijny więc pewnie do całej rodziny. ale cała rodzina tego nie wciągnie. dzieciaki najprawdopodobniej w połowie filmu zaczną się lekko nudzić, podobnie dorośli. oczywiście, do końca wytrwają i zobaczą wielki, magiczny finał (ładne efekty cząsteczkowe :)) wraz z humorem na poziomie gagów bennego hilla ale to w sumie wszystko. film nie pozostawi po sobie większych uniesień czy inszych wrażeń. ot sympatyczna pierdoła i nic więcej.</p>
<p>ocena w skali 1–10: <b>5+</b></p>
<blockquote><p><b>nanny mcphee (niania mcphee)</b></p>
<p><b>obsada:</b><br />Emma Thompson … Nanny McPhee<br />Colin Firth … Cedric Brown<br />Kelly Macdonald … Evangeline<br />Celia Imrie … Selma Quickly</p>
<p><a href="http://www.nannymcphee.com/" title="oficjalna strona filmu">oficjalna strona filmu</a><br /><a href="http://www.imdb.com/title/tt0396752/" title="strona filmu w serwisie imdb">strona filmu w serwisie imdb</a><br /><a href="http://www.nannymcphee.com/Sections/DOW/wallpapers/nanny_wallpaper3_1280.jpg" target="_blank" title="brzydka niania">niania w całej swej brzydkiej okazałości</a></p>
</blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2006/02/nanny-mcphee-niania-mcphee/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>crash — amerykanie potrafią jeszcze kręcić filmy!</title>
		<link>http://costa.info.pl/2005/11/crash-amerykanie-potrafia-jeszcze-krecic-filmy/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2005/11/crash-amerykanie-potrafia-jeszcze-krecic-filmy/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 Nov 2005 18:28:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Dramat]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[właśnie skończyliśmy wciągać z dorotką film, jakiego nie oglądaliśmy od dawna. głęboki, poruszający, doskonale zagrany i wyreżyserowany… głęboki trip w bardzo niemiłe i niesympatyczne rzeczy, zdarzające się ludziom czasem. crash, bo o tym filmie teraz klepię, jest rodzajem powieści. a właściwie jest to nieustająca narracja o wydarzeniach dotykających ludzi i wpływie tych wydarzeń na życie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>właśnie skończyliśmy wciągać z dorotką film, jakiego nie oglądaliśmy od dawna. głęboki, poruszający, doskonale zagrany i wyreżyserowany… głęboki trip w bardzo niemiłe i niesympatyczne rzeczy, zdarzające się ludziom czasem.</p>
<p><strong>crash</strong>, bo o tym filmie teraz klepię, jest rodzajem powieści. a właściwie jest to nieustająca narracja o wydarzeniach dotykających ludzi i wpływie tych wydarzeń na życie tychże ludzi. to kilka historii dziejących się równocześnie, w których losy bohaterów tychże historii jakimś sposobem przeplatają się. raz subtelnie, innym razem tragicznie, jeszcze innym razem po prostu pewne rzeczy dzieją się obok siebie nie mając na siebie większego wpływu ale mimo to jakoś wpływając na pozostałe historie. przez cały czas trwania filmu zagłębiamy się w te historie i jesteśmy wręcz wsysani w orbitę kłębiących się zdarzeń.</p>
<p>brzmi znajomo, nieprawdaż? kilka filmów opartych na podobnych założeniach widział już na pewno każdy. to, co wyróżnia crash spośród innych filmów to imo narracja. sposób podania tych historii jest fenomenalny po prostu. wszystko dzieje się tak „lekko”, historie toczą się same, odbiór nie jest jakoś udziwniony nowatorskimi pomysłami mogącymi tylko zamieszać ogólny obraz. nie o to chodzi w tym filmie i nikt nie stara się jakoś na siłę motać wątków. nie ma takiej potrzeby. opowiadane historie są na tyle wiarygodne, na tyle autentyczne, że dodatkowe komplikacje są po prostu zbyteczne.</p>
<p><strong>crash</strong> stopniowo buduje napięcie, potęguje emocje, wpycha w jakieś nieuchronne koleiny, których jesteśmy świadomi oglądając ten film. ba! w wielu przypadkach z góry podejrzewamy, co się wydarzy, jaki finał będzie miała dana opowieść… i w niczym, ale to w niczym to nie przeszkadza! ten determinizm, wręcz masochizm, z którym postacie brną dalej w oczywistych dla nas i zazwyczaj błędnych wyborach — to wszystko jest tak dla nas oglądających oczywiste, że aż chce się momentami krzyczeć „nie rób tego!”, „zawróć!”. jednak pewne słowa muszą być powiedziane a pewne zdarzenia muszą zaistnieć. pytanie — skąd to wiemy? i to chyba jest siła przekazu tego obrazu: życie po prostu się toczy pewnym rytmem, na który mamy znikomy wpływ. czasami zdarzają się w nim chwile, w których obecność boga jaest wręcz oczywista (fenomenalna scena ze strzelającym właścicielem sklepu) bo taki karkołomny splot wydarzeń po prostu nie może zaistnieć. czasem zdarzają się w nim chwile, w których ta najbardziej oczekiwana pomoc po prostu się nie pojawia (podwiezienie autostopowicza) i wszystko staje na głowie… ot, życie. zaskakujące ale i przewidywalne zarazem. sprzeczność? a kto powiedział, że musi wszystko być poukładane?</p>
<p>polecam rzecz gorąco! dawno już nie widziałem tak jeżdżącego po emocjach filmu. momentami jest ckliwy, momentami brutalny, momentami przeraża, momentami aż kapie od nadziei. mimo iż ogólnie rzecz biorąc jest dołujący, kończy się w jakiś karkołomny sposób optymistycznie. nie pytajcie jak to możliwe, po prostu obejrzyjcie ten film.</p>
<p>doskonały scenariusz, niezgorsze aktorstwo, niezłe zdjęcia, świetna ścieżka dźwiękowa… nie ma strzelanin, pogoni czy kopaniny. jest za to solidna rozprawa z kilkoma demonami, które zazwyczaj dopadają ludzi w najmniej oczekiwanych momentach. i pięknie pokazano, na jak wiele sposobów człowiek z takimi demonami sobie radzi (albo i nie). film jest w ten specyficzny i bolesny sposób prawdziwy. na tyle, że kończąc go oglądać dogasza się któregoś tam wypalonego w międzyczasie papierosa i mówi „o kurwa, amerykanie jeszcze potrafią kręcić doskonałe filmy”. mnie to wystarczy. nikt nie bawił się w psychologiczną wiwisekcję. po prostu pokazano mi kilka cholernie prawdziwych życiowych problemów.</p>
<p><a href="http://www.imdb.com/title/tt0375679/" target="_blank">strona filmu na imdb</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2005/11/crash-amerykanie-potrafia-jeszcze-krecic-filmy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

