<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>CoSTa&#039;s Family Page &#187; Porada</title>
	<atom:link href="http://costa.info.pl/tag/porada/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://costa.info.pl</link>
	<description>Nas dwóch, one dwie plus cała reszta gangu zwanego Rodziną.</description>
	<lastBuildDate>Mon, 06 Feb 2012 21:42:49 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Trochę grzebię przy blogasku</title>
		<link>http://costa.info.pl/2011/11/troche-grzebie-przy-blogasku/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2011/11/troche-grzebie-przy-blogasku/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 26 Nov 2011 07:58:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[Porada]]></category>
		<category><![CDATA[Szablon]]></category>
		<category><![CDATA[WordPress]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.info.pl/?p=34340</guid>
		<description><![CDATA[<script type='text/javascript' src='http://costa.info.pl/wp-includes/js/jquery/jquery.js?ver=1.7.1'></script>
Bawię się i sprawia mi to sporo przyjemności. O co chodzi konkretnie? Ano bawię się szablonem, wtyczkami i kombinuję, jak by tu wykorzystać wszystko to, co oferuje silnik twórców szablonu czyli firmy WooThemes. Jak pisałem niedawno — dokonałem przejścia na płatny szablonik i nie przestaje mnie zadziwiać, jak za stosunkowo niewielkie pieniądze można zupełnie zmienić [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/11/20111126-screen01.png" width="240" />
		</p><p>Bawię się i sprawia mi to sporo przyjemności. O co chodzi konkretnie? Ano bawię się szablonem, wtyczkami i kombinuję, jak by tu wykorzystać wszystko to, co oferuje silnik twórców szablonu czyli firmy <a title="Strona firmy" href="http://www.woothemes.com/">WooThemes</a>. <a title="Odkurzam bloga" href="http://costa.info.pl/2011/09/odkurzam-bloga/">Jak pisałem niedawno</a> — dokonałem przejścia na płatny szablonik i nie przestaje mnie zadziwiać, jak za stosunkowo niewielkie pieniądze można zupełnie zmienić nie tylko wygląd ale i charakter strony. Siła WordPressa jest jednak wielka a zaplecze, jakie rozrosło się wokół tego silnika, powala rozmaitymi oferowanymi rozwiązaniami, bajerami i czym tam jeszcze.</p>
<p>Pobiegałem nieco po opcjach szablonu <a title="Demówka szablonu" href="http://demo.woothemes.com/?name=swatch">Swatch</a>, którego aktualnie używam i tak sobie testuję propozycje firmy WooThemes oraz ułatwień oferowanych przez różne wtyczki by nieco życie Wam i sobie ułatwić a samego blogaska uatrakcyjnić. Jak na razie nieco wietrzę dział Archiwa i tak sobie sprawdzam, co warto zostawić już na stałe a co jest zbędną pierdołą.</p>
<div id="attachment_34341" class="wp-caption aligncenter" style="width: 510px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/11/20111126-screen01.png"><img class="size-medium wp-image-34341" title="Dział Archiwa" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/11/20111126-screen01-500x393.png" alt="Dział Archiwa" width="500" height="393" /></a><p class="wp-caption-text">Dział Archiwa</p></div>
<p>W Archiwach jak widać pojawiły się nowe pozycje w menu. Pierwsza — <strong>Do pobrania</strong> — to strona generowana przez wtyczkę <a title="Więcej o wtyczce" href="http://wordpress.org/extend/plugins/download-monitor/">WordPress Download Monitor</a>, która zajefajną wtyczką jest, jeśli oferuje się różne rzeczy do pobrania. A u mnie tego materiału sporo jest, oj sporo… Poza tym rezygnuję z podcastowania w sensie umieszczania treści do pobrania via iTunes czy inne programy obsługujące podcasting. Może kiedyś do tego wrócę ale jak na razie dla tych kilkunastu subskrybentów nie widzę większego sensu w utrzymywanie tego feature. Filmiki będę wyświetlał na stronie, muzę na stronie zagram a co będzie przeznaczone do pobrania — będzie pobieralne. I już. Zamiast samo się pobierać, będzie wymagało kliknięcia. Wiem, że podcasty są fajne i wygodne ale obsługa tego dotychczas używaną wtyczką była kłopotliwa a próbowana nowa jest fajowa ale jak na mój gust nieco zbyt rozbudowana. Troszkę szkoda na to czasu i energii, więc… Axed! :)</p>
<div id="attachment_34342" class="wp-caption aligncenter" style="width: 510px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/11/20111126-screen02.png"><img class="size-medium wp-image-34342" title="Do pobrania" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/11/20111126-screen02-500x393.png" alt="Do pobrania" width="500" height="393" /></a><p class="wp-caption-text">Do pobrania</p></div>
<p>Następną pozycją w menu jest <strong>Na tacy…</strong> Co to takiego? A takie bardzo przydatne, szybkie wypisanie stron i kategorii z podaniem ostatnich pięciu wpisów w każdej kategorii. Bardzo fajne rozwiązanie i mam nadzieję, że dla wpadających tu po raz pierwszy stanie się ono przydatną ściągą z tego, o czym właściwie się tu pisuje (spokojnie, lekko ostatnio zluzowałem z pisaniem ale tylko dlatego, że wolne chwile przeznaczam na silniczek i dbanie o starsze wpisy). Muszę tylko zadbać o to, by jak <em>na tacy</em> było to podawane świeżym odwiedzającym i pewnie ficzer się przyjmie.</p>
<div id="attachment_34343" class="wp-caption aligncenter" style="width: 510px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/11/20111126-screen03.png"><img class="size-medium wp-image-34343" title="Na tacy..." src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/11/20111126-screen03-500x393.png" alt="Na tacy..." width="500" height="393" /></a><p class="wp-caption-text">Na tacy…</p></div>
<p>Kolejny ficzerek oferowany przez szablon to overkill dla bazy danych i serwera, który włączyłem li tylko po to, by wkurw… <a title="Waszi na Fejsie" href="http://pl-pl.facebook.com/waszi">Wasziego</a> i czekam na monity o zawaleniu serwera zbędną robotą :). A bo trzeba czasem swój hosting sprawdzić, si? OK, do rzeczy. Ten ficzerek nazywa się <strong>Oś czasu…</strong> i — jak sama nazwa wskazuje — pokazuje wszystkie wpisy ładnie posegregowane i w ogóle. Przez te kilka lat blogowania zebrało się tego cholerstwa nieco… W każdym bądź razie — tam jest wszystko, cała nasza stronka dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku. Zapraszam do klikania, niechaj hosting siądzie! Jak testy, to testy :)</p>
<div id="attachment_34344" class="wp-caption aligncenter" style="width: 510px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/11/20111126-screen04.png"><img class="size-medium wp-image-34344" title="Oś czasu..." src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/11/20111126-screen04-500x393.png" alt="Oś czasu..." width="500" height="393" /></a><p class="wp-caption-text">Oś czasu…</p></div>
<p>Na koniec działu Archiwa wrzuciłem <strong>Tagi</strong>. Wiem, że są ludzie, którzy bardzo lubią sobie po tagach poskakać (sam tak mam i cenię sobie tagi bardzo) i w ten sposób stronę eksplorować. Jednak zawsze z pokazywaniem chmury tagów miałem problem. Wrzucanie chmury gdzieś w widgety zawsze, niezależnie od zastosowanego rozwiązania, rozpieprza estetykę z prostego względu: niszczy liternictwo na stronie i niszczy proporcje. Nie lubiłem chmur tagów aż do rozwiązania zaproponowanego przez WooThemes. No przecież oczywiście! Osobna stronka z tagami dla tych, co owe lubią i już, sprawa załatwiona.</p>
<div id="attachment_34345" class="wp-caption aligncenter" style="width: 510px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/11/20111126-screen05.png"><img class="size-medium wp-image-34345" title="Tagi" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/11/20111126-screen05-500x302.png" alt="Tagi" width="500" height="302" /></a><p class="wp-caption-text">Tagi</p></div>
<p>A póki co porządkuję ostro blogaska. Samo zebranie w jednym miejscu tych wszystkich porozrzucanych po różnych serwerach plików to bardzo czasochłonne zajęcie. Chcę nad tym jakoś zapanować, zebrać te wszystkie media na jednym serwerze, podlinkować na powrót to, co zaginęło wraz ze zdechnięciem którejśtam z usług, które miały być takie dobre i fajnie pliki podające, chcę zrobić te pliki przyjaznymi dla iOS i Androida… Sami wiecie najlepiej, że przez lata po prostu robi się syf i bagno. Dlatego może i wpisów ostatnio mało ale za to w tle dzieje się sporo pracy przy stronie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2011/11/troche-grzebie-przy-blogasku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Router ASUS RT-N13U Rev.B1</title>
		<link>http://costa.info.pl/2011/11/router-asus-rt-n13u-rev-b1/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2011/11/router-asus-rt-n13u-rev-b1/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 11 Nov 2011 08:05:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Download]]></category>
		<category><![CDATA[Hardware]]></category>
		<category><![CDATA[Link]]></category>
		<category><![CDATA[Porada]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.info.pl/?p=34192</guid>
		<description><![CDATA[Jakiś czas temu marudziłem na Facebooku czy innym Tweeterze, że chodzi za mną kupno nowego routera. Mój Linksys WRT54GL, którego mam już od 2009 roku, powoli zaczynał działać różnie. Mimo kombinowania z softem i różnymi takimi, zdarzały mu się słabsze dni i mimo ogólnej stabilności jakoś ostatnio nie wzbudzał mojej radości. Poza tym brzydkie to jak kupa choć trzeba dodać, że całkiem sprawnie działająca kupa. To zaprawdę bardzo fajna konstrukcja ale niestety leciwa i to się powolutku w czasach wszechobecnej „enki” zaczyna czuć. Zachciało mi się mieć coś nowszego, coś oferującego nieco więcej, niż tylko dzielenie łącza.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/11/20111111-asus_router-left.jpeg" width="240" />
		</p><p>Jakiś czas temu marudziłem na Facebooku czy innym Tweeterze, że chodzi za mną kupno nowego routera. Mój Linksys WRT54GL, <a title="LinkSys WRT54GL w domu mym" href="http://costa.info.pl/2009/04/linksys-wrt54gl-w-domu-mym/">którego mam już od 2009 roku</a>, powoli zaczynał działać różnie. Mimo kombinowania z softem i różnymi takimi, zdarzały mu się słabsze dni i mimo ogólnej stabilności jakoś ostatnio nie wzbudzał mojej radości. Poza tym brzydkie to jak kupa choć trzeba dodać, że całkiem sprawnie działająca kupa. To zaprawdę bardzo fajna konstrukcja ale niestety leciwa i to się powolutku w czasach wszechobecnej „enki” zaczyna czuć. Zachciało mi się mieć coś nowszego, coś oferującego nieco więcej, niż tylko dzielenie łącza.</p>
<p>Znalezienie jakiegoś fajnego routerka, który przy okazji nie opróżni kieszeni okazało się być zadaniem łatwym. Każdy nowszy sprzęcik obiecywał więcej, niż dawał mnie mój Linksys i w sumie mogłem brać co popadnie. Jednak jako że jestem głupi i nieobyty, wziąłem i zapragnąłem kupić coś innego, co w działaniu poniekąd zobaczyłem u kolegi. Znaczy rzuciłem okiem na ekran jego laptopa podczas gdy konfigurował on urządzenie i bardzo spodobało mi się oprogramowanie Asusa. Konkretnie jego wygląd bo wiele więcej nie widziałem. Ot i macie drodzy marketoidzi kolejny powód, dla którego bierze się urządzenia tak techniczne, jak routery – mają wyglądać nie tylko zewnętrznie ale także od strony międzymordzia :)</p>
<p>Skoczyłem dnia pewnego do Saturna i drogą kupna nabyłem model nieco wyższy od tego, którego pokazywał mi znajomy. Padło na modelik <strong>ASUS RT-N13U Rev.B1</strong>.</p>
<p>Powiem tak: w życiu jeszcze się tak nie wkurwiałem na jakieś urządzenie, jak właśnie na ten router. Leciały grube bluzgi, solenne przyrzeczenia, że nigdy więcej żadnego drogiego dziadostwa od Asusa nie kupię i w ogóle. Powodem wkurzenia było dziwaczne działanie urządzenia przy próbie ustawienia jakichkolwiek opcji innych, niż nazwa sieci, jej hasło i hasło dostępu do panelu administracyjnego. Urządzenie po zapodaniu mu np. zakresu adresów IP przyznawanych przez jego serwer DHCP działało co prawda nadal ale prędkość netu spadała dramatycznie. Mam aktualnie łącze 25Mbit do siebie i 1,5Mbit od siebie. Po zapisaniu jakichkolwiek ustawień (poza wymienioną nazwą sieci i hasłami) szybkość zjeżdżała mi do w porywach 0,7Mbit/0,1Mbit. Tragedia po prostu.</p>
<p>Sytuację uratowało postawienie alternatywnego firmware, czyli znanego i lubianego <a title="Strona alternatywnego firmware" href="http://www.dd-wrt.com/site/index">dd-wrt</a>. Problemów nie uniknąłem i tutaj. Co prawda firmware ładnie się wgrało ale działać nie chciało. Po jakimś czasie dotarło do mnie, że cholerna <a title="Strona mojego coraz głupszego ISP" href="http://www.inea.pl">INEA</a> od niedawna ostro ukraca praktyki dzielenia łącza bez bulenia za dodatkowe terminale. Tak, nie przesłyszeliście się – mamy XXI wiek, epokę łączących się z netem lodówek a poznański monopolista każe sobie płacić (i to niemało!) za każde urządzenie korzystające z Internetu. Ano, trzeba było sklonować adres MAC i poszło już wszystko jak trzeba.</p>
<p>dd-wrt działało sobie całkiem fajnie ale to jest soft dla sweterków i ludzi lubiących bardziej grzebanie w ustawieniach panienki, niż samą panienkę. Ja należę do ludzi chcących korzystać z netu a nie ciągle coś konfigurować i z miejsca zatęskniłem do fajnego międzymordzia od Asusa. Poza tym dd-wrt nie obsługuje na razie out of the box portu USB a to potężny minus. W końcu chciałem sobie tam wpiąć pendrajwa i udostępniać w necie różne fajne rzeczy bez potrzeby miecia włączonego wciąż komputera.</p>
<p>Tym sposobem dd-wrt nie zagościło dłużej na mojej zabawce. Po jakichś dwóch dniach dostało kopa za niemiecie przysiadalnego wyglądu i oberżnięcie funkcji, które firmware asusowy oferował. Inna kwestia, że jeśli ktoś jest sweterkiem, to może mieć z tym firmware zabawy co niemiara, włącznie z postawieniem klienta torrenta i co tam tylko do głowy przyjść może. Całkiem możliwe, że się kiedyś na to ryzykowne danie skuszę bo możliwości jest od cholery. Gdyny komuś chciało się bawić, podrzucam <a title="Dokumentacja dla alternatywnego firmware" href="http://www.dd-wrt.com/wiki/index.php/Asus_RT-N13U">linkę do dokumentacji</a> i miłej zabawy życzę. Fora twierdzą, że funkcjonuje to wszystko nadzwyczaj sprawnie więc do dzieła panowie i piszcie jak wam wyszło.</p>
<p>Proces przywracania oryginalnego firmware pozwolę sobie pominąć choć wspomnę tylko, że o suport techniczny się operacja oparła (korespondujemy sobie do dziś tak swoją drogą). Udało się i do oryginalnego firmware w końcu wróciłem. Z problemami, o których wspomniałem na początku. I tu ogromne kudosy dla suportu Asusa, który naprowadził mnie na prawidłową ścieżkę. Otóż okazuje się, że soft asusowy należy ustawiać TYLKO I WYŁĄCZNIE za pomocą Internet Explorera. Przez to głupie ograniczenie straciłem dni całe zabawy z nowym routerkiem, flashowałem biosy, trułem tyłek suportowi, robiłem z siebie idiotę i co tam jeszcze. Ot, trudny jest żywot człowieka niekorzystającego z IE a dla potencjalnych nabywców poniżej wołami napiszę:</p>
<div class="woo-sc-box note   ">Ustawiaj ten router TYLKO za pomocą Internet Explorera!</div>
<p>Oszczędzisz sobie mnóstwa kłopotów…</p>
<h2>Jak to działa</h2>
<p>W skrócie: nieźle. Oprogramowanie jest sympatyczne i dosyć oczywiste dla kogoś, kto chociażby lekko liznął routerowe tematy. Można ustawić wszystko, co potrzebne może być w domku, włącznie z przydzielaniem konkretnego adresu IP w sieci LAN konkretnemu numerowi MAC, na czym zależało mi bardzo, bo na komputerze sporo rzeczy testuję i chcę mieć porty przekierowane jak trzeba, bez potrzeby każdorazowego ich przestawiania po wyłączeniu mojego mini. Ogólnie — jest wszystko, co potrzebne a QoS zrobiono obrazkowo i idiotoodpornie. I działa jak trzeba. Poniżej może kilka screenshotów dla zobrazowania o co tu loto.</p>

<a href='http://costa.info.pl/2011/11/router-asus-rt-n13u-rev-b1/20111111-asus-screen01/' title='Połączenie internetowe'><img width="150" height="150" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/11/20111111-asus-screen01-150x150.png" class="attachment-thumbnail" alt="Połączenie internetowe" title="Połączenie internetowe" /></a>
<a href='http://costa.info.pl/2011/11/router-asus-rt-n13u-rev-b1/20111111-asus-screen02/' title='Informacja o sieci'><img width="150" height="150" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/11/20111111-asus-screen02-150x150.png" class="attachment-thumbnail" alt="Informacja o sieci" title="Informacja o sieci" /></a>
<a href='http://costa.info.pl/2011/11/router-asus-rt-n13u-rev-b1/20111111-asus-screen03/' title='Klienci sieciowi'><img width="150" height="150" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/11/20111111-asus-screen03-150x150.png" class="attachment-thumbnail" alt="Klienci sieciowi" title="Klienci sieciowi" /></a>
<a href='http://costa.info.pl/2011/11/router-asus-rt-n13u-rev-b1/20111111-asus-screen04/' title='Dysk USB'><img width="150" height="150" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/11/20111111-asus-screen04-150x150.png" class="attachment-thumbnail" alt="Dysk USB" title="Dysk USB" /></a>
<a href='http://costa.info.pl/2011/11/router-asus-rt-n13u-rev-b1/20111111-asus-screen05/' title='Tryb działania'><img width="150" height="150" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/11/20111111-asus-screen05-150x150.png" class="attachment-thumbnail" alt="Tryb działania" title="Tryb działania" /></a>
<a href='http://costa.info.pl/2011/11/router-asus-rt-n13u-rev-b1/20111111-asus-screen06/' title='QoS'><img width="150" height="150" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/11/20111111-asus-screen06-150x150.png" class="attachment-thumbnail" alt="QoS" title="QoS" /></a>
<a href='http://costa.info.pl/2011/11/router-asus-rt-n13u-rev-b1/20111111-asus-screen07/' title='Ustawienia zaawansowane'><img width="150" height="150" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/11/20111111-asus-screen07-150x150.png" class="attachment-thumbnail" alt="Ustawienia zaawansowane" title="Ustawienia zaawansowane" /></a>

<p> </p>
<p>Jak widać oprogramowanie wygląda przysiadalnie a poustawiać można sobie całkiem sporo.</p>
<p>Bardzo fajną rzeczą jest obsługa zewnętrznych dysków, które można podpiąć sobie do portu USB (podpięcie drukarni udostępnia ją jako drukarkę sieciową ale nie wiem jak i czy w ogóle to działa bo nie mam drukarki). Ja wpiąłem tam pendrajwa, na którego wrzucam różne mniej lub bardziej przydatne rzeczy (na ten przykład filmy do wciągnięcia iPadem :)) a plus ma to taki, że wpięte urządzenie można udostępnić w sieci lokalnej via samba i/lub ftp. Dodatkowo można sobie tak rzecz skonfigurować, by była dostępna z internetu i wtedy ma się swój serwerek ftp udostępniony w necie i ciągle dostępny. Bardzo to wygodne rozwiązanie choć oczywiście nie jest to super-duper serwer mediów i czego tam jeszcze. Jeśli jednak macie potrzebę udostępniania sobie swoich zasobów czy to w sieci wewnętrznej, czy to na zewnątrz — ten router może być całkiem przydatny.</p>
<p>Tych kilkanaście dni codziennego używania przełożyło się na kilka wniosków, które sobie może wypunktuję:</p>
<div class="shortcode-unorderedlist bullet"></p>
<ul>
<li>Obsługa tylko via Internet Explorer to kpina z ludzi, którzy niekoniecznie chcą (lub mają możliwość bo np. w ogóle nie używają Windows) mieć do czynienia z tą przeglądarką. Są dostępne lepsze a Asus sobie w kule tnie brakiem ich obsługi. Ja rozumiem przywiązanie do Microsoftu ale bez przesady…</li>
<li>Oprogramowanie jest przyjazne, ustawienia proste do pojęcia, dobrze pogrupowane i generalnie soft jest (prócz tego nieszczęsnego IE) jednym z mocniejszych punktów tego routera. Serio, tu się ciężko zgubić a pod ręką ma się ciągle pomoc. Duży plus za sensowne podejście do użytkownika! Wcześniejsze wersje oprogramowania ponoć były mocno wadliwe ale wersja 2.0.2.0 ponoć pousuwała sporo problemów i potwierdzam — jest stabilnie, szybko i miło. Lektura forów internetowych jest czasem bardzo pouczająca :)</li>
<li>Sporym ficzerem jest obsługa dysków USB (router czyta FAT, NTFS i ponoć EXT3), która po prostu działa całkiem sprawnie. Asus dodatkowo udostępnia bezpłatną usługę DDNS, którą banalnie się uruchamia i można ze swojego dysku korzystać będąc gdzie bądź w świecie. Usług DDNS oprogramowanie obsługuje kilka więc nie jest się ograniczonym do asusowej.</li>
<li>Routerek jest ładny. Dla niektórych to istotne.</li>
<li>Routerek jest mocny. Sygnał z niego dociera do sąsiadki (nie pytajcie, co u niej robiłem :)) przez kilka ścian, w tym dwie nośne. W mieszkaniu mam sygnał w okolicach maksa w każdym pomieszczeniu.</li>
<li>Routerek nie jest tani ale ma tańszą o numerek wersję (sporo tańszą), którą testował mój znajomy i z której jest zadowolony.</li>
</ul>
<p></div>

<p>I to mniej więcej wszystko. Po początkowym stresie i fakach teraz jestem zadowolonym użytkownikiem, którego zadowolenie niestety nie jest pełne z powodu przeglądarkowej abberacji Asusa. Poza tym to naprawdę świetny sprzęt a jeśli jesteś sweterkiem, będziesz miał czym się bawić instalując alternatywne firmware.</p>
<div class="woo-sc-box info   "><strong>Niezbędne linki:</strong><br />
<a title="Oficjalna strona z informacjami o routerze" href="http://pl.asus.com/Networks/Wireless_Routers/RTN13U/">Oficjalna strona z informacjami o routerze</a><br />
<a title="Wspomniane wcześniej alternatywne firmware dd-wrt" href="http://www.dd-wrt.com/wiki/index.php/Asus_RT-N13U">Wspomniane wcześniej alternatywne firmware dd-wrt</a></div>
<div class="woo-sc-box download   "><img alt="zip" title="zip" class="download-icon" src="http://costa.info.pl/wp-content/plugins/download-monitor/img/filetype_icons/document-zipper.png" /> <a href="http://costa.info.pl/download/ASUS+RT-N13U+Rev.B1+FM+v2.0.2.0" title="ASUS RT-N13U Rev.B1 FM v2.0.2.0">ASUS RT-N13U Rev.B1 FM v2.0.2.0</a> (zip, 5.91 MB)<br />Oryginalne firmware routera ASUS RT-N13U Rev.B1 w wersji 2.0.2.0, z językiem polskim. Sporo się tego naszukałem w sieci i mam nadzieję, że mi Asus sprawy nie wytoczy za udostępnianie tego kawałka kodu. Na polskiej stronie oficjalnej możecie sobie szukać tego firmware do woli :)</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2011/11/router-asus-rt-n13u-rev-b1/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Obsługa plików w iPadzie</title>
		<link>http://costa.info.pl/2011/05/obsluga-plikow-w-ipadzie/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2011/05/obsluga-plikow-w-ipadzie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 May 2011 10:04:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[iPad]]></category>
		<category><![CDATA[iPod/iPhone]]></category>
		<category><![CDATA[Link]]></category>
		<category><![CDATA[Porada]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=27585</guid>
		<description><![CDATA[Tak, ostatnio klepię praktycznie tylko o iPadzie ale kumpel mnie tu czasem o pewne rzeczy pyta i są to sprawy dosyć podstawowe, które jednak jak widzę mogą sprawiać problemy i które jakoś szerzej warto przybliżyć, bo być może i innym się przydadzą. Jeśli więc jesteś tym „innym” i trafiłeś tu poszukując odpowiedzi na nurtujące cię [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tak, ostatnio klepię praktycznie tylko o iPadzie ale kumpel mnie tu czasem o pewne rzeczy pyta i są to sprawy dosyć podstawowe, które jednak jak widzę mogą sprawiać problemy i które jakoś szerzej warto przybliżyć, bo być może i innym się przydadzą. Jeśli więc jesteś tym „innym” i trafiłeś tu poszukując odpowiedzi na nurtujące cię pytania — witam i w kwestiach nadal niejasnych o pytania w komentarzach proszę.</p>
<p>Dobrze, dziś prosta sprawa jaką jest pobieranie plików na iPadzie: pobieranie z internetu ale nie tylko — także wymiana plików z komputerem czy innymi urządzeniami w sieci lokalnej czy też globalnej czyli nieco szerzej — obsługa plików. Gdzieś tam jeszcze funkcjonuje stereotyp, że plików pobierać się nie może (ba, strona <a href="http://bandcamp.com/" title="Strona Bandcamp.com">Bandcamp.com</a> też tak twierdzi, co nie przeszkadza mi w pobieraniu albumów z tej strony właśnie za pomocą iPada), że generalnie praca z plikami jest średnio możliwa, że zamknięte to wszystko na cztery spusty i basta. I rzeczywiście tak jest i stereotyp jest poniekąd prawdziwy ale… No właśnie, there is an app for that :).</p>
<p>Zacznijmy od tego, że Apple faktycznie w trąbie ma/nie chce/nie umie udostępnić użytkownikowi kawałka wolnego miejsca w pamięci iPada, gdzie użytkownik mógłby trzymać dowolne pliki i gdzie mógłby z nimi pracować za pomocą różnych programów. Polityka ma na celu ponoć bezpieczeństwo użytkownika ale gdzieś mam takie bezpieczeństwo, kiedy muszę kombinować na różne alternatywne sposoby, z wykorzystaniem usług sieciowych wszelkiej maści włącznie, by się do swojego pliku jakoś dobrać. Niestety na razie nie ma innego wyjścia i jakoś radzić sobie trzeba.</p>
<p>iPada można „złamać” i mieć dostęp do systemu plików urządzenia. Jak ktoś lubi i czuje się na siłach — proszę bardzo ale w takim razie ten tekst nie jest dla niego i może sobie darować resztę. Jeśli nie chcesz „łamać” (chodzi o tzw. <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/IOS_jailbreaking" title="A co to takiego?">jailbreak</a>) urządzenia, możesz zafundować sobie programik, który mocno ułatwi ci życie i pozwoli na dostęp do plików rozsianych po różnych usługach sieciowych. Szczerze mówiąc bez niego (lub jego ekwiwalentu — w App Store wybór menedżerów plików jest ogromny) używanie iPada byłoby męczarnią a tak staje się całkiem przyjemnym i bezbolesnym przeżyciem.</p>
<p>Ten program to wspomniany przeze mnie w jednym z wcześniejszych wpisów <strong>iFiles</strong> (<a href="http://appshopper.com/productivity/ifiles" title="Informacjee o programie">informacje o programie</a>, <a href="http://www.ifilesapp.com/" title="Strona programu">strona programu</a>) i jest to przykład kolejnej must-have aplikacji, bez której jak bez ręki. Program ma mnóstwo funkcji i może służyć jako dysk przenośny, download menager (tak, całkiem sprawnie pobiera pliki z internetu), klient Dropboxa, klient usługi Box, klient FTP, FTPS, klient WebDAV i co tam jeszcze wymyślono w temacie sieciowej wymiany plikami. OK, nie jest klientem sieci Bittorrent nad czym boleję — wolę na noc zostawić odpalonego iPada niż cały komputer, energii leci zdecydowanie mniej. Ale jeśli chcesz się jakoś wymieniać plikami z komputerem czy znajomymi — masz wymarzone narzędzie do tego.</p>
<p>Cały „problem” sprowadza się do tego, że początkowo nie wiadomo, jak można sobie wpiąć iPada w swój workflow ze względu na jego ograniczenia w temacie wymiany plików z otoczeniem. iFiles nieco nadrabia te braki ale niestety tylko nieco. Ograniczenia systemowe są po prostu głupie i z tym najlepszy nawet najlepszy deweloper sobie nie poradzi.</p>
<p>Jak więc w najprostszy sposób zorganizować sobie obsługę plików w iPadzie? Po pierwsze: zapoznaj się z modnym ostatnio pojęciem „chmury” czyli serwisów oferujących różne usługi online, w tym np. sieciowego trzymania plików. Jedną z najlepszych jest <a href="https://www.dropbox.com/" title="Strona usługi">Dropbox</a> i jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, załóż tam konto koniecznie! Użyj proszę tego linka, w zamian i ja, i ty dostaniemy 250 megabajtów więcej darmowego miejsca do wykorzystania — <a href="http://db.tt/EkJkFgg" title="Proszę, użyj tego linka">http://db.tt/EkJkFgg</a>. Po założeniu konta zobaczysz, o ile łatwiej korzysta się z iPada i bez potrzeby wydawania pieniędzy na jabłkowy <a href="http://www.apple.com/pl/mobileme/features/idisk.html" title="A co to takiego?">iDisk</a>.</p>
<p>Masz już konto w usłudze Dropbox, masz na swoim iPadzie program iFiles i pewnie się zastanawiasz, po jaką cholerę kupowałeś to iFiles, skoro Dropbox ma swoją, całkiem sprawnie działającą aplikację na iPada, w dodatku darmową (<a href="http://appshopper.com/productivity/dropbox" title="Informacje o programie">informacje o programie</a>, <a href="https://www.dropbox.com/ipad" title="Strona programu">strona programu</a>). Otóż iFiles oferują sporo, sporo więcej, niż aplikacja Dropbox. Zaczniesz to doceniać, kiedy okaże się, że musisz wysłać plik protokołem FTP, SFTP czy też wbić się na firmowy serwer WebDAV. Docenisz także możliwość kompresowania i dekompresowania plików ZIP oraz swobodnego manipulowania plikami i katalogami. Po prostu ten program został do tego stworzony natomiast aplikacja Dropbox to tylko klient tej usługi.</p>
<p>Jak wpleść iFiles w swoją pracę? Najprościej — korzystając z możliwości, jakie oferuje Dropbox. Obrabiasz plik Worda na komputerze? Zapisz ten plik w katalogu Dropboxa a stanie się dostępny dla iFiles. Z poziomu iFiles możesz sobie otworzyć listę plików na serwerze Dropboxa i otworzyć interesujący cię plik w konkretnej aplikacji na iPadzie. Tym sposobem bez potrzeby podpinania urządzenia do komputera przesłałeś plik z komputera do iPada. Super. Czy jednak działa to w drugą stronę?</p>
<p>Otóż to zależy już od dewelopera danej aplikacji. Większość sensownych programów potrafi korzystać z Dropboxa czy innych usług sieciowych, by można było mieć dostęp do swojej pracy w każdym momencie. Z pakietów biurowych robią to chyba wszystkie, prócz iWorka od jabłka, które uparło się na swój iDisk lub inną usługę korzystającą z <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Webdav" title="A co to jest?">WebDAV</a>. Na szczęście są sposoby na połączenie Dropboxa z serwerem WebDAV tak, by zasoby Dropboxa były widoczne dla programów z pakietu iWork. Opisałem to swego czasu we wpisie <a href="http://costa.info.pl/2011/02/14/dropdav-ipad-alleluja/" title="O usłudze DropDAV">DropDAV + iPad = alleluja!</a></p>
<p>OK, jak z tego widać, warto przed kupnem aplikacji zorientować się, w jaki sposób organizuje ona wymianę plików do/z urządzenia. Bo to w świecie jabłka kwestia aplikacji a nie samego urządzenia (wspomniane wcześniej idiotyczne podejście Apple się kłania). O ile łatwo jest stosunkowo pliki do urządzenia wgrać na różne sposoby i korzystając z jakiegoś menedżera plików dystrybuować je do innych aplikacji, o tyle te aplikacje już z zapisem i udostępnieniem plików użytkownikowi muszą sobie radzić same. I to jest właśnie klucz do sensownego zorganizowania sobie pracy z iPadem — wybieranie aplikacji, które to umożliwiają. Na dzień dzisiejszy innej możliwości nie ma niestety.</p>
<p>Jak więc ja to sobie organizuję? Otóż trzymam wszystkie pliki, na których mi zależy w dropboxowej chmurze. To gwarantuje mi dostęp do nich za pomocą natywnej aplikacji Dropbox ale też daje możliwość ich pobrania do aplikacji iFiles oraz bezpośredniej z plikami pracy za pomocą aplikacji, które Dropboxa obsługują. Większość aplikacji, z których korzystam, daje możliwość w taki lub inny sposób wczytania/zapisania plików albo wprost do Dropboxa, albo za pomocą drobnych patentów w stylu opisanego DropDAV i to w sumie wystarczy, by całkiem sprawnie sobie wymianę plików z urządzeniem zorganizować i to bez potrzeby użycia kabla. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z łatwością obsługi i przyjaznością, którymi to hasłami Apple strzela na lewo i na prawo i bardzo ale to bardzo mam nadzieję, że następne wersje systemu rozwiążą ten problem. Chciałbym po prostu móc podłączyć kablem urządzenie do komputera, wrzucić na nie pliki bez pośrednictwa iTunes i bez jakichś dziwnych obostrzeń. Chciałbym móc pracować z nimi bezpośrednio i móc zgrać je na dowolne inne urządzenie. Może kiedyś…</p>
<p>A teraz spis programów z których korzystam do wymiany plików z iPadem:<br />
<strong>iFiles</strong> <a href="http://appshopper.com/productivity/ifiles" title="Informacja o programie">informacja o programie</a>, <a href="http://www.ifilesapp.com/" title="Strona programu">strona programu</a><br />
<strong>Dropbox</strong> <a href="http://appshopper.com/productivity/dropbox" title="Informacja o programie">informacja o programie</a>, <a href="https://www.dropbox.com/ipad" title="Strona programu">strona programu</a><br />
<strong>Perfect Downloader</strong> (czasem lepiej się sprawdza od iFiles przy pobieraniu plików z internetu) <a href="http://appshopper.com/utilities/perfect-downloader" title="Informacje o programie">informacja o programie</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2011/05/obsluga-plikow-w-ipadzie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Obróbka fotografii w iPadzie — mój workflow</title>
		<link>http://costa.info.pl/2011/05/obrobka-fotografii-w-ipadzie-moj-workflow/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2011/05/obrobka-fotografii-w-ipadzie-moj-workflow/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 May 2011 10:39:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[iPad]]></category>
		<category><![CDATA[iPod/iPhone]]></category>
		<category><![CDATA[Link]]></category>
		<category><![CDATA[Porada]]></category>
		<category><![CDATA[Software]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=27376</guid>
		<description><![CDATA[Powiadają w sieci, że iPad to zabawka. Jasne, że tak. To zabawka ale to TAKŻE zabawka a nie TYLKO zabawka. Można na tym sprzęcie całkiem sporo rzeczy kreatywnych czynić a jedną z takich aktywności jest obróbka fotografii. Programów do tego celu stworzono sporo ale tych zorientowanych bardziej na profesjonalne zastosowania jest stosunkowo niewiele i z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="https://img.skitch.com/20110522-medk9rctpcqpjp4dsyjjwu2x77.preview.jpg" width="240" />
		</p><p>Powiadają w sieci, że iPad to zabawka. Jasne, że tak. To zabawka ale to TAKŻE zabawka a nie TYLKO zabawka. Można na tym sprzęcie całkiem sporo rzeczy kreatywnych czynić a jedną z takich aktywności jest obróbka fotografii.</p>
<p>Programów do tego celu stworzono sporo ale tych zorientowanych bardziej na profesjonalne zastosowania jest stosunkowo niewiele i z tym profesjonalizmem też nie ma co przesadzać. Spośród testowanego przeze mnie do tej pory softu do gustu szczególnie przypadł mi jeden program, który zwie się <strong>Photogene</strong> i ma większość funkcji potrzebnych do solidnej edycji fotografii i to nie tylko do korekcji jej kolorystyki ale także w zakresie drobnego retuszu. To mniej więcej coś w stylu Adobe Lightroom tyle że oczywiście nie aż tak mocarne. Niemniej jeśli zależy ci na edycji fotek bezpośrednio na iPadzie (i to — podkreślam — całkiem zaawansowanej edycji) by później przesłać je dalej czy to do serwisu społecznościowego, czy też do własnej biblioteki — Photogene powinno w zupełności wystarczyć a przy okazji nie opróżni portfela ten program. To jedna z moich must-have aplikacji dla iPada bo po prostu jest dobra, szybka, stabilna i oferuje bardzo wiele za niewielką cenę przy okazji będąc dobrą pokazówką jak programy na iPada powinny wyglądać. Po więcej szczegółów dotyczących programu odsyłam na jego stronę: <a title="Strona programu" href="http://www.mobile-pond.com/MobilePond/">http://www.mobile-pond.com/MobilePond/</a> a chcących podejrzeć jego opis w App Store odsyłam na stronę <a title="Program w serwisie AppStore" href="http://appshopper.com/photography/photogene-for-ipad">http://appshopper.com/photography/photogene-for-ipad</a></p>
<p>Niestety na drodze do zrobienia z marszu czegokolwiek fajnego staje oczywiście firma Apple, która uparła się, by użytkownikom iurządzeń nie dać ani kawałka miejsca dostępnego dla wszystkich programów, gdzie można by na ten przykład wgrać fotografie, które będzie chciało się obrabiać. W efekcie trzeba czynić jakieś karkołomne figury i męczyć się z tak podstawową czynnością, jak wgranie plików do iurządzenia. Oczywiście są na to sposoby a łańcuszek tych czynności to mój tytułowy workflow, na który składa się wgranie plików, ich edycja w programie Photogene i eksport obrobionych plików w różne miejsca.</p>
<p>Kolejne niestety — Photogene w aktualnej wersji nie obsługuje wgrywania plików bezpośrednio do aplikacji za pomocą programu iTunes i jeśli ktoś byłby tak miły i twórcom programu requesta o ten ficzer podesłał, byłbym wdzięczny bardzo. Takiego requesta wysłałem już kilka razy i mam nadzieję, że w najbliższej aktualizacji ta możliwość się pojawi. A więc odpada nam metoda najłatwiejsza i najszybsza. Co pozostaje?</p>
<p>Można fotografie przerzucić na iPada po prostu synchronizując urządzenie. No ale tu pojawia się pewien problem: podczas synchronizacji wszystkie zdjęcia są optymalizowane dla iPada i na ten przykład solidna, duża, kilkumegapikselowa fotka jest niemiłosiernie orzynana z jakości i trafia w zoptymalizowanej formie na urządzenie. Jeśli ktoś ma hopla na punkcie jakości lub chce obrobić i podesłać babce fotografie zdatne do wydrukowania w fotolabie — będzie miał problem z jakością tych wydruków.</p>
<p>I tu z pomocą przychodzi nieoceniony menedżer iPadowych plików: <strong>iFiles</strong> (<a title="Informacje o programie" href="http://appshopper.com/productivity/ifiles">informacje o programie</a>, <a title="Strona programu" href="http://www.ifilesapp.com/">strona programu</a>), dzięki któremu w nieco żmudny sposób fotografie do urządzenia w ich natywnej jakości jednak prześlemy. Uruchom program iFiles i wybierz opcję Wi-Fi Sharing. Na komputerze uruchom przeglądarkę, wpisz adres widoczny na ekranie iPada i prześlij pliki do urządzenia. Możesz zaznaczać wiele plików jednocześnie więc operacja pójdzie szybko.</p>
<p>Po przesłaniu plików do aplikacji iFiles, jedyne co pozostaje to wszystkie pliki zapisać opcją „To Camera Roll” czyli wszystkie pliki trafią do aplikacji Zdjęcia. I o to chodziło bo od tego momentu Photogene ma do nich dostęp w dodatku w ich natywnej postaci.</p>
<div class="thumbnail"><a title="iPad foto workflow - screen 01" href="https://img.skitch.com/20110522-medk9rctpcqpjp4dsyjjwu2x77.png"><img src="https://img.skitch.com/20110522-medk9rctpcqpjp4dsyjjwu2x77.preview.jpg" alt="iPad foto workflow - screen 01" /></a><br /><em>iPad foto workflow — screen 01</em></div>
<p>Teraz można już obrabiać je do woli i można to robić ze spokojem — Photogene nie działa bezpośrednio na plikach źródłowych a bardziej w sposób, w jaki działa Adobe Lightroom czy Apple Aperture: oferuje na bieżąco aktualizowany podgląd wprowadzanych zmian a stosuje je dopiero przy eksporcie fotografii i nie istnieje możliwość nadpisania oryginału.</p>
<div class="thumbnail"><a title="iPad foto workflow - screen 02" href="https://img.skitch.com/20110522-p67fapewmeqm6gcf2sg7etruj4.png"><img src="https://img.skitch.com/20110522-p67fapewmeqm6gcf2sg7etruj4.preview.jpg" alt="iPad foto workflow - screen 02" /></a><br /><em>iPad foto workflow — screen 02</em></div>
<p>Eksportować można obrobione pliki do kilku miejsc: jako załączniki pocztowe, bezpośrednio do Twittera lub Facebooka, do serwisu Flickr, na serwer FTP lub do Dropboxa. Można też oczywiście zapisać obrobione pliki do Rolki (aplikacja Zdjęcia), gdzie będą dostępne dla innych aplikacji.</p>
<p>OK, mam obrobione zdjęcia w dobrej jakości i co dalej? Zazwyczaj synchronizuję je z iPhoto bym miał zawsze obrobioną kopię pod ręką. Jak pewnie czytelnicy blogaska zauważyli, niektóre zdjęcia wrzucam do <a title="Conieco o usłudze" href="http://picasa.google.com/features.html">Picasa Web Albums</a> coby udostępnić je na blogu w jakiś strawny sposób. Do tego wysyłam ostatnimi czasy albumy z obrobionymi zdjęciami  wprost na Facebooka, ot by znajomkowie moi mogli się nieco ubawić. Jak to ugryźć?</p>
<p>Z Photogene eksportuję obrobione fotografie do Rolki (aplikacja Zdjęcia), skąd będę mógł je uploadować gdzie tylko mi się chce. Przesyłanie do Picasy realizuję za pomocą doskonałej aplikacji <strong>Web Albums for iPad</strong> (<a title="Informacje o programie" href="http://appshopper.com/photography/web-albums-hd-a-picasa-web-albums-photo-viewer">informacje o programie</a>, <a title="Strona programu" href="http://www.webalbumsapp.com/">strona programu</a>), w której tworzę album, nadaję fotkom podpisy jeśli chcę i która ładnie o upload wszystkich fotografii zadba. Do Facebooka z resztą też i jest to lepiej zrealizowane, niż w Photogene, które taką możliwość ma ale niewystarczająco dobrze przemyślaną.</p>
<div class="thumbnail"><a title="iPad foto workflow - screen 03" href="https://img.skitch.com/20110522-fg5ssmrkikyuk1u5ajxa638fqt.png"><img src="https://img.skitch.com/20110522-fg5ssmrkikyuk1u5ajxa638fqt.preview.jpg" alt="iPad foto workflow - screen 03" /></a><br /><em>iPad foto workflow — screen 03</em></div>
<p>Jak więc widać głupota Apple kosztuje mnie nieco wysiłku i zaangażowanie programu iFiles do przesyłania plików do urządzenia. Widać też, że iPad zbyt wygodnym narzędziem nie jest acz poszczególne programy działają bardzo dobrze i robią to, co do nich należy porządnie. Niemniej całość składa się na nieco zagmatwany obraz a ja już bardzo jestem zirytowany jabłkowymi obostrzeniami. Podsumowując jednak mój workflow, tak by to mniej więcej wyglądało:</p>
<ol>
<li>Wrzucenie z komputera plików do aplikacji iFiles. iFiles obsługuje Dropboxa więc jeśli chcesz ominąć etap komputera, skorzystaj z Dropboxa. Przykład: robisz zdjęcia swoim HTC, wrzucasz je do Dropboxa a obrabiać już je możesz wygodnie na swoim iPadzie.</li>
<li>Zgranie plików z iFiles do Rolki (aplikacja Zdjęcia).</li>
<li>Obróbka fotografii w aplikacji Photogene i eksport obrobionych fotek do Rolki.</li>
<li>Zgranie obrobionych fotek do komputera przy najbliższej synchronizacji oraz wrzucenie ich do Picasy za pomocą aplikacji Web Albums for iPad.</li>
</ol>
<p>To tyle. Mam nadzieję, że komuś, kto szuka sposobu na w miarę bezbolesną obróbkę fotografii na iPadzie i późniejszą ich publikację w różnych miejscach ten poradnik się przyda.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2011/05/obrobka-fotografii-w-ipadzie-moj-workflow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kupiłem iPada. I co dalej?</title>
		<link>http://costa.info.pl/2011/05/kupilem-ipada-i-co-dalej/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2011/05/kupilem-ipada-i-co-dalej/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 May 2011 21:27:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[iPad]]></category>
		<category><![CDATA[Porada]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=27010</guid>
		<description><![CDATA[Wpis powstał niejako na zamówienie kumpla, który właśnie nabył sobie nową zabawkę a że z produktami jabłka nie miał do tej pory do czynienia, nie za bardzo wie jak się za to wszystko zabrać. W naszym kochanym i drogim (oj jak bardzo drogim) kraju iPady znajdują całkiem sporo nabywców więc takie mało how-to może się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://img.skitch.com/20110511-m3e9egwn1mj5p3qfhkf6iug4p7.preview.jpg" width="240" />
		</p><p>Wpis powstał niejako na zamówienie kumpla, który właśnie nabył sobie nową zabawkę a że z produktami jabłka nie miał do tej pory do czynienia, nie za bardzo wie jak się za to wszystko zabrać. W naszym kochanym i drogim (oj jak bardzo drogim) kraju iPady znajdują całkiem sporo nabywców więc takie mało how-to może się przydać jeszcze komuś. Jeśli się przyda — super i o piwo proszę :)</p>
<p>Zacznijmy od tego, że bez programu iTunes z iPada nie skorzystasz. Tak, w XXI wieku firma Apple sprzedaje sprzęt, który ma ambicję posiąść większość naszego wolnego czasu i odczepić nas od komputera ale bez owego komputera swojej nowej zabawki nawet nie uruchomisz. Trzeba toto zarejestrować a najlepiej jeszcze założyć konto w iTunes Store, by móc cokolwiek pobierać na nowy, lśniący gadżet. A pobierać trzeba i to już od samego początku bo z oprogramowaniem na dzieńdobry jest nieco ubogo. I tu wkracza program iTunes, za pomocą którego można iPada aktywować. Bo przecież nie można tego zrobić bezpośrednio z urządzenia bo po jaką cholerę… Jest jeden w sumie dosyć istotny argument, który za takim rozwiązaniem przemawia — tylko za pomocą programu iTunes można urządzeniu zaktualizować oprogramowanie systemowe (firmware) i warto je od czasu do czasu z komputerem połączyć, zadbać o kopie zapasowe danych na tym urządzeniu zapisanych i w ogóle jakoś ten sprzęt z komputerem ożenić. Właśnie po to, by odpowiednią kopię bezpieczeństwa wykonać i w razie potrzeby mieć co ratować. Argument jednak do mnie przemawia średnio. To można sobie zrobić zawsze ale ściąganie kobylastego programu li tylko po to, by aktywować urządzenie to jakieś nieporozumienie. Jest to jeden z wielu przykładów dziwacznej polityki firmy Apple ale do tego trzeba się już od początku po prostu przyzwyczaić — bez iTunes na dłuższą metę się nie da i basta. Program iTunes możesz pobrać o stąd: <a title="Pobierz program" href="http://www.apple.com/pl/itunes/">http://www.apple.com/pl/itunes/</a></p>
<p>A więc wyciągnij swoją zabawkę z pudełka, podłącz do komputera, uruchom aktualną wersję iTunes i — w razie potrzeby — pobierz aktualizację firmware urządzenia. iTunes zadba o to samo sprawdzając raz na jakiś czas dostępność takich aktualizacji więc tu akurat kłopot z głowy. Aktualizacje oprogramowania i archiwizacja danych potrafią czasami potrwać dosyć długo a to wszystko jest zależne od ilości owych danych, jakie w urządzeniu zgromadziłeś. W miarę systematycznie podpinany do iTunes iPad robi te kopie szybko więc opłaca się raz na jakiś czas urządzenie zsynchronizować z komputerem choćby po to, by skracać sobie czas aktualizacji i synchronizacji urządzenia.</p>
<p>Aby w pełni korzystać z uroków urządzenia, należy w sklepie iTunes Store założyć konto. Jest to proste jak strzał z liścia w pysk więc nie będę obrażał twojej inteligencji. Jeśli nie chcesz podawać na razie danych swojej karty, można założyć konto bez tych informacji a Apple umieściło na swoich stronach instrukcję krok po kroku, jak to zrobić. Dane potrzebne do płatności zawsze można uzupełnić później. Procedura zakładania konta bez podawania danych karty kredytowej znajduje się o tutaj: <a title="Konto bez karty" href="http://support.apple.com/kb/HT2534?viewlocale=pl_PL">http://support.apple.com/kb/HT2534?viewlocale=pl_PL</a></p>
<p>Zacznijmy od tego, co może twoja nowa zabawka. A może wiele w zależności od tego, jakie oprogramowanie się na niej znajduje. Podstawowe jej funkcje to jednak głównie:</p>
<ul>
<li>odtwarzanie multimediów</li>
<li>przeglądanie stron internetowych</li>
<li>odbieranie i wysyłanie maili</li>
<li>czynności związane z planowaniem czasu</li>
<li>oglądanie zdjęć</li>
<li>inne duperele :)</li>
</ul>
<p>Wbrew pozorom całkiem sporo się czasu przy tych czynnościach traci więc pokrótce opiszę co i jak.</p>
<h3>Odtwarzanie multimediów</h3>
<p>Do tego służą dwa systemowe programy: iPod i Wideo. iPod gra muzykę natomiast Wideo — jak zapewne ciężko ci się domyśleć — gra filmy. Standardy granych przez iPada plików znajdziesz na tej stronie: http://www.apple.com/pl/ipad/specs/ a ja mniej więcej to streszczę: mp3 grają ale zapomnij o DivXach czy o możliwości grania plików z rozszerzeniem wmv czy wma. Da się jak najbardziej ale nie softem dawanym standardowo z iPadem.</p>
<h3>Przeglądanie stron internetowych</h3>
<p>Do tego służy standardowo program Safari czyli makowa przeglądarka internetowa. Bardzo fajny, bardzo sprawny program, który jak zapewne wiesz jednak Flasha ci nie wyświetli. Spoko, można bez Flasha żyć a o filmiki w necie kłopocz się ale nie za bardzo. Większość sensownych serwisów oferuje możliwość oglądania filmików w formatach strawnych dla iPada. Gdyby z jakichś względów firmowa przeglądarka nie przypadła ci do gustu (bo np. jej taby nie zajmują cennego miejsca ciągle widoczne gdzieś u góry strony a pokazują się w innej formie), zawsze masz w App Store (tak nazywa się sklep z aplikacjami na iPada) furę innych przeglądarek.</p>
<h3>Odbieranie i wysyłanie maili</h3>
<p>Do tego służy program Mail i lepiej się do niego przyzwyczaj. Apple nie pozwala na instalowanie klientów mailowych firm trzecich. Nie pytaj dlaczego, nie rozumiem tej i wielu innych decyzji jabłka. W każdym bądź razie program swoją robotę czyni nieźle acz w konfiguracji jest nieco toporny. Możesz odbierać i wysyłać maile z kont POP, IMAP oraz z serwerów Exchange. Na tych ostatnich się nie wyznaję, żadnego nie konfigurowałem więc powiem może tylko tyle, że serwery POP i IMAP obsługiwane są nieźle acz Gmail mógłby być lepiej rozwiązany. Po dłuższym używaniu zauważysz, że Mail oferuje dosyć podstawowe funkcje i przydałoby się coś o wiele sensowniejszego na iPada ale jako się rzekło — na razie o tym możesz tylko pomarzyć.</p>
<h3>Czynności związane z planowaniem czasu</h3>
<p>Pod tą przydługą nazwą kryje się po prostu program o nazwie Kalendarz. Kalendarz to odwieczny chyba pies do bicia dla wszystkich, którzy jakoś próbują sobie czas zorganizować. Dlaczego? A dlatego, że ma sporo braków i po prostu niezbyt się nadaje do poważnego wykorzystania. Brak ToDo, brak tak prozaicznej sprawy jak choćby numerowanie tygodni… Takich braków w codziennym korzystaniu wychodzi znacznie więcej. Na szczęście są godne zamienniki tego programu więc nie jest aż tak źle.</p>
<h3>Oglądanie zdjęć</h3>
<p>Jabłko nie ma pojęcia jak robić programy „poważne” (no dobra, ma pojęcie tylko szkoda, że nie pokazują tego przy aplikacjach systemowych) ale typowo rozrywkowe wychodzą mu nieźle. Zdjęcia to program, który trzyma fotki, pokazuje je i ogólnie jest pierwszą rzeczą, która zapakowana fotkami dzieciaka przekona żonę, że warto było wydać na iPada sporo kasy. Ekran IPS robi swoje — kolory są świetne, widoczność nawet spod sporych kątów bardzo dobra… Program synchronizuje się pod OSX z programami jabłka (iPhoto czy Aperture) ale nie mam pojęcia jak to wygląda pod Windows. W wersji najprostszej można po prostu wrzucić fotki ze zdefiniowanego katalogu więc jeśli trzymasz swoje foty w taki sposób, nie ma problemu z ich wturlaniem na urządzenie.</p>
<h3>Inne duperele</h3>
<p>Tu wpadają systemowe Notatki — całkiem przydatne o ile nie wymaga się czegoś więcej, niż tylko wklepania odrobiny tekstu. Brak notatek dźwiękowych czy możliwości porysowania sobie paluchem to takie sobie rozwiązanie… Z drugiej strony dzięki temu na iPada jest od cholery programów do notowania dających całe spektrum możliwości.</p>
<p>YouTube na iPadzie (i iOS w ogólności) ma osobną systemową aplikację, która w dodatku jest niezła i pozwala w miły sposób pobuszować sobie po zasobach serwisu. Jakość oglądanego materiału zależy oczywiście od jakości źródła ale zazwyczaj wygląda wszystko całkiem nieźle.</p>
<p>GameCenter to jabłczana odpowiedź na społecznościowe podejście do grania znane z PSN czy Xbox Live tudzież kilku sieci społecznościowych w stylu OpenFeint i podobne. Implementacja jabłka jest taka sobie szczerze mówiąc ale za to jest w systemie, umożliwia popykanie sobie nieco z kumplami (o ile zna się ich namiary w iTunes Store, innego sposobu znalezienia kogokolwiek nie ma), można trzaskać trofea i można się nimi chwalić tym kilku kumplom, którym w ogóle chciało się to odpalić. Moje pseudo w GameCenter to <strong>costamsms</strong> i zaraz mnie tu wrzucać proszę :).</p>
<p>Kolejną duperelą są oczywiście Ustawienia. Tam ustawisz konta mailowe, zezwolenia na dostęp do danych geolokalizacyjnych i takie tam inne bzdury. W swoim czasie pewnie opiszę to jakoś konkretniej.</p>
<h2>Jak to się obsługuje?</h2>
<p>W skrócie: banalnie. Tapiesz na ikony programów, te się odpalają, zamykasz je wciskając przycisk „Home” czyli ten jedyny do wciskania widoczny na urządzeniu. Tyle. Z bardziej zaawansowanej obsługi może warto zwrócić uwagę na takie rzeczy:</p>
<ul>
<li>Tapnięcie na ikonce i przytrzymanie palucha na niej przez dłuższy czas spowoduje, że ikonki programów zaczną „giglać” czyli poruszać się. Można w tym trybie pracy urządzenia przesuwać sobie ikonki programów (przytrzymanie i przesunięcie paluchem — po dosunięciu do krawędzi ekranu można przenieść ikonę na inny ekran), można programy kasować (po tapnięciu na X w lewym górnym rogu ikonki dowolnego programu), można w końcu grupować programy w folderach (przenieś ikonę jednego programu na drugi program — zrobione). Jednym słowem — można zadbać o porządek.</li>
<li>Jednoczesne przytrzymanie przycisku Home i przycisku zasilania (ten na górze, który wyłącza urządzenie) spowoduje strzelenie screenshota. Przydatne.</li>
<li>Jednoczesne przytrzymanie przycisku Home i przycisku zasilania przez dłuższy czas spowoduje pokazanie się czerwonego sliderka, dzięki któremu można urządzenie całkowicie wyłączyć. Przycisk zasilania usypia drania a nie wyłącza na amen.</li>
<li>Jednoczesne przytrzymanie przycisku Home i przycisku zasilania przez jeszcze dłuższy czas (czyli po pokazaniu się czerwonego sliderka) spowoduje wyłączenie urządzenia bez procedury wyłączania systemu tak jak to ma miejsce przy użyciu czerwonego sliderka. Po co to robić? A czasem warto takie coś urządzeniu strzelić bo wtedy podczas uruchamiania wykonywanych jest kilka skryptów wywoływanych przy awariach — czyszczone są logi, robiony jest porządek ze swappem… Przynajmniej tyle wyczytałem gdzieś na forach. Warto to zrobić gdy urządzenie sprawia jakieś większe problemy.</li>
<li>Pojedyncze wciśnięcie przycisku Home przenosi od razu do pierwszego ekranu. Przydatne.</li>
<li>Będąc na pierwszym ekranie przesuń paluch w prawo a pokaże się ekran z lewej strony tego pierwszego, na którym zobaczysz na górze pasek wyszukiwania. Można tu wyszukać maile, kontakty, terminy spotkań itd. Także przydatna sprawa.</li>
<li>Podwójne wciśnięcie przycisku Home otworzy na dole ekranu pasek z ostatnio wykorzystywanymi programami. Niektóre z tych programów mają już zaimplementowane coś takiego, jak Fast App Switching czyli jabłkowy odpowiednik multitaskingu. W skrócie chodzi o to, że zamykając obługujący FAS program powodujesz zrzucenie jego danych do pamięci, co pozwoli na jego szybkie przywołanie w stanie jak sprzed zamknięcia, kiedy uruchomisz lub przywołasz program z tej listy ponownie. Owszem, to nie jest fajne rozwiązanie i Playbook od Blackberry ma to zrobione lepiej ale też z drugiej strony jakoś zarządzanie pamięcią nieźle działa w iPadzie a i czas pracy na baterii jest po prostu fenomenalny. Programy z listy usuwasz tak samo, jak byś usuwał programy z urządzenia — przytrzymaj nieco dłużej paluch na ikonie programu a w lewym górnym rogu każdej ikony pokaże się mały znak „minus”. Tapasz i właśnie wyłączyłeś program na dobre.</li>
<li>Mając przed oczami pasek ostatnio uruchomionych programów śmignij paluchem w prawo czyli wyświetl ekran po lewej stronie paska. Zobaczysz wtedy opcje jasności ekranu, opcje głośności dźwięku i szybkie kontrolki odgrywania dźwięku. Po prawej stronie tego paska zobaczysz ikonę aplikacji, która ostatnio coś grała.</li>
<li>Wpisując gdzieś tekst możesz po przytrzymaniu palucha wywołać menu, z którego możesz wybrać opcje zaznaczania tekstu, jego skopiowania czy wycięcia. Przydatne przy dłuższej edycji.</li>
<li>Obok przycisków głośności z boku urządzenia masz jeszcze taki dzyndzel, dzięki któremu możesz zablokować położenie ekranu. Czytasz w łóżku? Szybko to docenisz :)</li>
<li>Kolejny fajny ficzer to szybkie przeskakiwanie do początku dokumentu/strony/dłuższej listy… W większości programów nie musisz mozolnie przewijać dokumentu by wrócić na jego początek. Wystarczy tapnięcie na górnej belce informacyjnej (tam, gdzie wyświetlana jest godzina) i od razu znajdziesz się na początku dokumentu. Wygodne.</li>
</ul>
<p> </p>
<div class="thumbnail"><a title="screen 01 - ekran początkowy" href="http://img.skitch.com/20110511-m3e9egwn1mj5p3qfhkf6iug4p7.png"><img src="http://img.skitch.com/20110511-m3e9egwn1mj5p3qfhkf6iug4p7.preview.jpg" alt="screen 01 - ekran początkowy" /></a><br />
<em>screen 01 — ekran początkowy</em></div>
<p>Tu mam już kilka innych zainstalowanych programów prócz tych podstawowych dostarczanych z systemem. Na co warto zwrócić uwagę: w lewym górnym rogu masz pokazany stan połączenia z siecią. U mnie jest to Wi-Fi a jakość połączenia jak widać maksymalna. W środku górnego czarnego paska widać godzinę. Po prawej stronie będą pokazywały się ikony informujące o stanie urządzenia. U mnie widać tam ikonkę grającej muzyki (ten trójkącik) a stan naładowania baterii wynosił w momencie zrobienia screenshota 25%. Kiedy jakaś aplikacja będzie korzystała z np. usług geolokalizacyjnych także będzie wyświetlona tam informacja o tym fakcie. Poniżej leci już ekran z ikonami a na samym dole widzisz mojego docka czyli miejsce na ikony aplikacji, które zawsze chcę mieć pod ręką. Nad ikoną programu Mail widzisz informację o 176 nieprzeczytanych wiadomościach. Jeszcze nieco wyżej możesz zobaczyć kilka kropek reprezentujących moje ekrany z aplikacjami i ikonkę lupy reprezentującą ekran wyszukiwania, o którym wspominałem.</p>
<div class="thumbnail"><a title="screen 02 - ekran wyszukiwania" href="http://img.skitch.com/20110511-c289qeuj6fgqw1yk2xecx6sauc.png"><img src="http://img.skitch.com/20110511-c289qeuj6fgqw1yk2xecx6sauc.preview.jpg" alt="screen 02 - ekran wyszukiwania" /></a><br />
<em> screen 02 — ekran wyszukiwania</em></div>
<p>Proste jak budowa cepa: wstukałem do wyszukania nazwę programu AppShopper a w efekcie otrzymałem na samej górze ikonę tego programu, po tapnięciu której ów mi się otworzy. Niżej maile, które z serwisu AppShopper otrzymałem a niżej mam opcje wyszukania frazy AppShopper w internecie. W Ustawieniach można ustawić sobie co ma być przeszukiwane i w jakiej kolejności pokazywane w wynikach wyszukiwania. To mocno niedocenianie narzędzie, którego mało kto używa a przy większej ilości kontaktów, terminów czy maili potrafi być nieocenione.</p>
<div class="thumbnail"><a title="screen 03 - pasek ostatnio uruchomionych programów" href="http://img.skitch.com/20110511-npmwti7atjh89uhxummi23iy9j.png"><img src="http://img.skitch.com/20110511-npmwti7atjh89uhxummi23iy9j.preview.jpg" alt="screen 03 - pasek ostatnio uruchomionych programów" /></a><br />
<em>screen 03 — pasek ostatnio uruchomionych programów</em></div>
<p>Jak widzisz już przytrzymałem palucha gdzie trzeba i mogę „gasić” programy, z których nie będę już korzystał. Ikony są nieco nierówno poukładane bo właśnie „giglają” mi na wszystkie strony gotowe do usunięcia :)</p>
<div class="thumbnail"><a title="screen 04 - pasek opcji" href="http://img.skitch.com/20110511-fdr7p6jayas4qg74ctum258dp.png"><img src="http://img.skitch.com/20110511-fdr7p6jayas4qg74ctum258dp.preview.jpg" alt="screen 04 - pasek opcji" /></a><br />
<em>screen 04 — pasek opcji</em></div>
<p>Jak widzisz masz pod ręką kilka opcji. Są to, od lewej:</p>
<ul>
<li>ikona głośnika — włączenie i wyłączenie dźwięku;</li>
<li>pasek jasności — ustalenie mocy świecenia ekranu;</li>
<li>rząd ikon — wcześniejszy utwór, pauza, następny utwór, przełączenie odtwarzania do sieciowego urządzenia AirPlay o ile takie w sieci lokalnej występuje. U mnie jest to Airport Express, taki mały routerek od Apple, który mam podłączony do wieży i który gra mi muzę wprost z iPada na owej wieży bez potrzeby przykuwania urządzenia kablami do owej;</li>
<li>poniżej rzędu ikon informacja o aktualnie granym kawałku;</li>
<li>pasek głośności;</li>
<li>ikona ostatnio odgrywającej coś aplikacji — aktualnie gra mi aplikacja iPod.</li>
</ul>
<p>Dzięki szybkiemu dostępowi do tych opcji możesz wygodnie sobie ustawić środowisko pracy.</p>
<h2>iTunes i App Store</h2>
<p>To na chwilę obecną twoje dwie najważniejsze aplikacje. Czymś trzeba tego iPada nakarmić i coś na to urządzenie pobrać, by zaczęło w końcu wszystko grać i buczeć jak powinno. Zaczniemy od iTunes bowiem w naszym kraju ten program właściwie nie ma racji bytu. W cywilizowanych krajach znajdziesz tam muzykę i filmy do kupienia bądź wypożyczenia. My jesteśmy ten gorszy zakątek wspólnej Europy i póki co mamy się zadowolić tylko darmochą, którą znaleźć można w iTunes. A to oznacza dwie rzeczy: podcasty i iTunes U.</p>
<div class="thumbnail"><a title="screen 05 - iTunes U" href="http://img.skitch.com/20110511-k8xsndr8xu3e2gmrjs2i5ukha.png"><img src="http://img.skitch.com/20110511-k8xsndr8xu3e2gmrjs2i5ukha.preview.jpg" alt="screen 05 - iTunes U" /></a><br />
<em> screen 05 — iTunes U</em></div>
<p>Podcasty to w znakomitej większości przypadków zupełnie darmowe „audycje” dostępne w sieci. Nie jest to radio internetowe, bardziej myśl o tym jak o zbiorze audycji dźwiękowych i telewizyjnych na przeróżne tematy. iTunes jest chyba największym agregatorem takich „programów” i jest tu z czego wybierać. Na początek proponuję pobrać i obejrzeć kilka podcastów wideo (tak zwanych wideocastów lub vidcastów) w jakiejś dobrej jakości by się nieco poślinić do swojej nowej zabawki. Uruchom iTunes, przejdź do zakładki „Podcasts” (na dole ekranu) i w okienku wyszukiwania (prawy górny róg ekranu) wpisz „hubble” bez cudzysłowów. W wynikach wyszukiwania powinien pokazać ci się podcast o nazwie Hubblecast HD. Puknij na obrazku. Otworzy się okienko z krótkim opisem podcastu i kolejnymi jego odcinkami. Odcinki poukładane są od najnowszego do najstarszego. Tapnij na nazwie odcinka — nie na umieszczonym po prawej stronie przycisku „Free” bo to spowoduje od razu pobranie odcinka na dysk urządzenia. Póki co podejrzyjmy sobie bez pobierania czy warto w ogóle inwestować czas w tę „audycję”. Jeśli tapniesz na samej nazwie, pod nią wysunie się informacja o odcinku i małe okienko podglądu. Tapnij na trójkącie, połóż dwa paluchy na uruchomionym filmiku i rozsuń je. Film powinien właśnie wypełnić ekran twojego urządzenia a ty możesz sobie obejrzeć kilka obrazków w HD. Pasuje? No to tapnij na kilku ostatnich odcinkach i je sobie pobierz do oglądania offline lub by po prostu je mieć dla samego miecia :)</p>
<p>iTunes U to zestaw cały wykładów w formie audio i wideo, które to wykłady zdecydowały się umieścić w iTunes różnie uczelnie ze Stanów. Tematyka obszerna, wykładów zatrzęsienie a ja się zastanawiam, kiedy takie bajery dotrą i do naszych szacownych placówek naukowych, w których w większości nie można nawet sobie nagrać wykładu, za który się zapłaciło (sic!). Tam uczelnie nie samymi wykładami żyją i podstawami wiedzy dzielą się chętnie na czym można i w naszym kraju skorzystać. Choć nauka po angielsku do lekkich nie należy, szczególnie gdy ambitnie zapuściłem sobie serię wykładów o ortografii i gramatyce języka nowogreckiego :)</p>
<p>Tyle mniej więcej oferuje iTunes w naszym kraju. Szkoda, że tak mało…</p>
<p>Za to App Store to pełnowymiarowy sklep z aplikacjami, w którym — o ile nie zażyczy sobie inaczej twórca konkretnej aplikacji — dostajemy dokładnie to samo, co nasi różnokolorowi bracia z hameryki i reszty świata. I powiadam ci, jest z czego wybierać choć od razu zastrzegam, że trzeba wiedzieć jak szukać. No i — wiedząc jak się za to zabrać — tanio tam bardzo a dobre rzeczy można kupić za mniej, niż kosztuje javowa bzdurna gierka na komórkę twojej żony/dziewczyny/dziecka.</p>
<p>OK, sprawdźmy w takim razie jak ten sklep wygląda.</p>
<div class="thumbnail"><a title="screen 06 - App Store - ekran początkowy" href="http://img.skitch.com/20110511-jgwhx54tb724e1bbcf61g96rm8.png"><img src="http://img.skitch.com/20110511-jgwhx54tb724e1bbcf61g96rm8.preview.jpg" alt="screen 06 - App Store - ekran początkowy" /></a><br />
<em>screen 06 — App Store — ekran początkowy</em></div>
<p>Różne opinie krążą o przejrzystości sklepu i łatwości doszukania się w nim różnych przydatnych programów. Moim skromnym zdaniem zrobiono to całkiem przejrzyście choć wnikając głębiej w strukturę sklepu okazuje się, że jest sporo rzeczy do poprawy i dopracowania. Póki co skupmy się jednak na ekranie początkowym i nawigacji po nim. Od góry patrząc mamy tam:</p>
<ul>
<li>Pasek z zakładkami New (nowości), What’s Hot (czyli hity sklepowe), Release Date (aplikacje ostatnio umieszczone w App Store) i pasek wyszukiwania.</li>
<li>Duży banner pokazujący ostatnie nowości czy wydarzenia w sklepie.</li>
<li>Sekcja New &amp; Noteworthy czyli aplikacje warte — zdaniem ludzi App Store prowadzących — uwagi i wydania na nie kasy. Kropki oznaczają kolejne „ekrany” tej sekcji a przewija się między nimi strzałkami po lewej i prawej stronie. Przy nazwach aplikacji masz podane ich ceny i wystarczy tapnąć na cenie, by od razu kupić tę aplikację. Tapnięcie na nazwie przeniesie cię do strony informacyjnej, gdzie będą podane wszystkie szczegóły dotyczące tej aplikacji a więc jej opis, opis zmian wprowadzonych w ostatniej aktualizacji, jej wymagania sprzętowe (niektóre programy nie będą funkcjonowały na np. starszych wersjach urządzeń lub na urządzeniach bez aparatu/kamery — można je zawsze kupić/pobrać korzystając z programu iTunes na komputerze) i komentarze użytkowników oraz ich oceny. Niektóre pola z cenami mają dodatkowo w lewym górnym ich rogu taki mały plusik. Oznacza on, że jest to aplikacja tak zwana uniwersalna a więc działająca zarówno na iPadzie, jak i na iPhonie czy iPodzie touch. Po prostu kupujesz jedną aplikację a śmiga na wszystkim. Takie aplikacje lubimy bardzo! Pod nazwą niektórych aplikacji znajdziesz dodatkowo gwiazdki ze średnią ocen, jaką wystawili programowi użytkownicy i o ilości głosów oddanych na podstawie których ta średnia jest tworzona. Przydatna sprawa.</li>
<li>Poniżej znajdziesz kolejne reklamówki aplikacji lub wydarzeń sklepowych.</li>
<li>Dalej, po przewinięciu ekranu, znajdziesz sekcję Staff Favourites czyli rekomendacje zespołu prowadzącego App Store. Przydatna sekcja, w której pojawiają się czasem zupełnie niszowe ale ciekawe propozycje. Warto ją obserwować.</li>
<li>Po przewinięciu okna jeszcze dalej, trafisz do sekcji Quick Links, w której znajdziesz linki do np. aplikacji, które zostały wyróżnione tytułem „Application of the Week” w poprzednich tygodniach. Także przydatne, gdy chce się szybko rozejrzeć po dobrych acz nieco starszych tytułach.</li>
<li>Po przewinięciu okna do końca, ukażą ci się trzy przyciski. Pierwszy umożliwia dostęp do twojego konta, wylogowanie się z niego lub przelogowanie się na inne konto. Tak, można na jednym urządzeniu mieć aplikacje z różnych kont. Przydatne gdy ma się na przykład lewe konto w Stanach i ssie się różne fajne rzeczy z ichniego sklepu :). Przez „dostęp do twojego konta” rozumiem dostęp do różnych ustawień konta, takich jak ustalenie formy płatności, włączenie opcji Genius (o tym nieco później), włączenie powiadomień itd. To taki twój panel administracyjny. Drugi przycisk o nazwie Redeem pozwoli ci na zakup programu/czegokolwiek przez wprowadzenie specjalnych kodów, za pomocą których można na przykład doładować stan swojego konta lub kupić konkretną aplikację/cokolwiek. Skąd takie kody wziąć? W cywilizowanych krajach można sobie karty iTunes kupić i mieć takie pre-paidy doładowujące konto. Często można trafić na Twitterze czy Facebooku konkursy twórców programów, w których wygrać można właśnie kody na ich gry/programy. Tu się te kody wprowadza. Trzeci przycisk Support odsyła na strony wsparcia iTunes.</li>
<li>Na samiusieńkim dole znajdziesz główne zakładki sklepu. Featured to wyróżnione w taki czy inny sposób programy. Genius to jabłkowy system polecania aplikacji na podstawie zakupionych do tej pory. Jeśli zezwolisz na to, Apple będzie pobierało informacje na temat zakupionych przez ciebie programów i na ich podstawie tworzył dla ciebie listy potencjalnie cię interesujących. Działa to nawet całkiem nieźle i kilka razy dobrze mi system doradził. Top Charts zawiera informacje o najlepiej sprzedających się programach i tych aktualnie na topie w różnych kategoriach programów — programach darmowych, płatnych itd. Szybko możesz dzięki temu sprawdzić, co aktualnie jest na topie. Nie znaczy to, że są to programy najlepsze. Po prostu są to aktualnie najlepiej rozchodzące się programy. Categories to lista kategorii, na jakie są podzielone programy w sklepie. Ułatwia to nieco poruszanie się po zasobach sklepu. Na samym końcu znajduje się zakładka Updates i znajdziesz w niej wszystkie swoje programy, które zostały ostatnio zaktualizowane. Polecam czytanie opisów aktualizacji i co nowego owe w programach wprowadzają — czasem są to zmiany dosyć spore.</li>
</ul>
<p>Tyle o App Store. Trzeba tu nieco pomyszkować i przekonać się, jak to funkcjonuje.</p>
<h2>Jak kupować?</h2>
<p>Też pytanie… TANIO oczywiście! :)</p>
<p>App Store to takie miejsce, w którym programy stosunkowo niewiele kosztują. Dobre gry czy programy użytkowe można kupić za naprawdę niewielkie pieniądze a to cieszy. Jeszcze bardziej cieszy, że bardzo często deweloperzy robią zniżki cen swoich programów chcąc napędzić nieco sprzedaż. W efekcie trzymając rękę na pulsie można za kilka złotych wypełnić sobie iPada świetnymi programami.</p>
<p>Jak się za to zabrać? Próbowałem wielu programów, wielu stron podających informacje o przecenach ale od dłuższego czasu korzystam tylko z jednej: <a title="Strona serwisu" href="http://appshopper.com/">http://appshopper.com/</a></p>
<p>AppShopper to doskonałe źródło informacji nie tylko o przecenach ale także o ostatnio wydanych programach na iPada czy iPhone oraz na system Mac OS X. Serwis posiada całkiem rozbudowany system filtrów, dzięki którym można wygodnie poruszać się po zasobach strony. Serwis oferuje także bardzo dobry program na iPada, dzięki któremu łatwiej i przyjemniej przejrzysz ostatnie zmiany w App Store. Dodatkowo umożliwia założenie konta, w którym można np. zapisywać aplikacje, które zwróciły twoją uwagę ale których cena jest aktualnie dla ciebie zbyt wysoka. Możesz zażyczyć sobie przesyłania mailem informacji, gdy program z tej Watchlisty zmieni swoją cenę lub zostanie zaktualizowany i dzięki temu narzędziu nie ominie cię żadna promocja. Bardzo wygodna sprawa!</p>
<p>Tak więc teraz pozostaje już tylko wydawać pieniądze i cieszyć się swoją nową zabawką. A na co wydawać te peniądze? O tym już niebawem :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2011/05/kupilem-ipada-i-co-dalej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>30</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>iTunes i iPod/iPhone/iPad — od czego zacząć</title>
		<link>http://costa.info.pl/2011/04/itunes-i-ipodiphoneipad-od-czego-zaczac/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2011/04/itunes-i-ipodiphoneipad-od-czego-zaczac/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 18 Apr 2011 07:20:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[iPad]]></category>
		<category><![CDATA[iPod/iPhone]]></category>
		<category><![CDATA[Link]]></category>
		<category><![CDATA[Porada]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=25374</guid>
		<description><![CDATA[Wpis powstał z błahej przyczyny — znajomy ze szpitala okazał się być gadżeciażem, który i owszem iPoda touch ma ale jakoś nie wiedział do tej pory jak zabrać się za sensowne używanie tego urządzonka. Bo kupno — jak wiedzą wszyscy gadżeciaże — to dopiero początek problemów. Im dalej w las, tym więcej użytkowych drzew i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://img.skitch.com/20110418-qkgj54r8s4ur2b2qndsbtkw248.preview.jpg" width="240" />
		</p><p>Wpis powstał z błahej przyczyny — znajomy ze szpitala okazał się być gadżeciażem, który i owszem iPoda touch ma ale jakoś nie wiedział do tej pory jak zabrać się za sensowne używanie tego urządzonka. Bo kupno — jak wiedzą wszyscy gadżeciaże — to dopiero początek problemów. Im dalej w las, tym więcej użytkowych drzew i wydanej kasy. Tak więc Piotrze, miłego wydawania pieniędzy na Twoją izabawkę :). Być może komuś jeszcze się ten bardzo wstępny poradnik przyda.</p>
<p>Zacznijmy od tego, że iPod touch, iPhone czy iPad trafiają w nasze ręce z jakimś podstawowym oprogramowaniem, które posłuży do odebrania maili czy wskoczenia na stronę ale niewiele więcej się z tych urządzeń wyciśnie. Jednak gdzieś tam wśród różnych ikonek powinna być też i ikonka sklepu z aplikacjami i grami na te urządzenia a podpisana powinna być „App Store”. Jej puknięcie odpali sklep, w którym można już sobie przeróżne fajne smakołyki znaleźć i kupić ale by nie było zbyt łatwo i prosto, producent tych zabawek (czyli Apple) poniekąd przymusza ludzi do używania ich programu, który zwie się iTunes, który to program służy do różnych celów ale przede wszystkim do jednego: pozwala cokolwiek na te maszynki wrzucić. O ile bowiem programy można sobie pobierać wprost z urządzenia, to muzykę czy filmy trzeba już niestety wrzucać via iTunes właśnie bo póki co w naszym kraju nie funkcjonuje jabłczany sklep z muzą i filmami. O filmach i muzyce nieco dalej, póki co skupmy się na programach i grach i na pobraniu i zainstalowaniu programu iTunes, który można pobrać o stąd: <a href="http://www.apple.com/pl/itunes/" title="Pobierz iTunes">http://www.apple.com/pl/itunes/</a></p>
<p>By cokolwiek w App Store kupić, trzeba mieć tam założone konto, w którym najlepiej podać dane swojej karty kredytowej (nie wiem, czy obsługiwane są też karty płatnicze — kiedy ja zakładałem konto nawet większość naszych kart kredytowych nie działała, teraz nie powinno to być problemem i chyba wszystkie kredytówki już banglają jak trzeba). W cywilizowanych krajach są jeszcze inne formy płatności (PayPal między innymi — świetna sprawa) ale naszego kraju póki co to nie dotyczy. Można też założyć sobie konto bez potrzeby podawania danych karty kredytowej i chyba nawet da się w ten sposób „kupować” darmowe programy. Dokładna instrukcja postępowania w tym przypadku opisana jest na stronach wsparcia Apple a konkretnie o tutaj: <a href="http://support.apple.com/kb/HT2534?viewlocale=pl_PL" title="Jak założyć konto iTunes bez karty">http://support.apple.com/kb/HT2534?viewlocale=pl_PL</a></p>
<p>No więc konto założone i co dalej? Dalej to już walka z iTunes (jeśli używasz Windows — na Maku ten program działa o wiele, wiele lepiej) i szukanie w necie i w samym sklepie fajnych programów i gier w fajnych cenach :). Po odpaleniu iTunes i założeniu konta w sklepie App Store warto przeprowadzić swoją pierwszą synchronizację. Co to takiego? Otóż proces synchronizacji to nic innego jak zarządzanie zawartością izabawki za pomocą programu iTunes, który do tego zrobi kopię zapasową danych. Robi to przy każdej synchronizacji świeżo podłączonego sprzętu — druga czy trzecia synchronizacja, o ile sprzęt nie był w międzyczasie odłączany od komputera, nie będzie już pociągała za sobą potrzeby robienia archiwizacji więc spokojnie, trwa to krócej. Wystarczy jednak sprzęcior odłączyć od kompa i kolejna synchronizacja poprzedzona będzie archiwizacją zawartości zabawki. Ta archiwizacja to fajna sprawa bo gdyby nie dajcie bogowie coś się ze sprzętem spierniczyło, zawsze można odzyskać dane.</p>
<p>Dobra, jak to wygląda w praktyce? Podłączasz sprzęcior kablem do komputera i odpalasz iTunes. iTunes powinien z automatu rozpocząć synchronizację (można to wyłączyć w opcjach programu). Jakiś czas to zajmie ale na szczęście następne będą o wiele krótsze więc warto z tą pierwszą nieco się przemęczyć. No dobrze ale tak właściwie co takiego podczas tej synchronizacji się dzieje? Najprościej rzecz ujmując — program iTunes sprawdza, czy od czasu ostatniej synchronizacji na sprzęt zostało pobrane jakieś nowe oprogramowanie i jeśli tak — zgrywa je do swojej biblioteki by mieć kopię zapasową programu pod ręką. Podobnie dzieje się z muzyką czy filmami i danymi (programu pocztowego, książką adresową itd.). Po zgraniu nowości iTunes zacznie wrzucać na sprzęt to, co mu się każe tam wrzucić i jeśli tylko miejsca starczy, operacja powinna się w miarę szybko zakończyć.</p>
<p>iTunes raz na jakiś czas sprawdzi też, czy aby nie ma nowej wersji firmware urządzenia a jeśli takową znajdzie — zaoferuje jego instalację co bardzo polecam. To dosyć długotrwały proces ale wart poświęconego czasu. System operacyjny tych urządzeń wciąż się rozwija i czasem sporo nowych rzeczy się w nim pojawia no i oczywiście łatane są różne problemy urządzeń.</p>
<p>No dobrze ale skąd iTunes wie, co ma być wrzucane a co nie? Samemu się to definiuje w odpowiednich zakładkach. Jak to wygląda w praktyce możesz sobie Piotrze obejrzeć poniżej:</p>
<div class="thumbnail"><a href="http://img.skitch.com/20110418-qkgj54r8s4ur2b2qndsbtkw248.jpg" title="iTunes screen 01"><img src="http://img.skitch.com/20110418-qkgj54r8s4ur2b2qndsbtkw248.preview.jpg" alt="iTunes screen 01" /></a></div>
<p>Spokojnie, nie takie to wszystko straszne, jak by się mogło wydawać. Na pierwszym screenie widać kilka informacji podstawowych o moim już nieco archaicznym sprzęcie. Z tego najważniejsza informacja to ta o dostępności wolnego miejsca. Przycisk „Sprawdź uaktualnienia” sprawdzi, czy nie ma nowszej wersji firmware a przycisk „Odtwórz” pozwoli odtworzyć zawartość izabawki gdyby nie dajcie bogowie coś się z nią stało. Przy odtwarzaniu zawartości będzie wykorzystywana ostatnia kopia zapasowa a ja powtórzę, że bardzo ale to bardzo polecam tych kopii sporządzanie.</p>
<p>Druga zakładka to „Informacje”. To właśnie tutaj można sobie ustawić, by do iPoda czy iPhone lub iPada spływały wszelkie dane dotyczące kontaktów, kont mailowych itd. Te rzeczy się synchronizują a to oznacza, że kontakty dodane w iPodzie trafią do książki adresowej komputera, z którym iPod jest synchronizowany (przy okazji — synchronizować można tylko z jedną biblioteką iTunes ale to opowieść na inną okazję).<br />
￼
<div class="thumbnail"><a href="http://img.skitch.com/20110418-bi387jxmr5s66qt5gfud7dmmcx.jpg" title="iTunes screen 02"><img src="http://img.skitch.com/20110418-bi387jxmr5s66qt5gfud7dmmcx.preview.jpg" alt="iTunes screen 02" /></a></div>
<p>„Programy” to zakładka, która nas najbardziej interesuje na razie. To tu zawiaduje się programami, które mają być zainstalowane na urządzeniu. Tu też można je przemieszczać między ekranami lub organizować w foldery. By stworzyć folder, trzeba po prostu najechać ikoną jednego programu na drugi i proszę, zrobione. Można dzięki temu nieco składniej grupować sobie programy co może się przydać przy ich większej ilości. Dostępne w bibliotece programy są wyszczególnione po lewej stronie. Listę można sortować na kilka sposobów i jest to diablo przydatne, gdy ma się tych programów już całkiem sporo. Pod listą jest taki checkbox, po zaznaczeniu którego na urządzeniu będą automatycznie instalowane nowe programy kupione w sklepie iTunes. Także przydatna sprawa: nie trzeba pamiętać co się kupiło — samo się zainstaluje. Przy okazji: na dole widać, jak dorzucenie kilku ostatnio pobranych w sklepie App Store programów niestety nie zmieści się na moim urządzeniu i z instalacji któregoś z nich będę musiał zrezygnować.<br />
￼
<div class="thumbnail"><a href="http://img.skitch.com/20110418-brjc5iyn19j94mg3nxfq58i3mw.jpg" title="iTunes screen 03"><img src="http://img.skitch.com/20110418-brjc5iyn19j94mg3nxfq58i3mw.preview.jpg" alt="iTunes screen 03" /></a></div>
<p>Następna zakładka to „Muzyka” i tu chyba wszystko jest jasne. Na iPoda muzykę wrzuca się albo w całości, albo definiując sobie playlisty i te playlisty synchronizując z urządzeniem. Mam takich playlist kilka i w zależności od humoru wrzucam sobie taką lub inną. Takie zarządzanie playlistami jedni lubią, inni nie ale właśnie w ten sposób się to robi w świecie jabłczanych zabawek.<br />
￼
<div class="thumbnail"><a href="http://img.skitch.com/20110418-qkqu86csgxqx8pxbmc3qfcbr5q.jpg" title="iTunes screen 04"><img src="http://img.skitch.com/20110418-qkqu86csgxqx8pxbmc3qfcbr5q.preview.jpg" alt="iTunes screen 04" /></a></div>
<p>Analogicznie działa też wrzucanie na urządzenie filmów, audiobooków, książek, podcastów, dzwonków i czego tam jeszcze — po prostu wrzuca się te elementy w listy i te listy z urządzeniem synchronizuje. Na screenie widać jak to synchronizację filmów dla iPhone mam wyłączoną oraz jak wyglądają możliwości synchronizacji: można zaznaczyć konkretne filmy zaznaczając checkboxa obok ich tytułów lub (nie zmieściło się w oknie) wrzucić filmy do playlisty i synchronizować playlisty.<br />
￼
<div class="thumbnail"><a href="http://img.skitch.com/20110418-eahau2w988c5dnjxbtwfithx16.jpg" title="iTunes screen 05"><img src="http://img.skitch.com/20110418-eahau2w988c5dnjxbtwfithx16.preview.jpg" alt="iTunes screen 05" /></a></div>
<p>Czyli mniej więcej mamy opanowane gdzie zaznaczyć co, by cokolwiek w iPodzie czy innej izabawce się pokazało.</p>
<p>Ale jak to kupić? Najprościej można to zrobić w samym urządzeniu. Po prostu tapnąć na tę ikonę App Store trzeba, zalogować się podając swój login i hasło i jazda, już można kupować i ściągać oprogramowanie. Można też oczywiście robić to z poziomu iTunes i przy dłuższych sesjach zakupowych na pewno będzie to metoda sympatyczniejsza. Jak już wcześniej pisałem, zaznaczenie odpowiedniego checkboxa spowoduje, że nowe zakupione programy spłyną przy najbliższej synchronizacji do izabawki same.</p>
<p>Po założeniu konta w iTunes Store, którego częścią jest App Store, do sklepu z aplikacjami wchodzi się zaznaczając po lewej stronie odpowiednią opcję (jest podświetlona na niebiesko po zaznaczeniu) i wybierając w górnej belce sklep App Store. W efekcie wyświetli się strona sklepu i już można zacząć biegać po tych wszystkich programach.<br />
￼
<div class="thumbnail"><a href="http://img.skitch.com/20110418-8mxryq48gqnsdrs6xff6p672ue.jpg" title="iTunes screen 06"><img src="http://img.skitch.com/20110418-8mxryq48gqnsdrs6xff6p672ue.preview.jpg" alt="iTunes screen 06" /></a></div>
<p>Aplikacje dzielą się w sklepie na kategorie a te znów na podkategorie. Zróbmy coś konstruktywnego i spróbujmy znaleźć gry familijne za friko. Da się to stosunkowo łatwo zrobić klikając w zaznaczony na wcześniejszym screenie link „Browse”. Wyświetli się wtedy okno z wynikami wyszukiwania, które to wyniki można sortować na kilka sposobów. Na screenie poniżej wyświetliłem gry familijne posortowane względem daty ich wydania/aktualizacji — ot interesują mnie najnowsze. Kliknięcie na nazwę gry przeniesie już bezpośrednio do strony ze wszystkimi informacjami o tej grze.<br />
￼
<div class="thumbnail"><a href="http://img.skitch.com/20110418-pb8fsfgrgfrsn1cyd8m3wjfthg.jpg" title="iTunes screen 07"><img src="http://img.skitch.com/20110418-pb8fsfgrgfrsn1cyd8m3wjfthg.preview.jpg" alt="iTunes screen 07" /></a><br /><span>Uploaded with <a href="http://skitch.com">Skitch</a>!</span></div>
<p>Jednak sklep App Store nie jest najlepszym pod Słońcem miejscem do przeglądania jego własnej oferty. Programów i gier jest bardzo dużo a przeglądanie sklepu jest trudne i czasochłonne. Aby ułatwić sobie życie i wiedzieć co na ten przykład dziś jest sprzedawane w promocyjnych cenach lub wręcz rozdawane za free, korzystam z doskonałej strony <a href="http://appshopper.com/" title="Strona serwisu AppShopper.com">http://appshopper.com/</a> twórcy której dodatkowo stworzyli na iPoda/iPhone/iPada aplikację, dzięki której łatwo i przejrzyście można nawigować po najnowszych czy też przecenionych programach. Warto tam sobie założyć konto bo można wybrane przez siebie programy oznaczać jako „chciane” (checkbox „want it” na stronie i w programie przy tytule wymarzonej aplikacji). W zależności od ustawień strona i program będą powiadamiały o przecenie czy aktualizacji tegoż programu co jest prostym sposobem na polowanie na przecenowe okazje. Dzięki tej stronie i fajnym przecenom w App Store, mam mnóstwo fajnego oprogramowania za stosunkowo niewielkie pieniądze.</p>
<p>Tak więc Piotrze — masz tu podstawy odpalenia i zapakowania Twojego urządzenia po brzegi różnymi rzeczami. Jak widzisz jest to raczej nietrudna operacja ale jeśli masz jakieś pytania, komentarze są do Twojej dyspozycji. Uczulam tylko bardzo na łatwość w klikaniu na przycisku „Buy”. To cholerstwo potrafi wyssać kasę w sposób niedostrzegalny :).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2011/04/itunes-i-ipodiphoneipad-od-czego-zaczac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>8tracks — opublikuj swój miks</title>
		<link>http://costa.info.pl/2011/04/8tracks-opublikuj-swoj-miks/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2011/04/8tracks-opublikuj-swoj-miks/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 18 Apr 2011 06:27:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[iPad]]></category>
		<category><![CDATA[iPod/iPhone]]></category>
		<category><![CDATA[Link]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Porada]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=25353</guid>
		<description><![CDATA[Szperając w ajfonowych aplikacjach trafiłem na taki jeden programik, który wydał mi się conieco dziwny. Otóż programik 8tracks Radio [AppStore, free] służy do grania miksów z serwisu 8track. Kolejny program jakich wiele służący do streamingu muzy mogłoby się wydawać. I poniekąd tak jest ale nie do końca bowiem serwis 8track umożliwia tworzenie swoich własnych miksów [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Szperając w ajfonowych aplikacjach trafiłem na taki jeden programik, który wydał mi się conieco dziwny. Otóż programik <strong>8tracks Radio</strong> [<a href="http://itunes.apple.com/pl/app/8tracks-radio/id346194763?mt=8" title="Pobierz program">AppStore</a>, free] służy do grania miksów z serwisu <a href="http://8tracks.com/" title="Nawiedź serwis">8track</a>. Kolejny program jakich wiele służący do streamingu muzy mogłoby się wydawać. I poniekąd tak jest ale nie do końca bowiem serwis 8track umożliwia tworzenie swoich własnych miksów i ich udostępnianie. Już tłumaczę o co w tym chodzi.</p>
<p>Przez pojęcie „miksu” serwis 8track rozumie playlistę utworów, którą to playlistę można umieścić w internecie a serwis odtwarza zawarte w niej utwory. W czym to jest fajniejsze od pewnie dziesiątków innych podobnych serwisów? A w tym, że playlisty tworzy się z przez siebie władowanych na serwery serwisu utworów i że można je upubliczniać a słuchacze mogą sobie słuchać naszych kawałków do woli. W efekcie otrzymuje się fajowy sposób na wrzucenie w chmurę swoich kawałków i zrobienie swojego własnego internetowego radia, którym można do tego dzielić się z innymi. W dodatku można dowolnie konfigurować kolejność utworów w playliście a to już całkiem dobry sposób na opracowanie swojego podkładu do np. pracy i słuchanie sobie swoich kawałków bez potrzeby zapychania iPoda czy innego grajka muzyką. Fajowa sprawa!</p>
<p>Serwis umożliwia połączenie konta z Twitterem i publiczne chwalenie się swoimi miksami. Olać to, fajniejsze jest to, że można też połączyć konto z 8tracks z kontem na <a href="http://www.last.fm" title="Serwis Last.fm">Last.fm</a> a to oznacza, że słuchanko online jest scrobblowane jak trzeba a niektórym (na ten przykład mnie) mocno na tym zależy.</p>
<p>Dużym ułatwieniem jest program, dzięki któremu można swoje kawałki wrzucić na serwery 8tracks. Wystarczy zrobić sobie playlistę w iTunes i wykonać drag’n’drop na okno programu i kawałki zaczynają lecieć na serwer. Wygodne i działa jak poniżej pokazano.</p>
<p><iframe src="http://player.vimeo.com/video/16371721?title=0&amp;byline=0&amp;portrait=0" width="400" height="300" frameborder="0"></iframe></p>
<p>Wady? Oczywiście są. Ze względów licencyjnych jeden miks nie może zawierać więcej niż dwa kawałki tego samego artysty lub z tego samego albumu. Poza tym aplikacja do mobilnego słuchania jest póki co w wersji iPhonowej co na iPadzie wygląda zgrzebnie. No i brak jakiejś większej interakcji z iTunes. Niestety program do uploadowania nie obsługuje playlist iTunes i trzeba to wszystko układać w przeglądarce co jest zajęciem nieco mozolnym i wtórnym kiedy playlistę ułoży się już w kombajnie od Apple i jednym ruchem jej zawartość wtarga się na serwer.</p>
<p>Tak czy inaczej serwis polecam bo to po prostu wygodne narzędzie do czynienia sobie chmurowych backgroundów muzycznych jest. No i działa w duchu „social” czyli można naprzykrzać się znajomym swoimi playlistami, co oni na pewno pokochają i za co będą wielce Cię cenić :). Poniżej mój pierwszy miksik w klimatach downtempo, ambientu i elektroniki. Może komuś się spodoba…</p>
<p><object classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=9,0,28,0" width="300" height="250"><param name="movie" value="http://8tracks.com/mixes/286616/player_v3"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"><embed src="http://8tracks.com/mixes/286616/player_v3" pluginspage="http://www.adobe.com/shockwave/download/download.cgi?P1_Prod_Version=ShockwaveFlash" type="application/x-shockwave-flash" width="300" height="250" allowscriptaccess="always" ></embed></param></object></p>
<p>Acha, gdyby ktoś chciał obejrzeć sobie moje playlisty (póki co jest jedna ale pewnie z czasem pojawią się kolejne) to <a href="http://8tracks.com/costamsm" title="Mój profil w serwisie 8tracks">tu jest mój profil</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2011/04/8tracks-opublikuj-swoj-miks/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>DropDAV + iPad = alleluja!</title>
		<link>http://costa.info.pl/2011/02/dropdav-ipad-alleluja/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2011/02/dropdav-ipad-alleluja/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 Feb 2011 07:36:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Android]]></category>
		<category><![CDATA[iPad]]></category>
		<category><![CDATA[iPod/iPhone]]></category>
		<category><![CDATA[Link]]></category>
		<category><![CDATA[Porada]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=22068</guid>
		<description><![CDATA[Dziś krótko i mam nadzieję przydatnie dla posiadaczy iPadów czy jakiegokolwiek innego mobilnego urządzenia, które zamknięte jest w cholerę przez niemyślącego producenta owego. W czym rzecz? Otóż podstawową moją bolączką w zabawie z iPadem i szczególnie z iWorkiem na to urządzenie jest malizna opcji umożliwiających skopiowanie stworzonych dokumentów do innego urządzenia. Zabawa z podłączaniem iPada [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/02/2011.02.14-DropDAV.png" width="240" />
		</p><p>Dziś krótko i mam nadzieję przydatnie dla posiadaczy iPadów czy jakiegokolwiek innego mobilnego urządzenia, które zamknięte jest w cholerę przez niemyślącego producenta owego.</p>
<p>W czym rzecz? Otóż podstawową moją bolączką w zabawie z iPadem i szczególnie z iWorkiem na to urządzenie jest malizna opcji umożliwiających skopiowanie stworzonych dokumentów do innego urządzenia. Zabawa z podłączaniem iPada do iTunes by dokument z urządzenia w ogóle skopiować to największa głupota, jaką Apple funduje swoim użytkownikom. Oczywiście można szarpać się na kolejny wydatek w postaci <a href="http://www.apple.com/mobileme/" title="A co to takiego?">MobileMe</a> i wysyłać sobie pliki z urządzenia w jabłkową chmurę ale ja nie lubię wydawać kasy na coś, co powinno być od razu dostępne a poza tym używalne na różnych urządzeniach.</p>
<p>Najsensowniejsze rozwiązanie i aktualnie najmodniejsze? Wrzucać dokumenty na <a href="http://db.tt/EkJkFgg" title="Załóż konto, jest za free i diablo przydatne!">Dropboxa</a> (jak ktoś chce założyć sobie konto, to tym linkiem dorzuci sobie i mnie nieco miejsca na starcie :)). Jest to o tyle fajne, że Dropbox to usługa, z której korzystać można na prawie każdym systemie, obsługiwana jak świat elektroniki długi i szeroki i w ogóle to piękna sprawa. Problem? Nie idzie skopiować dokumentów z iWorka ipadowego do Dropboxa. I dupa blada.</p>
<p>Do teraz. Blog <a href="http://appadvice.com/appnn/2011/02/find-introduce-keynote-numbers-pages-world-dropbox/" title="Poczytaj sobie">AppAdvice</a> podrzucił namiar na zarąbistą usługę, która w skrócie sprowadza się do tego, że umożliwia dostęp do konta Dropboxa via WebDAV. Tylko tyle. I aż tyle! Po prostu macie od teraz dostęp do swoich dokumentów via WebDAV. How cool is that?</p>
<div id="attachment_22069" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/02/2011.02.14-DropDAV.png" title="DropDAV + Finder"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/02/2011.02.14-DropDAV-300x175.png" alt="DropDAV + Finder" title="DropDAV + Finder" width="300" height="175" class="size-medium wp-image-22069" /></a><p class="wp-caption-text">DropDAV + Finder</p></div>
<p>Wystarczy wskoczyć na stronę <a href="http://dropdav.com/" title="Świetna usługa!">DropDAV</a>, połączyć swojego Dropboxa z tą usługą i jako serwer WebDAV w ustawieniach programów, które mają się dobijać do Dropboxa via WebDAV wpisać https://dav.dropdav.com i podać login i hasło, które się zarejestrowało na stronie. Od tego momentu ma się dostęp do serwera WebDAV, który przypadkowo :) jest Twoim kontem Dropboxa. Nie ważne gdzie i za pomocą czego z tym serwerem chciałbyś się zalogować — jest dostępny i tyle. Ot przed chwilą połączyłem się via Finder. A więc w Linuksie, Androidzie czy czymkolwiek innym to będzie sobie śmigało jak trzeba. I z każdym programem, który umożliwia wrzucanie plików na serwery WebDAV.</p>
<p>Dziękuję, jak dla mnie to usługa tygodnia jak nie miesiąca :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2011/02/dropdav-ipad-alleluja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Google Picasa i Jolicloud Linux</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/06/google-picasa-i-jolicloud-linux/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/06/google-picasa-i-jolicloud-linux/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Jun 2010 20:31:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Jolicloud]]></category>
		<category><![CDATA[Porada]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4638</guid>
		<description><![CDATA[O dystrybucji zwanej Jolicloud pisałem już swego czasu nieco. Od tego czasu w sumie niewiele się zmieniło — jak rzecz działała bardzo dobrze dając mojemu netbookowi kopa, tak nadal działa i ma się coraz lepiej. Coraz bardziej myślę o zaoraniu partycji z Windowsem, znaczącego zmniejszenia jej rozmiaru i postawieniu XP jako drugiego systemu, tak bowiem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://dl.dropbox.com/u/7796935/Screeny/20100605-picasa_linux-thumb.png" width="240" />
		</p><p>O dystrybucji zwanej <strong>Jolicloud</strong> <a href="http://costa.info.pl/2010/05/07/jolicloud-linux-sensowny-linuks-dla-netbookow/" title="Jolicloud Linux - sensowny Linuks dla netbooków">pisałem już swego czasu</a> nieco. Od tego czasu w sumie niewiele się zmieniło — jak rzecz działała bardzo dobrze dając mojemu netbookowi kopa, tak nadal działa i ma się coraz lepiej. Coraz bardziej myślę o zaoraniu partycji z Windowsem, znaczącego zmniejszenia jej rozmiaru i postawieniu XP jako drugiego systemu, tak bowiem dobrze się Jolicloud sprawuje na moim kompie. To lubię!</p>
<p>Jednak system bez oprogramowania to jak ser pleśniowy bez pleśni więc nieco softu musiałem doinstalować. Jednym z programów, które wykorzystuję pod Windows i OSX jest <a href="http://www.google.com/picasa/" title="Strona programu">Google Picasa</a>, który to program ulubiła sobie moja żona a ja instaluję gdzie się da, bo to ulubienie rzuca się jej na oczy i lepszego softu nie widzi :). Na Linuksie jednak problem jest większy bo tu solidnych programów do trzymania, katalogowania i zabawy z fotkami jest jak na lekarstwo (<a href="http://f-spot.org/Main_Page" title="Strona programu">F-Spot</a> to naprawdę nie jest program do tego celu dobry — swoje robi ale to „swoje” to dla mnie daleko niewystarczająca sprawa). W sumie to do tej pory nie znalazłem niczego sensownego i jeśli ktoś zna coś wartego uwagi, prosiłbym o namiary.</p>
<p>Tak czy inaczej — od jakiegoś czasu Google dzierga też Picasę także dla Linuksa i siłą rzeczy musiał ten soft zagościć także i na mojej partycji. Miło mi poinformować, że pracuje u mnie całkiem szparko i gładko, co po raz kolejny przekonuje mnie, że Windows z czasem po prostu musi zwolnić i uprzykrzyć człowiekowi życie. Ten sam program pod Windows pracuje u mnie widocznie wolnej, co nie jest kwestią źle napisanego softu a wspomnianego z czasem mulenia XP.</p>
<div class="wp-caption aligncenter" style="width: 420px"><a href="http://dl.dropbox.com/u/7796935/Screeny/20100605-picasa_linux.png" title="Picasa i Jolicloud"><img alt="Picasa i Jolicloud" src="http://dl.dropbox.com/u/7796935/Screeny/20100605-picasa_linux-thumb.png" title="Picasa i Jolicloud" width="410" height="250" /></a><p class="wp-caption-text">Picasa i Jolicloud</p></div>
<p>Picasę instaluje się na Jolicloud prosto — tak samo jak na Ubuntu. <a href="http://www.google.com/picasa/linux/download.html#picasa30" title="Strona z programem do pobrania">Można zassać deba</a> i po prostu zainstalować przez dwuklik ale lepiej chyba wrzucić <a href="http://www.google.com/linuxrepositories/testrepo.html" title="Googlowe repo">googlowe repozytorium</a> do bazy swoich repo dla apt.</p>
<p>Instalowana z repozytorium Picasa nie ciągnie w Jolicloud żadnych zależności. Ładnie wrzucana jest do menu w odpowiednim miejscu i działa naprawdę szparko. Wyciągnięcie thumbnailsów z kilku setek fotek poszło piorunem a otwieranie fotek w fullscreenie jest widocznie szybsze, niż w F-Spot. Przy F-Spot Picasa jest po prostu diabelnie szybka, co jest o tyle dziwne, że Picasa jest zdaje się uruchamiana via Wine. Jedyne, czego mi w sumie brakuje w porównaniu do wersji okienkowej, to możliwość klecenia filmików. Dorota korzysta czasem z tej opcji i bardzo by się w linuksowej wersji przydała. Poza tym program pracuje stabilnie i wydajnie oraz oferuje sporo opcji czyli robi to, co powinien robić dobry program do trzymania i retuszu zdjęć. Póki co nie znalazłem dla Linuksa niczego lepszego i polecam soft z całej epy jak mawiają w Poznaniu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/06/google-picasa-i-jolicloud-linux/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>iTunes i porządek w katalogach</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/04/itunes-i-porzadek-w-katalogach/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/04/itunes-i-porzadek-w-katalogach/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 23 Apr 2010 11:18:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Porada]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4562</guid>
		<description><![CDATA[Nie pierwszy raz (i pewnie nie ostatni) dostałem dziś maila z prośbą o pomoc „bo iTunes rozwaliło mi moje uporządkowane katalogi!”. Nie pierwszy (i pewnie nie ostatni) raz muszę tłumaczyć, że ten program to NIE JEST tylko player muzyki. Że to przede wszystkim soft do ORGANIZOWANIA mediów, do zebrania ich w jednym miejscu i w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://img.skitch.com/20100423-jcnss8nbnnhsm9e46mt2hyw2ta.preview.jpg" width="240" />
		</p><p>Nie pierwszy raz (i pewnie nie ostatni) dostałem dziś maila z prośbą o pomoc „bo iTunes rozwaliło mi moje uporządkowane katalogi!”. Nie pierwszy (i pewnie nie ostatni) raz muszę tłumaczyć, że ten program to NIE JEST tylko player muzyki. Że to przede wszystkim soft do ORGANIZOWANIA mediów, do zebrania ich w jednym miejscu i w jednej bibliotece, w której łatwo będzie można coś sobie wyszukać i na ajfona czy co tam innego zgrać. Po raz kolejny musiałem tłumaczyć, że prócz muzyki można w nim katalogować i trzymać także filmy, teledyski i nawet pliki PDF, jeśli ktoś ma na to ochotę.</p>
<p>Otóż drogi mnie się o to po raz kolejny pytający: <a href="http://www.apple.com/pl/itunes/" title="Strona programu iTunes">iTunes</a> jest menedżerem Twoich plików z muzyką i filmami. Jego głównym zadaniem jest zebranie w bazie danych informacji o tych plikach i umożliwienie łatwego po nich się poruszania na podstawie właśnie tych informacji a nie położenia plików na dysku twardym. Większość jeśli nie wszystkie pliki muzyczne pobierane z netu (legalnie lub nie) mają w sobie informacje zwane tagami, w których zapisuje się np. autora, tytuł, rok wydania utworu i takie tam inne pierdoły. To właśnie TE dane są podstawą dla funkcjonowania programu a nie umiejscowienie plików na dysku twardym. iTunes ma kompletnie gdzieś, czy plik znajduje się w katalogu „Maria Jopek — Przewrót w przód” czy może „Maria_Jopek-Przewrot_w_przod-UPE-2010″ — dla tego programu liczą się dane zaszyte w pliku z muzyką/filmem.</p>
<p>I teraz najważniejsze: standardowo iTunes dba także o umiejscowienie plików na dysku twardym organizując je w swojej bibliotece. Jeśli przeciągniesz plik na ikonę programu, iTunes pobierze tagi zaszyte w tym pliku i skopiuje plik do swojej biblioteki umieszczając go w odpowiednim podkatalogu (szukaj katalogu z nazwą wykonawcy i podkatalogu z nazwą płyty). Cóż takiego skomplikowanego to implikuje? A to, że Twoje pracowite organizowanie swojej biblioteki katalog po katalogu i plik po pliku mało iTunes obejdzie. Standardowo i tak pliki zostaną skopiowane do biblioteki iTunes.</p>
<p>ALE</p>
<p>Jeśli nie chcesz, by iTunes cokolwiek robiło z tak pracowicie przez Ciebie poskładanymi plikami, możesz zawsze wejść do opcji programu (tak, ma takowe), konkretniej do tych zaawansowanych i — uwaga — możesz WYŁĄCZYĆ zarówno to kopiowanie plików do biblioteki jak i opcję dbania przez iTunes o porządek w tej bibliotece. I ta opcja powinna wyjaśnić wszystko. Otóż iTunes NIE RUSZY Twoich cennych danych, które tak pracowicie poukładałeś. Żaden katalog nie zniknie, pliki się nie przemieszczą, wszystko zostanie po staremu a jedyne, co się odbędzie, to przeskanowanie całego katalogu z Twoimi mediami i dorzucenie informacji o nich do bazy (pamiętasz? tagi!). I nic więcej się nie wydarzy! iTunes zapamięta, gdzie pliki leżą, bez problemu będziesz mógł sobie je synchronizować, eksportować i co tam jeszcze. Z defaulta iTunes znosi z człowieka obowiązek dbania o porządek w plikach i katalogach bo po prostu robi to za niego. Ale jeśli nie chcesz, by program robił to za Ciebie — znów — po prostu WYŁĄCZ TĘ FUNKCJĘ!</p>
<p>Ot i cała tajemnica. Poniżej screenshot okna z ustawieniami i wskazanie miejsca kliknięcia. Trzeba to „odhaczyć” i już nic się z plikami dziać nie będzie.</p>
<div class="thumbnail"><a href="http://img.skitch.com/20100423-jcnss8nbnnhsm9e46mt2hyw2ta.png" title="iTunes i porządek w katalogach"><img src="http://img.skitch.com/20100423-jcnss8nbnnhsm9e46mt2hyw2ta.preview.jpg" alt="iTunes i porządek w katalogach" /></a><br /><span style="font-family: Lucida Grande, Trebuchet, sans-serif, Helvetica, Arial; font-size: 10px; color: #808080">Uploaded with <a href="http://plasq.com/">plasq</a>’s <a href="http://skitch.com">Skitch</a>!</span></div>
<p>I tu będę przekierowywał następne tego typu pytania. Sorry ale trochę już mi się nie chce tłumaczyć ludziom szukającym playera do empetrójek, że do grania mogą użyć innych programów a iTunes to coś zdecydowanie więcej, niż tylko odtwarzanie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/04/itunes-i-porzadek-w-katalogach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mozy — backup online z klasą</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/01/mozy-backup-online-z-klasa/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/01/mozy-backup-online-z-klasa/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 31 Jan 2010 19:46:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Moje jabłuszko]]></category>
		<category><![CDATA[Porada]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4431</guid>
		<description><![CDATA[Disclaimer: tekst został popełniony rok temu i pewnie dziś już jest miejscami nieaktualny. Ale tylko miejscami, reszta powinna być jak najbardziej OK. Rzecz ukazała się w Moim jabłuszku… Mozy istnieje na rynku już od jakiegoś czasu i zdążył sobie wyrobić niezłą całkiem markę jako rozwiązanie do tworzenia backupów na zdalnych serwerach. To usługa oferująca dokładnie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/01/screen03.png" width="240" />
		</p><p><em>Disclaimer: tekst został popełniony rok temu i pewnie dziś już jest miejscami nieaktualny. Ale tylko miejscami, reszta powinna być jak najbardziej OK. Rzecz ukazała się w <a href="http://mojejabluszko.pl/" title="Strona Mojego jabłuszka">Moim jabłuszku</a>…</em></p>
<p>Mozy istnieje na rynku już od jakiegoś czasu i zdążył sobie wyrobić niezłą całkiem markę jako rozwiązanie do tworzenia backupów na zdalnych serwerach. To usługa oferująca dokładnie to, co ma w nazwie i ani grama więcej ale za to robiąca to w sposób całkiem niezły, stabilny i oddając w ręce użytkownika spore możliwości konfiguracyjne. Do tego jest darmowa w ograniczonym ale bardzo przydatnym zakresie i spisuje się jak do tej pory całkiem nieźle. Pozwólcie, że pokrótce przybliżę Wam tę usługę i kto wie, może przekonacie się do kolejnego sposobu zadbania o bezpieczeństwo swoich danych.</p>
<p>Mozy to usługa składająca się z kilku elementów. Po pierwsze to miejsce na zdalnym serwerze, na który trafiają backupowane dane. Po drugie to możliwość tych danych odzyskania na kilka sposobów, wśród których jest i nie wymagający połączenia z internetem. Po trzecie w końcu to program, który szyfruje i wysyła pliki na serwer oraz przy chęci ich odzyskania — pobiera je i deszyfruje na komputerze odbiorcy no i który pozwala nad zapanowaniem nad procesem tworzenia backupów.</p>
<p>W swej darmowej wersji Mozy oferuje dwa gigabajty miejsca do wykorzystania na swoich serwerach. Nie jest to dużo ale na najważniejsze dokumenty i na zapoznanie się z usługą wystarczy w zupełności, tym bardziej, że można tę przestrzeń powiększyć bez dodatkowych kosztów. Trzeba porobić za słup reklamowy i polecić usługę komuś lub z polecenia do korzystania z usługi przystąpić. Niezależnie od tego, czy jest się polecającym, czy też z polecenia się skorzystało, otrzymuje się bodajże 256 megabajtów dodatkowego miejsca na serwerze. Działa to nawet sprawnie, o czym przekonali się znajomi (i oczywiście ja :)), którzy skorzystali z tego systemu promocji usługi. Gdyby ktoś chciał na starcie mieć o te 256 megabajtów miejsca więcej — zapraszam serdecznie do skorzystania z tego linka: <a href="https://mozy.com/?code=EB5H78" title="Pomóżmy sobie nawzajem :)">https://mozy.com/?code=EB5H78</a> — zarówno zapisującemu się, jak i mnie wpadnie conieco dodatkowych megabajtów a to się zawsze przydaje :).</p>
<p>Po zarejestrowaniu się w usłudze i pobraniu oprogramowania czas na pierwsze uruchomienie. Instalacja softu to banał a jego konfiguracja tylko początkowo może sprawić jakieś trudności. Przy pierwszym uruchomieniu program poprowadzi za rękę i zasugeruje co warto backupować. W oknie konfiguracyjnym znaleźć można dwa przełączniki: “Backup Sets” i “Files and Folders”. Backup Sets to zbiory dokumentów, które można definiować jako rezultat wyszukiwania określonych fraz czy ciągów znaków. Rzecz o tyle przydatna, że można w bardzo łatwy sposób zdefiniować tworzenie kopii bezpieczeństwa np. wszystkich plików Excela z katalogu domowego użytkownika. Files and Folders pozwala zaś na bardzo dokładne ustalenie co ma być backupowane (życzyłbym sobie, by takie możliwości konfiguracji dawało Time Machine). Mozy pozwala zaznaczać całe napędy czy katalogi ale też i pojedyncze pliki. Podobnie można bardzo dokładnie zdefiniować co nie ma być backupowane. Świetna sprawa i naprawdę łatwa w obsłudze.</p>
<div id="attachment_4432" class="wp-caption aligncenter" style="width: 285px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/01/screen01.png"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/01/screen01-275x300.png" alt="Konfiguracja na poziomie konkretnych katalogów i plików - to lubimy!" title="Konfiguracja na poziomie konkretnych katalogów i plików - to lubimy!" width="275" height="300" class="size-medium wp-image-4432" /></a><p class="wp-caption-text">Konfiguracja na poziomie konkretnych katalogów i plików — to lubimy!</p></div>
<p>Przy okazji warto z menu programu wybrać jego preferencje i zaplanować sobie częstotliwość i porę robienia backupów. Z doświadczenia poradzę może, by faktycznie wybierać pory, w których niezbyt intensywnie korzysta się z komputera i z łącza. Proces szyfrowania i przesyłki danych może potrwać a samo szyfrowanie może obciążyć komputer dosyć znacznie. Co prawda na moim mini takich problemów nie dostrzegam (nowsze wersje oprogramowania rozwiązały w końcu ten problem) ale wolę przestrzec na wszelki wypadek, że takie sytuacje mogą mieć miejsce, szczególnie na starszych komputerach z mniejszą ilością pamięci.</p>
<div id="attachment_4433" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/01/screen02.png"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/01/screen02-300x252.png" alt="Codzienny backup w środku nocy to podstawa" title="Codzienny backup w środku nocy to podstawa" width="300" height="252" class="size-medium wp-image-4433" /></a><p class="wp-caption-text">Codzienny backup w środku nocy to podstawa</p></div>
<p>Pierwszy backup może potrwać bardzo długo — to normalne i zależy od szybkości komputera ale też i od szybkości łącza. Te gigabajty danych trzeba zaszyfrować i kablem przesłać a to niestety może trwać dosyć długo. Za to każdy następna operacja będzie zdecydowanie krótsza i szybsza — Mozy tworzy kopie różnicowe i na serwer przesyła tylko zmiany poczynione w plikach oraz nowe pliki znalezione w zdefiniowanych lokalizacjach lub spełniające warunek wyszukiwania zdefiniowany Backup Sets. I mówiąc szczerze radzi sobie z tym całkiem nieźle przesyłając tylko zmienione fragmenty plików. Szczególnie to przydatne jest przy dużych i często zmienianych plikach, coś w stylu np. obrazów dysków czy słusznie przywoływany w dokumentacji do Mozy przykład plików poczty Outlooka, które potrafią urosnąć wieeelkie. W takiej sytuacji nie jest przesyłany za każdym razem cały zmieniony przecież plik z pocztą a tylko jego zmienione fragmenty. Dobre rozwiązanie!</p>
<p>Gdy przyjdzie najgorsze, czyli potrzeba odzyskania danych, można to zrobić na trzy sposoby: korzystając z programu uruchomionego na komputerze, zamawiając płyty z kopiami plików (opcja dla bogatych i cierpliwych :)) oraz — najciekawsza opcja — pobierając archiwa z internetu. Czemu ta opcja jest najciekawsza? A bo daje dostęp do plików bez potrzeby instalacji oprogramowania i umożliwia pobranie archiwów nawet z innego komputera (ot choćby w pracy). Jak to się odbywa? Prosto. Wystarczy się zalogować na stronie Mozy.com, przejść do strony Restore Files i po prostu wybrać sobie katalogi lub pliki czy zbiory dokumentów, które chce się przywrócić. Mozy przygotuje obraz dysku (plik dmg), który będzie można pobrać na dowolnym komputerze a dalej postępować jak z np. archiwum wypalonym na płycie DVD. Niedawno przetestowałem tę opcję przy okazji padu mojego domowego mini i korzystając z szerokiego łącza w pracy pobrałem sobie plik dmg z najważniejszymi moimi danymi. Wszystko poszło sprawnie, miło i przyjemnie z pełną szerokością łącza.</p>
<div id="attachment_4434" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/01/screen03.png"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/01/screen03-300x252.png" alt="Przywracanie plików via strona WWW" title="Przywracanie plików via strona WWW" width="300" height="252" class="size-medium wp-image-4434" /></a><p class="wp-caption-text">Przywracanie plików via strona WWW</p></div>
<p>Jeszcze jedna istotna sprawa — jedno konto umożliwia tworzenie backupu plików z wielu komputerów. Jeśli więc macie w domu dwie, trzy czy więcej maszyn — każda może być zarejestrowana w usłudze i każda będzie mogła korzystać z konta. Każdy komputer jest traktowany osobno, pliki nie są jakoś ze sobą “mieszane”, wszystko schludnie jest rozdzielone ale korzystając ze strony ma się dostęp do wszystkich zarchiwizowanych plików. Przydatna sprawa.</p>
<p>A więc usługa idealna? O ile samej usługi nie mam zamiaru się czepiać (jeden z moich znajomych zgłaszał swego czasu problemy z szybkością uploadu — nie miałem i nie mam podobnych więc skłaniam się ku teorii, że to raczej kwestia dostarczanego mu łącza), o tyle program w wersji dla Mac OS X nie jest szczytem marzeń. Niestety ale proces definiowania na przykład jakiegoś zbioru plików do backupu przez ustalenie kryteriów ich wyszukiwania jest kompletnie źle zrobiony. OSX jak każdy system obsługuje coś takiego, jak typy plików. Nie mam pojęcia dlaczego nie można z prostego dropdown menu wybrać sobie znanych systemowi typów plików do backupu. Przy opcjach związanych z wyszukiwaniem trzeba się sporo nagimnastykować, by osiągnąć zadowalające rezultaty. Tak być nie powinno. Większych problemów z funkcjonowaniem usługi i samego programu nie stwierdziłem.</p>
<p>Jeśli nie przeszkadza Ci trzymanie kopii swoich plików na cudzych serwerach (pliki przed wysłaniem są szyfrowane ale bo to ma człowiek pewność, co się tam wyprawia na ichnich serwerach), jeśli masz odpowiednio szerokie w uploadzie łącze i jeśli chcesz sprawdzić, jak może sprawować się dodatkowy sposób zabezpieczenia Twoich cennych danych — polecam zapoznanie się z tą usługą. Została pomyślana do backupu i tylko do backupu (nie ma możliwości wrzucenia sobie plików na serwer przez np. www) ale sprawuje się w tych zastosowaniach bardzo dobrze. Korzystam z tej usługi od praktycznie początku jej zaistnienia w świecie makowym i muszę przyznać, że po prostu działa jak trzeba. Spróbować imo warto.</p>
<p>Strona usługi Mozy: <a href="http://mozy.com/" title="Strona usługi Mozy">http://mozy.com/</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/01/mozy-backup-online-z-klasa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wideo na blogu czyli kózka syta</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/09/wideo-na-blogu-czyli-kozka-syta/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/09/wideo-na-blogu-czyli-kozka-syta/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 07 Sep 2009 20:57:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[Download]]></category>
		<category><![CDATA[Animacja]]></category>
		<category><![CDATA[Filmik]]></category>
		<category><![CDATA[iPod/iPhone]]></category>
		<category><![CDATA[Link]]></category>
		<category><![CDATA[Porada]]></category>
		<category><![CDATA[Trailer]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3811</guid>
		<description><![CDATA[W poprzednim wpisie się mi napisało, że oto znalazłem swój sposób na wsadzanie wideo na bloga. A bo ja mam nieco inne potrzeby, niż YouTube jest w stanie mi zaspokoić a i jakoś lubię tak własnoręcznie zadbać o filmiki i ich jakość. Jestem użytkownikiem iPhone a to pociągnęło za sobą pewnie konsekwencje. Może tak od [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://img.skitch.com/20090907-bktu1e4uxgtea7726aiswedjaq.preview.jpg" width="240" />
		</p><p><a title="Video revamp czyli zmiany na blogu" href="http://costa.info.pl/2009/09/07/video-revamp-czyli-zmiany-na-blogu/">W poprzednim wpisie</a> się mi napisało, że oto znalazłem swój sposób na wsadzanie wideo na bloga. A bo ja mam nieco inne potrzeby, niż YouTube jest w stanie mi zaspokoić a i jakoś lubię tak własnoręcznie zadbać o filmiki i ich jakość. Jestem użytkownikiem iPhone a to pociągnęło za sobą pewnie konsekwencje. Może tak od punkcików, co się za sprawą tej maszynki zmieniło w moim obcowaniu z internetem:</p>
<ul>
<li>Internet stal się teraz dla mnie dwubiegunowy — dzieli się na serwisy mnie (czyli iPhonowi) przyjazne i nieprzyjazne. Po prostu bardzo dużo biegam po sieci właśnie za pomocą tego jabłkowego wynalazku i witam z otwartymi ramionami wszelkie objawy wspierania tegoż (jak i urządzeń mobilnych w ogóle).</li>
<li>Niejaki S. Jobs w mądrości swojej zarządził, że jego urządzenie będzie banglało bez obsługi Flasha (dzięki Ci za to Steve! Flash to współczesne opium dla ludu, ot co!) a więc większość czegokolwiek ruchomego na stronach wzięła i mnie zniknęła. O ile nie przejmuję się odejściem w niebyt reklam, o tyle boli bardzo brak możliwości obejrzenia sobie jakiegoś filmiku online, który to filmik serwowany jest w postaci strumienia FLV.</li>
<li>Apple i Google dogadało się, Google odstawiło tytaniczną pracę i chyba większość swoich zasobów filmowych przekonwertowało do formatu MP4, co zaowocowało nareszcie możliwością oglądania filmików YouTube, których oglądanie za pomocą Flasha po prostu zęby niszczy z powodu fatalnej jakości tychże filmików. Ten sam filmik przygotowany dla iPhone wygląda o niebo lepiej a ja się zapytowywuję, dlaczego nie może tak defaultowo wyglądać w tym cholernym Flashu.</li>
<li>Serwisów dających filmiki lub umożliwiających wrzucanie swoich (i to w fajnej jakości) w międzyczasie przybyło ale zazwyczaj cierpią owe serwisy na jedną przypadłość: olewają iPhone i generalnie urządzenia mobilne i nic się na nich nie zobaczy (prawda Vimeo?). Sorry ale ja takie serwisy mam w trąbce i nie będę ich używał bo w efekcie nie zobaczę filmików, które na własną stronę chciałbym wrzucić.</li>
</ul>
<p>Dodając dwa do dwóch wyszło mi, że muszę sobie radzić sam. Stąd i te od dłuższego czasu na blogu przepychanki z Humyo.com i testowanie, co też toto jest w stanie mi zaoferować. Sporo ale nie tego szukałem. Potrzebowałem coś, nad czym miałbym większą kontrolę. No i nareszcie mam. Ufff…</p>
<p>Jak to teraz u mnie będzie wyglądało? No więc do szczęścia potrzebne mi były:</p>
<ul>
<li>konto na <a title="Strona usługi Dropbox" href="http://www.getdropbox.com">Dropboxie</a> (jeśli ktoś jeszcze jakimś cudem nie ma, to zawsze może sobie założyć i to dorzucając mi lekkiego bonusa do objętości konta klikając w <a title="A pożebrzę nieco :)" href="https://www.getdropbox.com/referrals/NTMzNDcxOQ">ten link</a> i zakładając konto z mojego polecenia :))</li>
<li><a title="Strona playera" href="http://www.longtailvideo.com/players/jw-flv-player/">JW FLV Media Player</a> czyli to coś, co filmiki odgrywa</li>
<li><a title="Pobierz QuickTime" href="http://www.apple.com/pl/quicktime/download/">QuickTime Player Pro 7</a> do eksportu plików do wrzucenia na serwer (QuickTime Player X ze Snow Leoparda też to umie i nie trzeba za to dodatkowo bulić — ja swego czasu QT kupiłem i mam zamiar używać jak najdłużej, bo to nowe coś jest ładne ale mało funkcjonalne)</li>
<li>Systemowy Podgląd (nie wiem czego tam można pod Windows użyć — dowolny programik potrafiący wyświetlić i zmienić rozmiar jotpega będzie OK).</li>
</ul>
<p>Cała operacja z wrzuceniem filmiku jest dosyć pracochłonna ale efekt chyba wart jest zachodu. Trzeba mieć filmik, który chce się na bloga wrzucić i wtargać toto do QuickTime Playera.</p>
<div class="thumbnail"><a href="http://img.skitch.com/20090907-bktu1e4uxgtea7726aiswedjaq.png" title="Filmy na blogu - screen01"><img src="http://img.skitch.com/20090907-bktu1e4uxgtea7726aiswedjaq.preview.jpg" alt="Filmy na blogu - screen01" /></a><br /><span style="font-family: Lucida Grande, Trebuchet, sans-serif, Helvetica, Arial; font-size: 10px; color: #808080">Uploaded with <a href="http://plasq.com/">plasq</a>’s <a href="http://skitch.com">Skitch</a>!</span></div>
<p>Wersja Pro (w Snow Loepardzie ta systemowa wystarczy) pozwala na eksport filmu do formatu iPhone (a jeśli wola to i desktopowego) dosłownie dwoma kliknięciami. QuickTime Player 7 Pro pozwala przy okazji ustawić dowolną klatkę filmu jako jego poster i przy eksporcie zgra tę klatkę do jotpega, co przydaje się bardzo gdy chce się filmik jakoś na starcie przyozdobić. Presety QuickTime’a są naprawdę dobrze poustawiane i nie ma za bardzo co tam mieszać. Przecież chodzi o to, by było łatwo…</p>
<div class="thumbnail"><a href="http://img.skitch.com/20090907-b4e1w4ajnuua6a4geejh1apike.png" title="Filmy na blogu - screen02"><img src="http://img.skitch.com/20090907-b4e1w4ajnuua6a4geejh1apike.preview.jpg" alt="Filmy na blogu - screen02" /></a><br /><span style="font-family: Lucida Grande, Trebuchet, sans-serif, Helvetica, Arial; font-size: 10px; color: #808080">Uploaded with <a href="http://plasq.com/">plasq</a>’s <a href="http://skitch.com">Skitch</a>!</span></div>
<p>Wyeksportowany plik JPG wrzucam sobie do systemowego Podglądu i zmniejszam sobie do docelowej rozdzielczości filmu na stronie. U mnie jest to 410 pikseli szerokości. Się mi jotpeg rewymiaruje i już mam podaną szerokość i wysokość, jaką za chwilę wpiszę w takie jedno miejsce, by ładny player mi się na stronie pojawił.</p>
<div class="thumbnail"><a href="http://img.skitch.com/20090907-gnib3h7yb3nqt19cs7wim4iqbx.png" title="Filmy na blogu - screen03"><img src="http://img.skitch.com/20090907-gnib3h7yb3nqt19cs7wim4iqbx.preview.jpg" alt="Filmy na blogu - screen03" /></a><br /><span style="font-family: Lucida Grande, Trebuchet, sans-serif, Helvetica, Arial; font-size: 10px; color: #808080">Uploaded with <a href="http://plasq.com/">plasq</a>’s <a href="http://skitch.com">Skitch</a>!</span></div>
<div class="thumbnail"><a href="http://img.skitch.com/20090907-gh3mi3js8uxwnh6kx523r4y7t5.png" title="Filmy na blogu - screen04"><img src="http://img.skitch.com/20090907-gh3mi3js8uxwnh6kx523r4y7t5.preview.jpg" alt="Filmy na blogu - screen04" /></a><br /><span style="font-family: Lucida Grande, Trebuchet, sans-serif, Helvetica, Arial; font-size: 10px; color: #808080">Uploaded with <a href="http://plasq.com/">plasq</a>’s <a href="http://skitch.com">Skitch</a>!</span></div>
<p>Wyeksportowany film wrzucam sobie na konto Dropboxa do publicznego katalogu, z którego będzie pobierał dane player. Dorzucam też jotpega ot by ładnie wyglądał filmik na stronie — po załadowaniu playera pokaże się zamiast pierwszej klatki (często po prostu czarnej) właśnie mój obrazek.</p>
<p>OK, ale co z tym playerem? Ano nic — trzeba pobrać, wrzucić gdzieś sobie na serwer, tak by można było się do plików z sieci dobrać i to wszystko. Resztę załatwia świetny patent twórców playera czyli <a href="http://www.longtailvideo.com/support/jw-player-setup-wizard" title="Onlinowy wizard">onlinowy wizard</a>, który cały proces embedowania filmu sprowadza do wyklikania sobie czego tam się chce. Łatwo, prosto i przyjemnie. Trzeba tylko pamiętać, by nie wpadać w panikę przy wypełnianiu pola „File”. Tak, wystarczy tam wpastować to, co się skopiowało jako „Public link” po kliknięciu prawym przyciskiem myszy na pliku w katalogu Dropboxa. Że nie jest to FLV? I to jest właśnie clou programu — ten player bezproblemowo obsłuży tak przygotowane pliki MP4 i ślicznie je będzie streamował. A plik MP4 przygotowany dla iPhone można podlinkować bezpośrednio, co pozwoli osobom przeglądajacym stronę za pomocą iPhone (lub innego urządzenia mobilnego obsługującego standard MP4) po prostu na linku kliknąć i film wyświetlić. Na ten przykład tak:</p>
<p><embed src='http://costa.info.pl/mediaplayer/player.swf' width='410' height='217' bgcolor='undefined' allowscriptaccess='always' allowfullscreen='true' flashvars='description=9 - Trailer 2&#038;file=http://dl.getdropbox.com/u/1944692/Trailery-filmy/2009.09.07-9-Trailer-iPhone.m4v&#038;image=http://dl.getdropbox.com/u/1944692/Trailery-filmy/2009.09.07-9-Trailer-poster.jpg&#038;title=9 - Trailer 2&#038;backcolor=FFFFFF&#038;controlbar=over' /></p>
<p><a href="http://dl.getdropbox.com/u/1944692/Trailery-filmy/2009.09.07-9-Trailer-iPhone.m4v" title="Pobierz / obejrzyj film">Pobierz / obejrzyj film</a> (m4v; 16mb; iPhonolubny)</p>
<p>Ot i wszystko. Wygląda strasznie, nie? Ale wcale takie nie jest dzięki sporej automatyzacji fundowanej ze strony QuickTime Playera przy eksporcie filmu, Dropboxa przy wgrywaniu plików na serwer i wizardowi, w którym można sobie w sekund pięć wyklikać potrzebny do osadzenia kod. Najdłużej z tego wszystkiego trwa konwertowanie filmu :). No, jutro pobawię się osadzaniem filmów HD. A co, można, to co mam nie korzystać…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/09/wideo-na-blogu-czyli-kozka-syta/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>LaCie vs. Toshiba czyli uwaga na to pierwsze</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/08/lacie-vs-toshiba-czyli-uwaga-na-to-pierwsze/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/08/lacie-vs-toshiba-czyli-uwaga-na-to-pierwsze/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 27 Aug 2009 06:29:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Hardware]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>
		<category><![CDATA[Porada]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3731</guid>
		<description><![CDATA[Zdechł mi dysk. A właściwie nie dysk tylko zasilacz do owego. Nie pierwszy zresztą raz tak swoją drogą ale tym razem niestety nawet wszechmocny Nikita nie był w stanie mi pomóc i w pasujący zasilacz doposażyć. O jakim dysku mowa? A o kupionym swego czasu przeze mnie LaCie mini Hard Drive &#38; Hub 500 GB, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/08/20090827-toshiba.jpg" width="240" />
		</p><p>Zdechł mi dysk. A właściwie nie dysk tylko zasilacz do owego. Nie pierwszy zresztą raz tak swoją drogą ale tym razem niestety nawet <a href="http://www.appletest.pl/" title="Nico, czas na aktualizację bloga!">wszechmocny Nikita</a> nie był w stanie mi pomóc i w pasujący zasilacz doposażyć. O jakim dysku mowa? A o kupionym swego czasu przeze mnie <a href="http://costa.info.pl/2007/09/06/LaCie-mini-Hard-Drive-Hub-500-GB/" title="Opis sprzętu">LaCie mini Hard Drive &amp; Hub 500 GB</a>, który określam mianem jednej z większych wpadek, jakie kiedykolwiek odstawiłem. Dysk początkowo sprawował się bez większego zarzutu ale z czasem zaczął pracować straszliwie głośno i dosłownie tylko włączałem go od czasu do czasu dla zrobienia kopii Time Machine bo nawet niepracujący, dysk wydawał skowyt nieziemski. A z czasem jeszcze doszedł problem z zasilaczem, który jak się okazuje jest problemem globalnym dla dysków LaCie (chyba że już coś firma w tym temacie zrobiła — jak na razie jej zasilaczy nie ma gdzie wymienić). Sprawdzę jak tam z gwarancją i pewnie Cortlandowi wpadnie kolejny dysk do magazynu i do wysyłki do Francji czy gdzie tam serwisy LaCie się mieszczą. Mam gdzieś czas oczekiwania na wymianę zasilacza bo kupiłem sobie wczoraj nowy dysk. Bez kopii bezpieczeństwa swoich plików czułem się jak nagus pośrodku gęstego tłumu i musiałem szybko coś z tym zrobić :).</p>
<p>Tym razem postawiłem na mobilność i kupiłem zewnętrzny, niewielki, leciutki dysk twardy, który fachowo zwie się <strong>Toshiba Portable External HDD HDDR320E03E</strong> (<a href="http://www.chip.pl/testy/pamieci-masowe/dyski-twarde-zewnetrzne-25-cala/toshiba-portable-external-hdd-hddr320e03e" title="Poczytaj test Chipa">poczytaj test Chipa</a>) i który od pierwszego wejrzenia przypadł mi do gustu. W Chipie piszą, że dysk niezbyt się grzeje, jest cichy i całkiem szparko śmiga choć ponoć jakieś procesory obciąża. U mnie nic tam nie obciąża a śmiga aż miło patrzeć :). Rzecz bierze zasilanie z jednego portu USB, ma 320 giga miejsca wedle miary producenta czyli w rzeczywistości kapkę mniej. Instalacja w OSX w charakterze dysku dla Time Machine wymaga wymazania defaultowej partycji i sformatowania jej w systemie plików HFS. Defaultowa partycja sformatowana jest w FAT32 i jest to całkiem fajne, o ile chce się mieć partycję widoczną dla różnych systemów operacyjnych. Ja takiej funkcjonalności nie potrzebuję, dysk ma trzymać kopię danych z miniacza i być może z przyszłego MacBooka, który niestety oddalił mnie się nieco ze względów finansowych. Dlatego też polazłem w mobilność dysku do backupów — po prostu kopie Time Machine na laptopie będą kwestią podpięcia małego i lekkiego dysku i to wsio.</p>
<div id="attachment_3736" class="wp-caption aligncenter" style="width: 420px"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/08/20090827-toshiba.jpg" alt="Toshiba Portable External HDD HDDR320E03E" title="Toshiba Portable External HDD HDDR320E03E" width="410" height="368" class="size-full wp-image-3736" /><p class="wp-caption-text">Toshiba Portable External HDD HDDR320E03E</p></div>
<p>Jak na razie twardzielek sprawuje się odpukać nieźle. Szkoda tylko, że poleciała mnie kasa, która miała być na uaktualnienie Leoparda… No nic, coś się wymyśli.</p>
<p>A tak bay de łej Snow Leo — wypytałem się wczoraj w iSpocie jak najsensowniej uaktualnić Leo do wersji Snow w przypadku, gdy chce się robić czystą instalację. Chłopak z iSpotu podrzucił w sumie niegłupią myśl — po prostu trza zbakapować dane, wymazać partycję, zainstalować świeżutkiego Leo i zaraz po tym uaktualnić do Snow. Trochę to może pokręcone ale ma sens a przy koszcie 129 złociszy za aktualizację systemu aż tak wiele pracy to w końcu nie jest. Szkoda, że jeszcze nie chciało mi się napędu w mini naprawić (od jakiegoś roku z okładem nie czyta mi płyt z danymi — Audio CD i DVD czyta bez problemów ale np. płyty instalacyjnej z Leo już nie, ot dziwna sprawa) bo znów czeka mnie zrzucanie w pracy systemu do obrazka, później obrazka na partycję i instalowanie z partycji. Co w sumie i tak może się nie powieść, bo nawet nie wiem, czy w końcu Maki obsługują boot z napędu podłączonego via USB, czyli rzecz oczywistą w świecie PC. No nic, się okaże a przy okazji megaczyszczenie dysku się zrobi bo syfu mam co niemiara.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/08/lacie-vs-toshiba-czyli-uwaga-na-to-pierwsze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Blogowanie? To proste!</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/07/blogowanie-to-proste/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/07/blogowanie-to-proste/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 29 Jul 2009 06:55:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Porada]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3651</guid>
		<description><![CDATA[Wpis specjalnie dla moich ciotek :) Wiecie z czym jest największy problem w temacie blogowania? Jasne, największy jest z treścią blogów, która (delikatnie rzecz ujmując) bywa bardzo, bardzo różna. Ale są na tym świecie ludzie, którzy mają coś ciekawego do powiedzenia, chcą się tym ze światem i znajomymi podzielić ale barierą pozostaje dla nich… platforma. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://img.skitch.com/20090729-mfu5tbyi3gg8c8qttxfiyhryw9.preview.jpg" width="240" />
		</p><p>Wpis specjalnie dla moich ciotek :)</p>
<p>Wiecie z czym jest największy problem w temacie blogowania? Jasne, największy jest z treścią blogów, która (delikatnie rzecz ujmując) bywa bardzo, bardzo różna. Ale są na tym świecie ludzie, którzy mają coś ciekawego do powiedzenia, chcą się tym ze światem i znajomymi podzielić ale barierą pozostaje dla nich… platforma.</p>
<p>Ano, dla Zwykłego Usera obsługa tych wszystkich WordPressów czy innych Bloggerów może być problemem. Ciężko to opanować, rozeznać się w tych wszystkich zakładkach, kokpitach, właściwościach wpisów a kiedy do tego dochodzi osadzanie multimediów we wpisach — masakra. Sam przyznaję, że przez dłuższy czas miałem problem ze zrozumieniem funkcjonowania wordpressowej galerii. Jasne, po rozgryzieniu nie jest to problem i wiadomo o co loto ale trzeba draństwo wpierw rozgryźć. ZU taki jak <a href="http://www.freewebs.com/xristin/" title="Stronka Christiny">moja cioteczka Christina</a>, która radzi sobie z siecią co prawda dzielnie ale niekoniecznie musi zaraz wiedzieć o niej wszystko, może mieć problemy ze skomplikowanymi narzędziami.</p>
<p>Kombinowaliśmy razem jak tę jej stronkę przenieść na coś, co będzie dawało jakieś sensowne możliwości dodawania i edycji wpisów oraz zaoferuje prosty sposób załączania mediów. Ja biegałem po necie, ona pisała mi „to nie działa, nie ma greckich liter”. Zdaje się, że te wszystkie super-hiper-fajne serwisy w stylu SquareSpace mają jeden podstawowy problem: działają na gównianym Flashu a to oznacza jedno — kłopoty. Wszelkie serwisy tego typu (hosting plus narzędzia we Flashu) oferowały sporo fajnych możliwości ale kiedy przychodziło do użycia jakichś innych znaków, niż alfabetu angielskiego, Flash się poddawał. To badziewie nie ma bowiem pojęcia, że żyjemy w 2009 roku i unikod to już standard i naprawdę można a nawet trzeba obsłużyć znaki narodowe.</p>
<p>Cioteczko! Look no more! Oto bowiem przyszedł <a href="http://bronikowski.com/" title="Blogasek Opiego">Opi</a> i pokazał mnie serwis, który zwie się <a href="http://posterous.com/" title="Skocz i zobacz jak to wygląda">Posterous</a>. Co to takiego? A najprościej rzecz ujmując to takie coś, co pozwala Ci publikować treści przez… Wysłanie ich mailem. Nie ma chyba nic prostszego pod Słońcem i nic bardziej znajomego, niż konto mailowe. Wysłać maila potrafi każdy. Tu wystarczy zarejestrować adres mailowy, z którego przysyłana poczta ma być traktowana jak wpisy i… to wszystko. Wysłanie maila na ogólny adres post@posterous.com z ze swojej skrzynki spowoduje opublikowanie treści tego maila. Proste? No ba!</p>
<div class="thumbnail"><a href="http://img.skitch.com/20090729-mfu5tbyi3gg8c8qttxfiyhryw9.jpg" title="Posterous"><img src="http://img.skitch.com/20090729-mfu5tbyi3gg8c8qttxfiyhryw9.preview.jpg" alt="Posterous - screen01" /></a><br /><span style="font-family: Lucida Grande, Trebuchet, sans-serif, Helvetica, Arial; font-size: 10px; color: #808080">Uploaded with <a href="http://plasq.com/">plasq</a>’s <a href="http://skitch.com">Skitch</a>!</span></div>
<p>OK, jak jest z załączaniem mediów? Powiedzmy, że chciałabyś cioteczko wrzucić kilka fotek i filmików do wpisu. Jest to możliwe? Oczywiście! Po prostu załącz je do wiadomości jako załączniki mailowe i to wszystko. Filmiki już <a href="http://www.youtube.com/user/AKOYKOY10" title="Konto cioteczki w YouTube">opublikowałaś w YouTube</a>? No problema, po prostu zrób copy-paste linka do filmu w wysyłanym emailu i to wszystko, filmik pokaże się sam z siebie. To rewelacyjny i szybki sposób wrzucania przeróżnych treści. Opi zrobił sobie tam <a href="http://cynik.eu/" title="Śmietnik Opiego">składowisko śmieci</a>, na którym lądują różne wygrzebane przez niego w necie różności. <a href="http://costamsm.posterous.com/" title="Mój śmietnik dla odmiany :)">Ja także używam Posterous</a> do wrzucania różnych różności, które gdzieś mnie dopadły znienacka. Czy to oznacza, że to serwis dla śmieciarzy? Absolutnie nie — można tu prowadzić regularnego bloga z tą różnicą, że wszelkie administracyjne sprawy i rzeczy zabierające najwięcej w sumie czasu, czyli przygotowanie i wrzucenie mediów wszelakich, są wykonywane za Ciebie. Proste i niektórym może to w zupełności wystarczyć.</p>
<p>Tak więc cioteczko (Eleni, może też się skusisz?) bierz się za próbowanie. Bardzo to proste, przyjemne i łatwe w obsłudze jest narzędzie a daje dzięki tej całej prostocie może nareszcie będziesz pisać częściej, bo czytać Cię bardzo lubimy :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/07/blogowanie-to-proste/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>WordPress, ty zwierzaku!</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/06/wordpress-ty-zwierzaku/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/06/wordpress-ty-zwierzaku/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Jun 2009 06:11:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[Porada]]></category>
		<category><![CDATA[WordPress]]></category>
		<category><![CDATA[Zabawne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3479</guid>
		<description><![CDATA[To będzie jeden z tych heroicznych wpisów, w których opisuję swoje niekłamane bohaterstwo, zazwyczaj z bohaterstwem związaną głupotę, którą jednak zniwelowała siła moich mięśni, co w połączeniu ze słowami „WordPress” i „strona internetowa” powinno budzić zdrowe zainteresowanie :). Ano, dorobiłem się swojego pierwszego w życiu sporego update wersji WordPressa, który — jak niektórzy pewnie doskonale [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To będzie jeden z tych heroicznych wpisów, w których opisuję swoje niekłamane bohaterstwo, zazwyczaj z bohaterstwem związaną głupotę, którą jednak zniwelowała siła moich mięśni, co w połączeniu ze słowami „WordPress” i „strona internetowa” powinno budzić zdrowe zainteresowanie :).</p>
<p>Ano, dorobiłem się swojego pierwszego w życiu sporego update wersji WordPressa, który — jak niektórzy pewnie doskonale wiedzą i widzą po wyrwanych włosach — potrafi skończyć się wielkim znakiem zapytania i niemym „o co kurwa chodzi???”. Może opiszę kolejno, co robiłem:</p>
<ul>
<li>Od kilku dni męczy mnie hasełko „weź no zaktualizuj sobie bloga”. Dziś rano, w okolicy godziny piątej minut dwadzieścia, pada postanowienie: why the hell not?</li>
<li>Wbijam się via ssh na serwer, zasysam lokalnie paczuszkę z polskim WP i rozkompresowuję. Czytam readme a tam piszą, że trzeba bóg raczy wiedzieć co robić. Prawdziwy facet nie słucha ciotowatych porad w stylu „zrób backup bazy danych”, tym bardziej że nie wie, jak w ogóle miałby coś takiego zrobić. Prawdziwy facet wprowadza w terminalu komendę <code>cp -r * /home/costa/wordpress/</code> i patrzy, co z tego wynikło.</li>
<li>Wynikło tyle, że po próbie zalogowania się do panelu administracyjnego WP wyświetlił komunikat, że bazę chce zaktualizować. A niech se aktualizuje — klikam.</li>
<li>Wszystko działa, śmiga i jest pięknie.</li>
<li>A nie, zostały jeszcze wtyczki. wyświetla mi się na czerwono, że mam 13 wtyczek do zaktualizowania. OK, zasysam na serwer pliki, rozkompresowuję i — jak każdy prawdziwy facet — wydaję pańskim gestem komendę <code>cp -r * /home/costa/wordpress/wp-content/plugins</code>. Copy się zrobiło, ja stronę odświeżam.</li>
<li>Biało. Nic nie ma. Nawet żadnego sygnału błędu.</li>
<li>Odświeżam raz jeszcze w złudnej nadziei, że jednak coś się samo zrobi.</li>
<li>Nie zrobiło się. Kurwa!</li>
<li>Holmesowska dedukcja zaprowadziła mnie na odpowiedni trop: „CoSTa, skoro po aktualizacji silnika wszystko działało a posypało się po wrzuceniu wtyczek znak to pewnie, że winne są wtyczki!”. Pamiętajcie, to była godzina piąta minut pewnie ze czterdzieści nad ranem. Jak na tę porę muszę przyznać, że mój umysł zadziałał genialnie.</li>
<li>Wypieprzyłem wszystko z katalogu /wp-content/plugins — od razu zrobiło się przewiewniej a blog wyświetlił topa. Znaczy się, trop był dobry a rosyjska metoda zabicia problemu zamiast się z nim uporania okazała się być znakomitym lekarstwem na blogowe bolączki.</li>
<li>W panelu administracyjnym pokazało mnie się fafnaście ostrzeżeń, że oto wtyczka jakaśtam została wyłączona bo jej po prostu nie ma. Przez moment miałem ochotę uściskać najpierw monitor, później samego siebie. O to właśnie przecież chodziło.</li>
<li>Mimo tak wczesnej pory wykazałem się wręcz pierońską przebiegłością i zamiast wypieprzyć zawartość katalogu /wp-content/plugins, wziąłem i toto gdzieś na boczek zgrałem. O mamo, to było genialne bo stykało tylko to wszystko wgrać na powrót do odpowiedniego katalogu i oto pokazały mnie się wszystkie wtyczki, z tym że wyłączone.</li>
<li>Pozostało mi już tylko włączyć co trzeba, co też uczyniłem. Wtyczki w wersji zupgrejdowanej ruszyły. Generalnie wszystko ruszyło chyba jak trzeba.</li>
</ul>
<p><strong>Wniosek</strong></p>
<p>Zdechł Ci WordPress po aktualizacji? Czego beczysz? Zrób tak, jak robili to już najstarsi Rosjanie — wyjdź i wejdź jeszcze raz. Na pewno ruszy. Czasem tylko trzeba kolbą załomotać.</p>
<p>Ufff, przez moment miałem jednak chwilę zwątpienia :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/06/wordpress-ty-zwierzaku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mac OS X vs. PlayStation 3 — decydujące starcie</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/04/mac-os-x-vs-playstation-3-decydujace-starcie/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/04/mac-os-x-vs-playstation-3-decydujace-starcie/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 19 Apr 2009 17:04:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>
		<category><![CDATA[PlayStation]]></category>
		<category><![CDATA[Porada]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3196</guid>
		<description><![CDATA[W którymś z Moich jabłuszek straszliwe swego czasu jęczałem na konsolę PlayStation 3 za jej brak umiejętności poradzenia sobie z kodekiem h.264 a szerzej — z kontenerem MP4. O ile zgrany lokalnie plik konsola odtwarza zazwyczaj bez większych problemów (acz i tu zdarzają się “file corrupted” przy otagowanym jak trzeba pliku), o tyle pliki udostępniane [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://img.skitch.com/20090419-xwx5qdhp9skineq3the58yf9au.preview.jpg" width="240" />
		</p><p>W którymś z Moich jabłuszek straszliwe swego czasu jęczałem na konsolę PlayStation 3 za jej brak umiejętności poradzenia sobie z kodekiem h.264 a szerzej — z kontenerem MP4. O ile zgrany lokalnie plik konsola odtwarza zazwyczaj bez większych problemów (acz i tu zdarzają się “file corrupted” przy otagowanym jak trzeba pliku), o tyle pliki udostępniane z komputera via sieć już ni cholery nie chcą działać jak trzeba i obraz się rwie, wszystko buforuje się totalnie powoli i bez sensu. Sony nic nie robi z tym problemem i ma standard, który wspiera między innymi w swoich telewizorach (większość droższych modeli ma chyba wbudowany tuner MP4), w głębokim poważaniu.</p>
<p>Za to PlayStation 3 to zdaje się certyfikowane urządzenie potrafiące grać DivXy (hej, Sony, Matroska zdaje się wlazła do standardu DivX — zrobicie coś z tym?) i widać to w praktyce — pliki słane z komputera do konsoli odtwarzane są koncertowo, żadnych zaciachów, zero problemów z buforowaniem, po prostu miód i powidło. Wychodzi mi na to, że Sony wspiera ulubiony torrentowy format lepiej, niż pobłogosławiony przez korporacje h.264 i kontener MP4… No cóż, na coś ta konsola ludziom przydać się w końcu musi, skoro gier na to jak na lekarstwo a płytki Blu-ray kosztują jakieś abstrakcyjne pieniądze.</p>
<p>Problem? Oczywisty: napisy. Do tej pory kradłem film i byłem zmuszony do przekodowania go tak, bym napisy miał w filmie w formie hardsubów. Wtedy plik zgrywałem na pendrajwa, podłączałem drania do konsoli i można było wreszcie do czegoś tę konsolę wykorzystać. No ale uwidziało mi się, że to jest bez sensu męczenie się i kombinowanie, bo przecież MUSI być jakiś sposób, by zmusić konsolę do czytania plików z serwera mediów via Wi-Fi i jednoczesne podkładanie ścieżki napisów tak, bym na telewizorze widział wszystko jak trzeba.</p>
<p>Oczywiście, trzeba było obraz transkodować w locie i słać co trzeba do konsoli. O ile pod Windows pewnie takiego oprogramowania jest zatrzęsienie, o tyle pod OSX przez jakiś czas nie mogłem niczego sensownego znaleźć. Aż w końcu jakiś czas temu znalazłem, potestowałem i miło mi powiedzieć, że toto działa acz kurczę jak wszystko, co darmowe i pod Javą — jak się nie wysypie czasem, to jest chore a wydajność ma toto średnią (żeby nie było — kupiłem swego czasu program robiący za serwer mediów, który o transkodowaniu to nawet nie słyszał, tyle że przynajmniej działa jakoś mniej pazernie na zasoby systemu).</p>
<p>Rzecz nazywa się <a href="http://ps3mediaserver.blogspot.com/" title="Strona projektu">PS3 Media Server</a>, śmiga sobie na wspomnianej Javie i prócz frontendu dla kilku innych programów, jest też całkowicie nieprzejrzystym, fatalnie od strony wizualnej pomyślanym, brzydkim jak kupa ale działającym GUI. Ten soft jest totalnie niemakowy ale za to ma jedną cechę, za którą go lubię: działa całkiem szparko (choć w kratkę) i jest multiplatformowy. Słyszysz Brzoza? Możesz sobie swoją kolekcję DivXów słać po necie do swojej konsoli i oglądać na swoim telewizorze nie martwiąc się zbytnio napisami, bo te zostaną dorzucone do obrazu. Ot masz jeszcze jedno zastosowanie swojego chlebaka :).</p>
<div class="thumbnail"><a href="http://img.skitch.com/20090419-xwx5qdhp9skineq3the58yf9au.png" title="PS3 Media Server - screen 01"><img src="http://img.skitch.com/20090419-xwx5qdhp9skineq3the58yf9au.preview.jpg" alt="PS3 Media Server - screen 01" /></a><br /><span style="font-family: Lucida Grande, Trebuchet, sans-serif, Helvetica, Arial; font-size: 10px; color: #808080">Uploaded with <a href="http://plasq.com/">plasq</a>’s <a href="http://skitch.com">Skitch</a>!</span></div>
<div class="thumbnail"><a href="http://img.skitch.com/20090419-ektwg531kwjjy2a4r4bh7b3as3.png" title="PS3 Media Server - screen 02"><img src="http://img.skitch.com/20090419-ektwg531kwjjy2a4r4bh7b3as3.preview.jpg" alt="PS3 Media Server - screen 02" /></a><br /><span style="font-family: Lucida Grande, Trebuchet, sans-serif, Helvetica, Arial; font-size: 10px; color: #808080">Uploaded with <a href="http://plasq.com/">plasq</a>’s <a href="http://skitch.com">Skitch</a>!</span></div>
<p>Jak radzi sobie toto z napisami? A bardzo dobrze. O ile nie są to napisy w TXT :). Napisy konwertuję do formatu SSA za pomocą innego programu — <a href="http://www.jubler.org/" title="Strona programu">Jubler</a>. Też Javovy, też toporny jak kołek ale swoje robi i robi to dobrze: przekształci dowolny chyba format napisów w inny dowolny format napisów a i o kodowanie zadba. Ten duecik od jakiegoś już czasu zaopiekował się moimi filmami i wygląda na to, że tak już zostanie na dłużej (no, przynajmniej do czasu wrzucenia Maka mini pod telewizor, kiedy to granie DivXów spadnie na barki komputera a nie konsoli).</p>
<p>Jak to działa w praktyce? A tak, że kradnę film, dociągam do niego napisy w formacie zazwyczaj TXT, Jublerem przewalam je do formatu SSA (bardzo dobrze radzi sobie z tym formatem PS3 Media Player i Perian w komputerze więc napisy mam i na kompie, i na konsoli ładnie wstawiane) a później już tylko zastanawiam się, gdzie by tu film obejrzeć — czy Doropha na telewizorze pozwoli, czy też może znów mnie sprzed TV wykopie wciągając jakieś swoje Brzydule czy inne Tańce z gwiazdami i pozostanie mi stary i mały monitor?</p>
<p>Z uwag technicznych: PlayStation 3 naprawdę doskonale radzi sobie z poprawą jakości obrazu i DivXy wyglądają na telewizorze bardzo dobrze. Dobrze zrippowane filmy zbliżają się mocno do jakości DVD choć oczywiście do upscalowanego DVD jeszcze im daleko. Komputer z konsolą wymieniają się danymi przez Wi-Fi za pomocą nowego mojego nabytku — <a href="http://costa.info.pl/2009/04/05/linksys-wrt54gl-w-domu-mym/" title="Nowy router w domu mym">rutera LinkSysa</a>. Działa to diabelstwo bardzo dobrze i nawet mimo wysycenia łącza torrentami, transfer w sieci wewnętrznej jest bardzo wydajny. Żadnych zaciachów, problemów z buforowaniem czy też transferem. Filmy idą jak burza i nawet przewijanie działa całkiem od rzeczy, mimo iż to materiał przecież streamowany.</p>
<p>Z minusów: soft niby umożliwia oglądanie podcastów ale nie działa mi to coś. Tak samo z YouTube — niby coś tam można oglądać ale nic z tego w rzeczywistości nie wychodzi. Najlepiej więc używać tego po prostu do oglądania filmów, bez zbytniego kombinowania.</p>
<p>Ogólnie jestem bardzo zadowolony — mam nareszcie filmy na swoim komputerze ale oglądać mogę je w telewizorze i z napisami. O to właśnie chodziło.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/04/mac-os-x-vs-playstation-3-decydujace-starcie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Od detepowca dziesięć przykazań dla marketoida</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/02/od-detepowca-dziesiec-przykazan-dla-marketoida/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/02/od-detepowca-dziesiec-przykazan-dla-marketoida/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 24 Feb 2009 06:27:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Myśli]]></category>
		<category><![CDATA[Porada]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=2688</guid>
		<description><![CDATA[Nie będziesz jęczał w temacie terminów wiedząc, że obłożenie pracą jest ogromne i samemu jeszcze dopieprzając coś od siebie. Nie będziesz wymyślał pracochłonnego i technicznie głupiego obejścia problemu wynikłego z nędzy dostarczonych materiałów. Kreacja jest fajna. Ale czasochłonna i zasobochłonna. Facet od DTP nie jest najlepszym pod Słońcem specem od Photoshopa i niekoniecznie umie w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<ol>
<li>Nie będziesz jęczał w temacie terminów wiedząc, że obłożenie pracą jest ogromne i samemu jeszcze dopieprzając coś od siebie.</li>
<li>Nie będziesz wymyślał pracochłonnego i technicznie głupiego obejścia problemu wynikłego z nędzy dostarczonych materiałów.</li>
<li>Kreacja jest fajna. Ale czasochłonna i zasobochłonna. Facet od DTP nie jest najlepszym pod Słońcem specem od Photoshopa i niekoniecznie umie w sensowny sposób zmienić podłogę z paneli w panelowy policzek jakiejś dupy wypatrzonej wśród sztokowych fotek.</li>
<li>Marudzenie, że nic się nie robi w temacie katalogu po roku ciągłych przemian, zmian, odejść i przyjść kolejnych marketoidów z oczywiście nowymi pomysłami i wizjami — to prawie jak strzał w policzek.</li>
<li>Czasem głupi detepowiec jednak ma rację.</li>
<li>Jęczenie w temacie jakości wydruków gdy detepowcowi uniemożliwia się wybór wykonawcy — to prawie jak strzał w policzek.</li>
<li>Detepowiec TO NIE JEST grafik!</li>
<li>Detepowiec NIE ROBI stron internetowych (choć może o tym coś wiedzieć).</li>
<li>Wjeżdżanie ze swoim zleceniem umotywowane „bo mnie szef zabije” i żądanie robienia od ręki skutecznie rozpieprza cały plan pracy, jaki detepowiec ma (bo zazwyczaj ma by w tym całym bajzlu się nie pogubić). „Bo mnie szef zabije” nie robi na detepowcu żadnego wrażenia — to nie szef detepowca. Detepowiec rozpieprzy sobie cały ułożony plan tylko i wyłącznie dlatego, że nie jest ostatnią świnią i wie, że ludziom zdarza się o czymś zapomnieć i przypomnieć sobie w ostatniej chwili, by dzwonić i detepowcom robić bajzel w ich poukładanym świecie.</li>
<li>Ty masz sprzedać, ja mam zadbać o to, by ubranie tego czegoś, co chcesz sprzedać było dobrze skrojone i wykonane. W większości wypadków detepowiec może ubranie i torbę, w którą się je spakuje także zaprojektować. Ale są różne produkty i różne ubrania i detepowiec nie upiera się przy projektowaniu opakowania dla drogiego, ekskluzywnego garnituru. Ot tego są lepsi od niego, których NA PRAWDĘ warto czasem nająć i opłacić.</li>
</ol>
<p>Tak, zgadliście — ciężki okres w pracy. Zaczynają pojawiać się poważne fakapy, co mnie w sumie nie dziwi gdy dziennie mielę tyle, co niejedna mała agencja reklamowa, o korekcie mogę zapomnieć a sprawdzenie pod względem merytoryki puszczanych materiałów praktycznie nie istnieje. Nie muszę wiedzieć wszystkiego o każdym zakichanym produkcie tej dziwnej firmy, serio…</p>
<p>No nic, mielenia dziś ciąg dalszy ale przy okazji to już postanowione — biorę L4 i czas nieco wyluzować. Potrzebuję urlopu, lekkiego dystansu, odświeżenia. I spotkania z innymi detepowcami. Ot by ponarzekać nieco wspólnie, wypić piwo a przez to spuścić nieco pary. Doropha nie nadaje się do takich rozmów — nie wie biedna o czym ja gadam i dlaczego ciągłe drukowanie sporych nakładów bez proofów tak bardzo podnosi mi ciśnienie. No bo kto normalny to zrozumie? :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/02/od-detepowca-dziesiec-przykazan-dla-marketoida/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak pisać bloga — technika i zastosowania praktyczne</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/02/jak-pisac-bloga-technika-i-zastosowania-praktyczne/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/02/jak-pisac-bloga-technika-i-zastosowania-praktyczne/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 Feb 2009 00:05:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[Porada]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=2527</guid>
		<description><![CDATA[Ufff… Przenosiny wpisów z jednego silnika do drugiego to jakiś koszmar. Kurczę, że też jeszcze nie wymyślili jakiegoś standardu dla blogowych danych — powinno być jakieś BLOG-ISO909090009091 czy inna równie niezrozumiała a głupia stochastyczna wartość liczbowa i już w świecie byłoby odrobinę lepiej. A tak siedzę i męczę się, bo wbiłem se do łba, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ufff… Przenosiny wpisów z jednego silnika do drugiego to jakiś koszmar. Kurczę, że też jeszcze nie wymyślili jakiegoś standardu dla blogowych danych — powinno być jakieś BLOG-ISO909090009091 czy inna równie niezrozumiała a głupia stochastyczna wartość liczbowa i już w świecie byłoby odrobinę lepiej. A tak siedzę i męczę się, bo wbiłem se do łba, że trzeba o stronę zadbać i przeedytować wszystko jak trzeba, o linki zadbać, obrazki prawidłowo podpiąć, filmiki wrzucić po ludzku… Podczas tego żmudnego procesu przyszło mi do głowy kilka porad dla młodszych stażem blogowiczów. Streszczę je może pokrótce:</p>
<ul>
<li>Nie sądź sobie, że silnik, którego zdecydowałeś się używać, będzie TYM silnikiem na wieki wieków amen. Dupa tam, za chwilę krótszą lub dłuższą będziesz chciał się przesiąść na coś innego, co trzyma dane zupełnie inaczej i pozwala na zupełnie co innego i nagle odkryjesz, jak głęboko w nocniku tkwi twa ręka.</li>
<li>Formaty audio i wideo nie zmieniają się z czasem aż tak bardzo. Szybkość dostępu do netu jednak tak. Naiwnością jest sądzenie, że za dwa lata patrząc na ten sam filmik nie będziesz pluł sobie w brodę i przeklinał, że nie wrzuciłeś czegoś w lepszej jakości niż to gówno wielkości znaczka pocztowego. Albo przynajmniej trzymaj gdzieś kopię tego filmiku w lepszej jakości.</li>
<li>Wgrywanie grafiki na swój serwer jest w sumie ok. Ale linkowanie jako /uploads/pictures/pornole/basia.jpg jest pomysłem o kant dupy potłuc. Grafę najlepiej wrzucać na jakieś serwisy, które szybko nie zdechną (Picasa, Flickr itd.) i które umożliwiają wrzucanie grafiki na stronę w jakiś sensowny sposób (embedowanie flashplayera niekoniecznie jest sensownym sposobem ale przynajmniej szybko tego nie zmienią). Stawianie na swoim serwerze własnych programów typu <a title="Fajny soft do trzymania galerii zdjęć" href="http://gallery.menalto.com/">Gallery 2</a> to strzelanie sobie w swoją własną stopę. Za rok/dwa znajdziesz lepszy hosting/inny hosting, coś zmienisz, Gallery ci się posypie lub wydarzy się milion innych rzeczy, które nie wydarzą się Google czy Yahoo bo stać te firmy na kładzenie grubego siana na funkcjonowanie infrastruktury a zmian nie wprowadzają przy każdym widzimisię i zobaczeniu fajnie wyglądającej stronki z przyjemnym dla oka silnikiem.</li>
<li>Fotki warto trzymać w jakimś programie, który potrafi wrzucać owe na różne serwisy fotkowe. Dla przykładu fotki mam teraz w iPhoto, które może wkulać je już ładnie w albumy wsadzone, wraz z podpisami i komentarzami do Picasy, Flickra i Facebooka. Znudzi mi się Picasa? Eksport fotek do albumów na którymś z pozostałych serwisów nie będzie problemem — wszystko wleci wprost z programu i w formie jak trzeba. Dodatkowy plus — w galerii online możesz mieć porządek taki sam, jak w swoim programie do zawiadywania fotkami. Bardzo to przydatna możliwość… Znajdź najsensowniejsze dla ciebie rozwiązanie. W tym momencie to chyba będzie Flickr ale trudno przewidzieć, jak się rozwiną usługi Google (PIcasa) i Adobe (Photoshop Express).</li>
<li>Twój silnik ma mnóstwo bajerów i pozwala ci na wpisywanie wpisów z leadem, stopkami, dzieleniem na strony itd? No to się tego strzeż. Całkiem prawdopodobne, że silnik, który będzie modny/najlepszy za rok nie będzie czytał tych wszystkich dookołowpisowych wynalazków bo będzie ich miał jeszcze więcej ale w oczywiście swojej strukturze danych. I tym sposobem będziesz zmuszony edytować ponad tysiąc wpisów, by zadbać o permalinki, połączyć rozbity na lead i resztę tekst i tak dalej. Keep it simple a być może oszczędzisz sobie nieco czasu.</li>
<li>Embedowanie dużych filmików czy obrazków jest fajne. Szczególnie dla szablonu, który ci się spodoba w przyszłości a którego kolumna wyświetlająca tekst okaże się o wiele węższa od wcześniejszej. Dlaczego? A dlatego, że tym sposobem filmiki i obrazki będą ci szablon rozwalały. Przyjmij zdrową zasadę, że kolumny z tekstem projektuje się do szerokości mniej więcej 460 pikseli (mieszcząca się w tej szerokości ilość znaków zazwyczaj jest najbardziej optymalna i dosyć rzadkie jest robienie węższych lub szerszych kolumn tekstowych (czy jak to nazwać)). Jeszcze zdrowiej będzie przyjąć, że szerokość filmiku lub grafiki nie powinna przekraczać 400–420 pikseli — te wartości powinny wejść do większości trzymajacych zdrowe proporcje szablonów.</li>
<li>Używanie formatowań i styli bezpośrednio we wpisach jest SUROWO ZAKAZANE! Jako się rzekło — za pół roku zmienisz zdanie w temacie szablonu a tu we wpisach zostaną kupy ze zdefiniowanym we wpisie formatowaniem czy kolorystyką. Zostaw tę robotę szablonom. Te dobre obsłużą te wszystkie tagi code czy inne pre, o blockquote że już nie wspomnę. Jeśli chcesz coś zmieniać w wyglądzie — rób to w szablonie a nie we wpisach! Można się pobawić CSSem zdefiniowanym w szablonie (kopia zapasowa przy zmianach to niegłupia myśl, serio) a zmiany najpierw testować na np. wirtualnym serwerze.</li>
<li>Używanie tagów HTML we wpisach nie powinno mieć miejsca. Większość silników sama zadba o składnię i zrobi to nieźle, o ile będziesz się trzymał standardów. A standardy są ważne — przy zmianie silnika mogą oszczędzić ci kupy roboty z dostosowaniem wpisów.</li>
</ul>
<p>No, to chyba te najbardziej podstawowe porady i techniki, których warto się trzymać i które mi przyszły do głowy. Właśnie walczę ze skutkami nietrzymania się tych kilku prostych zasad i powiadam wam — jest boleśnie. Ale też i sympatycznie! Dzięki benedyktyńskiemu grzebaniu w przeszłości przypomniałem sobie kilka starych ale budzących miłe wspomnienia wpisów (<a title="Typowy meeting Marsmellow" href="http://costa.info.pl/2005/11/08/typowy-meeting-marsmellow/">ten wykwit głupoty</a> strasznie lubię :)). Jak widać bajzel blogowy potrafi mieć swój urok :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/02/jak-pisac-bloga-technika-i-zastosowania-praktyczne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na problemy z syslogd i alsmanager</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/02/na-problemy-z-syslogd-i-alsmanager/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/02/na-problemy-z-syslogd-i-alsmanager/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Feb 2009 07:38:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>
		<category><![CDATA[Porada]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=2123</guid>
		<description><![CDATA[To już drugi raz, gdy na domowym mini pokazał mi się ten problem. Komp obciążony na maksa i szalejące dwa procesy: syslogd i alsmanager. Nie potrafię znaleźć przyczyn występowania tego problemu ale jeśli komuś pojawi się podobny i nie będzie mu się chciało szukać, to rozwiązanie wygląda mniej więcej tak (podaję za applowskim forum): Odpalić [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To już drugi raz, gdy na domowym mini pokazał mi się ten problem. Komp obciążony na maksa i szalejące dwa procesy: syslogd i alsmanager. Nie potrafię znaleźć przyczyn występowania tego problemu ale jeśli komuś pojawi się podobny i nie będzie mu się chciało szukać, to rozwiązanie wygląda mniej więcej tak (podaję za applowskim forum):</p>
<p>Odpalić terminal i wstukać pracowicie:</p>
<p><code>sudo launchctl stop com.apple.syslogd<br />
sudo launchctl stop com.apple.aslmanager<br />
sudo mv /var/log/asl/* ~/tmp<br />
sudo launchctl start com.apple.syslogd</code></p>
<p>Zamiast movać logi to tempa, można je wykasować. U mnie nie spowodowało to jakichś konsekwencji.</p>
<p>A na koniec można jeszcze przymusić kompa do wykonania czynności służących konserwacji systemu:</p>
<p><code>sudo periodic daily weekly monthly</code></p>
<p>U mnie zadziałało — jak ręką odjął i komp ruszył z kopyta.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/02/na-problemy-z-syslogd-i-alsmanager/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dropbox + iWeb = strona internetowa</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/02/dropbox-iweb-strona-internetowa/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/02/dropbox-iweb-strona-internetowa/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Feb 2009 13:23:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>
		<category><![CDATA[Porada]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=327</guid>
		<description><![CDATA[Dziś będzie drogie dzieci porada z cyklu tych błyskotliwych. Nie to, żebym ja taki błyskotliwy był tylko po prostu jakoś się poukładało, że można ładnie pogonić do współpracy coś, co zwie się iWeb i Dropbox. A szerzej — do współpracy można pogonić dowolny soft do robienia stronek (niezależnie od systemu i koloru skina), tak więc [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://img.skitch.com/20090203-k7h1ybugm1fge71w95bpj13j1t.preview.jpg" width="240" />
		</p><p>Dziś będzie drogie dzieci porada z cyklu tych błyskotliwych. Nie to, żebym ja taki błyskotliwy był tylko po prostu jakoś się poukładało, że można ładnie pogonić do współpracy coś, co zwie się <a title="Conieco o programie iWeb" href="http://www.apple.com/pl/ilife/iweb/">iWeb</a> i <a title="Strona programu Dropbox" href="http://www.getdropbox.com/">Dropbox</a>. A szerzej — do współpracy można pogonić dowolny soft do robienia stronek (niezależnie od systemu i koloru skina), tak więc być może przydatna się ta porada okaże i dla wyznawców innych logotypów, niż ten w kształcie jabłka.</p>
<p>Ad rem. Najsampierw trzeba założyć sobie konto w usłudze Dropbox, pobrać klienta i zainstalować. Warto też zapoznać się z działaniem tej usługi i na co ona pozwala. Nie wiem, czy jest ktoś, kto tej genialnej usługi nie używa ale jeśli ktoś taki jeszcze istnieje to spieszę donieść, że Dropbox prócz synchronizacji plików czy ich udostępniania może mieć kupę innych zastosowań. Jedno z nich właśnie przedstawiam.</p>
<p>Po założeniu konta i zainstalowaniu klienta, w katalogu domowym (czy gdzie tam zostało wskazane przy instalacji) powinien pojawić się katalog Dropboxa a w nim dwa defaultowe podkatalogi, wśród których znajduje się i taki, który nazywa się Public. Ten jest interesujący — to właśnie ten katalog popędzimy do roboty a to dlatego, że wszystko, co zostanie do tego katalogu wrzucone, może być publicznie udostępniane. Ba! Dzieje się to bez żadnych obostrzeń co do wielkości plików czy też ilości pobieranych danych. Ba numer dwa! Wszystko, co lokalnie w tym katalogu się nagrzebie, zaraz dzieje się i na serwerach. Czy już iskrzy? No właśnie, można łatwo w taki sposób wziąć i se statyczną stronkę internetową postawić. I to o tyle wygodną, że nie trzeba korzystać z żadnych klientów FTP do przesyłania plików, nie trzeba wiedzieć co zastąpić a czego nie i ogólnie bez całej tej babraniny. A wszelkie zmiany widoczne są prawie natychmiast na stronie. A więc zróbmy tę stronę!</p>
<p>Do roboty popędziłem iWeba 09. Bartek Skowronek nie szczędził temu programowi <a title="Wpis Bartka o iLife 09" href="http://blog.fotogenia.info/2009/01/30/ilife-09/">ciepłych słów</a> i ma w tym temacie rację. Soft jest prosty w obsłudze, idealnie komponuje się z resztą systemu OSX no i umożliwia prostą publikację strony dosłownie jednym kliknięciem. Proste, sympatyczne rozwiązanie. Zrobimy je jeszcze prostszym i sympatyczniejszym :).</p>
<p>Zawsze największym problemem przy zakładaniu strony jest jej hosting. Kawałek miejsca na serwerze nawet na prostą stronę WWW jest wskazany. Problemem jest znalezienie czegoś taniego (najlepiej darmowego :)) i łatwego w obsłudze. I tu witamy z otwartymi ramionami możliwości, jakie oferuje Dropbox. To właśnie ten serwis będzie stronkę hostował. A my będziemy sobie ją lokalnie (na swoim komputerze) zmieniali, co automagicznie samo się na serwerze zaktualizuje. Jak się do tego zabrać?</p>
<p>Odpalić iWeb (czy dowolny inny program do klecenia stronek) i nową witrynkę założyć proszę. Poniżej przedstawiam screena z ustawień mojej testowej witrynki.</p>
<div class="thumbnail"><a title="iWeb i Dropbox - ustawienia witryny" href="http://img.skitch.com/20090203-k7h1ybugm1fge71w95bpj13j1t.png"><img src="http://img.skitch.com/20090203-k7h1ybugm1fge71w95bpj13j1t.preview.jpg" alt="iWeb i Dropbox - screen 01" /></a><br />
<span style="font-family: Lucida Grande, Trebuchet, sans-serif, Helvetica, Arial; font-size: 10px; color: #808080">Uploaded with <a href="http://plasq.com/">plasq</a>’s <a href="http://skitch.com">Skitch</a>!</span></div>
<p>Okej, co znaczą kolejne pola. <strong>Miejsce publikacji</strong> to określenie, czy strona będzie ładowana na serwer <a title="Conieco o MobileMe" href="http://www.apple.com/pl/mobileme/">MobileMe</a>, serwer FTP, czy też może pliki będą składowane do katalogu na dysku twardym komputera. Ta właśnie opcja nas interesuje. <strong>Położenie katalogu</strong> to katalog wybrany do składowania plików. Aby skorzystać z dobrodziejstw Dropboxa musi to być gdzieś wewnątrz katalogu Public. Ja na ten przykład stworzyłem sobie w katalogu Public podkatalog Witryna i wskazałem by tam leciały wszelkie pliki składające się na moją stronę. Przy <strong>Adresie URL</strong> się chwilę zatrzymam.</p>
<p>Adres URL to adres internetowy strony. Skąd to draństwo wziąć? Najłatwiej po prostu wrzucając jakikolwiek plik do podkatalogu Witryna i klikając na niego prawym przyciskiem myszy. Klient Dropboxa grzecznie wyświetli opcję „Copy public link”, którą trza kliknąć. W efekcie dostanie się pełen link do tego pliku. Wystarczy teraz przekleić ten link do pola Adres URL i usunąć nazwę pliku zostawiając nazwę katalogu ze slashem (tak jak jest to widoczne na screenie). Po co te kombinacje? A po to, że iWeb konstruuje linkowanie między stronami czy choćby feedy RSS w oparciu właśnie o podany w tym polu URL. Normalnie byłaby to nazwa wykupionej domeny ale jako że domeny brak a strona ma być w kilka minut w necie, dropboxowy zapis musi wystarczyć.</p>
<p>Następny etap to zrobienie stronki. W iWeb robi się to łatwo, prosto i przyjemnie z bonusami w postaci bloga przewidzianymi w programie. Niestety Dropbox (jeszcze) bazodanowych rozwiązań nie oferuje i nie ma co liczyć na użycie PHP, baz danych czy czego tam jeszcze. W prostej domowej stronce nie o to jednak chodzi a o prostotę wrzucenia galerii zdjęć do internetu a tu iWeb sprawdza się doskonale. Czy też dowolny inny soft, który używacie na dowolnym innym systemie operacyjnym.</p>
<div class="thumbnail"><a title="iWeb i Dropbox - robimy stronkę!" href="http://img.skitch.com/20090203-qayrcc2pgdi8rxt6c9y2jhtuqc.png"><img src="http://img.skitch.com/20090203-qayrcc2pgdi8rxt6c9y2jhtuqc.preview.jpg" alt="iWeb i Dropbox - screen 02" /></a><br />
<span style="font-family: Lucida Grande, Trebuchet, sans-serif, Helvetica, Arial; font-size: 10px; color: #808080">Uploaded with <a href="http://plasq.com/">plasq</a>’s <a href="http://skitch.com">Skitch</a>!</span></div>
<p>OK, fragment stronki zrobiony. Teraz wypadałoby wrzucić ją na serwer. Całość operacji ogranicza się do wykonania kliku na przycisku Publikuj witrynę. iWeb opublikuje witrynę do katalogu na komputerze a pliki stąd już same polecą na serwery Dropboxa. Jak obejrzeć efekt prac? A po prostu odnajdując pole „Adres URL witryny” w jej ustawieniach i na końcu tego adresu dopisując „index.html” (bez cudzysłowów). W moim przykładzie wyglądałoby to tak:</p>
<p><a title="Link do mojej testowej witryny" href="http://dl.getdropbox.com/u/33471/Witryna/index.html">http://dl.getdropbox.com/u/33471/Witryna/index.html</a></p>
<p>OK, coś tu jednak nie gra. Kto zapamięta taki adres i jak to ciotkom rozesłać? No więc istnieje i na to rada. Skorzystajmy z darmowych serwisów przekierowujących! Co takie serwisy robią? A przekierowują ruch z jakiegoś sensownego adresu na inny adres. Mnie zależało, by adres do zapamiętania był w miarę łatwy a że korzystam od lat z usług serwisu <a title="Dobry, darmowy serwis" href="https://www.no-ip.com/">no-ip.com</a> — skorzystałem z jego możliwości. Takich serwisów są setki więc jest w czym wybierać. No-ip jest proste w obsłudze i niczego więcej nie wymagałem. Poniżej przedstawiam screena z ustawień, jakie wpisałem w moim przypadku.</p>
<div class="thumbnail"><a title="iWeb i Dropbox - ustawiam przekierowanie" href="http://img.skitch.com/20090203-kxmcfmtgynqpnwgqfrjmue6g4m.png"><img src="http://img.skitch.com/20090203-kxmcfmtgynqpnwgqfrjmue6g4m.preview.jpg" alt="iWeb i Dropbox - screen 03" /></a><br />
<span style="font-family: Lucida Grande, Trebuchet, sans-serif, Helvetica, Arial; font-size: 10px; color: #808080">Uploaded with <a href="http://plasq.com/">plasq</a>’s <a href="http://skitch.com">Skitch</a>!</span></div>
<p>Jak widać wybrałem sobie nazwę costatest.no-ip.org i ustaliłem przekierowania na linka, którego nieco wyżej podałem. Po kilku dłuższych chwilach, kiedy to informacja o przekierowaniu rozpropaguje się po internecie, wpisanie w pasku adresu przeglądarki czy kliknięcie na linka wyglądającego tak:</p>
<p><a title="Moja dropboxowa stronka" href="http://costatest.no-ip.org">http://costatest.no-ip.org</a></p>
<p>spowoduje przeskoczenie na moją dropboxową stronkę. A taki adres chyba łatwiej zapamiętać, prawda?</p>
<p>I to by było na tyle. W prosty i darmowy (no, pomijając koszt systemu i programu :)) sposób możecie sobie postawić stronkę w kilka minut. I to z łatwym do zapamiętania adresem. No to miłego wykorzystywania Dropboxa życzę!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/02/dropbox-iweb-strona-internetowa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

<!-- Performance optimized by W3 Total Cache. Learn more: http://www.w3-edge.com/wordpress-plugins/

Page Caching using disk: basic
Database Caching 127/313 queries in 0.215 seconds using disk: basic
Object Caching 4571/4861 objects using disk: basic

Served from: costa.info.pl @ 2012-02-10 03:00:35 -->
