laski wyjechały. dodorpha wsadziła da majka w pociąg i śmignęły sobie do wrocławia, skąd dalej już transportem kołowym zapewnionym przez żonkę brackiego mego i żonki jego, doturlają się do samej jeleniej góry. zostałem sam na włościach a właściwie sam na sam z komputerem. nie mogę się zebrać, by przeskoczyć do windowsa i odpalić te wszystkie corele i photoshopy. na samą myśl robi […]
w czwartek wyjazd do dziadków
tak jest, pakujemy się i jedziemy w cholerę do jeleniej góry zobaczyć dziadka, któremu nie chce się swoich czterech liter zwieźć do poznania w celach podziwiania wnusi swojej. no cóż, skoro mahometowi się nie chce do góry, to… tak przy okazji — już wiem jak to jest być manipulowanym. wszystko poustalał mój brat i zadzwonił z radosną wieścią, że oto jadę. […]
faszyzujący da majek
moja córa, prócz tego, że rośnie jak na drożdżach, zaczyna nabierać iście faszystowskich nawyków. ta mała cholera zaczyna nam rozkazywać! nabrała tonu chyba charakterystycznego dla każdego kapo — czujesz po samym brzmieniu głosu, że jakikolwiek sprzeciw będzie oznaczał cierpienia, masakrę na wielką skalę i ogólną rozpierduchę. bo dobra, nie jest aż tak źle :). mała najwidoczniej […]

