<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>CoSTa&#039;s Family Page &#187; Film</title>
	<atom:link href="http://costa.info.pl/tag/film/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://costa.info.pl</link>
	<description>Nas dwóch, one dwie plus cała reszta gangu zwanego Rodziną.</description>
	<lastBuildDate>Sun, 06 May 2012 09:24:40 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.2</generator>
		<item>
		<title>Iron Man 2</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/10/iron-man-2/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/10/iron-man-2/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 07 Oct 2010 21:02:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Akcja]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[Sci-Fi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=13956</guid>
		<description><![CDATA[<script type='text/javascript' src='http://costa.info.pl/wp-includes/js/jquery/jquery.js?ver=1.7.1'></script>
Troszkę nie wiem jak się za recenzję tego filmu zabrać. Wypadałoby zestawić go z jedynką, osadzić w jakimś szerszym kontekście filmów odkomiksowych, jakąś koślawą psychoanalizę postaci Tony’ego Starka uczynić, rozebrać na części jego alter ego… Tylko po co? Po jaką cholerę brać się za coś, co zrobili już inni? Zacznę więc może od końca. Film [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Troszkę nie wiem jak się za recenzję tego filmu zabrać. Wypadałoby zestawić go z jedynką, osadzić w jakimś szerszym kontekście filmów odkomiksowych, jakąś koślawą psychoanalizę postaci Tony’ego Starka uczynić, rozebrać na części jego alter ego… Tylko po co? Po jaką cholerę brać się za coś, co zrobili już inni? Zacznę więc może od końca.</p>
<p><object width="500" height="281"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/siQgD9qOhRs?version=3&#038;feature=oembed"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/siQgD9qOhRs?version=3&#038;feature=oembed" type="application/x-shockwave-flash" width="500" height="281" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p>Film jest niezły. Nie tak dobry, jak zaskakująca jakością jedynka ale na pewno trzymający poziom, jak najbardziej oglądalny i pozostawiający po sobie przyjemne uczucie dobrze spędzonego czasu. Od otwierającej sceny aż po napisy końcowe po prostu dobrze się to ogląda. Film jest świetnie skręcony, doskonale udźwiękowiony, efekty są prima sorte a wysokobudżetowość wylewa się z ekranu i głośników w każdej praktycznie minucie. Robert Downey dobrze czuje się w postaci Tony’ego Starka i to widać — gra swobodnie, ze swadą, prowadzi postać bardzo dobrze i widać, że ta skóra leży na nim znakomicie. Gorzej sprawdza się Scarlett Johansson, która prócz tego, że jest ładniutka i diabelnie zgrabna, nie zaprezentowała tu zbyt wiele aktorskiego kunsztu (inna sprawa, że zbytnio nie miała kiedy). Ale same walory ratują Scarletkę i sceny z jej udziałem samców na pewno zadowolą. Reszta wedle komiksowego schematu prócz postaci Ivana Vanko, którego gra coraz aktorsko lepszy Mickey Rourke. Tak, jest archetypem komiksowego „złego” ale dalibóg, cóż to jest za zły! Rurka nadaje się do takich ról znakomicie łącząc charakterystyczną fizys z charakterystycznym głosem i charakterystyczną dla Rurki manierą. I tu mam ogromny żal do scenarzysty i reżysera, że tego złego skarbu nie wyeksploatowano jak należy. Że nie dano szansy zapanować Rurce nad filmem, że nie skręcono w te tatuowane, brudnopaznokciowe, luzacko-gangstersko-genialne klimaty, które stworzył wraz z charakteryzatorami. To udało się w Batmanie i zredefiniowało filmy kręcone na podstawie komiksowych historii. Tu można było ten sukces powtórzyć robiąc rzecz daleko mroczniejszą, daleko ciekawszą, mocniej akcentującą wątek zemsty i bardziej eksploatującą Rurkę.</p>
<p>No ale tu chodziło o Iron Mana i narcystycznego Tony’ego Starka. Mamy więc niezły film, który jednak pozostawia uczucie niedosytu po tym, jak zobaczyło się Ivana Vanko. Ivan dał temu filmowi soku, krwi, mięsa i ciała. Tony — tylko blichtr. I nawet, jeśli ów blichtr jest zamierzony, to jednak sam zapach owego soku, krwi i mięsa dają pojęcie, czym mógł ten film być.</p>
<p>Ocena w skali 1–10: <strong>7</strong></p>
<p><a href="http://www.imdb.com/title/tt1228705/" title="Strona filmu w serwisie imdb.com">Strona filmu w serwisie imdb.com</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/10/iron-man-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Predators</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/10/predators/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/10/predators/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 07 Oct 2010 20:01:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Akcja]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Sci-Fi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=13916</guid>
		<description><![CDATA[To miała być krotka recenzja ale żeby nie czynić wpisów na próżno, nieco contentem wypełnimy, a co. Więc zacznijmy od trailera: I na trailerze wypadałoby skończyć bo naprawdę nie ma o czym więcej pisać. No dobra, uczynię wysiłek i napiszę recenzję, na jaką ten „film” zasługuje: Jeszcze nigdy tak niewielu nie zrobiło tak wiele złego, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To miała być krotka recenzja ale żeby nie czynić wpisów na próżno, nieco contentem wypełnimy, a co. Więc zacznijmy od trailera:</p>
<p><object width="500" height="281"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/8QWbgA5E6QU?version=3&#038;feature=oembed"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/8QWbgA5E6QU?version=3&#038;feature=oembed" type="application/x-shockwave-flash" width="500" height="281" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p>I na trailerze wypadałoby skończyć bo naprawdę nie ma o czym więcej pisać. No dobra, uczynię wysiłek i napiszę recenzję, na jaką ten „film” zasługuje:</p>
<blockquote><p>Jeszcze nigdy tak niewielu nie zrobiło tak wiele złego, by do końca obrzydzić Predatory tak wielu.</p></blockquote>
<p>Miałem na tym skończyć ale niech będzie, poświęcę jeszcze nieco swojego cennego życia temu „filmowi” i jeszcze nieco niezasłużonego wysiłku ten „obraz” ode mnie wyciągnie. Po pierwsze: ten film to drewno kompletne. Po drugie: scenariusz to gówno absolutne. Po trzecie: aktorzy to jakaś banda drwali udających umiejętność grania. Po czwarte: predatory w tym filmie to jakieś inne stworzenia, niż pamiętamy z dwóch pierwszych filmów z nimi (wszelkich Alien vs. Predator nie uznaję — czegoś tak złego ludzkość nie mogła stworzyć sama i za tak złymi filmami musiała stać jakaś obca ingerencja). Po piąte: nagromadzenie idiotyzmów w tym filmie bije wszelkie rekordy. Po szóste: doceńcie moje zaangażowanie i dobrnięcie do końca by przestrzec Was przed tym „filmem”. Piwo mi się należy. Po siódme: końcówka to już totalna abstrakcja, po obejrzeniu której opadają na początku ręce a później reszta leci niczym wodospad.</p>
<p>W skrócie: nie warto, nie trzeba, nie wolno, nie należy, nie godzi się, nie, nie, nie…</p>
<p><a href="http://www.imdb.com/title/tt1424381/" title="Film w serwisie imdb.com">Film w serwisie imdb.com</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/10/predators/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Trzydziestopięciolecie Tromy!</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/05/trzydziestopieciolecie-tromy/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/05/trzydziestopieciolecie-tromy/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 19 May 2010 08:00:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[YouTube]]></category>
		<category><![CDATA[Zabawne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4621</guid>
		<description><![CDATA[Umrzeć nie zobaczywszy chociaż jednego filmu od Tromy to jak nie posadzić, drzewa, nie zbudować domu i nie spłodzić syna — można ale nie o to w życiu chodzi. Troma od 35 lat krzewi swoją, mocno alternatywną wizję „kultury” alternatywnej, za co tej wytwórni tysiące ludzi na całym świecie są wdzięczne pod niebiosa. Od 35 [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Umrzeć nie zobaczywszy chociaż jednego filmu od <a href="http://www.troma.com/" title="Strona Troma Entertainment">Tromy</a> to jak nie posadzić, drzewa, nie zbudować domu i nie spłodzić syna — można ale nie o to w życiu chodzi. Troma od 35 lat krzewi swoją, mocno alternatywną wizję „kultury” alternatywnej, za co tej wytwórni tysiące ludzi na całym świecie są wdzięczne pod niebiosa. Od 35 lat Troma udowadnia, że można stworzyć coś tak złego, że aż rewelacyjnego i miejscami wręcz kultowego. A przy okazji hermetycznego na tyle, że żadna krytyka tego nie ruszy. Sto lat tromiarze! Są na świecie ludzie normalni, którzy wasz zapał doceniają :).</p>
<p>Poniżej filmik od G4TV z krótką relacją z obchodów. Być tam na sali, żreć popcorn, rozkręcić jakiegoś drinking gejma i bawić się przy filmach Tromy… Cóż, pozostaje tylko gapienie się przez okno na spleenem zalewający deszcz i nadzieja, że wieczorkiem żona da się namówić na jakiś spermowo-splatterowy horror od najlepszej z wytwórni :). A tak swoją drogą — Wasze ulubione tytuły od Tromy to?</p>
<p><object classId="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" width="410" height="357" id="VideoPlayerLg45965"><param name="movie" value="http://g4tv.com/lv3/45965" /><param name="allowScriptAccess" value="always" /><param name="allowFullScreen" value="true" /><embed src="http://g4tv.com/lv3/45965" type="application/x-shockwave-flash" name="VideoPlayer" width="410" height="357" allowScriptAccess="always" allowFullScreen="true" /></object>
<div style="margin:0;text-align:center;width:410px;font-family:Arial,sans-serif;font-size:12px;color:#FF9B00;"><a href="http://g4tv.com/games/reviews/" style="color:#FF9B00;" target="_blank">Game Reviews</a> — <a href="http://g4tv.com/e32010" style="color:#FF9B00;" target="_blank">E3 2010</a> — <a href="http://g4tv.com/attackoftheshow/moviesandtv/index.html" style="color:#FF9B00;" target="_blank">Movies and TV</a></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/05/trzydziestopieciolecie-tromy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Vicky Cristina Barcelona</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/05/vicky-cristina-barcelona/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/05/vicky-cristina-barcelona/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 04 May 2010 14:14:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Dramat]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4598</guid>
		<description><![CDATA[Ten film leżał w naszych rodzinnych ToDosach filmowych naprawdę długo. Płytkę jakiś czas temu przytargała zdaje się żona (chyba że płytka trafiła do nas via prasa kobieca kupowana na Zachodzie (a więc w Jeleniej Górze:)) przez babcię Wulę i wykonała trzystukilometrową podróż do naszych włości — diabli wiedzą jak było) i tak sobie ta płytka [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ten film leżał w naszych rodzinnych ToDosach filmowych naprawdę długo. Płytkę jakiś czas temu przytargała zdaje się żona (chyba że płytka trafiła do nas via prasa kobieca kupowana na Zachodzie (a więc w Jeleniej Górze:)) przez babcię Wulę i wykonała trzystukilometrową podróż do naszych włości — diabli wiedzą jak było) i tak sobie ta płytka leżała nieruszana a wszelkie napomknięcia Dorophy o obejrzeniu w końcu jej zawartości zbywałem jakimś kolejnym filmem z zombie czy wampirami w roli głównej. Jednak dwa sezony True Blood wzięły i śmignęły i w końcu stało się nieuniknione — DVD w czytniku PS3 wylądowało (bajdełej, śliczny upscaling ta konsola czyni, serio). Od kiedy tylko płytka pojawiła się w naszym domu, jakoś znielubiłem ją i nie miałem ochoty wsadzać jej w żaden otwór, by wyświetlić. Nie przekonywało mnie nazwisko reżysera, nie nęciły jakoś szczególnie nazwiska odtwórczyń głównych ról kobiecych a i telewizyjne reklamówki nijak nie przekonały mnie, że oto będziemy mieli crossover Allena z Almodovarem.</p>
<p>I wiecie co? Miałem rację. Wczoraj film obejrzeliśmy i… Kompletne, totalne, masakryczne rozczarowanie. Układałem sobie recenzję tego filmu długo i pracowicie w mojej mało mieszczącej ostatnio głowie ale i tak wszystko się tam sprowadzało do jednego stwierdzenia: ten film to w całości dzieło żałośnie nieporadne.</p>
<p>Nieporadna jest fabuła wyglądająca na sklejoną naprędce przez ucznia stażysty jakiegoś pośledniego pisarza. Nieporadny jest scenariusz, którego napisanie musiało boleć Woodiego bardzo. Nieporadnie są poprowadzone przez reżysera (oj psuje nam się Woody na starość) postacie, nieporadne dialogi wsadził w ich usta a gra aktorska tylko odzwierciedla nieporadność całej konstrukcji.</p>
<p>Ten film jest po prostu bardzo, bardzo słaby praktycznie pod każdym względem.</p>
<p>A boli to tym bardziej, że ma się wrażenie odwalenia chałtury przez reżysera i samych aktorów/aktorki. Narracja prowadzona zza planu przez narratora totalnie rozkłada każdą możliwość zagrania czegoś. Ot choćby banalna scena, w której Juan chce se pomiziać stopą nogę Christiny i biedaczek nie trafia, przez mizia biedną Vicky, co można było rozegrać ładnie i zgrabnie zostawiając nieco swobody aktorom… Nie, nawet ta bzdurna scena musi być przez narratora opowiedziana, aktorstwo tym samym zabite a wszelkie ewentualne emocje targające widzem na dzieńdobry ubite u samych ich początków. Serio, pomysł na realizację jest tak totalnie skopany, że aż przykro patrzeć.</p>
<p>Nudnawą całość ratuje nieco Penelope Cruz, która jest śliczna, która miała w filmie być neurotyczną muzą i przekleństwem malarza Juana. Tyle w zamyśle ale Woody ten najbardziej energetyczny dla filmu wątek skopał tak koncertowo, że aż oczy bolą. Ta para miała rozsadzić ten film, ten toksyczny związek miał wprowadzić nie nutę a całą symfonię kojarzonego z południową namiętnością szaleństwa… Tyle w założeniu bo choć Penelopa się starała jak mogła i w tym filmie zdecydowanie zagrała pierwsze aktorskie skrzypce (co nie znaczy, że nie widzieliśmy jej lepszych kreacji), to jednak fundamentalne scenariuszowe braki położyły cały ten zamysł na łopatki i z południowego ognia zrobił rozmemłaną papkę w niestrawnym stylu.</p>
<p>Dialogi są fatalne, grze aktorów brakuje ognia (jedna Penelopa nie dała rady uciągnąć całego filmu), fabuła jest banalna do strzykania w kościach, zdjęcia OK choć bez rewelacji, takoż i dźwięk. To film mocno poniżej przeciętnej a ocenę, którą mu zaraz wystawię podbija tylko i wyłącznie uroda Penelopy, która cudną kobietą jest i jako jedyna sprawiała na ekranie wrażenie autentycznej. Reszta nie potrafiła w beznadziejny skrypt tchnąć choć odrobinę życia i ja się w sumie im nie dziwię. Dziwię się, że mając przed oczami scenariusz, w ogóle zgodzili się uczestniczyć w tej chałturze. No ale czegóż nie potrafi zdziałać magia nazwiska reżysera, prawda? Nawet ewidentna wpadka będzie dostawała bóg raczy wiedzieć skąd wzięte pochlebne recenzje.</p>
<p>Mnie i Dorocie się ten film po prostu nie podobał. Oglądaliśmy wcześniejsze filmy Allena, oglądaliśmy Penelopę potrafiącą u Almodovara robić na ekranie rzeczy cudowne, widzieliśmy Johansson grającą doskonale… I z perspektywy tego, czym ten film mógł być mówimy: ten film tym nie jest.</p>
<p>Ocena w skali 1–10: <strong>3</strong></p>
<p><a href="http://www.imdb.com/title/tt0497465/" title="Film w serwisie imdb.com">Film w serwisie imdb.com</a><br />
<a href="http://www.filmweb.pl/f405077/Vicky+Cristina+Barcelona,2008" title="Film w serwisie Filmweb.pl">Film w serwisie Filmweb.pl</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/05/vicky-cristina-barcelona/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak wytresować smoka (How To Train Your Dragon)</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/04/jak-wytresowac-smoka-how-to-train-your-dragon/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/04/jak-wytresowac-smoka-how-to-train-your-dragon/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 27 Apr 2010 08:18:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Animacja]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4572</guid>
		<description><![CDATA[Byliśmy, widzieliśmy, okulary do 3D założyliśmy… W ostatni weekend da Majek i moja skromna a gruba osoba zawitaliśmy w kinie Cienema City w poznańskiej Plazie, w którym zobaczyliśmy historyjkę, jakich pewnie wiele dla dzieciaków się tworzy ale których mało realizuje się na takim poziomie. A już na wstępie chciałbym powiedzieć, że realizacja jest kurczę przezacna. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Byliśmy, widzieliśmy, okulary do 3D założyliśmy… W ostatni weekend da Majek i moja skromna a gruba osoba zawitaliśmy w kinie Cienema City w poznańskiej Plazie, w którym zobaczyliśmy historyjkę, jakich pewnie wiele dla dzieciaków się tworzy ale których mało realizuje się na takim poziomie. A już na wstępie chciałbym powiedzieć, że realizacja jest kurczę przezacna. Technologia śmiga do przodu jak szalona i widać to w animacji 3D bardzo dobrze. Tym razem nie zachwycałem się odwzorowaniem rzeczywistości a’la Beowulf bo na coś takiego nie było w tym filmie po prostu miejsca. Tym razem mój zachwyt wzbudziła animacja jednego z głównych bohaterów filmu znanego lepiej jako Nocna Furia tudzież po prostu Szczerbatek. Ano, komuś udało się stworzyć rzecz dla dzieciaków niesamowitą — zrobić ze smoków fantastyczne (bo wielkie i w ogóle ze skillami jak trzeba) futrzaki. I to ruszające się w sposób wprost doskonały.</p>
<p><object classid='clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000' width='410' height='174' id='single1' name='single1'><param name='movie' value='http://dl.dropbox.com/u/1944692/Mediaplayer/player.swf'></param><param name='allowfullscreen' value='true'></param><param name='allowscriptaccess' value='always'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><param name='flashvars' value='description=Jak wytresować smoka (How To Train Your Dragon)&#038;file=http://dl.dropbox.com/u/1944692/Trailery-filmy/2010.04.27-Jak_wytresowac_smoka-iPhone.m4v&#038;image=http://dl.dropbox.com/u/1944692/Trailery-filmy/2010.04.27-Jak_wytresowac_smoka-poster.jpg&#038;title=Jak wytresować smoka (How To Train Your Dragon)&#038;controlbar=over'><embed type='application/x-shockwave-flash' id='single2' name='single2' src='http://dl.dropbox.com/u/1944692/Mediaplayer/player.swf' width='410' height='174' bgcolor='undefined' allowscriptaccess='always' allowfullscreen='true' wmode='transparent' flashvars='description=Jak wytresować smoka (How To Train Your Dragon)&#038;file=http://dl.dropbox.com/u/1944692/Trailery-filmy/2010.04.27-Jak_wytresowac_smoka-iPhone.m4v&#038;image=http://dl.dropbox.com/u/1944692/Trailery-filmy/2010.04.27-Jak_wytresowac_smoka-poster.jpg&#038;title=Jak wytresować smoka (How To Train Your Dragon)&#038;controlbar=over'<br />
/></param></object></p>
<p><a href="http://dl.dropbox.com/u/1944692/Trailery-filmy/2010.04.27-Jak_wytresowac_smoka-iPhone.m4v" title="Pobierz / obejrzyj film">Pobierz / obejrzyj film</a> (m4v; 16mb)</p>
<p>Fabuła? Prosta do bólu ale jasna i z odpowiednim dla dzieciaków przekazem. Jest sobie w osadzie bez wyjątku barczystych i wielgachnych Wikingów jeden koleś, który ni posturą, ni charakterem do reszty nie pasuje. Zwie się ów osobnik Czkawka, wątły jest nad wyraz ale łeb ma nie od parady i bardzo, bardzo chce się stać taki, jak inni. Przede wszystkim zaś chce jednego: tak jak pozostali ziomale pragnie rzezać smoki, które regularnie osadę nawiedzają, palą, bydło i chudobę porywają i w ogóle czynią zniszczenie potworne. Wodzem osady jest ojciec Czkawki, który jest esencją wikingowstawa — potężny, jednym ciosem potrafiący obalić smoka, waleczny i dzielny, że bardziej nie można. Czkawka do otoczenia nie pasuje a nie marzy o niczym innym, jak o dopasowaniu się do reszty. Za cel obrał sobie upolowanie jakiegoś smoka, co pewnie w oczach współtowarzyszy mocno by jego akcje w górę podniosło. Problem w tym, że w końcu tego smoka upolował…</p>
<p>I to nie byle jakiego smoka! Nocna Furia to rodzaj smoka, którego nikt jeszcze nie widział bo… Nikt jeszcze spotkania z nim nie przeżył. To smok diabelnie szybki, zwinny i atakujący niczym jastrząb. Potężny i groźny przeciwnik, o którym krążą tylko legendy… I takiego właśnie milusińskiego wziął i niechcący (bo jakże by inaczej) „upolował” Czkawka. Jako Wiking, powinien rannego smoka dobić a łeb przynieść do osady jako oznakę triumfu i wikingowej chwały. No ale Czkawka nie jest taki, jak inni i… Powoli ze smokiem się zaprzyjaźnia.</p>
<p>Film jest opowieścią o przyjaźni między dwoma do tej pory nienawidzącymi się gatunkami, która to przyjaźń dojrzewa powoli, w bólach niezrozumienia i braku zaufania. Jest dla dzieciaków świetną, nieco łopatologiczną ale bardzo dobrze podaną lekcją walki ze stereotypami, z uprzedzeniami i bardzo wyraźnie pokazuje, jak ważne jest łamanie owych stereotypów i uprzedzeń. Spokojnie, to wszystko przemycane jest w formie doskonale dla dzieciaka zjadliwej i na tyle atrakcyjnej, że da Majek fanem wszelkiego smokostwa został zawołanym. Film doskonale zbalansowano i nie jest li tylko po brzegi wypełnionym akcją pokazem efektów 3D ale ma także chwile zwolnienia, które pozwalają odsapnąć ale na pewno nie pozwalają na oderwanie się od wydarzeń dziejących się na ekranie. A to za sprawą świetnego wizerunku smoka, który okazuje się być wyjątkowo dużym, z ostrymi szponami i zębiskami — pluszakiem. Takim, który kocha drapanie za uchem, uwielbia się bawić, kocha swobodę i w ogóle ten przerośnięty jaszczur na myśl przywodzi jakiegoś kotowatego. Nie da się go po prostu nie lubić i twórcy filmu doskonale to rozgrywają i wykorzystują. Sceny „docierania” się przyjaźni między chłopcem a smokiem są po prostu bardzo dobre, pełne humoru, ciepła i pozytywnej energii.</p>
<p>Film oglądaliśmy w 3D i jeśli macie taką okazję — warto pójść na tę wersję do kina. Sceny lotu Czkawki z Zębatkiem wymusiły na mnie powiedzenie solidnego WOW. Majka była zachwycona i widać było po wyjściu z seansu, że 3D zrobiło na niej solidne wrażenie — te czerwone z emocji poliki to dla mnie dowód, że mała bawiła się dobrze a film wciągnął ją na całego. Szczerze mówiąc to i ja bawiłem się doskonale a drogę powrotną do domu przegadaliśmy o filmie równo. No, takie wyjścia to ja lubię :)</p>
<p>Jeśli masz dzieciaka (a już szczególnie chłopaka) — ten film to jazda obowiązkowa. Jeśli dzieciaka jeszcze nie masz ale po prostu lubisz nieco się pośmiać przy współczesnych animacjach — warto. OK, Shrek to to może nie jest ale i tak spędzisz miłe dwie godziny.</p>
<p>Ocena w skali 1–10: <strong>8</strong></p>
<p><a href="http://www.HowToTrainYourDragon.com/" title="Oficjalna strona filmu">Oficjalna strona filmu</a><br />
<a href="http://www.filmweb.pl/f331014/Jak+wytresować+smoka,2010" title="Film w serwisie FilmWeb.pl">Film w serwisie FilmWeb.pl</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/04/jak-wytresowac-smoka-how-to-train-your-dragon/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dystrykt 9 (Discrict 9)</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/11/dystrykt-9-discrict-9/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/11/dystrykt-9-discrict-9/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Nov 2009 08:21:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[Sci-Fi]]></category>
		<category><![CDATA[Trailer]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4098</guid>
		<description><![CDATA[Nareszcie. Nareszcie film dla miłośników Sci-Fi rozumianego jako fantastyka naukowa a nie space opera czy coś w ten deseń. Film z założenia poważny, mówiący o ważnych rzeczach, z przesłaniem i w ogóle tym wszystkim, czego oczekuje się od kina przez duże K. Nie będę wchodził w opis fabuły bo ten możecie znaleźć na dowolnym portalu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nareszcie. Nareszcie film dla miłośników Sci-Fi rozumianego jako fantastyka naukowa a nie space opera czy coś w ten deseń. Film z założenia poważny, mówiący o ważnych rzeczach, z przesłaniem i w ogóle tym wszystkim, czego oczekuje się od kina przez duże K.</p>
<p>Nie będę wchodził w opis fabuły bo ten możecie znaleźć na dowolnym portalu filmowym. Nie będę też pisał o tym, jaką to ładną paralelę scenarzyści sobie obmyślili, by pokazać naszą, ziemską, apartheidową rzeczywistość sprzed całkiem przecież niewielu lat. Nie będę też pisał o tym, że film zrobiono stosunkowo niewielkimi środkami i osiągnięto zdumiewająco dobry rezultat. To wszystko już napisano nie raz. Zamierzam napisać o tym, co w tym filmie mnie boli najbardziej i dlaczego nie otrzymał mojej maksymalnej oceny.</p>
<p><embed src='http://costa.info.pl/mediaplayer/player.swf' width='410' height='217' bgcolor='undefined' allowscriptaccess='always' allowfullscreen='true' flashvars='description=District 9 - Trailer&#038;file=http://dl.dropbox.com/u/1944692/Trailery-filmy/2009.11.18-District_9-Trailer-iPhone.m4v&#038;image=http://dl.dropbox.com/u/1944692/Trailery-filmy/2009.11.18-District_9-Trailer-poster.jpg&#038;link=http://www.apple.com/trailers/sony_pictures/district9/&#038;title=District 9 - Trailer&#038;backcolor=FFFFFF&#038;linktarget=_blank&#038;controlbar=over' /></p>
<p><a href="http://dl.dropbox.com/u/1944692/Trailery-filmy/2009.11.18-District_9-Trailer-iPhone.m4v" title="Pobierz / obejrzyj film">Pobierz / obejrzyj film</a> (m4v; 15,5mb)</p>
<p>Film dzieli się na dwie części: paradokumentalną i fabularną. Zaczyna się paradokumentem, który wprowadza z wolna w fabułę tłumacząc mniej więcej kiedy na Ziemi pojawili się obcy i jak przez ostatnie 28 lat układały się nasze z nimi stosunki. Na chłodno, w tonie telewizyjnego reportażu, wysłuchujemy mądrych głów, oglądamy przeprowadzane na ulicach sondy, widzimy znaki różnicujące gatunki jako żywo wyjęte z apartheidowej (i amerykańskiej do całkiem niedawna) rzeczywistości. I te fragmenty filmu są po prostu ŚWIETNE! Ogląda się to z zapartym tchem, przed oczami staje zupełnie inna rzeczywistość (czy jednak aby nam nieznana?), w której wsadzeni do getta obcy wywierają ogromny wpływ na społeczność ludzką, zresztą z wzajemnością. Widzimy rozkwit nielegalnego handlu, czarnego rynku, przestępczości, prostytucji i totalnego żerowania na obcych. Widzimy jak bardzo odhumanizowani sami się stajemy, jak bardzo ksenofobiczni, jak niewiele potrzeba, by ludzie zmienili się powoli w potwory. A podane jest to ujęciami z ręki, ze wspomnianą chłodną narracją i niesamowitym wrażeniem, że samemu uczestniczy się w likwidacji obcego getta (serio, te sceny są doskonałe właśnie dlatego, że aż za dobrze nam znane — widzimy to prawie co dnia w wiadomościach i relacjach z krajów ogarniętych różnymi kryzysami).</p>
<p>Do czasu jednak. W pewnym momencie paradokumentalna narracja się urywa i wchodzą wątki fabularne — interakcje między bohaterami, dialogi i cała ta fabularna reszta. I niestety tu magia filmu się kończy. Fabularyzowane elementy, sceny i kwestie są po prostu średnie, pozbawione tego ładunku emocjonalnego, jaki przekazano za pomocą — paradoksalnie — „dokumentalnych” ujęć. Jasne, to nadal jest niezły film ale to przejście z „dokumentu” w „historię bohatera” jest zbyt widoczne, zbyt wiele dzieli te dwa sposoby narracji.</p>
<p>Film dosyć łopatologicznie definiuje „tych złych” i „tych dobrych”. Za dużo tu pod tym względem uproszczeń, co niestety razi. Według scenarzystów ludzie są z definicji podli i napędzani zyskiem ale ja się z takim uproszczeniem nie godzę. Ludzie (przynajmniej niektórzy) to nie tylko dolary i władza. W ogóle zabrakło mi w filmie wątków religijnych, podejścia rasy ludzkiej do spotkania z obcą rasą i dewaluacji znaczenia tego faktu. O ile na początku wspomina się o tych sprawach w dokumentalnej formie, o tyle to właśnie część fabularna powinna być tych wspominków rozwinięciem. Niestety, nie w tę stronę skręcił scenariusz. Ogólnie — im bliżej końca filmu, tym częściej ma się wrażenie, że ktoś chyba zmienił adresata i końcówkę wymierzył w przeciętnego kinowego pożeracza popcornu. W filmie, który zapowiada się od początku na kino przez duże K jest to imo zgrzyt ogromny i zupełnie niepotrzebny, który zostawia niemiły posmak.</p>
<p>Czy więc jest źle? Ani przez chwilę. To dobry, solidny film SF, który momentami wchodzi na wyżyny kina fantastycznonaukowego. Problem w tym, że tylko momentami a w końcówce skręca w przejmujące, nie powiem ale jednak kino akcji. Po co? Dalibóg, nie mam pojęcia. Chyba właśnie po to, by pożeracz popcornu nie klął po seansie zbyt głośno.</p>
<p>Ocena w skali 1–10: <strong>7</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/11/dystrykt-9-discrict-9/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zombieland</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/11/zombieland/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/11/zombieland/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Nov 2009 07:31:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Horror]]></category>
		<category><![CDATA[Komedia]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[Trailer]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4095</guid>
		<description><![CDATA[Kino zombiakowe ma się ostatnimi czasy bardzo dobrze. Co i rusz powstają nowe filmy, często o tych nowych filmach mówi się per „przełomowe” lub mniej dosadnie ale sporo z nich się wyróżnia jako nowe podejście do gatunku i w ogóle widać w temacie nieumarłych spory ruch. Zmieniła nam się moda i teraz zombie są szybkimi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kino zombiakowe ma się ostatnimi czasy bardzo dobrze. Co i rusz powstają nowe filmy, często o tych nowych filmach mówi się per „przełomowe” lub mniej dosadnie ale sporo z nich się wyróżnia jako nowe podejście do gatunku i w ogóle widać w temacie nieumarłych spory ruch. Zmieniła nam się moda i teraz zombie są szybkimi skurczybykami potrafiącymi dopaść swoje ofiary na full speedzie i bez przerw na ryknięcie. Zmienił się też archetyp zombie — teraz może nim być każdy a poczciwe zombiaki, które łaknęły jeno mózgu można odstawić do lamusa bo przecież aktualnie na topie są okolice jelit i tego wszystkiego, co bardzo ocieka, śmierdzi i generalnie prowokuje wymioty. Czy jednak można wykrzesać coś nowego z wysłużonego już chyba gatunku? Takie filmy, jak choćby <a href="http://28.dni.pozniej.filmweb.pl/" title="Film w serwisie Filmweb.pl">28 dni później</a> udowadniają, że można. Jako że w temacie zombie powiedziano już chyba wszystko, teraz zaczyna się liczyć JAK historię się przedstawia. Dwoma słowy: sposób narracji.</p>
<p><embed src='http://costa.info.pl/mediaplayer/player.swf' width='410' height='217' bgcolor='undefined' allowscriptaccess='always' allowfullscreen='true' flashvars='description=Zombieland - Trailer&#038;file=http://dl.dropbox.com/u/1944692/Trailery-filmy/2009.11.18-Zombieland-Trailer-iPhone.m4v&#038;image=http://dl.dropbox.com/u/1944692/Trailery-filmy/2009.11.18-Zombieland-Trailer-poster.jpg&#038;link=http://www.apple.com/trailers/sony_pictures/zombieland/&#038;title=Zombieland - Trailer&#038;backcolor=FFFFFF&#038;linktarget=_blank&#038;controlbar=over' /></p>
<p><a href="http://dl.dropbox.com/u/1944692/Trailery-filmy/2009.11.18-Zombieland-Trailer-iPhone.m4v" title="Pobierz / obejrzyj film">Pobierz / obejrzyj film</a> (m4v; 16,5mb)</p>
<p>Zombieland nie jest tu niczym odkrywczym pod tym względem. Horrorwatych komedii z zombiakami mieliśmy już kilka (o <a href="http://wysyp.zywych.trupow.filmweb.pl/" title="Film w serwisie Filmweb.pl">Wysypie żywych trupów</a> (Shaun of the Dad) że tylko wspomnę) a i sam film niewiele wnosi do archetypicznych podwalin gatunku. Mamy zombiakalną apokalipsę a w niej czwórkę ocalałych, którzy próbują się w tym nowym świecie odnaleźć. I OK, nie mam z tym żadnych problemów i nie wymagam od każdego filmu innowacyjności. Jednak od komedii wymagam, by była zabawna a od komedii z zombiakami w tle wymagam, bym śmiał się ocierając okulary z posoki.</p>
<p>Zarówno śmiechu jak i ocierania nieco mi w tym filmie zabrakło. Niby wszystko jest jak trzeba, niby film ma tempo i kilka fajnych pomysłów (z listą zasad na czele — świetna sprawa) ale ogólne odczucie po obejrzeniu to niedosyt. Ten film powinien pójść w kierunku splattera na wesoło (kaman, zatrudnienie Woodiego „urodzonego mordercy” Harrelsona ma swoje konsekwencje) tym bardziej, że pojawiające się wstawki w stylu „kill of the week” i tym podobne bardzo ładnie robią klimat gry komputerowej i przygotowują oglądającego na popis umiejętności eksterminacyjnych naszych bohaterów. Niestety, nic z tego! Kilka zabawnych killi i to wszystko! A przecież aż prosiło się, by wykorzystać pieczołowicie tworzoną w filmie groteskę do właśnie tego typu zabawy… Niestety, krew nie leje się strumieniami, zabrakło choć jednej dekapitacji (ok, użycie nożyc w supermarkecie takową sugeruje ale dopóki nie zobaczę, nie uwierzę :)), gagi są średnio zabawne a tempo w filmie nazbyt często spowalnia.</p>
<p>Moim zdaniem — zmarnowany potencjał. Do ściągnięcia, wciągnięcia przy wiaderku popcornu i w sumie do niczego więcej. Szkoda bo liczyłem na odjechaną na maksa jazdę w dezombifikację na wszelkie możliwe i widowiskowe sposoby.</p>
<p>Ocena w skali 1–10: <strong>6</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/11/zombieland/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Love — Trailer</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/11/love-trailer/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/11/love-trailer/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 02 Nov 2009 11:55:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Download]]></category>
		<category><![CDATA[Dramat]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Filmik]]></category>
		<category><![CDATA[Sci-Fi]]></category>
		<category><![CDATA[Trailer]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4059</guid>
		<description><![CDATA[O kurczę, ależ mam chrapkę na obejrzenie tego filmu… Znów kosmos, znów sam na sam z czasem, materią i problemem przeżycia ale wygląda to na radykalnie odmienne podejście do tematu, niż mocno zalatujące Solaris prezentowane w Moon. Niemniej wygląda to obiecująco bardzo. Poniżej trailer filmu Love zajumany ze stron Apple tak, by ludzie bez QuickTime [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>O kurczę, ależ mam chrapkę na obejrzenie tego filmu… Znów kosmos, znów sam na sam z czasem, materią i problemem przeżycia ale wygląda to na radykalnie odmienne podejście do tematu, niż mocno zalatujące Solaris prezentowane w <a href="http://www.apple.com/trailers/sony/moon/" title="Obejrzyj trailer">Moon</a>. Niemniej wygląda to obiecująco bardzo. Poniżej trailer filmu Love zajumany <a href="http://www.apple.com/trailers/lions_gate/love/" title="Obejrzyj teaser filmu Love">ze stron Apple</a> tak, by ludzie bez QuickTime też mogli sobie obejrzeć.</p>
<p><embed src='http://costa.info.pl/mediaplayer/player.swf' width='410' height='232' bgcolor='undefined' allowscriptaccess='always' allowfullscreen='true' flashvars='description=Love - Teaser&#038;file=http://dl.getdropbox.com/u/1944692/Trailery-filmy/2009.11.02-Love-Teaser-iPhone.m4v&#038;image=http://dl.getdropbox.com/u/1944692/Trailery-filmy/2009.11.02-Love-Teaser-poster.jpg&#038;link=http://www.apple.com/trailers/lions_gate/love/&#038;title=Love - Teaser&#038;backcolor=FFFFFF&#038;linktarget=_blank&#038;controlbar=over' /></p>
<p><a href="http://dl.getdropbox.com/u/1944692/Trailery-filmy/2009.11.02-Love-Teaser-iPhone.m4v" title="Pobierz / obejrzyj film">Pobierz / obejrzyj film</a> (m4v; 13,5mb)</p>
<p>Z opisu filmu podanego na stronie jabłka:</p>
<blockquote><p>After losing contact with Earth, Astronaut LEE MILLER becomes stranded in orbit alone aboard the International Space Station. As time passes and life support systems dwindle, Lee battles to maintain his sanity — and simply stay alive. His world is a claustrophobic and lonely existence, until he makes a strange discovery aboard the ship.</p></blockquote>
<p>Brzmi dobrze. Strasznie ciekaw jestem wykonania…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/11/love-trailer/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>A gdzie są filmy dla dzieci i młodzieży?</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/10/a-gdzie-sa-filmy-dla-dzieci-i-mlodziezy/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/10/a-gdzie-sa-filmy-dla-dzieci-i-mlodziezy/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Oct 2009 06:41:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Myśli]]></category>
		<category><![CDATA[Dziecko]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4038</guid>
		<description><![CDATA[Ano właśnie, takie to pytanie nasunęło się mnie i Dorophie podczas ostatniego weekendu, kiedy to skakaliśmy po kanałach różnistych próbując znaleźć coś fajnego do wciągnięcia dla da Majka. I pod tym względem niestety ale mamy w naszym kraju po prostu dramat. W telewizorni na dzieciaka czeka kupa kanałów tematycznych puszczających bajki różne — takie dla [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ano właśnie, takie to pytanie nasunęło się mnie i Dorophie podczas ostatniego weekendu, kiedy to skakaliśmy po kanałach różnistych próbując znaleźć coś fajnego do wciągnięcia dla da Majka. I pod tym względem niestety ale mamy w naszym kraju po prostu dramat.</p>
<p>W telewizorni na dzieciaka czeka kupa kanałów tematycznych puszczających bajki różne — takie dla najmłodszych, takie dla nieco starszych i animacje dla całkiem już jurnej młodzieży. Problemy zaczynają się, gdy chce się na moment dzieciaka odgonić od kolorowego, drącego mordę, migającego i animowanego czegoś na rzecz czegoś z fabułą, aktorem i scenariuszem nieco dłuższym niż „bum, bam, bęc, wybuch– zapętlić przez dziesięć minut z przerwą na reklamy”. Się okazuje, że strasznie z tym ciężko. Jeśli jednak już coś się znajdzie, to są to rzeczy kupowane w różnych częściach świata, robione w wielonarodowych kooperacjach coby nieco koszty rozłożyć i zasadniczo nie oferujące zbyt wiele (choć zdarzają się tu perełki).</p>
<p>Problem: dlaczego do jasnej cholery w tym kraju praktycznie nie produkuje się już filmów dla dzieci i młodzieży oraz nie puszcza się ich w telewizorni w ramach so called „misji”, za którą śmie się żądać od ludzi pieniędzy w postaci abonamentu? Jasne, mamy nasrane w owym TV ziarnami, plebaniami czy innymi ojcami Mateuszami ale na wyprodukowanie czegokolwiek dla dzieciaków już przechodzi myśli i możliwości naszej kochanej TV. Co ja będę pisał — wystarczy spojrzeć na rozkład jazdy naszej misyjnej TV z ostatniej choćby niedzieli, by od razu wiedzieć, o co tu biega: pół bez mała dnia zajmują jakieś religijne czy związane z religią pierdoły. Na bogów, przecież można zrobić sobie jakiś osobny kanał jeśli chce się być takim świętojebliwym (jakby już ich było mało) i pchać w kościół siano za jego pomocą bez upierdliwości dla ludzi, którzy szukają w TV dokumentu, programu dla dzieciaka innego niż Domisie czy Teleranek czy też po prostu chcą odpocząć nieco w niedzielę przed telewizorem razem z dzieciakiem (i NIE nasi bardzo drodzy włodarze z TV, nie oznacza to kolejnych teleturniejów i idiotycznych żartów a’la Familiada).</p>
<p>W Polsce nie tworzy się już dla dzieciaków nic poza cyklicznymi programami dla najmłodszych i bardzo rzadkimi programami dla nieco starszych. Aby obejrzeć dobre kino przygody trzeba cofać się do czasów głębokiego socjalizmu i puszczać sobie te wszystkie Tolki banany, hece na czternaście fajerek czy inne wakacje z duchami. Na Croma, w ogóle aby cokolwiek fajnego dziecku puścić, trzeba sięgnąć poza albo w okolice czasów przemiany ustrojowej i dopiero tam znajdzie się świetne filmy pokroju Cudownego dziecka (lubię ten film jak jasna cholera). Z rzeczy nowszych, które bardzo się mojej rodzince (i mnie) podobały wypada wymienić film animowany pod tytułem Królestwo Zielonej Polany — świetna animacja z kupą wykręconego humoru. No ale znów — to rok 1994 czyli zdrowo przed narodzeniem Majusi. Czy coś godnego uwagi powstało jednak w XXI wieku? Mam nadzieję, że bardzo się mylę ale wydaje mi się, że produkcji wartych uwagi powstało w tym czasie bardzo, bardzo niewiele. Albo inaczej — całkiem możliwe, że powstały (pewnie za budżetowe pieniądze) ale nie mają szansy na pokazanie w ogólnopolskiej telewizji bo przecież Ziarno czy inny ojciec Mateusz też muszą mieć swój czas antenowy.</p>
<p>Tak mniej więcej wygląda dbanie o zaspokojenie potrzeb dzieci w tym kraju. Tysiąc becikowego i spierdalać. Trzeba postawić nową świątynię opatrzności czyjejśtam.</p>
<p>A tak bajdełej — Majka trafiła do zerówki. Nasze genialne władze wymyśliły genialną reformę, dzięki geniuszowi której, moje dziecko mając sześć lat NIE MOŻE (tak nam pani w zerówce powiedziała, dosłownie że NIE MOŻE) uczyć się czegokolwiek, bo to program klasy pierwszej. I chusteczka z tym, że w przedszkolu dzieciaki uczyły i bawiły się przy angielskim (od pierwszej klasy, więc w zerówce ban), poznawały literki czy uczyły się wykorzystywać paluchy także do liczenia a nie tylko do dłubania w nosie. Nasze genialne władze zafundowały dzieciakom okrąglutki rok nicnierobienia. Ale zaraz, zaraz… No tak. Mają zajęcia! No przecież religię muszą mieć i na to i znajdzie się program, i pieniądze, i co tylko jeszcze chcecie! Pominę milczeniem, że dzieciaki w okresie największej swej aktywności mają raptem jedną godzinę wychowania fizycznego. Nie wiem jak to inaczej nazwać, niż kpiną i plunięciem człowiekowi w twarz.</p>
<p>Przecież w tym kraju nie pozostaje nic innego niż siąść i płakać, ewentualnie wziąć sprawy w swoje ręce i radzić sobie samemu, samemu sobie dzieciaki kształcić, samemu zapewniać im w miarę inteligentną (lub przynajmniej nie obrażającą ich inteligencji) rozrywkę, samemu się leczyć itd. Dźwięczy mi w głowie wtedy tylko jedno pytanie:</p>
<p><em>Na jaki mokry, zbolały, parchaty i śmierdzący chu*** mi w takim razie taki kraj???</em></p>
<p>Ja mogę sobie wszystko sam organizować i za wszystko sam płacić. Tylko nie zabierajcie mi w takim razie połowy moich zarobków w przeróżnych podatkach i daninach. Sam wiem najlepiej, na co powinny być wydane.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/10/a-gdzie-sa-filmy-dla-dzieci-i-mlodziezy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>25</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Red Cliff — Trailer</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/10/red-cliff-trailer/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/10/red-cliff-trailer/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 Oct 2009 13:07:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Akcja]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Filmik]]></category>
		<category><![CDATA[Kopanina]]></category>
		<category><![CDATA[Trailer]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3998</guid>
		<description><![CDATA[Whoa, ale nas na blogu nie ma. Sorry ogromne — Gutek zżera mnóstwo czasu procesora biednej Dorophie a mnie odcięło od netu na dobre. Obiecuję, że już niebawem wszelkie zaległości mailowe i nie tylko mailowe nadrobię. A póki co, w ramach przerwy w robocie, wskoczyłem na jabłkową stronę z trailerami a tam filmik, który charakteryzuje [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Whoa, ale nas na blogu nie ma. Sorry ogromne — Gutek zżera mnóstwo czasu procesora biednej Dorophie a mnie odcięło od netu na dobre. Obiecuję, że już niebawem wszelkie zaległości mailowe i nie tylko mailowe nadrobię.</p>
<p>A póki co, w ramach przerwy w robocie, wskoczyłem na jabłkową stronę z trailerami a tam filmik, który charakteryzuje się trzema cechami, po wymienieniu których od razu będzie wiadomo, że to trzeba po prostu zobaczyć:</p>
<ul>
<li>John Woo</li>
<li>Tony Leung</li>
<li>Kopanina w klimatach Hero</li>
</ul>
<p>Mnie wystarczy, już jestem sprzedany. W dodatku widzę, że ładnie tam komputerem operują i na efektach nie oszczędzają, co dobrze wróży całości. Po <a href="http://www.imdb.com/title/tt1220719/" title="Conieco o filmie">Ip Manie</a> nie oglądałem ostatnio żadnej kopaniny więc czas nadrobić zaległości i powzdychać przy ładnych choreografiach. OK, czas na trailerek, którego sensowne wielkości możecie wciągnąć <a href="http://www.apple.com/trailers/magnolia/redcliff/">na stronach jabłka</a>.</p>
<p><embed src='http://costa.info.pl/mediaplayer/player.swf' width='410' height='170' bgcolor='undefined' allowscriptaccess='always' allowfullscreen='true' flashvars='description=Red Cliff - Trailer&#038;file=http://dl.getdropbox.com/u/1944692/Trailery-filmy/2009.10.05-Red_Cliff-Trailer-iPhone.m4v&#038;image=http://dl.getdropbox.com/u/1944692/Trailery-filmy/2009.10.05-Red_Cliff-Trailer-poster.jpg&#038;link=http://www.apple.com/trailers/magnolia/redcliff/&#038;title=Red Cliff - Trailer&#038;backcolor=FFFFFF&#038;linktarget=_blank&#038;controlbar=over' /></p>
<p><a href="http://dl.getdropbox.com/u/1944692/Trailery-filmy/2009.10.05-Red_Cliff-Trailer-iPhone.m4v" title="Pobierz / obejrzyj wideo">Pobierz / obejrzyj film</a> (m4v; 13mb)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/10/red-cliff-trailer/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Inglourious Basterds czyli gdzie to „Basterds”?</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/09/inglourious-basterds-czyli-gdzie-to-basterds/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/09/inglourious-basterds-czyli-gdzie-to-basterds/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 Sep 2009 06:46:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Akcja]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3845</guid>
		<description><![CDATA[No i polazłem wczoraj z Enderem oraz brackim jego żonki na Inglorious Basterds. Trafiliśmy do poznańskiej Plazy, tam do Cinema City i po raz kolejny przekonaliśmy się, że płacąc nie tak przecież małe pieniądze, dostajemy reklamy, trochę nieco reklam i jeszcze troszeczkę reklam na dokładkę. Dobrze chociaż, że przerywane są one czasami jakimiś trailerami bo [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>No i polazłem wczoraj z Enderem oraz brackim jego żonki na Inglorious Basterds. Trafiliśmy do poznańskiej Plazy, tam do Cinema City i po raz kolejny przekonaliśmy się, że płacąc nie tak przecież małe pieniądze, dostajemy reklamy, trochę nieco reklam i jeszcze troszeczkę reklam na dokładkę. Dobrze chociaż, że przerywane są one czasami jakimiś trailerami bo inaczej chyba zacząłbym krzyczeć. To jednak niezła sztuka wciskać klientom reklamę, za którą sami z radością płacą…</p>
<p><embed src='http://costa.info.pl/mediaplayer/player.swf' width='410' height='170' bgcolor='undefined' allowscriptaccess='always' allowfullscreen='true' flashvars='description=Inglourious Basterds - Trailer&#038;file=http://dl.getdropbox.com/u/1944692/Trailery-filmy/2009.09.14-Inglourious_Basterds-Trailer-iPhone.m4v&#038;image=http://dl.getdropbox.com/u/1944692/Trailery-filmy/2009.09.14-Inglourious_Basterds-Trailer-poster.jpg&#038;title=Inglourious Basterds - Trailer&#038;backcolor=FFFFFF&#038;controlbar=over' /></p>
<p><a href="http://dl.getdropbox.com/u/1944692/Trailery-filmy/2009.09.14-Inglourious_Basterds-Trailer-iPhone.m4v" title="Pobierz / obejrzyj film">Pobierz / obejrzyj film</a> (m4v; 15mb)</p>
<p>Co jednak z filmem? Po skończonym seansie Ender przepięknie określił całość tego, co oglądaliśmy przez ponad dwie godziny: „za mało basterds w tym filmie”. I to mogłoby w sumie stanowić koniec tej krótkiej recenzji bo pięknie podsumowuje najnowszy film Quentina Tarantino.</p>
<p>Na seans trafiłem nastawiony przez trailery i zapowiedzi na kolejnego tarantinowskiego action-flicka, pełnego brutalności, specyficznego humoru, zabawy konwencją i tego wszystkiego, za co jedni kochają, a inni nienawidzą kina Tarantino. Po ponad dwóch godzinach jedyne, co mogłem powiedzieć to „what the hell?”. Czemu? A bo to zupełnie inny Tarantino, niż ten, do którego przywykliśmy ostatnio a i trailery oraz zapowiedzi kompletnie mijają się z rzeczywistością. Tarantino postanowił zrobić coś innego, coś chyba ważniejszego bo zabrał się za rzecz ważną i dramatyczną — wojnę, żydowską Zagładę, niemieckie bestialstwo i miejsce w tym wszystkim Ameryki. Problem w tym, że Tarantino podszedł do tematu na kilka sposobów jednocześnie a każdy po prostu mu nie wyszedł.</p>
<p>Wojna nie jest praktycznie w tym filmie pokazana. Owszem, gdzieś tam się toczy i jest tłem dla przedstawionych w filmie wydarzeń, które wywołują łańcuch osobnych historii mających kulminację w finale i prowadzących do jej końca (a tak, Tarantino umyślił sobie rzeczywistość alternatywną), niemniej samej wojny nie zobaczymy. Ten film zaczyna się sceną, która praktycznie definiuje cały obraz — niemiecki oficer przyjeżdża na francuską wiejską prowincję i błyszcząc inteligencją oraz erudycją dokonuje masakry żydowskiej rodziny, którą przeżywa młodziutka Shosanna. I tak mniej więcej wygląda cała reszta filmu: dialogowe dłużyzny (a właściwie monologi pułkownika Landy, którego świetnie zagrał Christoph Waltz) przerywane od czasu do czasu czymś na kształt akcji.</p>
<p>O żydowskiej Zagładzie też niezbyt wiele ma Tarantino do powiedzenia prócz tego, że Niemcy mordowali Żydów a Żydzi ich za to nienawidzili (i pewnie do dziś nienawidzą, czemu akurat się nie dziwię). Tytułowy oddział Bękartów to właśnie w większości Żydzi, którzy pragną tylko jednego: zabić jak najwięcej Niemców.</p>
<p>O niemieckim bestialstwie Tarantino ma do powiedzenia też tylko tyle, że było. Ale już w żaden sposób nie ma zamiaru tego pokazać i zderzyć założenie z wyidealizowanym obrazem niemieckiego oficera i żołnierza. Prawie każdy Niemiec w tym filmie wybornie włada co najmniej jednym językiem obcym, jest inteligentny, oczytany a postać pułkownika Landy to jedna wielka zaskakująca zagadka w postaci poligloty, światowca i ujmującego acz niebezpiecznego człowieka, który lubi się określać mianem detektywa (i ma po temu pełne prawo, jest świetny w tym co robi).</p>
<p>Amerykanie (i szerzej — alianci) pokazani są w tym filmie w sposób szczątkowy. Mamy ów oddział Bękartów, którzy mają czynić na tyłach wroga partyzantkę metodami Apaczów, mamy przez chwilę rzut oka na Churchilla i… to całe alianckie zaangażowanie.</p>
<p>Jako się rzekło — Tarantino chciał chyba opowiedzieć pewną historię podchodząc do niej od różnych stron ale film zawodzi a narracja kuleje. Dlaczego? A dlatego, że każdemu podejściu zabrakło konsekwencji i rozwinięcia. Losy Shosanny to temat dla wojennego dramatu z miłością do czarnego i uczuciowym zaangażowaniem wrogiego żołnierza w tle. Można by z tego wątku zrobić naprawdę świetny film ale mało by było w nim miejsca na akcję. Akcję zapowiadały tytułowe Bękarty, których jak na ironię było w całym filmie chyba najmniej a wątek antynazistowskiej guerilli praktycznie pominięto tylko o nim napominając w jednej, brutalnej scenie (no dobra, dwóch). W końcu film można było osnuć na podstawie fascynującej postaci pułkownika Landy, który jest w nim zdecydowanie postacią numer jeden i to zdecydowanie o nim jest ten film.</p>
<p>Ale w obytrzech przypadkach tak się nie dzieje. Wątek dramatyczno-miłosny kuleje i zrobiony jest po prostu słabo, akcji — jak na filmy Tarantino — praktycznie nie ma a jej brak przy tytułowaniu całego obrazu mianem oddziału do morderczych zadań specjalnych to jakieś nieporozumienie, takoż niewykorzystanie pełnego potencjału postaci Landy tworzy niekorzystne wrażenie. Ten film po prostu cierpi na syndrom nadmiaru. Tarantino chciał chwycik zbyt wiele srok za ogon i wyszło mu… No właśnie, co?</p>
<p>Zasadniczo wyszedł mu film niezły ale daleki od bycia dobrym. Tarantino zrobił film oszczędny, a po wyjściu z kina ma się wrażenie, że główną pozycją w budżecie był Brad Pitt. Problem w tym, że zagrał niewiele a to, co zagrał, nie było najwyższych lotów. Nie wykorzystał go Quentin zupełnie. Tarantino chciał zrobić film brutalny ale skutecznie niszczy brutalizm komizmem. OK, rozumiem, że chciał puścić kolejne oko do widza i zrobić to, co wychodziło mu ostatnio dobrze — komiksowe przerysowanie na ekranie (groteskowa wręcz postać Adolfa Hitlera zdaje się o tym bardzo mocno świadczyć). Problem w tym, że zaraz obok komiksowej kreski próbuje Tarantino snuć wątek dramatyczny (autentycznie przejmująca scena spotkania w kawiarni Shosanny i Goebbelsa a jej reakcja po całym zajściu jest chyba jedynym momentem, w którym miałem wrażenie, że oglądam dobry film). W sumie można by tak jeszcze wyliczać ale po co, widać chyba, do czego zmierzam.</p>
<p>Tarantino nie dał sobie rady z tym filmem. Nie poukładał go w zjadliwą całość, nie poprowadził narracji zdecydowanie w którąś ze stron i w ten sposób straciły wszystkie. Quentin pogubił się bardzo w tym filmie a ja mam wrażenie, że nadmiar action-flicków za bardzo rzucił się cieniem na jego twórczość. To był materiał na świetny film. Tarantino koncertowo go spartolił.</p>
<p>Ocena w skali 1–10: <strong>5</strong> (byłoby mniej gdyby nie świetna postać pułkownika Landy)</p>
<p><a href="http://www.imdb.com/title/tt0361748/" title="Film na stronach serwisu IMDB.com">Film na stronach serwisu IMDB.com</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/09/inglourious-basterds-czyli-gdzie-to-basterds/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bo czasem dla zdrowia trzeba wydać pieniądze</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/07/bo-czasem-dla-zdrowia-trzeba-wydac-pieniadze/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/07/bo-czasem-dla-zdrowia-trzeba-wydac-pieniadze/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 10 Jul 2009 19:11:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Zakupy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3541</guid>
		<description><![CDATA[Znają to uczucie kobiety doskonale — wewnętrzny przymus wydania kasy. Ot tak by poczuć, że się jeszcze żyje a codzienność nie składa się tylko z łażenia do pracy bez odczucia tego jakichś plusów. Faceci mają dokładnie tak samo, z tym że nieco inaczej akcenty rozkładają. Lubimy zabawki, lubimy rzeczy „przydatne”, „namacalne”, „potrzebne”… A czy istnieje [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Znają to uczucie kobiety doskonale — wewnętrzny przymus wydania kasy. Ot tak by poczuć, że się jeszcze żyje a codzienność nie składa się tylko z łażenia do pracy bez odczucia tego jakichś plusów. Faceci mają dokładnie tak samo, z tym że nieco inaczej akcenty rozkładają. Lubimy zabawki, lubimy rzeczy „przydatne”, „namacalne”, „potrzebne”… A czy istnieje coś bardziej „przydatnego”, „namacalnego” i „potrzebnego” niż najnowsza, dopiero co wydana gierka na PS3? Oczywiście NIE. Ale jest coś, co się do tego ideału zbliża.</p>
<p>Filmy.</p>
<p>Faceci w swojej większości to stworzenia filmolubne. Różnica między facetami a kobietami polega zasadniczo na tym, że faceci lubią filmy inne od tych, które wielbią kobiety. Na komediach romantycznych owszem bawimy się ale na filmach z półnagimi panienkami rozwalającymi potwornych obcych — ooo, takie filmy wprost wielbimy! W związku ze związkiem miałem dziś iść na Transformers 2, który nie grzeszy fabułą ale za to pozwala na przyjrzenie się Megan Fox a przy okazji fajnym furkom, zanim jeszcze spece od efektów je zepsują i zrobią jakieś roboty.</p>
<p>Miałem iść ale nie doczłapałem. Zatrzymałem się bowiem w Empiku. A w Empiku wpadłem między półki z filmami i tam zobaczyłem rzeczy, które chciałem mieć od dawna.</p>
<p><a href="http://www.imdb.com/title/tt0096754/" title="Strona filmu w serwisie imdb.com">The Abyss</a> — kultowy już film, który na początku był totalną klapą. Jednak z czasem zyskiwał na popularności a dziś nie ma miłośnika kina SF, który by go nie oglądał. Film jest prostą ale uroczą opowieścią o spotkaniu z obcymi, w dodatku niemiłośiernie poprawną politycznie i do bólu wprost napakowaną patosem oraz pacyfizmem. Jednak to, co zobaczyłem na odwrocie opakowania mnie zupełnie rozwaliło. Oto jak można opisać poprawną politycznie bajkę, w której przemocy jest tyle, co kot napłakał:</p>
<blockquote><p>Jako pierwszy siał postrach na Ziemi „Terminator”, później nieopisane przerażenie budził w kosmosie „Obcy”. Tym razem James Cameron Gale Anne Hurd zabierają Cię na mrożącą krew w żyłach podróż w morskie głębiny. Amerykańska atomowa łódź podwodna zostaje zaatakowana przez tajemniczy, niezidentyfikowany okręt. Załoga podmorskiej platformy wydobywczej godzi się przeprowadzić oględziny szczątków rozbitego statku. Siła, z którą przychodzi im się zmierzyć na głębokości 6500 metrów, okazuje się być tak potężna, że może zniszczyć nie tylko nieszczęsnych śmiałków, ale cały rodzaj ludzki. Czy zdołają uratować świat przed przerażającą mocą czającą się w „Głębi”?</p></blockquote>
<p>O kurczę, plus 100 do kreatywności, plus 200 do naciągania i minimum z plus trzysta do głupoty… Anyway, za trzy dychy grzech nie brać.</p>
<p>Drugi film chciałem mieć już od bardzo dawna. <a href="http://www.imdb.com/title/tt0299977/" title="Strona filmu w serwisie imdb.com">Hero</a> z Jetem Li to imo jeden z najpiękniejszych wizualnie filmów, jakie kiedykolwiek stworzono. Sceny walk w tym filmie ocierają się o poezję, choreografia połączona z fenomenalną scenerią, kolorystyką i doskonałymi zdjęciami — to wszystko tworzy widowisko prawie że doskonałe. Tu jeden z tych filmów, które wchłania się zmysłami, w których fabuła jest tylko pretekstem dla ukazania plastycznych obrazów. Świetna rzecz. Za dwie dychy po prostu grzech nie wrzucić do koszyka.</p>
<p>Dwa ostatnie filmy zrobią nam grunt, zanim wybierzemy się na <a href="http://www.imdb.com/title/tt1080016/" title="Strona filmu w serwisie imdb.com">Epokę lodowcową 3</a>. Ano, <a href="http://www.imdb.com/title/tt0268380/" title="Strona filmu w serwisie imdb.com">Epoka lodowcowa</a> i <a href="http://www.imdb.com/title/tt0438097/" title="Strona filmu w serwisie imdb.com">Epoka lodowcowa 2</a> dobrze nas przygotują na spotkanie z dinozaurami. Da Majek już się rozgrzewa i gdy tylko przyjedzie z wakacji, lecimy do kina. Trzy dyszki za każdy film, dobrze wydane pieniądze.</p>
<p>Szastanie pieniędzmi zakończyłem wołowiną w pięciu smakach i sajgonkami. Kurczę, mógłbym tak codziennie dbać o swoje zdrowie :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/07/bo-czasem-dla-zdrowia-trzeba-wydac-pieniadze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Terminator Salvation (Terminator: Ocalenie)</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/06/terminator-salvation-terminator-ocalenie/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/06/terminator-salvation-terminator-ocalenie/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 07 Jun 2009 20:50:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[Sci-Fi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3443</guid>
		<description><![CDATA[Wybory się odbyły, głos oddałem a że z niedzielą coś trzeba było jeszcze zrobić, uległem namowom Endera i poczłapałem do kina na nowego Terminatora. W poznańskiej Plazie jak okiem sięgnąć nie widać ani krztyny kryzysu, ludzi w cholerę, kino może nie oblężone ale o 16:15 było ludzi całkiem sporo. A sam film? Sam film mogę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/06/20090607-terminator-salvation.jpg" width="240" />
		</p><p>Wybory się odbyły, głos oddałem a że z niedzielą coś trzeba było jeszcze zrobić, uległem namowom Endera i poczłapałem do kina na nowego Terminatora. W poznańskiej Plazie jak okiem sięgnąć nie widać ani krztyny kryzysu, ludzi w cholerę, kino może nie oblężone ale o 16:15 było ludzi całkiem sporo. A sam film?</p>
<div id="attachment_3444" class="wp-caption aligncenter" style="width: 212px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/06/20090607-terminator-salvation.jpg" rel="attachment wp-att-3444" title="Terminator Salvation (Terminator: Ocalenie)"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/06/20090607-terminator-salvation-202x300.jpg" alt="Terminator Salvation (Terminator: Ocalenie)" title="Terminator Salvation (Terminator: Ocalenie)" width="202" height="300" class="size-medium wp-image-3444" /></a><p class="wp-caption-text">Terminator Salvation (Terminator: Ocalenie)</p></div>
<p>Sam film mogę określić jako dziwny. Z jednej strony bowiem niby wszystko jest na swoim miejscu i dzieje się jak trzeba: są efektowne eksplozje, są szalone pościgi i generalnie się na ekranie dzieje. Z drugiej jednak strony doznałem dosyć dziwnego uczucia. Aż nie podejrzewałem się o to uczucie ale jednak ono wystąpiło. Zdaje się, że ten film mnie po prostu zmęczył i chyba wiem, w czym tkwi problem.</p>
<p>Jak oświecił mnie Ender po wyjściu z kina, Ocalenie jest pierwszą częścią trylogii. I to niestety bardzo ale to bardzo mocno czuć. Film nie jest kompletny, wątki nie są pozamykane, brak tu jakiejś fabularnej zamkniętej wizji, film kręci się wokół jakiejś osi, która jednak jest średnio uchwytna. Po prostu to nie jest kinowe, zamknięte i pełnoprawne dzieło. Nijak ten film porównywać do Terminatora czy Terminatora 2, to po prostu inna liga, inny styl, inne prowadzenie fabuły i akcji.</p>
<p>Kolejnym zarzutem wobec Ocalenia jest jego niesamowita wtórność i widoczne już chyba zmęczenie tematyki Terminatorów. Po trzech filmach (z czego ten trzeci imo w ogóle nie powinien się odbyć) i dwóch sezonach serialu już wiele więcej zaskakującego z tej tematyki się wycisnąć nie da. Po raz kolejny obserwujemy więc naparzankę z Terminatorem, po raz kolejny mówi nam się, jaki to Dzień Sądu był straszny i nawet nie ma zamiaru się tego pokazać (koszty?). Można było zrobić film katastroficzny czy cholera cokolwiek innego ale nie, dostaliśmy kolejną terminatorową sztampę. I muszę przyznać, że bardzo mnie to zmęczyło.</p>
<p>W filmie na siłę wprowadzono nawiązania do filmów wcześniejszych (You Could Be Mine jako wabik na motocyklowego Termiego), problem jednak w tym, że robiono to młotkiem po głowie i aż zgrzytnąłem zębami słysząc Krystiana wymawiającego „I’ll Be Back”. No sorry, kto na to się zgodził? Równie młotkowym sposobem podano historię scyborgizowanego Marcusa i jeszcze te tanie sentymenty ze ściskaniem dłoni dziewczynki itd. Czy Amerykanie aż tak bardzo głupieją, że trzeba im wręcz tanią symbolikę podpisywać? Ludzie, bez przesady…</p>
<p>Efektowne kino akcji z niczym poza akcją. Marniutkie aktorstwo, głupkowata fabuła, para, która poszła w wybuchy a nie w pokazanie życia po Dniu Sądu. I żeby chociaż ta akcja była jakoś pokazana… Gdzie tam walce Krystiania z T-800 w fabryce Termich do walki Arnolda z T-1000 w Dniu Sądu — po prostu dwie totalnie różne realizacje, z których w jednej widać i czuć kino akcji, w drugiej widać i czuć serial.</p>
<p>A więc szkoda czasu? Z jednej strony tak, z drugiej mimo wszystko to Terminator. Bardziej jednak siedzący w klimatach głupkowatej trójki, niż dwóch pierwszych części. Miłośnicy Termich i tak do kina na to pójdą ale zapewne nie wyjdą z dużym uśmiechem na twarzy. Zabrakło tej magii Terminatora. Ocalenie padło chyba ofiarą nadmiaru — za bardzo wyeksploatowano już to uniwersum i kolejne filmy zapewne tylko będą coraz bardziej męczyły. Przynajmniej po Ocaleniu sądząc.</p>
<p>Ocena w skali 1–10: <strong>5</strong></p>
<p><a href="http://www.imdb.com/title/tt0438488/" title="Strona filmu w serwisie IMDB">Strona filmu w serwisie IMDB</a><br />
<a href="http://terminator.ocalenie.filmweb.pl/" title="Strona filmu w serwisie FilmWeb">Strona filmu w serwisie FilmWeb</a></p>
<p><strong>EDIT:</strong> Sam Worthington — zdecydowanie najlepszy aktor filmu i najlepiej zagrana postać. Na tle naprawdę marnego aktorstwa facet po prostu błyszczy. I to by było niestety tyle w temacie pozytywnych zaskoczeń.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/06/terminator-salvation-terminator-ocalenie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zack and Miri Make a Porno</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/01/zack-and-miri-make-a-porno/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/01/zack-and-miri-make-a-porno/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Jan 2009 17:28:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Komedia]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=129</guid>
		<description><![CDATA[Kevin Smith did it again! Kochani, z niekłamaną przyjemnością mam zaszczyt przedstawić Wam kolejne ciepłe, przegadane, przepoprzeklinane, mocno jeżdżące po kinowych tabu i przede wszystkim — autentycznie zabawne dziełko tego pana. Któż nie pamięta Sprzedawców, W pogoni za Amy czy Dogmy… Także tym razem mowa jest o uczuciach, także tym razem mówi się o nich [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/01/20090111-zack_and_miri_make_a_porno.jpg" width="240" />
		</p><div style="float: left; margin-right: 5px;"><a title="Zack and Miri Make a Porno" rel="attachment wp-att-128" href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/01/20090111-zack_and_miri_make_a_porno.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-128" title="Zack and Miri Make a Porno" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/01/20090111-zack_and_miri_make_a_porno-150x150.jpg" alt="Zack and Miri Make a Porno" width="150" height="150" /></a></div>
<p>Kevin Smith did it again! Kochani, z niekłamaną przyjemnością mam zaszczyt przedstawić Wam kolejne ciepłe, przegadane, przepoprzeklinane, mocno jeżdżące po kinowych tabu i przede wszystkim — autentycznie zabawne dziełko tego pana. Któż nie pamięta <a title="conieco o filmie" href="http://www.imdb.com/title/tt0109445/">Sprzedawców</a>, <a title="conieco o filmie" href="http://www.imdb.com/title/tt0118842/">W pogoni za Amy</a> czy <a title="conieco o filmie" href="http://www.imdb.com/title/tt0120655/">Dogmy</a>… Także tym razem mowa jest o uczuciach, także tym razem mówi się o nich w sposób mało konwencjonalny i także tym razem bohaterowie to banda nieudaczników mających problem z osiągnięciem „sukcesu”, jakim byłoby chociażby zapłacenie rachunków.</p>
<p><strong>Zack and Miri Make a Porno (Zack i Miri kręcą porno)</strong> to komedia romantyczna, w której romantyzm dosyć spore ma problemy z przebiciem się przez zwyczajowy u Smitha potok bluzgów lejących się z ekranu niczym szeroki wodospad. Ba! Żeby tam tylko o bluzgi chodziło… Jako się w tytule rzekło, bohaterowie postanawiają skręcić pornola i zasadniczo za to się zabierają. Trochę golizny i kilka ruchów frykcyjnych więc na ekranie zawita acz nie w ilościach mogących przyprawić posła Gowina o zawał. Cymański jednak pewnie przeciwko filmowi ciężkie działa by wytoczył, gdyby tylko gdzieś w kącie go nie oglądał bawiąc się tym i owym.</p>
<p>Spokojnie, humor nie sięgnął tu dna a dialogi nie są li tylko litanią faków. Jest dokładnie przeciwnie — film skrzy się żywiołową wymianą zdań, smithowy humor wskoczył na nowy level a otoczka wulgaryzmów i przesycenia wszystkiego seksem dodaje tylko kolorytu świetnym scenkom rodzajowym w rodzaju tej z Justinem Longiem w roli zachłannego homoseksualisty. Od razu widać też zdrowe podejście samych aktorów do siebie — w rzeczonej scenie Justin Long strzela foty iPhonem a kto ma blade pojęcie o komputerach ten wie, że Long jest „I’m a Mac” z cyklu reklamówek Get a Mac. Smaczków w filmie jest zdecydowanie więcej i prawdziwą przyjemność sprawia ich wyszukiwanie. Choć jednym z imo największych jest akurat ten, którego zbytnio szukać nie trzeba, czyli pierwszy scenariusz pornola, który jest po prostu spornolowaną wersją Gwiezdnych Wojen. Nie mam pojęcia czy istnieje jakikolwiek film Smitha, w którym nie było choć przez moment nawiązania do Gwiezdnej Sagi. Tu nawiązanie jest zrobione po prostu cudnie a podświetlane sztuczne penisy robiące za miecze świetlne zmuszają po prostu do zdrowego uśmiechu od ucha do ucha.</p>
<p>Fabuła? Jest, pewnie że jest. Zack i Miri to dwójka młodych, nic nie potrafiących i nie mogących czegokolwiek osiągnąć ludzi, którzy żyją ze sobą na dobre i na złe od wieków i którzy udają przed sobą nawzajem, że ich związek nie ma żadnych uczuciowych konotacji. Pewnego pięknego zimowego dnia trafiają na spotkanie ich licealnego rocznika, przekonują się jakimi są frajerami a w międzyczasie dostają prezenty na Dzień Dziękczynienia w postaci wyłączenia wszystkiego, co można wyłączyć za zaległe niezapłacone rachunki. Dolina. I wtedy Zack wpada na pomysł, by nakręcili pornola — wszak niżej upaść już nie mogą. Wciągają w biznes kilka innych osobowości i zaczyna się jazda.</p>
<p>Oczywiście wszystko dobrze się skończy i jest przewidywalne z góry i do bólu ale nie o to w tym filmie chodzi, by zaskakiwać widza nagłymi i nieoczekiwanymi zwrotami scenariusza. Od początku do końca chodzi o to, by stworzyć świetną i luźną atmosferę, w której z nieco tragicznym humorem główni bohaterowie odnajdą się po latach życia ze sobą. I to wypala w całej rozciągłości! Po skończonym seansie wraz z Dorophą siedzieliśmy jeszcze chwilę ciesząc się jak bałwany rozczulone ciepłem wylewającym się z każdego zakamarka ekranu. I tylko jeden człowiek na świecie potrafi dokonać tego, że owo ciepło potrafi dotrzeć z największą mocą właśnie wśród steku przekleństw i pomiędzy analem a trzepaniem sobie wzajemnie konia przez bandę pokręconych osobowości, wśród których jest i niunia potrafiąca puszczać bańki wiadomo którędy. Ave Kevin Smith! Let there be fuck! :)</p>
<p>Ocena w skali 1–10: <strong>8</strong></p>
<p><a title="conieco o filmie" href="http://www.imdb.com/title/tt1007028/">film w serwisie imdb.com</a><br />
<a title="conieco o filmie" href="http://www.filmweb.pl/f447667/Zack+i+Miri+kręcą+porno,2008"> film w serwisie filmweb.pl</a></p>
<p>No i mały trailerek wprowadzający w klimaty filmu.</p>
<p><object width="500" height="281"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/OssgMY_mkMc?version=3&#038;feature=oembed"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/OssgMY_mkMc?version=3&#038;feature=oembed" type="application/x-shockwave-flash" width="500" height="281" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/01/zack-and-miri-make-a-porno/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>tomb raider legends — preview</title>
		<link>http://costa.info.pl/2006/04/tomb-raider-legends-preview/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2006/04/tomb-raider-legends-preview/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Nov -0001 00:00:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Ambient]]></category>
		<category><![CDATA[Dom]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Gra]]></category>
		<category><![CDATA[Pop]]></category>
		<category><![CDATA[Preview]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[tomb raider, którz o tej grze nie słyszał? larwa croft powraca! tomb raider: legends wylądowało na moim twardym dysku budząc moje wielkie uznanie dla twórców tegoż tytułu: 7,12GB to spoooro danych. czy cała ta radosna przestrzeń, którą mogłem spożytkować np. na obrazek jakiegoś filmu na DVD, nie marnuje się? jestem po jakichś dwóch godzinkach grania [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/recenzje/tomb_raider-screen02.thumb.jpg" width="240" />
		</p><div class="serendipity_imageComment_left" style="width: 160px;">
<div class="serendipity_imageComment_img"><a class="serendipity_image_link" href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/recenzje/tomb_raider-screen01.jpg" rel="lightbox" title="tomb raider, którz o tej grze nie słyszał?"><img width="160" height="90" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/recenzje/tomb_raider-screen01.thumb.jpg" /></a></div>
<div class="serendipity_imageComment_txt">tomb raider, którz o tej grze nie słyszał?</div>
</div>
<p>larwa croft powraca! <b>tomb raider: legends</b> wylądowało na moim twardym dysku budząc moje wielkie uznanie dla twórców tegoż tytułu: 7,12GB to spoooro danych. czy cała ta radosna przestrzeń, którą mogłem spożytkować np. na obrazek jakiegoś filmu na DVD, nie marnuje się? jestem po jakichś dwóch godzinkach grania i powiem jedno:</p>
<p><b>zdecydowanie NIE!</b></p>
<p>czytaliśmy zapowiedzi o powrocie larwy do korzeni, czytaliśmy o powrocie do rozwiązań, które stanowiły siłę serii na jej początku i które zawojowały serca milionów. wierzę bowiem święcie, że seria z seksowną panią archeolog odniosła sukces nie tylko z powodu sporych (widziałem w grach zdecydowanie większe) rozmiarów jej biustu. spore one nie są i nie były chyba nigdy. tomb raider numer 1 rozwalał przede wszystkim innowacyjnością. później seria z tytułu na tytuł zaczynała zjadać swój własny ogon i niestety to już nie było to. czy po po tak wielu latach TRL może czymś nowym zaskoczyć?</p>
<p>graczy starszych, pykających w poprzednie części (do których ja się nie zaliczam — jedynka to było TO, dwójeczka także była niczego sobie ale później znudziło mi się powielanie pomysłów i dałem sobie spokój) ucieszy niewątpliwie deklarowany i zrealizowany powrót do korzeni. gram aktualnie pierwszą misję (boliwia), przy której po prostu stają mi przed oczami sceny z jedynki czy też dwójki. jak by powiedział nasz premier: YES! YES! YES! bo oto przywrócono to, o co w całym tym tomb raiderze chodziło: to platformer z lekkimi pretensjami do bycia czymś więcej ale tylko lekkimi, co w konsekwencji nie psuje zabawy i jasno definiuje tytuł właśnie jako platformer a nie miks nie wiadomo czego z bóg raczy wiedzieć czym. a więc skaczemy, skaczemy i skaczemy jeszcze trochę po to, by poskakać jeszcze nieco więcej w międzyczasie strzelając (żadnych rewelacji niestety pod tym względem), zbierając złote idole i ogólnie robiąc wszystkie te rzeczy, które niektórzy z nas doskonale pamiętają.</p>
<div class="serendipity_imageComment_left" style="width: 160px;">
<div class="serendipity_imageComment_img"><a class="serendipity_image_link" href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/recenzje/tomb_raider-screen02.jpg" rel="lightbox" title="grafika na piecu nie powala ale też i nie odrzuca. jest dobrze!"><img width="160" height="120" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/recenzje/tomb_raider-screen02.thumb.jpg" /></a></div>
<div class="serendipity_imageComment_txt">grafika na piecu nie powala ale też i nie odrzuca. jest dobrze!</div>
</div>
<p>gra się doskonale i to się liczy! twórcy skonwertowali (tak mnie się wydaje, że to konwersja z konsol) grę całkiem nieźle a silniczek całość napędzający może nie generuje jakichś niezapomnianych wrażeń (przynajmniej na moim sprzęcie) ale jest szybki i sprawny. z ustawieniami prawie że na full gram sobie spokojnie na moim leciwym już złomku a całość prezentuje się może nie okazale ale wyraźnie i soczyście. gra była tworzona z myślą głównie o konsolach, co widać i czuć. nie wiem jak można w toto grać bez pada ale dla chcącego pewnie nic trudnego. z padzikiem zaś to już sama przyjemność choć muszę przyznać, że miejscami zdarzają się problemy. no cóż, od zawsze mam problem z odpowiednim ustawieniem swojego gównianego pada i cosik mnie się tu za bardzo i za mocno miejscami wychyla. na konsoli jednak musi to być bardzo smakowicie grywalny pod względem sterowania tytuł. tak sądzę…</p>
<p>dlaczego sądzę, że to konwersja? para poszła w przygotowanie tekstur — te są jak zwykle odpowiednio szczegółowe ale… nie powalają. ta gra musi wyglądać zabójczo na konsolach ale piecyk wymaga nieco więcej. monitor nie wybacza i ze szczegółami pokazuje czasem zbyt wiele by w pełni cieszyć się środowiskiem. zapewne pełnoekranowy antyaliasing wydatnie wpłynąłby na wygląda ale tego z drugiej strony nie wytrzyma mój złom niestety. ogólnie grafika nie powala choć też nie odrzuca. jest solidnie ale nie powalająco.</p>
<p>dźwięk to zupełnie inna para kaloszy. jak do tej pory jestem zauroczony tym, co wydobywa się z głośników. puszcza żyje, dźwięki nawet w stereo mają odpowiednią głębię tworzącą wrażenie przestrzenności… no po prostu wyższa dźwiękowa półka. melodyjki poleciały może ze dwa razy a poza tym jest cicho i tylko słychać szum rzeki, trele ptaszków i w ogóle jest ambientowo. o to chodzi! tak miało być i tak jest. bomba!</p>
<p>sama larwa przeszła lekką metamorfozę i wygląda ładnie ale… brak w modelu szczegółowości. jest lekko zbyt kanciasta. i ponownie wychodzi konsolowy rodowód gierki — na ekranie telewizora wszystko zapewne wygląda jak należy ale na monitorze nie sprawia to zbyt dobrego wrażenia. niejedna gra przebija modelami nowego tomb raidera, nawet na moim sprzęciku. niemniej animacje postaci są dopracowane, skoki wyglądają ładnie, ciałko lary układa się seksownie i w ogóle jest na  czym oko zawiesić i aż miło się tę postać prowadzi.</p>
<p>gierka ma świetny, oldchoolowy feeling części pierwszych i jeśli pamiętacie te części i lubiliście w nie pykać — śmiało sięgajcie po część najnowszą. póki co daje rady! zobaczymy co tam na dalszych levelach. gierka wciąga, ma fajna jak na razie atmosferkę, jest doskonale słyszalna i całkiem niebrzydka. to będzie sukces. może nie na miarę części pierwszych ale na pewno będzie (już jest) to gra zdecydowanie lepsza od ostatnich jej poprzedniczek.</p>
<p>a więc padziki w dłoń i ognia! czy może być coś przyjemniejszego niż trzymanie całkiem seksy pani archeolog na padzikowej smyczy? :)</p>
<p><a href="http://www.gamespot.com/pc/action/tombraidervii/" title="strona gry w serwisie gamespot.com">strona gry w serwisie gamespot.com</a> (tam zajumałem screeny)<br /><a href="http://www.tombraider.com/" title="oficjalna strona gry">oficjalna strona gry</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2006/04/tomb-raider-legends-preview/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>fedora core 5 — gdzie moje multimedia!</title>
		<link>http://costa.info.pl/2006/03/fedora-core-5-gdzie-moje-multimedia/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2006/03/fedora-core-5-gdzie-moje-multimedia/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Nov -0001 00:00:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[3D]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Funk]]></category>
		<category><![CDATA[Gra]]></category>
		<category><![CDATA[Link]]></category>
		<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Mini]]></category>
		<category><![CDATA[Pop]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>
		<category><![CDATA[Software]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[fedora core 5ładna, przyjemna, szybka powiedziałem dziś suse basta. miała być część druga opisu moich bojów z suse ale mi się odechciało już z tą dystrybucją walczyć. siedziałem wczoraj pół wieczora żeby coś z tym systemem zrobić i nawet początkowo odnosiłem sukcesy. znalazłem gdzieś w sieci odpowiednie wpisy do xorga i mogłem już coś zdziałać [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/fedora5-screen02.thumb.png" width="240" />
		</p><div class="serendipity_imageComment_left" style="width: 160px">
<div class="serendipity_imageComment_img"><a class='serendipity_image_link' href='http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/fedora5-screen01-small.png'><img width='160' height='120'  src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/fedora5-screen01-small.thumb.png" alt="" /></a></div>
<div class="serendipity_imageComment_txt">fedora core 5<br />ładna, przyjemna, szybka</div>
</div>
<p>powiedziałem dziś suse basta. miała być część druga opisu moich bojów z suse ale mi się odechciało już z tą dystrybucją walczyć. siedziałem wczoraj pół wieczora żeby coś z tym systemem zrobić i nawet początkowo odnosiłem sukcesy. znalazłem gdzieś w sieci odpowiednie wpisy do xorga i mogłem już coś zdziałać z wypłukującym oczy odświeżaniem. ba! zainstalowałem sobie nawet stery ati ale już opengl za diabła ruszyć nie chciał, cięgiem mesa i mesa… przeżyłbym i to bo w sumie po diabła mi to całe 3D (choć miałem wielką chętkę na xgl-a ale widząc jak się sprawy w suse mają wątpię, bym był w stanie to uruchomić). jednego jednak nie dało rady zwalczyć — przedziwnego zachowania dźwięku. co bym nie kombinował, czego bym nie ustawił, jakim programem bym nie odtwarzał — uparcie odtwarzanie nowego kawałka powodowało ściszenie kompletne wszystkiego. no sorry, nie będę co pięć minut klikał na kmixie by ustawić głośność odpowiednią. a więc, bez zbędnych ceregieli, partycja z suse została zaorana. miało być łatwo, miło i przyjemnie. nie było. jako leniwy zwykły user powiedziałem dość.</p>
<p>nie żałuję, bo dziś padło na fedorę. <b>fedora core 5</b> została zainstalowana! (screen w <a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/fedora5-screen01.png" title="screen w pełnej okazałości" target="blank">pełnej okazałości)</a></p>
<div class="serendipity_imageComment_left" style="width: 160px">
<div class="serendipity_imageComment_img"><a class='serendipity_image_link' href='http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/fedora5-screen03.png'><img width='160' height='111'  src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/fedora5-screen03.thumb.png" alt="" /></a></div>
<div class="serendipity_imageComment_txt">yum i upgrade systemu</div>
</div>
<p>o ile z instalacją fedory 4 miałem nieprawdopodobne problemy, o tyle fedora 5 pooooszła niczym przeciąg. tak całkiem po prostu, miło i przyjemnie wzięła i się zainstalowała. jedno mnie tylko zdziwiło: wiem, że fedora wspiera system reiserfs. na próżno jednak podczas standardowej instalacji szukać go przy formatowaniu partycji. nie ma. można zainstalować na reiserfs podając jakieś parametry przy starcie instalatora ale nie jest dostępny jako opcja przy standardowej instalacji. dziwne, co to komu szkodzi? anyway, instalacja poszła jak po maśle, bez problemów, bez kombinowania zwykłego — ot po prostu podręcznikowy przykład jak instalatory dla zwykłych userów powinny wyglądać. anaconda ma jednak moc i przede wszystkim jedną ważną cechę: jest doskonale przemyślana. rozpoznanie sprzętu w normie — wszystko rozpoznane jak należy.</p>
<div class="serendipity_imageComment_left" style="width: 160px">
<div class="serendipity_imageComment_img"><a class='serendipity_image_link' href='http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/fedora5-screen02.png'><img width='160' height='109'  src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/fedora5-screen02.thumb.png" alt="" /></a></div>
<div class="serendipity_imageComment_txt">add/remove programs<br />proste ale przyjemne narzędzie</div>
</div>
<p>co się rzuca w oczy przy porównaniu najnowszego suse i fedory? wersje pakietów. fedorka oferuje świeżynki jeśli nie najnajnajnowsze to na pewno najnowsze, jakie były możliwe i stabilne w momencie wydawania dystrybucji. na dzieńdobry wita nas gnome w wersji 2.14, bardzo ładnie i estetycznie skomponowane środowisko pracy, zestaw podstawowych narzędzi i system praktycznie gotowy do natychmiastowego używania. o taaaak, to lubię! autentycznie potrzeba konfiguracji ogranicza się do wyboru pożądanej rozdziałki i odświeżania i już można sobie biegać po necie, pisać elaboraty w openoffice i co tam jeszcze innego zwykło się robić. jako że instalowałem dystrybucję rozprowadzaną na dvd, nieco zdziwiła mnie mała ilość instalowanych standardowo pakietów. na twardym dysku ląduje autentycznie niezbędne minimum dla w miarę wygodnego rozpoczęcia pracy. resztę można sobie spokojnie doinstalować narzędziem podobnym do tego znanego z ubuntu. w menu mamy bowiem wygony aplecik „add/remove software”, którego odpalenie daje nam dostęp do pakietów z krążka a po uaktualnieniu bazy yuma, także do softu leżącego na serwerach. co więcej, ten graficzny instalator zrobiony jest dobrze. prosty, przejrzysty, oferujący nie za wiele ale zupełnie wystarczających do szczęścia opcji. daleko mu do synaptica ale funkcjonalność dla zwykłego usera oferuje zupełnie wystarczającą. i dobrze! niczego więcej nie chcę.</p>
<p>po wstępnych achach i ochach jak toto szybko i sprawnie działa (bo działa sprawnie i szybko jak diabli), przyszła pora na coraz bardziej wydłużającą się minę. dlaczego? ta strona wszystko od razu wytłumaczy: <a href="http://fedoraproject.org/wiki/ForbiddenItems" title="forbidden items, czyli czego fedora nie obsługuje">forbidden items</a>… zaczęło się standardowo — zachciało mnie się jakiś podkład muzyczny puścić, coby nie siedzieć po cichu przy komputerze. pierwszy problem: nie rozpoznało i nie dopisało żadnych partycji windowsowych do fstaba. oj, niedobrze, znów ręczna edycja, zakładanie odpowiednich katalogów… powinni to w każdej dystrybucji na dzieńdobry wyświetlać jak widzę :/. chciałem się po prostu dostać do mojego zbioru mp3, ktren leży sobie na partycji ntfs. i tu wyszedł drugi problem: fedora nie obsługuje partycji ntfs. kropka. zupełnie zaś rozbiła mnie sugestia twórców fedory:</p>
<blockquote><p><i><b>Fedora Suggests:</b> Using a file system natively supported by Linux, such as ext3, is a better option. If you must share files between Windows and Linux on a single system, format the shared partitions with FAT/FAT32 (vfat) instead. The Samba software included with Fedora enables your system to access file shares on networked Windows systems, and to act as a server for Windows systems.</i></p></blockquote>
<p>kochani twórcy dystrybucji zwanej fedora core, oto moje zdanie w tym temacie: mam dokładnie gdzieś waszą jakże celną sugestię. mam 100 gigabajtów danych na partycji, do której chciałbym mieć dostęp z dystrybucji, którą właśnie zainstalowałem. nie mam najmniejszego zamiaru zaorać swoich danych i przerobić partycję na fat32 li tylko dlatego, że patenty chronią ntfs. innym dystrybucjom jakoś to nie przeszkadza i mogę swobodnie swoje partycje montować i czytać z nich dane. i gdzieś mam patentowe problemy amerykanów czy innych porąbanych nacji, którym chce się w patentowanie wszystkiego jak leci bawić. niechaj korzystają sobie z rżniętych pod ich wymagania dystrybucji. brak odpowiedniego pakietu jako opcje do doinstalowania uważam za cholerną kpinę. i nie tyczy się to tylko ntfs jak się za chwilę okaże.</p>
<p>bo problem dotyczy wszystkich wymienionych na cytowanej stronie zagadnień. mp3? zapomnij! filmy? zapomnij! dvd? zapomnij! owszem, to wszystko jest dostępne po dorzuceniu odpowiednich źródeł ale problem polega na czymś innym: na podejściu do użytkownika. wiecie dlaczego ubuntu staje się takie popularne? bo mimo iż także nie oferuje wspomnianej funkcjonalności na starcie (prócz ntfs oczywiście :)), na stronie informującej o tym jest link do odpowiedniej podstrony, która krok po kroku prowadzi za rękę i wyraźnie pisze co trzeba zrobić, by te wszystkie empetrójki, filmy i dividiki jednak móc odtworzyć. tutaj nie ma o tym słowa. po przebiciu się przez ileśtam podstron w końcu trafiłem na odpowiednią stronkę prowadzącą tak właśnie za rękę. wielka szkoda, że niestety ale nie supportuje ona póki co fedory 5. strona nazywa się <a href="http://faq.fedora.pl/" title="oficjalny fedora.pl faq">oficjalny fedora.pl faq</a> i wszystko jest ok poza jednym drobnym szczegółem — czary konfiguracyjne dla yuma po prostu nie działają. i w ten sposób nie zayumam sobie w sposób łatwy, prosty i przyjemny wsparcie dla moich multimediów. szlag! a tak było pięknie…</p>
<p>zakładam, że to tylko kwestia dalszego szukania w necie i na pewno na coś bym trafił. nie mam jednak na to ani chęci, ani czasu. po prostu. wsparcie na pewno jest cudowne i w ogóle ale mnie nie interesują rozwiązania serwerowe czy insze biznesy. ja chcę posłuchać muzyki i pooglądać jakiś film. bez zbędnego bólu szperania i kombinowania. po prostu wydając kilka poleceń (tak jak jest to opisane w ubuntu) chcę mieć to wszystko od ręki i zaraz. forget it. dobrze, że odgrywanie cd jeszcze działa :)</p>
<p>ale prócz tych nieszczęsnych multimediów dystrybucja oferuje to, co lubię: ładnie wygląda, zapieprza aż miło patrzeć, wybór oprogramowania całkiem sensowny i niemało tego… zaprawdę, jeśli kiedyś sprzykrzy mi się ubuntu moim wyborem będzie fedora. tyle że wpierw zgromadzę stertę adresów stron, na których będzie opisane co i jak mam zrobić, by odblokować sobie dostęp do 3/4 powierzchni mojego twardziela zajętej teraz przez ntfs, na której leżą rzeczy przydatne i mnie potrzebne do miłego obcowania z komputerem i systemem. może jednak jeszcze nie dziś.</p>
<p><a href="http://www.redhat.com/fedora/" title="strona dystrybucji fedora core 5">strona dystrybucji fedora core 5</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2006/03/fedora-core-5-gdzie-moje-multimedia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>blog — praca na pełen etat</title>
		<link>http://costa.info.pl/2006/03/blog-praca-na-pe-en-etat/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2006/03/blog-praca-na-pe-en-etat/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Nov -0001 00:00:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[Ciekawostka]]></category>
		<category><![CDATA[CoSTa]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Gra]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Pop]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>
		<category><![CDATA[Serendipity]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[wczoraj złapałem się na dosyć dziwacznym przemyśleniu: blogowanie to katorga! to orka od rana do wieczora a i na godziny nocne sporo by zostało. jest tyle rzeczy, o których chciałbym napisać, że grafik szybko pękłby mi w szwach. moje kolejne boje z suse 10 — sporo rzeczy już działa i nawet sobie popisałem nieco wczoraj [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>wczoraj złapałem się na dosyć dziwacznym przemyśleniu: blogowanie to katorga! to orka od rana do wieczora a i na godziny nocne sporo by zostało. jest tyle rzeczy, o których chciałbym napisać, że grafik szybko pękłby mi w szwach. moje kolejne boje z suse 10 — sporo rzeczy już działa i nawet sobie popisałem nieco wczoraj ale materiału nie uzbierało się na sensowny wpis bo… w międzyczasie naszła mnie ochota na obliviona, o którym też wypadałoby wspomnieć słów kilka. a przecież w robocie zdarza mnie się usłyszeć wypasione muzyczki zassane ostatnio z netu (o tych podrzucanych przez <a title="blok krzyśka" href="http://born66.net/">krzycha</a> nawet nie wspominam bo to wisienki na czubku tortu), idealne do zamieszczenia w kategorii <a title="muzyczna kategoria, ostatnio strasznie zaniedbana :/" href="http://costa.info.pl/index.php?/categories/8-muzyka">muzyka</a>, która ostatnio cosik przygasła ale nie z powodu braku dobrych i bardzo dobrych albumów (lub bardzo złych o których też warto wspominać :)) ale właśnie przez brak czasu.. o filmach, ciekawostkach, drobnostkach z życia codziennego już nawet nie wspominam…</p>
<p><b>mój blog mnie terroryzuje!</b></p>
<p>poczułem moc klepania bzdur i zaczynają te bzdury mną powoli władać. szlag by to, macie czasem podobne uczucie? okej, łapię się na tym, że to przecież tylko strona rodzinna i niewiele więcej ale mobilizuje mnie czytelnictwo, komentarze, czasem solidne pogadanki… coś się kręci, wy to czytacie, ja chcę dorzucać więcej i więcej. kompletnie błędne koło!</p>
<p>papa costa doszedł do wniosku, że taka taktyka nie ma większego sensu. albo najmie się współpracowników (taaak, już widzę moją rodzinę klepiącą cokolwiek :)), albo przyhamuje się nieco. tylko jak tu przyhamować, kiedy paluchy same rwą się do klawiatury, screeny same się ściągają/są robione, epitety pod adresem polityków same cisną się na usta…</p>
<p><b>blogowanie to cholerny nałóg!</b></p>
<p>miły, sympatyczny i w ogóle ale to jednak nałóg. okej, przynajmniej zdałem sobie z tego sprawę. a to już początek by jakoś nad tym nałogiem zapanować i od słów przejść do czynów. może na ten przykład tak: <i>chyba czas na przeinstalowanie silniczka bo bardzo dużo unowocześnień się ostatnio pokazało a updaty serendipity nie dają pełnego spodziewanego efektu. proces przeinstalowania warto by opisać bo może jakiemuś asowi się to kiedyś przyda…</i> itd.</p>
<p>pieprzony nałóg :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2006/03/blog-praca-na-pe-en-etat/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>suse 10 — moje boje — część 1</title>
		<link>http://costa.info.pl/2006/03/suse-10-moje-boje-cz-1/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2006/03/suse-10-moje-boje-cz-1/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Nov -0001 00:00:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Akcja]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Funk]]></category>
		<category><![CDATA[Gra]]></category>
		<category><![CDATA[Mini]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[pracowy plextorek dał rady. obrazek wypalił się bezbłędnie i muszę przyznać, że gnomowy prawoklik na obrazie iso i natychmiastowe wypalanie płytki bez jakichś zbędnych osobnych programów rządzi. szybko, miło, przyjemnie. no więc spłonęło te bez mała 8 giga danych zawierających system suse 10. wczoraj, jakoś tak z wieczora, siadłem więc do instalacji systemu. backupy porobione, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>pracowy plextorek dał rady. obrazek wypalił się bezbłędnie i muszę przyznać, że gnomowy prawoklik na obrazie iso i natychmiastowe wypalanie płytki bez jakichś zbędnych osobnych programów rządzi. szybko, miło, przyjemnie.</p>
<p>no więc spłonęło te bez mała 8 giga danych zawierających system suse 10. wczoraj, jakoś tak z wieczora, siadłem więc do instalacji systemu. backupy porobione, ubuntu zaproszone do wypadu z partycji i zacząłem w imię poznania fajnego ponoć wszechświata suse. zacznijmy od tego, że obrazek, któren się mnie wziął pobrał to jakiś dziwny obrazek. liczyłem na wersję enterprise ale chyba to nie tę wersję mi pobrało, mimo iż nazwa pliku iso sugerowała, że obrazek pochodzi z wersji boxowanej i w ogóle jakiejś takiej „lepszej”. być może. jeśli to jednak jest ta wersja sprzedawana przez novella — szkoda na nią pieniędzy imo. nie wiem czy wsparcie musi kosztować aż tyle ale większość moich susowych problemów póki co rozwiązałem korzystając z gogli i zdrowego rozsądku.</p>
<p>a więc rozpocząłem instalację. i tu pierwsze miłe wrażenie: instalator może nie rewelacyjny i intuicyjny ale na pewno o niebo lepszy niż ten ubuntowy. po prostu co tryb graficzny, to tryb graficzny. skąd zarzut braku intuicyjności? a stąd, że pierwszy raz mając w ogóle do czynienia z suse musiałem przy instalacji nieco naszukać się opcji trochę bardziej zaawansowanych niż defaultowa propozycja ściągnięcia partycji windowsowej (sic!), zrewymiarowania innej i wsadzenia pomiędzy nie partycji z suse. zdziwiło mnie to o tyle, że miałem partycję reiserfs (pozostałość po ubuntu) wraz z osobnym swapem, którą instalator rozpoznał jako vfat16 bodajże (???) i kompletnie pominął w swoich rozważaniach. ja wiem, że tam system siedział i zapewne dlatego instalator tę partycję pominął. ale rozpoznanie sugeruje dokładnie co innego — skoro rozpoznał vfat to co mu przeszkadzało wziąć i tę partycję pod rozwagę? anyway, zanim doszedłem co i jak się zmienia (bardzo ale to bardzo średnio wygodne rozwiązanie z menu rozwijanym na dole ekranu, z którego wybiera się kolejne podmenu np. partycjonowania, itd.) trochę myszką po ekranie pobiegałem. no ale problemów większych nie było. warto tylko odnotować, że gdybym zastosował się do defaultowych zaleceń instalatora, nie miałbym teraz windowsa i pewnie którejś partycji z danymi. więc ręczna konfiguracja bardzo mocno wskazana.</p>
<p>ogólnie proces konfiguracji i instalacji systemu jest bardzo czasochłonny. z racji ogromnej pojemności medium, napchano tam w pytę pakietów bardziej lub mniej przydatnych i przeglądanie tego przed instalacją nie miało większego sensu. suse oferuje instalację grup oprogramowania, np. „typowy desktop z kde” (lub jakoś tak to brzmi :)) i jest instalowane co tam sobie twórcy dystrybucji uznali za stosowne.</p>
<p>pakietów, jako się rzekło, jest od groma ale — tu pierwsze marudzenie człowieka korzystającego z ubuntu dapper — stare :/. na pewno funkcjonalne i stabilne ale miłośnicy softowych nowinek nie mają tu czego szukać. no nieco mnie się mina wydłużyła na widok gnome 2.12, openoffice 1.9cośtam i tak dalej. „nic to!” rzekłem sobie, „update wszystko załatwi!” pomyślałem i wybrałem kompletne standardziki: system z kde, gnome i chyba nic ponad to, co oferuje już od siebie suse. kompletny standard instalacyjny. ot zachciało mi się mieć dwa środowiska i to cała różnica. instalacja się rozpoczęła…</p>
<p>…jakieś 40 (TAAAAAK!) minut później skończyła się i ładnie zaproponowano mi reboot. rebootnąłem. coś tam się zaczęło mielić i mieliło tak ładną chwilę. zaproponowało mi pobranie aktualizacji przez net, na co oczywiście chętnie się zgodziłem…</p>
<p>…wczoraj na polsacie jakiś film puszczali z wulkanem w roli głównej. fajny w sumie. fajniejszy niż wgapywanie się przez godzinę z okładem (i to solidnym!) na pobierające się powoli pakiety. żeby była jasność: tych pakietów nie było zbyt wiele. coś tam zostało nieco unowocześnione, paczek pobranych w sumie może kilkadziesiąt ale działo się to diabelsko powoli. nie, aktualizacja przy instalacji zdecydowanie odradzana dla tych mniej cierpliwych :). no ale w końcu ściągnęło się co miało się ściągnąć, zainstalowało (znów — baaaaardzo powoli) i czas na kolejny reboot.</p>
<p>po reboocie system wstał bezproblemowo i ładnie się uruchomił pokazując bardzo sympatyczny ekranik powitalny w stylu windowsowym. na pierwszy ogień poszło kde. logowanko i… cholera, coś nie tak z ustawieniami monitora. sprzęt caluśki został rozpoznany idealnie wręcz, takoż monitor i karta ale, tak jak i w innych dystrybucjach, ustawiło odświeżanie na maksa możliwego a to nie jest dla mojej iiyamy najlepsze (ten monitor w ogóle nie jest najlepszy ale jakoś daje radę). żaden problem, zaraz sobie zmienię.</p>
<p>i tu zachwyt po prostu: yast! o żesz kurwa! ale to jest pooootężne narzędzie! o to właśnie mi chodzi, kiedy piszę, że także zwykły użytkownik ma prawo coś poustawiać w systemie bez potrzeby oglądania konsoli czy innych skryptów czy plików konfiguracyjnych. yast mnie urzekł i zauroczył. można zmieniać od cholery i trochę i jakiś user z zacięciem ustawiania będzie miał co robić przez cały dzień :). ja chciałem tylko ustawić odświeżanie swojego monitora. i wiecie co? nie da tak po prostu rady. nie ma czegoś takiego jak „wybierz odświeżanie” i np. możliwość ustawienia 85hz. nie ma. null. rzeba ustawiać ręcznie zakresy odświeżania monitora. te zostały rozpoznane prawidłowo ale jakim cudem mam, do ciężkiej cholery, wiedzieć co takiego mam tam wpisać by dostać 1600x1200x24x85hz?????? w kde jest taki programik, którym można sobie żądaną rozdziałkę wyklikać. ni chuchu, nie ma tutaj, przynajmniej w defaultowej instalacji. no to może w gnome? dupa blada. za ustawienia ekranu odpowiada ten zasrany programik, który każe mi z palca wpisywać ustawienia. mamy 21-szy wiek i nie mam zamiaru wklepywać czegokolwiek z palca tym bardziej, że nigdzie jak do tej pory nie musiałem tego robić. jak na razie desktop jest nie do użycia przez jakiś zasrany programik.</p>
<p>zachciało mi się puścić muzyczkę. empetrzy trzymam na partycji windowsowej. klikam na „mój komputer”, o! są moje partycje, nawet ich nazwy wyświetla, fajowo! klik — error, nie ma wpisów we fstabie. aż się nieco zdziwiłem. jak to nie ma? nie dopisał zasraniec jeden? ano nie dopisał. być może można było to gdzieś wyklikać ale już mnie nieco oczy zaczęły boleć od odświeżania i chciałem to zrobić szybko — edycja fstaba i już mam dostęp do swoich partycji. odpalam amaroka, buduję kolekcję, wybieram utworek — dupsko, coś nic nie słychać. znaczy amarok niby gra (spektrum lata jak należy) ale dźwięku ni cholery. trochę się z tym poszarpałem i w końcu doszedłem do tego, że jakimś cudem amarok niezbyt lubi się z kmixem. odpalenie amaroka, zmiana w nim utworu czy jakakolwiek inna akcja = zmniejszenie głośności do minimum.</p>
<p>ok, miałem dość jak na jeden wieczór. zapuściłem tylko ssanie ubuntu dappera flight 5 bo coś mam wrażenie, że z suse rozstanę się bardzo szybko. po drodze sprawdzę jeszcze jak tam wygląda i działa najnowsza fedora ale zanim to nastąpi dam dziś jeszcze jedną szansę suse. zadanie na dziś: zmienić odświeżanie przede wszystkim i coś zrobić z amarokiem. jeśli nie da się w prosty sposób — won suse z mojego twardziela. dapper czeka :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2006/03/suse-10-moje-boje-cz-1/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>evil aliens</title>
		<link>http://costa.info.pl/2006/03/evil-aliens/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2006/03/evil-aliens/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Nov -0001 00:00:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Akcja]]></category>
		<category><![CDATA[Alien]]></category>
		<category><![CDATA[Cytat]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Gra]]></category>
		<category><![CDATA[Horror]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[evil aliens jest taki gatunek filmów, który po prostu kocham miłością mam nadzieję odwzajemnioną. jest taki gatunek filmów, których nikt przy zdrowych zmysłach z radością na twarzy nie wciąga. jest taki gatunek filmów, których jedynym sensem i istotą powstania jest zaspokojenie najniższych potrzeb oglądającego i jeszcze niższych tworzącego. to splatterowe „horrory” na wesoło wyglądające na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/recenzje/evil-aliens-screen03.jpg" width="240" />
		</p><div style="width: 160px;" class="serendipity_imageComment_left">
<div class="serendipity_imageComment_img"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/recenzje/evil-aliens-screen01.jpg" rel="lightbox"><img width="160" height="121" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/recenzje/evil-aliens-screen01.thumb.jpg" /></a></div>
<div class="serendipity_imageComment_txt">evil aliens</div>
</div>
<p>jest taki gatunek filmów, który po prostu kocham miłością mam nadzieję odwzajemnioną. jest taki gatunek filmów, których nikt przy zdrowych zmysłach z radością na twarzy nie wciąga. jest taki gatunek filmów, których jedynym sensem i istotą powstania jest zaspokojenie najniższych potrzeb oglądającego i jeszcze niższych tworzącego.</p>
<p>to splatterowe „horrory” na wesoło wyglądające na kręcone na poważnie!</p>
<p>każdy chyba słyszał o klasykach tego gatunku: <a title="film w serwisie imdb.com" href="http://www.imdb.com/title/tt0103873/">braindead</a>, <a title="strona filmu w serwisie imdb.com" href="http://www.imdb.com/title/tt0089885/">re-animator</a> czy może mniej znane ale fenomenalne <a title="strona filmu w serwisie imdb.com" href="http://www.imdb.com/title/tt0095444/">killer klowns from outer space</a>. te filmy nie mają żadnej wartości boże broń artystycznej, nie mają ani krzty sensu, humor sprowadza się do „o, ale śmiesznie bo urwana kolesiowi ręka wrzucona do zgniatarki tak fajowo zalała krwią tę wypindrzoną niunię”… to są ZŁE filmy. złe, bo tak fatalnie zrobione.</p>
<div class="serendipity_imageComment_center" style="width: 243px;">
<div class="serendipity_imageComment_img"><img width="243" height="164" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/recenzje/evil-aliens-screen02.jpg" /></div>
<div class="serendipity_imageComment_txt">rzeźnia!!!</div>
</div>
<p>KOCHAM takie filmy i obejarzałem sobie produkcję, która na pewno zagości na dłużej na ustach wszelkich maniaków kina ZŁEGO. <b>evil aliens</b>, o którym mowa, nigdy nie trafi do naszych kin. założę się, że nigdy nie trafi na nasz rynek dvd. pozostaje więc tylko ssanie z netu, do czego gorąco zachęcam miłośników gatunku. dlaczego? bo to solidne, ZŁE kino jest! a do tego nie poskąpiono na efekty specjalne, krew leje się strumieniami, laski biegają półnagie i nawet całkiem zgrabne a scena spotkania trzech walijskich redneków z bandą evilastych alienów już imo przeszła do historii ZŁEGO kina :).</p>
<p>ten film jest tak ZŁY, że gorszy już być nie może więc pozostaje mi tylko polecić go miłośnikom gatunku z całego serca. oglądajcie! taplajcie się w hektolitrach lejącej się krwi i jelit! zakosztujcie humoru tak mało wysublimowanego, że aż porywającego! przekonajcie się, czy faktycznie evilaste alieny na nas eksperymentują (to oczywiste) a jeśli tak, to jak! poznajcie zupełnie nową teorię tłumaczącą fenomen kamiennych kręgów!</p>
<div style="width: 243px;" class="serendipity_imageComment_center">
<div class="serendipity_imageComment_img"><img width="243" height="164" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/recenzje/evil-aliens-screen03.jpg" /></div>
<div class="serendipity_imageComment_txt">kamienne kręgi i ufo!</div>
</div>
<p>ten film kopie tyłek zawodowo. nie ma miejsca na dłużyzny — cięgiem akcja i to jeszcze jaka! zdjecia są cudne po prostu, efekciory wgniatają w fotel a co do dźwięku się nie wypowiem bom zapomniał co tam w tle leci podczas jatek :). dialogi są świetne — „fucków” leci co niemiara, bohaterowie kłócą się w sposób wręcz naturalistyczny a że nie dochodzi przy tym do rękoczynów to już tylko zasługa powtarzanej nawet częściej niż „fuck” sekwencji „we need to stay together”. czyli jest tak drętwo jak ma być a może nawet i bardziej!</p>
<p>miłośnicy gatunku już zapewne widzą, że oto wyłania się obraz filmu wręcz doskonale ZŁEGO. niestety, muszę ich zmartwić. film ma kilka podstawowych bugów: ma za duży budżet co niestety widać, aktorzy chyba nawet wcześniej gdzieś grali bo nie wyglądają na naturszczyków no i alienów ginie zdecydowanie zbyt mało. krew owszem leje się strumieniami ale żeby zaraz przelewała się przez górę monitora — tego powiedzieć niestety nie mogę.</p>
<p>cała reszta to już czysta rozkosz! a więc ssijcie i oglądajcie bo rzadko kiedy tak intensywnie i odmóżdżająco spędzicie blisko dwie godziny swojego życia. ten film oceniam w dwóch skalach: dla miłośników gatunku — <b>9</b>, dla sztywnej reszty nie kumającej czaczy i wartości takich filmów — <b>2</b> (co najwyżej :)). dla wyrobionego widza jest to więc jazda obowiązkowa. dla widzów przypadkowych — kompletna katorga. jak to zazwyczaj z dobrym kinem bywa… :)))</p>
<blockquote><p><b>evil aliens</b></p>
<p><b>obsada:</b><br />Chris Adamson … Llyr Williams<br />Emily Booth … Michelle Fox<br />Sam Butler … Ricky Anderson</p>
<p><a href="http://evilaliensthemovie.co.uk/" title="oficjalna strona filmu">oficjalna strona filmu</a><br /><a href="http://www.imdb.com/title/tt0383353/" title="strona filmu w serwisie imdb.com">strona filmu w serwisie imdb.com</a></p>
</blockquote>
<p>a w ramach bonusu poniżej cytat z imdb.com, w którym zawarto chyba całą esencję tego nieprzeciętnego obrazu. koleś, który to pisał, ujął w kilku zdaniach samo sedno. jeśli po przeczytanieu tego nie nabierzecie ochoty na wciągnięcie całości — czas odwiedzić znajomego psychoanalityka :)</p>
<blockquote><p><i>This is a gory comedy about welsh farmers, a camera crew, and a UFO Geek going head to head with a bunch of Predator-looking aliens. These aliens are hell bent on doing what aliens do best. Impregnating the women, anally probing the men, and mutilating the cattle. Our place is not to question why they do these things but to appreciate their reckless enthusiasm. Once the action starts it rarely lets up. The humans all do a pretty good job of standing their ground with shotguns, cricket bats, chainsaws, rotor-tillers, and a tractor combine. Come to think of it, that’s probably all I needed to tell you for you to know it’s a great film. One Tractor Combine + 20 Aliens running away across a wheat field = Everything you need to know before deciding whether you want to see this movie.</i></p>
</blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2006/03/evil-aliens/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>jarhead (jarhead)</title>
		<link>http://costa.info.pl/2006/03/jarhead-jarhead/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2006/03/jarhead-jarhead/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Nov -0001 00:00:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Dance]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Gra]]></category>
		<category><![CDATA[Myśli]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[jarhead czy można zrobić film o niczym? i to tak, by mimo wszystko przykuwał uwagę? owszem, można. jarhead jest tego doskonałym przykładem. czy więc nie warto spędzać w kinie/przed telewizorem/monitorem tych dwóch godzin? absolutnie WARTO! zacznijmy od tego, że to nie jest film wojenny. owszem, całość wydarzeń osadzona jest głęboko w strukturach amerykańskiej armii, dzieje [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/recenzje/jarhead-screen01.thumb.jpg" width="240" />
		</p><div style="width: 112px;" class="serendipity_imageComment_left">
<div class="serendipity_imageComment_img"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/recenzje/jarhead-screen01.jpg" rel="lightbox"><img width="112" height="160" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/recenzje/jarhead-screen01.thumb.jpg" /></a></div>
<div class="serendipity_imageComment_txt">jarhead</div>
</div>
<p>czy można zrobić film o niczym? i to tak, by mimo wszystko przykuwał uwagę? owszem, można. <b>jarhead</b> jest tego doskonałym przykładem. czy więc nie warto spędzać w kinie/przed telewizorem/monitorem tych dwóch godzin? absolutnie WARTO!</p>
<p>zacznijmy od tego, że to nie jest film wojenny. owszem, całość wydarzeń osadzona jest głęboko w strukturach amerykańskiej armii, dzieje się większość filmu w iraku ale… wojny praktycznie tam nie ma. owszem, kilkukrotnie pokazano jej skutki ale samej wojny brakuje. i tu w sumie mógłbym skończyć opisywanie tego filmu bo jest to jeden wielki obraz ludzkiej kondycji wbitej w regulamin, niekończące się i bezsensowne z punktu widzenia rekruta szkolenia, armijne idiotyzmy jakich wiele w kinie widzieliśmy… i to wszystko. nic więcej i nic mniej. kto chce pooglądać strzelaninę niechaj obejrzy sobie <a title="black hawk down w serwisie imdb.com" href="http://www.imdb.com/title/tt0265086/">black hawk down</a> (helikopter w ogniu) czy jakiś inny stricte strzelany film. tu strzelania nie ma prawie wcale. i o tym właśnie jest ten film: o szkoleniu i wysłaniu na wojnę pół miliona ludzi, którzy tej wojny praktycznie nie przeżyli. którzy modlą się o możliwość „postrzelania” bo inaczej cały ich trud nie jest wart funta kłaków i nie ma najmniejszego sensu. to właśnie o tym jest ten film: o braku sensu, o samotności o z wolna ogarniającej rozpaczy i samotności, o kompletnym odhumanizowaniu i odczłowieczeniu człowieka w strukturze wypełnionej ludźmi po brzegi.</p>
<p>ten film ogląda się dziwnie. nie dzieje się na ekranie nic takiego, co potencjalnie powinno przykuwać uwagę ale mimo wszystko odkleić się jest trudno. moja żona przykładem. założyła bowiem, że jest to film wojenny i paląc sobie wieczornego papierosa ot rzuciła okiem. dwie godziny i paczkę fajek później obydwoje stwierdziliśmy, że cos nas dotknęło. ciężko ująć to w słowa bo było to bardzo zawoalowane, gdzieś na granicy postrzegania ale było. coś zadrżało i wessało w ekran.</p>
<p>chryste, w tym filmie nie ma nawet plenerów wartych uwagi bo cóż może być wartego oglądania na pustyni? piasek od horyzontu po horyzont, falujące z gorąca powietrze i to wszystko. w środek tego gorącego piekiełka wsadzono ludzi, którym tłuczono do głowy na wszelkie możliwe sposoby, że ich zadaniem jest pozostać żywym i zabić wroga. schody zaczynają się praktycznie od samego początku. o jakiego wroga chodzi? kto nim jest? gdzie on jest? jak można uganiać się za kimś, kogo zna się tylko z propagandowych ulotek? jak można uganiać się za kimś, skoro siedzi się w miejscu dniami/tygodniami/miesiącami nie robiąc nic prócz regulaminem nakazanego ćwiczenia, nawadniania się, kolejnego ćwiczenia i tak w nieskończoność. film przez dwie godziny wbija coraz głąbiej w wynikający z takiej sytuacji absurd. siedzi człowiek, ogląda te bzdurne (tak, bzdurne!) obrazki gry w futbol amerykański, patrzy jak jakiś koleś pali odchody i sam sobie myśli „no żesz kurwa mać, co jeszcze idiotycznego pokażą? kiedy zacznie się coś dziać?”. problem w tym, że właśnie nic nie będzie się dziać. jesteś ciągle spięty, ciągle na coś przygotowany, ciągle w stanie podwyższonej gotowości (przed ekranem tylko dwie godziny, oni tam siedzieli w cholerę dłużej) a tu dokładnie NIC się nie dzieje! cale twoje szkolenie, cały twój wysiłek trafia w próżnię. tym gorszą, że ujętą w paragrafy wojskowego drylu.</p>
<p>ten film to misterna i koronkowa robota reżysera, scenarzysty oraz aktorów. ci ostatni grają w sposób całkowicie zblazowany, od niecenia, nie przykładając się do swoich ról. znamy potencjał <a href="http://www.imdb.com/name/nm0350453/" title="jake gyllenhaal w serwisie imdb.com">jake’a gyllenhaala</a>, wiemy doskonale po chociażby fenomenalnym <a href="http://www.imdb.com/title/tt0246578/" title="donnie darko w serwisie imdb.com">donnie darko</a>, co ten koleś potrafi. o ostatnim oskarowym filmie z jego udziałem nawet nie wspominam. ile mamy w tym filmie scen, w których widzimy autentyczne zaangażowanie aktorskie? dwie? trzy? na pewno nie dlatego, że gyllenhaal kiepskim aktorem jest. to wynika z przyjętej imo odgórnie koncepcji: pokazujemy nudę,  która prowadzi do beznadziejności, ta zaś do powolnego wariactwa. i mimo, że w filmie nie ma scen jakiegoś drastycznego ześwirowania, czuje się, że chłopaki kroczą po bardzo ale to bardzo kruchym lodzie.</p>
<p>w filmie zabrakło mi jednak konsekwencji. to drobne niuanse, których zabrakło do kompletnego wciągnięcia widza w ten powoli rozkładający się, choć zwarty i gotowy świat amerykańskich marines. rozczarowuje też końcówka filmu, ocierająca się o banał i jakby wyjęta z innej bajki. pozycja <a href="http://www.imdb.com/title/tt0246578/" title="the deer hunter w serwisie imdb.org">the deer hunter</a> (łowca jeleni) jest niezagrożona i jeszcze pewnie przez długi czas nie będzie. bo co w sumie oglądamy? czy chciano nam pokazać bezsens wojny? jakiej wojny? tu praktycznie wojny nie ma. może więc chciano nam pokazać co system robi z człowiekiem? owszem, to jak najbardziej ale nie do końca, czegoś jednak w układance brakuje. więc może chciano pokazać co koszarowa nuda potrafi wyczyniać z psychiką ludzką? tak, jak najbardziej, to też. ale znów zabrakło konsekwencji w działaniu. zrobiono fabułę tam, gdzie lepiej sprawdziłby się paradokument.</p>
<p>a więc misterna i koronkowa robota ale z nieco rozłażącymi się szwami i z brakiem zdecydowania jakim ściegiem tak właściwie chciałoby się tę filmową tkaninę utkać. co nie zmienia faktu, że film po prostu się ogląda. bez wielkich zachwytów ale także bez znudzenia. coś bowiem każe śledzić z napięciem wydarzenia przedstawione na ekranie. od pierwszych minut aż po napisy końcowe. to, że nie wiem co mi kazało zarwać nockę, świadczy tylko na korzyść tego filmu.</p>
<p>ocena w skali 1–10: <b>7</b></p>
<blockquote><p><b>jarhead (jarhead)</b></p>
<p><b>obsada:</b><br />Jake Gyllenhaal … Anthony Swofford<br />Scott MacDonald … D.I. Fitch</p>
<p><a href="http://www.jarheadmovie.com/welcometothesuck.html" title="oficjalna strona filmu">oficjalna strona filmu</a><br /><a href="http://www.imdb.com/title/tt0418763/" title="strona filmu w serwisie imdb.com">strona filmu w serwisie imdb.com</a></p>
</blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2006/03/jarhead-jarhead/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

