<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>CoSTa&#039;s Family Page &#187; Urlop</title>
	<atom:link href="http://costa.info.pl/tag/urlop/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://costa.info.pl</link>
	<description>Nas dwóch, one dwie plus cała reszta gangu zwanego Rodziną.</description>
	<lastBuildDate>Mon, 06 Feb 2012 21:42:49 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Obóz, obóz i po obozie</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/07/oboz-oboz-i-po-obozie/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/07/oboz-oboz-i-po-obozie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Jul 2010 07:25:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aikido]]></category>
		<category><![CDATA[Urlop]]></category>
		<category><![CDATA[Wyjazd]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=7563</guid>
		<description><![CDATA[<script type='text/javascript' src='http://costa.info.pl/wp-includes/js/jquery/jquery.js?ver=1.7.1'></script>
Od ostatniego wpisu minęło w cholerę czasu ale cóż począć — dopadła mnie pracowa rzeczywistość, kopanie się z mailowymi złogami i ogólna korponapierdzielanka. Życie… W dwóch słowach podsumowując mój dzielny wyjazd na aikidowy obóz: było ciężko. Się bowiem okazuje, że wyjazd na taką imprezę trzeba poprzedzić solidnym przygotowaniem kondycyjnym i sporą pracą nad wytrzymałością organizmu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Od ostatniego wpisu minęło w cholerę czasu ale cóż począć — dopadła mnie pracowa rzeczywistość, kopanie się z mailowymi złogami i ogólna korponapierdzielanka. Życie…</p>
<p>W dwóch słowach podsumowując mój dzielny wyjazd na aikidowy obóz: było ciężko. Się bowiem okazuje, że wyjazd na taką imprezę trzeba poprzedzić solidnym przygotowaniem kondycyjnym i sporą pracą nad wytrzymałością organizmu w okolicach stawów wszelkich. W sobotę poprzedzającą wyjazd, na ostatnich treningach miałem już serdecznie dosyć wszystkiego a wchodzenie na schody czy złażenie po nich po prostu bolało. Nadgarstki wykręcane na wszelkie sposoby czuję do dziś choć muszę przyznać, że regeneruję się zaskakująco szybko. Ale i tak końcówka to było jedno, wielkie uczucie zmęczenia całego ciała. Niby niedługie treningi nie powinny aż tak męczyć ale okazuje się, że jest zupełnie inaczej — trzy (czasem cztery) treningi dziennie to naprawdę spore obciążenie dla organizmu. Każdy trening okupiłem litrami wylanego potu i pod koniec obozu nie myślałem już nawet zbytnio o jedzeniu a tylko o ciągłym przyjmowaniu płynów, najlepiej w postaci zimnej coli z lodem :). Na salę nosiłem całe butelki z wodą bo wilgoć z ciała uciekała w przeraźliwym tempie, co przynajmniej u mnie powoduje ostre skurcze w mięśniach. W godzinę wypijałem półtora litra płynu tylko po to, by po prysznicu siorbać kolejne litry. Wodna masakra powiadam Wam.</p>
<p>Ale są plusy tego wyjazdu. Przede wszystkim — poznałem nieco fajnych ludzi. Poza ludźmi poznałem też kilka fajnych technik, których masterowania przyjdzie teraz czas. Poza ludźmi i technikami poznałem uroki męczenia swojego cielska, które jak się okazuje wcale jeszcze nie jest takie zdegenerowane i które stać na bardzo wiele, o ile się o nie zadba choć w drobnym stopniu. Owszem, schudłem także ale niezbyt wiele i już raczej pisane jest mi zostać miśkiem po sam grób. OK, nie mam z tym problemów dopóki nie przeszkadza mi to zbytnio w padaniu, turlaniu się, robieniu fikołków i innych dziwactw. Jednak gibkość, ogólną sprawność i wydolność można jak widzę zachować na długie lata nawet mając nieco brzucha i masy własnej. Udowodnił mi to dobitnie sensej Arek, który z pozoru wygląda jak przytyty facet ale który pochwalić się może iście końską kondycją i potężną wytrzymałością.</p>
<p>Ogólnie wyjazd uznaję za bardzo kształcący i bardzo potrzebny. Pokazał jak na dłoni moje braki kondycyjne ale też bardzo mocno wpłynął na zacięcie się i dalsze trenowanie. To jest autentycznie fajne i bardzo przyjemne a dodatkowo widzę, że czynię lekkie postępy. I dobrze, mam zajęcie na najbliższe kilka ładnych lat :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/07/oboz-oboz-i-po-obozie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Obóz Aikido aka Judo plus kilka fotek</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/07/oboz-aikido-aka-judo-plus-kilka-fotek/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/07/oboz-aikido-aka-judo-plus-kilka-fotek/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 16 Jul 2010 12:08:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aikido]]></category>
		<category><![CDATA[Urlop]]></category>
		<category><![CDATA[Wyjazd]]></category>
		<category><![CDATA[Zdjęcia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/index.php/2010/07/16/oboz-aikido-aka-judo-plus-kilka-fotek/</guid>
		<description><![CDATA[Kolejny dzionek na obozie mija mi pod znakiem Judo. Ano, przyjechało tu do nas na gościnne występy zdaje się dwóch miśków (i kiedy piszę „miśków” dokładnie to mam na myśli — chłopy jak niedźwiedzie po prostu), którzy pokazali nam dziś kilka fajnych technik naparzania w parterze. Papa CoSTa do parterowych technik wydaje się być stworzony! [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/07/l_1600_1200_6522895F-7039-41AF-919A-F28145ED967B.jpeg" width="240" />
		</p><p>Kolejny dzionek na obozie mija mi pod znakiem Judo. Ano, przyjechało tu do nas na gościnne występy zdaje się dwóch miśków (i kiedy piszę „miśków” dokładnie to mam na myśli — chłopy jak niedźwiedzie po prostu), którzy pokazali nam dziś kilka fajnych technik naparzania w parterze.</p>
<p>Papa CoSTa do parterowych technik wydaje się być stworzony!</p>
<p>Szarpnięcie, przewalenie przez ramię, zejście w parter, duszenie… Taaak, Judo bardzo mi się spodobało. Świetnie chłopaki pokazali jak uwolnić się z beznadziejnej wydawałoby się leżącej pozycji — nieźle to działa kurczę :).</p>
<p>A poniżej kilka fotek z miejsca, w którym ćwiczymy plus mua prężący się w kimonie.</p>

<a href='http://costa.info.pl/2010/07/oboz-aikido-aka-judo-plus-kilka-fotek/l_1600_1200_9f570f47-0ec0-4332-a365-4d9eb9705200-jpeg/' title='l_1600_1200_9F570F47-0EC0-4332-A365-4D9EB9705200.jpeg'><img width="150" height="150" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/07/l_1600_1200_9F570F47-0EC0-4332-A365-4D9EB9705200-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="l_1600_1200_9F570F47-0EC0-4332-A365-4D9EB9705200.jpeg" title="l_1600_1200_9F570F47-0EC0-4332-A365-4D9EB9705200.jpeg" /></a>
<a href='http://costa.info.pl/2010/07/oboz-aikido-aka-judo-plus-kilka-fotek/l_1600_1200_aa5b6109-b145-4a7c-b23e-e68cfef4dc3d-jpeg/' title='l_1600_1200_AA5B6109-B145-4A7C-B23E-E68CFEF4DC3D.jpeg'><img width="150" height="150" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/07/l_1600_1200_AA5B6109-B145-4A7C-B23E-E68CFEF4DC3D-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="l_1600_1200_AA5B6109-B145-4A7C-B23E-E68CFEF4DC3D.jpeg" title="l_1600_1200_AA5B6109-B145-4A7C-B23E-E68CFEF4DC3D.jpeg" /></a>
<a href='http://costa.info.pl/2010/07/oboz-aikido-aka-judo-plus-kilka-fotek/l_1600_1200_1628ac71-ba94-489b-a814-5e0f4484cd77-jpeg/' title='l_1600_1200_1628AC71-BA94-489B-A814-5E0F4484CD77.jpeg'><img width="150" height="150" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/07/l_1600_1200_1628AC71-BA94-489B-A814-5E0F4484CD77-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="l_1600_1200_1628AC71-BA94-489B-A814-5E0F4484CD77.jpeg" title="l_1600_1200_1628AC71-BA94-489B-A814-5E0F4484CD77.jpeg" /></a>
<a href='http://costa.info.pl/2010/07/oboz-aikido-aka-judo-plus-kilka-fotek/l_1600_1200_ebc95c9a-9fc9-411d-922a-1da375619f27-jpeg/' title='l_1600_1200_EBC95C9A-9FC9-411D-922A-1DA375619F27.jpeg'><img width="150" height="150" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/07/l_1600_1200_EBC95C9A-9FC9-411D-922A-1DA375619F27-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="l_1600_1200_EBC95C9A-9FC9-411D-922A-1DA375619F27.jpeg" title="l_1600_1200_EBC95C9A-9FC9-411D-922A-1DA375619F27.jpeg" /></a>
<a href='http://costa.info.pl/2010/07/oboz-aikido-aka-judo-plus-kilka-fotek/l_1600_1200_97462674-f51b-4a61-be44-df61546e0de3-jpeg/' title='l_1600_1200_97462674-F51B-4A61-BE44-DF61546E0DE3.jpeg'><img width="150" height="150" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/07/l_1600_1200_97462674-F51B-4A61-BE44-DF61546E0DE3-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="l_1600_1200_97462674-F51B-4A61-BE44-DF61546E0DE3.jpeg" title="l_1600_1200_97462674-F51B-4A61-BE44-DF61546E0DE3.jpeg" /></a>
<a href='http://costa.info.pl/2010/07/oboz-aikido-aka-judo-plus-kilka-fotek/l_1600_1200_14ebb181-e0c7-4265-acd5-df9551a57b5f-jpeg/' title='l_1600_1200_14EBB181-E0C7-4265-ACD5-DF9551A57B5F.jpeg'><img width="150" height="150" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/07/l_1600_1200_14EBB181-E0C7-4265-ACD5-DF9551A57B5F-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="l_1600_1200_14EBB181-E0C7-4265-ACD5-DF9551A57B5F.jpeg" title="l_1600_1200_14EBB181-E0C7-4265-ACD5-DF9551A57B5F.jpeg" /></a>
<a href='http://costa.info.pl/2010/07/oboz-aikido-aka-judo-plus-kilka-fotek/l_1600_1200_78d1e1f7-f42d-4657-86dd-bf3cdb8d727f-jpeg/' title='l_1600_1200_78D1E1F7-F42D-4657-86DD-BF3CDB8D727F.jpeg'><img width="150" height="150" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/07/l_1600_1200_78D1E1F7-F42D-4657-86DD-BF3CDB8D727F-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="l_1600_1200_78D1E1F7-F42D-4657-86DD-BF3CDB8D727F.jpeg" title="l_1600_1200_78D1E1F7-F42D-4657-86DD-BF3CDB8D727F.jpeg" /></a>
<a href='http://costa.info.pl/2010/07/oboz-aikido-aka-judo-plus-kilka-fotek/l_1600_1200_6522895f-7039-41af-919a-f28145ed967b-jpeg/' title='l_1600_1200_6522895F-7039-41AF-919A-F28145ED967B.jpeg'><img width="150" height="150" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/07/l_1600_1200_6522895F-7039-41AF-919A-F28145ED967B-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="l_1600_1200_6522895F-7039-41AF-919A-F28145ED967B.jpeg" title="l_1600_1200_6522895F-7039-41AF-919A-F28145ED967B.jpeg" /></a>

]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/07/oboz-aikido-aka-judo-plus-kilka-fotek/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Obóz Aikido aka Ju Jitsu</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/07/oboz-aikido-aka-ju-jitsu/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/07/oboz-aikido-aka-ju-jitsu/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Jul 2010 11:39:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aikido]]></category>
		<category><![CDATA[Urlop]]></category>
		<category><![CDATA[Wyjazd]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/index.php/2010/07/13/oboz-aikido-aka-ju-jitsu/</guid>
		<description><![CDATA[Dni na obozie mijają mi szybko nad wyraz bo i nad ów wyraz są pracowite. Treningów masa, potu wylewanego jeszcze więcej, na sali duszno jak cholera ale skille rosną a o to przecież chodzi. Dziś odbył się trening z sensejem Rovigattim. Facet jest ponoć chodzącą legendą różnych stylów robienia przeciwnikowi zazi a dziś pokazywał nam [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dni na obozie mijają mi szybko nad wyraz bo i nad ów wyraz są pracowite. Treningów masa, potu wylewanego jeszcze więcej, na sali duszno jak cholera ale skille rosną a o to przecież chodzi. </p>
<p>Dziś odbył się trening z sensejem Rovigattim. Facet jest ponoć chodzącą legendą różnych stylów robienia przeciwnikowi zazi a dziś pokazywał nam jakieś fajniutkie techniki ju jitsu. Jakieś solidne wejścia na kolano, fajne rzuty, rzuty z wykorzystaniem blokowania stopy i takie tam innne. Powiadam Wam — mocne rzeczy i robione tak, że człowiek nie wierzy, że to w ogóle jest możliwe :).</p>
<p>Jutro dalej zajęcia z Rovigattim ale wpierw jeszcze dwa dziś treningi plus trening siłowy. Powoli zaczynam czuć ten obóz w kościach i stwierdzam, że kondycyjna ze mnie totalna dupa :/. Muszę się cholera za siebie wziąć bo niby daję radę ale ścięgna i stawy czuję coraz bardziej…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/07/oboz-aikido-aka-ju-jitsu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Obóz Aikido i kijowy da mastah</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/07/oboz-aikido-i-kijowy-da-mastah/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/07/oboz-aikido-i-kijowy-da-mastah/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Jul 2010 11:18:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aikido]]></category>
		<category><![CDATA[Urlop]]></category>
		<category><![CDATA[Wyjazd]]></category>
		<category><![CDATA[Zdjęcia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/index.php/2010/07/11/oboz-aikido-i-kijowy-da-mastah/</guid>
		<description><![CDATA[Kolejny dzionek na obozie Aikido dostarczył mi kilku głębszych przemyśleń. Otóż do tej pory nie miałem do czynienia z fajną sztuką machania kijem, czyli zajęciami poświęconymi broni dłuższej i krótszej, która to sztuka jest istotnym elementem Aikido. Po prostu pory zajęć mi nie odpowiadały i nie było dla mnie możliwe dotarcie z pracy na czas [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/07/l_1600_1200_A92E7D91-2A93-4C08-B0D8-8F74B892B245.jpeg" width="240" />
		</p><p>Kolejny dzionek na obozie Aikido dostarczył mi kilku głębszych przemyśleń. Otóż do tej pory nie miałem do czynienia z fajną sztuką machania kijem, czyli zajęciami poświęconymi broni dłuższej i krótszej, która to sztuka jest istotnym elementem Aikido. Po prostu pory zajęć mi nie odpowiadały i nie było dla mnie możliwe dotarcie z pracy na czas i uczestniczenie w tych zajęciach. Dziś po raz pierwszy wziąłem kija do ręki i…</p>
<p>Przekonałem się, jak dynamiczna i jak wymagająca może być sztuka władanie bronią. Przede wszystkim kwestia oczywista, czyli synchronizacja ruchów. To, co odstawiałem na macie było żałosne i powodowało wykwity rumieńców wstydu. Zgranie jednoczesne pracy rąk, nóg, tułowia, głowy i — w końcu — samego kija to autentycznie niełatwa sprawa i wymagająca sporej ilości ćwiczeń. Niemniej Aikido z bronią staje się bardzo dynamiczną i widowiskową sztuką połączenia gracji ruchu z jego efektywnością i muszę przyznać, że bardzo mi pokaz Tytusa zaimponował. Ja wiem, że to podstawy ale kiedy próbuje się samemu z nimi zmierzyć okazuje się, że i podstawy mogą być trudne. Utrzymanie równowagi, dbałość o detale umożliwiające odpowiednie wyprowadzanie technik… Kurczę, strasznie to fajne i rajcujące choć zarazem trudne wyzwanie. No dobra, po wakacjach będę miał nową dziedzina do poznania :)</p>
<p>Nie wiem czy mi się jakoś fotki wiosną ale tu mieszkam a wiszące i suszące się po treningach kimona to tutejsza norma. Postaram się porobić nieco fotek na najbliższym treningu to może nieco odda ducha tutejszego miejsca. Bo duch jest taki, że nawet mimo cholernego gorąca ciągnie ludzi do poćwiczenia sobie na dworze różnych technik. Powoli cholera dopada to nawet takiego lesera jak ja :)</p>

<a href='http://costa.info.pl/2010/07/oboz-aikido-i-kijowy-da-mastah/l_1600_1200_d5bbabd1-bcce-42db-ba03-4ce908b7edca-jpeg/' title='l_1600_1200_D5BBABD1-BCCE-42DB-BA03-4CE908B7EDCA.jpeg'><img width="150" height="150" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/07/l_1600_1200_D5BBABD1-BCCE-42DB-BA03-4CE908B7EDCA-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="l_1600_1200_D5BBABD1-BCCE-42DB-BA03-4CE908B7EDCA.jpeg" title="l_1600_1200_D5BBABD1-BCCE-42DB-BA03-4CE908B7EDCA.jpeg" /></a>
<a href='http://costa.info.pl/2010/07/oboz-aikido-i-kijowy-da-mastah/l_1600_1200_a92e7d91-2a93-4c08-b0d8-8f74b892b245-jpeg/' title='l_1600_1200_A92E7D91-2A93-4C08-B0D8-8F74B892B245.jpeg'><img width="150" height="150" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/07/l_1600_1200_A92E7D91-2A93-4C08-B0D8-8F74B892B245-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="l_1600_1200_A92E7D91-2A93-4C08-B0D8-8F74B892B245.jpeg" title="l_1600_1200_A92E7D91-2A93-4C08-B0D8-8F74B892B245.jpeg" /></a>

]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/07/oboz-aikido-i-kijowy-da-mastah/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Obóz Aikido aka pocę się</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/07/oboz-aikido-aka-poce-sie/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/07/oboz-aikido-aka-poce-sie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Jul 2010 12:36:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aikido]]></category>
		<category><![CDATA[Urlop]]></category>
		<category><![CDATA[Wyjazd]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/index.php/2010/07/10/oboz-aikido-aka-poce-sie/</guid>
		<description><![CDATA[No i jestem na tym obozie dla popaprańców, którzy zamiast raczyć się zimnym piwem w te gorące dni, wolą siedzieć w dusznej sali i wylewać litry potu. Do Bornego Sulinowa zajechałem wczoraj koło południa by na dzień dobry dowiedzieć się, że po południu czeka mnie pierwszy trening. Zdążyło się w międzyczasie nazjeżdżać ludzi od cholery [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>No i jestem na tym obozie dla popaprańców, którzy zamiast raczyć się zimnym piwem w te gorące dni, wolą siedzieć w dusznej sali i wylewać litry potu.</p>
<p>Do Bornego Sulinowa zajechałem wczoraj koło południa by na dzień dobry dowiedzieć się, że po południu czeka mnie pierwszy trening. Zdążyło się w międzyczasie nazjeżdżać ludzi od cholery i sala, która z zewnątrz wydawała mi się całkiem spora wzięła i zrobiła się nagle mocno ciasnawa. Ludzi jest dużo i prawie wszyscy z kolorowymi paskami. Tych nieopierzonych dzięciołów z białymi paskami aka manekinów do bicia jest maławo i czuję się przez to średnio pewnie. Jednak jakiś szacun dla umiejętności starszyzny mieć trzeba a widząc, co senseje wyprawiają, można wpaść w kompleksy solidne. Lata pracy przede mną, by tak się po macie poruszać i tak oszczędnie gospodarować energią. No nic, te latka trzeba odbębnić a dalej pewnie będzie lepiej.</p>
<p>Dzień wyznaczają mi tu godziny treningów. Ranek, południe, popołudnie i zajęcia wieczorne. Jest co robić a ja mam nadzieję, że jakoś kondycyjnie to zniosę i dojadę do domu w jednym kawałku. Brzmi to może nieco strasznie ale tak źle nie jest — techniki jak na razie są jakoś wykonalne a i czas trwania treningów nie dobija. Mamy fajne zajęcia robione często i gęsto. Się mnie to podoba jak cholera! Jest jednak jeden problem — po każdym treningu majty są do prania a że lecą trzy-cztery pary dziennie, wizja znienawidzonego przeze mnie prania zbliża się wielkimi krokami.</p>
<p>Anyway, jest tu jak na razie fajowo. Jeziorko pod bokiem, żarełko znośne, ludzie fajni… Czas nieco fotek popstrykać i podesłać do wglądu bo jednak ponad setka ćwiczących na macie jednocześnie osób robi niezłe wrażenie. No i samo Borne Sukinowo jest całkiem sympatycznym miasteczkiem.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/07/oboz-aikido-aka-poce-sie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przedurlopowo mi</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/07/przedurlopowo-mi/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/07/przedurlopowo-mi/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Jul 2010 07:06:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Aikido]]></category>
		<category><![CDATA[CoSTa]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>
		<category><![CDATA[Urlop]]></category>
		<category><![CDATA[Wyjazd]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=5283</guid>
		<description><![CDATA[Jutro rozpoczynam krótki bo krótki ale w zamyśle mocno intensywny urlop. Zawsze moje przedurlopowe dni wypełnione są górą roboty, która oczywiście musi być zrobiona przed wyjazdem bo przecież nie można tego tygodnia czy dwóch poczekać i zrobić ulotkę czy etykietę jak człowiek. Efekt jest taki, że robię trzy tony rzeczy dziennie a każdą na odwal [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jutro rozpoczynam krótki bo krótki ale w zamyśle mocno intensywny urlop. Zawsze moje przedurlopowe dni wypełnione są górą roboty, która oczywiście musi być zrobiona przed wyjazdem bo przecież nie można tego tygodnia czy dwóch poczekać i zrobić ulotkę czy etykietę jak człowiek. Efekt jest taki, że robię trzy tony rzeczy dziennie a każdą na odwal się bo gdybym miał temu poświęcić choć odrobinę więcej uwagi, nigdzie bym nie ruszył.</p>
<p>Ale ruszam! Wyjazd w piątek, śmigam w okolice porosyjskiego dziedzictwa czyli do <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Borne_Sulinowo" title="Conieco o Bornym Sulinowie">Bornego Sulinowa</a> gdzie z racji samych historycznych naleciałości tego miejsca piło się będzie pewnie dobrze. Choć z tym piciem to jeszcze zobaczymy bo po trzech treningach dziennie mogę mieć wszystkiego dosyć. Aikido potrafi cholera zmęczyć :)</p>
<p>TAK, jadę przez ponad tydzień ćwiczyć dźwignie, chwyty, kopy, walnięcia z basi, półobroty, piruety i co tam ostatnio dublerzy Stevena S. w temacie Aikido w filmach pokazywali. Efekt założony jest jeden: schudnąć conieco. Techniką obalania kolegów, koleżanek i flaszek zajmę się w międzyczasie ale celem głównym wyjazdu jest zrzucenie z pięciu kilo a jeśli się uda, to i z siedmiu. W tym celu poczynione zostały już przeze mnie odpowiednie przygotowania — aby nie żreć za dużo wziąłem i wydałem kasę przeznaczoną na wyjazd na czipsy i browary więc pokusy żadne mnie tam nie czekają. Czipsy i browary już zżarłem i wypiłem więc nawet nie mogę se pokusy w kieszeń wsadzić. Byłoby to o tyle trudne, że przez ten tydzień z okładem chadzał będę w przepięknym <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Keikogi" title="A to co to?">keikogi</a>, które po pierwszym dniu pewnie przestanie już być piękne i które jak by nie patrzeć kieszeni nie ma. Brak kieszeni = brak pokus więc jeśli coś rzucacie (palenie, picie czy co tam innego) zaszyjcie je sobie i zobaczycie, jak wkur*** potrafi być brak kieszonki tu i ówdzie (a zwłaszcza ówdzie).</p>
<p>Obiecuję na ile się da opisywać, co mi tam robią w tym zamieszczać zdjęcia złamań otwartych. Mam też nadzieję na to, że taka ostatnia dupa ze mnie w tej grupie nie będzie i to ja będę przyczyną czyjegoś bólu i osobistej tragedii, co oczywiście także uwiecznię i opublikuję w imię so called „społeczeństwa informacyjnego”. W każdym bądź razie przez najbliższy tydzień z okładem na blogu zagości Aikido i jęczenia o dupowatości mojej.</p>
<p>Darz Borne Sulinowo papo CoSTo! Pot, krew, łzy, zero chwały i złamania otwarte na ciebie czekają!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/07/przedurlopowo-mi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Święta, święta i po świętach czyli krótki raport z chrzcin Gucia</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/04/swieta-swieta-i-po-swietach-czyli-krotki-raport-z-chrzcin-gucia/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/04/swieta-swieta-i-po-swietach-czyli-krotki-raport-z-chrzcin-gucia/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 08 Apr 2010 14:10:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[Gutek]]></category>
		<category><![CDATA[Święta]]></category>
		<category><![CDATA[Urlop]]></category>
		<category><![CDATA[Wyjazd]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4542</guid>
		<description><![CDATA[Można rzec, że już mam po urlopie. Dwa tygodnie minęły jak z bicza strzelił a te moje wymarzone kilka dni wolnego rodzina zorganizowała mi bardzo pięknie i produktywnie. Efekt jest taki, że do pracy wrócę z tęsknotą i werwą oraz śpiewem na ustach — wszystko, byle by tylko od wózkowo-codziennej rutyny zwiać jak najdalej. W [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Można rzec, że już mam po urlopie. Dwa tygodnie minęły jak z bicza strzelił a te moje wymarzone kilka dni wolnego rodzina zorganizowała mi bardzo pięknie i produktywnie. Efekt jest taki, że do pracy wrócę z tęsknotą i werwą oraz śpiewem na ustach — wszystko, byle by tylko od wózkowo-codziennej rutyny zwiać jak najdalej. W sumie o to chyba własnie chodzi w urlopach — by wracać do pracy z werwą :). W takim razie moi pracodawcy powinni wręczyć mojej rodzinie czeki solidne bo werwy we mnie co niemiara.</p>
<p>W poprzednim wpisie informowałem, że zmykamy na wschodnio-południowe kresy naszego kraju, do rodzinnej miejscowości Dorophy — Stalowej Woli. Tam odbył się spęd rodzinny, którego powodem był nie kto inny, jak Gucio. Miał być bowiem ochrzczony, co w tradycji chrześcijańskiej ponoć ważną sprawą jest.</p>
<p>Chrzest odbył się w kościółku, w którym braliśmy z Dorophą ślub i który jest chyba w Stalówce bożym przybytkiem o najładniejszej ogólnej posturze. Reszta kościołów (a wierzcie mi, wiele ich jest i jeśli ktoś mi powie, że w tym kraju żyją biedni ludzie, których nie stać na ufundowanie sobie szkół, odeślę tego kogoś na wschód Polski i każę mu policzyć kościoły i ich ratio względem ilości owych szkół) to typowe betonowe schrony, na których oka nie warto zawiesić a co dopiero do nich wchodzić. „Nasz” kościółek jednak jest całkiem ładny i miło było do niego wrócić.</p>
<p>Gucio w roli chrzczonego spisał się dzielnie i nie beczał oraz nie dokazywał za bardzo. Rzekłbym, że był urzeczony wystrojem wnętrza i bardzo chciał dosięgnąć wszystkich tych kandelabrów czy innych złoceń, które lśniły na chwałę, a których sięgnąć jednak nie mógł, bo łapki jakby nieco za krótkie wciąż ma. Niemniej ciekawość z dzieciaka aż wyłaziła a i świadomość wagi chwili jakaś pewnie była, bo wyglądał młody na skupionego kolesia.</p>
<p>Gucio przybrany był w biały garniak w pionowe prążki, kroju mocno mafijnego, do którego w komplecie szła i muszka (na szczęście Doropha dała sobie z tym elementem tresury spokój) oraz czapka z wyglądu przypominająca te starowarszawskich cwaniaków. Jednym słowem — Gucio wyglądał penersko acz zarazem i nieco szpanersko. W komplecie ze słuszną wagą właściwą i ładnymi, okrągłymi ze zdziwienia oczkami, czyniło to z naszej pociechy zdecydowanego faworyta bożej łaski. Owa w końcu spłynęła po kazaniu do dzieci, którego nie skumałem i ja, a co dopiero o kilkumiesięcznych niemowlakach mówić. W międzyczasie odbyło się też czytanie listu od jakiegoś uberkaznodziei, które było jawną reklamą KULu, po wysłuchaniu której aż zerwałem się z chęci studiowania na tych wszystkich kierunkach, z tą całą super-kadrą, w tych wszystkich instytutach i szczegółowo opisanych budynkach. Gucio na reklamie przysnął mi na klacie.</p>
<p>Doropha była przejęta, rodzice chrzestni znudzeni (hi Romek, hi Ania! :)) a ja w głowę zachodziłem, co moje dziecko przeskrobało, że gdyby bez chrztu z owego padołu łez zeszło, trafiłoby z miejsca do piekła. I to bez przerw na reklamy KULu. Wtedy oświeciło mnie, że logika katolicka na nieco innym koniu śmiga i tu wszystko podporządkowane jest domniemaniu winy. W kościele katolickim jest się bowiem z defaulta winnym wszystkiemu, co tylko najgorsze a nawet zygotą będąc, obciążonym jest się grzechem najcięższym z możliwych, bo pierworodnym. Dziwnie się w kościele katolickim podchodzi do życia poczętego — normalni ludzie cieszą się z ciąży ale w kościele katolickim kobieta nosi w sobie przez dziewięć miesięcy grzech w czystej postaci. I to nie byle jaki. Pokręcone to jak diabli…</p>
<p>Anyway, po chrzcinach trafiliśmy do knajpy, gdzie dali nam obiad. Zupa była super, drugie danie do bani a większość przystawek całkiem niezła. Najadłem się, napiłem i w końcu uznałem, że chrzciny się odbyły. Był w końcu czas na pogadanie krótkie, na wysłuchanie kilku celnych szpil wsadzonych mnie w tyłek przez brata, był czas na pobawienie się krótkie z Alinką (córa Brzozy i Ani) oraz z Pawełkiem (ich syn), który przy naszym Guciu reprezentował wagę piórkową :). Następnego dnia wracaliśmy 10 godzin przez kraj, w którym słowa „droga dobrej jakości” wzajemnie się wykluczają.</p>
<p>Zdjęcia i filmiki będą gdy tylko monitor dostanę w swe ręce. W tym miesiącu kupuję choćby niewiadomoco więc nadrobię wszelkie zaległości zdjęciowo-filmowo-multimedialne. A same chrzciny mi się podobały — fajnie tak stać na widoku wszystkich i prężyć swoją niemałą klatę wciągając jeszcze bardziej niemały brzuch :).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/04/swieta-swieta-i-po-swietach-czyli-krotki-raport-z-chrzcin-gucia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jutro wyjazd czyli święta w Stalowej Woli</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/03/jutro-wyjazd-czyli-swieta-w-stalowej-woli/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/03/jutro-wyjazd-czyli-swieta-w-stalowej-woli/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 31 Mar 2010 19:26:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[Gutek]]></category>
		<category><![CDATA[Święta]]></category>
		<category><![CDATA[Urlop]]></category>
		<category><![CDATA[Wyjazd]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4540</guid>
		<description><![CDATA[O dziwo — dostałem urlop. Choć tak po prawdzie to nie wiem, czy dostałem bo najzwyczajniej w świecie żadnego podpisanego dokumentu nie otrzymałem a za całą pewność, że jednak urlopować się mogę, ma mi służyć Słowo Dyrektora. OK, w takim razie podparłem się Słowem i z pracy we wtorek nogę dałem. Był po temu już [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>O dziwo — dostałem urlop. Choć tak po prawdzie to nie wiem, czy dostałem bo najzwyczajniej w świecie żadnego podpisanego dokumentu nie otrzymałem a za całą pewność, że jednak urlopować się mogę, ma mi służyć Słowo Dyrektora. OK, w takim razie podparłem się Słowem i z pracy we wtorek nogę dałem. Był po temu już czas najwyższy, serio. Zmęczenie materiału czułem już w każdej kości i każdym nerwowłóknie i jeszcze trochę a nastąpiłaby erupcja czegoś mocno nerwami nasyconego, czego później bym żałował. Jeśli Słowo nie okaże się Ciałem w postaci soczystego podpisu pod wnioskiem urlopowym, ruszę jakąś Inspekcję Pracy czy coś innego i zacznę Wojnę z firmą, którą pewnie skończę w okopach rowów, które będę kopał w firmie brata mojego, zaraz po tym, jak mnie ze starej wywalą :)</p>
<p>Anyway, jutro wyjeżdżamy do Stalowej Woli na święta. Rodzinne miasto Dorophy będzie też świadkiem kolejnego cudownego wydarzenia w swej historii i mamy nadzieję, że tym razem stalowowolscy kronikarze spiszą się jak trzeba i owo wydarzenie spiszą. Wcześniejszego — czyli naszego ślubu — jakoś w stalowowolskich annałach próżno bowiem szukać, co budzi moje ze wszech miar uzasadnione oburzenie. No ale tym razem będzie inaczej. Tym razem bowiem do gry wkracza… <strong>Gucio</strong>!</p>
<p>Te sześciomiesięczne dziewięć dziewięćset żywej wagi (bez pieluchy i na waleta) będzie w Stalówce chrzczone. Jako rodzice chrzestni wystąpią żona brata mego — Ania i mąż siostry Dorophy — Romek. Aniu, mała porada od razu: niech Gutka Romek nosi. Może wytrzyma obciążenie :). Poza tym zapowiada się imprezka jakich wiele, czyli: nawiedzenie kościółka, przyklęki i inne ćwiczenia gimnastyczne w zbyt ciasnych spodniach, wyjście do knajpy na obiadek i wreszcie możliwość poluzowania zbyt napiętego na brzuchu paska.</p>
<p>Do Stalówki kobiety moje jadą zwyczajowo w stanie przedchorobowym — Doropha cherla straszecznie a da Majek chrypi koncertowo. Ja i Gucio, jak na facetów przystało, trzymamy się całkiem nieźle choć jak znam życie po całym dniu jazdy młodego w końcu coś osłabi i chwyci, mnie zaś pewnie dopadnie w końcu potrzeba spania i całe święta równiutko prześpię. Ale wyjazd będzie też sposobnością do spotkania się z rodzinką, co ceni się bardzo. Tym bardziej, że Brzozie przygotowałem paczkę gierek na PS3, która zapewni mu kilka ładnych wieczorów zajęcia. Znaczy się, że odbędzie się Handel i Wymiana jak z najlepszych swapperskich czasów, z tą różnicą, że zmieniła się tylko cena tego, czym się swappuje. Ot widać jak na dłoni wzrost burżujstwa w narodzie :).</p>
<p>A tak poza tym to powolutku żyjemy, tyjemy i mamy się w sumie całkiem nieźle. Tylko z wolnym czasem jest fatalnie albo i jeszcze gorzej, a od kiedy pojawiło się HBO i <a href="http://www.filmweb.pl/f399264/Czysta+krew,2008" title="Conieco o True Blood">True Blood</a> w naszym filmowym i serialowym menu, jest już wręcz beznadziejnie. Wszystkiemu winna oczywiście Doropha, która autoryzowała wydatek :). Mogę śmiało napisać, że układa nam się bardzo dobrze — obydwoje mamy mnóstwo roboty, która przynosi nam sporo satysfakcji (prócz zmęczenia), mamy świetne dzieciaki, które z każdym dniem są coraz świetniejsze i ogólnie w przyszłość patrzymy bez tremy. Możemy narzekać na znużenie i brak odpoczynku ale prawda jest taka, że mamy świetną rodzinę (hi wszystkie ciotki i babcie! :)) i po prostu żyje nam się coraz lepiej. I dobrze, o to właśnie chodzi :).</p>
<p>Z newsów z frontu walki z dzieciakami: <em>da Majek traci zęby</em>! Tak jest, zaczynają jej wypadać mleczaki i zaczynają pokazywać się stałe zębiska. Problem w tym, że wypadają jej za wolno a stałe rosnąc już zaczęły w najlepsze i mamy teraz w domu małego rekina z dwoma rzędami zębów :). Oj, bez wizyty u dentysty raczej się nie obędzie… Co do Gutka zaś — koleś przyjął słuszne założenie, że ma robić masę i to całe jego jak na razie zajęcie. W związku z przyjętym założeniem i typowo męskim zacięciem w takich sprawach, młody robi doskonale dwie rzeczy: je i cieszy się (najprawdopodobniej z tego, że je). Jest rozkosznym dzieciakiem, do którego wystarczy się uśmiechnąć, by dostać w odwecie całą serię uśmiechów i śliniasty, bezzębny rozdziaw paszczy. Coś tam po swojemu gada i uwielbia oglądać samochody podczas spacerów. Po prostu facet pełną gębą i już.</p>
<p>No to jutro długa droga przed nami. Nic to, jakoś damy radę…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/03/jutro-wyjazd-czyli-swieta-w-stalowej-woli/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pojechaliśmy, zjedliśmy, nie przytyliśmy</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/12/pojechalismy-zjedlismy-nie-przytylismy/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/12/pojechalismy-zjedlismy-nie-przytylismy/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 28 Dec 2009 08:13:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[Gra]]></category>
		<category><![CDATA[PlayStation]]></category>
		<category><![CDATA[PS3]]></category>
		<category><![CDATA[Święta]]></category>
		<category><![CDATA[Urlop]]></category>
		<category><![CDATA[Wyjazd]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4160</guid>
		<description><![CDATA[I wróciliśmy wczoraj z prawie tygodniowego wypadu do Jeleniej Góry z okazji oczywiście świątecznej. Plany mieliśmy wielkie, listę todosów pełną a życie zwyczajowo wszystko zweryfikowało i podało nam po swojemu i lekko al dente. Zaczęło się już w dniu wyjazdu, kiedy to Doropha podniosła dosyć istotną rodzinną kwestię: kinol Gutka jakiś taki siąpiący jest. Jako [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>I wróciliśmy wczoraj z prawie tygodniowego wypadu do Jeleniej Góry z okazji oczywiście świątecznej. Plany mieliśmy wielkie, listę todosów pełną a życie zwyczajowo wszystko zweryfikowało i podało nam po swojemu i lekko al dente.</p>
<p>Zaczęło się już w dniu wyjazdu, kiedy to Doropha podniosła dosyć istotną rodzinną kwestię: kinol Gutka jakiś taki siąpiący jest. Jako że dobro młodego ponad wszystko — babcia Wula, która przyjechała specjalnie po nas, wzięła sobie dzień wolnego na żądanie i umyśliliśmy, by jechać w poniedziałek, kiedy to być może kinol Gutka ustali w którą stronę zmierza — czy w stronę sikania smarami na lewo i prawo, czy też może w jakieś nieco bardziej suche regiony. Się okazało, że powinno być OK więc wsiedliśmy w wysłużony już nieco samochód i ruszyliśmy z kopyta do Jeleniej Góry. Zapakowani byliśmy niczym ci Cyganie — po sam dach i z zapasem rzeczy na miesiąc z okładem. Ale jako się rzekło plany takoż były bogate we wrażenia: mieliśmy między innymi śmignąć do Szklarskiej Poręby i pokazać da Majkowi jak śnieg wygląda oraz jak się na sankach zjeżdża bo przecież z klimatem nam się nic nie dzieje i to wcale nie prawda, że coś nam się ociepla. Efekt tej nieprawdy jest taki, że młoda przez sześć lat swojego życia śnieg widywała sporadycznie a na sankach nie jeździła chyba ni razu. Koszmar nie dzieciństwo…</p>
<p>Anyway, pojechaliśmy. Na miejscu udało mnie się jeszcze spotkać z kilkoma znajomkami z liceum (hi Rutensy, hi Asia, hi Leon!) ale to był łabędzi śpiew mojej świątecznej aktywności. Następnego dnia jak mnie nie ścięło katarzysko… Reszty możecie się domyślić — ścinało po kolei wszystkich i to przy samej ziemi. Najgorzej ma oczywiście Doropha, która z racji karmienia nie może przyjąć żadnej skomasowanej dawki leków a najlepiej o dziwo trzyma się nasza zazwyczaj mocno chorowita Majusia, która trochę nosem pociągnęła i to w sumie wszystko, co ją złego ze strony wirusów spotkało. Wyjeżdżając zostawialiśmy konających dziadków i babcie oraz mocno osłabioną choinkę. Do osłabienia jeleniogórskiej lodówki rąk przyłożyliśmy już my sami i nie możemy zwalać na chamskie wirusy.</p>
<p>Wigilia się odbyła aseptycznie, mało wylewnie i w towarzystwie licznych chusteczek higienicznych. Dla nieoczekiwanego nieznajomego nie wystawiliśmy zastawy bo sukinsyn zakradł się w tym roku wcześniej i obierał nas z resztek godności fundując nam płacz nad naszym losem strasznym bo chorowitym. Jednak wieczoru nie można uznać za nieudany a to za sprawą świetnych prezentów, jakie sobie sprawiliśmy. Niżej podpisany dostał dwie spasione gierki: <em>Assassin’s Creed 2</em> (dobra jest!) i <em>Uncharted 2</em> (boska jest! Już przelazłem leżąc w wyrze!). Doropha obłowiła się nieźle dostając trylogię <em>Stiega Larrsona</em>, kupę gaci i innych babskich utensyliów oraz wszystko, co zostało nakręcone w temacie serialu <em>Kochane kłopoty</em>, który wielbi wielce (42 płytki — matko, nie wiem kiedy to obejrzymy wszystko :)). Da Majek dostawał prezenty na bieżąco więc pod choinką może niezbyt ich było wiele ale za to były bardzo wyczekiwane. Tak, wpadła kolejna lala, tym razem już totalnie różowa <em>Barbie Muszkieterka</em>, do tego jakaś gra, która ma da Majka zapędzić do nauki literek (o dziwo — to działa) i chyba jeszcze jakaś drobnica. Gucio dostał mocno brakującą nam karuzelkę nad wyro — ot by miał się w co wgapiać. Do tego oczywiście pluszaki, grzechotki i Bóg raczy wiedzieć co jeszcze. Dziadek Marek dostał coś pachnącego i coś grającego. Długo za tym biegałem ale w czytnikach wyląduje mu siedmioodcinkowy serial The Blues kręcony pod okiem <em>Martina Scorsese</em> i <em>Wima Wendersa</em>. Do tego dziadkowi wpadli obowiązkowo jego ukochani <em>Stonesi</em> (koncertowo na DVD) i jakiś jeszcze bluesik, którego niestety już nie pamiętam. Babcia Wula dostała solidny zestaw wypoczynkowo-przygotowawczy. A tak, jako że emerytura nadciąga nieuchronnie, czas zaplanować sobie tę podróż dookoła świata. Pomoże jej w tym <em>Kobieta na krańcu świata</em> (świetne fotki!), do lektury której babcia dostała ciśnieniowy imbryczek z różnymi kawami z jej ulubionego <em>Pożegnania z Afryką</em>. Niestety Brzozikom jakoś niczego nie udało nam się znaleźć w Jeleniej Górze a i z racji choróbska nie za bardzo było kiedy biegać, więc rodzina brackiego jakoś niebawem niechaj się przesyłki spodziewa a w niej coś sympatycznego na pewno się znajdzie. Będzie to oczywiście retorsja na ichni prezent, który dostał się naszej rodzince. Otóż brat z żoną wpadli na pomysł, że za grubi jesteśmy i że czas nas nieco odchudzić. A najlepszym sposobem będzie oczywiście zagonienie nas przed… telewizor :). Tym sposobem jedzie do nas mata do tańczenia i gierka adekwatna. Oj poleje się potu, poleje…</p>
<p>Jak już wspomniałem, te święta spędziłem głównie w wyrze siąpiąc i kichając. O dziwo wszelkie objawy magicznie zanikały mi podczas grania na mojej ukochanej konsoli, którą oczywiście musieliśmy zabrać no bo jak to tak jechać bez konsoli… Tym sposobem popchnąłem ostro fabułę w InFamous a po rozpakowaniu prezentów pograłem hardcorowo w Assassin’s Creed 2 i Uncharted 2. AC2 jest naprawdę dobre! Gra się bajecznie, świat jest bogaty a grafika bardzo dobra (choć na Xboxie ponoć zdecydowanie lepsza. Eeeechhh…). No i fabuła jak na razie nie rozczarowuje. Z tym że w AC2 pograłem raptem z cztery godzinki bo na swoje nieszczęście do czytnika konsoli wrzuciłem Uncharted 2. I tu mały wtręt o tym, jak rozpoznaje się gry genialne. Gry genialne mają to coś, co nie pozwoli ci na oderwanie się od pada. Mają to coś, co po przebudzeniu o szóstej rano każe ci jako pierwszą odpalić konsolę a nad kawą czy toaletą nie pozwali ci myśleć. Uncharted 2 to właśnie taka gra a nawet nie połupałem jeszcze w multi (ponoć niezłe)! Świetna grafika, doskonała fabuła, rewelacyjny voice acting (w wersji polskiej też niezgorzej), niezapomniane, filmowe przeżycie… Łał, jestem tym tytułem oczarowany po prostu i chylę czoła przed twórcami.</p>
<p>Jednak nie samym graniem człowiek żyje. Jak się okazuje — ma też dzieci. A dzieci muszę przyznać mamy cudowne, cierpliwe i wyrozumiałe dla słabostek swojego rodzica. Z Majką możemy wciągać Harrego Pottera i jak się okazuje nie ma miejsca na żadne strachy (leciała w telewizorni część z Dementorami — pretty creepy) w zamian jest cudowne przeżywanie przygody. Piękne! Majusiu! Mam cały zestaw świetnych filmów przygodowych, które razem powciągamy! Szykuj się młoda… Gucio też okazał się być gościem co się zowie. Wyjazd? Zmiana otoczenia? Cztery (ponad) godziny jazdy samochodem? Who cares! Byle było co jeść a damy sobie radę! Że z nosa kapie i dychać ciężko? A kto powiedział, że ma to przeszkadzać w słaniu uśmiechów na lewo i prawo i czarowaniu wszystkich jak tylko się da? O guganiu że już nie wspomnę…</p>
<p>Oj dzieciaki to żeśmy chyba na loterii wygrali. Hail to loteria w takim razie!</p>
<p>Było choro ale rodzinnie. Było zmęczenie permanentnym zatkaniem i siąpaniem ale na szczęście nie beczeliśmy za bardzo. Narobiliśmy trzody w domu ojców moich ale mają zmywarkę. Jednym słowem: były straty zdrowotne ale zyski rodzinno-prezentowe :) zdecydowanie je przysłoniły. Dzięki dziadki! Miłego po nas sprzątania i kurowania się :).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/12/pojechalismy-zjedlismy-nie-przytylismy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak przetrwałam dwa tygodnie</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/08/jak-przetrwalam-dwa-tygodnie/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/08/jak-przetrwalam-dwa-tygodnie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 24 Aug 2009 19:28:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Doropha</dc:creator>
				<category><![CDATA[Myśli]]></category>
		<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[Doropha]]></category>
		<category><![CDATA[Urlop]]></category>
		<category><![CDATA[Wyjazd]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3718</guid>
		<description><![CDATA[… bez moich potworów? Stworzyłam sobie inne, własne, wewnątrz. Od czego w końcu mamy wyobraźnię? Pisząc “moje potwory” miałam na myśli Majkę i Kostasa oczywiście. Zaczęło się sielankowo. Odwiozłam łobuzy na dworzec, przypilnowałam, żeby wsiedli, pociąg ruszył i takie tam. OK. Sobota i spokój. Żadnych kostasowych przedwyjazdowych, pracowych, zmęczeniowych nerwów i marudzeń, Majkowych kaszli i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>… bez moich potworów? Stworzyłam sobie inne, własne, wewnątrz. Od czego w końcu mamy wyobraźnię?</p>
<p>Pisząc “moje potwory” miałam na myśli Majkę i Kostasa oczywiście.</p>
<p>Zaczęło się sielankowo. Odwiozłam łobuzy na dworzec, przypilnowałam, żeby wsiedli, pociąg ruszył i takie tam. OK. Sobota i spokój. Żadnych kostasowych przedwyjazdowych, pracowych, zmęczeniowych nerwów i marudzeń, Majkowych kaszli i inhalatorów, obiadków, prasowań.</p>
<p>Błogostan.</p>
<p>Tylko ja, mój brzuch, wierzgający synuś i prezent 3 częściowy od Kostasa :) (pierwszą część właśnie wykańczałam)</p>
<p><strong>I Początek</strong></p>
<p>Zielona herbata, miska owoców i lemoniada, spuszczone rolety i wyłączone telefony. Odpłynęłam. Nie wiem, czy to hormony ciążowe (bo taka jakaś ckliwa i wzruchliwa jestem), czy rzeczywiście tak bardzo potrzebowałam odrealnionego relaksu, ale kompletnie zatonęłam w sadze “Zmierzch”… Wiem, wiem to książki z działu literatura młodzieżowa, a ja już z młodzieżą niewiele mam wspólnego, ale poddaje się — dawno nic mnie tak nie wchłonęło. Trudno nawet opisać na czym polegała magia, bo mnie po prostu urzekło napięcie, oczekiwanie, Coś, może pomogła moja mała tajona wampiryczna fiksacja, nie wiem.</p>
<p>W poniedziałek rano było po. Skończyła się herbata, owoce i inne takie, lodówka pusta, w mieszkaniu lekki kurz, kot jęczał o jakieś lepsze żarcie i zamknęłam ostatnią część sagi.</p>
<p>Kurcze. Trzeba było się ruszyć. Przede mną jeszcze dwa tygodnie, prawie całe.</p>
<p><strong>II Środek</strong></p>
<p>Uff. Jakieś zakupy — przynajmniej kot szczęśliwy, bigbarabum sprzątanie, prasowanie, pranie pościeli, narzut i oględziny Synucha (robi chłopak masę, się nie oszczędza) u lekarza. Wieczorkiem przejrzałam filmy Kostasa na komputerze… Nie jest dobrze, same horrory i thrillery, nie dam rady… Więc niestety odgrzebałam stare sentymenty, spłakałam się i osmarkałam po kolana. Ogólnie wieczór udany :)</p>
<p>Ale potem było tylko gorzej. Z małą przerwą na malowanie kuchni, przy pomocy nieocenionego Zbyszka (dzięki jeszcze raz) kiedy po sprzątaniu i myciu każdej jednej pierdółki wyjetej z szafki padałam jak kawka.</p>
<p>Oprócz tego epizodu z kuchnią miałam najdłuższe noce w swoim życiu, kompletnie bezsenne. Gutek (tak roboczo mówimy na synucha) kopał bez litości, kot łaził w tę i z powrotem, wyjąc pod oknem właśnie w chwili, gdy wydawać by się mogło, że usypiam. Żeby nie było, gdy nie chciałam go wypuścić na dwór to wył w domu, że chce wyjść…</p>
<p>Oprócz tego lodówka w nocy wydaje dziwne odgłosy, a ludzie idący po drugiej stronie ulicy są jakby w drugim pokoju, co chwila ktoś puka, albo i nie, kran kapie, szafa skrzypi, dzieje się…</p>
<p>W związku z powyższym bezsenność na całego.</p>
<p>Uznałam więc, że na pewno za szybko przeczytałam cztery części sagi i przeczytałam je jeszcze raz tylko wolniej, żeby nie było z niesłabnącym zainteresowaniem, coś trzeba było robić w nocy.</p>
<p><strong>III Końcówka i najazd potworów</strong></p>
<p>Gdyby nie Skype i możliwość gadania z Majką i Kostasem oraz z innymi biednymi atakowanymi przeze mnie ludźmi, byłabym bliska obłędu. Pod koniec miałam wrażenie, że nie tylko odczuwam po prostu pustkę w domu ale wszędzie, jakby poza tym co mnie otacza nie było już nic, tęskniłam każdym porem i włoskiem,  całym człowiekiem…</p>
<p>Zmęczona byłam jak nigdy z niewyspania, niespokojna i rozdrażniona…</p>
<p>Przyjechali w niedzielę.</p>
<p>Fajnie było.</p>
<p>I spałam jak zabita. I tak przez kolejne noce, ani kot ani Gutek, ani komary, nic mi nie przeszkadza.</p>
<p><strong>Wnioski luźne</strong></p>
<p>Jestem stadnym stworem, mam mentalność kurki i swoje kurczaki (nawet wyrośnięte) lubię mieć w pobliżu. Wzruszam się jak nastolatka opisem oczekiwania przed pocałunkiem bardziej, niż samym pocałunkiem i najważniejsze — jestem bardzo poważnie i nieuleczalnie uzależniona od pachy mojego męża, względnie klatki piersiowej… Nie musze jej mieć pod głową, muszę mieć świadomość, że ona się pałęta gdzieś po domu (oczywiście reszta Kostasa tez jest ważna :), a Majka jest tam gdzie być powinna, czyli w swoim łóżku.</p>
<p>Kategorycznie i stanowczo domagam się zabierania mnie na wakacje (no chyba że Pani Stephenie Meyer napisze jakiś cykl, który wystarczy mi na całe dwa tygodnie)!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/08/jak-przetrwalam-dwa-tygodnie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czas wracać…</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/08/czas-wracac/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/08/czas-wracac/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 15 Aug 2009 11:19:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[Grecja]]></category>
		<category><![CDATA[Urlop]]></category>
		<category><![CDATA[Wyjazd]]></category>
		<category><![CDATA[Zdjęcia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3685</guid>
		<description><![CDATA[No i niestety wszystko co dobre, musi się kiedyś skończyć. Kiedy to piszę siedzę w mieszkaniu mojej ciotki Eleni i odliczam godziny do odlotu. Jeszcze wczoraj siedziałem sobie z Majką na wyspie i pożerałem coś pysznego przyrządzonego przez męża Christiny (kolejna z licznych moich ciotek :)) — Nikosa. Było to dobre tym bardziej, że było [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/08/20090814-Majka_na_statku.JPG" width="240" />
		</p><p>No i niestety wszystko co dobre, musi się kiedyś skończyć. Kiedy to piszę siedzę w mieszkaniu mojej ciotki Eleni i odliczam godziny do odlotu. Jeszcze wczoraj siedziałem sobie z Majką na wyspie i pożerałem coś pysznego przyrządzonego przez męża Christiny (kolejna z licznych moich ciotek :)) — Nikosa. Było to dobre tym bardziej, że było na wyspie. Wczoraj z tej wyspy wróciliśmy a dziś spędziłem sporo czasu na przepakowywaniu walizek i kombinowaniu, jak i gdzie upchać te wszystkie rzeczy, które Majce wrzuciła do walizki Doropha. Za napakowanie małej zbędnymi ciuchami czeka moją żonę solidny opeer i solidny klaps na gołą dupę. No, może kilka ;).</p>
<div id="attachment_3686" class="wp-caption aligncenter" style="width: 235px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/08/20090814-Majka_na_statku.JPG" title="Majka na statku wraca z Andros"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/08/20090814-Majka_na_statku-225x300.jpg" alt="Majka na statku wraca z Andros" title="Majka na statku wraca z Andros" width="225" height="300" class="size-medium wp-image-3686" /></a><p class="wp-caption-text">Majka na statku wraca z Andros</p></div>
<p>Czeka nas dziś w nocy niezła przeprawa. Mamy wylot z Aten o jakiejś dzikiej godzinie — 4:15 czasu miejscowego a przylot do Warszawy zaliczamy około szóstej naszego czasu. Zaraz po przylocie wbijamy się w taksówkę, lądujemy w mieszkaniu mojego brata, z którego pobieram klucze do samochodu po czym ładujemy się w wóz babci Wuli i lecimy od razu do Poznania. No, może zrobimy jakąś kawkę przedtem. Majka ma więc w nocy przerąbane i najeździmy się nieco ale co tam, za Dorophą tęskni nam się już bardzo.</p>
<p>A w poniedziałek do roboty. Eeeech, puknąć tak jakąś wygraną w totka to ani przez chwilę bym się nie zastanawiał tylko przeprowadziłbym się do ciepłych krajów. Robią zdecydowanie dobrze :).</p>
<p>Już niebawem na blogasku pojawią się foteczki i filmiki z wyprawy a i dogadałem się z Christosem w temacie kilku chyba fajnych przedsięwzięć, które zamierzamy razem poprowadzić. Jedno z nich to dosyć niestandardowa nauka języka greckiego dla Was. Może komuś się to przyda przy ewentualnych wyjazdach do tego słonecznego, pięknego acz drogiego kraju.</p>
<p>Tak więc CFP wraca do życia po (za krótkim) urlopie i mam nadzieję, że wciągnięcie do prac przy stronie Christosa nieco ubarwi naszą rodzinną stronkę dając jej także odrobinę użytkowego charakteru.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/08/czas-wracac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dzień przerwy i zakupy</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/08/dzien-przerwy-i-zakupy/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/08/dzien-przerwy-i-zakupy/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 05 Aug 2009 15:48:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[Grecja]]></category>
		<category><![CDATA[Urlop]]></category>
		<category><![CDATA[Wyjazd]]></category>
		<category><![CDATA[Zdjęcia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3676</guid>
		<description><![CDATA[Ufff… Grecki gorąc daje nam popalić. Co prawda nadchodzi ochłodzenie i w najbliższych dniach możemy się spodziewać temperatur tylko nieznacznie przekraczających 30 stopni ale w ostatnie dni dostaliśmy nieźle po tyłkach od kochanego Słoneczka. Jeśli wierzyć tutejszemu radio, dziś w Atenach podgrzało do 39 stopni i powiadam Wam — to sporo! Gorąc po prostu wypełnia [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/08/20090805-Majka_Ateny.jpg" width="240" />
		</p><p>Ufff… Grecki gorąc daje nam popalić. Co prawda nadchodzi ochłodzenie i w najbliższych dniach możemy się spodziewać temperatur tylko nieznacznie przekraczających 30 stopni ale w ostatnie dni dostaliśmy nieźle po tyłkach od kochanego Słoneczka. Jeśli wierzyć tutejszemu radio, dziś w Atenach podgrzało do 39 stopni i powiadam Wam — to sporo! Gorąc po prostu wypełnia każdy kawałek człowieka, wysysa wszelką wilgoć i niszczy chęć robienia czegokolwiek.</p>
<p>Dziś Majka po raz pierwszy w sumie zapoznała się z południowymi upałami. Różnią się one od naszych tym, że tutejsze da się wytrzymać o ile siedzi się w cieniu, podczas gdy przy naszych zazwyczaj trudno złapać choć łyk powietrza. Tutaj wszystko jest suche jak pieprz, nie ma śladu wilgoci i mimo blisko 40 stopni, człowiek większe ma problemy z zalewającym wszystko światłem, niż z poceniem się. Owszem, parowanie jest potworne i nieosłonięty organizm musi uzupełniać utratę płynów praktycznie non stop, ale prócz tej niedogodności da się w greckich upałach żyć. Przekonała się dziś o tym Majusia, która spędziła swój pierwszy dzień w Atenach bez wyjazdu nad morze.</p>
<p>Zrobiliśmy sobie dzień przerwy. Codzienne godziny nad morzem zmęczyły małą a i ja miałem nieco dosyć. Morze wysysa sporo sił i dosyć mozolnie się je odbudowuje i zdaje się nawet bardzo wskazane jest, by dać raz na jakiś czas organizmowi nieco spokoju, wytchnienia od ultrafioletu i zdradliwego gorąca, którego w wodzie może i nie czuć, co jednak nie oznacza, że go nie ma. W związku ze związkiem dziś zrobiliśmy sobie dzień przerwy i zrobiliśmy coś, od czego Majce na pysku pojawił się nie promienisty uśmiech szczęścia ale cała cholerna tęcza radości.</p>
<p><strong>Poszliśmy na zakupy!</strong></p>
<p>Mają tu taką sieć sklepów, która zwie się <a href="http://www.jumbo.gr/" title="Adekwatna stronka">Jumbo</a>. W Jumbo dają wszelkie okołodzieciowe sprawy, jakie można sobie wymarzyć ze szczególnym naciskiem położonym na zabawki. Dostaliśmy dziś namiar od nieocenionej Eleni na jakiś mały sklep tej sieci znajdujący się w okolicy i ruszyliśmy z Majką radośnie wydawać kasę.</p>
<p>„Mały” znaczy w tutejszych warunkach trzy piętra wypełnione po brzegi zabawkami, z czego dwa piętra są opanowane przez wszelkiej maści różowości. Majka dostała po prostu jobla totalnego, ja przygotowałem budżet i ruszyliśmy wypełniać koszyk. Sam pamiętam doskonale, co dla dzieciaka oznacza wejście do takiego sklepu i szczerze mówiąc nie ograniczałem zbytnio tej małej cholery. Efekt? WIELKA torba wypełniona zabawkami i wyraz pyska, jaki Majka powinna mieć co dzień :). Kocham ten uśmiech! Przy okazji — zabawki mają tu w bardzo sensownych cenach porównując je do ogólnej szalonej drożyzny. Więc tym chętniej wrzucaliśmy do koszyka…</p>

<a href='http://costa.info.pl/2009/08/dzien-przerwy-i-zakupy/20090805-majka_zakupy/' title='Majka po zakupach :)'><img width="150" height="150" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/08/20090805-Majka_zakupy-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="Majka po zakupach :)" title="Majka po zakupach :)" /></a>
<a href='http://costa.info.pl/2009/08/dzien-przerwy-i-zakupy/20090805-majka_ateny/' title='Majka na ateńskiej ulicy'><img width="150" height="150" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/08/20090805-Majka_Ateny-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="Majka na ateńskiej ulicy" title="Majka na ateńskiej ulicy" /></a>

<p>Jutro ruszamy na wieś do mojej babki. Ruszamy tłumnie i bardzo rodzinnie. Będzie spora reprezentacja greckiego odłamu rodziny: babcia aka Giagiaka, ciotka Stella z mężem Petrosem, ich syn Dimitris, ich córa Noni, ciotka Eleni oraz jej syn Christos. Oj, pójdziem pić z młodymi, nie ma bata…</p>
<p>Na po przyjeździe zostawiam kupę fotek z zaliczonego wczoraj Tango Baru, czyli przybytku wszelkiej rozpusty ufundowanego przez niejakiego Dżordża i jego syna Karla. Oj, miło spędziliśmy tam wczorajszy wieczór w towarzystwie wzajemnym oraz sporej ilości lodu i wódki z sokiem pomarańczowym :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/08/dzien-przerwy-i-zakupy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Morze…</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/08/morze/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/08/morze/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 03 Aug 2009 18:12:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Myśli]]></category>
		<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[Grecja]]></category>
		<category><![CDATA[Urlop]]></category>
		<category><![CDATA[Wyjazd]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/index.php/2009/08/03/morze/</guid>
		<description><![CDATA[To mnie zawsze w Grecji dopada — jakiś dziwny pociąg do morza. Nie wiem o co chodzi, to nie jest po prostu zadowolenie, że wlazło się do chłodnej wody w gorący dzień. Raczej bardziej chodzi o jakąś taką wewnętrzną potrzebę poprzebywania z wodą przez dłuższy czas sam na sam. W człowieku budzi się wodny stworek, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To mnie zawsze w Grecji dopada — jakiś dziwny pociąg do morza. Nie wiem o co chodzi, to nie jest po prostu zadowolenie, że wlazło się do chłodnej wody w gorący dzień. Raczej bardziej chodzi o jakąś taką wewnętrzną potrzebę poprzebywania z wodą przez dłuższy czas sam na sam. W człowieku budzi się wodny stworek, który ciągnie koc jestestwa w swoją stronę. </p>
<p>Podobnie mam zawsze gdy wracam po dłuższej nieobecności do Jeleniej Góry. Widząc coś wyższego niż wysypisko śmieci w okolicach Poznania, nagle dostaję jakichś ciągot, jakiejś tęsknoty, jakiegoś uczucia, że coś było do tej pory bardzo nie tak ale na sam widok gór od razu zrobiło się lepiej. </p>
<p>Podobnie mam z morzem właśnie. Dziś nie mogłem po prostu wyjść z wody, bo na zewnątrz było to niewłaściwe miejsce podczas gdy to właściwe było tu — wewnątrz. Sam szum fal podziałał jakoś tak balsamicznie, zapach dosmarował swoją warstwę a kiedy w końcu wyląduję na wyspie, resztę pewnie załatwi żarcie i wszechobecna bryza wypełniona jodem po brzegi kubków smakowych.</p>
<p>Poznań to piękne, pełne możliwości miasto. Ale chyba popełniłem błąd wiążąc się z tym miejscem. Potrzebuję gór i morza. Gdzie znajdę i jedno, i drugie, jak nie w tej rozpalonej krainie? Fak, czas zacząć rozglądać się za robotą w Grecji. Majce też ten kraj służy — od kiedy przyjechaliśmy, mała zapomniała co to alergie czy inne takie bzdury. Teraz, kiedy to piszę i kiedy jest godzina 21:38 czasu miejscowego, Majka właśnie szaleje po placu zabaw co chwila przybiegając do pobliskiego kranu z zimną, pyszną tutejszą wodą by nieco utratę płynów uzupełnić. Ani ona, ani ja nie wiemy nawet co to jakiś alergiczny problem, co to kaszel czy kichnięcie, o zapchanym kinolu nawet nie wspominając. Cudownie jest słyszeć głos swojego dzieciaka nie gadającego przez nos…</p>
<p>Przy okazji — rodzicom dzieciaków z zapchanym wszystkim, co nazywa się „górna droga oddechowa” bardzo polecam lekkie podtopienie dzieciaka tak, by nosem wodę morską a śródziemnomorską pobrało. Strasznie po tym smarknie i kaszlnie i… Tyle mniej więcej czasu zajmie Wam pozbycie się zapchania :).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/08/morze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Urlopu dzień drugi — u Eleni</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/08/urlopu-dzien-drugi-u-eleni/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/08/urlopu-dzien-drugi-u-eleni/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 02 Aug 2009 07:43:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[Grecja]]></category>
		<category><![CDATA[Urlop]]></category>
		<category><![CDATA[Wyjazd]]></category>
		<category><![CDATA[Zdjęcia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/index.php/2009/08/02/urlopu-dzien-drugi-u-eleni/</guid>
		<description><![CDATA[Jest 10:44 czasu miejscowego (czyli u nas godzinka w tył) drugiego sierpnia. Siedzę sobie na tarasie w mieszkaniu mojej ciotki Eleni i chlipię kawę zastanawiając się, kiedy ten mały trupek zwany Maja weźmie i w końcu wstanie. Wczoraj padła umęczona więc zbyt prędko na pewnie to nie nastąpi. Jest ciepło ale na szczęście bez ekstremów [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/08/l_1600_1200_DF57DD18-11A0-4399-980B-CF0FB884B447.jpeg" width="240" />
		</p><p>Jest 10:44 czasu miejscowego (czyli u nas godzinka w tył) drugiego sierpnia. Siedzę sobie na tarasie w mieszkaniu mojej ciotki Eleni i chlipię kawę zastanawiając się, kiedy ten mały trupek zwany Maja weźmie i w końcu wstanie. Wczoraj padła umęczona więc zbyt prędko na pewnie to nie nastąpi.</p>
<p>Jest ciepło ale na szczęście bez ekstremów — powiewa miły wiaterek, na tarasie jest wręcz przyjemnie a mnie już powoli zaczyna udzielać się tryb ateńskiego życia — mieszanina maniany z wysokimi obrotami.</p>
<p>Czekamy na moje rodzeństwo cioteczne — Christosa i Noni. Jeśli tylko z Majką szybko w miarę się uporam, śmigniemy nad morze i zanurzymy nasze spragnione wody członki już dziś. Oby!</p>
<p>W załączeniu foteczki z tarasu ciotecznego. Taaaak, łóżko tu wystawione służy do spania. O wiele przyjmniej śpi się na dworze nawet kiedy pod ręką ma się klimatyzowaną sypialnię. </p>
<p><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/08/l_1600_1200_65B975EF-1CDC-46AC-B25F-DE8FCE2CDD01.jpeg"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/08/l_1600_1200_65B975EF-1CDC-46AC-B25F-DE8FCE2CDD01.jpeg" alt="" width="300" height="225" class="alignnone size-full wp-image-364" /></a></p>
<p><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/08/l_1600_1200_2EB1C0D9-98E1-4B0C-A7E0-8CDB8D458127.jpeg"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/08/l_1600_1200_2EB1C0D9-98E1-4B0C-A7E0-8CDB8D458127.jpeg" alt="" width="300" height="225" class="alignnone size-full wp-image-364" /></a></p>
<p><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/08/l_1600_1200_DF57DD18-11A0-4399-980B-CF0FB884B447.jpeg"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/08/l_1600_1200_DF57DD18-11A0-4399-980B-CF0FB884B447.jpeg" alt="" width="300" height="225" class="alignnone size-full wp-image-364" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/08/urlopu-dzien-drugi-u-eleni/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Urlopu dzień pierwszy czyli wylot</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/08/urlopu-dzien-pierwszy-czyli-wylot/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/08/urlopu-dzien-pierwszy-czyli-wylot/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 01 Aug 2009 21:01:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[Grecja]]></category>
		<category><![CDATA[Urlop]]></category>
		<category><![CDATA[Wyjazd]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/index.php/2009/08/01/urlopu-dzien-pierwszy-czyli-wylot/</guid>
		<description><![CDATA[No i zaczęło się. Siedzę właśnie w samolocie i odkrywam, że na wyrównywanie ciśnienia w uszach wcale nie jest potrzebne ciągłe przełykanie — zwykłe douszne słuchawki wystarczą w zupełności. Jest pierwszy sierpnia, godzina 23:05 czasu polskiego. Lecimy samolotem linii Norwegian z Warszawy do Aten a właściwie lecę tylko ja bo Majka po obejrzeniu nocnej Warszawy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>No i zaczęło się. Siedzę właśnie w samolocie i odkrywam, że na wyrównywanie ciśnienia w uszach wcale nie jest potrzebne ciągłe przełykanie — zwykłe douszne słuchawki wystarczą w zupełności.</p>
<p>Jest pierwszy sierpnia, godzina 23:05 czasu polskiego. Lecimy samolotem linii Norwegian z Warszawy do Aten a właściwie lecę tylko ja bo Majka po obejrzeniu nocnej Warszawy z lotu ptaka wzięła i padła jak kawusia. Zdechło mi dziecko a bo w sumie dużo dziś się wydarzyło. Wstaliśmy raniutko i ruszyliśmy pociągiem do Warszawy. Tam opiekę nad nami roztoczyła rodzinka mojego brackiego a my po raz pierwszy zobaczyliśmy Pawełka. Już kurczę zapomniałem, jak noworodki są małe… Pawełek jest słodki, ma fantastyczną ćlapę (w sensie, że nogę –tak mówi na małe słodkie nóżki Doropha), cały dzień śpi i przerywa tylko na robienie masy, czyli karmienie. Koleś jest luźny nad wyraz i aż miło się na takiego luzaka patrzy. </p>
<p>Brzoza wpadł na genialny pomysł, by po trzech i pół godziny naszego podróżowania z Poznania do Warszawy wziąć i zafundować nam jeszcze szybki kurs po warszawskim ZOO. Na szczęście pomysł zdechł u zarania i jakoś dotrwaliśmy do 22:50, kiedy to nasz samolot się wziął wystartował.</p>
<p>Odprawa poszła nad wyraz sprawnie a stopień paranoi na lotniskach jak był wysoki, tak wysokim pozostał i zdrowo trzepano nam bagaż podręczny. Ale służby przez lata usprawniły proces trzepania a i sami ludzie coraz bierniej poddają się praktykom państwa policyjnego, co w efekcie oznacza szybką i sprawną odprawę. Wystarczyło kilku fanatyków i ludzi traktuje się jak bydło podejrzane o wszystko… Smutne i przerażające.</p>
<p>Anyway, na wysokości godziny 4 rano czasu miejscowego w końcu dolecieliśmy. Jesteśmy wykończeni obydwoje ale Majka jest ultradzielna a podróż samolotem to chyba jej druga natura :).     </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/08/urlopu-dzien-pierwszy-czyli-wylot/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Urlop czas zacząć!</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/07/urlop-czas-zaczac/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/07/urlop-czas-zaczac/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 31 Jul 2009 13:20:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[Urlop]]></category>
		<category><![CDATA[Wyjazd]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3662</guid>
		<description><![CDATA[Za mniej więcej godzinkę od momentu, w którym to piszę, wyłażę z roboty i nie wracam przez najbliższe dwa tygodnie. Biorę Majkę pod pachę i jadę w cholerę do słonecznej Grecji. Doropha z racji wielkiego już brzucha i greckich temperatur zostaje na miejscu i uprasza się wszelkich jej znajomych o namolne mojej żony nawiedzanie by [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Za mniej więcej godzinkę od momentu, w którym to piszę, wyłażę z roboty i nie wracam przez najbliższe dwa tygodnie. Biorę Majkę pod pachę i jadę w cholerę do słonecznej Grecji. Doropha z racji wielkiego już brzucha i greckich temperatur zostaje na miejscu i uprasza się wszelkich jej znajomych o namolne mojej żony nawiedzanie by się mi nie nudziła a mieszkanie by brudem nie zarosło :).</p>
<p>Plan urlopu jest prosty. W sobotę z rana ładujemy się do Warszawy (gdzie nawiedzimy Anię, Alinkę, Brzozę i ich świeży nabytek, <a href="http://costa.info.pl/2009/07/20/podcast-013-pawelek/" title="Info o urodzinach Pawełka">czyli Pawełka</a>) bo późnym wieczorem łapiemy samolot wprost do Aten. Ateny są o tu:</p>
<p><iframe width="420" height="350" frameborder="0" scrolling="no" marginheight="0" marginwidth="0" src="http://maps.google.com/maps?f=q&amp;source=s_q&amp;hl=pl&amp;geocode=&amp;q=athens,+greece&amp;sll=37.0625,-95.677068&amp;sspn=44.928295,70.3125&amp;ie=UTF8&amp;t=h&amp;ll=37.976545,23.714676&amp;spn=0.04736,0.072098&amp;z=13&amp;output=embed"></iframe><br /><small><a href="http://maps.google.com/maps?f=q&amp;source=embed&amp;hl=pl&amp;geocode=&amp;q=athens,+greece&amp;sll=37.0625,-95.677068&amp;sspn=44.928295,70.3125&amp;ie=UTF8&amp;t=h&amp;ll=37.976545,23.714676&amp;spn=0.04736,0.072098&amp;z=13" style="color:#0000FF;text-align:left">Wyświetl większą mapę</a></small></p>
<p>W Atenach posiedzimy kilka dni i staniemy się ciężarem dla mojej ciotki Eleni, jej syna Christosa oraz dzieciaków innej mojej ciotki — Stelli, które to dzieciaki zwą się Dimitris i Noni. Wszystko to już dorosłe i po knajpach biegające więc za dnia będę siedział z Majką nad morzem a wieczorami wyskakiwał z młodymi na miasto.</p>
<p>Z Aten udamy się pod koniec przyszłego tygodnia do Trikala a właściwie pod to miasto, do niedalekiego Megalochori, gdzie urzęduje moja babka, którą oczywiście nawiedzimy. Megalochori znajduje się o tu:</p>
<p><iframe width="420" height="350" frameborder="0" scrolling="no" marginheight="0" marginwidth="0" src="http://maps.google.com/maps?f=q&amp;source=s_q&amp;hl=pl&amp;geocode=&amp;q=megalochori,+greece&amp;sll=39.561617,21.760014&amp;sspn=0.085889,0.137329&amp;ie=UTF8&amp;t=h&amp;ll=39.560839,21.844082&amp;spn=0.02316,0.036049&amp;z=14&amp;output=embed"></iframe><br /><small><a href="http://maps.google.com/maps?f=q&amp;source=embed&amp;hl=pl&amp;geocode=&amp;q=megalochori,+greece&amp;sll=39.561617,21.760014&amp;sspn=0.085889,0.137329&amp;ie=UTF8&amp;t=h&amp;ll=39.560839,21.844082&amp;spn=0.02316,0.036049&amp;z=14" style="color:#0000FF;text-align:left">Wyświetl większą mapę</a></small></p>
<p>Jak znam życie i Majkę, spędzimy ten czas siedząc w Trikala i łażąc po miasteczku w celu wydania tam kilku eurasów. U babki nie posiedzimy długo bo i niezbyt jest tam co robić (jak znam babkę to mnie pewnie do jakichś robót okołodomowych popędzi co tylko przyspieszy wyjazd ;)) a kolejny tydzień spędzić chcemy w miejscu zupełnie innym. Drugi tydzień mamy zamiar w całości spędzić na wyspie Andros, gdzie nawiedzimy kolejną moją ciotkę — Christinę. Tamże jej mąż będzie mnie pasł świetnym żarciem (oj potrafi gotować, potrafi), my będziemy całymi dniami siedzieli w morzu a wieczorami będziemy z Majką łazili obżerać się kalmarami. Christina z Nikosem zaprowadzili nas kiedyś do knajpy, w której dostaliśmy kalmara zrobionego na węglach w całości (znaczy nie ciętego). Po prostu oszaleliśmy na punkcie tego stworzenia w ten sposób podawanego. Nie ma to jak kalmarze macki chrupiące w paszczy i soczyście polane cytryną :). Wyspa Andros znajduje się o tutaj:</p>
<p><iframe width="420" height="350" frameborder="0" scrolling="no" marginheight="0" marginwidth="0" src="http://maps.google.com/maps?f=q&amp;source=s_q&amp;hl=pl&amp;geocode=&amp;q=andros,+greece&amp;sll=39.559795,21.84296&amp;sspn=0.042946,0.068665&amp;g=megalochori,+greece&amp;ie=UTF8&amp;t=h&amp;ll=37.757687,24.952698&amp;spn=0.760012,1.153564&amp;z=9&amp;iwloc=A&amp;output=embed"></iframe><br /><small><a href="http://maps.google.com/maps?f=q&amp;source=embed&amp;hl=pl&amp;geocode=&amp;q=andros,+greece&amp;sll=39.559795,21.84296&amp;sspn=0.042946,0.068665&amp;g=megalochori,+greece&amp;ie=UTF8&amp;t=h&amp;ll=37.757687,24.952698&amp;spn=0.760012,1.153564&amp;z=9&amp;iwloc=A" style="color:#0000FF;text-align:left">Wyświetl większą mapę</a></small></p>
<p>Z Andros śmigamy do Aten, gdzie w niedzielę łapiemy lot do Polski.</p>
<p>Takie są plany. Jak będzie — zobaczymy. Biorę ten mój żałosny aparat i będę pukał fotek ile się da. Niestety Grecja to kraj prymitywny i archaiczny a internet tam to pojęcie średnio znane, więc na te najbliższe dwa tygodnie mnie od netu odetnie (i bogu niech będą dzięki). Stroną zawiadywać będzie moja żona czyli nic tu się dziać nie będzie bo temu leniowi ciężko przychodzi coś skomentować a co dopiero coś napisać.</p>
<p>Tak więc do zobaczenia za nieco ponad dwa tygodnie!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/07/urlop-czas-zaczac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>I po wyjeździe</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/05/i-po-wyjezdzie/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/05/i-po-wyjezdzie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 04 May 2009 06:46:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[Urlop]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3267</guid>
		<description><![CDATA[Długi weekend w tym roku okazał się być krótki nad wyraz i skończył się, zanim się na dobre zaczął. W czwartek wpakowaliśmy się do autobusu PKS relacji Poznań — Jelenia Góra i ruszyliśmy w pięciogodzinną podróż do mojego macierzystego siedliszcza. O dziwo Majka podróż zniosła znakomicie, nudziła się w sumie mało a na widok gór [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Długi weekend w tym roku okazał się być krótki nad wyraz i skończył się, zanim się na dobre zaczął. W czwartek wpakowaliśmy się do autobusu PKS relacji Poznań — Jelenia Góra i ruszyliśmy w pięciogodzinną podróż do mojego macierzystego siedliszcza. O dziwo Majka podróż zniosła znakomicie, nudziła się w sumie mało a na widok gór dostała takiego paplania, że ciężko było uciszyć.</p>
<p>Do Jeleniej jechaliśmy w jednym celu: spotkania się z rodzinką. Cel został zrealizowany, rodzinka została spotkana. Brzoza na moment przestał być prezesem firmy, Ania (jego żona) imponowała nam rozmiarami brzuszyska w którym siedzi kolejny ich potomek a potomek pierwszy, czyli Alinka, okazała się być jeszcze słodsza, niż sądziliśmy. Alinka RZĄDZI! Laska ma niespożytą energię, cieszy się prawie cały czas a robi to tak zaraźliwie, że nie idzie w spokoju wysiedzieć :).</p>
<p>Posiedzieliśmy, pojedliśmy, popiliśmy, odwiedziliśmy znajomych, zdarliśmy z babci i rodzinki haracz (Brzoza pożyczył mnie Obliviona i Bad Company na PS3 — przepadłem!), wsiedliśmy w samochód i wróciliśmy wczoraj wieczorem do Poznania. I jechaliśmy długo — ruch na drogach spory a widok wjazdu do Głogowa nas rozwalił: kilometrami stały samochody czekające na możliwość przejechania przez to niebrzydkie miasteczko. Głogów potrzebuje obwodnicy pronto.</p>
<p>Wróciliśmy do mieszkania, w którym zastaliśmy kota, którego wpadała odwiedzić od czasu do czasu nasza opiekunka ale w sumie tylko wpadała. Efekt? Każdy chyba kwiatek w mieszkaniu wywalony, kot wyjący z chęci wyjścia na dwór, domagania się pieszczot i robienia nam wyrzutów jednocześnie… Serio, dziś rano o mało drania nie pobiłem bo wciąż marudził, jęczał i łasił się jednocześnie. Dziwny stwór…</p>
<p>Anyway, wróciliśmy. Właśnie segreguję w pracy pocztę na pilniejszą i mogącą swoje odczekać. I wiecie co? Z tydzień jeszcze spokojnie mógłbym sobie w Jeleniej Górze poleniuchować… Sam widok „muszę mieć!”, „na wczoraj!”, „panie Kostku, gdzie są moje materiały?” dosłownie przymusza mnie do pójścia stąd w cholerę. Wakacje, przybywajcie!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/05/i-po-wyjezdzie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>co bym zrobił, gdybym dostał urlop</title>
		<link>http://costa.info.pl/2006/03/co-bym-zrobi-gdybym-dosta-urlop/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2006/03/co-bym-zrobi-gdybym-dosta-urlop/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Nov -0001 00:00:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Dom]]></category>
		<category><![CDATA[Gra]]></category>
		<category><![CDATA[Mini]]></category>
		<category><![CDATA[PS2]]></category>
		<category><![CDATA[Serendipity]]></category>
		<category><![CDATA[Urlop]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[lista rzeczy „todo”. założenie wstępne: mam urlop i nikt z pracy ode mnie nic nie chce. założenie rozszerzone: urlopu dostaję więcej niż jeden dzień. „todo” przedstawia się następująco: wyspać się (dwa dni nie wyłażenia z łóżka minimum). spacer z da majkiem i może dorophą. długi. nie do centrum handlowego. jeść trzy posiłki dziennie. nie jeden [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>lista rzeczy „todo”. założenie wstępne: mam urlop i nikt z pracy ode mnie nic nie chce. założenie rozszerzone: urlopu dostaję więcej niż jeden dzień. „todo” przedstawia się następująco:</p>
<ul>
<li>wyspać się (dwa dni nie wyłażenia z łóżka minimum).</li>
<li>spacer z da majkiem i może dorophą. długi. nie do centrum handlowego.</li>
<li>jeść trzy posiłki dziennie. nie jeden duży późno wieczorem.</li>
<li>skończyć black, prince of persia, killzone i kilka innych tytułów na ps2, które leżą i się kurzą bo grać nie ma kiedy.</li>
<li>zrobić schemacik do serendipity. obiecało się ludziom a teraz leży :/</li>
<li>rozpocząć, robić i dokończyć te trzy tapetki, które siedzą w głowie a które jakoś na ekran wpaść nie mogą. a wpadają od miesiecy już kilku dobrych :/</li>
<li>skoczyć na piwo. piwo to takie coś co się pieni, jest lekko gorzkawe a jak się tego wypije nieco więcej to łeb następnego dnia boli. pić zimne. ponoć z butelki smakuje lepiej. już nie pamiętam jak smakuje piwo… :/</li>
</ul>
<p>chyba mi źle. roboty po uszy, zmęczenie, ciągły brak kasy w domu… eeech, czas chyba na jakieś solidne zbetonienie się. najlepiej wódką. wódka to chyba to takie niedobre, którego nie trzeba pić tak dużo jak piwa by następnego dnia głowa bolała. jeeezu, kiedy ja ostatni raz miałem alkohol w uściech??? czas ździebko zmienić tryb życia i przyzwyczajenia. czas chyba zacząć zachowywać się jak ojciec rodziny i skoczyć czasem na jednego do jakiegoś pubu. a w celach terapeutycznych :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2006/03/co-bym-zrobi-gdybym-dosta-urlop/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>czas wracać do domu</title>
		<link>http://costa.info.pl/2006/02/czas-wracac-do-domu/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2006/02/czas-wracac-do-domu/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 03 Feb 2006 16:21:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Urlop]]></category>
		<category><![CDATA[Wyjazd]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[miło było ale się niestety skończyło :/… jutro czas wracać do chałupki, w której moja nieoceniona żona ma dla mnie przygotowane wiadra z farbą, wałki i same przyjemności w postaci malowania wszystkiego co tylko da się pomalować. ot szalona — myślała, że w jeden dzień się wyrobi chociaż z jednym pokojem :) wyjazd na urlop [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>miło było ale się niestety skończyło :/… jutro czas wracać do chałupki, w której moja nieoceniona żona ma dla mnie przygotowane wiadra z farbą, wałki i same przyjemności w postaci malowania wszystkiego co tylko da się pomalować. ot szalona — myślała, że w jeden dzień się wyrobi chociaż z jednym pokojem :)</p>
<p>wyjazd na urlop razem z córą okazał się rewelacyjnym pomysłem. co prawda absorbuje toto 110% czasu ale za to w jaki sposób! teraz mamy już kompletną „sztamę”, gadamy sobie luźniutko o wszystkim, o czym tam nam chęć gadać przychodzi, rysujemy se, gramy na konsolce… ogólnie — zżyliśmy się chyba nieco. fajowo! przez to ciągłe zmeczenie robotą człowiek nie miał już siły na dzieciaka a to ogromny błąd! da majek z każdym dniem robi się coraz bardziej fajowa a ja coraz bardziej się dziwię, że wcześniej na pomysł dzieciaka z żonką żeśma nie wpadli. tyle czasu straconego… :)</p>
<p>jako przykładny ojciec i w ogóle, chciałem między innymi zabrać da majka do kina na <a title="nieco informacji o filmie" href="http://www.filmweb.pl/FilmDescriptions?id=237703#129277" target="_blank">bambi 2</a>, który chyba dopiero co wlazł na ekrany. jednak po rzuceniu okiem na jeleniogórskie kina… sorry, mamy 2006 rok a te kina wyglądają dokładnie tak samo jak w chwili mojego z jeleniej góry wyjazdu. w skrócie: masakra i tchnie małomiasteczkowością. nie to, żeby zaraz miało tam kipiec od popcornu i aby miał się dziać cyrk typowy dla wielkomiejskich molochów, ale stawiam orzechy przeciw kamieniom, że tam o inwestycjach zapomniano, że systemy nagłośnienia są ciągle te samo co kilka ładnych lat temu a ekran ździebko brudniejszy niż było to wówczas. daaamn, nie wiedziałem, że jelenia góra to taki zaścianek pod względem kin.</p>
<p>cholera, nie dostałem namiaru od <a title="blog leona" href="http://xom.webd.pl/" target="_blank">leonka</a> (on zdaje się ciągle zajęty bardzo mocno :)) i piffko chyba nam przejdzie koło nosa. nic to, innym razem. inna kwestia, że zbytnio biegać po knajpach to mnie się nie chciało. po pierwsze córa jednak mocno męczy przy dłuższych kontaktach, po drugie — chyba faktycznie potrzebowałem tego urlopu. najchętniej bym ten tydzień przespał. no cóż, da majek czuwa tu ostro i na wysokości siódmej rano daje znać, że już mamy dzień i czas wstawać: „tato, wstawaj, mamy dzień!” :)</p>
<p>za to późne wieczorki należą do mnie i konsoli. odpaliłem nareszcie metal gear solid 2 ale… jakichś szczególnie gorących uczuć we mnie ta gra nie wzbudziła. ot ładnie to wszystko wygląda ale póki co jest baaaardzo wtórnie w stosunku do jedynki. za to do telewizora wręcz przykuła mnie killzone — diablo grywalna rzecz, która cierpi na dwie okropne przypadłości: jest do bólu liniowo i skryptowo. cała reszta to już miód i orzeszki. oto chyba pierwszy fps, w którym autentycznie pykam planszę za planszą by poznać fabułę. no i jeszzce jedno: postacie w tej grze są tak wyraziste i soczyste, że mógłby to być wzór dla baaaardzo wielu pecetowych strzelanek.</p>
<p>eeech, przydałby się jeszcze z tydzień. nie chodzi o granie bo tego owszem sporo ale nie aż tak, jak doropha pewnie sądzi :). skoczyłbym sobie z da majkiem jeszcze gdzies w góry. zwiedziła młoda ładniutkie muzeum (czy jak to zwał) przyrody, w którym naoglądała się powypychanych ptaków i poprzybijanych szpilami do ścian motyli. ogólnie fajowo było bo zaliczyliśmy tez okoliczny park (cieplice — ci co byli wiedzą, o który park chodzi) i plac zabaw. z tego ostatniego wyniosłem niemiłe wspomnienie: stwierdziłem bowiem, że wlezę do takiego drewnianego domku, co to czasem stoją po placach zabaw. wiecie — ślizgawka, jakieś ścieżki zdrowia i ogólnie wszystko w jednym. niby okej ale problem jeden: to dla dzieci jest robione. jak papa costa przypieprzył z basi w nisko zawieszoną, solidna, drewnianą belę, to tylko ponoć się całość w posadach zatrzęsła a niżej podpisanego na moment olśniło by za chwilę zamroczyć lekko :)</p>
<p>eeech, jeszcze tydzień by się przydał jak nic!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2006/02/czas-wracac-do-domu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>półmetek urlopu</title>
		<link>http://costa.info.pl/2006/01/polmetek-urlopu/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2006/01/polmetek-urlopu/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 31 Jan 2006 14:18:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Urlop]]></category>
		<category><![CDATA[Wyjazd]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[no nie mogłem się powstrzymać by nie wskoczyć na stronkę i jakiegoś szybkiego newsa nie zapodać :). półmetek urlopu prawie że osiągnięty więc czas na małe naklepanie co my tu właściwie robimy. niestety pogoda niezbyt dopisuje. jak większość prognoz, także i ta sugerująca, że będzie nam tu śniegiem waliło i w ogóle będzie zarąbiście — [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>no nie mogłem się powstrzymać by nie wskoczyć na stronkę i jakiegoś szybkiego newsa nie zapodać :). półmetek urlopu prawie że osiągnięty więc czas na małe naklepanie co my tu właściwie robimy.</p>
<p>niestety pogoda niezbyt dopisuje. jak większość prognoz, także i <a title="walnięta prognoza" href="http://costa.info.pl/2006/01/25/zapowiada-sie-dobry-urlop/">ta sugerująca</a>, że będzie nam tu śniegiem waliło i w ogóle będzie zarąbiście — nietrafna. w jeleniej jest marazmowato i jakoś tak bez ikry. śniegu mało i nie styka nawet na sanki. o ślizganiu się możemy zapomnieć. tyle dobrego, że zaraz koło domu mamy lodowisko ale niestety da majek + łyżwy = 100% wypadku z powikłaniami.</p>
<p>jemy wyśmienicie (greetz mother! :)) a ja zbieram siły po ostatniej przedtargowej walce w robocie. jest mi błogo jak jasna cholera choć opiekowanie się córą wymaga wydatku energetycznego nieprawdopodobnej wielkości. nie wiem jak to dzień w dzień znosi jej opiekunka aka Pani Wandzia. jeeezu, ten dzieciak wymaga 100% mocy procesora non stop. ale powoli koniec tego dobrego — babcia wzięła z dwa dni wolnego i niech siedzi z małą. ja mam nadzieję na mały wyskok do karpacza w celach oczywiście posadzenia swojego tłustego dupska na czymś szybkim i śmiegnięcia. tam śniegu powinno być ile trzeba.</p>
<p>rozwiewam plotki: przy necie nie siedzę ale nie mam zamiaru zdziczeć! konsolkę oczywiście ze sobą wziąłem z odpowiednim zapasem tytułów. właśnie niszczę metal gear solid 2 i rozwalam najnowszego <a title="kilka moich uwag o grze" href="http://costa.info.pl/2006/01/11/prince-of-persia-two-thrones-przyjechalo/">prince of persia</a>. a że całość podłączona do znakomitego cacka mojego ojczulka — wyczesanego aplitunera i jeszcze bardziej wyczesanych głośników 5.1… jest po prostu cudnie do kwadratu! coś takiego muszę sobie sprawić bo granie z przestrzennym dźwiękiem po prostu daje kupę niesamowitych a nowych doznań. rewelka!</p>
<p>da majek nieco się nudzi. to moja wina. no nie mam bladego pojęcia czym tu dzieciaka zabawić. ostatnio na topie mamy zabawę w chowanego. jak się okazuje — metraż blisko dwukrotnie większy od tego, w którym da majek siedzi na codzień, wystarcza całkowicie. młoda szuka, i chowa się namiętnie. problem tylko w tym, że chyba nie do końca może zrozumieć zasady bo kiedy tylko zaczynam szukać ta wybiega ze swojej skrytki rycząc radośnie „tu jestem, tu jestem!!!”. ni cholery nie idzie jej tego wytłumaczyć :)</p>
<p>ogólnie póki co jest okej. czas zacząć ludzi nawiedzać. leonku, jeśli to czytasz — poślij mi jakiegoś sms-a. oczywiście nie zaktualizowałem sobie mojej ksiażki telefonicznej w komórze i jestem praktycznie bez kontaktów :/</p>
<p>no to do zobaczenia niebawem. będę miał spoooro do nadrabiania w czytaniu moich ulubionych blogów. nic to, w kilka dni się człowiek uwinie :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2006/01/polmetek-urlopu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

<!-- Performance optimized by W3 Total Cache. Learn more: http://www.w3-edge.com/wordpress-plugins/

Page Caching using disk: basic
Database Caching 216/316 queries in 0.129 seconds using disk: basic
Object Caching 4955/5240 objects using disk: basic

Served from: costa.info.pl @ 2012-02-10 02:55:11 -->
