Archiwa dla tagu: Muzyka

Hey — Misie

W ramach nowo­rocz­nych porząd­ków na har­dzielu wzięło i mnie się przy­po­mniało. Jezu słodki jaki ten kawa­łek jest dobry… Kasiu, o powrót do korzeni popro­simy w następ­nej pły­cie — będzie to miła odmiana po nie­złych ostat­nich eks­pe­ry­men­tach. Brakuje dobrego, roc­ko­wego gra­nia w tym kraju. W dodatku z dosko­na­łymi tekstami.

Komentuj Czytaj →

Folding Space — Cages

Krótko bo czas wycho­dzić z pracy. Świetna, elek­tro­niczna płyta w kli­ma­tach dar­kwave (mocno w tych kli­ma­tach), która potrafi wpę­dzić w depre­sję i sku­tecz­nie namó­wić nie­zde­cy­do­wa­nych do cię­cia żył. Dzisiejsza moja rewe­la­cja, którą prze­słu­cha­łem tylko raz i na długo mi star­czy. Mocne, dobitne, jeż­dżące po ner­wach. Polecam! Poniżej otwie­ra­jący całość i wpę­dza­jący w odpo­wiedni nastrój utwór Dying.

Komentuj Czytaj →

Dzisiejsza playlista — Gothic Acoustic Tribute To Nine Inch Nails

Wykopalisk twar­dzie­lo­wych ciąg dal­szy. Krążek sprzed kilku lat, który dziś wysko­czył jak kró­lik z kape­lu­sza i podob­nie jak to prze­miłe zwie­rzątko, wziął i mnie miło zasko­czył. Zrobiłem taki okrą­gły dziu­bek, oczka mnie się nieco roz­sze­rzyły, chrapki takoż a oddech lekko przy­spie­szył. Oj tak, krą­żek Gothic Acoustic Tribute To Nine Inch Nails się papie spodo­bał… Cały album to covery co […]

3 Komentarzy  Czytaj →

Dzisiejsza playlista — Laurent Saïet i Jamiroquai

O ile Jamiroquaja znają chyba wszy­scy, o tyle mister Laurent Saïet wziął i się z mro­ków moich twar­dych dys­ków był odświe­żył po latach nie­słu­cha­nia. I szcze­rze mówiąc, album tego pana zwący się Blue Trip na powrót mnie zauro­czył i z całą mocą przy­po­mniał o sobie. Świetne, elektroniczno-badalamentowskie kli­maty mocno trą­cące sound­trac­kiem do Twin Peaks, cho­dzące gdzieś w tle gitary, pogłosy, woka­lizy… Łał, […]

Komentuj Czytaj →

Tentura — Resonance

Czy jeden utwór może za czło­wie­kiem łazić kilka dni z rzędu? Oczywiście, pew­nie że może! Prawie sze­ścio­mi­nu­towe cacko defi­niu­jące gatu­nek zwany psy­bien­tem. Pan, który zwany jest Tentura nie jest mi bli­żej znany. Trafiłem bodajże na dwa utwory tego czło­wieka z czego dziś przed­sta­wiany Resonance po pro­stu mnie urzekł. Prosta forma, fan­ta­styczne brzmie­nie, dosko­nała rzecz na roz­bu­ja­nie dnia […]

Komentuj Czytaj →

Dzisiejsza playlista — Palyrria

Dziś dopa­dło mnie to, co lubię naj­bar­dziej — odkry­cie skarbu, jakiego jesz­cze nie zna­łem, nie sły­sza­łem, nie wie­dzia­łem w ogóle o jego ist­nie­niu. Odkrycie zafun­do­wał mi mój bracki cio­teczny zwany Christos (ευχαριστώ Chris!), któ­remu jakieś pokłony chyba zacznę bić czy coś takiego. Zauroczyła mnie bowiem muzyka for­ma­cji Palyrria. Co to jest? A to jest miks muzyki etnicznej/world z elektroniką […]

Komentuj Czytaj →

Dzisiejsza playlista — Nouvelle Vague i Nico

Naszło mnie dziś coś na kli­maty chil­lowe, z któ­rych potem wyro­sło coś mrocz­nego, depre­syj­nego ale dają­cego potworną dawkę adre­na­liny. Dziwnie na mnie muzyka działa i dziwne mi przy­cho­dzą zachcianki w pracy, nie­mniej jeż­dżę ostat­nio po peł­nej skali doznań — od muzyki poważ­nej, przez jazz, rock, alter­na­tywę, elek­tro­nikę aż po psy­cho­de­lię z pie­kła rodem. Nie wiem o co cho­dzi ale pewnie […]

1 Komentarz Czytaj →

Moje hiciory #2

Siedzę sobie w pracy, słu­cham jazzu, patrzę jak mi poziom kataru w orga­ni­zmie rośnie a poziom gotówki na kon­cie spada do zera abso­lut­nego i tak sobie myślę, że roz­grzeje mnie kilka dobrych kawał­ków z serii tych moich ulu­bio­nych. Ano, moje hiciory zawsze przy­cho­dzą z pomocą, gdy coś się zaczyna lekko pie­przyć. Dziś osioł­kowi w żłoby dano mię­dzy innymi RSC z Polskim łącz­ni­kiem i Myslovitza […]

2 Komentarzy  Czytaj →

Ali Farka Toure — Savane

Oj cho­lera, ale dziś mnie miło mój iPhone zasko­czył. Ot na chybił-trafił wrzu­ci­łem jakiś album na uszy i oka­zało się, że w zaka­mar­kach mojej maszynki znaj­duje się perełka, którą nie­dawno odkry­łem, prze­słu­cha­lem z trzy razy pod rząd, wrzu­ci­łem do biblio­teki i… nadej­szły inne albumy, które mi rytm słu­cha­nia nieco zbu­rzyły i moja perełka została — wstyd się przyznać — […]

2 Komentarzy  Czytaj →

The Eden House — Smoke & Mirrors

Na dobry począ­tek dnia wzięło i mnie dopa­dło nagle z iPhone. Znaczy wzięło i się przy­po­mniało na powrót coś, co nie­dawno odkry­łem w zbio­rach mojego brata Christosa dzięki boskiemu Eloyowi :). The Eden House i album tej for­ma­cji o tytule Smoke & Mirros to — pisząc w skró­cie bo już mnie w robo­cie poga­niają — kawał dobrego, ocie­ra­ją­cego się o gotyk brzmie­nia, które z rana […]

2 Komentarzy  Czytaj →