Archiwa dla tagu: Rodzina

Spacerek…

Śmy­się na spa­ce­rek wybrali. Śmy to da Majek, Gucio und niżej pod­pi­sany. Pogoda była cudna, mija­li­śmy dzi­kie świ­nie i nie tylko i ogól­nie było fajowo. Niestety, week­end już minął i czas się wziąć do roboty. Ale przy­naj­mniej nawrzu­cał mi syn pia­chu do maj­tek więc jakoś to prze­bo­leję :). Obejrzyj zdjęcia

Komentuj Czytaj →

Co robić z dzieckiem wieczorami?

Wszyscy rodzice to znają — nad­cho­dzi wie­czór, przy­bywa nie­od­parta chęć pie­prz­nię­cia wszyst­kiego w kąt i uło­że­nia koń­czyn dol­nych w pozy­cji hory­zon­tal­nej, naj­le­piej nieco powy­żej głowy. Pojawia się wtedy głę­bo­kie prze­ko­na­nie o potrze­bie sprze­da­nia jed­nego dziecka bo z udu­sze­nia nie­stety nie ma jakichś więk­szych niż święty spo­kój pro­fi­tów. Wszyscy rodzice dosko­nale wie­dzą, że to wła­śnie pod wie­czór w dzie­ciaki wstę­puje jakiś demon, […]

3 Komentarzy  Czytaj →

27 lutego, jak co roku…

Tradycyjny obra­zek z tra­dy­cyj­nej (i coraz smut­niej­szej — wszak nie młod­nieję) oka­zji. Kurczę, czter­dziestka coraz bli­żej… Ależ ten czas zapieprza.

7 Komentarzy  Czytaj →

Co tam się u nas wyprawia?

Alinka i da Majek w sklepie z przebraniami

Nie odzy­wa­łem się bar­dzo, bar­dzo długo. Ogromne prze­pra­szam dla wszyst­kich (tych kilku rap­tem) zain­te­re­so­wa­nych za to nie­kle­pa­nie. Jak się oka­zuje jed­nak kogoś jesz­cze losy tej naszej pod­sta­wo­wej komórki spo­łecz­nej inte­re­sują i po kilku mailach z pyta­niem „WTF, żyje­cie?” pędzę z odpo­wie­dzią: żyjemy. A życie nasze wyglą­dało ostat­nimi czasy mniej wię­cej tak: Ja sie­dzia­łem wciąż w robo­cie, z któ­rej wra­ca­łem total­nie zmę­czony a ogólne […]

7 Komentarzy  Czytaj →

„Osiem” brzmi całkiem dziarsko

My. Zaobrączkowani.

Osiem lat temu moja lep­sza połowa powie­działa mnie swoje sakra­men­talne „tak”, na co ja odpar­łem ze swadą i przy­tu­pem „ależ ofcoz kocha­nie moje jedyne, co tak będziemy się licy­to­wali, prze­cież nie po to ścią­gnę­li­śmy ludzi z dia­bli wie­dzą jak dale­kich regio­nów Europy, nie po to naj­mo­wa­li­śmy ten nie­grze­szący urodą hote­lik w Stalowej Woli na kil­ka­dzie­siąt nie­na­pi­tych paszcz, bym […]

9 Komentarzy  Czytaj →

Święta, święta i po świętach

W tym roku wszystko odbyło się (i w sumie nadal się odbywa) total­nie i kom­plet­nie na dziko. Przeżywamy wła­śnie najazd rodziny star­szej aka dziad­ków aka babci Wuli i dziadka Marka oraz rodziny rów­no­le­głej połą­czo­nej z rodziną młod­szą aka wujka Brzozy, ciotki Anki i ich dwójki roz­ra­bia­ków — Alinki i Pawełka. Full house jed­nym sło­wem. Efekt jest taki mniej wię­cej, że mam […]

1 Komentarz Czytaj →

Gucio vs. WSZYSTKO!

2010.11.14 - Gucio vs. wszystko!

Dziś kilka fotek naszego asa z krót­kiego ale obfi­tu­ją­cego w efekty poznaw­cze wypadu Gutka na taras. Gucio poznał smak swo­jego pierw­szego kamie­nia i swo­jej pierw­szej gar­ści ziemi z doniczki. Zapoznał się też nieco bli­żej z tara­sową wywrotką i tak sobie myślę, że to będzie zna­jo­mość na naj­bliż­sze lata. Poza tym Gustavo zapo­znał się z ideą sma­ro­wa­nia kredą po więk­szych powierzch­niach pła­skich i […]

2 Komentarzy  Czytaj →

Gucio rośnie…

Nasza pocie­cha roz­wija się wprost pro­por­cjo­nal­nie do ilo­ści zeżar­tej paszy i odwrot­nie pro­por­cjo­nal­nie do stanu posia­da­nia naszych port­feli. Z Gutka zro­bił się już kawał nie­złego luja, który i wypić potrafi za dwóch (no, w jego wieku oczy­wi­ście), i zjeść potrafi kotleta scha­bo­wego z surówką i ziem­niacz­kami, i prze­wrót w przód ład­nie zro­bić umie… Rośnie, oj rośnie nam nasz Gustavo. Przy oka­zji zauwa­żamy u dra­nia coraz […]

6 Komentarzy  Czytaj →

Gucio vs. Złota Polska Jesień

Gucio, w tle Daria, bokiem fragment Endera

Oj Gutek lubi place zabaw. Lubi huś­tawy. Lubi zjeż­dżal­nie. Dziś pogoda była cudowna po pro­stu. Kto nie polazł na dwór, niech żałuje. Taki Poznań i taką jesień lubimy z Gutkiem bar­dzo. Choć w sumie nie możemy już się docze­kać solid­nego śmi­ga­nia na san­kach ale to zapewni nam dopiero wypad w góry :). Jutro też gdzieś pole­ziemy. Może czas z Gutkiem […]

1 Komentarz Czytaj →

Gucio vs. brzoskwinia

Gucio vs. brzoskwinia

Zaczęło się. Bo dobre jedzonko musi dobrze sma­ko­wać ale i dobrze w rękach się trzy­mać. A jeśli jesz­cze nieco na czoło poleci i po ciu­chach się roz­maże… Gucio był w każ­dym bądź razie zachwy­cony. Dorota już jakby nieco mniej :)

2 Komentarzy  Czytaj →