No, kochane cioteczki. Chyba po raz pierwszy widzę coś takiego… Poznań temperaturowo skopał tyłek Atenom :)
Mawiają, że wszędzie dobrze ale w domu najlepiej. Pewnie mają rację. Zanim jednak zdam raport z wyjazdu (zdjęć cholera narobiło się sporo a jeszcze więcej filmików i trudno znaleźć chwilę, by to wszystko jakoś obrobić i przynajmniej kilka ciekawszych rzeczy na stronę wrzucić), tak na szybkiego kilka rzeczy, które mnie się do łba nasunęło, podrzucę. Wyjazd z sześcioletnią córą to zaiste […]
No i niestety wszystko co dobre, musi się kiedyś skończyć. Kiedy to piszę siedzę w mieszkaniu mojej ciotki Eleni i odliczam godziny do odlotu. Jeszcze wczoraj siedziałem sobie z Majką na wyspie i pożerałem coś pysznego przyrządzonego przez męża Christiny (kolejna z licznych moich ciotek :)) — Nikosa. Było to dobre tym bardziej, że było na wyspie. Wczoraj z tej wyspy wróciliśmy […]
Ufff… Grecki gorąc daje nam popalić. Co prawda nadchodzi ochłodzenie i w najbliższych dniach możemy się spodziewać temperatur tylko nieznacznie przekraczających 30 stopni ale w ostatnie dni dostaliśmy nieźle po tyłkach od kochanego Słoneczka. Jeśli wierzyć tutejszemu radio, dziś w Atenach podgrzało do 39 stopni i powiadam Wam — to sporo! Gorąc po prostu wypełnia każdy kawałek człowieka, wysysa […]
To mnie zawsze w Grecji dopada — jakiś dziwny pociąg do morza. Nie wiem o co chodzi, to nie jest po prostu zadowolenie, że wlazło się do chłodnej wody w gorący dzień. Raczej bardziej chodzi o jakąś taką wewnętrzną potrzebę poprzebywania z wodą przez dłuższy czas sam na sam. W człowieku budzi się wodny stworek, który ciągnie koc jestestwa w swoją stronę. […]
Jest 10:44 czasu miejscowego (czyli u nas godzinka w tył) drugiego sierpnia. Siedzę sobie na tarasie w mieszkaniu mojej ciotki Eleni i chlipię kawę zastanawiając się, kiedy ten mały trupek zwany Maja weźmie i w końcu wstanie. Wczoraj padła umęczona więc zbyt prędko na pewnie to nie nastąpi. Jest ciepło ale na szczęście bez ekstremów — powiewa miły wiaterek, na […]
No i zaczęło się. Siedzę właśnie w samolocie i odkrywam, że na wyrównywanie ciśnienia w uszach wcale nie jest potrzebne ciągłe przełykanie — zwykłe douszne słuchawki wystarczą w zupełności. Jest pierwszy sierpnia, godzina 23:05 czasu polskiego. Lecimy samolotem linii Norwegian z Warszawy do Aten a właściwie lecę tylko ja bo Majka po obejrzeniu nocnej Warszawy z lotu ptaka wzięła i padła jak kawusia. Zdechło […]