Archiwa dla tagu: Myśli

Klezmafour — 5th Element

Tak, oglą­dam pro­gramy muzyczne. Lubię je bar­dzo, bo co rusz to jakaś fajna kapela wyska­kuje a czło­wiek ma oka­zje pową­chać cze­goś nie­zna­nego i w radio nie do usły­sze­nia. Tydzień temu padło na Klezmafour. Obejrzałem, spodo­bało się, zachciało mi się szybko płytę kupić. Kupiłem (o tym nieco dalej), posłu­cha­łem i z czy­stym sumie­niem rzecz pole­cam. Chłopaki grają dobrze, żywo, […]

Komentuj Czytaj →

Przedszkole w Poznaniu — droga przez mękę

Mamy takiego jed­nego małego gał­gana. Wabi się on Gucio by było do kom­pletu z wcze­śniej poczętą Majką. Jest to gał­gan żywotny nad wyraz, krzepki, okrą­gły, puchaty, kochany i przy oka­zji to demon z pie­kła rodem :) Ten nasz Gustavo ma jedną przy­pa­dłość: rośnie, nabiera wagi a przy oka­zji i lat. A że lat ma coraz wię­cej, zaczy­nają go dopa­dać obo­wiązki z wie­kiem związane. […]

3 Komentarzy  Czytaj →

Świąteczne powroty

Wielu z nas wyjeż­dża w Święta gdzieś na drugi koniec Polski (lub jesz­cze dalej), snu­jąc się z powro­tem do miejsc, z któ­rych ucie­kło na stu­dia czy w poszu­ki­wa­niu życio­wego leben­sraum. Wielu z nas te powroty męczą bo prze­cież nie po to ucie­ka­li­śmy, by wra­cać. Wielu z nas krzywi się i sarka na samą myśl o tym, że nie­ba­wem zoba­czą stare kąty, stare twa­rze i staną […]

7 Komentarzy  Czytaj →

Technologia i problemy

Hand Down

Między poran­nym myciem zębów a wcią­ga­niem maj­tek na dupę, wzięła i wywią­zała się mię­dzy mną a Dorophą mała utarczka słowna zakoń­czona fochem żony i moimi krót­kimi prze­my­śle­niami O Naturze Technologicznej Wszechrzeczy, któ­rymi posta­na­wiam się oto podzie­lić. Tak k’potomności. O co poszło? O dro­biazg pozor­nie nic nie zna­czący – ot o syn­chro­ni­za­cję iPoda. Jakoś tak bowiem się zło­żyło, że żonka zachciała w końcu muzykę […]

5 Komentarzy  Czytaj →

Idealny wirtualny świat

Wieczorna lek­tura prze­róż­nych ser­wi­sów tech­no­lo­gicz­nych, poli­tycz­nych i innych –cznych jest dla mnie cza­sem relaksu myślo­wego. Oto nie muszę bowiem cze­goś wciąż wymy­ślać i nad czymś się wciąż zasta­na­wiać, prze­cho­dzę w tryb bierny i kon­su­muję jak na raso­wego kon­su­menta przy­stało. Jednak czy­ta­nie to nieco inna kon­sump­cja od wcią­ga­nia obraz­ków czy innych fil­mi­ków. Czasem jed­nak prze­czy­tana treść potrafi jakąś reak­cję wzbudzić […]

4 Komentarzy  Czytaj →

Post-srost-PC

OK, mamy nowe buzz-określenie, które jest nad­uży­wane już do bólu przez buzz-chłopaków lubu­ją­cych się w buzz-promowaniu swo­ich buzz-blogów czy innych buzz-serwisów. Buzz, buzz, buzz… O co cho­dzi? O tę od dłuż­szego czasu lan­so­waną tezę, która po wyar­ty­ku­ło­wa­niu jej przez papę Jobsa stała się pra­wem, że oto kom­pu­tery domowe umie­rają. Że zastę­pują je urzą­dze­nia mobilne wszel­kiej maści i na tradycyjnego […]

10 Komentarzy  Czytaj →

Obama w Polsce. Po co?

Nie śle­dzę ostat­nimi czasy poli­tyki i całego tego cyrku z nią zwią­za­nego. Nie za bar­dzo mam na to chęci i czas. Ale małej histe­rii zwią­za­nej z przy­by­ciem Obamy do naszego graj­dołka nie da się nie­stety omi­nąć bo opa­no­wała już wszyst­kie media bez względu na opcję poli­tyczną przez nie repre­zen­to­waną i jest obecna prak­tycz­nie wszę­dzie. Więc mamy małą histe­rię, zablo­ko­waną stolicę […]

9 Komentarzy  Czytaj →

Użytkowy aspekt elektroniki

Sporo ostat­nio czy­tam o postę­pu­ją­cej rywa­li­za­cji pro­du­cen­tów elek­tro­niki two­rzą­cych te wszyst­kie tele­fony, tablety i co tam jesz­cze innego chcą­cych wpro­wa­dzić pod nasze strze­chy (WebOS od Hewlett Packard na kom­pu­te­rze sta­cjo­nar­nym spodo­bał mi się szcze­gól­nie — fajny pomysł!). Tak czy­tam i czy­tam i się zasta­na­wiać zaczy­nam, czy to wszystko idzie w aby dobrym kie­runku. Bo im wię­cej czy­tam, tym bar­dziej widzę […]

4 Komentarzy  Czytaj →

Na co komu tablet?

Ot dobre pyta­nie. Za sprawą jabłka i papy Jobsa wziął i się zro­bił nagle cały rynek urządzń, które jesz­cze do nie­dawna ist­niały jako malutka nisza gdzieś na obrze­żach galak­tyki elek­tro­niki użyt­ko­wej. Były sobie, ista­niały, jedne były lep­sze, inne gor­sze ale jakoś nie potra­fiły się prze­bić do świa­do­mo­ści maso­wego odbiorcy. Ot kolejna rzecz o wąskiej spe­cja­li­za­cji potrzebna iluś­tam tysiącom […]

1 Komentarz Czytaj →

Coś boli i uwiera

Dopadło i mnie w końcu. Życie. Takie nor­malne, jakie toczą pod górę miliony ludzi miesz­ka­ją­cych w oko­licy 700–800 kilo­me­trów. Takie pła­skie, nija­kie, odmie­rzane poran­nym budzi­kiem kopią­cym dupę w kie­runku pracy i wie­czor­nym rytu­ałem uda­wa­nia, że słu­cha się żony i bawi z dzie­cia­kami kiedy myśli się tylko o tym, by pilot nie ważył aż tyle bo dłoń go trzy­ma­jąca zmę­czona jest cało­dzienną, bez­na­dziejną walką […]

16 Komentarzy  Czytaj →