<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>CoSTa&#039;s Family Page &#187; Ubuntu</title>
	<atom:link href="http://costa.info.pl/tag/ubuntu/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://costa.info.pl</link>
	<description>Nas dwóch, one dwie plus cała reszta gangu zwanego Rodziną.</description>
	<lastBuildDate>Mon, 06 Feb 2012 21:42:49 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Jolicloud 1.0 — wrażenia</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/08/jolicloud-1-0-wrazenia/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/08/jolicloud-1-0-wrazenia/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 06 Aug 2010 07:51:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Jolicloud]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=10126</guid>
		<description><![CDATA[<script type='text/javascript' src='http://costa.info.pl/wp-includes/js/jquery/jquery.js?ver=1.7.1'></script>
Od jakiegoś czasu bawię się opartą na Ubuntu dystrybucją stworzoną specjalnie z myślą o netbookach, która zwie się Jolicloud. Pisałem już o tym, że o dziwo u mnie działa i to działa bardzo dobrze a na moim Dellu Inspiron 1210 bije wydajnościowo preinstalowanego Windowsa XP na głowę. Niedawno pokazała się już oficjalnie i dla każdego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/08/20100806-jolicloud05.png" width="240" />
		</p><p><a href="http://costa.info.pl/2010/05/07/jolicloud-linux-sensowny-linuks-dla-netbookow/" title="Jolicloud Linux - sensowny Linuks dla netbooków">Od jakiegoś czasu</a> bawię się opartą na <a href="http://www.ubuntu.com/" title="Strona dystrybucji">Ubuntu</a> dystrybucją stworzoną specjalnie z myślą o netbookach, która zwie się <a href="http://www.jolicloud.com/" title="Strona dystrybucji">Jolicloud</a>. Pisałem już o tym, że o dziwo u mnie działa i to działa bardzo dobrze a na moim <a href="http://costa.info.pl/2009/05/05/opis-komputera-dell-inspiron-mini-1210/" title="Opis komputera Dell Inspiron mini 1210">Dellu Inspiron 1210</a> bije wydajnościowo preinstalowanego Windowsa XP na głowę.</p>
<p>Niedawno pokazała się już oficjalnie i dla każdego dostępna pierwsza stabilna wersja tej dystrybucji i chyba czas najwyższy naskrobać conieco o tej wersji. Po pierwsze — jeśli używaliście od dłuższego czasu Jolicloud, zapewne drogą mailową dostaliście zaproszenie do aktualizacji z wersji pre-release do wersji 1.0 przez zwykłe upgrade wykonywane z poziomu samego systemu. Moja rada: nie róbcie tego. Po zainstalowaniu spolszczenia systemu ichni Launcher po prostu się nie uruchamia i całe to nowe doznanie nie będzie Wam dane. Najlepiej zgrać gdzieś swoje dane i postawić system od zera. Miłe jest to, że mimo braku Launchera Wasze zainstalowane aplikacje są zapamiętywane i po instalacji świeżej wersji systemu informacja o zainstalowanych aplikacjach zostanie zsynchronizowana jak trzeba a apki grzecznie się do Launchera władują.</p>
<p>Instalacja Joliclud to znany doskonale ubuntowy instalator i nie ma się tu co rozpisywać. Natomiast zaraz po uruchomieniu okazuje się, czym Jolicloud w istocie swojej zamierza być. Otóż ta dystrybucja skręca maniakalnie w stronę onlinową i wydaje się być takim <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Google_Chrome_OS" title="A co to takiego?">ChromeOS</a>, tyle że imo o wiele fajniejszym bo nie wymagającym do pracy ciągłego bycia online i szanującą dane użytkownika pozwalając trzymać je na lokalnym dysku zamiast gdzieś w chmurze. Poza tym jednak jest onlinowo i chmurowo jak trzeba — kupa widgetów (zwanych w repozytoriach Jolicloud aplikacjami) z co popularniejszymi usługami sieciowymi, takoż sporo linuksowych programów, które można sobie zainstalować lokalnie… Taki miks bycia w chmurze ze stąpaniem twardo po ziemi. Mnie się to bardzo podoba.</p>
<p>Po instalacji pierwsze, co się robi, to łączy z internetem. W moim przypadku żadnych problemów z kartą sieciową, Wi-Fi bangla od ręki więc jest OK. Łącze z internetem potrzebne jest do tego, by stworzyć lub zalogować się do konta Jolicloud oraz by to konto — jeśli ma się na to ochotę — połączyć z kontem Facebooka i bawić się w ten cały socjal. Konto Jolicloud jest fajne i przydatne. To tam lądują informacje o zainstalowanych przez Was aplikacjach (przy reinstalacji systemu lub instalacji na innym komputerze dzięki tej informacji można ładnie sobie zsynchronizować zainstalowane oprogramowanie i mieć swoje środowisko pracy wstępnie gotowe), tam lądują informacje o Waszych ulubionych aplikacjach i zapewne w niedalekiej przyszłości funkcjonalność konta zostanie poszerzona o kilka innych oczywistych usług (dokumenty i ustawienia programów oraz ich dane w chmurze na ten przykład).</p>
<p>Po zalogowaniu dostajemy na twarz ichni Launcher. Ten cały Launcher to nakładka na system (zrobiona w HTML5 więc słabe maszyny nie powinny mieć z nią większych problemów), która ma jeden cel: wkurzyć człowieka przyzwyczajonego do pracy z desktopem :). Takie jest pierwsze wrażenie i można dostać na łeb próbując się w tym jakoś połapać. Sytuacja zmienia się diametralnie w przypadku gdy korzystacie ze smartfonów androidowych, ioesowych czy innych inspirujących się interfejsem właśnie iOS. Nagle widzicie znane z telefonów ikony reprezentujące programy i widgety, nagle przestaje Wam przeszkadzać, że aplikacje otwierają swoje okna z defaulta zmaksymalizowane i nagle nie macie większych problemów z poruszaniem się po Launcherze. Chłopaki składające tę dystrybucje doskonale wiedzą, co chcą osiągnąć i powiadam Wam, że idą w dobrą stronę. O ile na moim netbooku z matrycą 1280x800 łatwiej pracowałoby się w normalnym desktopowym stylu, o tyle w netbookach z ekranami o przekątnych kilku raptem cali ten Launcher po prostu rządzi. Zresztą i u mnie pracuje się całkiem fajnie i wygodnie choć to była kwestia dostosowania się do zmienionego środowiska, co zajęło mi nieco czasu. Ale po oswojeniu się… Bomba! Ponoć w netbookach z ekranami dotykowymi Launcher dotyk obsługuje więc może to tam być jeszcze większa bomba, niż mi się teraz wydaje.</p>
<p>System jest ładny, kolorystyka fajna, ikony w Launcherze eleganckie… To się po prostu miło ogląda i z tym się miło pracuje. Rzecz jest także pierońsko szybka (o wiele szybsza imo niż pre-release — OpenOffice po prostu śmiga jak bajka) i jak do tej pory nie zauważyłem jakichś problemów ze stabilnością.</p>
<p>Jolicloud nie jest niestety jeszcze spolszczony (<a href="http://bytowisko.pl/" title="Blogasek bycika" class="broken_link" rel="nofollow">byte</a>, zrób z tym coś :)) ale można dokopać się do skrzętnie ukrytego Panelu Sterowania (czy jak to się tam w Gnome zwie) i nasz język sobie doinstalować. Oczywiście Launcher będzie gadał po angielsku nadal ale wszystkie pozostałe elementy systemu będą szprechać normalnie. Niestety także instalacja np. OpenOffice nie instaluje polskich dodatków wraz z aplikacjami. Słowniki, spolszczenie itd. musiałem instalować ręcznie. Przy okazji — jeśli szukacie tam terminala, to szczęścia życzę :). Zrobiono to lepiej — standardowe Alt+F1 zamiast wyłazić z Xservera grzecznie otwiera… terminal w okienku. I już możesie się swoim apt-get bawić. Niestety w temacie obsługi różnych wersji językowych chłopcy od Jolicloud mają jeszcze bardzo wiele do zrobienia.</p>
<p>Bardzo ciekawie rozwiązano kwestię więcej niż jednego konta w systemie. No więc ile byście nie szukali, nie ma w ogóle opcji stworzenia nowego konta w Launcherze. Zapomnieli? Nie, to raczej wynik przyjętej linii myślenia o netbooku jako taniej maszynce będącej personal tak samo, jak telefon. Po prostu te rzeczy są na tyle tanie, że każdy może mieć swoją i dodatkowe opcje dotyczące kont czy innych aspektów działania systemu mogłyby zwykłym ludziom nieco namieszać. Konto oczywiście da się zrobić za pomocą owego Panelu Sterowania czy jak to w Gnome zwał. Ale tu kolejna niespodzianka, którą może pokrótce opiszę. Może małe wprowadzenie: po zainstalowaniu Jolicloud siadłem i zacząłem robić to, co prawdziwi mężczyźni lubią robić najbardziej — zacząłem zapełniać partycję śmieciami, w tym programami oferowanymi w Launcherze (swoją drogą — instalacja softu jest banalnie prosta i przecudnie zrobiona) czyli widgetami ale i aplikacjami natywnymi (VLC, Boxee, te sprawy…). Doropha obiecała przysiąść do Jolicloud po moich zapewnieniach, że działa toto w stosunku do XP z szybkością rakiety i zażądała sobie konta. Zrobiłem, przelogowałem się. I tu zonk — jej Launcher różnił się kompletnie od mojego co jest logiczne, bo to w końcu jej Launcher a nie mój. W Jolicloud nie ma czegoś takiego jak dostęp do zainstalowanych lokalnie programów z prostego dropdown menu mieszczącego się zazwyczaj w lewym górnym rogu pulpitu, to jest znacznie głębiej zakopane. I tu zgłupiałem bo nie wiedziałem jak żonie do tych wszystkich OpenOffisów już zainstalowanych dostęp dać. Żonka ma konto bez uprawnień administracyjnych więc nieco mnie zdziwiło, że trzeba w takim wypadku zrobić rzecz najbardziej oczywistą z oczywistych — trzeba sobie te aplikacje dodać do swojego Launchera tak, by zrobić sobie swój własny, spersonifikowany zestaw aplikacji. Po kliknięciu na ikonce „Add” koło (zainstalowanego już przecież wcześniej przeze mnie) programu OpenOffice Write wzięła i się grzecznie odpowiednia ikonka do jej Launchera dodała. Wniosek stąd taki, że aplikacje/widgety w Jolicloud się dosłownie dodaje do swojego Launchera niezależnie od tego, czy są już zainstalowane czy też nie w systemie. Launcher to Twój dom i urządź go sobie po swojemu. Szczerze mówiąc bardzo mi się spodobało takie podejście do konta użytkownika, bardzo je personalizuje.</p>
<p>Pobawiłem się w sumie dosyć krótko bo ostatnio mocno zajętym kolesiem jestem ale z wartych odnotowania szczegółów — DivXy czy inne MP4 łażą od kopa, większych problemów z łączeniem się do mojego Maca mini nie miałem, obsługa kamerki w Skype działa jak trzeba… Kurczę, w końcu Linuks, który na moim netbooku chodzi szybko jak diabli i w dodatku nie grymasząc! Owszem, sporo jest drobnych błędów i niedociągnięć ale to będzie z czasem wygładzane i zmieniane. Jak na razie jednak Jolicloud zapanował nad moim netbookiem totalnie i wlał w niego mnóstwo świeżej krwi. Hail to the king babe!</p>
<p>Sorry za brak screenów ale obiecuję popisać jeszcze nieco o tej dystrybucji i konkretnych jej zastosowaniach i wtedy screeny będą. Póki co uwierzcie na słowo, że Jolicloud jest estetycznym systemem.</p>
<p>EDIT: A głupio tak jakoś bez screenów to porobiłem ich kilka.</p>

<a href='http://costa.info.pl/2010/08/jolicloud-1-0-wrazenia/20100806-jolicloud01/' title='Mój Launcher'><img width="150" height="150" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/08/20100806-jolicloud01-150x150.png" class="attachment-thumbnail" alt="Mój Launcher" title="Mój Launcher" /></a>
<a href='http://costa.info.pl/2010/08/jolicloud-1-0-wrazenia/20100806-jolicloud02/' title='Jolicloud to system społecznościowy'><img width="150" height="150" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/08/20100806-jolicloud02-150x150.png" class="attachment-thumbnail" alt="Jolicloud to system społecznościowy" title="Jolicloud to system społecznościowy" /></a>
<a href='http://costa.info.pl/2010/08/jolicloud-1-0-wrazenia/20100806-jolicloud03/' title='Dostęp do podstawowych katalogów. Nie ma Pulpitu! :)'><img width="150" height="150" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/08/20100806-jolicloud03-150x150.png" class="attachment-thumbnail" alt="Dostęp do podstawowych katalogów. Nie ma Pulpitu! :)" title="Dostęp do podstawowych katalogów. Nie ma Pulpitu! :)" /></a>
<a href='http://costa.info.pl/2010/08/jolicloud-1-0-wrazenia/20100806-jolicloud04/' title='Dostęp do natywnych aplikacji'><img width="150" height="150" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/08/20100806-jolicloud04-150x150.png" class="attachment-thumbnail" alt="Dostęp do natywnych aplikacji" title="Dostęp do natywnych aplikacji" /></a>
<a href='http://costa.info.pl/2010/08/jolicloud-1-0-wrazenia/20100806-jolicloud05/' title='Instalacja oprogramowania nie może być prostsza'><img width="150" height="150" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/08/20100806-jolicloud05-150x150.png" class="attachment-thumbnail" alt="Instalacja oprogramowania nie może być prostsza" title="Instalacja oprogramowania nie może być prostsza" /></a>

]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/08/jolicloud-1-0-wrazenia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Linux Action Show</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/06/linux-action-show/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/06/linux-action-show/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 Jun 2010 08:30:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Link]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4651</guid>
		<description><![CDATA[Nieoceniony Opi w ramach odchamiania mnie i narzucania Jedynej i Prawomyślnej Religii o Przydługim Akronimie FLOSS, wziął i podrzucił mnie namiar na podcast robiony przez linuksiarzy dla linuksiarzy. Rzekłbym, że nudy, gdyby nie drobna jego adnotacja, że to jeden z niewielu podcastów, w którym proporcje fanboizmu i zdrowego rozsądku są w porządku. Rzekłem sobie, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/06/20100615-linux_show.jpg" width="240" />
		</p><p>Nieoceniony <a href="http://bronikowski.com/" title="Blogasek Opiego">Opi</a> w ramach odchamiania mnie i narzucania Jedynej i Prawomyślnej Religii o Przydługim Akronimie FLOSS, wziął i podrzucił mnie namiar na podcast robiony przez linuksiarzy dla linuksiarzy. Rzekłbym, że nudy, gdyby nie drobna jego adnotacja, że to jeden z niewielu podcastów, w którym proporcje fanboizmu i zdrowego rozsądku są w porządku. Rzekłem sobie, że czas drania obadać i obadałem.</p>
<div id="attachment_4652" class="wp-caption aligncenter" style="width: 420px"><a href="http://www.jupiterbroadcasting.com/?cat=4" title="Strona Linux Action Show"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/06/20100615-linux_show.jpg" alt="Linux Action Show" title="Linux Action Show" width="410" height="200" class="size-full wp-image-4652" /></a><p class="wp-caption-text">Linux Action Show</p></div>
<p>Zassałem ostatni odcinek, obejrzałem w drodze do pracy i szczerze mówiąc jestem zachwycony tym podcastem (czy raczej wideocastem ale dla mnie to i tak wszystko jedno — ważne by mi na ajfonie banglało i się z sieci samo ssało :)). Dlaczego? A dlatego, że dwóch kolesi mówi o linuksowych, okołolinuksowycj i zupełnie nie linuksowych sprawach w sposób sensowny, z rzeczoną przez Opiego dawką zdrowego rozsądku. Piękny przykład podejścia, o które w naszej blogosferze ciężko, to urywek z ichnich newsów i przyklejenie się do tematu Canonicala, który <a href="http://infoworld.com/d/mobilize/canonical-developing-ubuntu-os-tablets-778" title="Poczytaj mnie newsa mamo">ogłosił chęć produkowania systemu dla tabletów</a>. News jak news — co tydzień powstaje pewnie z kilkanaście efemeryd innych efemeryd będących pokłosiem odprysków miksów różnych dystrybucji. Ale to właśnie ci faceci zadali jedno, podstawowe, fundamentalne wręcz pytanie: PO CO?</p>
<p>Po co Canonical rozdrabnia się na ileśtam kolejnych wersji swojego distro, dlaczego zasoby rozprasza na kolejne projekty zamiast zająć się tym swoim „core” systemem i zapewnić w końcu to, co obiecywano od dawna: najlepsze możliwe doznania dla użytkownika płynące z używania systemu? Chris celnie zwrócił tu uwagę na to, co aktualnie robi Apple: skupia wszystkie swe siły na jednym celu, który chce osiągnąć — zostać liderem rynku mobilnego. Stąd i tegoroczne WWDC praktycznie w całości poświęcone <a href="http://www.apple.com/iphone/softwareupdate/" title="Propaganda o nowym systemie jabłkowym">iOS 4</a>, stąd skupienie za pomocą wszelkich środków wszelkich mediów na tej mobilnej nodze trójnoga przychodów jabłka. Po prostu musi być buzz ale buzz musi być na temat produktów, które faktycznie istnieją/zaistnieją. Robienie czegoś tylko po to, by to zrobić nie mając jakiejś konkretniejszej wizji i zasobów mogących ją wcielić w życie w stopniu dla Smitha/Kowalskiego jakoś istotny… No, to nie jest zbyt sensowne podejście. Apple taką wizję ma i ją z laserową (tak Chris gada :)) precyzją realizuje. Efektem jest ponad 2 miliony sprzedanych iPadów w dwa miesiące i Bóg raczy wiedzieć ile ajfonów jeszcze. Ich wizja i produkt są obecne w coraz większej ilości ludzkich rąk ale to nie bierze się znikąd i nie jest to kwestia tylko i wyłącznie marketingu, jak chciałaby większość naszego linuksowego światka.</p>
<p>Wielki szacun dla chłopaków za te słowa bo mają w nich ogromnie dużo racji. Kiedy producent skupia swoją uwagę na produkcie i jego rozwoju, czują to także użytkownicy. Te same prawidła powinny rządzić (i rządzą) w świecie Linuksa więc wniosek może być tylko jeden: skupcie panowie i panie programiści na dostarczeniu produktu wysokiej jakości. Później myślcie o kolejnych rynkach. Gdzieś tam niedawno w jednym z wywiadów Steve Jobs stwierdził, że iPhone początkowo miał być tabletem. Ale Apple postanowiło najpierw ideę mobilnego urządzenia z aplikacjami wprowadzić pod strzechy sprzedając telefony i pracując nad systemem operacyjnym i sprzedaży oprogramowania nań a dopiero później wprowadzono tablet — lata całe po premierze czegoś, co początkowo miało nim być (sic!). Wniosek z tego taki, że czasem warto się zastanowić, co właściwie chce się robić i jak to osiągnąć.</p>
<p>Porwał mnie pomysł chłopaków na połączenie Androida i Ubuntu. Androidowe podstawy i ubuntowe wygładzenie całości tak, by użytkownik dostał najlepsze z najlepszego… To naprawdę mocna sprawa! Pomysł imo świetny i być może ktoś kiedyś coś takiego wdroży także na desktopach a nie tylko na telefonach: system rozwijany przez jedną z największych firm świata plus odpowiedni look &amp; feel systemu i aplikacji nań tworzonych. Tak, to by mogła być dla Linuksa wielka sprawa.</p>
<p>A zresztą, sami sobie obejrzyjcie. Warto. Opi, po raz kolejny — dzięki za fajny namiar!</p>
<p><embed src="http://blip.tv/play/g5hwgeaNIwI%2Em4v" type="application/x-shockwave-flash" width="400" height="248" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></p>
<p><a href="http://www.jupiterbroadcasting.com/?cat=4" title="Strona Linux Action Show">Strona Linux Action Show</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/06/linux-action-show/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Applowski sklep z aplikacjami dla Mac — za i przeciw</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/05/applowski-sklep-z-aplikacjami-dla-mac-za-i-przeciw/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/05/applowski-sklep-z-aplikacjami-dla-mac-za-i-przeciw/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 10 May 2010 09:04:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Jolicloud]]></category>
		<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Myśli]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4604</guid>
		<description><![CDATA[Jakiś czas temu makową blogosferę rozgrzała informacja o ponoć przemyśliwanym przez jabłko sklepie z aplikacjami dla Mac OS X stworzonym na kształt sklepu App Store. Przetoczyła się przez blogosferę fala krytyki takiego pomysłu, posypały się zarzuty o zamykaniu platformy i bóg jeden raczy wiedzieć co jeszcze. Trochę zabawnie się to czytało w kontekście braku istnienia [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jakiś czas temu makową blogosferę rozgrzała informacja o ponoć przemyśliwanym przez jabłko sklepie z aplikacjami dla Mac OS X stworzonym na kształt sklepu App Store. Przetoczyła się przez blogosferę fala krytyki takiego pomysłu, posypały się zarzuty o zamykaniu platformy i bóg jeden raczy wiedzieć co jeszcze. Trochę zabawnie się to czytało w kontekście braku istnienia w ogóle takiego projektu (choć diabli wiedzą co tam w Cupertino kombinują), niemniej samemu pomysłowi warto się moim skromnym przyjrzeć. Dlaczego? Bo korzystam z tego na codzień i widzę, jak to działa w praktyce. Może nieco innej, niż związanej z pieniędzmi, zarabianiem i w ogóle, niemniej o praktykę chodzi. Ano, rozchodzi mi się o linuksowe repozytoria oprogramowania, z których dobrodziejstw od lat korzystają linuksiarze i które są jednym z największych plusów Linuksa jako systemu operacyjnego i z czego jabłko może czerpać garściami inspirację dla rozwinięcia własnego pomysłu.</p>
<p>Zacznijmy od spraw podstawowych: oprogramowanie dla OSX (czy też Windows) zdobywamy w inny sposób, niż dla telefonu komórkowego. Nie mamy jednego miejsca, z którego moglibyśmy ssać programy, w którym byłyby one opisane jak trzeba, w którym byłyby zrzuty ekranów, ceny itd. Źródeł oprogramowania jest tak wiele, jak deweloperów i są one bardzo rozproszone. Oczywiście istnieją różne serwisy w stylu <a href="http://www.versiontracker.com/" title="Strona programu">VersionTracker</a>, które jakoś w tym całym programowym buszu próbują nieco porządku wprowadzić ale umówmy się — są to rozwiązania niewystarczające, nie zawsze zrealizowane tak, jak być powinny no i problem podstawowy: nie są one dostarczone wraz z systemem, przeciętny Kowalski najprawdopodobniej na nie trafi a ten brak integracji z systemem może tylko namnożyć problemów dla owego przeciętnego Smitha.</p>
<p>Zupełnie inaczej wygląda to w takim na ten przykład <a href="http://www.ubuntu.com/" title="Strona systemu">Ubuntu</a>. Tam firma Canonical dba o centralne repozytorium oprogramowania dla swojego systemu, dba o odpowiednie tego oprogramowania wzajemne współdziałanie (zachowanie zależności między pakietami) itd. Jasne, tam samo oprogramowanie jest inne (w większości OpenSource, co pozwala na wprowadzenie czasem niezbędnych modyfikacji) ale sama filozofia funkcjonowania systemu dystrybucji oprogramowania jest tym, co mnie tu interesuje. A więc Canonical dba, by oprogramowanie przez nich dostarczane nie było niebezpieczne (o to w sumie w większości dba sam ruch OpenSource, który dzięki otwartości kodu może ten sprawdzać na różne sposoby i problemy zgłaszać w wielu miejscach do tego przeznaczonych) i — co najważniejsze — by było stabilne w całym systemie składającym się na dystrybucję Linuksa. Użytkownik na swoje własne życzenie może do repozytoriów oferowanych przez dystrybutora dołączyć swoje, zawierające programy z różnych względów nie zawarte w repozytoriach Canonical (kwestie otwartości, patentowe, ograniczeń prawnych w różnych krajach itp.). Canonical więc z punktu widzenia użytkownika dba o swój system, dostarcza oprogramowanie (a gdzie i przez kogo jest ono tworzone to już inna historia), hostuje pakiety z programami na swoich serwerach (oczywiście dalekie to od prawdy ale tak to wygląda z punktu widzenia Kowalskiego) i oferuje w miarę łatwy sposób po nich się poruszania — jest od tego specjalny program. Słodko. Jest jeszcze słodziej — programiści nie muszą nikomu za możliwość kodowania płacić i generalnie rzecz biorąc stoi za nimi potężna infrastruktura stworzona na bazie darmowych i wolnych rozwiązań, która ułatwia im życie czy to jeśli o hosting kodu i źródeł chodzi, czy też promocję oprogramowania. Jednak tym wspólnym punktem, który ułatwia człowiekowi życie jest właśnie repozytorium, do którego oprogramowanie wpada.</p>
<p>Jak to wygląda aktualnie w App Store? Deweloper płaci roczną stawkę 99 papierów, za co ma fundowaną drogę przez mękę (ostatnio jakby nieco krócej trwającą ale zawsze to męka) w temacie przyjęcia aplikacji do sklepu (i sposobu jej kdowania) ale jeśli już ten moment nastąpi, może odetchnąć i skupić się na jej promocji. Apple bierze na siebie hosting i tak jak Canonical dba o to, by programy nie były niebezpieczne czy niespójne z systemem iPhone/iPoda touch/iPada. Under the hood dzieje się tam jeszcze sporo innych zapewne rzeczy ale nie chodzi mi o opisanie App Store a o to, co może jabłko z linuksowej rzeczywistości wziąć dla siebie by stworzyć dobre repozytorium dla oprogramowania dla OSX.</p>
<p>Jak widać Apple tworząc jeden sklep, do którego dostęp zapewniony jest przez oprogramowanie instalowane wraz z systemem (iTunes) na każdym komputerze, telefonie/iPodzie/iPadzie pierwszą część wdrażania ma za sobą — dostępność sklepu. Apple dba o to, by oprogramowanie zgłaszane przez programistów do sklepu było zawsze dostępne, by aktualizacje były wprowadzane jednocześnie na całym świecie i by ktoś używający danej aplikacji w Kalkucie mógł równie łatwo i szybko ją pobrać, co koleś w Poznaniu czy Cupertino. Canonical robi to samo propagując  zmiany w swoim repozytorium na wszystkie serwery na całym świecie, które to repozytorium przechowują. A więc tu zasadniczo jest podobnie. Oczywiście istnieją podstawowe różnice z takiej to choćby racji, że Apple stworzyło sklep a nie same repozytoria oprogramowania i oferuje takie choćby odpłatności, niemniej co do zasady pliki krążą podobnie — firma dba o ich aktualizację na wszystkich serwerach na całym świecie.</p>
<p>Co prócz hostingu plików, dbania o różne ich wersje i tym podobne mogłoby oferować Apple? Przede wszystkim sklep z oprogramowaniem. Aktualnie by kupić soft, zazwyczaj musimy biegać po różnych stronach by go znaleźć. Gdy już znajdziemy odpowiadający nam program, musimy w jakimś systemie płatności go kupić. I w pomyśle na sklep nie ma nic rewolucyjnego — kupować można już teraz ale z tą drobną różnicą, że wymaga to nieco więcej wysiłku (bo np. bezpośrednio ze strony programu), niż kliknięcie w przycisk „Kup” (lub „Pobierz” jeśli program byłby darmowy) w jednym, posiadającym pełen katalog oprogramowania miejscu. Sukces AppStore dobitnie świadczy o tym, że użytkownicy po prostu lubią wygodnie wydawać pieniądze. Czemu nie miałoby to zaiskrzyć w formie desktopowej i dla programów desktopowych? Jeden spójny system płatności, pobierania i dbałości o oprogramowanie desktopowe — oj, to chciałbym zobaczyć na swoim OSX.</p>
<p>Co na taki kanał dystrybucji powiedzieliby deweloperzy? Nie wiem ale każdy dodatkowy (tym bardziej, że zintegrowany z systemem) kanał dystrybucji powinien ich zainteresować. Słowo-klucz to „dodatkowy”. Otóż Apple <strong>nie może</strong> zamykać oprogramowania dla OSX tylko do oferty swojego sklepu. Sklep powinien stanowić komplementarny kanał dystrybucji oprogramowania dla deweloperów, którzy chcieliby z niego skorzystać. Taki sklep mógłby mocno ożywić rynek oprogramowania dla OSX przez samą owego dostępność na odległość przysłowiowego kliknięcia myszką. Tak jak w Ubuntu łatwe jest zainstalowanie programu przez jego po prostu wybranie z listy dostępnego softu, tak łatwe powinno być zainstalowanie programu na OSX. Oczywiście zrobione by to musiało być Mac way — prosto, czytelnie, z sensownym interfejsem itd. Tu App Store może stanowić pewien wzór acz nie jest to twór idealny, o czym wiemy i my, użytkownicy, i sami deweloperzy.</p>
<p>A więc centralne repozytorium oprogramowania dla OSX stworzone przez Apple typowo Mac way i z dużymi ułatwieniami dla deweloperów… To chciałbym zobaczyć bardzo w kolejnej odsłonie systemu. Dlaczego? Bo to po prostu ogromne ułatwienie jest dla użytkownika. Instalacja i deinstalacja oprogramowania na dystrybucjach Linuksa korzystających z repozytoriów jest banalnie prosta. Dotarcie do programu dzięki wyszukiwaniu w takim np. <a href="http://www.nongnu.org/synaptic/" title="Strona programu">Synapticu</a> jest takoż banalne a dzięki dbałości firmy Canonical o pakiety dla swojej dystrybucji, Ubuntu jest stabilne i pracuje dobrze na większości komputerów. Chciałbym, by Apple coś w ten deseń wdrożyło, by certyfikowało oprogramowanie (dzięki temu miałbym pewność, że soft został przetestowany i nie powinien sprawiać problemów), by umożliwiało jego wygodne kupno a deweloperom jego wygodne dla użytkowników aktualizacje, by zadbało o hosting plików i ich dystrybucję. No i w końcu — by dało narzędzia do promocji oprogramowania w sklepie, do jego oceniania i komentowania… Jasne, to wszystko istnieje już w wielu serwisach i inicjatywach ale ich problemem podstawowym jest właśnie to, że jest ich wiele. Jednocześnie nie widzę opcji, by Apple zamykało OSX przed oprogramowaniem niecetyfikowanym i niedostępnym spoza ich sklepu. Wtedy osobiście poleciałbym do Cupertino i rzucił w Jobsa tym, co tylko by mi się pod rękę nawinęło.</p>
<p>Tak więc sam pomysł wydaje mi się ciekawy i jak najbardziej widzę potrzebę jego realizacji. Z zastrzeżeniem, że wszechobecna ostatnio w Apple mania do zamykania wszystkiego, co tylko się da zamknąć, nie miałaby tu miejsca. Mieć po prostu nie może bo to byłoby zabójstwo platformy. Tak więc wujku Stefanie — tym razem posłuchaj się, popatrz się jak robią to inni i sam się najlepiej przekonaj, jak wygodne może to być rozwiązanie dla użytkowników. A to dopiero początek bardzo wielu fajnych pomysłów, które oferuje ruch OpenSource…</p>
<p>Sklep z aplikacjami dla OSX? TAK! Oprogramowanie dla OSX dostępne tylko przez taki sklep? Stanowczo NIE! Teraz jabłuszko nie pozostaje nic innego, jak realizować :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/05/applowski-sklep-z-aplikacjami-dla-mac-za-i-przeciw/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>23</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jolicloud Linux — sensowny Linuks dla netbooków</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/05/jolicloud-linux-sensowny-linuks-dla-netbookow/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/05/jolicloud-linux-sensowny-linuks-dla-netbookow/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 07 May 2010 08:18:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Jolicloud]]></category>
		<category><![CDATA[Preview]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4600</guid>
		<description><![CDATA[Od kiedy kupiłem mojego Della mini 1210 czyli takiego lowendowego netbooka z sensowną matrycą, nie mogłem przestać narzekać na systematyczne linuksowe olewanie jego układu graficznego (zintegrowany Intel GMA500), czego efektem była praktyczna niemożność pracy na komputerze pod kontrolą Linuksa. Macałem się z różnymi dystrybucjami, głaskałem się z różnymi wynalazkami ale żadne kernele czy inne przekombinowane [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/05/20100507-jolicloud.jpg" width="240" />
		</p><p>Od kiedy kupiłem mojego <a href="http://costa.info.pl/2009/05/05/opis-komputera-dell-inspiron-mini-1210/" title="Moje tego komputera opisanie">Della mini 1210</a> czyli takiego lowendowego netbooka z sensowną matrycą, <a href="http://costa.info.pl/2009/06/19/dell-insipiron-mini-1210-linux-fail/" title="Mój netbook vs. Linuks = FAIL!">nie mogłem przestać narzekać</a> na systematyczne linuksowe olewanie jego układu graficznego (zintegrowany Intel GMA500), czego efektem była praktyczna niemożność pracy na komputerze pod kontrolą Linuksa. Macałem się z różnymi dystrybucjami, głaskałem się z różnymi wynalazkami ale żadne kernele czy inne przekombinowane czary z lewymi repozytoriami nie chciały działać jak trzeba. Poza tym ja jestem facet dorosły, któremu już się nie chce poganiać systemu do obsługi urządzeń. Zabawę w kotka i myszkę z systemem zostawiam fanom i pryszczersom, ja jestem nastawiony na używanie. I serdecznie gdzieś mam, czy to wina Intela, kernela czy kogo tam jeszcze. Wiedziałem tylko, że Dell jakimś cudem zmusił Ubuntu do działania na swoim sprzęcie jak trzeba, więc jak widać jeśli chęci są…</p>
<p>Póki co używać się jednak nie dało i tym sposobem te wydzielone 10 gigabajtów na linuksowe zabawy kurzyło mi się w kącie dysku twardego coraz bardziej. Aż do wczoraj. Wczoraj bowiem w końcu trafiłem na dystrybucję, która na mojej konfiguracji zdziałała jak trzeba od kopa.</p>
<div id="attachment_4601" class="wp-caption aligncenter" style="width: 420px"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/05/20100507-jolicloud.jpg" alt="Jolicloud Linux" title="Jolicloud Linux" width="410" height="360" class="size-full wp-image-4601" /><p class="wp-caption-text">Jolicloud Linux</p></div>
<p><a href="http://www.jolicloud.com/" title="Strona dystrybucji">Jolicloud Linux</a></p>
<p>Co to jest? To Ubuntu z — jak mi to <a href="http://tomasz.napierala.org/" title="Blogasek Zena">Zen</a> opisał — jakimiś hakami czy innymi kombinacjami (użył słowa „dirty” a ja w rzopie mam, czy system jest kryształowo czysty, czy też nurza się w nieczystości o ile działa jak trzeba i daje satysfakcję), dzięki którym sztuka niedostępna dla Ubuntu, Fedory, Mandrivy i czego tam jeszcze nagle wzięła i się udała. Jolicloud się uruchomił, ładnie do mnie pełną rozdzielczością matrycy błysną i grzecznie dał się używać. Hosanna!</p>
<p>Wersja aktualnie dostępna zwana jest PreFinal czyli można spodziewać się drobnych problemów i niedociągnięć. Jednym z większych jest słabiej niż w Ubuntu dopracowany proces instalacji — pakiety językowe się i owszem pobierają ale trzeba to wyklikać i generalnie trzeba poświęcić na konfigurację systemu kilka minut. Nic czego byśmy nie znali ale w dystrybucji dla nobów rzecz wymagająca szybkiej poprawy. Drugi problem się objawił a po reboocie zniknął — po aktualizacji softu wziął i mnie dźwięk zniknął ale dziś po reboocie komputera wrócił.</p>
<p>Z systemem pracuje się nieco inaczej, niż z Ubuntu. Tam mamy narzędzia do instalowania oprogramowania i co prawda w Jolicloud też takie mamy ale ta dystrybucja skręca w chmury i wygodne narzędzie udostępnia online. Trzeba sobie założyć konto (integruje się ładnie wszystko z Facebookiem) i po zalogowaniu się do owego, ma się dostęp do całej fury programów i widżetów, które można jednym kliknięciem zainstalować czy odinstalować. Zrobione jest to bardzo sympatycznie a widżety pomyślane są tak, by kolesie z syndromem małej matrycy mogli używać swoich narzędzi jak trzeba. Dystrybucja oferuje (to zdaje się jest element Gnome ale mogę się mylić — nie znam się) dwa widoki pulpitu: netbookowy i desktopowy. Na mojej matrycy netbookowy się średnio sprawdza bo pomyślany jest dla urządzeń z małymi przekątnymi ekranu. Niemniej poklikałem i w tym trybie i mówiąc szczerze bardzo mi się to spodobało. Tryb desktopowy to po prostu znany pulpit Gnome acz nieco stiuningowany i dostosowany do potrzeb dystrybucji. Tu ważna uwaga dla estetów: jeśli po zainstalowaniu nowego Ubuntu mieliście podobną do mojej chęć rzucenia pawia na widok kolorystyki i całej reszty — nie obawiajcie się Jolicloud! Tu o wygląd zadbano, Gnome ładnie oskórkowano a wrażenia psuć musi oczywiście OpenOffice, który na żadnym systemie nie wygląda jak powinien. Poza tym wszystko wygląda całkiem, całkiem a przy estetyce Ubuntu wręcz fenomenalnie.</p>
<p>Dystrybucja stawia na nowinki i nie boi się patentów czy technologii pozwalających człowiekowi wygodnie korzystać ze swojego sprzętu. Chromium wyświetlające YouTube w h.264 pokazuje na żywym przykładzie, o co loto. Flash pod Windows zarzyna słabowity procesorek mojego netbooka (pod Linuksem mogłem o oglądaniu tylko pomarzyć) ale wsparte sprzętowo dekodowanie h.264 pozwala mi w końcu wygodnie oglądać filmiki (a nie pokazy slajdów) na fullscreenie. Świetnie odtwarzają się filmy, które swego czasu konwertowałem z DVD na potrzeby mojego makowego ekosystemu i tym sposobem filmy w rozdzielczościach 720 x ileśtam pikseli ładnie i płynnie mi na netbooku działają (dzięki ci, o sprzętowe wsparcie dekodowania!). Niestety mój sprzęt na HD ma za mało soku ale reszta śmiga jak należy.</p>
<p>Niestety nie miałem czasu na jakieś głębsze zapoznanie się z dystrybucją. Nadrobię przez weekend a póki co wszystkim kombinującym, jak tu zmusić swojego nebooka do prawidłowego działania z Linuksem, mocno tę dystrybucję polecam. LiveCD pozwoli pomacać się z systemem i sprawdzić jak to wszystko działa no i zawsze <a href="http://www.jolicloud.com/product/compatibility" title="Lista kompatybilności">można sprawdzić</a>, czy komputer jest przez tę dystrybucję obsługiwany. Rzecz nie jest jeszcze gotowa dla totalnych nobów ale dla takich jak ja kolesi, którzy mniej więcej kleją co i gdzie wpisać, by coś się zainstalowało — to już zupełnie inna rozmowa! Rzecz jest szybka (oj dostał skrzydeł mój sprzęt), nowoczesna, gdzieś ma te wszystkie patentowe i wolnościowe pierdoły, skupia się na potrzebach użytkownika i wygląda jak trzeba a nie jak miks kabaczka z pomarańczą. Naprawdę warto spróbować!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/05/jolicloud-linux-sensowny-linuks-dla-netbookow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>19</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>TeamViewer także na Linuksa!</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/04/teamviewer-takze-na-linuksa/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/04/teamviewer-takze-na-linuksa/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 23 Apr 2010 18:54:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Link]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4567</guid>
		<description><![CDATA[Krótko i treściwie: TeamViewer jest już dostępny dla Linuksa! I to jest dla mnie przepyszna wiadomość bo to jeden z lepszych programów do zdalnej pracy, spośród przeze mnie testowanych. Ogromnym plusem programu jest jego multiplatformowość — istnieją także wersje dla Windows, Mac OS X i nawet iPhone (która to wersja mnie rozwala bo działa po [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/04/20100423-team_viewer-win.jpg" width="240" />
		</p><p>Krótko i treściwie: <a href="http://www.teamviewer.com/pl/download/index.aspx?os=linux" title="Strona programu">TeamViewer jest  już dostępny dla Linuksa</a>! I to jest dla mnie przepyszna wiadomość bo to jeden z lepszych programów do zdalnej pracy, spośród przeze mnie testowanych. Ogromnym plusem programu jest jego multiplatformowość — istnieją także wersje dla Windows, Mac OS X i nawet iPhone (która to wersja mnie rozwala bo działa po prostu świetnie). Dzięki możliwości założenia sobie konta w serwisie twórców programu, można stworzyć sobie takiego wirtualnego huba, który pozwoli na bezproblemowe łączenie się komputerów bez potrzeby pamiętania o adresach IP, portach czy ich forwardowaniu na firewallu. No i — co jest pyszne — nie ma problemów z łączeniem różnych systemów, przesyłaniem sobie plików a w wersjach programu dla Windows i OSX (nie wiem jak to jest z Linuksem — jestem dopiero przed instalacją) można sobie VOIPowo rozmawiać. Ano, wygląda to po prostu na idealne narzędzie do czynienia rodzinnego helpdesku :).</p>
<p>Dlaczego akurat ten program a nie jakieś inne? Bo jest SZYBKI! Bardzo szybki… Spośród przeróżnych testowanych wyraźnie wybijał się szybkością i jakością połączenia. IMO warto spróbować.</p>
<p>Poniżej screen z windowsowej wersji, która wyświetla mnie mojego podtelewizorowego OSXa. Program jest na tyle szybki, że da się na zdalnej maszynie całkiem normalnie pracować, co błogosławię, bo siedzenie przed telewizorem zachowuję sobie tylko dla konsoli — komputer nie daje tego komfortu.</p>
<div id="attachment_4568" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/04/20100423-team_viewer-win.jpg" title="TeamViewer"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/04/20100423-team_viewer-win-300x175.jpg" alt="TeamViewer" title="TeamViewer" width="300" height="175" class="size-medium wp-image-4568" /></a><p class="wp-caption-text">TeamViewer</p></div>
<p>Na stronie programu znajdziecie deby (dla Ubuntu, a jakże) i rpmy do zabawy. Program jest darmowy do użytku prywatnego.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/04/teamviewer-takze-na-linuksa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Po latach ciężkiej pracy zrobił BUM!</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/07/po-latach-ciezkiej-pracy-zrobil-bum/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/07/po-latach-ciezkiej-pracy-zrobil-bum/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 14 Jul 2009 06:09:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Hardware]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3554</guid>
		<description><![CDATA[Cię choroba… Dziś rano przeżyłem chwilę grozy. Oto z zaspanym jednym okiem a drugim już lekko zezującym w kierunku kuchni i szperającym za kawą, wziąłem i zwyczajową ścieżką skręciłem po drodze do komputera. Zadanie było takie samo, jak każdego innego dnia: trza toto było odpalić. Znaczy toto łazi ciągle ale w ramach chronienia dziury ozonowej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Cię choroba… Dziś rano przeżyłem chwilę grozy. Oto z zaspanym jednym okiem a drugim już lekko zezującym w kierunku kuchni i szperającym za kawą, wziąłem i zwyczajową ścieżką skręciłem po drodze do komputera. Zadanie było takie samo, jak każdego innego dnia: trza toto było odpalić. Znaczy toto łazi ciągle ale w ramach chronienia dziury ozonowej i zmniejszania zużycia energii (czy odwrotnie, whateva) czasem udaje mi się wyłączyć monitor. No dobra, sam się wyłącza. No i dziś z rana chciałem uruchomić a tu jak nie pierdyknie!</p>
<p>Zaskwierczało gdzieś z tyłu, zrobiło „pppzzzzaask”, „trrrzzzskkk”, „PUF!” i tyle było widać obraz na moim wysłużonym monitorze. A kiepski to był monitor, oj kiepski. Znaczy w czasach, kiedy był kupowany można jeszcze było toto uznać za szczyt osiągnięć ludzkości ale od dłuższego już czasu był to raczej powód moich ciągłych frustracji. Z chęcią podrzuciłbym linka pokazującego, jak toto wygląda ale nie ma już tego nigdzie w ofercie — starość pożarła ten model. W końcu i mój monitor się poddał i dziś zdechł.</p>
<p>No i mam teraz problem. Nie mam na czym pracować i pozostaje mi szybkie podłączenie komputera do telewizora. Ale to nadal do dupy rozwiązanie — tak robić się nie da, blokowanie telewizora mojej rodzinie to zamach na samego siebie (szczególnie da Majek bez codziennej dawki Spangeboba robi się jakby normalniejsza a przecież nie będę swojemu dziecku krzywdy robił). A więc najlepiej byłoby z Makiem łączyć się zdalnie. Nawet coś takiego wyszperałem i dziś uruchomiłem — zwie się to <a href="http://www.tightvnc.com/" title="Strona programu">TightVNC</a>, jest za free i w ogóle ale jak bym nie kombinował, jakoś to strasznie wszystko wolne jest i  po prostu nie da się na Maku zdalnie robić.</p>
<p>No i tu pytanie za sto punktów: jest jakiś sposób na sensowną zdalną pracę na Maku przez łączenie się z Windows? TightVNC potwornie wolno odświeża mi obraz słany z Maka, o wygodzie nie ma tu nawet co mówić. Może to jest po prostu kiepski soft i jakiś inny warto wypróbować? Plis, help somebody! :)</p>
<p>Ewentualnie, jeśli ktoś testował takie rozwiązanie, być może pod Ubuntu jest jakiś soft? Znaczy soft pewnie jest stuprocentowo ale co instalować, jak OSX skonfigurować, jak się w ogóle za to zabrać? Kurczę, znów pewnie sporo kombinowania przede mną…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/07/po-latach-ciezkiej-pracy-zrobil-bum/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dell Insipiron mini 1210 + Linux = FAIL!</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/06/dell-insipiron-mini-1210-linux-fail/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/06/dell-insipiron-mini-1210-linux-fail/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Jun 2009 14:54:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Notebook]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3483</guid>
		<description><![CDATA[Rozeźliłem się. Tak na serio i na poważnie się wkułem na Linuksa w tych jego różnych odmianach, dystrybucjach, forkach czy jak to tam jeszcze zwał. Straciłem mnóstwo czasu na wykombinowanie, jak zmusić mój nie tak dawny zakup do sensownej pracy pod kontrolą Linuksa i w efekcie otrzymałem dużą, może niezbyt rzadką ale bardzo brzydko pachnącą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/04/20090428-dell_mini_1210.jpg" width="240" />
		</p><p>Rozeźliłem się. Tak na serio i na poważnie się wkułem na Linuksa w tych jego różnych odmianach, dystrybucjach, forkach czy jak to tam jeszcze zwał. Straciłem mnóstwo czasu na wykombinowanie, jak zmusić mój nie tak dawny zakup do sensownej pracy pod kontrolą Linuksa i w efekcie otrzymałem dużą, może niezbyt rzadką ale bardzo brzydko pachnącą kupę. Ale może po kolei…</p>
<div id="attachment_3253" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/04/20090428-dell_mini_1210.jpg" title="DELL Inspiron Mini 1210"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/04/20090428-dell_mini_1210.jpg" alt="DELL Inspiron Mini 1210" title="DELL Inspiron Mini 1210" width="420" height="253" class="size-full wp-image-3253" /></a><p class="wp-caption-text">DELL Inspiron Mini 1210</p></div>
<p><a href="http://costa.info.pl/2009/05/05/opis-komputera-dell-inspiron-mini-1210/" title="Opis komputera Dell Inspiron mini 1210">Kupiłem sobie tego Della</a> z przeznaczeniem bycia lightową i przenośną maszynką do wygodnego odbierania maili, przeglądania stronek i może wciągnięcia jakiegoś filmiku na tarasie, a wszystko to ma być i tak ciastkiem dla żony, podczas gdy ja zapoluję na solidnego MacBookowego torta. Założenie nawet się spełnia, komputerek działa i to całkiem nieźle choć wymaga to praktycznie ciągłego grzebania w Windows bo bez mała każdy zainstalowany program coś wrzuca do autostartu, coś chce przy logowaniu uruchamiać a to netbooka zabija po dłuższym czasie. Tym sposobem od nabycia sprzętu zdążyłem w miarę sensownie skonfigurować tylko swoje konto a konto Dorophy to pokaz wolnego i mozolnego ładowania wszelkiego śmiecia, jakie programiści piszący pod Windows lubią fundować użytkownikom.</p>
<p>Po mozolnej (serio, bardzo to mozolny proces) konfiguracji Windows XP w końcu zaczął mi chodzić jak trzeba ale oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie spróbował postawić na netbooku Linuksa. A zacząłem od — jakże by inaczej — ostatniej wersji Ubuntu.</p>
<p>Po pobraniu Live CD wziąłem i draństwo przerzuciłem na pendrajwa i z pena uruchomiłem komputer. Live CD wstało, Ubuntu się pokazało i zwyczajowo miło chciało się zainstalować. Nieco skrzywiłem się na nierozpoznany przy starcie z Live CD model karty graficznej (co skutkowało m.in. standardową rozdzielczością 1024x768 co przy panoramicznej matrycy daje efekt średni) ale pomyślałem sobie, że być może rzecz się rozwiąże po instalacji systemu i ewentualnym doinstalowaniu czegoś. System postawiłem na drugim pendrajwie coby za bardzo z dyskiem nie mieszać i po odczekaniu swojego (peny są jednak wolne i operacje dyskowe zajmują sporo czasu), w końcu uruchomiłem system.</p>
<p>Niestety, Ubuntu nie poradziło sobie z intelowskim układem graficznym GMA 500. Efekt? Potwornie mozolne funkcjonowanie systemu — zamykanie i otwieranie okien trwało, wyświetlenie czegokolwiek zajmowało sporo czasu, filmów nie dało się oglądać. Także za jasną cholerę nie można było wybrać standardowej dla tej matrycy rozdzielczości 1280 x 800 — dla systemu układ Intel GMA 500 nie istnieje i nie jest obsługiwany. Poszperałem nieco w serwisach pomocowych ale gdy na trzecim z rzędu serwisie trafiłem na rozwiązania polegające na kompilowaniu własnoręcznym jakichś rzeczy po wcześniejszym ich patchowaniu — dałem sobie spokój.</p>
<p>Coby skrócić: próbowałem później ostatnich wersji Mandrivy, Fedory i wcześniejszych wersji Ubuntu. Za każdym razem ten sam problem z tą różnicą, że w Fedorze nawet Xserver nie startował. Po prosu porażka na całej linii… Netbook niestety nie jest demonem szybkości i używanie go bez obsługi akceleracji nie wchodzi w grę.</p>
<p>W Stanach można ten model notebooka kupić z preinstalowanym Ubuntu. Znaczy się więc, że Dell jakoś problem braku linuksowych sterowników do GMA 500 rozwiązał. Niestety nie wiem czy to prawda — na stronach Della jest gotowy do pobrania obrazek z ichnią wersją Ubuntu dla tego modelu netbooka ale dla odmiany nawrzucane tam jest chyba sporo narzędzi bo obrazek spory i na czterogigowym pendrajwie się niestety nie chciał zainstalować. Musze kupić coś większego — póki co bez pewności poprawnego działania Linuksa na Inspironie nawet nie zamierzam grzebać w partycjach na dysku.</p>
<p>Tak więc na dzień dzisiejszy Ubuntu ładnie się uruchamia (dźwięk, sieć i to wszystko chodzi bez problemów) ale niestety pracować się sensownie nie da. A szkoda bo myślałem, że Windowsa jakoś uda mi się zamienić na Linuksa. Niestety, na dzień dzisiejszy nie mam pojęcia jak zmusić Ubuntu (innych dystrybucji jakoś nie chcę, do Ubuntu przywykłem) do obsługi układu Intela i tym sposobem moje linuksowe skrzywienie nie może się zrealizować :/.</p>
<p>Może ktoś z Was wie, czy — i jeśli tak, to jak — da się GMA 500 pod Ubuntu uruchomić? Poskakałem nieco po forach i pomocach, i niestety nie znalazłem jakiegoś przystępnego dla mnie rozwiązania. Szkoda bo ponoć nawet Mac OS X na tym śmiga całkiem ładnie że o Windows nie wspomnę, które po dłuuugim dopieszczaniu okazuje się być bardzo fajnym i żwawym systemem na netbooku.</p>
<p>Kurczę, plisam o helpa :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/06/dell-insipiron-mini-1210-linux-fail/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Linux to piękna sprawa</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/01/linux-to-piekna-sprawa/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/01/linux-to-piekna-sprawa/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 18 Jan 2009 15:05:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=204</guid>
		<description><![CDATA[Linux to jednak przepiękna sprawa jest. Ilekroć tworzę sobie środowisko do pracy ze stronką, tylekroć się o tym przekonuję. Ot żeby daleko nie szukać — dzisiejsze moje wordpressowe boje są tego chyba dobrym przykładem. Zachciało mi się mieć bowiem maszynkę LAMPową wiernie w miarę oddającą konfigurację serwera, na którym moja strona stoi. Potrzebowałem więc serwera [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Linux to jednak przepiękna sprawa jest. Ilekroć tworzę sobie środowisko do pracy ze stronką, tylekroć się o tym przekonuję. Ot żeby daleko nie szukać — dzisiejsze moje wordpressowe boje są tego chyba dobrym przykładem. Zachciało mi się mieć bowiem <a title="a co to jest ten LAMP?" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/LAMP">maszynkę LAMPową</a> wiernie w miarę oddającą konfigurację serwera, na którym moja strona stoi. Potrzebowałem więc serwera WWW, MySQL i… to w sumie wszystko, czego potrzebowałem.</p>
<p>Są pod OSX paczki z oprogramowaniem, które w sposób łatwy i przyjemny zainstalują, skonfigurują i uruchomią typową LAMPę. Problem w tym, że nie są to rozwiązania systemowe a taką funkcjonalność w systemie daje Apple w serwerowej wersji OSX, odpowiednio droższej (acz fajnej — skradłem raz z neta i zabawę wspominam miło — takie klikalne narzędzia powinien mieć i Linux). Już raz się jednak na takim niesystemowym rozwiązaniu przejechałem i od tego czasu mam uraz jak diabli. Zupełnie inaczej ma się sprawa pod Linuksem. Łatwość postawienia sobie w pełni funkcjonalnego serwera na domowym komputerze po raz kolejny mnie zauroczyła. Dwie komendy i mam Apache oraz MySQL. Mogłem w sumie te metapakiety zainstalować jedną koemendą ale kaman, ta prostota użytkownika OSX by zbyt mocno w ego ubodła :).</p>
<p>Co jeszcze mnie dziś powtórnie zaskoczyło? TONY dokumentacji! Nie mając pojęcia jak się zabrać za konfigurowanie MySQL, odpaliłem po prostu dokumentację. Serio, helpy OSX przy dokumentacji Linuksa dowolnego jego programu są po prostu żałosne. Pięć minut po zassaniu dokumentacji miałem śodowisko gotowe przyjmować pierwsze wizyty WWW.</p>
<p>Ale to nie wszystko. Zauroczyło mnie jak proste (no, przynajmniej w Ubuntu) jest włączenie Samby, odpalenie udziałów i praca w defaultowym apaczowym /var/www wprost z Maka. Tak o — po prostu mogę sobie edytować dokumenty wprost na serwerze. Owszem, pod OSX czy Windows też da się ale jakoś mam wrażenie, że nie tak intuicyjnie (choć pod Windows pewnie wygląda to równie prosto i wymaga raptem prawokliku na katalogu, którym chce się dzielić). Pod OSX trzeba włazić w jakieś ustawienia systemowe, dawać prawa różne i być może ma się większą kontrolę ale kosztem elegancji, z którą dziś znów się spotkałem. Pozostaję pod urokiem tej elegancji.</p>
<p>Tym sposobem mam testową maszynę z przeniesioną bazą bloga (WordPress jest piękny — trzy kliki i mam przeniesionego blogaska z wpisami, komentarzami itd. — pod Serendipity tak dobrze to nie ma niestety), z plikami, na których mogę pracować bezpośrednio spod OSX. Bo tak jak Linux ma czadowe serwery, tak OSX ma wyczesane narzędzia do robienia różnych fajnych rzeczy. Kurczę, kiedy to się połączy w jednym, przystępnym cenowo systemie operacyjnym? No nic, pozostaje czekać i mieć nadzieję. A póki co odpalam <a title="fajny edytor tekstu z wieloma funkcjami" href="http://www.barebones.com/products/TextWrangler/">TextWranglera</a>, <a title="bez tego jak bez ręki" href="http://www.adobe.com/products/photoshop/photoshop/">Photoshopa</a>, coś do klejenia CSS i zaczynam coś robić z blogaskiem. A bo czas nareszcie nieco chłopaka dostosować do swoich potrzeb i ubrać w nieco zgrabniejsze szatki.</p>
<p>A póki co pozostaję pod urokiem dosłownie kilkuminutowej, prostej instalacji i konfiguracji serwera pod Linuksem. I to wszystko z podających pakiety pełnią mojego łącza systemowych repozytoriów. Fantazja…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/01/linux-to-piekna-sprawa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Long time no see Ubuntu</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/01/long-time-no-see-ubuntu/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/01/long-time-no-see-ubuntu/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Jan 2009 10:15:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=146</guid>
		<description><![CDATA[Wzięło mnie dziś na odświeżenie znajomości z pracowym Ubuntu. A tak, grzecznie sobie wirtualizowane Ubuntu czeka na różne zadania, jakie dla niego czasem mam. Głównie służy do podglądania jak firmowe stronki wyglądają w różnych warunkach systemowo-przeglądarkowych i daje mi zawsze piękny powód do opeerowania firmy nas obsługującej, że coś-się-ebie :). Tym sposobem spełniam swoją edukacyjną [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://img.skitch.com/20090112-x84u82n4dyst1p3q4tu1ewqic5.preview.jpg" width="240" />
		</p><p>Wzięło mnie dziś na odświeżenie znajomości z pracowym Ubuntu. A tak, grzecznie sobie wirtualizowane Ubuntu czeka na różne zadania, jakie dla niego czasem mam. Głównie służy do podglądania jak firmowe stronki wyglądają w różnych warunkach systemowo-przeglądarkowych i daje mi zawsze piękny powód do opeerowania firmy nas obsługującej, że coś-się-ebie :). Tym sposobem spełniam swoją edukacyjną rolę w krzewieniu po firmach trzepiących stronki wizji innych niż trzy słuszne przeglądarek oraz innych niż jeden słuszny systemów.</p>
<p>Dziś dopadło mnie jednak moje Ubuntu i zażądało odświeżenia, umycia i kąpieli. Faaak, dbajcie o swoje systemy — ten już naprawdę długo nie był odpalany i gdzieniegdzie zagrzybiał. Oto dowód :)</p>
<div class="thumbnail"><a href="http://img.skitch.com/20090112-x84u82n4dyst1p3q4tu1ewqic5.png" title="Ubuntu - kompleksowa aktualizacja"><img src="http://img.skitch.com/20090112-x84u82n4dyst1p3q4tu1ewqic5.preview.jpg" alt="Ubuntu - kompleksowa aktualizacja" /></a><br />
<span style="font-family: Lucida Grande, Trebuchet, sans-serif, Helvetica, Arial; font-size: 10px; color: #808080">Uploaded with <a href="http://plasq.com/">plasq</a>’s <a href="http://skitch.com">Skitch</a>!</span></div>
<p>A wiecie co jest najzabawniejsze? Użytkownicy OSX byliby nieszczęśliwi widząc jakiekolwiek update dla ich systemu. Nie mam pojęcia dlaczego jabłkarze jęczą na swoje systemy za to, że chcą się aktualizować. Ja tam pełen szczęścia patrzę na ubuntowy ruch w pakietach. Znaczy to, że praca wre, bugi znikają, pojawiają się nowe — system żyje!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/01/long-time-no-see-ubuntu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>wszędzie dobrze ale w domu najlepiej :)</title>
		<link>http://costa.info.pl/2006/04/wszedzie-dobrze-ale-w-domu-najlepiej/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2006/04/wszedzie-dobrze-ale-w-domu-najlepiej/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 04 Apr 2006 16:48:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[jednak co ubuntu, to ubuntu. suse mnie zawiodło, fedora jest świetna ale siła przyzwyczajenia to je ono! wiecie co? lubię to swoje przyzwyczajenie. bardzo lubię… ubuntu, „jednak tyś najlepsza z dam” obrazek w pełnym rozmiarze]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/rozne/costa-gnome-screen05-small.thumb.jpg" width="240" />
		</p><p>jednak co ubuntu, to ubuntu. suse mnie zawiodło, fedora jest świetna ale siła przyzwyczajenia to je ono! wiecie co? lubię to swoje przyzwyczajenie. bardzo lubię…</p>
<div class="serendipity_imageComment_center" style="width: 160px;">
<div class="serendipity_imageComment_img"><a class="serendipity_image_link" href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/rozne/costa-gnome-screen05-small.jpg"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/rozne/costa-gnome-screen05-small.thumb.jpg" alt="" width="160" height="120" /></a></div>
<div class="serendipity_imageComment_txt">ubuntu, „jednak tyś najlepsza z dam”</div>
</div>
<p align="center"><a title="obrazek w pełnym rozmiarze" href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/rozne/costa-gnome-screen05-big.jpg" target="blank">obrazek w pełnym rozmiarze</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2006/04/wszedzie-dobrze-ale-w-domu-najlepiej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>fedora core 5 — gdzie moje multimedia!</title>
		<link>http://costa.info.pl/2006/03/fedora-core-5-gdzie-moje-multimedia/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2006/03/fedora-core-5-gdzie-moje-multimedia/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Nov -0001 00:00:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[3D]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Funk]]></category>
		<category><![CDATA[Gra]]></category>
		<category><![CDATA[Link]]></category>
		<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Mini]]></category>
		<category><![CDATA[Pop]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>
		<category><![CDATA[Software]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[fedora core 5ładna, przyjemna, szybka powiedziałem dziś suse basta. miała być część druga opisu moich bojów z suse ale mi się odechciało już z tą dystrybucją walczyć. siedziałem wczoraj pół wieczora żeby coś z tym systemem zrobić i nawet początkowo odnosiłem sukcesy. znalazłem gdzieś w sieci odpowiednie wpisy do xorga i mogłem już coś zdziałać [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/fedora5-screen02.thumb.png" width="240" />
		</p><div class="serendipity_imageComment_left" style="width: 160px">
<div class="serendipity_imageComment_img"><a class='serendipity_image_link' href='http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/fedora5-screen01-small.png'><img width='160' height='120'  src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/fedora5-screen01-small.thumb.png" alt="" /></a></div>
<div class="serendipity_imageComment_txt">fedora core 5<br />ładna, przyjemna, szybka</div>
</div>
<p>powiedziałem dziś suse basta. miała być część druga opisu moich bojów z suse ale mi się odechciało już z tą dystrybucją walczyć. siedziałem wczoraj pół wieczora żeby coś z tym systemem zrobić i nawet początkowo odnosiłem sukcesy. znalazłem gdzieś w sieci odpowiednie wpisy do xorga i mogłem już coś zdziałać z wypłukującym oczy odświeżaniem. ba! zainstalowałem sobie nawet stery ati ale już opengl za diabła ruszyć nie chciał, cięgiem mesa i mesa… przeżyłbym i to bo w sumie po diabła mi to całe 3D (choć miałem wielką chętkę na xgl-a ale widząc jak się sprawy w suse mają wątpię, bym był w stanie to uruchomić). jednego jednak nie dało rady zwalczyć — przedziwnego zachowania dźwięku. co bym nie kombinował, czego bym nie ustawił, jakim programem bym nie odtwarzał — uparcie odtwarzanie nowego kawałka powodowało ściszenie kompletne wszystkiego. no sorry, nie będę co pięć minut klikał na kmixie by ustawić głośność odpowiednią. a więc, bez zbędnych ceregieli, partycja z suse została zaorana. miało być łatwo, miło i przyjemnie. nie było. jako leniwy zwykły user powiedziałem dość.</p>
<p>nie żałuję, bo dziś padło na fedorę. <b>fedora core 5</b> została zainstalowana! (screen w <a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/fedora5-screen01.png" title="screen w pełnej okazałości" target="blank">pełnej okazałości)</a></p>
<div class="serendipity_imageComment_left" style="width: 160px">
<div class="serendipity_imageComment_img"><a class='serendipity_image_link' href='http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/fedora5-screen03.png'><img width='160' height='111'  src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/fedora5-screen03.thumb.png" alt="" /></a></div>
<div class="serendipity_imageComment_txt">yum i upgrade systemu</div>
</div>
<p>o ile z instalacją fedory 4 miałem nieprawdopodobne problemy, o tyle fedora 5 pooooszła niczym przeciąg. tak całkiem po prostu, miło i przyjemnie wzięła i się zainstalowała. jedno mnie tylko zdziwiło: wiem, że fedora wspiera system reiserfs. na próżno jednak podczas standardowej instalacji szukać go przy formatowaniu partycji. nie ma. można zainstalować na reiserfs podając jakieś parametry przy starcie instalatora ale nie jest dostępny jako opcja przy standardowej instalacji. dziwne, co to komu szkodzi? anyway, instalacja poszła jak po maśle, bez problemów, bez kombinowania zwykłego — ot po prostu podręcznikowy przykład jak instalatory dla zwykłych userów powinny wyglądać. anaconda ma jednak moc i przede wszystkim jedną ważną cechę: jest doskonale przemyślana. rozpoznanie sprzętu w normie — wszystko rozpoznane jak należy.</p>
<div class="serendipity_imageComment_left" style="width: 160px">
<div class="serendipity_imageComment_img"><a class='serendipity_image_link' href='http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/fedora5-screen02.png'><img width='160' height='109'  src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/fedora5-screen02.thumb.png" alt="" /></a></div>
<div class="serendipity_imageComment_txt">add/remove programs<br />proste ale przyjemne narzędzie</div>
</div>
<p>co się rzuca w oczy przy porównaniu najnowszego suse i fedory? wersje pakietów. fedorka oferuje świeżynki jeśli nie najnajnajnowsze to na pewno najnowsze, jakie były możliwe i stabilne w momencie wydawania dystrybucji. na dzieńdobry wita nas gnome w wersji 2.14, bardzo ładnie i estetycznie skomponowane środowisko pracy, zestaw podstawowych narzędzi i system praktycznie gotowy do natychmiastowego używania. o taaaak, to lubię! autentycznie potrzeba konfiguracji ogranicza się do wyboru pożądanej rozdziałki i odświeżania i już można sobie biegać po necie, pisać elaboraty w openoffice i co tam jeszcze innego zwykło się robić. jako że instalowałem dystrybucję rozprowadzaną na dvd, nieco zdziwiła mnie mała ilość instalowanych standardowo pakietów. na twardym dysku ląduje autentycznie niezbędne minimum dla w miarę wygodnego rozpoczęcia pracy. resztę można sobie spokojnie doinstalować narzędziem podobnym do tego znanego z ubuntu. w menu mamy bowiem wygony aplecik „add/remove software”, którego odpalenie daje nam dostęp do pakietów z krążka a po uaktualnieniu bazy yuma, także do softu leżącego na serwerach. co więcej, ten graficzny instalator zrobiony jest dobrze. prosty, przejrzysty, oferujący nie za wiele ale zupełnie wystarczających do szczęścia opcji. daleko mu do synaptica ale funkcjonalność dla zwykłego usera oferuje zupełnie wystarczającą. i dobrze! niczego więcej nie chcę.</p>
<p>po wstępnych achach i ochach jak toto szybko i sprawnie działa (bo działa sprawnie i szybko jak diabli), przyszła pora na coraz bardziej wydłużającą się minę. dlaczego? ta strona wszystko od razu wytłumaczy: <a href="http://fedoraproject.org/wiki/ForbiddenItems" title="forbidden items, czyli czego fedora nie obsługuje">forbidden items</a>… zaczęło się standardowo — zachciało mnie się jakiś podkład muzyczny puścić, coby nie siedzieć po cichu przy komputerze. pierwszy problem: nie rozpoznało i nie dopisało żadnych partycji windowsowych do fstaba. oj, niedobrze, znów ręczna edycja, zakładanie odpowiednich katalogów… powinni to w każdej dystrybucji na dzieńdobry wyświetlać jak widzę :/. chciałem się po prostu dostać do mojego zbioru mp3, ktren leży sobie na partycji ntfs. i tu wyszedł drugi problem: fedora nie obsługuje partycji ntfs. kropka. zupełnie zaś rozbiła mnie sugestia twórców fedory:</p>
<blockquote><p><i><b>Fedora Suggests:</b> Using a file system natively supported by Linux, such as ext3, is a better option. If you must share files between Windows and Linux on a single system, format the shared partitions with FAT/FAT32 (vfat) instead. The Samba software included with Fedora enables your system to access file shares on networked Windows systems, and to act as a server for Windows systems.</i></p></blockquote>
<p>kochani twórcy dystrybucji zwanej fedora core, oto moje zdanie w tym temacie: mam dokładnie gdzieś waszą jakże celną sugestię. mam 100 gigabajtów danych na partycji, do której chciałbym mieć dostęp z dystrybucji, którą właśnie zainstalowałem. nie mam najmniejszego zamiaru zaorać swoich danych i przerobić partycję na fat32 li tylko dlatego, że patenty chronią ntfs. innym dystrybucjom jakoś to nie przeszkadza i mogę swobodnie swoje partycje montować i czytać z nich dane. i gdzieś mam patentowe problemy amerykanów czy innych porąbanych nacji, którym chce się w patentowanie wszystkiego jak leci bawić. niechaj korzystają sobie z rżniętych pod ich wymagania dystrybucji. brak odpowiedniego pakietu jako opcje do doinstalowania uważam za cholerną kpinę. i nie tyczy się to tylko ntfs jak się za chwilę okaże.</p>
<p>bo problem dotyczy wszystkich wymienionych na cytowanej stronie zagadnień. mp3? zapomnij! filmy? zapomnij! dvd? zapomnij! owszem, to wszystko jest dostępne po dorzuceniu odpowiednich źródeł ale problem polega na czymś innym: na podejściu do użytkownika. wiecie dlaczego ubuntu staje się takie popularne? bo mimo iż także nie oferuje wspomnianej funkcjonalności na starcie (prócz ntfs oczywiście :)), na stronie informującej o tym jest link do odpowiedniej podstrony, która krok po kroku prowadzi za rękę i wyraźnie pisze co trzeba zrobić, by te wszystkie empetrójki, filmy i dividiki jednak móc odtworzyć. tutaj nie ma o tym słowa. po przebiciu się przez ileśtam podstron w końcu trafiłem na odpowiednią stronkę prowadzącą tak właśnie za rękę. wielka szkoda, że niestety ale nie supportuje ona póki co fedory 5. strona nazywa się <a href="http://faq.fedora.pl/" title="oficjalny fedora.pl faq">oficjalny fedora.pl faq</a> i wszystko jest ok poza jednym drobnym szczegółem — czary konfiguracyjne dla yuma po prostu nie działają. i w ten sposób nie zayumam sobie w sposób łatwy, prosty i przyjemny wsparcie dla moich multimediów. szlag! a tak było pięknie…</p>
<p>zakładam, że to tylko kwestia dalszego szukania w necie i na pewno na coś bym trafił. nie mam jednak na to ani chęci, ani czasu. po prostu. wsparcie na pewno jest cudowne i w ogóle ale mnie nie interesują rozwiązania serwerowe czy insze biznesy. ja chcę posłuchać muzyki i pooglądać jakiś film. bez zbędnego bólu szperania i kombinowania. po prostu wydając kilka poleceń (tak jak jest to opisane w ubuntu) chcę mieć to wszystko od ręki i zaraz. forget it. dobrze, że odgrywanie cd jeszcze działa :)</p>
<p>ale prócz tych nieszczęsnych multimediów dystrybucja oferuje to, co lubię: ładnie wygląda, zapieprza aż miło patrzeć, wybór oprogramowania całkiem sensowny i niemało tego… zaprawdę, jeśli kiedyś sprzykrzy mi się ubuntu moim wyborem będzie fedora. tyle że wpierw zgromadzę stertę adresów stron, na których będzie opisane co i jak mam zrobić, by odblokować sobie dostęp do 3/4 powierzchni mojego twardziela zajętej teraz przez ntfs, na której leżą rzeczy przydatne i mnie potrzebne do miłego obcowania z komputerem i systemem. może jednak jeszcze nie dziś.</p>
<p><a href="http://www.redhat.com/fedora/" title="strona dystrybucji fedora core 5">strona dystrybucji fedora core 5</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2006/03/fedora-core-5-gdzie-moje-multimedia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>suse 10 — moje boje — część 1</title>
		<link>http://costa.info.pl/2006/03/suse-10-moje-boje-cz-1/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2006/03/suse-10-moje-boje-cz-1/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Nov -0001 00:00:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Akcja]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Funk]]></category>
		<category><![CDATA[Gra]]></category>
		<category><![CDATA[Mini]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[pracowy plextorek dał rady. obrazek wypalił się bezbłędnie i muszę przyznać, że gnomowy prawoklik na obrazie iso i natychmiastowe wypalanie płytki bez jakichś zbędnych osobnych programów rządzi. szybko, miło, przyjemnie. no więc spłonęło te bez mała 8 giga danych zawierających system suse 10. wczoraj, jakoś tak z wieczora, siadłem więc do instalacji systemu. backupy porobione, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>pracowy plextorek dał rady. obrazek wypalił się bezbłędnie i muszę przyznać, że gnomowy prawoklik na obrazie iso i natychmiastowe wypalanie płytki bez jakichś zbędnych osobnych programów rządzi. szybko, miło, przyjemnie.</p>
<p>no więc spłonęło te bez mała 8 giga danych zawierających system suse 10. wczoraj, jakoś tak z wieczora, siadłem więc do instalacji systemu. backupy porobione, ubuntu zaproszone do wypadu z partycji i zacząłem w imię poznania fajnego ponoć wszechświata suse. zacznijmy od tego, że obrazek, któren się mnie wziął pobrał to jakiś dziwny obrazek. liczyłem na wersję enterprise ale chyba to nie tę wersję mi pobrało, mimo iż nazwa pliku iso sugerowała, że obrazek pochodzi z wersji boxowanej i w ogóle jakiejś takiej „lepszej”. być może. jeśli to jednak jest ta wersja sprzedawana przez novella — szkoda na nią pieniędzy imo. nie wiem czy wsparcie musi kosztować aż tyle ale większość moich susowych problemów póki co rozwiązałem korzystając z gogli i zdrowego rozsądku.</p>
<p>a więc rozpocząłem instalację. i tu pierwsze miłe wrażenie: instalator może nie rewelacyjny i intuicyjny ale na pewno o niebo lepszy niż ten ubuntowy. po prostu co tryb graficzny, to tryb graficzny. skąd zarzut braku intuicyjności? a stąd, że pierwszy raz mając w ogóle do czynienia z suse musiałem przy instalacji nieco naszukać się opcji trochę bardziej zaawansowanych niż defaultowa propozycja ściągnięcia partycji windowsowej (sic!), zrewymiarowania innej i wsadzenia pomiędzy nie partycji z suse. zdziwiło mnie to o tyle, że miałem partycję reiserfs (pozostałość po ubuntu) wraz z osobnym swapem, którą instalator rozpoznał jako vfat16 bodajże (???) i kompletnie pominął w swoich rozważaniach. ja wiem, że tam system siedział i zapewne dlatego instalator tę partycję pominął. ale rozpoznanie sugeruje dokładnie co innego — skoro rozpoznał vfat to co mu przeszkadzało wziąć i tę partycję pod rozwagę? anyway, zanim doszedłem co i jak się zmienia (bardzo ale to bardzo średnio wygodne rozwiązanie z menu rozwijanym na dole ekranu, z którego wybiera się kolejne podmenu np. partycjonowania, itd.) trochę myszką po ekranie pobiegałem. no ale problemów większych nie było. warto tylko odnotować, że gdybym zastosował się do defaultowych zaleceń instalatora, nie miałbym teraz windowsa i pewnie którejś partycji z danymi. więc ręczna konfiguracja bardzo mocno wskazana.</p>
<p>ogólnie proces konfiguracji i instalacji systemu jest bardzo czasochłonny. z racji ogromnej pojemności medium, napchano tam w pytę pakietów bardziej lub mniej przydatnych i przeglądanie tego przed instalacją nie miało większego sensu. suse oferuje instalację grup oprogramowania, np. „typowy desktop z kde” (lub jakoś tak to brzmi :)) i jest instalowane co tam sobie twórcy dystrybucji uznali za stosowne.</p>
<p>pakietów, jako się rzekło, jest od groma ale — tu pierwsze marudzenie człowieka korzystającego z ubuntu dapper — stare :/. na pewno funkcjonalne i stabilne ale miłośnicy softowych nowinek nie mają tu czego szukać. no nieco mnie się mina wydłużyła na widok gnome 2.12, openoffice 1.9cośtam i tak dalej. „nic to!” rzekłem sobie, „update wszystko załatwi!” pomyślałem i wybrałem kompletne standardziki: system z kde, gnome i chyba nic ponad to, co oferuje już od siebie suse. kompletny standard instalacyjny. ot zachciało mi się mieć dwa środowiska i to cała różnica. instalacja się rozpoczęła…</p>
<p>…jakieś 40 (TAAAAAK!) minut później skończyła się i ładnie zaproponowano mi reboot. rebootnąłem. coś tam się zaczęło mielić i mieliło tak ładną chwilę. zaproponowało mi pobranie aktualizacji przez net, na co oczywiście chętnie się zgodziłem…</p>
<p>…wczoraj na polsacie jakiś film puszczali z wulkanem w roli głównej. fajny w sumie. fajniejszy niż wgapywanie się przez godzinę z okładem (i to solidnym!) na pobierające się powoli pakiety. żeby była jasność: tych pakietów nie było zbyt wiele. coś tam zostało nieco unowocześnione, paczek pobranych w sumie może kilkadziesiąt ale działo się to diabelsko powoli. nie, aktualizacja przy instalacji zdecydowanie odradzana dla tych mniej cierpliwych :). no ale w końcu ściągnęło się co miało się ściągnąć, zainstalowało (znów — baaaaardzo powoli) i czas na kolejny reboot.</p>
<p>po reboocie system wstał bezproblemowo i ładnie się uruchomił pokazując bardzo sympatyczny ekranik powitalny w stylu windowsowym. na pierwszy ogień poszło kde. logowanko i… cholera, coś nie tak z ustawieniami monitora. sprzęt caluśki został rozpoznany idealnie wręcz, takoż monitor i karta ale, tak jak i w innych dystrybucjach, ustawiło odświeżanie na maksa możliwego a to nie jest dla mojej iiyamy najlepsze (ten monitor w ogóle nie jest najlepszy ale jakoś daje radę). żaden problem, zaraz sobie zmienię.</p>
<p>i tu zachwyt po prostu: yast! o żesz kurwa! ale to jest pooootężne narzędzie! o to właśnie mi chodzi, kiedy piszę, że także zwykły użytkownik ma prawo coś poustawiać w systemie bez potrzeby oglądania konsoli czy innych skryptów czy plików konfiguracyjnych. yast mnie urzekł i zauroczył. można zmieniać od cholery i trochę i jakiś user z zacięciem ustawiania będzie miał co robić przez cały dzień :). ja chciałem tylko ustawić odświeżanie swojego monitora. i wiecie co? nie da tak po prostu rady. nie ma czegoś takiego jak „wybierz odświeżanie” i np. możliwość ustawienia 85hz. nie ma. null. rzeba ustawiać ręcznie zakresy odświeżania monitora. te zostały rozpoznane prawidłowo ale jakim cudem mam, do ciężkiej cholery, wiedzieć co takiego mam tam wpisać by dostać 1600x1200x24x85hz?????? w kde jest taki programik, którym można sobie żądaną rozdziałkę wyklikać. ni chuchu, nie ma tutaj, przynajmniej w defaultowej instalacji. no to może w gnome? dupa blada. za ustawienia ekranu odpowiada ten zasrany programik, który każe mi z palca wpisywać ustawienia. mamy 21-szy wiek i nie mam zamiaru wklepywać czegokolwiek z palca tym bardziej, że nigdzie jak do tej pory nie musiałem tego robić. jak na razie desktop jest nie do użycia przez jakiś zasrany programik.</p>
<p>zachciało mi się puścić muzyczkę. empetrzy trzymam na partycji windowsowej. klikam na „mój komputer”, o! są moje partycje, nawet ich nazwy wyświetla, fajowo! klik — error, nie ma wpisów we fstabie. aż się nieco zdziwiłem. jak to nie ma? nie dopisał zasraniec jeden? ano nie dopisał. być może można było to gdzieś wyklikać ale już mnie nieco oczy zaczęły boleć od odświeżania i chciałem to zrobić szybko — edycja fstaba i już mam dostęp do swoich partycji. odpalam amaroka, buduję kolekcję, wybieram utworek — dupsko, coś nic nie słychać. znaczy amarok niby gra (spektrum lata jak należy) ale dźwięku ni cholery. trochę się z tym poszarpałem i w końcu doszedłem do tego, że jakimś cudem amarok niezbyt lubi się z kmixem. odpalenie amaroka, zmiana w nim utworu czy jakakolwiek inna akcja = zmniejszenie głośności do minimum.</p>
<p>ok, miałem dość jak na jeden wieczór. zapuściłem tylko ssanie ubuntu dappera flight 5 bo coś mam wrażenie, że z suse rozstanę się bardzo szybko. po drodze sprawdzę jeszcze jak tam wygląda i działa najnowsza fedora ale zanim to nastąpi dam dziś jeszcze jedną szansę suse. zadanie na dziś: zmienić odświeżanie przede wszystkim i coś zrobić z amarokiem. jeśli nie da się w prosty sposób — won suse z mojego twardziela. dapper czeka :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2006/03/suse-10-moje-boje-cz-1/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>suse 10 — czas na nowe doznania</title>
		<link>http://costa.info.pl/2006/03/suse-10-czas-na-nowe-doznania/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2006/03/suse-10-czas-na-nowe-doznania/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Nov -0001 00:00:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[3D]]></category>
		<category><![CDATA[Funk]]></category>
		<category><![CDATA[Gra]]></category>
		<category><![CDATA[Majka]]></category>
		<category><![CDATA[Mini]]></category>
		<category><![CDATA[Pop]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>
		<category><![CDATA[Test]]></category>
		<category><![CDATA[Torrent]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[xgl na pokładzie? to lubię! porzucam na jakiś czas ubuntu na rzecz suse. poczytałem, że w 10-tce xgl siedzi już na pokładzie (screen w pełnej wielkości) więc niewiele myśląc wyszperałem pirackiego torrenta z obrazem systemu. nie jest źle, 7 gigabajtów pobierania :). tak czy inaczej zawziąłem się bo chcę po prostu zobaczyć jak to całe [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/suse-screen01-small.thumb.png" width="240" />
		</p><div style="width: 160px;" class="serendipity_imageComment_left">
<div class="serendipity_imageComment_img"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/suse-screen01-small.png" class="serendipity_image_link"><img width="160" height="100" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/suse-screen01-small.thumb.png" /></a></div>
<div class="serendipity_imageComment_txt">xgl na pokładzie? to lubię!</div>
</div>
<p>porzucam na jakiś czas ubuntu na rzecz suse. poczytałem, że w 10-tce <b>xgl</b> siedzi już na pokładzie (<a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/suse-screen01-big.png" title="screen w pełnej wielkości" target="blank">screen w pełnej wielkości</a>) więc niewiele myśląc wyszperałem pirackiego torrenta z obrazem systemu. nie jest źle, 7 gigabajtów pobierania :). tak czy inaczej zawziąłem się bo chcę po prostu zobaczyć jak to całe suse wygląda, jak działa, czy nadaje się na desktopik dla mojej żoneczki, dla mnie i dla da majka. co mnie głównie będzie interesowało? wsparcie 3D (mam nadzieję, że żadnych kłopotów z ati nie będzie), szybkość działania (niestety, ubuntu ew. gnome z czasem po prostu muli i bez przelogowania a najlepiej restartu — ani rusz), wsparcie naszego narzecza, dostępne aplikacje no i ogólny feeling (kolorystyka, narzędzia, funkcjonalność)… po prostu czas potestować kolejną dystrybucję, ot co. zdrada ubuntu pewnie długo nie potrwa, do czasu wyjścia stabilnego dappera najwyżej. niestety (a może stety?) suse jest systemem komercyjnym a do czasu kupna maca mini nie chcę pakować pieniędzy w peceta. bo owszem, płacić za system trzeba ale patrząc na <a title="cennik novela - spakowany arkusz excel/calc" href="http://www.novell.com/poland/cenniki/cenniki.zip">ceny</a> wersji 9 być może desktopowa wersja suse nie przeskoczy 45–50 euro. tyle jeszcze bym uzbierał i mógłbym w pieca włożyć. tyle że po co, skoro marzy mi się kompletnie co innego? :)</p>
<p>anyway, zobaczymy wpierw jak to wygląda a później pokombinujemy. o ile uda mi się toto wypalić (nagrywarka ponoć da radę). obiecuję, że narobię screenshotów i krótko opiszę swoje wrażenia. z pozycji typowego, przeciętnego do bólu lusera linuksa a także małżonki jego, którą przed monitorem posadzę i każę jej klikać ile wlezie. profesjonalne teksty i testy pozostawiam profesjonalistom, ja podchodzę do używania systemu od praktycznej strony: czy działa i jak mi to działa :)</p>
<p><a title="strona systemu" href="http://www.novell.com/linux/">strona systemu</a><br /><a title="poslki oddzial novella" href="http://www.novell.com/poland/">polski oddział novella</a></p>
<hr width="100%" size="2" />
<p><b>EDIT:</b> no nie jest dobrze. obrazek w końcu się ściągnął (końcówka niestety zwolnila drastycznie) ale problem jest z wypaleniem tego prawie ośmiogigowego dziadostwa. niby moja nagrywarka obsługuje format DVD+R DL (i taką też nabyłem płytkę za nieprawdopodobną kwotę 20 złotych nowych polskich), niby programy do wypalania (różne, pod windows i linuksem) pokazują prawidłowo wolną przestrzeń i rozpoznają płytkę jak należy ale o wypaleniu mogę już tylko pomarzyć :/. nie mam bladego pojęcia o co w tym może biegać. sypie tym samym błędem pod obydwoma systemami („wrong media type” czy coś takiego) i klops. no nic, trzeba będzie jakoś to obejść. popróbujemy z różnymi nagrywarkami w takim razie. pracowy przenośny <a title="czy ta nagrywarka da sobie radę?" href="http://www.plextor.com/ENGLISH/products/716A.htm">plextor</a> powinien sobie poradzić.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2006/03/suse-10-czas-na-nowe-doznania/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>nowy poll/głosowanie — żarcie!</title>
		<link>http://costa.info.pl/2006/03/nowy-poll-g-osowanie-arcie/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2006/03/nowy-poll-g-osowanie-arcie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Nov -0001 00:00:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Pop]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[w poprzednim głosowaniu pytalem o premierę ubuntu dappera i czy będzie to w linuksowym światku jakieś wydarzenie. zwyciężylo podejście zdroworozsądkowe: w znakomitej większości (blisko połowa z was na ponad 90 oddanych głosów, za które niezmiernie dziękuję) uważacie, że nie bedzie to żadne wiekopomne wydarzenie a po prostu kolejna wersja kolejnej (choć coraz bardziej znanej) dystrybucji. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>w poprzednim głosowaniu pytalem o premierę ubuntu dappera i czy będzie to w linuksowym światku jakieś wydarzenie. zwyciężylo podejście zdroworozsądkowe: w znakomitej większości (blisko połowa z was na ponad 90 oddanych głosów, za które niezmiernie dziękuję) uważacie, że nie bedzie to żadne wiekopomne wydarzenie a po prostu kolejna wersja kolejnej (choć coraz bardziej znanej) dystrybucji. tylko nieco ponad 20% z was uważała, że będzie to wydarzenie. mnie cikawi dlaczego miałoby to być niby wydarzenie :). ubuntu to owszem, dystrybucja zapewne udana i rozwijająca się szybko ale to samo mozna powiedzieć o gnome, suse, fedorze czy innych znanych i lubianych dystrybucjach. jakiś komentarz do wyników anybody?</p>
<p>wyniki głosowania można obejrzeć <a href="http://costa.info.pl/index.php?serendipity[subpage]=Polls&#038;serendipity[voteId]=10" title="wyniki głosowania">tutaj</a></p>
<p>a dziś pytanie egzystencjalne: co lubicie jeść? a tak się człowiek nasłuchał o tych wszystkich ptasich grypach, że postanowił zbadać, czy naród coś jeszcze poza makaronem wciąga. choć to z jajek więc pewnie ludzie i makaronu nie jedzą. z drugiej strony — widział ktoś kiedyś makaron z jaj łabędzich? bo o epidemii wśród kur jeszcze nie słyszałem… tak czy inaczej: TV narobiła szumu, spożycie drobiu spada, do łask wraca pokrzywa i mech więc pytanie uznaje za w pełni uzasadnione. jest też opcja dla zwalczających epidemię płynem ;)</p>
<p>głosować można <a href="http://costa.info.pl/index.php?serendipity[subpage]=votearchive" title="zagłosuj!">tutaj</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2006/03/nowy-poll-g-osowanie-arcie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>mandriva linux one 2006 — z ciekawości</title>
		<link>http://costa.info.pl/2006/03/mandriva-linux-one-2006-z-ciekawo-ci/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2006/03/mandriva-linux-one-2006-z-ciekawo-ci/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Nov -0001 00:00:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[Download]]></category>
		<category><![CDATA[Funk]]></category>
		<category><![CDATA[Gra]]></category>
		<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Pop]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[mandriva linux one 2006 swego czasu namiętnie używałem mandrake, od długiego już czasu przemianowanego na mandriva (swoją drogą dziwna nazwa :)). chwaliłem sobie tę dsytrybucję wielce a to z jednego względu: łatwość obsługi dzięki ichnim narzędziom konfiguracyjnym (konsola? brrr!) no i swego czasu bardzo dobre rozpoznawanie mojego sprzęciora. ale czas nie stał w miejscu, kumple [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/mandriva_linux_one-screen01.thumb.jpg" width="240" />
		</p><div style="width: 160px;" class="serendipity_imageComment_left">
<div class="serendipity_imageComment_img"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/mandriva_linux_one-screen01.jpg" class="serendipity_image_link"><img width="160" height="120" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/mandriva_linux_one-screen01.thumb.jpg" /></a></div>
<div class="serendipity_imageComment_txt">mandriva linux one 2006</div>
</div>
<p>swego czasu namiętnie używałem mandrake, od długiego już czasu przemianowanego na mandriva (swoją drogą dziwna nazwa :)). chwaliłem sobie tę dsytrybucję wielce a to z jednego względu: łatwość obsługi dzięki ichnim narzędziom konfiguracyjnym (konsola? brrr!) no i swego czasu bardzo dobre rozpoznawanie mojego sprzęciora. ale czas nie stał w miejscu, kumple zapatrzeni w debiana przekabacili mnie na apt-get i tak juz zostało do dziś, z tą różnicą, że wolę latwiej i przyjemniej, czyli wolę ubuntu. ale sentyment do mandrake/mandrivy pozostał…</p>
<p>wiedziony tymże sentymentem pobrałem sobie ostatnio obrazek wersji live cd. zdaje się, że to pierwsza taka wersja, co po prostu jest dziwne w obecnych czasach, kiedy to można poznać większość dystrybucji wpierw uruchamiając ich wersje live, bez potrzeby instalowania czegokolwiek. <b>mandriva linux one 2006</b> została w każdym bądź razie uruchomiona. i…</p>
<p>i muszę przyznać, że mandrake/mandriva nie stracił swojej magii. dla początkującego w linuksowym światku (ale także dla wygodnickiego — takiego jak ja :)) ichni panel z mnóstwem narzędzi konfiguracyjnych to po prostu strzał w dziesiątkę. ustawić można praktycznie wszystko łatwo, szybko i przyjemnie. fajna i przydatna sprawa.</p>
<p>problemy jednak zaczęły się zaraz po uruchomieniu mandrivy. niby wszystko działa, niby wszystko wygląda w porządku (wygląd jak widzę nie zmiania się od lat, co najwyżej w drobnych szczegółach — trochę szkoda) ale jedna rzecz natychmiast mnie zjeżyła: <b>brak netu</b>. z żadną z wielu, powtarzam wielu (lubię sobie oglądać różne dystrybucje w działaniu :)) wersji live przeróżnych dystrybucji nie miałem takiego problemu. każda poprawnie potrafiła rozpoznać nabardziej rozpowszechniony układ pod słońcem, czyli realteka. mandriva owszem, rozpoznaje ale z konfiguracją połączenia już sobie nie poradziła. a przecież mam chyba najprostszy wariant z mozliwych: kablówka, wszystko dostaję przez dhcp, full automatik. nawet nie wiem jak się konfiguruje łącze w ubuntu bo to po prostu działa i tyle. jak z resztą wszędzie.</p>
<p>nie tu. mandriva linux one 2006 była odporna na wszelkie próby skonfigurowania połączenia. co z tego, że odpowiedni druid uruchamiał się i wyglądał ładnie (nomen omen — chciałbym widzieć w ubuntu tak rozwiązane pokazywanie statusu połączenia — jest po prostu ładne i funkcjonalne) skoro wszelkie próby skonfigurowania łącza po prostu nie przynosily efektu? tworzyłem połączenia, usuwałem połączenia, konfigurowałem połączenia… wszystko jasno, przjrzyście i prosto z tym małym problemem, że nie działało :/</p>
<p>i tu uznałem, że dalsza zabawa większego sensu nie ma. cel był prosty: miałem ten tekst wklepać spod mandrivy i uraczyć kilkoma screenami z biegającego desktopa. zamiast tego straciłem tylko pół godziny życia na próby skonfigurowania cholernego łącza. okej, ja wiem, że to beta i w ogóle. widziałem w działaniu i inne bety i jakoś z połączeniem problemów żadnych nigdy nie miałem.</p>
<p>tak więc mandrivo odkładam cię na przyszłość bliżej nieokreśloną. wyglądasz ładnie i zgrabnie, narzędzi oferujesz multum ale nie pozwalasz mi dokonac wpisu w moim blogu. duuuzy błąd! :)</p>
<p><a href="http://wwwnew.mandriva.com/pl/" title="strona mandrivy">strona mandrivy</a><br /><a href="http://wwwnew.mandriva.com/pl/community/news/mandriva_linux_one_2006_goes_beta" title="informacja o wersji beta">informacja o mandriva linux one 2006</a><br /><a href="http://wwwnew.mandriva.com/pl/downloads/mirrors/mandrivaoneiso" title="download">download</a><br /><a href="http://shots.osdir.com/slideshows/slideshow.php?release=591&#038;slide=9&#038;title=mandriva+linux+one+2006+beta+2+screenshots" title="screenshoty">screenshoty</a> (osdir.com)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2006/03/mandriva-linux-one-2006-z-ciekawo-ci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>costa goes xgl</title>
		<link>http://costa.info.pl/2006/03/costa-goes-xgl/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2006/03/costa-goes-xgl/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 11 Mar 2006 06:33:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[3D]]></category>
		<category><![CDATA[CoSTa]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[a nie mogłem się powstrzymać. musiałem spróbować. zbyt duża pokusa :). no to sobie zainstalowałem co trzeba wedle instrukcji z ubuntuforums.org. wniosek pierwszy: DZIAŁA! i to takiemu linuksowemu matołkowi jak ja… znaczy się, że w miarę szybko możemy spodziewać się wprowadzenia xgl-a pod strzechy. jeśli komuś się będzie chciało wczytać w poces konfiguracji tego dziadostwa [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2006/03/costa-gnome-screen04-big.jpg" width="240" />
		</p><p>a nie mogłem się powstrzymać. musiałem spróbować. zbyt duża pokusa :). no to sobie zainstalowałem co trzeba wedle instrukcji z <a title="jak zainstalować xgl z ati" href="http://www.ubuntuforums.org/showthread.php?t=131253">ubuntuforums.org</a>. wniosek pierwszy: DZIAŁA! i to takiemu linuksowemu matołkowi jak ja… znaczy się, że w miarę szybko możemy spodziewać się wprowadzenia xgl-a pod strzechy. jeśli komuś się będzie chciało wczytać w poces konfiguracji tego dziadostwa to zauważy, że aby całość funkcjonowała należycie (no przynajmniej wizualnie) trza po prostu trochę wpisów porobić w plikach konfiguracyjnych. poszło od ręki.</p>
<div id="attachment_34453" class="wp-caption aligncenter" style="width: 510px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2006/03/costa-gnome-screen04-big.jpg"><img class="size-medium wp-image-34453" title="Linux - Screenshot" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2006/03/costa-gnome-screen04-big-500x375.jpg" alt="Linux - Screenshot" width="500" height="375" /></a><p class="wp-caption-text">Linux — Screenshot</p></div>
<p>wniosek drugi: chłopaki od kororaa jakoś chyba sprytniej to pokompilowały czy inne czary porobiły bo ich live smigał mi zdecydowanie szybciej. niestety, efekt otwierania okna (fade in zdaje się) działał u mnie wooolnoooo… cała reszta jednak już śmigała jak należy. włącznie z bajeranckim „zawijaniem” okna z filmem na sześcianie :). doropha kiedy to dziś zobaczyła zrobiła tylko „ooooch, ale fajne!” (żelujące okienka spodobały jej się najbardziej :)) i tyle mam do powiedzenia w kwestii „czy to się przyjmie”. to zdąbędzie szturmem linuksowe desktopy :)</p>
<p>wniosek trzeci: niestety ale ni cholery nie idzie ustawić układu klawiatury naszego. jak bym nie próbował polskich liter nie mam. oczywiście zakładam, że jest to w miare proste do obejścia a ja po prostu tego nie wiem. okej, niech to dopracują to będzie rewelka.</p>
<p>wszystko poza tym to już miodek. startuje toto szybko i gdyby nie kłopoty z fade in desktop ogólnie zapieprzałby zdecydowanie szybciej. taaak, takiego xgl-a w wersji prostej w instalacji i współpracującej z gnome bez większych problemów poproszę pronto! i jeszcze raz twierdzę, że funkcjonalność f12 powinna stać się teraz standardem. fenomenalnie przyspiesza to robotę z oknami.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2006/03/costa-goes-xgl/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>nowe szatki dappera</title>
		<link>http://costa.info.pl/2006/03/nowe-szatki-dappera/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2006/03/nowe-szatki-dappera/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 10 Mar 2006 18:28:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Tapeta]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[dziś był ciężki i w sumie przykry dzień. zmeczonym okrutnie i dopiero co z roboty w sumie wróciłem :/. a tak wracając i będąc zmęczonym siadłem sobie jakąś pocztę poczytać. powitał mnie po całym dniu niebytności mój stary, dobry znajomy: dymek przypominający, że oto czekają aktualizacje do pobrania. dwa razy nie trzeba mnie było namawiać. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2006/03/costa-gnome-screen03-big.jpg" width="240" />
		</p><p>dziś był ciężki i w sumie przykry dzień. zmeczonym okrutnie i dopiero co z roboty w sumie wróciłem :/. a tak wracając i będąc zmęczonym siadłem sobie jakąś pocztę poczytać. powitał mnie po całym dniu niebytności mój stary, dobry znajomy: dymek przypominający, że oto czekają aktualizacje do pobrania. dwa razy nie trzeba mnie było namawiać. klik i poooszło. i tu z lekkim zdziwieniem zobaczyłem, że upgraduje się pakiecik odpowiedzialny za wygląd dapperka. czem prędzej więc wrzuciłem ichni motyw i… nie wiem co o tym myśleć. sami zobaczcie:</p>
<div id="attachment_34449" class="wp-caption aligncenter" style="width: 510px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2006/03/costa-gnome-screen03-big.jpg"><img class="size-medium wp-image-34449" title="Linux - Screen" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2006/03/costa-gnome-screen03-big-500x375.jpg" alt="Linux - Screen" width="500" height="375" /></a><p class="wp-caption-text">Linux — Screen</p></div>
<p>nie ukrywam, ni cholery nie podoba mi się. kolory są z kosmosu, zupełnie nie współgrają z tapetą (choć po prawdzie nie wiem czy akurat tu były jakies zmiany bo defaultowa tapeta dawno już poleciała w cholerę :)), za bardzo do oczojebne i cukierkowe. nie takie spodobało mi się ubuntu. coś zespół tworzący grafikę dla ubuntu zapatrzył się chyba zanadto na linspire czy inne takie wynalazki. niby ładne toto ale po dłuższym posiedzeniu od ekranu odrzuca. jestem na <strong>nie</strong>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2006/03/nowe-szatki-dappera/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>windows media player, pozytywne zaskoczenie</title>
		<link>http://costa.info.pl/2006/03/windows-media-player-pozytywne-zaskoczenie/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2006/03/windows-media-player-pozytywne-zaskoczenie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Nov -0001 00:00:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Gra]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[windows media player 10 o jasny gwint, ale to sympatyczny program jest. od dłuższego czasu szukam czegoś, co choć odrobinę zastąpiło by mi amaroka pod windowsem. foobar jest fajny ale kiedy ma sie 30 gigabajtów empetrzy na twardym to potrzeba jasno i przejrzyście zorganizowanej biblioteki mediów staje się wręcz dojmująca. pod tym względem amarok rządzi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/windows_media_player_10-screen01.thumb.png" width="240" />
		</p><div class="serendipity_imageComment_left" style="width: 160px;">
<div class="serendipity_imageComment_img"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/windows_media_player_10-screen01.png"><img width="160" height="121" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/windows_media_player_10-screen01.thumb.png" /></a></div>
<div class="serendipity_imageComment_txt">windows media player 10</div>
</div>
<p>o jasny gwint, ale to sympatyczny program jest. od dłuższego czasu szukam czegoś, co choć odrobinę zastąpiło by mi amaroka pod windowsem. foobar jest fajny ale kiedy ma sie 30 gigabajtów empetrzy na twardym to potrzeba jasno i przejrzyście zorganizowanej biblioteki mediów staje się wręcz dojmująca. pod tym względem amarok rządzi absolutnie. pod windowsem próbowałem <a href="http://www.apple.com/itunes/" title="strona itunes">itunes</a> ale wymagania tego programu są po prostu zbyt duże. no i krzaczył mi się przy przełączaniu użytkowników. więc w cholerę sio z systemu, szkoda na to czasu. straszne krówsko.</p>
<p>coś mnie dziś naszło by zaktualizować całego xpeka jak leci. pobrało co miało do pobrania i napisało, że mogę sobie uaktualnić windows media playera do wersji 10. no to ciach drania. po kilku rebootach (ostatnio to modne także w dapperze :)) i pozbyciu się tego idiotycznego sprawdzacza czy aby legalny jestem (nomen omen wystarczy po prostu odinstalować tę łatkę), odpaliłem w końcu wma.</p>
<p>pierwsze wrażenia lekko odpychające — łączyć toto chce się z netem na każdym kroku ale firewall robi swoje. drugi rzut oka i dodanie tych gigabajtów muzy spowodowały wykwit uśmiechu na twarzy mej. biblioteka organizowana jest idealnie po prostu. utwory ustawiane są według tagów (w tym brane pod uwagę są numery ścieżek o ile siedzą w tagach) a jeśli tagów brakuje — sortowanie odbywa się po nazwach plików. tego bardzo mi w <a href="http://www.sacredchao.net/quodlibet" title="strona programu quod libet">quod libet</a> czy aktualnie wykorzystywanym pod ubuntu <a href="http://www.gnome.org/projects/rhythmbox/" title="strona programu rhythmbox">rhythmboksie</a> brakuje chyba najbardziej. niestety dosyć często mam do czynienia z plikami źle otagowanymi i programy te (przyznaję bez bicia, rhythmboksa pod tym względem jeszcze nie sprawdzałem należycie, jakoś czasu nie było) nie sortują utworów jak powinny. wma radzi sobie z tym doskonale.</p>
<p>wma jest szybkie, sprawne, ma wtykę audioscobblera i ładnie gromadzi mi pod ręką wszystkie potrzebne dane, by jakoś nad tymi gigabajtami muzy zapanować. no, no, no… autentycznie niezły soft! kto by się spodziewał… duuuży plus chłopaki z microsoftu macie u mnie za ten program! no, nareszcie korzystanie z setek i tysięcy plików mp3 nabrało rumieńców :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2006/03/windows-media-player-pozytywne-zaskoczenie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>nowy poll/głosowanie — premiera ubuntu</title>
		<link>http://costa.info.pl/2006/03/nowy-poll-glosowanie-premiera-ubuntu/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2006/03/nowy-poll-glosowanie-premiera-ubuntu/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Mar 2006 18:17:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[jeszcze miesiączek, no może lekko dłużej i już tuż tuż… czekamy na tego dappera, oj czekamy. podczas gdy co drugi dzień do zassania jest po 100 aktualizacji oprogramowania :), wydaje się, że chłopaki nie zdążą z wyrobieniem się w terminie. oby zdążyli. anyway, jak będzie tak będzie a ja pytam się już teraz: czy premiera [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>jeszcze miesiączek, no może lekko dłużej i już tuż tuż… czekamy na tego dappera, oj czekamy. podczas gdy co drugi dzień do zassania jest po 100 aktualizacji oprogramowania :), wydaje się, że chłopaki nie zdążą z wyrobieniem się w terminie. oby zdążyli. anyway, jak będzie tak będzie a ja pytam się już teraz: czy premiera nowej wersji ubuntu odbije się szerszym echem? jak sądzicie, czy serwisy informacyjne wypełnią się doniesieniami o dapperze?</p>
<p>głosować można <a href="http://costa.info.pl/index.php?serendipity[subpage]=votearchive" title="głosowanko">tutaj</a></p>
<p>zwyczajowo kilka słów komentarza do poprzedniego polla, w którym pytałem o przyszłość pecetów. sporo głosów (dzięki!) i bardzo wyrównane wyniki dwóch obozów: tego opowiadającego się za wizją a’la apple mini i tego twierdzącego, że nic się nie zmieni i będzie jak było dotychczas. jak będzie ostatecznie — czas pokaże.</p>
<p>wyniki poprzedniego głosowania można obejrzec <a href="http://costa.info.pl/index.php?serendipity[subpage]=Polls&#038;serendipity[voteId]=9" title="wyniki poprzedniego głosowania">tutaj</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2006/03/nowy-poll-glosowanie-premiera-ubuntu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>aktualizacje ubuntu dapper</title>
		<link>http://costa.info.pl/2006/03/aktualizacje-ubuntu-dapper/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2006/03/aktualizacje-ubuntu-dapper/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 01 Mar 2006 16:59:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[nie ma co, chłopaki ostro szaleją. i pomyśleć, że ostatnią aktualizację robiłem jakieś dwa dni temu :) 100 aktualizacji, nieźle!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/ubuntu-100-aktualizacji.jpg" width="240" />
		</p><p>nie ma co, chłopaki ostro szaleją. i pomyśleć, że ostatnią aktualizację robiłem jakieś dwa dni temu :)</p>
<div style="width: 240px;" class="serendipity_imageComment_center">
<div class="serendipity_imageComment_img"><img width="240" height="71" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/ubuntu-100-aktualizacji.jpg" /></div>
<div class="serendipity_imageComment_txt">100 aktualizacji, nieźle!</div>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2006/03/aktualizacje-ubuntu-dapper/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

<!-- Performance optimized by W3 Total Cache. Learn more: http://www.w3-edge.com/wordpress-plugins/

Page Caching using disk: basic
Database Caching 113/311 queries in 0.197 seconds using disk: basic
Object Caching 4704/4982 objects using disk: basic

Served from: costa.info.pl @ 2012-02-10 03:10:52 -->
