<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>CoSTa&#039;s Family Page &#187; Mac OS X</title>
	<atom:link href="http://costa.info.pl/tag/mac-os-x/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://costa.info.pl</link>
	<description>Nas dwóch, one dwie plus cała reszta gangu zwanego Rodziną.</description>
	<lastBuildDate>Mon, 06 Feb 2012 21:42:49 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Mac OS X vs. Windows 7</title>
		<link>http://costa.info.pl/2011/07/mac-os-x-vs-windows-7/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2011/07/mac-os-x-vs-windows-7/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 29 Jul 2011 13:44:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Myśli]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=29569</guid>
		<description><![CDATA[<script type='text/javascript' src='http://costa.info.pl/wp-includes/js/jquery/jquery.js?ver=1.7.1'></script>
O kurczę, nie sądziłem, że to kiedyś napiszę ale nie mam innego wyjścia: Windows 7 JEST FAJNY! Od jakiegoś miesiąca z lekkim okładem pracuję dzień w dzień pod Windowsem 7 i jak na razie nie mogę o tym systemie złego słowa powiedzieć. Znaczy mogę ale to może za chwilę. Póki co może mały background dla [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>O kurczę, nie sądziłem, że to kiedyś napiszę ale nie mam innego wyjścia: Windows 7 <strong>JEST FAJNY</strong>!</p>
<p>Od jakiegoś miesiąca z lekkim okładem pracuję dzień w dzień pod Windowsem 7 i jak na razie nie mogę o tym systemie złego słowa powiedzieć. Znaczy mogę ale to może za chwilę. Póki co może mały background dla nieznających mnie i już szykujących palce do rzucania mięsem kolesi :)</p>
<p>Od kilku lat używałem praktycznie tylko i wyłącznie systemu Mac OS X z małymi wstawkami na hobbystyczne kernelowanie compila w Linuksie. Doszedłem do takiej windowsowej alienacji, że po <a href="http://costa.info.pl/2009/05/05/opis-komputera-dell-inspiron-mini-1210/" title="Opis komputera Dell Inspiron mini 1210">zakupie netbooka</a> z WinXP na pokładzie, miałem przez dłuższy czas spore problemy z połapaniem się co i jak a gdy przyszła pora na zwyczajową coroczną reinstalację systemu, rzucałem mięsem bardzo niewybrednie dowiadując się, że takiego WinXP w prosty sposób na pendrajwa to ja sobie nie zgram a producent netbooka może sobie w dupę wsadzić płytkę instalacyjną, skoro napędu w komputerze nie ma. Jakoś sobie poradziłem ale egzotyka windowsowych rozwiązań i wszechobecny brak logiki windowsowego światka czasem poraża mnie i do dziś. Tak więc można śmiało powiedzieć, że spotkanie z Windows 7 było jak randka z byłą panną po latach pukania codziennej wybranki (wybacz żono, nic zdrożnego nie mam na myśli :)).</p>
<p>I tak też Windows 7 postrzegam. Byłej lat przybyło i musi walić brokatem na lewo i prawo by zmarszczki zasłonić. Cukierkowa kolorystyka defaultowego tematu skutecznie rozpieprzała mi wszelki stan przedkomputerowego skupienia przez jakieś dwa dni, zanim wpadłem na pomysł, że przecież można sobie (w przeciwieństwie do OSX) całkiem sporo w temacie wyglądu pozmieniać. To fajnie, że można ale niefajnie, że trzeba.</p>
<p>Windows 7 z mojego punktu widzenia to wielka zmiana w UI ale koncepcja pozostała ta sama, co powitałem z wielką ulgą bo w sumie nie trzeba się niczego nowego uczyć. Burdel w Panelu sterowania jaki był, takim pozostał choć na plus zaliczam jakieś próby grupowania ustawień. Niestety na każdym kroku potwierdza się moje przeświadczenie, że w temacie łatwości obsługi komputera Microsoft niczego się nie uczy. Dotarcie do jakichkolwiek ustawień to klikanie, klikanie i jeszcze nieco klikania na dokładkę. Opcji w tym systemie jest od pyty (co się generalnie chwali) ale dotarcie gdziekolwiek zajmuje tyle przekliknięć a znalezienie się w bogactwie ustawień tyle czasu, że aż przykro patrzeć. Ergonomii w tym tyle, co nic. Microsoft powinien zrobić jakąś dumbed down wersję swojego systemu dla ludzi normalnych i był by spokój. I tak ma tych wersji gazylion więc jedna w tę czy wewtę… Swoją drogą — wybór wersji systemu to też była fajna zabawa :). 64 bity — tyle było wiadomo na starcie. Ale takie, siakie czy może srakie? Drogi Microsofcie, niech twój system obsługuje obydwie architektury i daj człowiekowi spokój. OSX jakoś może.</p>
<p>Zabolał mnie brak wielu pulpitów i mus używania jakichś trzecich aplikacji, które sprawują się tak sobie zazwyczaj. Zabolał mnie brak Expose, który nawigację po oknach czynił mi błyskawicznym i przyjemnym uczuciem. Brakuje mi tu cholera bardzo wiele rzeczy z OSX… Ot choćby Windows 7 oferuje jakieś wyszukiwanie ale kudy tam temu rozwiązaniu do Spotlighta. W OSX w większości nie klikam po oknach prawie wcale — ot wyszukuję nad czym tam aktualnie chce mi się pracować i zaraz mam to pod palcami. Bardzo, bardzo, bardzo wygodna sprawa.</p>
<p>Menu Start w WinXP to przestarzała struktura, która od lat powinna być wywalona i zamieniona na coś bardziej użytecznego. W Windows 7 udało się to tak sobie i problemów z menu Start nie rozwiązało zbyt wielu. Koncepcja dostępu do zasobów komputera z jednego miejsca jednak nie jest zbyt ergonomiczna i dla mnie średnio sensowna. Sytuację ratują nieco Biblioteki, które są fajne i całkiem dobrze ta idea została przełożona na funkcjonowanie w systemie.</p>
<p>OK, póki co robi mi się tu lista rzeczy niezbyt fajnych. Skąd więc ta wstępna deklaracja, że Windows 7 jest fajny? Bo jest! Pierwsza rzecz: pierońsko stabilny system a i aplikacje na nim nie cierpią na żadne dziwne przypadłości. Przez ten miesiąc z okładem częściej mi się sypały rzeczy pod OSX o Linuksie już nie wspominając…</p>
<p>Druga sprawa — chyba chłopcy w Redmont coś zrobili w temacie bazy sterowników do urządzeń zewnętrznych bo nie było jeszcze urządzenia, dla którego musiałbym coś instalować osobiście. Wszystko z automatu ładnie się zgłaszało i działa jak marzenie. Skanerek? A proszę bardzo. Telefonik LG z Androidem? A nie ma problemu. Aparacik? Oczywiście! iPadzik? Why not? Wietrzę tu jakiś spisek wytwórców sprzętu i małomiękkiego bo chyba się dogadali chłopcy i w końcu człowiek ma spokój i nie musi skakać po stronach w poszukiwaniu czegoś, co sprawi, że jego sprzęt zadziała jak trzeba.</p>
<p>Na mojej firmowej maszynie Windows nie ma prawa być wolny i nie jest. Wszystko dzieje się błyskawicznie (mój następny komputer na 100% będzie miał SSD w środku — cóż za wygoda związana z szybkością!), wszystko współpracuje jak trzeba a system obciążony kilkoma wirtualizacjami, całym pakietem Adobe CS5 Design, Outlookiem i Officem spokojniutko sobie biega, wątkami i pamięcią zawiaduje jak trzeba i generalnie czuje się ogromny komfort używania związany właśnie z szybkością działania komputera. W iSpotach bawiłem się mocniejszymi Makami ale i im zdarza się wyświetlić tęczową piłeczkę. Windows 7 nie notuje żadnych przestojów.</p>
<p>Moja konkluzja jest krótka: Microsofcie, popracuj jeszcze nad międzymordziem, ergonomią i kwestiami związanymi z prostotą obsługi i będzie gites. Cała reszta już działa jak trzeba!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2011/07/mac-os-x-vs-windows-7/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wszyscy marudzą, ja jestem zadowolony czyli iOS 5, Lion i iCloud okiem mym</title>
		<link>http://costa.info.pl/2011/06/wszyscy-marudza-ja-jestem-zadowolony/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2011/06/wszyscy-marudza-ja-jestem-zadowolony/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 21 Jun 2011 18:20:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[iPad]]></category>
		<category><![CDATA[iPod/iPhone]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=28075</guid>
		<description><![CDATA[Słowem wstępu (na niedzielę): przeglądałem dziś nieco blogaska by wywalić zwyczajową kupę śmiecia i nagle oko me skręciło gdzieś w okolice „Wpisy” a tam patrzę i nie wierzę — jakiś czas po ostatnim keynote wujka Jobsa i jego jabłczanego gangu wziąłem i naklepałem kilka słów o tych ich niby nowościach. Tyle że zapomniało mi się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Słowem wstępu (na niedzielę): przeglądałem dziś nieco blogaska by wywalić zwyczajową kupę śmiecia i nagle oko me skręciło gdzieś w okolice „Wpisy” a tam patrzę i nie wierzę — jakiś czas po ostatnim keynote wujka Jobsa i jego jabłczanego gangu wziąłem i naklepałem kilka słów o tych ich niby nowościach. Tyle że zapomniało mi się kliknąć na „Opublikuj” bo coś oczywiście w międzyczasie mnie wypadło. Żałosne… No nic, w takim razie z miesięcznym poślizgiem, kompletnie bez sensu i z powoli zwyczajowym dla mnie refleksem wezmę i to „Opublikuj” wcisnę. A co mi tam. I tak nikt tu już nie zagląda a klepanie do kotleta zaczyna mi się coraz bardziej podobać :)</p>
<p>Długi tytuł ale w sumie wyraża wszystko, co po ostatnim keynote jabłkowym przychodzi mi do głowy. Czytam marudzenia o tym, że Apple traci impet, że nie wprowadza co i rusz rewolucji, że to, że tamto, że siamto… A ja powiadam: dzięki za to moje ty drogie (w przenośni i dosłownie) jabłuszko! Za tyloma rewolucjami mało kto jest w stanie nadążyć, miejmy nieco czasu się nimi nacieszyć.</p>
<p>Nie będzie tu wnikliwej analizy sekunda po sekundzie całego keynote. Nie będzie marudzenia, że było za długie czy za krótkie i czy to, co pokazywano, wiedzieliśmy już wcześniej, czy też nie. Mnie po prostu spodobało się kilka rzeczy i o nich sobie kilka słów napiszę.</p>
<p>Po pierwsze podoba mi się ewolucja oprogramowania jabłkowego. Zmierza to wszystko w jakimś sensownym kierunku i dzięki braku cochwilnej rewolucji można nad tymi zmianami jakoś zapanować będąc po prostu użytkownikiem a nie napalonym geekiem. Cieszy mnie to, że apfel przynajmniej udaje, że słucha swoich klientów i najczęściej wykpiwane bzdurne czy archaiczne rozwiązania łata lub zmienia na coś zdecydowanie bardziej użytecznego. Czasem chodzi o sprawy zasadnicze takie jak aktywacja urządzeń za pomocą komputera (to już nawet nie było głupie ale totalnie idiotyczne) czy też kompletnie z tyłka wyjęty na tle konkurencji system powiadomień. Ale czasem chodzi też o pozornie błahe drobiazgi, które znakomicie potrafią podnieść komfort pracy z komputerem czy tabletem (Mission Control spodobało mi się jeszcze bardziej niż podczas poprzedniej prezentacji).</p>
<p>Po drugie bardzo podoba mi się konsekwencja jabłka w dążeniu do połączenia różnego rodzaju urządzeń w jeden wzajemnie wymieniający się danymi system. Mając ajfona, ajpada i Maka czasem dostaję pasji próbując nakarmić wszystkie urządzenia tymi samymi danymi. Owszem, mogę to robić za pomocą serwisów i usług oferowanych przez chociażby Google ale w wygodzie chodzi o to, by pstryknięta dopiero co fotka znalazła się na wszystkich moich urządzeniach od razu i bez potrzeby kiwania paluchami, coby fotkę na Picasa Web wrzucić czy jakoś inaczej ją udostępnić. iCloud ma potencjał ogromny i aż rączki zacieram z niecierpliwości, by zacząć w końcu używać tego na co dzień. Apfel w końcu zabrał się za robienie tego, co powinien robić cały czas: zadbał o wygodę użytkowników jego zabawek. A to mnie cieszy.</p>
<p>Z rzeczy, które mi się spodobały to oczywiście nowy system powiadomień wzięty z Androida prawie że w całości. I bardzo dobrze! Jeśli już podpatrywać, to od najlepszych a powiadomienia w ogólnie nielubianym przeze mnie Androidzie 2.1 (takiego mam i nie zapowiada się, by producent słuchawki i operator dali mi na ową słuchawkę coś nowszego) po prostu są zrobione jak trzeba. Równanie w górę mi kompletnie nie przeszkadza o ile w efekcie dostaję produkt coraz lepszy (o ile mogę aktualizację systemu owego produktu w ogóle pobrać, prawda LG?). Tak, powiadomienia są OK.</p>
<p>Spodobało mi się drobne na pozór ułatwienie a przecież bardzo potrzebne: delta updates. W końcu to wprowadzili i mam nadzieję, że chłopcy z Cupertino będą z tego korzystali. Rzecz u konkurencji od dawna oczywista a przecież jakże komfortowa — aktualizacja tylko elementów systemu i bez konieczności podłączania urządzenia do komputera.</p>
<p>Spodobało mi się ogólne uwolnienie iurządzeń od kabla. Czas już po temu był najwyższy ale też warto zauważyć jak zostało to zrobione. Dzięki iCloud będę miał swoje dokumenty wszędzie, będę mógł je edytować w każdym urządzeniu a wszelkie zmiany będą automatycznie propagowane. Fajna i bardzo przydatna sprawa. Dzięki udostępnieniu API to pewnie tylko kwestia czasu, kiedy deweloperzy zadbają o trzymanie takich rzeczy jak stany gier w chmurze. Wygodna i przydatna sprawa gdy ma się tę samą grę na różnych urządzeniach.</p>
<p>Nowym systemem (czy też jak chcą niektórzy — płatnym service packiem, który przecież powinien być darmowy no bo jak to tak chcieć kasę za cokolwiek) jaram się ale tak nieco na zapas. Moje stareńkie mini już go nie udźwignie i sobie Leona nie zainstaluję. Ale tak samo jak wcześniej podoba mi się autozapis dokumentów i wprowadzenie wersji. To ogromnie przydatne narzędzia i dobrze, że mogą działać w całym systemie.</p>
<p>I tak dalej, i tak dalej…</p>
<p>Apfel tak naprawdę robi to, co zwykle — wprowadza do swoich urządzeń rozwiązania już znane i sprawdzone, tyle że robi to na swój sposób. A ma co wprowadzać! Android ma mnóstwo dobrych albo bardzo dobrych rozwiązań, które po prostu powinny już od dłuższego czasu znaleźć się w iproduktach Apple.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2011/06/wszyscy-marudza-ja-jestem-zadowolony/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nowe zabawki od Apple</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/10/nowe-zabawki-od-apple/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/10/nowe-zabawki-od-apple/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 22 Oct 2010 11:28:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Hardware]]></category>
		<category><![CDATA[Jolicloud]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=14755</guid>
		<description><![CDATA[Jak zwykle zapóźniony w stosunku do błyskawicznych newsowych serwisów, wziąłem i postanowiłem sobie o nowych zabawkach od jabłka coś napisać. Bo w sumie czemu nie? Ale tak chciałem sobie popisać w nawiązaniu do tego, co już mam i zestawić z „wizjami” jabłka w temacie tego, jak będą komputery i systemy niebawem wyglądały. Co mam? Mam [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101022-macbook_air.jpg" width="240" />
		</p><p>Jak zwykle zapóźniony w stosunku do błyskawicznych newsowych serwisów, wziąłem i postanowiłem sobie o nowych zabawkach od jabłka coś napisać. Bo w sumie czemu nie? Ale tak chciałem sobie popisać w nawiązaniu do tego, co już mam i zestawić z „wizjami” jabłka w temacie tego, jak będą komputery i systemy niebawem wyglądały.</p>
<p>Co mam? Mam netbooka o nazwie <a href="http://costa.info.pl/2009/05/05/opis-komputera-dell-inspiron-mini-1210/" title="Opis komputerka">Dell Inspiron mini 1210</a>. W moim zestawieniu <a href="http://costa.info.pl/2010/03/16/elektronika-moje-the-best-i-the-worst/" title="Moja najgorsza i najlepsza elektronika ever">najgorszej i najlepszej prywatnej elektroniki ever</a> dostał niechlubną, pierwszą pozycję ale służy dzielnie (bo musi i nie ma innego wyjścia) oraz posłużył za poligon doświadczalny, na którym papa CoSTa dowiedział się bardzo wiele o swoich względem maszyn mobilnych wymaganiach. Których rzeczony Dell ni luja nie spełnia.</p>
<p>No ale wróćmy do szoł pana Jobsa. Dostaliśmy „nowe” <a href="http://www.apple.com/pl/ilife/" title="A co to?">iLife</a> (linkuje do polskiej strony ale cóż, Apple nie wyrobiło się z tłumaczeniami jak widać), w którym możemy porobić sobie na pełnym ekranie. Bomba! Na wspomnianym moim Dellu stoi sobie grzecznie system operacyjny, który nazywa się <a href="http://costa.info.pl/2010/08/06/jolicloud-1-0-wrazenia/" title="Moje wrażenia z używania systemu">Jolicloud</a>, jest jedną z gazyliona dystrybucji Linuksa i ma to szczęście, że robiony jest przez ludzi potrafiących myśleć i chcących obsłużyć moje niszowe urządzenie. I wiecie co? Tam od początku do końca pracuje się na zmaksymalizowanym wszystkim, co się da zmaksymalizować. Owszem, w sporej ilości przypadków to bardziej przeszkadza, niż pomaga ale to już problem wynikający z tego, że na siłę próbowano wepchnąć ideę w ramy normalnego i nieprzystosowanego do takich pomysłów UI. Twórcy Jolicloud popracowali nieco i dali swój Launchpad do sensownej pracy z netbookiem ale niestety stoi to na systemie, który do takiej pracy nie został pomyślany. Co nie znaczy, że idea już dawno nie funkcjonowała! Znaczy to tylko tyle, że chłopcy od wolnego oprogramowania mają nieco mniej możliwości przerobowych niż chłopcy od OSX by ową ideę mogli w miarę szybko wdrożyć.</p>
<p>Bo ze swoich bojów z netbookiem wyniosłem przekonanie jedno głębokie i taką właśnie ideę: gdy matryca niewielka, trzeba ją wykorzystać, jak tylko się da. I zazwyczaj człowiek pracując z komputerem robi rzecz jedną w danym czasie, pozostałe czynności spychając na plan dalszy. I tak sobie myślę, że nowe iPhoto czy inne iCośtam oferując możliwość pracy na pełnym ekranie i skupienia się na tym konkretnym zadaniu, z jednoczesną prostotą nawigowania po innych zadaniach dostarczaną przez nowy system w postaci Mission Control, to może wypalić i dostarczyć fajniejszych doznań płynących z pracy z komputerem. Pytanie jak będzie się to sprawowało na moim na ten przykład pracowym iMaku. Dwadzieścia cztery cale wizji to jednak już całkiem sporo i szczerze mówiąc rzadko kiedy maksymalizuję tu okna. Jest kilka aplikacji, w których to robię ale to drobny procent narzędzi, z których korzystam. Ja rozumiem, że ta pełnoekranowa praca z aplikacjami to będzie tylko opcja, dodatek, możliwość… Niemniej warto sobie zdawać sprawę z tego, że nie wszystko da się przenieść z iOS na Mac OS X i nie zawsze będzie miało to sens. I pewnie fullscreen pozostanie właśnie opcją na jeszcze bardzo długo. I dobrze.</p>
<p>Zapowiedź nowego systemu była na tyle ogólnikowa i skupiała się na pierdołach na tyle, że nie ma tu nawet czego komentować. Lion na pewno będzie miał mocno przerobione bebechy i pozostaje mieć tylko nadzieję, że prócz jelit lew będzie miał ruszoną także czuprynę. Finder, iTunes i inne bolące nas dziś programy — to po prostu musi być ruszone, opracowane na nowo, przepisane, przemyślane raz jeszcze. Bo powoli przestaje spełniać swoją rolę a użytkownicy czekają na lepsze rozwiązanie problemu obsługi plików (do Findera piję) czy zarządzania swoimi multimediami (iTunes).</p>
<p>Od strony softu zobaczyliśmy więc lekki lifting iLife i zapowiedź zapowiedzi nowej wersji systemu operacyjnego. I programik do gadania na wizji, który nie wiedzieć czemu zrobili jako nowy, zamiast wsadzić do iChata. I to by było chyba na tyle…</p>
<p>A nie, mamy jeszcze zapowiedź centralnego sklepu z oprogramowaniem dla OSX. Nieobowiązkowego (na szczęście) ale już wzbudzającego skrajne emocje kawałka softu, który ma w założeniu ułatwić nam życie. I to jest jak dla mnie największy news owego wieczoru (u nich poranka). Dlaczego? A dlatego, że w końcu cywilizowany sposób dystrybuowania oprogramowania trafi i na OSX. Dystrybucje Linuksa mają to od lat, Jolicloud czy Ubuntu poubierały swoje repozytoria w przystępne szatki i to po prostu działa. Zamiast biegać po dziesiątkach stron i szukać oprogramowania mam je zawsze pod ręką, na wyciągnięcie jednego kliknięcia. W urządzeniach mobilnych inny system dystrybucji nie ma sensu większego ale jeśli o desktopy czy laptopy chodzi, do tej pory tylko Linux oferował cywilizowane rozwiązania. W końcu i OSX zaoferuje natywnie coś, co i tak próbowano już robić (ot choćby <a href="http://costa.info.pl/2010/05/18/bodega-sklepik-z-aplikacjami-dla-mac-os-x/" title="Opis programu Bodega">opisywana swego czasu przeze mnie Bodega</a> oferuje namiastkę takiego systemu).</p>
<p>Później pokazano nam hardware. Nowe MacBooki Air, które też doczekały się już w necie mnóstwa opinii, z czego większość przeze mnie widzianych oscylowała w okolicach „neeee”. Achów i ochów jakoś maławo.</p>
<div id="attachment_14756" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101022-macbook_air.jpg" title="MacBook Air"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101022-macbook_air-300x163.jpg" alt="MacBook Air" title="MacBook Air" width="300" height="163" class="size-medium wp-image-14756" /></a><p class="wp-caption-text">MacBook Air</p></div>
<p>Ja tak sobie patrzę na te nowe zabawki od jabłka i tak sobie myślę, że cenzura na słowo „netbook” musi być w Apple silna! Oto bowiem dostaliśmy czystej wody subnotebooka, który gdyby nie był tak drogi, zasługiwałby na miano netbooka. Lekkie toto, ładne, z minimum portów i generalnie minimum wszystkiego, za co zdrowo myślący człowiek chciałby płacić ileś tysięcy złotych. Ja bym zapłacił bo toto wydaje się spełniać wszystkie niespełnione przez mojego Della wymagania.</p>
<p>Przede wszystkim instant-on. Mojego Della czasami nawet nie odpalam mimo chęci pobuszowania po necie. Z prostego powodu — zanim mi się to wszystko uruchomi, zbootuje, załaduje i zaskoczy, mnie już się odechciewa czekać. Podobnie ma Doropha, która ostatnio przeskoczyła na Jolicloud właśnie dlatego, że uruchomienie na naszym netbooku Windowsa XP to mieszanina ćwiczeń filozofii Zen z grami z cyklu „człowieku nie irytuj się”. Ja już tak bardzo przywykłem do natychmiastowego uruchomienia ajfona i natychmiastowego jego używania, że już nawet w miarę szybki Jolicloud zaczyna mnie irytować. Mój wymarzony netbook/notebook ma działać natychmiast a nie czekać na ładowanie systemu czy przywracanie owego ze stanu uśpienia.</p>
<p>Solidna grafika. Mam na myśli zarówno matrycę jak i kartę graficzną. Mam już serdecznie wyżej uszu wynalazków od Intela, które nawet obsługiwane ich sterownikami są po prostu mało wydajne. Mój idealny netbook/notebook musi mieć niezłą matrycę, dobrą rozdzielczość i kartę, która nie będzie dla filmów czy mniej wymagających gier wąskim gardłem.</p>
<p>Szybki dysk. Mój Dell to jawny dowód na to, że kupować też trzeba umieć. Kupiłem coś z tak tragicznie wolnym twardym dyskiem, że wszelka ewentualna przyjemność z używania komputera jest skutecznie mordowana czasami ładowania się czegokolwiek. Z ikonkami włącznie. Mój wymarzony netbook/notebook olałby dysk i śmigał na SSD czy innych pamięciach.</p>
<p>Sensowny procesor. Nie wymagam od netbooka cudów ale jeśli pod Windows przesuwanie okna z wyświetlaniem zawartości obciąża obydwa rdzenie Atoma na poziomie 70%, to coś jest cholera w tej całej konstrukcji nie tak. Procesor ma być w miarę solidny w moim wymarzonym netbooku/notebooku i umożliwić wygodną pracę z aplikacjami. Granie na laptopach uważam za osobliwą formę masochizmu więc o grach nawet nie wspominam.</p>
<p>Nowe Airy większość tych moich marzeń spełniają prócz jednego — sensownej ceny. A więc zwyczajowo dla Apple — są to sensowne konstrukcje, których nie kupię bo mnie na to nie stać, czego bardzo żałuję bo w końcu chciałbym mieć jakąś sensowną konstrukcję w domu.</p>
<p>Jobs gadał, że taka będzie przyszłość laptopów. I miał rację, kiedy tylko ceny pamięci spadną a dystrybucja filmów i muzyki w necie okrzepnie, takie maszyny będą powstawały jak grzyby po deszczu. Od lat w moim domu czytnik płyt w komputerze potrzebny jest w zasadzie tylko do rypania muzyki z płyt CD. Napęd stał się nam po prostu zbyteczny i tak jak popsuł się nie wiem ile lat temu, tak nawet nie chce mi się go naprawiać bo nie mam po temu powodów. Więc takiego laptopa bez napędu, w zamian oferującego dobry czas pracy na baterii, z sensownymi bebechami i z dobrym systemem operacyjnym oraz sensowną ceną — o, coś takiego bym przytulił. Czyli z uwagi na cenę nie będzie to pewnie jabłko. A szkoda…</p>
<p>Podsumowując: bez opadów szczęki ale z kilkoma ciekawymi obietnicami na przyszłość. Zobaczymy, jak się im ten system rozwinie, w którym kierunku pojedzie i jak te wszystkie elementy jabłczanego ekosystemu ze sobą będą współpracowały. Mam też nadzieję, że jabłko coraz częściej będzie zerkało na to, co wyczynia się w linuksowym światku bo inspiracji znajdzie tam mnóstwo i to czasami doskonałych. Wiem, że niejeden raz już się inspirowało i niejeden kod użyło ale chciałbym, by było tego więcej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/10/nowe-zabawki-od-apple/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Linux Mac OS X</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/07/linux-mac-os-x/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/07/linux-mac-os-x/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Jul 2010 08:10:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=5372</guid>
		<description><![CDATA[Człowieka, który pierwszy zrobi crossover tych dwóch systemów, czeka bogactwo i sława. Z tym że bogactwo będzie wielkie a sława w niektórych kręgach stanie się przekleństwem. No i chyba że ów człowiek nie rozda swojego wynalazku wszystkim za free… O co mnie się rozchodzi. Otóż o to, że ostatnio dosyć intensywnie używałem swojego netbooka na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Człowieka, który pierwszy zrobi crossover tych dwóch systemów, czeka bogactwo i sława. Z tym że bogactwo będzie wielkie a sława w niektórych kręgach stanie się przekleństwem. No i chyba że ów człowiek nie rozda swojego wynalazku wszystkim za free…</p>
<p>O co mnie się rozchodzi. Otóż o to, że ostatnio dosyć intensywnie używałem swojego netbooka na wyjazdach przeróżnych. Netbook chadza sobie pod kontrolą <a href="http://costa.info.pl/2010/05/07/jolicloud-linux-sensowny-linuks-dla-netbookow/" title="Jolicloud Linux – sensowny Linuks dla netbooków">Jolicloud Linux</a>, nabrał przy tej okazji sporo wigoru i generalnie chwale sobie tę dystrybucję bardzo. Jednak pojeżdżenie po oddziałach firmy i próby wpinania się w sieciową firmową infrastrukturę nieco moje dobre zdanie o Jolicloud podważyły. Nie wiem, czy to przypadłość wszystkich dystrybucji i Linuksa jako takiego ale miałem spore problemy z utrzymaniem połączeń z firmowym LANem. Kopiowanie większych partii plików z zasobów współdzielonych kładło mi netbooka aż do potrzeby rebootu włącznie. Podobna sytuacja nie miała miejsca pod Windows XP w ogóle…</p>
<p>Tak siedziałem ostatnio i przełączałem się między systemami i mnie uderzyło bardzo, jak ogromną potrzebę czuję systemu będącego właśnie crossoverem OSX i Linuksa. Repozytoria, łatwość w aktualizacji oprogramowania, otwartość i kupa świetnych pomysłów — to w Linuksie pociąga mnie najbardziej. Ale OSX to jakość oprogramowania, którą naprawdę trudno przebić, to konsekwencja w stosowaniu HIG wymuszana przez samych użytkowników, którzy softu odbiegającego standardami i wyglądem od ustalonego po prostu zazwyczaj nie używają/nie kupują, to — przynajmniej w moim przypadku — skalista wręcz stabilność. No i przede wszystkim OSX to przemyślane i dla mnie bardzo wygodne GUI, któremu projekty linuksowe jeszcze zagrozić nie mogą.</p>
<p>Wydaje mi się, że Linuks bardzo potrzebuje poczynienia konkretnych założeń w rozwoju samego systemu jak i oprogramowania nań tworzonego ze szczególnym naciskiem na Gnome i KDE jako jego wizytówki i najważniejsza warstwa kontaktu użytkownika z systemem i aplikacjami. Trzeba usystematyzować logikę pracy z systemem, zbudować z tych wielu klocków pewne usystematyzowane narzędzie, w którym użytkownik nie będzie się gubił. Trzeba zadbać o takie sytuacje jak moja opisywana nieco wyżej — współdziałanie netbooka z firmową siecią było bardzo niestabilne i zapewne to „wina” dystrybucji będącej w fazie beta ale jak na razie nie znalazłem nic lepiej obsługującego mój komputer i traktuję to jako kolejny problem Linuksa. Ta mnogość dystrybucji i możliwości wyboru jest fajna ale dla ZU musi w końcu zaistnieć jedna, bezproblemowa dystrybucja będąca w prasie czy innych mediach synonimem Linuksa. Ubuntu jest na dobrej drodze ale przecież mamy tyle innych możliwości… Nie wydaje mi się, by problemy sterowników czy ogólnie komunikacji z firmami tworzącymi hardware dały się rozwiązać bez jednego, silnego ośrodka zajmującego się rozwojem Linuksa. Ktoś musi z tymi firmami rozmawiać, ktoś musi te firmy przekonać do inwestowania w tworzenie sterowników czy rozwiązań dla tego systemu. Z Apple jest prosto — jeden system, jeden zapewne dział zajmujący się współpracą z twórcami sprzętu i nawet mając ledwie kilkuprocentowy udział w rynku komputerów stacjonarnych i przenośnych, Apple reprezentuje kilka ładnych milionów użytkowników, w których można już zainwestować. A przecież potencjał Linuksa jest o niebo wyższy!</p>
<p>Marzy mi się crossover Linuksa i OSX. Marzy mi się połączenie wszystkich najlepszych cech obydwu systemów. Podejrzewam, że wielu użytkownikom jednego i drugiego marzy się to samo i mam nadzieję, że kiedyś doczekamy się takiego systemu — łatwego w obsłudze, stabilnego i oferującego wielkie możliwości.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/07/linux-mac-os-x/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>20</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mac mini — miłość na nowo</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/06/mac-mini-milosc-na-nowo/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/06/mac-mini-milosc-na-nowo/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 Jun 2010 09:09:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>
		<category><![CDATA[Mini]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4655</guid>
		<description><![CDATA[W październiku 2006 roku wzięło i przyjechało do mnie pudełko, które zredefiniowało moje spojrzenie na elektronikę użytkową. Takie małe coś, co stanęło u boku monitora, nie wydawało żadnych dźwięków, wyglądało oszałamiająco i minimalistycznie do bólu, zaoferowało zupełnie inne ale całkiem przyjemne doznania płynące z obsługi i zasadniczo potrafiące wszystko, co miało potrafić. Przyjechał do mnie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/06/20100615-mac_mini.png" width="240" />
		</p><p>W październiku 2006 roku wzięło i przyjechało do mnie pudełko, które zredefiniowało moje spojrzenie na elektronikę użytkową. Takie małe coś, co stanęło u boku monitora, nie wydawało żadnych dźwięków, wyglądało oszałamiająco i minimalistycznie do bólu, zaoferowało zupełnie inne ale całkiem przyjemne doznania płynące z obsługi i zasadniczo potrafiące wszystko, co miało potrafić. Przyjechał do mnie wtedy <a href="http://costa.info.pl/2006/10/03/CoSTa-vs-Mac-Mini-Round-1-FIGHT/" title="CoSTa vs. Mac mini">mój Mac mini</a>.</p>
<p>To była miłość od pierwszego wejrzenia, od pierwszego rzucenia okiem na stronę jabłka, gdzie pokazano mnie to maleństwo. Po prostu coś we mnie pękło, coś mi powiedziało „dość już wyjących szarych, nudnych, wielkich obudów” i coś mi przykazało wcisnąć się w ten ciasny bo zamknięty świat nadgryzionego jabłka. Do dziś tej decyzji nie żałuję. Komputer okazał się być rewelacyjną konstrukcją, która od tych bez mała czterech lat chodzi mnie praktycznie non-stop i nie daje o sobie praktycznie znać. Owszem, nie jest to rzecz idealna i kilka żali na jego temat wylałem ale spośród (bardzo wielu) do tej pory posiadanych przeze mnie komputerów to chyba jak na razie rzecz najlepsza. I nie chce się za cholerę zestarzeć. Z każdą nową wersją Mac OS X jest nawet coraz lepiej i gdyby nie to, że dziś jabłko pokazało nową wersję mojego pupila, nie musiałbym pewnie komputera zmieniać przez najbliższe przynajmniej dwa-trzy lata.</p>
<p>Ale teraz gul mi skoczył. Ja to poniżej już nawet nie to, że chcę. Ja tego do egzystencji WYMAGAM! Rodzina, robimy składkę! :)</p>
<div id="attachment_4656" class="wp-caption aligncenter" style="width: 420px"><a href="http://www.apple.com/pl/macmini/" title="Nowy Mac mini"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/06/20100615-mac_mini.png" alt="Nowy Mac mini" title="Nowy Mac mini" width="410" height="146" class="size-full wp-image-4656" /></a><p class="wp-caption-text">Nowy Mac mini</p></div>
<p><a href="http://www.apple.com/pl/macmini/" title="Strona z moim marzeniem :)">Strona z moim marzeniem :)</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/06/mac-mini-milosc-na-nowo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>26</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bodega — sklepik z aplikacjami dla Mac OS X</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/05/bodega-sklepik-z-aplikacjami-dla-mac-os-x/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/05/bodega-sklepik-z-aplikacjami-dla-mac-os-x/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 18 May 2010 08:15:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Link]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4616</guid>
		<description><![CDATA[Nie tak dawno produkowałem się w temacie za i przeciw dla applowskiego sklepu z aplikacjami. Pisałem tam o kilku inicjatywach oddolnych istniejących już na rynku oprogramowania, które próbują jakoś ułatwić proces kupowania i przede wszystkim odkrywania softu dla Mac OS X. Nie oszukujmy się — o bardzo wielu przydatnych i fajnych programach przeciętny Kowalski nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://img.skitch.com/20100518-cnf41x4cwau6js3bwh2d9hhtfh.preview.jpg" width="240" />
		</p><p>Nie tak dawno <a href="http://costa.info.pl/2010/05/10/applowski-sklep-z-aplikacjami-dla-mac-za-i-przeciw/" title="Applowski sklep z aplikacjami dla Mac – za i przeciw">produkowałem się</a> w temacie za i przeciw dla applowskiego sklepu z aplikacjami. Pisałem tam o kilku inicjatywach oddolnych istniejących już na rynku oprogramowania, które próbują jakoś ułatwić proces kupowania i przede wszystkim odkrywania softu dla Mac OS X. Nie oszukujmy się — o bardzo wielu przydatnych i fajnych programach przeciętny Kowalski nie wie z prostego względu: nie ma pojęcia gdzie ich szukać. Inicjatywy w stylu opisywanego dziś programu <strong>Bodega</strong> [<a href="http://appbodega.com/" title="Strona programu">strona programu</a>] mają mu w tym pomóc a całość ma być dla Smitha jak najbardziej przyjemna i intuicyjna.</p>
<p>Bodega wygląda jak straganik z softem, który powkładano na półki. Nie jestem wielkim fanem takich wizualizacji ale niech będzie — można te ikonki pomniejszyć i nieco więcej informacji w oknie wyświetlić, co dla niektórych będzie bardziej sensownym wykorzystaniem miejsca. Dla Smitha pewnie jest to atrakcyjne i przemawia do wyobraźni. Po odpaleniu aplikacji jej okno wygląda mniej więcej tak:</p>
<div class="thumbnail"><a href="http://img.skitch.com/20100518-cnf41x4cwau6js3bwh2d9hhtfh.jpg" title="Bodega - okno programu"><img src="http://img.skitch.com/20100518-cnf41x4cwau6js3bwh2d9hhtfh.preview.jpg" alt="Bodega - okno programu" /></a></div>
<p>Jak widać jest przejrzyście i chyba jasno nad wyraz. Na uwagę zasługuje zakładka Applications, przy której na screenie widać znaczek zajętości (czy jak to zwał). Program skanuje domyślny katalog z aplikacjami, do którego zazwyczaj wrzuca się programy na występowanie tych zawartych w jego bazie. Jeśli takowe znajdzie, sprawdza ich wersje i jeśli ma informację o wersji nowszej, grzecznie wyświetli info o możliwości jej pobrania lub — jak w przypadku jednego z moich programów — o możliwości kupna płatnego upgrade. Rzecz bardzo przydatna bo choć sporo programów korzysta już ze <a href="http://sparkle.andymatuschak.org/" title="Strona frameworka">Sparkle</a> czy innego frameworka ułatwiającego proces aktualizacji, to jednak by takowy framework zadziałał, zazwyczaj trzeba odpalić wpierw aplikację a to niezbyt wygodny sposób na aktualizowanie softu (nic mnie tak nie wkurza jak potrzeba szybkiego zanotowania czegoś w Evernote, które aktualizowane jest co chwila dosłownie i które sieje mi komunikatami o potrzebie aktualizacji). Takie zbiorcze aktualizowanie softu to jeden z głównych powodów, dla których jestem za powstaniem jabłkowego sklepu dla aplikacji makowych. Po prostu klik i się ssie oraz instaluje co trzeba. Ekran z wykazem znalezionego oprogramowania i dostępnymi jego aktualizacjami wygląda o tak:</p>
<div class="thumbnail"><a href="http://img.skitch.com/20100518-mhhwihe8umtgx3txsye2j387g9.jpg" title="Bodega - aktualizacja oprogramowania"><img src="http://img.skitch.com/20100518-mhhwihe8umtgx3txsye2j387g9.preview.jpg" alt="Bodega - aktualizacja oprogramowania" /></a></div>
<p>Soft w sklepie podzielony jest na grupy, w których można sobie szperać za programami. Podział jest logiczny i na szczęście aplikacje są takoż logicznie przydzielane do różnych grup. Adium wyląduje nie tylko w kategorii związanej z internetem ale także można ten program znaleźć w kategorii „Home &amp; Personal”. I dobrze bo jak najbardziej jest to soft do zastosowań domowych i w chałupie przydatny. A tak to mniej więcej wygląda w praktyce:</p>
<div class="thumbnail"><a href="http://img.skitch.com/20100518-j1fja11s9s62j9nfk1q9ten56q.jpg" title="Bodega - wyświetlanie zawartości grupy"><img src="http://img.skitch.com/20100518-j1fja11s9s62j9nfk1q9ten56q.preview.jpg" alt="Bodega - wy015Bwietlanie zawarto015Bci grupy" /></a></div>
<p>Myślę, że tu chyba nie ma czego tłumaczyć. Po kliknięciu na ikonie programu podawane są podstawowe informacje na jego temat oraz wyświetlana jest jego cena (jeśli jest płatny). Cenę można sobie wyświetlać w natywnej dla softu walucie ale też można sobie zażyczyć przeliczenia owej na walutę naszą. Program ściąga tabele kursowe z netu i podaje co mu z przeliczenia wyszło.</p>
<p>Dwuklik na ikonie programu wyświetla pełną informację o nim, pozwala obejrzeć (i napisać swoje) komentarze innych użytkowników o aplikacji, pozwala obejrzeć screenshoty i poczytać co tam prasa o sofcie z siebie wydaliła. No i pozwala program kupić. Tego jeszcze nie testowałem bo ostatnio krucho u mnie z forsą ale płacić można także PayPalem więc ludzie z wybrakowanymi Visami też mogą sobie zrobić dobrze :). Okno z informacją o programie wygląda o tak:</p>
<div class="thumbnail"><a href="http://img.skitch.com/20100518-cuncb1n757ei7qg87ywsjiccet.jpg" title="Bodega - informacja o programie"><img src="http://img.skitch.com/20100518-cuncb1n757ei7qg87ywsjiccet.preview.jpg" alt="Bodega - informacja o programie" /></a><br /><span style="font-family: Lucida Grande, Trebuchet, sans-serif, Helvetica, Arial; font-size: 10px; color: #808080">Uploaded with <a href="http://plasq.com/">plasq</a>’s <a href="http://skitch.com">Skitch</a>!</span></div>
<p>Jednym słowem — soft robi to, co ma robić i robi to raczej przyjemnie. Ma też oczywiście swoje błędy i minusy. Z pobieżnego użytkowania wyszło mi, że aktualizacja niektórych programów sprawia Bodedze spory problem i choćby niewiadomoco — trzeba aktualizować z łapy. Przynajmniej wiadomo co… Druga sprawa to brak jakiegoś wizualnego wyróżnienia programów darmowych i płatnych. Ja rozumiem, że chodzi o to, by użytkownik po ikonach klikał i do czegoś płatnego się przekonał ale mimo wszystko wolałbym od razu wiedzieć, co ssać :). No i najważniejsza sprawa w temacie minusów — biblioteka oprogramowania dostępnego w sklepie jest bardzo, bardzo, bardzo uboga. Może z czasem się ta inicjatywa rozrusza…</p>
<p>I tyle. Prosty program robiący proste rzeczy i być może dla kogoś przydatny. To, co lubię w tego typu programach to możliwość odkrywania nowego softu, na który mógłbym nigdy nie trafić. Jak na razie Bodega nie oferuje zbyt wiele zarówno w temacie funkcjonalności jak i wielkości biblioteki oferowanego oprogramowania ale może z czasem się to rozrusza? Oby.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/05/bodega-sklepik-z-aplikacjami-dla-mac-os-x/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>OK, now what?</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/03/ok-now-what/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/03/ok-now-what/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 27 Mar 2010 14:40:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4535</guid>
		<description><![CDATA[Uploaded with plasq’s Skitch! Firma wyśle mnie na szkolenie, szkolący mnie ładnie wytresuje i w ogóle mam nadzieję, że coś z tego zrozumiem. Bo jak na razie tak patrzę, tak klikam i w sumie fajnie się bawię ale gdy widzę coś wyglądającego jak skrzyżowanie mokrego snu projektanta sygnalizacji świetlnej z interfejsem rodem ze Star Treka, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://img.skitch.com/20100327-dy6fiawfn8by37nthp7eawgxts.preview.jpg" width="240" />
		</p><div class="thumbnail"><a href="http://img.skitch.com/20100327-dy6fiawfn8by37nthp7eawgxts.png" title="Modo"><img src="http://img.skitch.com/20100327-dy6fiawfn8by37nthp7eawgxts.preview.jpg" alt="Modo" /></a><br /><span style="font-family: Lucida Grande, Trebuchet, sans-serif, Helvetica, Arial; font-size: 10px; color: #808080">Uploaded with <a href="http://plasq.com/">plasq</a>’s <a href="http://skitch.com">Skitch</a>!</span></div>
<p>Firma wyśle mnie na szkolenie, szkolący mnie ładnie wytresuje i w ogóle mam nadzieję, że coś z tego zrozumiem. Bo jak na razie tak patrzę, tak klikam i w sumie fajnie się bawię ale gdy widzę coś wyglądającego jak skrzyżowanie mokrego snu projektanta sygnalizacji świetlnej z interfejsem rodem ze Star Treka, to mnie lekko ciarki przechodzą.</p>
<p>Ano, zaczynam rozwijać się na nowych terytoriach — będę dziergał 3D. Nie, nie będę robił od razu hentajów w tri di ale modelowania cycków bardzo chciałbym się nauczyć. Tak żeby mieć czym na chleb zarobić, jak mnie już z tej firmy wywalą. Póki co zaopatrzyłem się na nadchodzący wyjazd rodzinny w zestaw filmów instruktażowych i będę je sobie wciągał w Stalowej Woli, gdzie wywozi mnie żona. A filmiki są całkiem fajowe tylko nie za bardzo wiem od którego zacząć: „Avatar, Your Own 3D In Your Own Flat TV”, „Beowulf — How To Render Angelina Jolie In Cool Poses” czy może „3D Anal Adventure Of ‘The Fast And Furious’ Lisa”. Skłaniam się ku temu ostatniemu ale pokazywane tam techniki są cholera Mroczne i nieco Przerażające a co za tym idzie, może nieco zbyt Dogłębne i jak dla mnie zbyt Zaawansowane. W sumie wielbicielem kształtów… eee… talentów chciałem rzec pani Angeliny wielkim jestem, to może coś z tego sobie zapodam? Ale z drugiej strony Avatara jeszcze nie widziałem i może se go szybko sam trzasnę i nieco fabuły dodam?</p>
<p>Widzicie? Całe spektrum nowych możliwości przede mną. I materiału dydaktycznego takoż :)</p>
<p>EDIT: A bo zapomniałem dopisać — program <a href="http://www.luxology.com/modo/" title="Strona programu">Modo</a> się nazywa.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/03/ok-now-what/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tablet od Apple</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/01/tablet-od-apple/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/01/tablet-od-apple/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 06 Jan 2010 07:25:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Hardware]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4180</guid>
		<description><![CDATA[Przyznaję się bez bicia — kompletnie nie jestem na bieżąco z sieciowym hype wokół domniemanego tabletu od jabłka. Wiem tylko tyle, że ponoć ma być pokazany już niebawem i że ma mieć bogowie raczy wiedzieć jakie ficzery. Z czego najważniejszym i największym będzie zapewne sporej wielkości logo na obudowie… Tak czy inaczej wiem na pewno, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przyznaję się bez bicia — kompletnie nie jestem na bieżąco z sieciowym hype wokół domniemanego tabletu od jabłka. Wiem tylko tyle, że ponoć ma być pokazany już niebawem i że ma mieć bogowie raczy wiedzieć jakie ficzery. Z czego najważniejszym i największym będzie zapewne sporej wielkości logo na obudowie… Tak czy inaczej wiem na pewno, czego ta zabawka mieć nie będzie:</p>
<ul>
<li>synchronizacji z komputerem via Wi-Fi</li>
<li>synchronizacji kontaktów, kalendarzy i innych takich bez pośrednictwa konta Mobile Me</li>
</ul>
<p>Czyli akurat tego, co w tego typu urządzeniu by się przydało najbardziej.</p>
<p>Nie mam pojęcia dlaczego Apple nie potrafi zrozumieć, że mamy już XXI wiek i że takie rzeczy jak synchronizacja danych z komputerem stacjonarnym czy laptopem via Wi-Fi i to bez pośrednictwa chmury czy jakiegoś innego pomysłu z tyłka rodem, to po prostu wymóg czasów. Ja rozumiem, że trzeba zarobić na Mobile Me ale tu powstaje pytanie, czy koniecznie musi to uszczęśliwić użytkowników. Otóż użytkowników to nie uszczęśliwia. Powiem więcej — budzi w nich bestię i chęć kopnięcia Jobsa prosto w lewy pośladek.</p>
<p>Kopa w prawy pośladek Jobs dostanie jeśli to urządzonko będzie zamknięte tak, jak iPhone. O ile w przypadku telefonu można to jeszcze w jakiś bardzo naciągany sposób tłumaczyć (co do mnie i tak kompletnie nie przemawia), o tyle zamknięcie tabletu byłoby po prostu strzałem w stopę. W obydwie stopy. I w rękę. Ta druga tylko dlatego nie byłaby postrzelona, że ciężko strzela się z dłoni już przestrzelonej… Żywię głęboką nadzieję, że projektanci-maniacy zamykający jabłkowe urządzenia jak tylko się da, wreszcie przejrzą na oczy i posłuchają ludzi, którzy im płacą, czyli klientów. Niemożność prostego przesłania pliku do iPhone to jakieś kuriozum. Jeśli tablet zaoferuje takie atrakcje, będzie to już nie tylko kuriozum ale dowód na zimbecylowanie jabłczanej ekipy.</p>
<p>Tablet wyobrażam sobie jako urządzenie iphonopodobne, tyle że z większym ekranem. Ze wszystkimi tego plusami i (bardzo wieloma) minusami. Zakładając, że użytkownik będzie miał jakąś swoją wydzieloną partycję, na której będzie mógł bez problemów pliki zapisywać i edytować, zaczyna się z tabletu robić urządzenie względnie interesujące. Jednak wciąż będziemy uwięzieni we wszechświecie iTunes, bez którego urządzenia zapewne nie da się używać (zarządzanie mediami i oprogramowaniem na sto procent będzie związane z iTunes). Także subskrypcje prasy czy zakupy książkowe będą najprawdopodobniej w całości przez iTunes zarządzane i — zwyczajowo — w naszym kraju te dodatkowe ikonki gazety i książki w iTS zapewne się nawet nie pojawią. Jestem bowiem przekonany o tym, że Jobs ogłosi nawiązanie współpracy z wydawcami prasy i książek i że zaatakuje solidnie rynek, na którym jak na razie króluje Amazon. Gdyby tego nie zrobił, byłbym bardzo zdziwiony — po kiego startować z urządzeniem mającym robić potencjalnie także za ebooka nie zapewniając mu contentu? Retoryczne pytanie…</p>
<p>Bardzo życzyłbym sobie, by wraz z premierą tabletu odbyła się i premiera mobilnych biurowych narzędzi jabłka. iWork już zdecydowanie zbyt długo zmierza w kierunku iPhone a puszczenie na rynek tabletu bez oprogramowania biurowego byłoby co najmniej dziwne. No chyba że japcok już zupełnie skręcił w chmury i w edycję dokumentów trzeba się będzie bawić via iWork.com… Oby nie.</p>
<p>Tablecik będzie grał muzyczkę (mam nadzieję, że zadbali o głośniczki jakieś sensowne), będzie wyświetlał filmiki i — jak znam życie — nie będzie potrafił wyświetlić filmików w HD na telewizorze. Nawet po podpięciu tym ultradrogim kablem, dzięki któremu można obejrzeć na TV wideo ze swojego iPoda czy iPhone. Inna sprawa, czy w ogóle będzie to potrafiło odtwarzać filmy HD ale zakładam, że obciach związany z ewentualnymi w tym temacie brakami byłby zbyt duży i jabcok na granie materiałów HD z iTunes Store zezwoli. O innych formatach oczywiście zapomnijcie ludzie.</p>
<p>To będzie zapewne niebrzydki, zapewne przedrogi, zapewne mocno ograniczony kawałek elektroniki. W życiu bym na to nie zwrócił uwagi gdyby nie to, że widząc swojego ajfona i klnąc na jego ograniczenia muszę przyznać, że to wszystko jednak jakoś działa. I to kurczę całkiem nieźle. No i sama wizja pogrania w <a href="http://costa.info.pl/2009/12/17/iphone-gra-n-o-v-a-near-orbit-vanguard-alliance/" title="Kilka słów o grze">NOVA</a> w wysokich rozdziałkach, z solidnym dopaleniem OpenGL i (w co bardzo wątpię ale może kiedyś…) z możliwością rzucenia obrazu w HD na telewizor… Taaak, to mogłoby nie-miłośnikowi Excela całkiem się spodobać.</p>
<p>Jak będzie, tak będzie. Ja stawiam na raczej mroczny obraz zamkniętego na świat urządzenia. Z drugiej strony będzie to najprawdopodobniej coś, co po prostu będzie dobrze działało i sprawiało kupę frajdy. I tym sposobem Jobs znów zamachnie się na miliony kieszeni i skosi kolejną górę kasy. I bardzo dobrze, niechaj zgarnia. Być może pobudzi to innych producentów sprzętu do działania, czego wszystkim miłośnikom gadżetów życzę z całego serca :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/01/tablet-od-apple/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>TimeLog touch do wzięcia za free</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/11/timelog-touch-do-wziecia-za-free/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/11/timelog-touch-do-wziecia-za-free/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 16 Nov 2009 07:01:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[iPod/iPhone]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4088</guid>
		<description><![CDATA[Końcówka tygodnia była bardzo pracowita a weekend — zwyczajowo od czasu przyjścia na świat Gutka — jakiś taki rozpieprzony i nie zobowiązujący do wzięcia się do roboty. Legły w gruzach wszystkie moje weekendowe plany a mnie coraz bardziej się wydaje, że aby coś do Mojego jabłuszka popisać lub cokolwiek na blogu zrobić, mus będzie wstawać [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/11/20091116-TimeLog_touch.jpg" width="240" />
		</p><p>Końcówka tygodnia była bardzo pracowita a weekend — zwyczajowo od czasu przyjścia na świat Gutka — jakiś taki rozpieprzony i nie zobowiązujący do wzięcia się do roboty. Legły w gruzach wszystkie moje weekendowe plany a mnie coraz bardziej się wydaje, że aby coś do <a href="http://mojejabluszko.pl/" title="Strona Mojego jabłuszka">Mojego jabłuszka</a> popisać lub cokolwiek na blogu zrobić, mus będzie wstawać o jakiejś czwartej nad ranem czy coś koło tego :/. Zaeksperymentujemy, zobaczymy, sprawdzimy na własnej skórze i jakości gałek ocznych swoich…</p>
<p>Ad rem. <a href="http://costa.info.pl/2009/01/26/timelog-do-wziecia-za-free/" title="Kilka słów o programie TimeLog">Jakiś czas temu pisałem</a> o doskonałym programie do timetrackingu (z naszego będzie to pewnie „do śledzenia czasu”), który to program zwie się <strong>TimeLog</strong>. Używam tego softu namiętnie a im dłużej używam, tym bardziej przekonuję się, że dobrą decyzję podjąłem — program potrafi wiele a generowane przezeń zestawienia miesięczne czasu poświęconego na różne projekty bardzo ułatwia mojej księgowości ściąganie należności z klientów firmy, w której robię.</p>
<p>Od pewnego czasu w AppStore znajduje się mobilna wersja tego softu, która posiada sporo ciekawych i ułatwiających życie ficzerów kolesiom robiącym kilka projektów na raz, rozliczających się z czasu pracy poświęconego na poszczególne projekty i ogólnie prowadzących tego typu zestawienia na przeróżne potrzeby. Aplikacja jest bardzo fajna (choć kilka ulepszeń bym tam wprowadził, o czym pewnie w mailu do twórcy programu napiszę, co warto robić bo twórca bardzo dba o swój produkt, systematycznie go aktualizuje i wprowadza żądane funkcje). <strong>TimeLog touch</strong> pozwala na bardzo wiele a najlepiej przekonać się o tym oglądając filmik instruktażowy zamieszczony <a href="http://www.mediaatelier.com/TimeLog4/help/iPhone.php" title="Strona programu">na stronie programu</a>, który pokaże jak definiuje się projekty, jak w prosty sposób zarządza się czasem i jak łatwo (choć nie w wymarzony sposób) można te dane eksportować do różnych formatów. Program jest niedrogi a ja mam dwa kody do zreedeemowania w hamerykańskim AppStore, które pozwolą wziąć sobie pełną wersję softu. Mam nadzieję, że jeszcze działają — niestety dostałem je przed weekendem a w sobotę i niedzielę po prostu nie miałem dość czasu i sił, by tę notkę sporządzić.</p>
<p>Tak więc jeśli ktoś chciałby się przekonać, czy ten program mu leży — proszę o komentarz a zaraz kod podeślę. Decyduje kolejność komentarzy. W razie jakichś pytań odnośnie programu w wersji desktopowej — służę uprzejmie. Wersję mobilną użyłem do tej pory kilka razy i jest chyba na tyle oczywista w obsłudze, że tu żadnych problemów być nie powinno.</p>
<div id="attachment_4089" class="wp-caption aligncenter" style="width: 330px"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/11/20091116-TimeLog_touch.jpg" alt="TimeLog touch - eksport" title="TimeLog touch - eksport" width="320" height="480" class="size-full wp-image-4089" /><p class="wp-caption-text">TimeLog touch — eksport</p></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/11/timelog-touch-do-wziecia-za-free/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Snow Leopard — już mam :)</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/08/snow-leopard-juz-mam/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/08/snow-leopard-juz-mam/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 28 Aug 2009 15:44:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3739</guid>
		<description><![CDATA[Uploaded with plasq’s Skitch! Ano, mam już drania kupionego i nawet zainstalowanego :). OK, OK — zainstalowałem toto testowo na jednym z zewnętrznych pracowych dysków twardych by sprawdzić, czy tak się w ogóle da. No więc miło mi powiedzieć, że nie dość, że się da, to jeszcze nie trzeba nic aktualizować, Leopard wymagany jest ino [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://img.skitch.com/20090828-g1m3nmi1xfd1wwu69eqjt79cs3.preview.jpg" width="240" />
		</p><div class="thumbnail"><a title="Snow Leopard na pracowym iMaku" href="http://img.skitch.com/20090828-g1m3nmi1xfd1wwu69eqjt79cs3.jpg"><img src="http://img.skitch.com/20090828-g1m3nmi1xfd1wwu69eqjt79cs3.preview.jpg" alt="20090828-snow_leopard" /></a><br />
<span style="font-family: Lucida Grande, Trebuchet, sans-serif, Helvetica, Arial; font-size: 10px; color: #808080">Uploaded with <a href="http://plasq.com/">plasq</a>’s <a href="http://skitch.com">Skitch</a>!</span></div>
<p>Ano, mam już drania kupionego i nawet zainstalowanego :). OK, OK — zainstalowałem toto testowo na jednym z zewnętrznych pracowych dysków twardych by sprawdzić, czy tak się w ogóle da. No więc miło mi powiedzieć, że nie dość, że się da, to jeszcze nie trzeba nic aktualizować, Leopard wymagany jest ino do sprawdzenia, czy aby w ogóle istnieje a instalować Snow można sobie dowolnie i gdzie się chce. Ja wykonałem coś mniej więcej takiego:</p>
<ul>
<li>płytkę ze Snow zgrałem do obrazka coby mieć backup</li>
<li>ów obrazek odtworzyłem na partycji na podpiętym do komputera dysku USB</li>
<li>reboot i start z tej partycji</li>
<li>na uprzednio przygotowanej kolejnej partycji (na tym samym dysku zresztą) instalacja Snow na czysto</li>
<li>finito</li>
</ul>
<p>Poszło szybko, gładko i przyjemnie. Komputerek hulał sobie na zewnętrznym twardzielu a jedyne, czego mi brakowało, to net — ot admini nie wpuszczą byle czego do sieci podpiętego, musi być toto przez nich klepnięte. Miałem więc okazję potestować tethering via iPhone i 3G. No i się okazuje, że w Orange tak udostępniany net jest naprawdę szybki! Aż się zdziwiłem jak szybko mi stronki wskakiwały… Konfiguracja oczywiście bezproblemowa, tak w sumie wszytko działo się samo i wymagało tylko włączenia.</p>
<p>OK, to już wiem, że z instalacją nie będę miał żadnych problemów. No to teraz migiem do domku i mam zajęcie na całą najbliższą noc :)</p>
<p>A tak swoją ścieżką — tylko przez przypadek zawitałem dziś w iSpocie koło godziny 16-tej. I muszę powiedzieć, że błogosławię przypadki. Kiedy wychodziłem z iSpotu mieszczącego się w poznańskiej Galerii Malta, zostało jeszcze jakieś dwie sztuki systemu. Reszta już się rozeszła. Do tego chłopakom wciąż system siadał i czekałem na swoją kolej dosyć długo. W efekcie wycyganiłem koszulkę z obrazkiem tego ładnego kotka, którego możecie oglądać powyżej. Co prawda na mnie za mała ale na Dorophę będzie jak znalazł :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/08/snow-leopard-juz-mam/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>LaCie vs. Toshiba czyli uwaga na to pierwsze</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/08/lacie-vs-toshiba-czyli-uwaga-na-to-pierwsze/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/08/lacie-vs-toshiba-czyli-uwaga-na-to-pierwsze/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 27 Aug 2009 06:29:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Hardware]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>
		<category><![CDATA[Porada]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3731</guid>
		<description><![CDATA[Zdechł mi dysk. A właściwie nie dysk tylko zasilacz do owego. Nie pierwszy zresztą raz tak swoją drogą ale tym razem niestety nawet wszechmocny Nikita nie był w stanie mi pomóc i w pasujący zasilacz doposażyć. O jakim dysku mowa? A o kupionym swego czasu przeze mnie LaCie mini Hard Drive &#38; Hub 500 GB, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/08/20090827-toshiba.jpg" width="240" />
		</p><p>Zdechł mi dysk. A właściwie nie dysk tylko zasilacz do owego. Nie pierwszy zresztą raz tak swoją drogą ale tym razem niestety nawet <a href="http://www.appletest.pl/" title="Nico, czas na aktualizację bloga!">wszechmocny Nikita</a> nie był w stanie mi pomóc i w pasujący zasilacz doposażyć. O jakim dysku mowa? A o kupionym swego czasu przeze mnie <a href="http://costa.info.pl/2007/09/06/LaCie-mini-Hard-Drive-Hub-500-GB/" title="Opis sprzętu">LaCie mini Hard Drive &amp; Hub 500 GB</a>, który określam mianem jednej z większych wpadek, jakie kiedykolwiek odstawiłem. Dysk początkowo sprawował się bez większego zarzutu ale z czasem zaczął pracować straszliwie głośno i dosłownie tylko włączałem go od czasu do czasu dla zrobienia kopii Time Machine bo nawet niepracujący, dysk wydawał skowyt nieziemski. A z czasem jeszcze doszedł problem z zasilaczem, który jak się okazuje jest problemem globalnym dla dysków LaCie (chyba że już coś firma w tym temacie zrobiła — jak na razie jej zasilaczy nie ma gdzie wymienić). Sprawdzę jak tam z gwarancją i pewnie Cortlandowi wpadnie kolejny dysk do magazynu i do wysyłki do Francji czy gdzie tam serwisy LaCie się mieszczą. Mam gdzieś czas oczekiwania na wymianę zasilacza bo kupiłem sobie wczoraj nowy dysk. Bez kopii bezpieczeństwa swoich plików czułem się jak nagus pośrodku gęstego tłumu i musiałem szybko coś z tym zrobić :).</p>
<p>Tym razem postawiłem na mobilność i kupiłem zewnętrzny, niewielki, leciutki dysk twardy, który fachowo zwie się <strong>Toshiba Portable External HDD HDDR320E03E</strong> (<a href="http://www.chip.pl/testy/pamieci-masowe/dyski-twarde-zewnetrzne-25-cala/toshiba-portable-external-hdd-hddr320e03e" title="Poczytaj test Chipa">poczytaj test Chipa</a>) i który od pierwszego wejrzenia przypadł mi do gustu. W Chipie piszą, że dysk niezbyt się grzeje, jest cichy i całkiem szparko śmiga choć ponoć jakieś procesory obciąża. U mnie nic tam nie obciąża a śmiga aż miło patrzeć :). Rzecz bierze zasilanie z jednego portu USB, ma 320 giga miejsca wedle miary producenta czyli w rzeczywistości kapkę mniej. Instalacja w OSX w charakterze dysku dla Time Machine wymaga wymazania defaultowej partycji i sformatowania jej w systemie plików HFS. Defaultowa partycja sformatowana jest w FAT32 i jest to całkiem fajne, o ile chce się mieć partycję widoczną dla różnych systemów operacyjnych. Ja takiej funkcjonalności nie potrzebuję, dysk ma trzymać kopię danych z miniacza i być może z przyszłego MacBooka, który niestety oddalił mnie się nieco ze względów finansowych. Dlatego też polazłem w mobilność dysku do backupów — po prostu kopie Time Machine na laptopie będą kwestią podpięcia małego i lekkiego dysku i to wsio.</p>
<div id="attachment_3736" class="wp-caption aligncenter" style="width: 420px"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/08/20090827-toshiba.jpg" alt="Toshiba Portable External HDD HDDR320E03E" title="Toshiba Portable External HDD HDDR320E03E" width="410" height="368" class="size-full wp-image-3736" /><p class="wp-caption-text">Toshiba Portable External HDD HDDR320E03E</p></div>
<p>Jak na razie twardzielek sprawuje się odpukać nieźle. Szkoda tylko, że poleciała mnie kasa, która miała być na uaktualnienie Leoparda… No nic, coś się wymyśli.</p>
<p>A tak bay de łej Snow Leo — wypytałem się wczoraj w iSpocie jak najsensowniej uaktualnić Leo do wersji Snow w przypadku, gdy chce się robić czystą instalację. Chłopak z iSpotu podrzucił w sumie niegłupią myśl — po prostu trza zbakapować dane, wymazać partycję, zainstalować świeżutkiego Leo i zaraz po tym uaktualnić do Snow. Trochę to może pokręcone ale ma sens a przy koszcie 129 złociszy za aktualizację systemu aż tak wiele pracy to w końcu nie jest. Szkoda, że jeszcze nie chciało mi się napędu w mini naprawić (od jakiegoś roku z okładem nie czyta mi płyt z danymi — Audio CD i DVD czyta bez problemów ale np. płyty instalacyjnej z Leo już nie, ot dziwna sprawa) bo znów czeka mnie zrzucanie w pracy systemu do obrazka, później obrazka na partycję i instalowanie z partycji. Co w sumie i tak może się nie powieść, bo nawet nie wiem, czy w końcu Maki obsługują boot z napędu podłączonego via USB, czyli rzecz oczywistą w świecie PC. No nic, się okaże a przy okazji megaczyszczenie dysku się zrobi bo syfu mam co niemiara.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/08/lacie-vs-toshiba-czyli-uwaga-na-to-pierwsze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Help needed — monitor</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/08/help-needed-monitor/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/08/help-needed-monitor/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 19 Aug 2009 07:20:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Hardware]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3695</guid>
		<description><![CDATA[No i stało się — trafiło mnie dziś ostro. Co takiego? A to, że mam już powyżej uszu użerania się z WinXP i chcę w domu swojego OSX! Jednak aktualnie jedyne OSX, jakie w domu mam, siedzi sobie pod telewizorem i robi to, co miało robić w założeniu, czyli podaje nam media i robi za [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>No i stało się — trafiło mnie dziś ostro. Co takiego? A to, że mam już powyżej uszu użerania się z WinXP i chcę w domu swojego OSX! Jednak aktualnie jedyne OSX, jakie w domu mam, siedzi sobie pod telewizorem i robi to, co miało robić w założeniu, czyli podaje nam media i robi za serwer plików. Takie były plany a plany uwzględniały między innymi i zakup powakacyjny jakiegoś przenośnego alumaka. No niestety, finansowo plany trafił szlag i cały mój misterny splot wzajemnych elektronicznych zależności między urządzeniami wziął i się zawalił.</p>
<p>OK, bywa i tak. Jako że na nowego lapka mnie nie stać a stary monitor cha strzelił, trzeba iść na kompromisy. I tu mam ogromną prośbę do Was bo przyznaję, że się ostatnio mocno w sprzęcie opuściłem. Otóż potrzebuję monitora. Już piszę, jakie będzie jego przeznaczenie i jakie warunki ma spełniać.</p>
<ul>
<li>Przeznaczenie: nieprofesjonalna obróbka foto i wideo. Na monitorze NIE będę grał, odświeżanie mam gdzieś. Na monitorze BĘDĘ oglądał filmy i — przede wszystkim — obrabiał rodzinne fotki. Rodzina może się w związku z tym do zakupu przyczynić przelewając conieco na konto :)</li>
<li>Przekątna — w okolicach 24 cali. Podłączę do tego mini a w przyszłości będę podłączał makowego alulapka więc większe rozdzielczości niż FullHD raczej średnio będą mi potrzebne. Najważniejsze są dla mnie kolory więc jeśli znacie jakiś fajny monitor w tych rozmiarach i z dobrą matrycą — prosit o namiar.</li>
<li>Cena — w okolicach 2kPLN. Mniej mile widziane ale więcej też nie będzie jakimś potężnym problemem. Jeśli znacie jakieś best money can buy w takim przedziale cenowym — prosit o linki.</li>
<li>Czy już wspomniałem, że zależy mi głównie na odwzorowaniu kolorów? :)</li>
</ul>
<p>Proszę, pomocy!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/08/help-needed-monitor/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>23</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>WelcomeToYourMac także na iPhone? Whoa!!!</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/08/welcometoyourmac-takze-na-iphone-whoa/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/08/welcometoyourmac-takze-na-iphone-whoa/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 19 Aug 2009 06:47:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[iPod/iPhone]]></category>
		<category><![CDATA[Link]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3692</guid>
		<description><![CDATA[Znacie taki mały programik, który zwie się WelcomeToYourMac? Ja wiem, że nazwa dziwna ale programik robi kilka przydatnych rzeczy, które może nie są jakieś wizualnie okazałe ale jak się człowiek zorientuje, jaką funkcjonalność za friko dostaje, nagle zaczyna programik kochać miłością prawie że bezwzględną. WelcomeToYourMac zasadniczo udostępnia komputer via przeglądarka internetowa. Można zdalnie sobie odpalać [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Znacie taki mały programik, który zwie się <strong>WelcomeToYourMac</strong>? Ja wiem, że nazwa dziwna ale programik robi kilka przydatnych rzeczy, które może nie są jakieś wizualnie okazałe ale jak się człowiek zorientuje, jaką funkcjonalność za friko dostaje, nagle zaczyna programik kochać miłością prawie że bezwzględną.</p>
<p>WelcomeToYourMac zasadniczo udostępnia komputer via przeglądarka internetowa. Można zdalnie sobie odpalać programy i robić takie tam inne pierdoły. OK, dla mnie nie to jest najistotniejsze — najważniejsze dla mnie jest to, że w bardzo prosty sposób daje toto możliwość streamowania multimediów do na ten przykład — a jakże — ajfona. Prościej: siedzisz wieczorem na balkonie, masz chętkę na filmik, laptopa nie chce ci się targać albo i nie masz (ewentualnie masz tanie coś, co nie radzi sobie zbyt dobrze z ładnie pokodowanymi filmami) i co teraz? Ano zakładając, że na Maku w tle biega ci drobny programik, po prostu łączysz się ze swoim kompem, wybierasz sobie filmik z listy i viola — po sprawie. Z kompa wprost do twojego ajfona będzie sobie leciał filmik. Zero jakichś dodatkowych ustawień czy innych pierdół. Jeśli dbasz o swoje pliki i załączasz im okładki oraz tagujesz jak trzeba — to wszystko ładnie będzie ci się wyświetlało podczas przeglądania mediów. No po prostu miodzo…</p>
<p>Po więcej informacji o samym programie odsyłam <a title="Strona programu" href="http://welcome.toyourmac.com/">na stronę programu WelcomeToYourMac</a>. Najważniejsze jednak dopiero przed nami. Oto bowiem deweloper (skądinąd przesympatyczny chłopak) chce popełnić klienta WelcomeToYourMac na iPhone/iPoda touch! YYYES! Interfejs webowy nie jest najlepszym rozwiązaniem dla urządzenia, które aż prosi się o ładny, funkcjonalny, natywny program. Soft się pisze a jego autor <a title="Informacja o becie" href="http://welcome.toyourmac.com/2009/08/welcometoyourmac-v027-released/">bardzo prosi o betatesting</a>. Jeśli więc masz ajfona czy ajpoda tacza, chcesz pomóc w rozwijaniu naprawdę fajnego i darmowego (jak na razie :)) programu — nad czym się zastanawiasz? Serio, ten sofcik jest naprawdę dobry!</p>
<p>Dla ewentualnych chętnych: <a title="Zostań betatesterem aplikacji" href="http://welcome.toyourmac.com/join-the-iphone-beta/">procedura krok po kroku, jak załapać się na betatestera</a>. A co potrafi już teraz aplikacja? Proszę bardzo, <a title="A co to potrafi?" href="http://welcome.toyourmac.com/wtym-iphone-features/">oto ładnie rozpisane „features” aplikacji</a>. Może kilka tych dla mnie najważniejszych:</p>
<ul>
<li>Przeglądanie zawartości komputera (plików) wraz z możliwością wyświetlania plików na iPhone/iPodzie touch (o ile format jest wspierany przez te urządzenia)</li>
<li>Podgląd plików wraz z metadanymi (fotki, filmy… bajer!)</li>
<li>Streaming filmów! (o ile są w formacie przyjaznym dla iPhone/iPoda touch)</li>
<li>Wyszukiwarka Spotlight!!! Kto potrafi nieco pokombinować, ten już widzi konsekwencje i benefity szybkiego przeszukiwania swojego kompa i możliwości np. wyświetlenia prezentacji czy obrazka w każdej chwili — w pociągu czy innym samochodzie. Man, to rządzi!</li>
</ul>
<p>So, panowie i panie — do dzieła! Testujmy, pozwólmy aplikacji ujrzeć światło dzienne i cieszmy się swobodnym zdalnym dostępem do zasobów naszych kompów.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/08/welcometoyourmac-takze-na-iphone-whoa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Operacja się udała, pacjent żyje i ma się dobrze</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/07/operacja-sie-udala-pacjent-zyje-i-ma-sie-dobrze/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/07/operacja-sie-udala-pacjent-zyje-i-ma-sie-dobrze/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 15 Jul 2009 05:53:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3556</guid>
		<description><![CDATA[No i dokonało się wczoraj przeniesienie Maka mini pod telewizor. &#60;a href=„http://costa.info.pl/2009/07/14/po-latach-ciezkiej-pracy-zrobil-bum/” title=„A &#62;Zmuszony okolicznościami musiałem zrobić to o wiele wcześnie niż sobie zaplanowałem ale też jestem w sumie z tego zadowolony, choć wyszły przy okazji dwa problemy, z którymi trzeba będzie sobie w przyszłości poradzić. Swego czasu już podłączałem mini do telewizora i z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>No i dokonało się wczoraj przeniesienie Maka mini pod telewizor. &lt;a href=„http://costa.info.pl/2009/07/14/po-latach-ciezkiej-pracy-zrobil-bum/” title=„A &gt;Zmuszony okolicznościami</a> musiałem zrobić to o wiele wcześnie niż sobie zaplanowałem ale też jestem w sumie z tego zadowolony, choć wyszły przy okazji dwa problemy, z którymi trzeba będzie sobie w przyszłości poradzić. Swego czasu już <a href="http://costa.info.pl/2009/04/19/mac-mini-jako-media-center/" title="Mac mini jako media center">podłączałem mini do telewizora</a> i z efektów byłem bardziej niż zadowolony. Dziś mogę tylko tę opinię potwierdzić a podłączając już całość swojej makowej konfiguracji (na którą prócz komputera składa się jeszcze dysk z danymi i kolejny dysk do backupów), wdepłem oto w zupełnie inny świat. Serio, przesiadka na takie combo jest… Co najmniej inna niż typowe doznania płynące z używania komputera.</p>
<p>Przede wszystkim: 42 cale to znacznie, znacznie więcej niż 24 cale i choć rozdzielczość ta sama, co w pracy, komfort zupełnie inny. Telewizor to jednak nie monitor i to niestety widać — obraz nie jest na tyle ostry i wyraźny, by umożliwić komfortową pracę. Za to klepnięcie tyłkiem na kanapę i pobawienie się pilotem po odpaleniu Front Row daje w efekcie przekonanie, że oto nastała era podcastów HD i generalnie wciągania wideo na wszelkie możliwe sposoby. DivXy dostępne na odległość kilku kliknięć pilotem to jest to, co Doropha chyba polubi. Czyli są plusy całej tej sytuacji związanej z przedwczesnym zejściem monitora. Ale niestety są też i minusy.</p>
<p>Po pierwsze: brak bezprzewodowej klawiatury i mychy boli. Rozkładanie się z całym tym ustrojstwem przed TV wygląda co najmniej dziwnie a z wygodą ma mało wspólnego. A czasem poklikanie mychą czy powstukiwanie kilku rzeczy klawiaturą się przydaje. Tak więc w perspektywie mam zakup bezprzewodowych urządzeń.</p>
<p>Po drugie: próby obejścia powyższego problemu przez łączenie się via VPN nie przyniosły dobrych skutków. Próbowałem wpierw darmowym <a href="http://www.tightvnc.com/" title="Strona programu">TightVNC</a> ale rezultaty były co najwyżej bardzo średniej jakości. Niestety wszystko było bardzo, bardzo powolne a odświeżanie zawartości ekranu (nawet po zmniejszeniu rozdzielczości do jakichś absurdalnie małych wymiarów) powodowało ból zębów. Wczoraj jednak Ender podrzucił mi namiar na program zwący się <a href="http://www.teamviewer.com/" title="Strona programu">TeamViewer</a> (darmowy do zastosowań niekomercyjnych) i sprawy nabrały kolorów. Program jest wygodny w obsłudze, banalny w konfiguracji a efekty w porównaniu do TightVNC — spektakularne. Dalej co prawda nie jest to rozwiązanie wygodne ale już mające jakiś tam sens. Poza tym nawigowanie makiem z poziomu dellowego netebooka budzi fajne reakcje u żony :).</p>
<p>Tak więc mam teraz mini, które robi mi za media center. Czego tak naprawdę brakuje tej konfiguracji? Otóż problem leży w samym OSX. O ile ma toto konsolę jak każdy Unix, o tyle brakuje tu typowo konsolowych narzędzi znanych z Linuksa. Gdzie screen? Gdzie mc? Jasne, to wszystko jest ale nie na wyciągnięcie ręki — trza się nieco przy tym natrudzić a nie wiem, czy skórka jest aby warta wyprawki. Kto wie, może mnie dopadnie i poinstaluję te różne OpenDarwiny czy jak tam teraz się zwą te środowiska ale póki co na samą myśl mi się odechciewa. Jednak mam już na to za dużo lat i mi się kombinować nie chce. Niech działa.</p>
<p>Cieszy fakt, że najpotrzebniejsza aplikacja — znaczy <a href="http://www.transmissionbt.com/" title="Strona programu">Transmission</a> :) — dorobiła się jakiś czas temu modułu obsługi via WWW, co w połączeniu ze swobodą dostępu do Maka via Samba z netbooka windowsowego daje możliwość swobodnego zawiadywania torrentami. Nie cieszy za to fakt, że druga najpotrzebniejsza aplikacja — znaczy iTunes — musi choćby nie wiadomo co działać na Maku. Całą swoją bibliotekę iTunes trzymam na zewnętrznym dysku, do którego co prawda mam dostęp spod netbookowego Windows ale importowana via udział Samby biblioteka po prostu nie bangla w windowsowym iTunes. Może jaśniej: mam netbooka z Windows, którym chcę zawiadywać biblioteką iTunes umieszczoną na dysku zewnętrznym podpiętym do Maka. Się okazuje, że się nie da. Dalibóg nie wiem dlaczego ale wkurza to potwornie. Mógłbym wtedy spokojnie sobie synchronizować iPhone za pomocą netbooka, bez potrzeby podłączania telefonu do Maka i kombinowania ze zdalnym łączeniem się lub odpalaniem TV by kilka pioseneczek sobie zsynchronizować. Muszę to zbadać i jakoś się dobrać do biblioteki iTunes wprost z netbooka.</p>
<p>Po trzecie: największym wbrew pozorom problemem były dla mnie… kable. Ano, przy komputerze, dwóch dyskach, routerze i modemie, z których każde urządzenie ma swój własny zasilacz (oczywiście zewnętrzny), do tego dock iPhone, konsola, tuner kablówki i druga konsola (z której podłączeniem dałem sobie na razie spokój bo już miejsca nie stykało) — nie dziwne chyba jest, że to, co mam za telewizorem można śmiało nazwać dżunglą. Po prostu masakra na wielką skalę, ot co. Aby bawić się w podłączanie takiej ilości urządzeń trzeba mieć coś, czego nie mam a zwie się to coś „stolik pod telewizor”. Taaaak, ten jakże niedoceniany mebel staje się z każdą chwilą coraz większą koniecznością bo najzwyczajniej w świecie nie mam gdzie tych wszystkich kabli ukryć. Leżą ciasno pospinane za telewizorem i póki co robią wraz z urządzeniami za malowniczą — acz spiętą czym się da — martwą naturę z kablem i listwą zasilającą razy dwa. Rzeźnia.</p>
<p>No i to mniej więcej tyle w temacie przesiadki. Po wakacjach koniecznie muszę kupić MacBooka bo ostaliśmy się z jednym netbookiem dla całej rodziny a to jest mało. Co prawda Doropha jeszcze mnie nie bije ale kto wie, co przyszłość przyniesie. Ufff, namęczyłem się we wczorajszej duchocie i napociłem ale efekt jest naprawdę tego wart — cała moja biblioteka filmów i muzyki dostępna na wyciągnięcie ręki z pilotem. Dziś jeszcze tylko zamontuję AirPorta Express i jego <a href="http://www.apple.com/pl/airportexpress/features/airtunes.html" title="A co to takiego?">AirTunes</a> w kuchni i już będzie można sobie muzę z kompa puszczać na kuchniniej miniwieży. Kul :)</p>
<p>Faceci to jednak wieczne dzieci. Co najwyżej z wiekiem zmienia się koszt ich zabawek…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/07/operacja-sie-udala-pacjent-zyje-i-ma-sie-dobrze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>26</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Po latach ciężkiej pracy zrobił BUM!</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/07/po-latach-ciezkiej-pracy-zrobil-bum/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/07/po-latach-ciezkiej-pracy-zrobil-bum/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 14 Jul 2009 06:09:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Hardware]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3554</guid>
		<description><![CDATA[Cię choroba… Dziś rano przeżyłem chwilę grozy. Oto z zaspanym jednym okiem a drugim już lekko zezującym w kierunku kuchni i szperającym za kawą, wziąłem i zwyczajową ścieżką skręciłem po drodze do komputera. Zadanie było takie samo, jak każdego innego dnia: trza toto było odpalić. Znaczy toto łazi ciągle ale w ramach chronienia dziury ozonowej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Cię choroba… Dziś rano przeżyłem chwilę grozy. Oto z zaspanym jednym okiem a drugim już lekko zezującym w kierunku kuchni i szperającym za kawą, wziąłem i zwyczajową ścieżką skręciłem po drodze do komputera. Zadanie było takie samo, jak każdego innego dnia: trza toto było odpalić. Znaczy toto łazi ciągle ale w ramach chronienia dziury ozonowej i zmniejszania zużycia energii (czy odwrotnie, whateva) czasem udaje mi się wyłączyć monitor. No dobra, sam się wyłącza. No i dziś z rana chciałem uruchomić a tu jak nie pierdyknie!</p>
<p>Zaskwierczało gdzieś z tyłu, zrobiło „pppzzzzaask”, „trrrzzzskkk”, „PUF!” i tyle było widać obraz na moim wysłużonym monitorze. A kiepski to był monitor, oj kiepski. Znaczy w czasach, kiedy był kupowany można jeszcze było toto uznać za szczyt osiągnięć ludzkości ale od dłuższego już czasu był to raczej powód moich ciągłych frustracji. Z chęcią podrzuciłbym linka pokazującego, jak toto wygląda ale nie ma już tego nigdzie w ofercie — starość pożarła ten model. W końcu i mój monitor się poddał i dziś zdechł.</p>
<p>No i mam teraz problem. Nie mam na czym pracować i pozostaje mi szybkie podłączenie komputera do telewizora. Ale to nadal do dupy rozwiązanie — tak robić się nie da, blokowanie telewizora mojej rodzinie to zamach na samego siebie (szczególnie da Majek bez codziennej dawki Spangeboba robi się jakby normalniejsza a przecież nie będę swojemu dziecku krzywdy robił). A więc najlepiej byłoby z Makiem łączyć się zdalnie. Nawet coś takiego wyszperałem i dziś uruchomiłem — zwie się to <a href="http://www.tightvnc.com/" title="Strona programu">TightVNC</a>, jest za free i w ogóle ale jak bym nie kombinował, jakoś to strasznie wszystko wolne jest i  po prostu nie da się na Maku zdalnie robić.</p>
<p>No i tu pytanie za sto punktów: jest jakiś sposób na sensowną zdalną pracę na Maku przez łączenie się z Windows? TightVNC potwornie wolno odświeża mi obraz słany z Maka, o wygodzie nie ma tu nawet co mówić. Może to jest po prostu kiepski soft i jakiś inny warto wypróbować? Plis, help somebody! :)</p>
<p>Ewentualnie, jeśli ktoś testował takie rozwiązanie, być może pod Ubuntu jest jakiś soft? Znaczy soft pewnie jest stuprocentowo ale co instalować, jak OSX skonfigurować, jak się w ogóle za to zabrać? Kurczę, znów pewnie sporo kombinowania przede mną…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/07/po-latach-ciezkiej-pracy-zrobil-bum/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Po WWDC’09</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/06/po-wwdc09/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/06/po-wwdc09/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 Jun 2009 07:16:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[iPod/iPhone]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3459</guid>
		<description><![CDATA[Się kolejne WWDC odbyło, przez net przeszła już fala narzekań, że Apple nie wymyśliło czegoś nowego, że nie spowodowało opadu szczęki, że, że, że… Ja troszeczkę inaczej chyba do Apple podchodzę bo zamiast życzeniowo, patrzę na wszystkie te keynoty raczej od strony użytkowej. Oglądam, gapię się, przeliczam w myślach, lekko kombinuję, przetrawiam to i wypluwa [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Się kolejne WWDC odbyło, przez net przeszła już fala narzekań, że Apple nie wymyśliło czegoś nowego, że nie spowodowało opadu szczęki, że, że, że… Ja troszeczkę inaczej chyba do Apple podchodzę bo zamiast życzeniowo, patrzę na wszystkie te keynoty raczej od strony użytkowej. Oglądam, gapię się, przeliczam w myślach, lekko kombinuję, przetrawiam to i wypluwa mi się efekt w postaci krótkiego „czy warto by było wydać kasę na to i czy w ogóle będzie mi to potrzebne”. Nie ma co nudzić i po przetrawieniu czas na wnioski.</p>
<p>Odświeżono linię notebooków i dostosowano do dzisiejszych standardów. OK, to fajnie. Zupełnie mnie to jednak nie jara bo i tak ceny tych wyższych modeli są dla mnie po prostu obłędne. Za to bardzo spodobało mi się posunięcie wykonane przed WWDC czyli upgrade białego MacBooka. Dlaczego? A dlatego, że wprowadzono bardzo interesującą opcję „zamiast” MacBooka unibody (znaczy aluminiowego). Nie oszukujmy się — naklejenie na trzynastocalowym unibody znaczka „Pro” i dorzucenie FireWire (o porcie kart nie wspominam), które wcześniej wyrzucono to po prostu jawne i głośne „sorry” powiedziane masie zawiedzionych ludzi i sposób na wyciągnięcie pieniędzy za design alu, zamiast plastiku. Teraz ma się do wyboru dwie bardzo zbliżone wydajnością oferty różniące się w sumie „tylko” detalami i „aż” designem. Różnica w cenie jest stosunkowo niewielka i daje to naturalny impuls do wywalenia nieco większej ilości gotówki na ładniutki design alu zamiast plastiku. Impuls zadziałał i mój planowany MacBook unibody będzie MacBookiem Pro unibody :). Komputerek ma ładne bebechy, porty też ciekawe, deklarowana praca na baterii po prostu pozostawia w głębokim cieniu mojego (sic!) netbooka od Della i ogólnie całość sprawia bardzo sympatyczne wrażenie. Po dłuższej zabawie alumacbookami w iSpotach widzę, że wydajnościowo jest wręcz doskonale i śmiało mogę toto nabywać mając w perspektywie lata spokoju w temacie wydajności. No chyba że coś się spitoli :).</p>
<p>Czytam narzekania, że kwestie sprzętowe zajęły raptem dwanaście bodajże minut wystąpienia (Jezu, że się ludziom w ogóle chce takie rzeczy sprawdzać) i w związku z tym niektórzy czują ogromny zawód. Pewnie gdyby przez godzinę tłukli o upgradach sprzętu gawiedź byłaby zachwycona ale szczerze mówiąc dziękuję za przeprowadzoną w miarę treściwie prezentację. Się udała, MacBooka nowego kupię. Gratuluję.</p>
<p>Bardzo bawiły mnie przedkeynotowe zgadywanki, że niby japcok wprowadzi tablet czy wypluje z siebie odpowiedź na netbooki. Zawsze brakowało mi w tych zgadywankach podania odpowiedzi na proste pytanie: a po co miałby to robić? Po co japcokowi tablet? Do czego? Chcesz se porysować? Kup sobie Wacoma i podepnij do kompa. Chcesz sobie pomazać paluchami po szkiełku? Masz do wyboru iPody i iPhony wszelkiej maści. Chcesz mieć lekki i cienki komputer? Kup se Air i dziękuj, że nie musisz targać stosu chusteczek do ciągłego wycierania zapaćkanej paluchami szyby. Nie bez kozery tablety (z OSX, WIn czy Lin) nie zalewają rynku — są po prostu niepraktyczne (syfiące się szkło to akurat najmniejszy problem) a krócej: są 90% populacji po prostu zbędne.</p>
<p>Bardzo też mnie bawiło to nastawienie na pokazanie netbooka przez japcoka. Nie mówię, że to nigdy nie nastąpi ale jestem przekonany, że raczej nieprędko coś takiego zobaczymy. Japcok ma swojego netbooka i jest nim Air. Co, że drogi? A kto powiedział, że cokolwiek z jabłkiem na obudowie będzie kiedykolwiek tanie? Można wiele mówić o jabłku ale przynajmniej starają się zapewnić dosyć komfortowe korzystanie ze swoich komputerów co oznacza niestety drożyznę. Wsadzają tam odpowiednią ilość ramu, sensowną grafikę, solidne baterie… Mój Dell jest bardzo drogi jak na standardy netbookowe ale wnętrzności ma zaprawdę co najwyżej takie sobie. Nijak mu stawać w szranki ze starszyzną notebookową od Apple a o nowościach nawet nie mam co wspominać. A gdy do tego doliczy się koszt logosa na obudowie wyjdzie nam ładna suma, za którą pewnie mało kto chciałby kupować cokolwiek słabszego od Air. No i dorzućmy jeszcze imo najważniejszy argument: Apple nie robi taniochy. Nie może sobie na to pozwolić. Nie przy marży, którą sobie pobiera. Nie tak ta firma działa (co niestety czujemy w portfelach).</p>
<p>Tak więc nowości sprzętowych nie było jakichś wielkich za to było to, na co czekałem: Snow Leopard. Bardzo zdawkowo nam ten system pokazano ale jeśli szumne zapowiedzi spełnią się choć w połowie, będzie nieźle. Ponoć chłopcy siedli i przepisali sporo kodu, pooptymalizowali, pokombinowali, zaszyli w bebechach sporo nowych technologii a ja nie mogę się doczekać, by położyć na tym swoje łapy. Oczywiście już słychać jęczenie, że to przecież tylko Service Pack czy coś w ten deseń, że nic nie zmieniono bo raptem pokazano tylko nowy bajer z Dockiem, że to wyciąganie pieniędzy od ludzi… Serio, zastanawiam się czasem, co trzeba skończyć, by zrozumieć pojęcie „przepisanie kodu”. Miłośników zaś graficznych fajerwerków odsyłam zawsze i niezmiennie do Linuksa i ichnich Compizów, Beryli czy jak się teraz te projekty nazywają. Znajdą tam przejść graficznych, bajerów, szmerów, płonących okienek, pływających okienek, okienek tańczących rumbę i czego tylko jeszcze będą chcieli. Problem w tym, że po jakichś piętnastu minutach to wyłączą i zostawią te autentycznie przydatne ficzery. Jedyne, czego tak po prawdzie nie mogę japcokowi wybaczyć to całkowita odporność na umożliwienie zmian w swoim UI. Ja rozumiem dbałość o jednolitość interfejsu ale na boga, choćby zmiana kolorów panowie!</p>
<p>Martwi mnie, że nic nie zostało powiedziane w temacie obsługi ZFS. Miało być w Leopardzie, później miało się pojawić toto w Snow a ostatnio w ogóle nic nie słyszę w temacie ZFS. A szkoda ogromna bo z chęcią bym to udogodnienie przywitał.</p>
<p>Obsługa Exchange mnie nie rusza bo mi do szczęścia nie jest potrzebna. Za to nie rozumiem pokpiwania z Windows. Ma inną architekturę, ma swoje DLL ale OSX to co, niby jakiś inny? Jak tu się framework jakiś wypierdzieli to nie za bardzo nawet wiadomo, jak się zabrać za ratowanie sprawy. W Win często starczy wrzucić jakiś DLL i po krzyku. To pokpiwanie na siłę z Win mocno mnie zniesmaczyło. Microsoft przysiadło do Windows 7 i efekty ponoć widać — jest szybciej, sprawniej, lepiej, wydajniej. Oby podobnie było ze Snow Leopardem bo się Apple jeszcze może mocno zdziwić.</p>
<p>Za to ujęła mnie cena przesiadki na nowy system. 30 dolców to naprawdę niewiele ale pozostaje jeszcze pytanie, na jakich warunkach będzie się to odbywało. Czy trzeba przytargać ze sobą pudełko po Leopardzie? Czy faktura zakupu np. pracowego iMaca z Leo na pokładzie starczy, by mi firma mogła za 30 dolców system uaktualnić do najnowszego? Diabeł tkwi w szczegółach a tych oczywiście nie podano.</p>
<p>Po Leo przyszedł czas na nowego iPhona, który ponoć jest szybszy i w ogóle. Wszystko fajnie ale jedna rzecz mnie martwi: jak w tej sytuacji będzie z grami? Po ostatnich zakupach widzę, że iPhone staje się powoli całkiem dobrym handheldem (ludzie! <a href="http://www.firemint.com/realracing/" title="Strona gry">Real Racing</a> RZĄDZI! Do AppStore [<a href="http://itunes.apple.com/WebObjects/MZStore.woa/wa/viewSoftware?id=318366258&#038;mt=8" title="Kup grę">link iTunes</a>] marsz!) a tytuły na nim się pokazujące coraz wyżej zawieszają graficzną poprzeczkę. Jak więc teraz będzie, gdy nowe iPhone obsługuje OpenGL/ES w wersji 2? Czy nagle nie zaczną powstawać tytuły przeznaczone tylko na ten model iPhone? Co z iPodem touch? Zakładam, że zostanie odświeżony przed Świętami i dostanie podobne hardware growe, co iPhone ale problem wciąż pozostaje przecież. Czytałem już uspokajające wypowiedzi deweloperów, że będą skalowali swoje produkty tak, by działały na wszystkich maszynkach ale zastanawiam się, czy Apple rozumie rynek konsol przenośnych. Tam czas życia produktu jest stosunkowo długi i tak sobie kombinuję, czy japcok aby wie, że nie należy graczom fundować niepewności co do zakupu konsolki. A za taką przecież chce uważać iPoda touch (a że iPhone może to, co iPod plus wiele więcej…). No nic, cała nadzieja w niegłupich deweloperach, którzy być może jakoś sobie poradzą z platformą co rusz — z ich punktu widzenia — zmienianą i aktualizowaną.</p>
<p>Co w nowym iPhone mnie cieszy? Nareszcie kręcenie filmów, być może sensowny aparat — wbrew pozorom to się przydaje (ot wczoraj nie dało rady nakręcić sensownego filmiku z prawie zejścia trąby powietrznej :)) no i ponoć dłuższy czas pracy na bateriach. Teraz jest bardzo źle. Rozumiem, że nowy iPhone polepszy sprawę i będzie już „tylko” źle. Czy kupiłbym nowego iPhone? Nie. Za to wersja 3G zrobiła się w Stanach atrakcyjna cenowo i kto wie, być może przeniesie się to i na grunt europejski. Reszta nowości to i tak software więc zamiast kląć na Apple za wsadzenie do softu dwa lata po premierze czegoś tak podstawowego, jak copy-paste, dam se lepiej spokój. Chłopaki przy sofcie dłubią i może wreszcie coś z tego wydłubią. Nie jest źle ale miejsca na ulepszanie sporo by się znalazło. Anyway, mnie to przysłowiowe loto — po kilku miesiącach leżenia w szafce mojego brata iPhone pewnie w końcu trafi w moje ręce i o ile nie zdechnie, posłuży mi pewnie najbliższe dwa lata jak nic. Z takim czy innym softem.</p>
<p>Podsumowując: bogu niech będą dzięki, że nie było żadnych przełomów, nowości i rzeczy, przed którymi należałoby się położyć w wyrazie hołdu. Być może to pozwoli jabłku zadbać o jakość produktów i dać im ten finishing touch, tę polerkę nadającą czy to sprzętowi, czy to oprogramowaniu wrażenie doskonałości. Nie chcę co roku rewolucji. Chcę za to dążenia do doskonałości. Proszę, na tym się skup Apple a moje pieniądze popłyną do twoich kas.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/06/po-wwdc09/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mac OS X vs. PlayStation 3 — decydujące starcie</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/04/mac-os-x-vs-playstation-3-decydujace-starcie/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/04/mac-os-x-vs-playstation-3-decydujace-starcie/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 19 Apr 2009 17:04:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>
		<category><![CDATA[PlayStation]]></category>
		<category><![CDATA[Porada]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3196</guid>
		<description><![CDATA[W którymś z Moich jabłuszek straszliwe swego czasu jęczałem na konsolę PlayStation 3 za jej brak umiejętności poradzenia sobie z kodekiem h.264 a szerzej — z kontenerem MP4. O ile zgrany lokalnie plik konsola odtwarza zazwyczaj bez większych problemów (acz i tu zdarzają się “file corrupted” przy otagowanym jak trzeba pliku), o tyle pliki udostępniane [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://img.skitch.com/20090419-xwx5qdhp9skineq3the58yf9au.preview.jpg" width="240" />
		</p><p>W którymś z Moich jabłuszek straszliwe swego czasu jęczałem na konsolę PlayStation 3 za jej brak umiejętności poradzenia sobie z kodekiem h.264 a szerzej — z kontenerem MP4. O ile zgrany lokalnie plik konsola odtwarza zazwyczaj bez większych problemów (acz i tu zdarzają się “file corrupted” przy otagowanym jak trzeba pliku), o tyle pliki udostępniane z komputera via sieć już ni cholery nie chcą działać jak trzeba i obraz się rwie, wszystko buforuje się totalnie powoli i bez sensu. Sony nic nie robi z tym problemem i ma standard, który wspiera między innymi w swoich telewizorach (większość droższych modeli ma chyba wbudowany tuner MP4), w głębokim poważaniu.</p>
<p>Za to PlayStation 3 to zdaje się certyfikowane urządzenie potrafiące grać DivXy (hej, Sony, Matroska zdaje się wlazła do standardu DivX — zrobicie coś z tym?) i widać to w praktyce — pliki słane z komputera do konsoli odtwarzane są koncertowo, żadnych zaciachów, zero problemów z buforowaniem, po prostu miód i powidło. Wychodzi mi na to, że Sony wspiera ulubiony torrentowy format lepiej, niż pobłogosławiony przez korporacje h.264 i kontener MP4… No cóż, na coś ta konsola ludziom przydać się w końcu musi, skoro gier na to jak na lekarstwo a płytki Blu-ray kosztują jakieś abstrakcyjne pieniądze.</p>
<p>Problem? Oczywisty: napisy. Do tej pory kradłem film i byłem zmuszony do przekodowania go tak, bym napisy miał w filmie w formie hardsubów. Wtedy plik zgrywałem na pendrajwa, podłączałem drania do konsoli i można było wreszcie do czegoś tę konsolę wykorzystać. No ale uwidziało mi się, że to jest bez sensu męczenie się i kombinowanie, bo przecież MUSI być jakiś sposób, by zmusić konsolę do czytania plików z serwera mediów via Wi-Fi i jednoczesne podkładanie ścieżki napisów tak, bym na telewizorze widział wszystko jak trzeba.</p>
<p>Oczywiście, trzeba było obraz transkodować w locie i słać co trzeba do konsoli. O ile pod Windows pewnie takiego oprogramowania jest zatrzęsienie, o tyle pod OSX przez jakiś czas nie mogłem niczego sensownego znaleźć. Aż w końcu jakiś czas temu znalazłem, potestowałem i miło mi powiedzieć, że toto działa acz kurczę jak wszystko, co darmowe i pod Javą — jak się nie wysypie czasem, to jest chore a wydajność ma toto średnią (żeby nie było — kupiłem swego czasu program robiący za serwer mediów, który o transkodowaniu to nawet nie słyszał, tyle że przynajmniej działa jakoś mniej pazernie na zasoby systemu).</p>
<p>Rzecz nazywa się <a href="http://ps3mediaserver.blogspot.com/" title="Strona projektu">PS3 Media Server</a>, śmiga sobie na wspomnianej Javie i prócz frontendu dla kilku innych programów, jest też całkowicie nieprzejrzystym, fatalnie od strony wizualnej pomyślanym, brzydkim jak kupa ale działającym GUI. Ten soft jest totalnie niemakowy ale za to ma jedną cechę, za którą go lubię: działa całkiem szparko (choć w kratkę) i jest multiplatformowy. Słyszysz Brzoza? Możesz sobie swoją kolekcję DivXów słać po necie do swojej konsoli i oglądać na swoim telewizorze nie martwiąc się zbytnio napisami, bo te zostaną dorzucone do obrazu. Ot masz jeszcze jedno zastosowanie swojego chlebaka :).</p>
<div class="thumbnail"><a href="http://img.skitch.com/20090419-xwx5qdhp9skineq3the58yf9au.png" title="PS3 Media Server - screen 01"><img src="http://img.skitch.com/20090419-xwx5qdhp9skineq3the58yf9au.preview.jpg" alt="PS3 Media Server - screen 01" /></a><br /><span style="font-family: Lucida Grande, Trebuchet, sans-serif, Helvetica, Arial; font-size: 10px; color: #808080">Uploaded with <a href="http://plasq.com/">plasq</a>’s <a href="http://skitch.com">Skitch</a>!</span></div>
<div class="thumbnail"><a href="http://img.skitch.com/20090419-ektwg531kwjjy2a4r4bh7b3as3.png" title="PS3 Media Server - screen 02"><img src="http://img.skitch.com/20090419-ektwg531kwjjy2a4r4bh7b3as3.preview.jpg" alt="PS3 Media Server - screen 02" /></a><br /><span style="font-family: Lucida Grande, Trebuchet, sans-serif, Helvetica, Arial; font-size: 10px; color: #808080">Uploaded with <a href="http://plasq.com/">plasq</a>’s <a href="http://skitch.com">Skitch</a>!</span></div>
<p>Jak radzi sobie toto z napisami? A bardzo dobrze. O ile nie są to napisy w TXT :). Napisy konwertuję do formatu SSA za pomocą innego programu — <a href="http://www.jubler.org/" title="Strona programu">Jubler</a>. Też Javovy, też toporny jak kołek ale swoje robi i robi to dobrze: przekształci dowolny chyba format napisów w inny dowolny format napisów a i o kodowanie zadba. Ten duecik od jakiegoś już czasu zaopiekował się moimi filmami i wygląda na to, że tak już zostanie na dłużej (no, przynajmniej do czasu wrzucenia Maka mini pod telewizor, kiedy to granie DivXów spadnie na barki komputera a nie konsoli).</p>
<p>Jak to działa w praktyce? A tak, że kradnę film, dociągam do niego napisy w formacie zazwyczaj TXT, Jublerem przewalam je do formatu SSA (bardzo dobrze radzi sobie z tym formatem PS3 Media Player i Perian w komputerze więc napisy mam i na kompie, i na konsoli ładnie wstawiane) a później już tylko zastanawiam się, gdzie by tu film obejrzeć — czy Doropha na telewizorze pozwoli, czy też może znów mnie sprzed TV wykopie wciągając jakieś swoje Brzydule czy inne Tańce z gwiazdami i pozostanie mi stary i mały monitor?</p>
<p>Z uwag technicznych: PlayStation 3 naprawdę doskonale radzi sobie z poprawą jakości obrazu i DivXy wyglądają na telewizorze bardzo dobrze. Dobrze zrippowane filmy zbliżają się mocno do jakości DVD choć oczywiście do upscalowanego DVD jeszcze im daleko. Komputer z konsolą wymieniają się danymi przez Wi-Fi za pomocą nowego mojego nabytku — <a href="http://costa.info.pl/2009/04/05/linksys-wrt54gl-w-domu-mym/" title="Nowy router w domu mym">rutera LinkSysa</a>. Działa to diabelstwo bardzo dobrze i nawet mimo wysycenia łącza torrentami, transfer w sieci wewnętrznej jest bardzo wydajny. Żadnych zaciachów, problemów z buforowaniem czy też transferem. Filmy idą jak burza i nawet przewijanie działa całkiem od rzeczy, mimo iż to materiał przecież streamowany.</p>
<p>Z minusów: soft niby umożliwia oglądanie podcastów ale nie działa mi to coś. Tak samo z YouTube — niby coś tam można oglądać ale nic z tego w rzeczywistości nie wychodzi. Najlepiej więc używać tego po prostu do oglądania filmów, bez zbytniego kombinowania.</p>
<p>Ogólnie jestem bardzo zadowolony — mam nareszcie filmy na swoim komputerze ale oglądać mogę je w telewizorze i z napisami. O to właśnie chodziło.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/04/mac-os-x-vs-playstation-3-decydujace-starcie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mac mini jako media center</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/04/mac-mini-jako-media-center/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/04/mac-mini-jako-media-center/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 19 Apr 2009 09:39:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3191</guid>
		<description><![CDATA[Sobotę miałem wypełnioną kombinowaniem. Kombinowaniem robotowym ale też i nieco innego kalibru — zupełnie luzackim, związanym z mającym nadejść niebawem przekwalifikowaniu jednego pokoju na skrzyżowanie sypialni ze żłobkiem i czymś jeszcze jak znam życie. Ano, Doropha rośnie w obwodzie a to oznacza, że trzeba przygotować jakieś zaciszne miejsce, w którym Alien mógłby sobie podchrapywać a [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Sobotę miałem wypełnioną kombinowaniem. Kombinowaniem robotowym ale też i nieco innego kalibru — zupełnie luzackim, związanym z mającym nadejść niebawem przekwalifikowaniu jednego pokoju na skrzyżowanie sypialni ze żłobkiem i czymś jeszcze jak znam życie. Ano, Doropha rośnie w obwodzie a to oznacza, że trzeba przygotować jakieś zaciszne miejsce, w którym <a title="A co to za koleś?" href="http://costa.info.pl/tag/alien/">Alien</a> mógłby sobie podchrapywać a żona wypoczywać w trudach opieki nad małym czymś, co nadchodzi.</p>
<p>Mamy w domu taki sobie jeden pokój, który jak na razie właściwie niczemu poza trzymaniem tam komputera i zapasowego łóżka na przyjazdy różnych naszych krewnych nie służy. Ot jest sobie pokój, w nim poskładane z odpadów po rodzicach biurko, wszystko to w pierony ciężkie, miejsca zajmujące i zbędne. Pokój bowiem stanie się ładniusią sypialnią z wyrem co się zowie, by robić w nim rzeczy co się zowie i by rzeczonego Aliena mieć od czasu do czasu gdzie wrzucić, gdy mu się na sen zbierze.</p>
<p>Problem? Co zrobić z tym całym staffem, który teraz tam sobie jest. A jest owego staffu całkiem niemało — komputer, monitor, wszystkie te zewnętrzne dyski, zbiory płytek, docków iPodowych, dump dla gier z PS2 (a jest ich sporo), płyt z filmami (też niemało) i tak dalej… Słowem — trzeba to wszystko z pokoju wypieprzyć. Tylko jak i gdzie? Największy problem to oczywiście komputer. Nie da się ukryć — jest nam potrzebny bo w XXI wieku komputer po prostu jest częścią życia. Za jego pomocą się komunikujemy, spędzamy z nim sporo czasu (choć ja ostatnio właściwie niewiele), służy rozrywce, pracy i zabawie… Co prawda Mac mini jest sprzęcikiem przecudnej urody i gabarytów niewielkich (do dziś jestem zachwycony tą konstrukcją — idealny komputerek do domu, serio!) ale podpięty pod to starodawny monitor z ponad dwudziestoma calami bańki wymaga solidnego stołu i miejsca od jasnej cholery i jeszcze trochę na dokładkę. Masakra po prostu. Co w tej sytuacji robić? Przecież nie ustawię w salonie brzydkiego jak kupa monitora, pod który będę potrzebował osobnego stołu… Metraż nam się zwiększył ale nie na tyle, by szastać miejscem.</p>
<p>Rozwiązanie problemu: <em>zmiana dotychczasowych zastosowań sprzętów</em>.</p>
<p>Wczorajszy dzień, prócz klikania pracowego, przeznaczyłem też na mały test. Testowałem bowiem jak się Mac mini sprawuje jako media center podłączony do naszego telewizora.</p>
<p><strong>Mac mini jako media center</strong></p>
<p><em>Sytuacja wyjściowa:</em> mam komputer Apple Mac mini 1.83 GHz (Intel Core Duo ze zintegrowanym GMA950 robiącym ponoć grafikę) z dwoma gigabajtami ramu, systemem Mac OS X Leopard (acz ostatnio wrzuciłem sobie jako backupowy system Tiger i tyle uroku to już od dawna nie widziałem — fajny system i przy wymaganiach Leoparda po prostu masakrycznie szczupły w swoich wymaganiach :)), wyjściem DVI i dwoma podpiętymi twardzielami zewnętrznymi — jeden trzyma dane, drugi trzyma backupy tych danych.</p>
<p><em>Sytuacja docelowa:</em> to wszystko ma trafić do salonu gdzieś w okolice pod telewizorem, ma podawać filmy, podcasty i różne inne media elektroniczne wprost na ekran telewizora oraz ma robić za serwer różnych przydatnych rzeczy, które będę chciał na tym zainstalować. Ma toto sobie chodzić, ja mam o tym zapomnieć i to tyle w temacie serwera mediów. Do codziennego użytku kupimy sobie laptopa bo to przede wszystkim nie wymaga jakichś potężnych ilości miejsca przeznaczonych na monitor i całą infrastrukturę. Poza tym z komputera głównie korzystamy do mailingu i komunikacji a sporadycznie do zrobienia czegoś z pracą związanego, więc nie potrzebujemy desktopa z prawdziwego zdarzenia. Znając jabłko po zapłaceniu gazyliona złotych będziemy mogli kupić sobie jakąś przejściówkę Mini DisplayPort — HDMI i to załatwi ewentualne potrzeby desktopowe za pomocą czterdziestu cali telewizora.</p>
<p>Wczoraj jednak siadłem do testowania, czy, jak i w ogóle po co to małe pudełko podłączyć do TV. W tym celu zanabyłem w poznańskim <a title="Strona centrum" href="http://starybrowar5050.com/">Starym Browarze</a> w sklepie Mega Avans odpowiednią przejściówkę z DVI wprost do HDMI, wziąłem komputerek w garść i zaniosłem wszystko do salonu, gdzie z miejsca zabrałem się do instalacji.</p>
<p>Całe moje doświadczenie z podłączeniem Maka mini do telewizora mogę streścić mniej więcej tak:</p>
<ol>
<li>Włożenie przejściówki w odpowiednie gniazda.</li>
<li>Podłączenie klawiatury i myszki (ku pamięci: warto zainwestować w coś przenośnego w tym temacie — siedzenie z kablami przed TV nie jest najsensowniejszym sposobem spędzania czasu ze swoim mini :)).</li>
<li>Odpalenie komputerka.</li>
<li>Stwierdzenie, że wszystko działa, rozdzielczość sama się ładnie dopasowała a komputer rozpoznał telewizor, dobrał jego profil kolorystyczny i w ogóle wszystko sam zrobił.</li>
<li>Dopasowanie ustawień telewizora (w opcjach obrazu w Bravii warto ustawić “pokaż wszystkie piksele” zamiast wkurzać się, że gdzieś pouciekały końce ekranu i belka menu jest niewidoczna), w tym lekkie pobawienie się kolorystyką, intensywnością podświetlania i ostrością obrazu tak, by dobrać odpowiednie parametry i przybliżyć wygląd telewizorowego ekranu do tego znanego z monitora. Panel telewizora to niestety nie monitor i to widać. Można efekt co najwyżej postarać się jakoś zamaskować.</li>
<li>Odpalenie FrontRow i zabawa mediami.</li>
</ol>
<p>To mniej więcej wszystko w tym temacie. Serio. Sprzęt zadziałał sam i od kopa, niczego nie trzeba było ustawiać, instalować czy jakoś inaczej grzebać — się podłączyło, włączyło i w kilka minut (trochę z ustawieniami obrazu w telewizorze zabawy jednak miałem) można było oglądać co tam się chciało.</p>
<p>A powiadam Wam — <a href="http://www.apple.com/trailers/wb/harrypotterandthehalfbloodprince/" title="Zobacz trailerki">trailery Harrego Pottera</a> w 1080p puszczane na 40 calach robią FENOMENALNE wrażenie! Ogólnie jeśli chodzi o wydajność wyświetlania materiału HD moje mini nie ma z tym ŻADNEGO problemu. Stosunkowo często dostaję pytania o wydajność mini w tym temacie “bo kolega kupił sobie fajowski komputer w Komputroniku ale filmy to mu się tną bardzo”. Dwuletnie mini nie ma żadnego problemu z odtwarzaniem materiału 720p czy 1080p. Śmiga wszystko aż miło patrzeć i to niezależnie od kontenera i używanego kodeka. Testowałem DivXy i h.264 zaszyte w AVI, MOVach, MP4 i innych Matroskach — bezproblemowo wszystko mi tu śmiga.</p>
<p>Pobawiłem się trochę <a href="http://www.plexapp.com/" title="Strona programu">Plexem</a> i <a href="http://www.boxee.tv/" title="Strona programu">Boxee</a> (z kontrolą via aplikacja iPoda included) i wszędzie było to samo: coraz bardziej rosnące przekonanie o tym, że miejsce mojego małego komputerka jest właśnie pod telewizorem. W komplecie z prostym pilotem, z którym radę daje sobie i Doropha (Majka już dawno obcykała o co w tym całym cyrku loto) zrobiło się oto jedno urządzenie pod telewizorem więcej. Z tą różnicą, że można do tego wpiąć co się tam chce i czego używamy najczęściej.</p>
<p>Teraz o samej jakości obrazu przy klikaniu sobie po desktopie. No więc pulpit OSX po wykryciu telewizora sam wskoczył w rozdzielczość 1920x1080 a obraz był stabilny. Niestety moja Bravia nie jest monitorem i widać to dosyć wyraźnie na ekranie. Efekt można ograniczyć przez zmniejszenie mocy podświetlania ekranu, ściągnięcie kontrastu, ocieplenie barw i zmniejszenie saturacji. Do dłuższej pracy z tekstem tak przygotowany ekran się nie nadaje ale do szybkiego wysłania maila czy przejrzenia stronek w zupełności wystarczy, choć powtarzam — moja Bravia nie jest monitorem więc nie ma nawet co marzyć o monitorowym komforcie obrazu. Być może podłączenie do wejścia D-Sub coś tu zmieni ale tę przejściówkę dopiero sobie kupię. Póki co telewizor na pewno nie zastąpi mi monitora.</p>
<p>Jednak jako media center mini będzie sprawowało się doskonale. Dzięki <a href="http://perian.org/" title="Strona programu">Perianowi</a> obsługuje toto wszystko, co trzeba w temacie wideo, ponadto daje dostęp do zdjęć, muzyki i — co najważniejsze — treści online. Podcasty HD, here I come! No i applowskie trailery w HD kopią tyłek… Tylko tych megabitów w łączu chciałoby się mieć więcej, by szybciej te cukierki schodziły :). Przy okazji — polecam darmowy panel preferencji o nazwie <a href="http://0xced.blogspot.com/2007/02/bandes-annonces-front-row.html" title="Strona programiku">Front Row Trailers</a>. Za pomocą tego drobiazgu będziecie mogli sobie ustawić we Front Row źródła trailerów HD, tak by te wszystkie cale telewizora HD były wykorzystane ku chwale jakości.</p>
<p>A na koniec mała dygresja na boku. Otóż szlag mnie wczoraj po raz kolejny trafił a związany był z brakiem sensownych rozwiązań VODowych (Video On Demand — najprościej rzecz ujmując: wypożyczalnie wideo via net) w naszym kraju. Ja naprawdę nie chcę ściągać tych wszystkich filmów i oglądać ich nie płacąc ni euro twórcom. Ale też z drugiej strony nie mam ani czasu, ani zasobów tyle, by łazić do kina na większość filmów, które chciałbym zobaczyć. O kupnie płyt DVD tylko po to, by zobaczyć film by do niego już więcej nie wrócić w ogóle nie może być mowy. Nie oszukujmy się, jakieś 90% filmów ogląda się raz i już więcej do nich nie wraca. A jeśli chce się do nich wracać to kupuje się płytę i ma się w zbiorach to, na czym człowiekowi zależy. Zostają więc wypożyczalnie DVD/Blu-ray ale tu też opór materii jest straszny. Mam po drodze jedną wypożyczalnię, w której niestety filmów do wypożyczenia jest mniej, niż mam płyt w swoim posiadaniu. W okolicy mojego mieszkania jest też druga wypożyczalnia ale bieda jej oferty przebija chyba biedę tej pierwszej. W okolicy nieco dalszej mam Beverly Hills (przy poznańskiej Plazie), w którym jest gdzie i za czym szperać ale by tam dojechać i wrócić, musiałbym (nie mając jak na razie samochodu) spokojnie zdrowo godzinkę wygospodarować. A to nie wchodzi w rachubę.</p>
<p>Idealnym dla mnie rozwiązaniem byłby więc VOD. Problem? Oczywiście: dostawca telewizji kablowej, z którego usług korzystam, od jakiegoś roku (jak nie dalej) o VOD przebąkuje ale jak na razie nic w tym temacie nie słychać. Owszem, mógłbym sobie pewnie wziąć jakąś telewizję cyfrową i cieszyć się z możliwości wypożyczania tych kilku filmów, które oferuje ale w pakiecie z kablówką mam też całkiem dobry internet i ogólnie rozbijanie tych usług kosztowałoby mnie o wiele więcej, niż kosztuje teraz. No i tu wracam do punktu wyjścia, czyli do trafiającego mnie szlaku, bo zamiast przebierać w konkurencyjnych ofertach wydania moich pieniędzy na VODowy content (mamy XXI wiek do cholery i cyfryzację wszystkiego, co się da), ja muszę dokonywać trudnych wyborów o wymiernym ciężarze finansowym (abonamenty, te sprawy… jakoś tego nie lubię). O ile hamerykę uważam za kraj co najmniej dziwny, o tyle zazdroszczę bardzo hamerykanom ich <a href="http://www.netflix.com/" title="Strona Netflixa">Netflixa</a> (kaman, płytki pocztą do domu i z kopertą zwrotną by po obejrzeniu je odesłać — no po prostu ogień!), <a href="http://www.hulu.com/" title="Strona usługi Hulu">Hulu</a> czy innych <a href="http://www.apple.com/itunes/" title="Strona iTunes Store">iTunes Storów</a>. Człowiek ma w czym wybierać, może sobie pozwolić na bycie legalnym (koszt wypożyczenia filmu przy tamtejszych zarobkach jest stosunkowo niewysoki — mnie niedawno chciano za wypożyczenie Blu-raya skasować na 14 złotych :)) no i ma to z dostawą pod nos, samo w ręce się pchające. TAK robi się w XXI wieku pieniądze drodzy dostawcy treści!!! Kurczę, jakiś klon Netflixa w tym kraju zrobi kolosalne pieniądze… Może by tak popróbować sił w takim przedsięwzięciu? Najpierw lokalnie, w Poznaniu a później rozszerzyć działalność na cały kraj?</p>
<p>OK, wpisane do ToDosów…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/04/mac-mini-jako-media-center/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>18</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Moje Jabłuszko 2009/03</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/03/moje-jabluszko-200903/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/03/moje-jabluszko-200903/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Mar 2009 22:19:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Download]]></category>
		<category><![CDATA[Link]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>
		<category><![CDATA[Moje jabłuszko]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3017</guid>
		<description><![CDATA[Jak to mówią — lepiej późno, niż wcale. Dopadła mnie ostatnio proza życia polegająca na nadrabianiu ponadtygodniowej nieobecności w robocie i generalnym dzięki temu nieposiadaniu czasu na cokolwiek innego niż rodzina i trochę późnowieczornej rozrywki. Miałem się dziś za keynote o sofcie nowym do iPhone zabrać ale zdechłem po powrocie z roboty i spałem jak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/03/20090318-moje_jabluszko.jpg" width="240" />
		</p><p>Jak to mówią — lepiej późno, niż wcale.</p>
<p>Dopadła mnie ostatnio proza życia polegająca na nadrabianiu ponadtygodniowej nieobecności w robocie i generalnym dzięki temu nieposiadaniu czasu na cokolwiek innego niż rodzina i trochę późnowieczornej rozrywki. Miałem się dziś za keynote o sofcie nowym do iPhone zabrać ale zdechłem po powrocie z roboty i spałem jak zabity. Jutro dla odmiany trening i powrót po 21-szej do domu i tym sposobem od kompa mnie odciąga straszecznie.</p>
<p>Nic to — nowy numer <strong>Mojego jabłuszka</strong> wyszedł i ma się prężnie. Kilka fajnych tematów się tam znalazło (polecam szczególnie artykuł <a href="http://santee.xon.pl/watcher/" title="Blogasek s@ntee">s@ntee</a> o drace wokół polskiego iTunes Store — podejście od strony „a czy nas na to w ogóle stać” to pewne novum w tej sprawie i nie powiem, ciekawe!), jest nieco materiału do kłótni, sporów i w sumie co kto lubi. Ja naklepałem nieco o rippowaniu muzy do iTunes (tak, jak dobrać się do FLACów czy innych OGGów również) oraz o rippowaniu filmów. To ostatnie polecam z czystym serduchem. O ile użycie Handbrake każdy szanujący się makówkarz ma w małym palcu, o tyle softsubbing to u nas pewna nowość. Softsuby i iTunes? Da się i działa to całkiem szparko! Ale cholernie to jest undergroundowa wiedza :).</p>
<p>A więc miłego czytania i przy okazji ogromna prośba o wypełnienie <a href="http://webankieta.pl/ankiety/w1hpskhm1oji" title="Wypełnij ankietę">czytelniczej ankiety</a> — spokojnie, nikt Waszych danych nie ukradnie i nimi handlował nie będzie. Ankieta jest anonimowa a jej wyniki pomogą mocno w rozwoju pisma.</p>
<div id="attachment_3018" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://mojejabluszko.pl/?p=1535"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/03/20090318-moje_jabluszko.jpg" alt="Moje jabłuszko 2009/03" title="Moje jabłuszko 2009/03" width="420" height="315" class="size-full wp-image-3018" /></a><p class="wp-caption-text">Moje jabłuszko 2009/03</p></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/03/moje-jabluszko-200903/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Moje Jabłuszko 2009/02</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/02/moje-jabluszko-200902/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/02/moje-jabluszko-200902/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 24 Feb 2009 14:25:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Download]]></category>
		<category><![CDATA[Link]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>
		<category><![CDATA[Moje jabłuszko]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=2690</guid>
		<description><![CDATA[I ponoć wyszedł nowy numer Mojego jabłuszka. Piszę „ponoć” bo na stronie głównej serwisu wciąż ani o tym słowa i mimo wielkich chęci nie mam nawet do czego linkować, by ewentualni chcący zapisywać się do newslettera (zaiste, przedziwny sposób dystrybucji) mieli jasność po co to robią, gdzie i co mają wysyłać i co im za [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/02/20090224-moje_jabluszko.jpg" width="240" />
		</p><p>I ponoć wyszedł nowy numer <strong>Mojego jabłuszka</strong>. Piszę „ponoć” bo na stronie głównej serwisu wciąż ani o tym słowa i mimo wielkich chęci nie mam nawet do czego linkować, by ewentualni chcący zapisywać się do newslettera (zaiste, przedziwny sposób dystrybucji) mieli jasność po co to robią, gdzie i co mają wysyłać i co im za to grozi :). Anyway, informuję i zapraszam, bo jest co poczytać a numer o ostatnich nowościach ze stajni Apple i nie tylko Apple.<br />
<div id="attachment_2691" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://mojejabluszko.pl/"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/02/20090224-moje_jabluszko.jpg" alt="Moje jabłuszko 2009/02" title="Moje jabłuszko 2009/02" width="420" height="315" class="size-full wp-image-2691" /></a><p class="wp-caption-text">Moje jabłuszko 2009/02</p></div><br />
(<strong>EDIT:</strong> Dla porządku — <a href="http://mojejabluszko.pl/?p=1050" title="Informacja o nowym numerze">odpowiedni wpis</a> na stronie się pojawił)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/02/moje-jabluszko-200902/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

