Archiwa dla tagu: Gutek

Gucio attacks!

Szczepienie małych bąków to trau­ma­tyczne prze­ży­cie dla ich matek. Ano, wczo­raj Doropha ruszyła z Guciem na szcze­pie­nia i mały dostał dawkę zapo­rową róż­nych dziw­nych paskudztw wprost w tłu­ste udo swe. Ale jako że syna mamy cha­tak­ter­nego, nie mogło to wszystko prze­bie­gać zbyt pro­sto. Mały dostał napadu wście­kło­ści i po zmę­cze­niu Dorophy sądząc, musiał ten atak być wyczer­pu­jący i dla Gutka, […]

12 Komentarzy  Czytaj →

8/6800

Jutro, zna­czy się 24 listo­pada, nasz młody i świeży naby­tek, który w spo­sób cał­ko­wity i zde­cy­do­wany ruj­nuje nam czas wolny, który kopie, wrzesz­czy i zmie­nia kolory niczym tęcza zapo­wie­trza­jąc się od tego wrza­sku, który prze­wró­cił nam świat do góry nogami, zmie­nił moją żonę w robota, mnie w czło­wieka nie­lu­bią­cego week­en­dów a Majkę w stwora wiecz­nie krę­cą­cego głową z nie­do­wie­rza­nia, że można tak drzeć japę, […]

7 Komentarzy  Czytaj →

Zmartwychwstanie? Chyba jeszcze nie.

Ano tak, blo­ga­sek zaległ odło­giem a ja czuję się w obo­wiązku powia­do­mić, dla­czego tak się ostat­nio dzieje, że tu się wła­ści­wie nic nie dzieje. W sumie całość wywodu można spro­wa­dzić do jed­nego słowa: dzieci. Obydwa nasze szkraby ostat­nio mocno dały się nam we znaki (zna­czy Dorocie szcze­gól­nie, ja ucie­kam jak tylko się da naj­da­lej od oko­ło­dzie­cio­wych obo­wiąz­ków), a że […]

6 Komentarzy  Czytaj →

Dopadło i nas

Jak kraj długi i sze­roki, przez łąki i pola bie­gnie… Nie, nie fasola. Biegnie jakiś zafaj­dany wirus, któ­rego kiedy w końcu dopadnę, wszyst­kie niby­nóżki czy inne wypustki z wiru­siej dupy powy­ry­wam. Wirusy to stwo­rze­nia, które można okre­ślić jed­nym mia­nem: nie­pro­szone skur***. Jasno, pro­sto i z mocą od samego wej­ścia do domu mówi się takim „won” a one i tak gdzieś się zalęgną, […]

1 Komentarz Czytaj →

Pomalutku do przodu

Pobudka o 4:30 w nie­dzielny ranek — czy­sta radość :) Kurczę, się nam tryb życia przez Gucia zmie­nił, a niechże go… Młody strasz­nie absor­buje, po pro­stu masa­krycz­nie wiele czasu wysysa z życia Dorophy i robi to w spo­sób inten­sywny i naj­gor­szy z moż­li­wych, czyli becząc. Majka pod tym wzglę­dem była zupeł­nie inna — owszem, jak każde dziecko wyma­gała opieki, dozoru i czasu przy niej […]

10 Komentarzy  Czytaj →

Fajny film oglądaliśmy. Momenty były!

Zostaliśmy total­nie zdo­mi­no­wani przez Gutka. Blog prak­tycz­nie prze­stał żyć a sama myśl o tym, by siąść i napi­sać coś cie­ka­wego po całym dniu sprzą­ta­nia, mycia, pracy i czasu pły­ną­cego mię­dzy pal­cami po pro­stu odrzuca. Miałem moment wczo­raj, w któ­rym się­gną­łem po net­bo­oka gotowy skre­ślić kilka słów o faj­nym doku­men­cie, jaki oglą­da­li­śmy z Dorophą ale po pro­stu mnie przy­blo­ko­wało. Zamknąłem dra­nia, odpa­li­łem Dooma […]

5 Komentarzy  Czytaj →

Czas płynie między palcami…

… I nie­wiele można z tym zro­bić. Po pro­stu życie dostało tego swo­jego flowa, któ­rego ciężko prze­sko­czyć — przy­było nam obo­wiąz­ków a już szcze­gól­nie Dorocie, która sie­dzi z małym Guciem od rana do wie­czora. Staram się jej poma­gać jak mogę ale nie­stety to zbyt mało i moja żona coraz bar­dziej przy­po­mina zom­bie. Gutek ma swoje humory i od wyda­wa­nych skrze­kli­wych nieco […]

9 Komentarzy  Czytaj →

Gutek kończy dziś dwa tygodnie!

Ano, to już dwa tygo­dnie, jak nasz maluch jest z nami i wra­sta w łono rodziny że się tak wyrażę. To były dwa bar­dzo pra­co­wite dla Dorophy tygo­dnie, ja zwy­cza­jowo wyłga­łem się od wszel­kich obo­wiąz­ków bar­dzo optu­jąc za przy­jaz­dem teśció­weczki, która i dziec­kiem się zaj­mie gdy trzeba, i pie­ro­gów nago­tuje (ruskie, wybit­nie dobre, można zazdro­ścić :))… Czego nas nauczyły te […]

5 Komentarzy  Czytaj →

Gucio w domu czyli howto dla rodzących

OK, w końcu mój syna­lek przy­był do domu. Gucio uro­dził się 24-go wrze­śnia roku pań­skiego 2009 o godzi­nie 13:40. Przybywając na ten piękny świat ważył nieco ponad 4 kilo, puchaty był bar­dzo, różo­wiutki i co tylko można sobie wyma­rzyć. Najważniejsze jed­nak, że przy­był zdrowy, śliczny i silny nad wyraz. Doropha poród znio­sła ogól­nie nie­źle, choć oczy­wi­ście nie jest to doświadczenie […]

14 Komentarzy  Czytaj →

Małe a cieszy :)

To będzie ostatni alie­nowy wpis na blogu. Dlaczego? A dla­tego, że nie ma już o kim pisać. Alien prze­szedł do histo­rii… W zamian za to mamy takie małe, strasz­nie drące mordę i — wedle tego co Doropha mówi — ciem­nym zaro­stem poro­śnięte COŚ. Nazywa się to Gucio (wszak Maję już mamy), na oczy jesz­cze dra­nia nie widziałem […]

45 Komentarzy  Czytaj →