<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>CoSTa&#039;s Family Page &#187; Windows</title>
	<atom:link href="http://costa.info.pl/tag/windows/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://costa.info.pl</link>
	<description>Nas dwóch, one dwie plus cała reszta gangu zwanego Rodziną.</description>
	<lastBuildDate>Thu, 24 May 2012 20:56:33 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.2</generator>
		<item>
		<title>Mac OS X vs. Windows 7</title>
		<link>http://costa.info.pl/2011/07/mac-os-x-vs-windows-7/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2011/07/mac-os-x-vs-windows-7/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 29 Jul 2011 13:44:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Myśli]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=29569</guid>
		<description><![CDATA[<script type='text/javascript' src='http://costa.info.pl/wp-includes/js/jquery/jquery.js?ver=1.7.1'></script>
O kurczę, nie sądziłem, że to kiedyś napiszę ale nie mam innego wyjścia: Windows 7 JEST FAJNY! Od jakiegoś miesiąca z lekkim okładem pracuję dzień w dzień pod Windowsem 7 i jak na razie nie mogę o tym systemie złego słowa powiedzieć. Znaczy mogę ale to może za chwilę. Póki co może mały background dla [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>O kurczę, nie sądziłem, że to kiedyś napiszę ale nie mam innego wyjścia: Windows 7 <strong>JEST FAJNY</strong>!</p>
<p>Od jakiegoś miesiąca z lekkim okładem pracuję dzień w dzień pod Windowsem 7 i jak na razie nie mogę o tym systemie złego słowa powiedzieć. Znaczy mogę ale to może za chwilę. Póki co może mały background dla nieznających mnie i już szykujących palce do rzucania mięsem kolesi :)</p>
<p>Od kilku lat używałem praktycznie tylko i wyłącznie systemu Mac OS X z małymi wstawkami na hobbystyczne kernelowanie compila w Linuksie. Doszedłem do takiej windowsowej alienacji, że po <a href="http://costa.info.pl/2009/05/05/opis-komputera-dell-inspiron-mini-1210/" title="Opis komputera Dell Inspiron mini 1210">zakupie netbooka</a> z WinXP na pokładzie, miałem przez dłuższy czas spore problemy z połapaniem się co i jak a gdy przyszła pora na zwyczajową coroczną reinstalację systemu, rzucałem mięsem bardzo niewybrednie dowiadując się, że takiego WinXP w prosty sposób na pendrajwa to ja sobie nie zgram a producent netbooka może sobie w dupę wsadzić płytkę instalacyjną, skoro napędu w komputerze nie ma. Jakoś sobie poradziłem ale egzotyka windowsowych rozwiązań i wszechobecny brak logiki windowsowego światka czasem poraża mnie i do dziś. Tak więc można śmiało powiedzieć, że spotkanie z Windows 7 było jak randka z byłą panną po latach pukania codziennej wybranki (wybacz żono, nic zdrożnego nie mam na myśli :)).</p>
<p>I tak też Windows 7 postrzegam. Byłej lat przybyło i musi walić brokatem na lewo i prawo by zmarszczki zasłonić. Cukierkowa kolorystyka defaultowego tematu skutecznie rozpieprzała mi wszelki stan przedkomputerowego skupienia przez jakieś dwa dni, zanim wpadłem na pomysł, że przecież można sobie (w przeciwieństwie do OSX) całkiem sporo w temacie wyglądu pozmieniać. To fajnie, że można ale niefajnie, że trzeba.</p>
<p>Windows 7 z mojego punktu widzenia to wielka zmiana w UI ale koncepcja pozostała ta sama, co powitałem z wielką ulgą bo w sumie nie trzeba się niczego nowego uczyć. Burdel w Panelu sterowania jaki był, takim pozostał choć na plus zaliczam jakieś próby grupowania ustawień. Niestety na każdym kroku potwierdza się moje przeświadczenie, że w temacie łatwości obsługi komputera Microsoft niczego się nie uczy. Dotarcie do jakichkolwiek ustawień to klikanie, klikanie i jeszcze nieco klikania na dokładkę. Opcji w tym systemie jest od pyty (co się generalnie chwali) ale dotarcie gdziekolwiek zajmuje tyle przekliknięć a znalezienie się w bogactwie ustawień tyle czasu, że aż przykro patrzeć. Ergonomii w tym tyle, co nic. Microsoft powinien zrobić jakąś dumbed down wersję swojego systemu dla ludzi normalnych i był by spokój. I tak ma tych wersji gazylion więc jedna w tę czy wewtę… Swoją drogą — wybór wersji systemu to też była fajna zabawa :). 64 bity — tyle było wiadomo na starcie. Ale takie, siakie czy może srakie? Drogi Microsofcie, niech twój system obsługuje obydwie architektury i daj człowiekowi spokój. OSX jakoś może.</p>
<p>Zabolał mnie brak wielu pulpitów i mus używania jakichś trzecich aplikacji, które sprawują się tak sobie zazwyczaj. Zabolał mnie brak Expose, który nawigację po oknach czynił mi błyskawicznym i przyjemnym uczuciem. Brakuje mi tu cholera bardzo wiele rzeczy z OSX… Ot choćby Windows 7 oferuje jakieś wyszukiwanie ale kudy tam temu rozwiązaniu do Spotlighta. W OSX w większości nie klikam po oknach prawie wcale — ot wyszukuję nad czym tam aktualnie chce mi się pracować i zaraz mam to pod palcami. Bardzo, bardzo, bardzo wygodna sprawa.</p>
<p>Menu Start w WinXP to przestarzała struktura, która od lat powinna być wywalona i zamieniona na coś bardziej użytecznego. W Windows 7 udało się to tak sobie i problemów z menu Start nie rozwiązało zbyt wielu. Koncepcja dostępu do zasobów komputera z jednego miejsca jednak nie jest zbyt ergonomiczna i dla mnie średnio sensowna. Sytuację ratują nieco Biblioteki, które są fajne i całkiem dobrze ta idea została przełożona na funkcjonowanie w systemie.</p>
<p>OK, póki co robi mi się tu lista rzeczy niezbyt fajnych. Skąd więc ta wstępna deklaracja, że Windows 7 jest fajny? Bo jest! Pierwsza rzecz: pierońsko stabilny system a i aplikacje na nim nie cierpią na żadne dziwne przypadłości. Przez ten miesiąc z okładem częściej mi się sypały rzeczy pod OSX o Linuksie już nie wspominając…</p>
<p>Druga sprawa — chyba chłopcy w Redmont coś zrobili w temacie bazy sterowników do urządzeń zewnętrznych bo nie było jeszcze urządzenia, dla którego musiałbym coś instalować osobiście. Wszystko z automatu ładnie się zgłaszało i działa jak marzenie. Skanerek? A proszę bardzo. Telefonik LG z Androidem? A nie ma problemu. Aparacik? Oczywiście! iPadzik? Why not? Wietrzę tu jakiś spisek wytwórców sprzętu i małomiękkiego bo chyba się dogadali chłopcy i w końcu człowiek ma spokój i nie musi skakać po stronach w poszukiwaniu czegoś, co sprawi, że jego sprzęt zadziała jak trzeba.</p>
<p>Na mojej firmowej maszynie Windows nie ma prawa być wolny i nie jest. Wszystko dzieje się błyskawicznie (mój następny komputer na 100% będzie miał SSD w środku — cóż za wygoda związana z szybkością!), wszystko współpracuje jak trzeba a system obciążony kilkoma wirtualizacjami, całym pakietem Adobe CS5 Design, Outlookiem i Officem spokojniutko sobie biega, wątkami i pamięcią zawiaduje jak trzeba i generalnie czuje się ogromny komfort używania związany właśnie z szybkością działania komputera. W iSpotach bawiłem się mocniejszymi Makami ale i im zdarza się wyświetlić tęczową piłeczkę. Windows 7 nie notuje żadnych przestojów.</p>
<p>Moja konkluzja jest krótka: Microsofcie, popracuj jeszcze nad międzymordziem, ergonomią i kwestiami związanymi z prostotą obsługi i będzie gites. Cała reszta już działa jak trzeba!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2011/07/mac-os-x-vs-windows-7/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Laptop? Zaczynam się zastanawiać…</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/11/laptop-zaczynam-sie-zastanawiac/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/11/laptop-zaczynam-sie-zastanawiac/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 21 Nov 2010 09:15:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Hardware]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=17799</guid>
		<description><![CDATA[Od zawsze kręciła mnie idea miecia czegoś przenośnego, mocnego na tyle, by zastąpić mogło stacjonarny komputer gdzieś w drodze podczas wyjazdu, czegoś co dałoby mi moc i pewność, czegoś ciągle pod ręką i na zawołanie. Od zawsze laptopa chciałem mieć i cały czas takiej zabawki pragnę. Bo przecież fajnie jest mieć wszystko co potrzeba na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Od zawsze kręciła mnie idea miecia czegoś przenośnego, mocnego na tyle, by zastąpić mogło stacjonarny komputer gdzieś w drodze podczas wyjazdu, czegoś co dałoby mi moc i pewność, czegoś ciągle pod ręką i na zawołanie. Od zawsze laptopa chciałem mieć i cały czas takiej zabawki pragnę. Bo przecież fajnie jest mieć wszystko co potrzeba na wyciągnięcie łapy – świeżo zassane filmy, zdjęcia ze ślubu i połowy mojego życia, muzykę kradzioną i tę legalną, soft do obróbki filmików z aparatu, soft do robienia dzwonków do telefonu, Lightrooma do fotek, Photoshopa do Bóg raczy wiedzieć czego jeszcze, soft do konwersji formatów no i oczywiście gry. Od zawsze wydawało mi się, że bardzo fajnie byłoby mieć to wszystko pod rzeczoną ręką. I dalej mi się tak wydaje. Tyle że…</p>
<p>Tyle że w końcu miałem okazję popracować mobilnie i życie dosyć tę moją wydumaną wiedzę zweryfikowało. Zabawne, że wszelką aktywność związaną z używaniem komputera nazywa się „pracą z komputerem”. Gówno tam a nie praca. Większość znakomita czasu spędzanego w domu przed kompem to czysta rozrywka czy też tej rozrywki szukanie. Pracować to i owszem pracuję przy komputerze – dzień w dzień po 9 godzin w swojej robocie. Mam tam machinę solidną, z solidną w miarę matrycą, mocną i spełniającą solidnie swoje pracowe obowiązki. Machina oczywiście jest stacjonarna. Gdy wracam do domu elektronika służy mi już praktycznie tylko rozrywce, czasem (choć ostatnimi czasy jakoś skromnie) do wymęczenia jakiegoś tekstu na bloga czy poukładania zdjęć w albumach. Poza tym laptop włączany jest już praktycznie tylko do pośmigania po necie, poodpowiadania na maile, poczytania RSSów choć i to coraz rzadziej. Jakoś tak niedawno dotarło do mnie, że w sumie laptop w domu ma sens o tyle, że można toto wziąć do kibla zamiast siedzieć przed monitorem. Ale szczerze mówiąc to i kiblowy argument średnio do mnie przemawia – niewygodnie się lapka na kolanach siedząc na kiblu trzyma. Podobny zresztą problem mam z lapkiem w wyrze. Wygodne toto średnio choć Doropha już się dostosowała i potrafi nie klnąc jakoś po necie biegać.</p>
<p>A więc laptop do pracy. W pracy na pewno przydałaby się maszyna mocna, spełniająca te wszystkie wymagania opisane wcześniej, tym bardziej, jeśli robi się za tak zwanego „grafika” czyli detepowca. I tu właśnie życie zweryfikowało moją dumaną wiedzę bardzo. Moja praca wymaga od sprzętu mobilnego przede wszystkim DOSKONAŁEGO życia urządzenia na baterii. Bowiem na niekończących się spotkaniach robię wszystko, tylko nie detepuję a mocy w urządzeniu potrzebuję tyle, by sensownie notatki móc robić, jakieś audio czasem nagrać, pliki przesłać, Excela z Wordem odpalić… Słowem – nie o moc w pracy mi chodzi a o szeroko rozumianą mobilność. Tam potrzebuję czegoś śmigającego na bateriach godzinami, lekkiego jak bardzo tylko się da (mój dellowski netbook potrafi wraz z noszeniem stać się odczuwalnym ciężarem) i mającego na tyle mocy, by zadania biurowe i internet działy się natychmiast, bez lagów związanych z odpalaniem aplikacji czy ich przełączaniem. Niekoniecznie musi to być coś z Windows na pokładzie bo do notowania czy skonstruowania excelowskiego czy wordowego pliku nie muszę mieć zaraz całego windowsowego bagażu na plecach (tak swoją drogą — i tak aktualnie wzbudzam na spotkaniach lekką sensację wyświetlając ekran Joliclouda zamiast znanego wszystkim XP :)).</p>
<p>Problem polega oczywiście na tym, że nie spotkałem jak do tej pory maszyny, która byłaby jednocześnie wystarczająco mocna, ultra lekka i ciągnęła na bateriach godzinami. Moc zazwyczaj wiąże się z wagą i nieco krótszym bateryjnym życiem. Lekkość zazwyczaj wiąże się z niską wydajnością, podobnie ma się sprawa z bateryjnym życiem – także pociąga za sobą kompromisy w kwestii wydajności. No i tyłek w tym momencie bo nawet jeśli już jakąś maszynę znalazłem godną uwagi, to sensowne połączenie moich wymagań kosztuje całkiem sporo. A gdy dodać do tego moje wymagania co do wyglądu i wykonania sprzętu, za który miałbym dać swoje ciężko zarobione pieniądze… Ciężko coś na rynku znaleźć i przy okazji nie ogłosić upadłości. I nie, wcale nie mówię teraz o laptopach Apple. Akurat na maszynki jabłka patrzę na samym końcu ze względu na ich cenę.</p>
<p>OK, pogadałem nieco z żoną i zaczęliśmy nasze potrzeby określać. Potrzebujemy maszynki, która będzie działała natychmiast po włączeniu zasilania bo dość już mamy czekania na boot systemu operacyjnego. W domu laptop powinien działać od razu po włączeniu czy też wybudzeniu, tak rozzuchwaliły nas iPody i iPhony. Nasz dziś posiadany netbook jest przykładem tego, jak nie powinno się to odbywać. Domowy laptop powinien być niewielki, taki akurat do wzięcia do wyra, do kibla czy na taras. Domowy laptop powinien żyć na bateriach nieco dłużej niż dwie godziny bo to żadna przyjemność być pseudomobilnym a tak naprawdę ciągle przypiętym do kabla. Na domowym laptopie powinno dać się przeglądać net, odpowiedzieć na maile, przejrzeć newsy, zagrać w coś niewymagającego i casualowego. Nie musi toto odtwarzać filmów bo od tego mamy telewizor i podpięte do niego urządzenia acz idea wpięcia lapka do HDMI i wysłania obrazu na TV całkiem mi się podoba. Do pracy jakiejś poważniejszej też nie musi on służyć bo i Doropha, i ja wolimy pracować przy monitorze, w sensownych rozdzielczościach, z komputerem stacjonarnym jako bazą dla plików i z odpowiednią wydajnością dla obsłużenia Worda czy InDesigna. No i musi to być na tyle wytrzymałe, by przeżyło spotkanie z da Majkiem czy z czasem z Guciem (tu netbook od Della poległ, kilka chwil wystarczyło, by Gucio rozbroił klawiaturę i wyciągnął mi już jeden klawisz :)).</p>
<p>Tak więc nasze domowe idealne zacisze wyglądałoby mniej więcej tak: stacjonarny komputerek do pracy, obróbki rodzinnych fotek i filmików. Mamy już taki komputerek a nazywa się on Mac mini. Idealna rzecz do domowych zastosowań. Do tego laptop jakiś spełniający powyżej opisane wymagania i tutaj mam problem z wyborem. Netbooki odpadają ze względu na koszmarną w większości wydajność, która przede wszystkim w domowych zastosowaniach bardzo irytuje. Szczególnie to cholerne i potrafiące trwać wybudzanie/boot maszyny… Nie, to powinno być coś działającego natychmiast. No i tu do głowy przychodzi mi coś śmigającego na SSD lub iPad. Z ostatnich nowinek spodobał mi się bardzo MacBook Air 13 cali ale to droga zabawka i mocno zastanowiłbym się, zanim posadziłbym przed tym dzieciaka. Jakiś windowsowy, szybki sprzęt, na którym można by postawić Linuksa – coś takiego mi chodzi bardziej po głowie. Dual boot to idealne rozwiązanie potrzeb moich i Dorophy. Ale to musiałaby być konstrukcja sprawdzona, w której obsługiwane są wszystkie podzespoły. Przeboje z obsługą Poulsbo w moim netbooku nauczyły mnie już, że na obsługę sprzętu przez system operacyjny trzeba bardzo uważać i odpowiednio sprzęt dobierać. No i jestem w stanie na takiego laptopa wydać do 3–3,5k PLN. Szukam i szperam ale nie jestem z technologią na bieżąco i może jakiś czytelnik mógłby coś zaproponować…</p>
<p>Przyznam szczerze, że najbardziej pociąga mnie iPad. Ponoć koło lutego przyszłego roku ma się pokazać druga wersja tego urządzenia i podejrzewam, że będzie to wtedy całkiem sensowna konstrukcja z kamerą do skypowych pogaduszek, z obsługą naszego języka dopracowaną jak trzeba, z możliwością podłączenia klawiatury do wygodnego klepania mailików (wiem, już można ale pojęcia nie mam jak to się sprawuje z naszymi diakrytykami)… Poza tym to naturalne uzupełnienie domowego ekosystemu z dostępem do tych dziesiątków gier, w które grają Doropha i da Majek. No i obydwie obsługę już znają, toć to przerośnięty iPod touch. Tak, póki co kieruję swoje myśli w tę stronę ale wciąż szukam najsensowniejszego rozwiązania dla domu. Pracą przejmuję się mniej bo tę do wykonania będziemy robić na stacjonarce a na wyjazdowe notowanie iPad jest jak znalazł, choć dużym i czerwonym minusem jest głupia polityka Apple w temacie dzielenia się plikami z innymi urządzeniami, którego to dzielenia jak rozumiem wciąż nie ma i nie ma jak podzielić się cholernym plikiem z notatkami z kumplem siedzącym obok w sposób inny, niż drogą mailową czy Dropboxem. O zgraniu pliku od tegoż kumpla nawet nie wspominam…</p>
<p>Trudna sprawa. Serce stoi po stronie produktu jabłka ale rozum sugeruje sensowniejszy wybór. Mimo rozglądania się brakuje jednak rozumkowi solidnych argumentów w postaci konstrukcji naprawdę godnej uwagi. Liczę, że ktoś coś mi tu podpowie i podrzuci odpowiedniego linka, który wybije mi z głowy zabawkę jabłka :). Szukam czegoś ładnego, domowo funkcjonalnego, o solidnej i wytrzymałej konstrukcji (żadnych uginających się pod dotykiem plastików!), natychmiastowego w działaniu, żyjącego na bateriach godzinami, gabarytowo niewielkiego i budżetowo nie przeskakującego kwoty maks 3,5k złociszy. Na pewno wśród setek modeli laptopów obecnych na rynku coś się znajdzie ale im dłużej szukam, tym większy mętlik mam w głowie. Help!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/11/laptop-zaczynam-sie-zastanawiac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>49</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zune HD okiem mym</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/09/zune-hd-okiem-mym/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/09/zune-hd-okiem-mym/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 19 Sep 2009 06:00:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Hardware]]></category>
		<category><![CDATA[Myśli]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3861</guid>
		<description><![CDATA[No i pokazało się nowe Zune a im więcej o tym gadżecie czytam, tym większą mam na to cacko ochotę. Jak makowe strony długie i szerokie, fanboje nie zostawiają na produkcie wielkiego M suchej nitki i przewidują spektakularną porażkę. O ile w przypadku poprzednich modeli faktycznie Microsoftowi niezbyt się udało, o tyle jednak nowe Zune [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>No i pokazało się nowe Zune a im więcej o tym gadżecie czytam, tym większą mam na to cacko ochotę. Jak makowe strony długie i szerokie, fanboje nie zostawiają na produkcie wielkiego M suchej nitki i przewidują spektakularną porażkę. O ile w przypadku poprzednich modeli faktycznie Microsoftowi niezbyt się udało, o tyle jednak nowe Zune jest zupełnie inną historią. </p>
<p>MS wydaje się zauważył, że obecnie bardzo dużą uwagę zwracają konsumenci na oprogramowanie. I to nie tylko to napędzające samo urządzenie ale też to zawiadujące kolekcją mediów. I ponoć tym razem MS dało sobie całkiem nieźle radę a filmiki prezentujące funkcjonowanie interfejsu nowego Zune powodują lekkie moje ślinienie. Ach to menu z tekstem zamiast wszędobylskich ikonek… Bardzo to łechce moje poczucie estetyki. </p>
<p>Wcześniejsze modele cierpiały na różne przypadłości ale jedną z chyba największych była po prostu ich brzydota. Pod tym względem Zune HD po prostu ma się świetnie — widać wyraźnie, że tym razem projektanci przyłożyli się do roboty i zaproponowali coś po prostu ładnego i ponoć przyjemnego w dotyku. W dodatku ilość kolorów i zdobień (nie widziałem brązowego Bogu niech będą dzięki) pozostawia iPoda touch w smutnym jego, czarnym zakamarku.</p>
<p>Zune potrafi rzeczy, których na próżno wypatrywać w produktach Apple, co wnerwiać może czasami potwornie. Synchronizacja przez Wi-Fi sama nasuwa się na myśl. Podczas gdy jabłko łapczywie wyciąga rękę po abonament Mobile Me, usługi która oferuje synchronizację przez sieć bezprzewodową, Microsoft proponuje rzecz najoczywistszą z możliwych — po prostu skorzystanie z tego, że dwa urządzenia są w tej samej sieci. Tym sposobem synchronizacja kontaktów czy notatek nie wymaga Bóg raczy wiedzieć jakich zabiegów i wydawania dodatkowych — niemałych — pieniędzy. Proste, oczywiste i jasne dla każdego użytkownika urządzenia mobilnego. </p>
<p>Jak wiadomo, nazwa HD wzięła się z możliwości odtwarzania przez Zune filmów w 720p. OK, wymaga to docka dodatkowego ale szczerze mówiąc chyba nie miałbym większych problemów z wydaniem na docka kasy. Apple dla odmiany do grania filmów na telewizorze docka nie wymaga ale za to za odpowiednie kable liczy sobie jak za bardzo wysokiej jakości zboże. W pierony wysokiej. Wiem co mówię, swego czasu taki zestaw kabli kupiłem. Wolę ofertę MS, w której prócz docka dostaję i pilota do sterowania całością, a co jabłko olewa systematycznie nie dbając nawet o wyświetlanie interfejsu na telewizorze. W takim przypadku cały ten jabłkowy patent na iPoda podłączonego do TV nie ma większej wartości użytkowej i tu Zune po prostu miażdży produkty jabłka.</p>
<p>Zune to jeszcze terra incognita w temacie aplikacji. To, że będą jest oczywiste. Pytanie tyko kiedy i jakie. Wiele obiecuję sobie po zapowiadanej współpracy Zune z Xboxem i możliwości pogrania w gierki poprzedniej generacji konsoli. To jest tak oczywiste rozwiązanie, że dziwię się aż, że MS wraz z premierą urządzenia nie miało żadnego launch title, gry, która przyciągnęłaby ludzi na dobre. Bebechy urządzonko ma całkiem solidnie i wydaje się, że nie powinno mieć większych problemów w tym temacie. </p>
<p>Osobną kwestią jest sposób wypełniania Zune kątentem. Nie lubimy modeli subskrypcyjnych, prawda? Ale zaraz, zaraz… Dostęp do pełnego katalogu, możliwość wypożyczenia i załadowania sobie czego się tylko chce za 15 dolców miesięcznie? Kaman, to brzmi nieźle. Jeszcze lepiej, że 10 kawałków miesięcznie możesz sobie w ramach tej kwoty zostawić a z muzy zostanie DRM ściągnięte i można sobie z muzyką robić, co dusza zapragnie. To brzmi bardzo, bardzo dobrze — większość ssanej z netu muzy ssę po to by sprawdzić, czy warto w ogóle na nią wydać pieniądze. Oferta MS spowodowałaby, że mógłbym dać sobie spokój z torrentami i zapełniać swoje urządzenie muzyką do woli. How cool is that?</p>
<p>Apple powinno solidnie zadrżeć bo tym razem Microsoftowi wyszło fajne, sprawne, technicznie zaawansowane i bardzo wiele obiecujące urządzenie. W dodatku cenowo sensowne, oferujące świetną jakość obrazu i współpracujące jak trzeba z telewizorem. Jedyne, czego na razie nie wiem, to czas działania urządzenia na baterii ale cała reszta wygląda naprawdę dobrze. Poniżej wideo kolesia bawiącego się interfejsem i muszę przyznać, że to wygląda smakowicie.</p>
<p>httpvhd://www.youtube.com/watch?v=b11EF0x9G68</p>
<p>Jak na razie czytam i słyszę bardzo wiele pochlebnych opinii i mam nadzieję, że przełożą się one na sprzedaż urządzenia. Życzę tego Microsoftowi z całego serca bo Apple bardzo, bardzo potrzebuje solidnej konkurencji, co można było zauważyć choćby na ostatnim jabłkowym keynote — „odnowienie” linii iPodów touch wywołało moją konsternację i chciałbym bardzo, by w tym segmencie urządzeń Apple dostało ostro po dupie. I wygląda na to, że dostanie o ile Microsoft wypuści w końcu urządzenie poza granice Stanów. Ale na to muszą się zgodzić wytwórnie muzyczne, które jak znam życie pewnie w Europie model subskrypcyjny skutecznie by uwaliły. Krążą jednakże plotki, że Zune w końcu trafi oficjalnie do naszego regionu świata a ja się tych plotek będę trzymał. Bo — kochani fanboje jabłka — produkt to tylko produkt i jeśli mam do wyboru coś lepszego, co lepiej zaspokaja moje potrzeby, to na to wydam pieniądze. O ie będę mógł :/</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/09/zune-hd-okiem-mym/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>21</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Operacja się udała, pacjent żyje i ma się dobrze</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/07/operacja-sie-udala-pacjent-zyje-i-ma-sie-dobrze/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/07/operacja-sie-udala-pacjent-zyje-i-ma-sie-dobrze/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 15 Jul 2009 05:53:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3556</guid>
		<description><![CDATA[No i dokonało się wczoraj przeniesienie Maka mini pod telewizor. &#60;a href=„http://costa.info.pl/2009/07/14/po-latach-ciezkiej-pracy-zrobil-bum/” title=„A &#62;Zmuszony okolicznościami musiałem zrobić to o wiele wcześnie niż sobie zaplanowałem ale też jestem w sumie z tego zadowolony, choć wyszły przy okazji dwa problemy, z którymi trzeba będzie sobie w przyszłości poradzić. Swego czasu już podłączałem mini do telewizora i z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>No i dokonało się wczoraj przeniesienie Maka mini pod telewizor. &lt;a href=„http://costa.info.pl/2009/07/14/po-latach-ciezkiej-pracy-zrobil-bum/” title=„A &gt;Zmuszony okolicznościami</a> musiałem zrobić to o wiele wcześnie niż sobie zaplanowałem ale też jestem w sumie z tego zadowolony, choć wyszły przy okazji dwa problemy, z którymi trzeba będzie sobie w przyszłości poradzić. Swego czasu już <a href="http://costa.info.pl/2009/04/19/mac-mini-jako-media-center/" title="Mac mini jako media center">podłączałem mini do telewizora</a> i z efektów byłem bardziej niż zadowolony. Dziś mogę tylko tę opinię potwierdzić a podłączając już całość swojej makowej konfiguracji (na którą prócz komputera składa się jeszcze dysk z danymi i kolejny dysk do backupów), wdepłem oto w zupełnie inny świat. Serio, przesiadka na takie combo jest… Co najmniej inna niż typowe doznania płynące z używania komputera.</p>
<p>Przede wszystkim: 42 cale to znacznie, znacznie więcej niż 24 cale i choć rozdzielczość ta sama, co w pracy, komfort zupełnie inny. Telewizor to jednak nie monitor i to niestety widać — obraz nie jest na tyle ostry i wyraźny, by umożliwić komfortową pracę. Za to klepnięcie tyłkiem na kanapę i pobawienie się pilotem po odpaleniu Front Row daje w efekcie przekonanie, że oto nastała era podcastów HD i generalnie wciągania wideo na wszelkie możliwe sposoby. DivXy dostępne na odległość kilku kliknięć pilotem to jest to, co Doropha chyba polubi. Czyli są plusy całej tej sytuacji związanej z przedwczesnym zejściem monitora. Ale niestety są też i minusy.</p>
<p>Po pierwsze: brak bezprzewodowej klawiatury i mychy boli. Rozkładanie się z całym tym ustrojstwem przed TV wygląda co najmniej dziwnie a z wygodą ma mało wspólnego. A czasem poklikanie mychą czy powstukiwanie kilku rzeczy klawiaturą się przydaje. Tak więc w perspektywie mam zakup bezprzewodowych urządzeń.</p>
<p>Po drugie: próby obejścia powyższego problemu przez łączenie się via VPN nie przyniosły dobrych skutków. Próbowałem wpierw darmowym <a href="http://www.tightvnc.com/" title="Strona programu">TightVNC</a> ale rezultaty były co najwyżej bardzo średniej jakości. Niestety wszystko było bardzo, bardzo powolne a odświeżanie zawartości ekranu (nawet po zmniejszeniu rozdzielczości do jakichś absurdalnie małych wymiarów) powodowało ból zębów. Wczoraj jednak Ender podrzucił mi namiar na program zwący się <a href="http://www.teamviewer.com/" title="Strona programu">TeamViewer</a> (darmowy do zastosowań niekomercyjnych) i sprawy nabrały kolorów. Program jest wygodny w obsłudze, banalny w konfiguracji a efekty w porównaniu do TightVNC — spektakularne. Dalej co prawda nie jest to rozwiązanie wygodne ale już mające jakiś tam sens. Poza tym nawigowanie makiem z poziomu dellowego netebooka budzi fajne reakcje u żony :).</p>
<p>Tak więc mam teraz mini, które robi mi za media center. Czego tak naprawdę brakuje tej konfiguracji? Otóż problem leży w samym OSX. O ile ma toto konsolę jak każdy Unix, o tyle brakuje tu typowo konsolowych narzędzi znanych z Linuksa. Gdzie screen? Gdzie mc? Jasne, to wszystko jest ale nie na wyciągnięcie ręki — trza się nieco przy tym natrudzić a nie wiem, czy skórka jest aby warta wyprawki. Kto wie, może mnie dopadnie i poinstaluję te różne OpenDarwiny czy jak tam teraz się zwą te środowiska ale póki co na samą myśl mi się odechciewa. Jednak mam już na to za dużo lat i mi się kombinować nie chce. Niech działa.</p>
<p>Cieszy fakt, że najpotrzebniejsza aplikacja — znaczy <a href="http://www.transmissionbt.com/" title="Strona programu">Transmission</a> :) — dorobiła się jakiś czas temu modułu obsługi via WWW, co w połączeniu ze swobodą dostępu do Maka via Samba z netbooka windowsowego daje możliwość swobodnego zawiadywania torrentami. Nie cieszy za to fakt, że druga najpotrzebniejsza aplikacja — znaczy iTunes — musi choćby nie wiadomo co działać na Maku. Całą swoją bibliotekę iTunes trzymam na zewnętrznym dysku, do którego co prawda mam dostęp spod netbookowego Windows ale importowana via udział Samby biblioteka po prostu nie bangla w windowsowym iTunes. Może jaśniej: mam netbooka z Windows, którym chcę zawiadywać biblioteką iTunes umieszczoną na dysku zewnętrznym podpiętym do Maka. Się okazuje, że się nie da. Dalibóg nie wiem dlaczego ale wkurza to potwornie. Mógłbym wtedy spokojnie sobie synchronizować iPhone za pomocą netbooka, bez potrzeby podłączania telefonu do Maka i kombinowania ze zdalnym łączeniem się lub odpalaniem TV by kilka pioseneczek sobie zsynchronizować. Muszę to zbadać i jakoś się dobrać do biblioteki iTunes wprost z netbooka.</p>
<p>Po trzecie: największym wbrew pozorom problemem były dla mnie… kable. Ano, przy komputerze, dwóch dyskach, routerze i modemie, z których każde urządzenie ma swój własny zasilacz (oczywiście zewnętrzny), do tego dock iPhone, konsola, tuner kablówki i druga konsola (z której podłączeniem dałem sobie na razie spokój bo już miejsca nie stykało) — nie dziwne chyba jest, że to, co mam za telewizorem można śmiało nazwać dżunglą. Po prostu masakra na wielką skalę, ot co. Aby bawić się w podłączanie takiej ilości urządzeń trzeba mieć coś, czego nie mam a zwie się to coś „stolik pod telewizor”. Taaaak, ten jakże niedoceniany mebel staje się z każdą chwilą coraz większą koniecznością bo najzwyczajniej w świecie nie mam gdzie tych wszystkich kabli ukryć. Leżą ciasno pospinane za telewizorem i póki co robią wraz z urządzeniami za malowniczą — acz spiętą czym się da — martwą naturę z kablem i listwą zasilającą razy dwa. Rzeźnia.</p>
<p>No i to mniej więcej tyle w temacie przesiadki. Po wakacjach koniecznie muszę kupić MacBooka bo ostaliśmy się z jednym netbookiem dla całej rodziny a to jest mało. Co prawda Doropha jeszcze mnie nie bije ale kto wie, co przyszłość przyniesie. Ufff, namęczyłem się we wczorajszej duchocie i napociłem ale efekt jest naprawdę tego wart — cała moja biblioteka filmów i muzyki dostępna na wyciągnięcie ręki z pilotem. Dziś jeszcze tylko zamontuję AirPorta Express i jego <a href="http://www.apple.com/pl/airportexpress/features/airtunes.html" title="A co to takiego?">AirTunes</a> w kuchni i już będzie można sobie muzę z kompa puszczać na kuchniniej miniwieży. Kul :)</p>
<p>Faceci to jednak wieczne dzieci. Co najwyżej z wiekiem zmienia się koszt ich zabawek…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/07/operacja-sie-udala-pacjent-zyje-i-ma-sie-dobrze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>26</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dell Insipiron mini 1210 + Linux = FAIL!</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/06/dell-insipiron-mini-1210-linux-fail/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/06/dell-insipiron-mini-1210-linux-fail/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Jun 2009 14:54:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Notebook]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3483</guid>
		<description><![CDATA[Rozeźliłem się. Tak na serio i na poważnie się wkułem na Linuksa w tych jego różnych odmianach, dystrybucjach, forkach czy jak to tam jeszcze zwał. Straciłem mnóstwo czasu na wykombinowanie, jak zmusić mój nie tak dawny zakup do sensownej pracy pod kontrolą Linuksa i w efekcie otrzymałem dużą, może niezbyt rzadką ale bardzo brzydko pachnącą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/04/20090428-dell_mini_1210.jpg" width="240" />
		</p><p>Rozeźliłem się. Tak na serio i na poważnie się wkułem na Linuksa w tych jego różnych odmianach, dystrybucjach, forkach czy jak to tam jeszcze zwał. Straciłem mnóstwo czasu na wykombinowanie, jak zmusić mój nie tak dawny zakup do sensownej pracy pod kontrolą Linuksa i w efekcie otrzymałem dużą, może niezbyt rzadką ale bardzo brzydko pachnącą kupę. Ale może po kolei…</p>
<div id="attachment_3253" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/04/20090428-dell_mini_1210.jpg" title="DELL Inspiron Mini 1210"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/04/20090428-dell_mini_1210.jpg" alt="DELL Inspiron Mini 1210" title="DELL Inspiron Mini 1210" width="420" height="253" class="size-full wp-image-3253" /></a><p class="wp-caption-text">DELL Inspiron Mini 1210</p></div>
<p><a href="http://costa.info.pl/2009/05/05/opis-komputera-dell-inspiron-mini-1210/" title="Opis komputera Dell Inspiron mini 1210">Kupiłem sobie tego Della</a> z przeznaczeniem bycia lightową i przenośną maszynką do wygodnego odbierania maili, przeglądania stronek i może wciągnięcia jakiegoś filmiku na tarasie, a wszystko to ma być i tak ciastkiem dla żony, podczas gdy ja zapoluję na solidnego MacBookowego torta. Założenie nawet się spełnia, komputerek działa i to całkiem nieźle choć wymaga to praktycznie ciągłego grzebania w Windows bo bez mała każdy zainstalowany program coś wrzuca do autostartu, coś chce przy logowaniu uruchamiać a to netbooka zabija po dłuższym czasie. Tym sposobem od nabycia sprzętu zdążyłem w miarę sensownie skonfigurować tylko swoje konto a konto Dorophy to pokaz wolnego i mozolnego ładowania wszelkiego śmiecia, jakie programiści piszący pod Windows lubią fundować użytkownikom.</p>
<p>Po mozolnej (serio, bardzo to mozolny proces) konfiguracji Windows XP w końcu zaczął mi chodzić jak trzeba ale oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie spróbował postawić na netbooku Linuksa. A zacząłem od — jakże by inaczej — ostatniej wersji Ubuntu.</p>
<p>Po pobraniu Live CD wziąłem i draństwo przerzuciłem na pendrajwa i z pena uruchomiłem komputer. Live CD wstało, Ubuntu się pokazało i zwyczajowo miło chciało się zainstalować. Nieco skrzywiłem się na nierozpoznany przy starcie z Live CD model karty graficznej (co skutkowało m.in. standardową rozdzielczością 1024x768 co przy panoramicznej matrycy daje efekt średni) ale pomyślałem sobie, że być może rzecz się rozwiąże po instalacji systemu i ewentualnym doinstalowaniu czegoś. System postawiłem na drugim pendrajwie coby za bardzo z dyskiem nie mieszać i po odczekaniu swojego (peny są jednak wolne i operacje dyskowe zajmują sporo czasu), w końcu uruchomiłem system.</p>
<p>Niestety, Ubuntu nie poradziło sobie z intelowskim układem graficznym GMA 500. Efekt? Potwornie mozolne funkcjonowanie systemu — zamykanie i otwieranie okien trwało, wyświetlenie czegokolwiek zajmowało sporo czasu, filmów nie dało się oglądać. Także za jasną cholerę nie można było wybrać standardowej dla tej matrycy rozdzielczości 1280 x 800 — dla systemu układ Intel GMA 500 nie istnieje i nie jest obsługiwany. Poszperałem nieco w serwisach pomocowych ale gdy na trzecim z rzędu serwisie trafiłem na rozwiązania polegające na kompilowaniu własnoręcznym jakichś rzeczy po wcześniejszym ich patchowaniu — dałem sobie spokój.</p>
<p>Coby skrócić: próbowałem później ostatnich wersji Mandrivy, Fedory i wcześniejszych wersji Ubuntu. Za każdym razem ten sam problem z tą różnicą, że w Fedorze nawet Xserver nie startował. Po prosu porażka na całej linii… Netbook niestety nie jest demonem szybkości i używanie go bez obsługi akceleracji nie wchodzi w grę.</p>
<p>W Stanach można ten model notebooka kupić z preinstalowanym Ubuntu. Znaczy się więc, że Dell jakoś problem braku linuksowych sterowników do GMA 500 rozwiązał. Niestety nie wiem czy to prawda — na stronach Della jest gotowy do pobrania obrazek z ichnią wersją Ubuntu dla tego modelu netbooka ale dla odmiany nawrzucane tam jest chyba sporo narzędzi bo obrazek spory i na czterogigowym pendrajwie się niestety nie chciał zainstalować. Musze kupić coś większego — póki co bez pewności poprawnego działania Linuksa na Inspironie nawet nie zamierzam grzebać w partycjach na dysku.</p>
<p>Tak więc na dzień dzisiejszy Ubuntu ładnie się uruchamia (dźwięk, sieć i to wszystko chodzi bez problemów) ale niestety pracować się sensownie nie da. A szkoda bo myślałem, że Windowsa jakoś uda mi się zamienić na Linuksa. Niestety, na dzień dzisiejszy nie mam pojęcia jak zmusić Ubuntu (innych dystrybucji jakoś nie chcę, do Ubuntu przywykłem) do obsługi układu Intela i tym sposobem moje linuksowe skrzywienie nie może się zrealizować :/.</p>
<p>Może ktoś z Was wie, czy — i jeśli tak, to jak — da się GMA 500 pod Ubuntu uruchomić? Poskakałem nieco po forach i pomocach, i niestety nie znalazłem jakiegoś przystępnego dla mnie rozwiązania. Szkoda bo ponoć nawet Mac OS X na tym śmiga całkiem ładnie że o Windows nie wspomnę, które po dłuuugim dopieszczaniu okazuje się być bardzo fajnym i żwawym systemem na netbooku.</p>
<p>Kurczę, plisam o helpa :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/06/dell-insipiron-mini-1210-linux-fail/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Opis komputera Dell Inspiron mini 1210</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/05/opis-komputera-dell-inspiron-mini-1210/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/05/opis-komputera-dell-inspiron-mini-1210/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 05 May 2009 07:18:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Notebook]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3269</guid>
		<description><![CDATA[Nie tak dawno pisałem tu sobie radośnie, że nabyłem drogą wykorzystania swojego brackiego komputer o wdzięcznej nazwie Dell Inspiron mini 1210. Dopiero co wróciłem z długoweekendowego wyjazdu, na którym komputerek przeszedł swój test bojowy i jestem wstępnie gotowy do spisania kilku pierwszych wrażeń z używania notebooka. Nie jestem jakimś fachowcem, nie znam się na technikaliach, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/04/20090428-dell_mini_1210.jpg" width="240" />
		</p><p>Nie tak dawno <a title="Se kupiłem komputer" href="http://costa.info.pl/2009/04/28/se-kupilem-dell-inspiron-mini-1210/">pisałem tu sobie</a> radośnie, że nabyłem drogą wykorzystania swojego brackiego komputer o wdzięcznej nazwie <strong>Dell Inspiron mini 1210</strong>. Dopiero co wróciłem z długoweekendowego wyjazdu, na którym komputerek przeszedł swój test bojowy i jestem wstępnie gotowy do spisania kilku pierwszych wrażeń z używania notebooka. Nie jestem jakimś fachowcem, nie znam się na technikaliach, piszę o tym, jak mi się z komputera korzystało. Po techniczne testy odsyłam więc gdzie indziej a ludków ciekawych jak toto się w boju sprawuje — zapraszam do lektury.</p>
<div id="attachment_3253" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><img class="size-full wp-image-3253" title="DELL Inspiron Mini 1210" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/04/20090428-dell_mini_1210.jpg" alt="DELL Inspiron Mini 1210" width="420" height="253" /><p class="wp-caption-text">DELL Inspiron Mini 1210</p></div>
<p>Komputerek nie miał i w zamierzeniach nie ma bóg raczy wiedzieć jakich zadań do spełnienia. Ma toto być miejscem zrzucania fotek i filmików podczas wakacyjnych wyjazdów a po wyjazdach ma służyć Dorophie (i mnie do czasu kupna <a title="Zobacz obiekt moich westchnień" href="http://www.apple.com/pl/macbook/">MacBooka</a>) do przeglądania netu, odbierania maili i popisania na blogu. To wszystko. Nie będziemy na tym montować filmów, grać czy co tam innego robić. Zadania ma komputerek jasno zdefiniowane i o tym jak się w ich wypełnianiu sprawował będę pisał. Skupiam się tu na aspektach użytkowych a nie na technikaliach. Te możecie obejrzeć sobie na <a title="Specyfikacja techniczna" href="http://www.komputronik.pl/Notebooki_i_netbooki/DELL_Inspiron_Mini_1210_czarny/pelny,id,71628/">stronach Komputronika</a> chociażby.</p>
<p><strong>1. Opakowanie</strong><br />
Komputer dojechał do mojej pracy via kurier. Komputronik spisał się na medal i szybciutko wysłał zamówiony sprzęt. Dell spakował komputerek w niewielkie kartonowe pudło, w którym znalazły się jeszcze poza samym komputerem zasilacz i płytki z softem. I to właściwie wszystko, co się w opakowaniu znajduje. Nie ma pokrowców, toreb i innych bajerów (a szkoda). Na płytkach znajdują się jakieś dellowe wynalazki (soft do diagnostyki i takie tam pierdoły) i instalka Windows XP Home. Całość zapakowana jest solidnie, nic nie lata a przesyłka kurierska była pancerna :).</p>
<p><strong>2. Wymiary i waga</strong><br />
30 centymetrów szerokości, 22,5 głębokości i 2,5 wysokości w najgrubszym miejscu. Brzmi groźnie ale wcale tak nie wygląda. Komputerek sprawia wrażenie mniejszego niż jest w rzeczywistości i jest stosunkowo lekki. Mógłby jednak być lżejszy zważywszy na to, że w środku praktycznie nic nie ma — brak napędu, brak jakichś wyczesanych podzespołów, niezbyt pojemna bateria i wszechobecny plastik powinny skutkować jeszcze mniejszą wagą. Ale nie jest to jakiś wielki ciężar i w porównaniu do normalnych notebooków nie jest źle. W torebce mojej żony jest jedna cięższa na pewno rzecz — jej portfel, więc chyba nie jest źle pod względem wagowym :).</p>
<p><strong>3. Pierwsze uruchomienie</strong><br />
Komputer dostarczany jest wraz z zainstalowanym oprogramowaniem i jest gotowy do użycia praktycznie zaraz po wyjęciu z pudelka. Oczywiście wcześniej trzeba nieco drania pokonfigurować… I tu przeżyłem drobne zaskoczenie — komputer dostarczany jest z systemem Windows XP Home 2002 z Service Packiem 3. Podczas pierwszego uruchamiania zrobiłem coś, czego nigdy wcześniej nie robiłem — od razu zdefiniowałem trzy konta dla naszej rodzinnej trójki. Jakież  było moje zdziwienie, gdy po odpaleniu systemu okazało się, że wszystkie konta są kontami administracyjnymi! Lata obcowania z Unixem wywarły swoje piętno — kompletnie nie wyobrażam sobie, jak w ogóle można mówić o bezpieczeństwie w takich warunkach — trzy konta i każde z defaulta administracyjne. Jakaś abstrakcja…</p>
<p>Po uruchomieniu całości zapuściłem update systemu. MS zadbał w międzyczasie o swój już niewspierany system i łat przeróżnych powychodziło od groma. Instalacja wszystkiego zajmuje sporo czasu a ja polecam zainstalowanie microsoftowego pakietu <a href="http://home.live.com/" title="Fajne usługi od Microsoftu">Windows Live</a> — dostaje się fajny pakiet narzędzi umożliwiających nawet blogowanie w wygodny sposób (cioteczko Christino, coś dla Ciebie! Apple, ucz się madafaka!). Mnie bardzo przypadł do gustu zawarty w pakiecie klient e-mal — pomyślany został na wzór linuksowego <a href="http://projects.gnome.org/evolution/" title="Strona projektu">Evolution</a> (acz nie jest tak rozbudowany) i doskonale sprawdza się w notebookowych warunkach (ładny poziomy układ wyświetlania listy wiadomości i samych wiadomości pozwala na optymalne wykorzystanie ekranu).</p>
<p>Pierwsze uruchomienie obejmujące wstępną konfigurację oraz łatanie systemu trwa dłuuuugo… Trzeba to zrobić bo w końcu po to producent te łaty wypuszcza, by luki w systemie załatać ale i tak trwa to naprawdę długo i wymaga kilkukrotnego restartu komputera. Windows działa tu po swojemu i bardzo jest przy Ubuntu czy OS X pod tym względem odmienny. Trzeba przywyknąć. O dziwo — można. Windows po prostu wymaga sporej cierpliwości.</p>
<p><strong>4. Windows XP Home vs. Mac OS X Leopard</strong><br />
Widać lata dzielące te dwa systemy i zmiany w samym projektowaniu takich chociażby zadań jak uaktualnianie. Jeśli najnowszy Windows 7 został pod tym względem z sensem przeprojektowany, może się okazać, że egzotyczność Windows wreszcie odejdzie w niebyt i będzie można ten system rozważać jako niezłą alternatywę dla domowego użytkowania. Windows XP Home przy Leopardzie jest niestety boleśnie starszym rozwiązaniem. Do pewnych rzeczy już przywykłem i traktuję je jako oczywistość — system powinien być gotowy do użycia zaraz po uruchomieniu komputera, wstępna konfiguracja XP nie zajmuje może dużo czasu ale zrobiona jest niefajnie i średnio intuicyjnie, patent z administratorem dla każdego konta założonego podczas pierwszego uruchomienia mnie rozwalił i świadczy o bardzo niefrasobliwym podejściu do kwestii bezpieczeństwa.</p>
<p>Osobną sprawą jest instalacja wszelkiego rodzaju niezbędnego oprogramowania. Kupując komputer z Windows dostaje się praktycznie goły system, który pozwala na niezbyt wiele. Kudosy dla Apple za <a href="http://www.apple.com/pl/ilife/" title="Pakiet świetnych programów od Apple">iLife</a> i możliwość pracy praktycznie od raz po uruchomieniu komputera. Ja męczę się już któryś dzień wybierając i instalując antywirusy, Picasy i tym podobne niezbędne narzędzia. Serio, czasu zżera to niesamowite ilości a ja odwykłem od tego procederu już kompletnie. Znane z Linuksa repozytoria z oprogramowaniem i instalacja polegająca po prostu na wybraniu programu z listy dostępnych i kliknięcie “instaluj” jest absolutnym wzorem tego, jak powinna być sprawa instalacji oprogramowania rozwiązana.</p>
<p><strong>5. Preinstalowane oprogramowanie</strong><br />
Pakiet oprogramowania dostarczany razem z systemem — o czym już wspomniałem — niestety nie jest zbyt bogaty. Dostaje się system, preinstalowany program do obsługi wbudowanej kamery, soft do obsługi układu dźwiękowego i pakiet Microsoft Works. I to w sumie wszystko, co się otrzymuje. OK, Dell dorzuca jeszcze jakąś swoją usługę trzymania plików online ale bez softu umożliwiającego sensowne wrzucanie większej ilości plików (coś w stylu np. <a href="https://www.getdropbox.com/" title="Strona usługi Dropbox">Dropboxa</a>) więcej z tym jest pieprzenia się, niż to warte zachodu. Jasne, aplet Javy do wpychania plików działa jak trzeba ale to nie jest to. Dropboxa nic nie przebije.</p>
<p>Miło za to zaskoczył mnie pakiet <a href="http://www.microsoft.com/poland/works/" title="Strona pakietu">Microsoft Works</a>. Zamiast systemowego Notepada dostaje się bardzo uproszczoną wersję Worda, Excela, microsoftowej bazy danych i kalendarza. Działa to wszystko całkiem sprawnie i od kopa pozwala na popracowanie z dokumentami Office. To bardzo uproszczone wersje narzędzi z Office ale działają jak trzeba a ja mogę sobie wygodnie pisać choćby ten tekst. Niestety zabolało mnie szczególnie małe otwarcie narzędzi MS na świat — do kalendarza nie idzie podpiąć kalendarzy Google, import plików ics nie działa jak powinien (kalendarz Google bezproblemowo mi dane z takich plików importuje więc zwalam winę na kulawy produkt MS), systemowa książka adresowa pierniczyła mi import danych wyeksportowanych z makowej Książki adresowej… O dziwo te same dane synchronizowane via iPod poszły już bez większych problemów (nie zaimportowały się fotki kontaktów — why?). Nie miałem i nie mam takich problemów z importem danych z innych programów korzystając z makowych narzędzi — biurowa potęga Microsoftu powinna o takie rzeczy zadbać z definicji. Niestety drobne schody i schodki to w użytkowaniu dołączonego i zassanego od MS oprogramowania codzienność. Nie instalowałem jeszcze pakietu OpenOffice a to dlatego, że chyba kupię via Allegro jakiś starszy pakiet MS Office (chyba że ktoś to czytający ma do odstąpienia licencję za jakieś sensowne pieniądze — w takim przypadku proszę o kontakt).</p>
<p><strong>6. Wrażenia z użytkowania</strong><br />
Poniżej spiszę kilka wrażeń z użytkowania komputera, jakie się mi zebrały przez te kilka dni.</p>
<p><strong>6.1. Plastik! Plastik widzę!</strong><br />
Komputerek zrobiony jest z plastiku. OK, tak jak większość pewnie komputerów. Problem w tym, że plastik nie jest najwyższej jakości i w dotyku jest właśnie taki bardzo plastikowy. Acz trzeba przyznać, że poskładany jest komputerek solidnie, spasowany jak trzeba i bogu niech będą dzięki nie śmierdoli toto plastikiem ani zbytnio się toto nie wygina. Szczerze mówiąc to konstrukcja jest całkiem zwarta i nie trzeszczy ani nie odkształca się nawet przy mocnym działaniu na obudowę. Gdyby tylko użyty plastik był nieco lepszej jakości… Niestety wrażenie taniochy aż wali po zmysłach przy dotyku.</p>
<p><strong>6.2. Największy minus — klawiatura</strong><br />
Plastikowa jest też klawiatura, która niestety jest słabej jakości. Co prawda nie ma z nią jakichś większych problemów ale nie dotyka się tego zbyt komfortowo, skok klawiszy jest niezbyt odpowiedni, klawisze są lekko niespasowane a pozostawienie zaślepki obok klawiszy kierunku tylko świadczy o kompletnym braku pomyślunku przy projektowaniu. Rozstawienie klawiszy kropki i przecinka jest złe, obydwa klawisze są za małe i zbyt blisko siebie — problemów sprawia to sporo. Jasne, to kwestia przyzwyczajenia ale także prawy alt jest nieco za mały i nieco zbyt blisko spacji. Klawiatura w ogólności śmierdzi niestety tandetą co bardzo boli gdy na codzień korzysta się z aluminiowej klawiatury Apple. Serio, klawiatura jest tandetna. Trzeba jej jednak oddać, że jak na razie działa :).</p>
<p><strong>6.3. Matryca</strong><br />
1280x800 — to widać i czuć — komputer kupiłem głównie ze względu na tę rozdzielczość. Pracuje się całkiem wygodnie w takiej rozdzielczości, jakichś wielkich wyrzeczeń czy kompromisów tutaj czynić nie muszę a w stosunku do mojego domowego monitora wyciągającego raptem 1280x960 jest wręcz doskonale. Moja stara Iiyama wymaga szybkiego wywalenia. Matryca nie jest zła — kolory są w miarę żywe ale czernie skręcają w jakieś niebieskie rejony i o głębiach to raczej nie ma co marzyć. Na pewno nie jest to narzędzie dla grafika. Ogólnie zaś nie mam nawet zamiaru narzekać na obraz — jest stabilnie, kąty widzenia są bardzo w porządku, zdjęcia wyglądają dobrze.</p>
<p>Praca z matrycą w świetle dnia nie jest problemem. Obraz nie jest może jakiś super wyraźny ale nawet bez zbytniego podkręcania jasności spokojnie da się z dokumentem tekstowym pracować i to mimo słoneczka święcącego pięknie aż miło patrzeć. Wiem, że modne jest marudzenie na odblaskowe ekrany ale tu nie ma co marudzić — owszem, nie będę udawał, że otoczenie się nie odbija ale też nie jest to jakimś większym problemem. Piszę właśnie ten tekst, słońce świeci a jakoś niezbyt to przeszkadza.</p>
<p><strong>6.4. Głośniki</strong><br />
Są. Działają. Są do dupy i ciche. Film obejrzeć się na nich da, o słuchaniu muzyki można zapomnieć. Systemowe “bing” odtworzą ale niewiele więcej.</p>
<p><strong>6.5. Temperatura</strong><br />
Komputerek jakoś specjalnie się nie grzeje. Ot po prostu bywa cieplejszy w jednym miejscu ale poza tym nie ma mowy o jakimś sporym cieple. Leciały już na tym filmy, pracował w świetle dnia i panuje tu totalny temperaturowy spokój. Świetna sprawa choć też po prawdzie to nie ma zbytnio co się tu grzać :)</p>
<p><strong>6.6. Głośność</strong><br />
Komputerek jest absolutnie cichy. Nie wydaje żadnych dźwięków. Nie stresowałem go jakoś straszliwie ale też niezbyt oszczędzałem i mam wrażenie, że tam w ogóle żadnych wiatraczków nie ma. Po przyłożeniu ucha do wlotów powietrza słychać lekki szmer ale w środku nocy i cichutkim mieszkaniu komputera po prostu nie ma. Świetna sprawa, obawiałem się, że będzie toto buczało ale nic z tego.</p>
<p><strong>6.7. Bateria</strong><br />
Tak po prawdzie największym chyba jak na razie minusem jest stosunkowo krótkie działanie na bateriach. Po kilku cyklach rozładowania i naładowania baterii, nieco ponad dwie godziny to mało jak na ponoć netbooka. Jak na razie mi to nie przeszkadza ale gdybym potrzebował tego komputera do pracy, mocno rozważyłbym kupno lepszej baterii (jeśli istnieje, muszę to sprawdzić) albo w ogóle czegoś innego, bardziej energetycznie wydajnego. Bardzo słaby wynik, który pewnie można polepszyć wyłączając połowę funkcji ale nie po to sobie kupuję i tak już okrojony komputer, by okrajać go z funkcjonalności jeszcze bardziej. Bateria jest słaba i zaraz po kiepskiej klawiaturze jest to moje drugie największe zastrzeżenie do komputera.</p>
<p><strong>6.7. Współpraca z urządzeniami</strong><br />
Notebook ma mi służyć na najbliższych wakacjach jako urządzenie do zgrywania i trzymania fotek i filmików. Miło mi oznajmić, że wbudowany czytnik kart spisuje się znakomicie, filmiki zgrywane z mojego Sony DSC-W50 śmigają bez potrzeby instalowania czegokolwiek a Galeria z pakietu Windows Live fotki i filmiki razem pozbiera i w sumie niewiele więcej pozwoli z nimi zrobić. A więc główny cel zakupu notebooka został osiągnięty.</p>
<p>Problemem jest brak oprogramowania. Aby jakoś fotki obrobić trzeba zainstalować coś, co to umożliwi. W moim przypadku Picasa 3 posłuży do wstępnej obróbki fotek. Wspomniana Galeria umożliwia ponoć pobranie jakichś dodatkowych narzędzi do obróbki fotografii. Czemu nie instaluje ich od razu — zabijcie mnie, nie mam pojęcia. Ot widać tak musi być — dostarcza się oprogramowanie niekompletne i wymagające dodatkowych zabiegów. O, sprawdziłem przed chwilą — te “narzędzia” to po prostu odesłanie do produktów firm trzecich. Żenujące, żadnej tu konkurencji dla applowskiego iLive. Z punktu widzenia jabłkarza dostałem sprzęt z praktycznie gołym systemem i który przez ostatnie kilka dni wciąż konfiguruję i w którym wciąż coś instaluję. A wszystkie te programy oczywiście ze sobą nie współpracują… Serio, dopiero teraz poczułem co oznacza wygoda iLife. Jabłka są drogie ale trzeba się dokładnie przyjrzeć, co się za tymi pieniędzmi kryje. To będzie mój któryś z kolei dzień grzebania przy systemie, by jakoś zapewnić sobie podstawową funkcjonalność. Masakra.</p>
<p>Sporo mam problemów z przymuszeniem komputera do wykorzystywania mojego telefonu komórkowego jako modemu via Bluetooth. Pobrane ze stron Sony Ericcsson oprogramowanie nie obsługuje mojego k750i (z k800 nie było problemów) i niestety nie mam dostępu do sieci siedząc u moich rodziców. No proszę, k750i najwidoczniej już jest za starym modelem dla producenta, by  warto było dla niego pisać soft. Głupie Sony zostawiło starszą wersję oprogramowania dla modelu k750i ale jak się okazuje, parowanie jakoś idzie ale nic więcej z tym się nie wiąże. Soniaczowe PC Suite nie widzi, że telefon jest do komputera podłączony. Ot niby wszystko jest jak trzeba, tyle że nie działa. Głupie Sony!</p>
<p>Za to system bezproblemowo różne funkcje Bluetooth w telefonie rozpoznaje i udostępnia. Wymiana plików czy udostępnienie telefonu jako słuchawki dla Skype nie jest jakimś problemem. Bardzo mi się to spodobało i zadziałało od przysłowiowego kopa. Telefon przeprowadził jakąś synchronizację ale nie zauważyłem jej efektów w systemie — w kalendarzach nic nie przybyło (choć w telefonie mam zdefiniowanych ich kilka i nieco zdarzeń tam się znalazło) a i kontakty jakoś się specjalnie nie zmieniły (a nie, sorry, zmieniły się — w telefonie mam teraz wszystkie kontakty podwójnie wpisane :/). Powalczę z tym jeszcze bo lubię mieć wszystkie swoje urządzenia zsynchronizowane ale widzę, że będzie to ciężki bój…</p>
<p>Podłączyłem też do komputera iPoda — bezproblemowo z iTunes to wszystko działa, dane wymienia i jedyny jak na razie ból to opieszałość Apple we wprowadzaniu obsługi programów z pakietu Windows Live. Konta z Outlooka Express mogę z iPodem synchronizować ale Poczta usługi Windows Live już jest dla iTunes niewidoczna. Szkoda, wiele by to ułatwiło i przyspieszyło.</p>
<p>Samo iTunes chodzi na komputerze całkiem żwawo acz systemowy Player śmiga znacznie, znacznie lepiej. Niestety interfejs w systemowym Playerze totalnie mi nie pasuje i jest pokręcony jak słoik dżemu. Wiem, że to kwestia przyzwyczajenia ale trzymanie swojej biblioteki muzyki w systemowym Playerze uważam za formę masochizmu :). Warto jeszcze wspomnieć, że doskonale działa udostępnianie bibliotek w iTunes na notebooku i w moim mini — się toto w opcjach programu jednego i drugiego włącza, się odpala, się korzysta. Żadnego kombinowania i dostęp do całej mojej muzyki z notebooka mam (nie wiem po co bo na gównianych notebookowych głośniczkach i tak niczego nie usłyszę). Ciekawe, czy da się filmy sensownie streamować bo jeśli tak, to może się okazać, że w końcu będę mógł w miarę wygodnie wciągać filmy na tarasie :).</p>
<p><strong>6.8. Sieć</strong><br />
Wykrywanie sieci bezprzewodowych — bezproblemowo. Podłączenie do mojego domowego routera — bezproblemowo. Podłączenie do sieci udostępnianej przez mojego pracowego iMaca via AirPort — działa tylko po zdjęciu zabezpieczeń. Nie mam pojęcia dlaczego tak się dzieje, jestem na to najwidoczniej za głupi. Mój iPod jakoś sobie z tym całym szyfrowaniem radzi, Windows XP najwidoczniej już nie.<br />
Mieliśmy z bratem potworne problemy przy próbie jakiegoś zlinkowania swoich laptopów. Ot chcieliśmy się plikami powymieniać w cywilizowany sposób ale za diabła Windows Vista Business i Windows XP Home nie chciały się dogadać. Robiliśmy takie samy nazwy grup roboczych, byliśmy w jednej sieci i w ogóle robiliśmy to, co nam dziesiątki kreatorów nakazywały. Dupa.</p>
<p>Notebook bezproblemowo widzi udziały na moim Maku mini i może sobie biegać po tym, co Mak udostępnia. Mak laptopa widzi ale wszelkie próby zalogowania się na lapku  spełzły póki co na niczym. Nie mam pojęcia w czym problem — komputer jest widoczny, wystarczy tylko się zalogować, wpisuję użytkownika i hasło i nie dochodzi do połączenia. Firewall sprawdzałem, różne takie inne też. Póki co wychodzi na to, że z włączeniem komputera do domowej sieci nieco się pomęczę. Pewnie coś robię nie tak ale za diabła póki co nie wiem w czym może być problem. Się zobaczy z czasem :).</p>
<p><strong>6.9. Wydajność</strong><br />
Wydajność jest słabiutka, oj bardzo słabiutka… Nie instalowałem jeszcze żadnej gry ale już widzę, że soku ten komputerek ma za mało. Do niczego więcej niż pisanie tekstów, przeglądanie maili i surfowanie po necie raczej się ten komputer nie nadaje. Liczyłem się z tym ale skłamię kiedy nie przyznam się do tego, że liczyłem na nieco więcej. Puszczałem testowo filmy przekonwertowane do MP4 (format i parametry iPodolubne) i działało toto jak trzeba. DivXów jeszcze nie testowałem, ot nie było kiedy. Takoż z materiałem HD prób nie robiłem ale czytałem w sieci, że radzi sobie z tym komputer średnio choć tu wiele zależy od sposobu kompresji. No nic, zobaczymy w boju z czasem. Tak więc zasadniczo filmy oglądać się da bez większych problemów. Ale testowe montowanie filmików w windowsowym Movie Makerze (swoja drogą — całkiem sympatyczny soft) potrafiło już lekko komputer zatkać.</p>
<p><strong>7. Koniec</strong><br />
To póki co tyle w temacie używania mojego nowego nabytku. Wiem, że niezbyt to może konkretne ale ja komputerów używam a nie je testuję. W zastosowaniach, dla których komputer przeznaczyłem sprawdza się toto całkiem sympatycznie. Niestety soków ma toto nieco za mało na coś więcej niż prace biurowe i oglądanie filmów ale od tego są solidniejsze laptopy. Bardzo kiepska klawiatura, słabiutka bateria i ogólne spore wrażenie plastikowej tandety — to główne minusy tego urządzenia. Wynagradza to niezła matryca, absolutna cisza, brak grzania i ogólna poręczność komputera. No i spodobał się sprzęcik Dorocie, a to tak po prawdzie jest najważniejsze, bo to do niej trafi docelowo komputerek. Da Majek czeka na zainstalowanie kilku gier i też pewnie coś od siebie dorzuci do opisu.</p>
<p>Czy polecam? Za tę cenę można pewnie wybrać coś lepiej wykonanego i z lepszymi bebechami. Ale jeśli ważna jest dla ciebie rozdzielczość pozwalająca na sensowną pracę — warto się nad tym modelem zastanowić. Minusów jest sporo, z czasem sprawdzę, czy da się jakoś choć niektóre z nich zniwelować. Stay tuned, będzie o komputerku na pewno więcej…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/05/opis-komputera-dell-inspiron-mini-1210/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>26</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Se kupiłem — DELL Inspiron Mini 1210</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/04/se-kupilem-dell-inspiron-mini-1210/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/04/se-kupilem-dell-inspiron-mini-1210/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 28 Apr 2009 16:51:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Notebook]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3252</guid>
		<description><![CDATA[Pewnego pięknego dnia dotarło do mnie takie małe coś: CoSTa, wyjeżdżasz już niebawem do dalekiej Grecji, która krajem jest dzikim, wrednym a coś takiego jak komputeryzacja, informatyzacja i sieciowacja tam nie istnieje. Oni tam wszyscy tylko frappe piją a przez to wciąż jeszcze tkwią w poprzednim wieku jak nie dalej. Ot szczęśliwcy, którzy nie muszą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/04/20090428-dell_mini_1210.jpg" width="240" />
		</p><p>Pewnego pięknego dnia dotarło do mnie takie małe coś: CoSTa, wyjeżdżasz już niebawem do dalekiej Grecji, która krajem jest dzikim, wrednym a coś takiego jak komputeryzacja, informatyzacja i sieciowacja tam nie istnieje. Oni tam wszyscy tylko <a title="A co to takiego?" href="http://en.wikipedia.org/wiki/Greek_frappé_coffee">frappe</a> piją a przez to wciąż jeszcze tkwią w poprzednim wieku jak nie dalej. Ot szczęśliwcy, którzy nie muszą się bić z dzisiejszą technologią. Ale co z tobą, nieboże???</p>
<p>Tak właśnie sobie myślałem i ręce coraz bardziej załamywałem. Dwa tygodnie odcięcia od sieci, ekranu i — przede wszystkim — nie miecia gdzie fotek i filmików zrzucania. Poczułem gwałtowną potrzebę czegoś przenośnego, do czego będę mógł aparat podłączyć i owe fotki i filmiki zrzucić. I co pozwoli mi na ewentualny szybki surfing po sieci, jeśli gdzieś w tym leniwym kraju hot-spota znajdę. Słowem — poczułem potrzebę posiadania notebooka. Czyli trza se było takie coś kupić. To coś miało spełniać następujące wytyczne:</p>
<ul>
<li>Miało być stosunkowo niedrogie — na MacBooka przyjdzie czas gdy pokaże się Snow Leopard a przede wszystkim muszę na to cacko uzbierać i pozbyć się jednego kredytu.</li>
<li>Miało być w miarę niewielkie, by nie zawadzało zbytnio na greckiej plaży.</li>
<li>Miało mieć w miarę sensowny wyświetlacz, cobym nie musiał oczu mrużyć by jakieś drobniutkie literki zobaczyć.</li>
<li>Teraz pojedzie toto do Grecji ale po powrocie ma to być maszynka dla Dorophy, coby sobie mogła swobodnie mailiki odebrać, dokument przytargany z pracy obrobić, nowe ciuchy na stronkach pooglądać a wszystko to najlepiej półleżąc na tarasie.</li>
<li>Niekoniecznie musiało chodzić stulecie na jednym ładowaniu. Aż takiej mobilności nie potrzebuję.</li>
<li>To miał być Dell — Ender mnie zaraził tą firmą i tak już zostało :).</li>
</ul>
<p>Z szybkiej kwerendy po stronach Komputronika wyskoczyło mnie coś takiego:<br />
<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/04/20090428-dell_mini_1210.jpg" alt="DELL Inspiron Mini 1210" title="DELL Inspiron Mini 1210" width="420" height="253" class="size-full wp-image-3253" /><br />
Tak sobie nagle wyskoczyło i już zostało. Rozdziałkę ma toto dla mnie interesującą, jest Dellem, bez VATu kosztuje całkiem OK, system w porządku, dysk wolny ale przynajmniej zmieści się tam więcej, niż w aparacie, pamiątki mogłoby być więcej. <a href="http://www.komputronik.pl/Netbooki_mini_notebooki_/DELL_Inspiron_Mini_1210_czarny/pelny,id,71628,s,1/" title="Nieco technicznego bełkotu o notebooku">Dell Inspiron Mini 1210</a> mnie odpowiedział.</p>
<p>Pewnie można było lepiej, głębiej, wydajniej, mocniej, pokaźniej, od tyłu i z języczkiem. Szczerze mówiąc średnio mnie to obchodzi — wpadło mi w oko (Enderowi zresztą chyba też :)) i po telefonie do Brzozy kwestią było już tylko kiedy przyjedzie. Mam nadzieję, że Komputronik się sprawi i po dzisiejszej informacji o wysyłce, jutro dostanę co trzeba do pracy. Przetestowałoby się wtedy komputerek na wyjeździe do Jeleniej Góry, do której na długi (też mi długi) weekend spadamy.</p>
<p>Kurczę, to pierwszy mój notebook. Sam nie wiem, czego się po tym spodziewać…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/04/se-kupilem-dell-inspiron-mini-1210/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>18</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mam Maka i mam wirusa!</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/01/mam-maka-i-mam-wirusa/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/01/mam-maka-i-mam-wirusa/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Jan 2009 15:25:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zabawne]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>
		<category><![CDATA[Wirus]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=286</guid>
		<description><![CDATA[Oto dowód na to, że mam Maka i mam wirusa: Uploaded with plasq’s Skitch! Buhahahahaaaaa — wystarczy pena wsadzić w windowsową dziurkę i już dochodzi do mnożenia na potęgę ;). Kurczę, niby w firmie antywirusy i bóg raczy co wiedzieć jeszcze poinstalowane a tu proszę, taki babol. No i teraz mam zagwozdkę — grozić adminom [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://img.skitch.com/20090130-xdkbjaemjam8a36uuyu6rhrxde.preview.jpg" width="240" />
		</p><p>Oto dowód na to, że mam Maka i mam wirusa:</p>
<div class="thumbnail"><a title="Aaaaa! Zawirusowany Mak!" href="http://img.skitch.com/20090130-xdkbjaemjam8a36uuyu6rhrxde.png"><img src="http://img.skitch.com/20090130-xdkbjaemjam8a36uuyu6rhrxde.preview.jpg" alt="Aaaaa! Zawirusowany Mak!" /></a><br />
<span style="font-family: Lucida Grande, Trebuchet, sans-serif, Helvetica, Arial; font-size: 10px; color: #808080">Uploaded with <a href="http://plasq.com/">plasq</a>’s <a href="http://skitch.com">Skitch</a>!</span></div>
<p>Buhahahahaaaaa — wystarczy pena wsadzić w windowsową dziurkę i już dochodzi do mnożenia na potęgę ;). Kurczę, niby w firmie antywirusy i bóg raczy co wiedzieć jeszcze poinstalowane a tu proszę, taki babol. No i teraz mam zagwozdkę — grozić adminom ujawnieniem dyrekcji kompromitujących ich informacji czy może od razu wyciągać gifty bez grożenia? W sumie to fajne chłopaki, odpuszczę sobie grożenie :).</p>
<p>Nauczka dla posiadaczy Windows: nie wsadzaj kijka ((Tak nazywa pena sporo lasek — ot ciekawość czemu)) do niezabezpieczonej dziurki!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/01/mam-maka-i-mam-wirusa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>fedora core 5 — gdzie moje multimedia!</title>
		<link>http://costa.info.pl/2006/03/fedora-core-5-gdzie-moje-multimedia/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2006/03/fedora-core-5-gdzie-moje-multimedia/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Nov -0001 00:00:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[3D]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Funk]]></category>
		<category><![CDATA[Gra]]></category>
		<category><![CDATA[Link]]></category>
		<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Mini]]></category>
		<category><![CDATA[Pop]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>
		<category><![CDATA[Software]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[fedora core 5ładna, przyjemna, szybka powiedziałem dziś suse basta. miała być część druga opisu moich bojów z suse ale mi się odechciało już z tą dystrybucją walczyć. siedziałem wczoraj pół wieczora żeby coś z tym systemem zrobić i nawet początkowo odnosiłem sukcesy. znalazłem gdzieś w sieci odpowiednie wpisy do xorga i mogłem już coś zdziałać [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/fedora5-screen02.thumb.png" width="240" />
		</p><div class="serendipity_imageComment_left" style="width: 160px">
<div class="serendipity_imageComment_img"><a class='serendipity_image_link' href='http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/fedora5-screen01-small.png'><img width='160' height='120'  src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/fedora5-screen01-small.thumb.png" alt="" /></a></div>
<div class="serendipity_imageComment_txt">fedora core 5<br />ładna, przyjemna, szybka</div>
</div>
<p>powiedziałem dziś suse basta. miała być część druga opisu moich bojów z suse ale mi się odechciało już z tą dystrybucją walczyć. siedziałem wczoraj pół wieczora żeby coś z tym systemem zrobić i nawet początkowo odnosiłem sukcesy. znalazłem gdzieś w sieci odpowiednie wpisy do xorga i mogłem już coś zdziałać z wypłukującym oczy odświeżaniem. ba! zainstalowałem sobie nawet stery ati ale już opengl za diabła ruszyć nie chciał, cięgiem mesa i mesa… przeżyłbym i to bo w sumie po diabła mi to całe 3D (choć miałem wielką chętkę na xgl-a ale widząc jak się sprawy w suse mają wątpię, bym był w stanie to uruchomić). jednego jednak nie dało rady zwalczyć — przedziwnego zachowania dźwięku. co bym nie kombinował, czego bym nie ustawił, jakim programem bym nie odtwarzał — uparcie odtwarzanie nowego kawałka powodowało ściszenie kompletne wszystkiego. no sorry, nie będę co pięć minut klikał na kmixie by ustawić głośność odpowiednią. a więc, bez zbędnych ceregieli, partycja z suse została zaorana. miało być łatwo, miło i przyjemnie. nie było. jako leniwy zwykły user powiedziałem dość.</p>
<p>nie żałuję, bo dziś padło na fedorę. <b>fedora core 5</b> została zainstalowana! (screen w <a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/fedora5-screen01.png" title="screen w pełnej okazałości" target="blank">pełnej okazałości)</a></p>
<div class="serendipity_imageComment_left" style="width: 160px">
<div class="serendipity_imageComment_img"><a class='serendipity_image_link' href='http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/fedora5-screen03.png'><img width='160' height='111'  src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/fedora5-screen03.thumb.png" alt="" /></a></div>
<div class="serendipity_imageComment_txt">yum i upgrade systemu</div>
</div>
<p>o ile z instalacją fedory 4 miałem nieprawdopodobne problemy, o tyle fedora 5 pooooszła niczym przeciąg. tak całkiem po prostu, miło i przyjemnie wzięła i się zainstalowała. jedno mnie tylko zdziwiło: wiem, że fedora wspiera system reiserfs. na próżno jednak podczas standardowej instalacji szukać go przy formatowaniu partycji. nie ma. można zainstalować na reiserfs podając jakieś parametry przy starcie instalatora ale nie jest dostępny jako opcja przy standardowej instalacji. dziwne, co to komu szkodzi? anyway, instalacja poszła jak po maśle, bez problemów, bez kombinowania zwykłego — ot po prostu podręcznikowy przykład jak instalatory dla zwykłych userów powinny wyglądać. anaconda ma jednak moc i przede wszystkim jedną ważną cechę: jest doskonale przemyślana. rozpoznanie sprzętu w normie — wszystko rozpoznane jak należy.</p>
<div class="serendipity_imageComment_left" style="width: 160px">
<div class="serendipity_imageComment_img"><a class='serendipity_image_link' href='http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/fedora5-screen02.png'><img width='160' height='109'  src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/fedora5-screen02.thumb.png" alt="" /></a></div>
<div class="serendipity_imageComment_txt">add/remove programs<br />proste ale przyjemne narzędzie</div>
</div>
<p>co się rzuca w oczy przy porównaniu najnowszego suse i fedory? wersje pakietów. fedorka oferuje świeżynki jeśli nie najnajnajnowsze to na pewno najnowsze, jakie były możliwe i stabilne w momencie wydawania dystrybucji. na dzieńdobry wita nas gnome w wersji 2.14, bardzo ładnie i estetycznie skomponowane środowisko pracy, zestaw podstawowych narzędzi i system praktycznie gotowy do natychmiastowego używania. o taaaak, to lubię! autentycznie potrzeba konfiguracji ogranicza się do wyboru pożądanej rozdziałki i odświeżania i już można sobie biegać po necie, pisać elaboraty w openoffice i co tam jeszcze innego zwykło się robić. jako że instalowałem dystrybucję rozprowadzaną na dvd, nieco zdziwiła mnie mała ilość instalowanych standardowo pakietów. na twardym dysku ląduje autentycznie niezbędne minimum dla w miarę wygodnego rozpoczęcia pracy. resztę można sobie spokojnie doinstalować narzędziem podobnym do tego znanego z ubuntu. w menu mamy bowiem wygony aplecik „add/remove software”, którego odpalenie daje nam dostęp do pakietów z krążka a po uaktualnieniu bazy yuma, także do softu leżącego na serwerach. co więcej, ten graficzny instalator zrobiony jest dobrze. prosty, przejrzysty, oferujący nie za wiele ale zupełnie wystarczających do szczęścia opcji. daleko mu do synaptica ale funkcjonalność dla zwykłego usera oferuje zupełnie wystarczającą. i dobrze! niczego więcej nie chcę.</p>
<p>po wstępnych achach i ochach jak toto szybko i sprawnie działa (bo działa sprawnie i szybko jak diabli), przyszła pora na coraz bardziej wydłużającą się minę. dlaczego? ta strona wszystko od razu wytłumaczy: <a href="http://fedoraproject.org/wiki/ForbiddenItems" title="forbidden items, czyli czego fedora nie obsługuje">forbidden items</a>… zaczęło się standardowo — zachciało mnie się jakiś podkład muzyczny puścić, coby nie siedzieć po cichu przy komputerze. pierwszy problem: nie rozpoznało i nie dopisało żadnych partycji windowsowych do fstaba. oj, niedobrze, znów ręczna edycja, zakładanie odpowiednich katalogów… powinni to w każdej dystrybucji na dzieńdobry wyświetlać jak widzę :/. chciałem się po prostu dostać do mojego zbioru mp3, ktren leży sobie na partycji ntfs. i tu wyszedł drugi problem: fedora nie obsługuje partycji ntfs. kropka. zupełnie zaś rozbiła mnie sugestia twórców fedory:</p>
<blockquote><p><i><b>Fedora Suggests:</b> Using a file system natively supported by Linux, such as ext3, is a better option. If you must share files between Windows and Linux on a single system, format the shared partitions with FAT/FAT32 (vfat) instead. The Samba software included with Fedora enables your system to access file shares on networked Windows systems, and to act as a server for Windows systems.</i></p></blockquote>
<p>kochani twórcy dystrybucji zwanej fedora core, oto moje zdanie w tym temacie: mam dokładnie gdzieś waszą jakże celną sugestię. mam 100 gigabajtów danych na partycji, do której chciałbym mieć dostęp z dystrybucji, którą właśnie zainstalowałem. nie mam najmniejszego zamiaru zaorać swoich danych i przerobić partycję na fat32 li tylko dlatego, że patenty chronią ntfs. innym dystrybucjom jakoś to nie przeszkadza i mogę swobodnie swoje partycje montować i czytać z nich dane. i gdzieś mam patentowe problemy amerykanów czy innych porąbanych nacji, którym chce się w patentowanie wszystkiego jak leci bawić. niechaj korzystają sobie z rżniętych pod ich wymagania dystrybucji. brak odpowiedniego pakietu jako opcje do doinstalowania uważam za cholerną kpinę. i nie tyczy się to tylko ntfs jak się za chwilę okaże.</p>
<p>bo problem dotyczy wszystkich wymienionych na cytowanej stronie zagadnień. mp3? zapomnij! filmy? zapomnij! dvd? zapomnij! owszem, to wszystko jest dostępne po dorzuceniu odpowiednich źródeł ale problem polega na czymś innym: na podejściu do użytkownika. wiecie dlaczego ubuntu staje się takie popularne? bo mimo iż także nie oferuje wspomnianej funkcjonalności na starcie (prócz ntfs oczywiście :)), na stronie informującej o tym jest link do odpowiedniej podstrony, która krok po kroku prowadzi za rękę i wyraźnie pisze co trzeba zrobić, by te wszystkie empetrójki, filmy i dividiki jednak móc odtworzyć. tutaj nie ma o tym słowa. po przebiciu się przez ileśtam podstron w końcu trafiłem na odpowiednią stronkę prowadzącą tak właśnie za rękę. wielka szkoda, że niestety ale nie supportuje ona póki co fedory 5. strona nazywa się <a href="http://faq.fedora.pl/" title="oficjalny fedora.pl faq">oficjalny fedora.pl faq</a> i wszystko jest ok poza jednym drobnym szczegółem — czary konfiguracyjne dla yuma po prostu nie działają. i w ten sposób nie zayumam sobie w sposób łatwy, prosty i przyjemny wsparcie dla moich multimediów. szlag! a tak było pięknie…</p>
<p>zakładam, że to tylko kwestia dalszego szukania w necie i na pewno na coś bym trafił. nie mam jednak na to ani chęci, ani czasu. po prostu. wsparcie na pewno jest cudowne i w ogóle ale mnie nie interesują rozwiązania serwerowe czy insze biznesy. ja chcę posłuchać muzyki i pooglądać jakiś film. bez zbędnego bólu szperania i kombinowania. po prostu wydając kilka poleceń (tak jak jest to opisane w ubuntu) chcę mieć to wszystko od ręki i zaraz. forget it. dobrze, że odgrywanie cd jeszcze działa :)</p>
<p>ale prócz tych nieszczęsnych multimediów dystrybucja oferuje to, co lubię: ładnie wygląda, zapieprza aż miło patrzeć, wybór oprogramowania całkiem sensowny i niemało tego… zaprawdę, jeśli kiedyś sprzykrzy mi się ubuntu moim wyborem będzie fedora. tyle że wpierw zgromadzę stertę adresów stron, na których będzie opisane co i jak mam zrobić, by odblokować sobie dostęp do 3/4 powierzchni mojego twardziela zajętej teraz przez ntfs, na której leżą rzeczy przydatne i mnie potrzebne do miłego obcowania z komputerem i systemem. może jednak jeszcze nie dziś.</p>
<p><a href="http://www.redhat.com/fedora/" title="strona dystrybucji fedora core 5">strona dystrybucji fedora core 5</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2006/03/fedora-core-5-gdzie-moje-multimedia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>suse 10 — moje boje — część 1</title>
		<link>http://costa.info.pl/2006/03/suse-10-moje-boje-cz-1/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2006/03/suse-10-moje-boje-cz-1/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Nov -0001 00:00:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Akcja]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Funk]]></category>
		<category><![CDATA[Gra]]></category>
		<category><![CDATA[Mini]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[pracowy plextorek dał rady. obrazek wypalił się bezbłędnie i muszę przyznać, że gnomowy prawoklik na obrazie iso i natychmiastowe wypalanie płytki bez jakichś zbędnych osobnych programów rządzi. szybko, miło, przyjemnie. no więc spłonęło te bez mała 8 giga danych zawierających system suse 10. wczoraj, jakoś tak z wieczora, siadłem więc do instalacji systemu. backupy porobione, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>pracowy plextorek dał rady. obrazek wypalił się bezbłędnie i muszę przyznać, że gnomowy prawoklik na obrazie iso i natychmiastowe wypalanie płytki bez jakichś zbędnych osobnych programów rządzi. szybko, miło, przyjemnie.</p>
<p>no więc spłonęło te bez mała 8 giga danych zawierających system suse 10. wczoraj, jakoś tak z wieczora, siadłem więc do instalacji systemu. backupy porobione, ubuntu zaproszone do wypadu z partycji i zacząłem w imię poznania fajnego ponoć wszechświata suse. zacznijmy od tego, że obrazek, któren się mnie wziął pobrał to jakiś dziwny obrazek. liczyłem na wersję enterprise ale chyba to nie tę wersję mi pobrało, mimo iż nazwa pliku iso sugerowała, że obrazek pochodzi z wersji boxowanej i w ogóle jakiejś takiej „lepszej”. być może. jeśli to jednak jest ta wersja sprzedawana przez novella — szkoda na nią pieniędzy imo. nie wiem czy wsparcie musi kosztować aż tyle ale większość moich susowych problemów póki co rozwiązałem korzystając z gogli i zdrowego rozsądku.</p>
<p>a więc rozpocząłem instalację. i tu pierwsze miłe wrażenie: instalator może nie rewelacyjny i intuicyjny ale na pewno o niebo lepszy niż ten ubuntowy. po prostu co tryb graficzny, to tryb graficzny. skąd zarzut braku intuicyjności? a stąd, że pierwszy raz mając w ogóle do czynienia z suse musiałem przy instalacji nieco naszukać się opcji trochę bardziej zaawansowanych niż defaultowa propozycja ściągnięcia partycji windowsowej (sic!), zrewymiarowania innej i wsadzenia pomiędzy nie partycji z suse. zdziwiło mnie to o tyle, że miałem partycję reiserfs (pozostałość po ubuntu) wraz z osobnym swapem, którą instalator rozpoznał jako vfat16 bodajże (???) i kompletnie pominął w swoich rozważaniach. ja wiem, że tam system siedział i zapewne dlatego instalator tę partycję pominął. ale rozpoznanie sugeruje dokładnie co innego — skoro rozpoznał vfat to co mu przeszkadzało wziąć i tę partycję pod rozwagę? anyway, zanim doszedłem co i jak się zmienia (bardzo ale to bardzo średnio wygodne rozwiązanie z menu rozwijanym na dole ekranu, z którego wybiera się kolejne podmenu np. partycjonowania, itd.) trochę myszką po ekranie pobiegałem. no ale problemów większych nie było. warto tylko odnotować, że gdybym zastosował się do defaultowych zaleceń instalatora, nie miałbym teraz windowsa i pewnie którejś partycji z danymi. więc ręczna konfiguracja bardzo mocno wskazana.</p>
<p>ogólnie proces konfiguracji i instalacji systemu jest bardzo czasochłonny. z racji ogromnej pojemności medium, napchano tam w pytę pakietów bardziej lub mniej przydatnych i przeglądanie tego przed instalacją nie miało większego sensu. suse oferuje instalację grup oprogramowania, np. „typowy desktop z kde” (lub jakoś tak to brzmi :)) i jest instalowane co tam sobie twórcy dystrybucji uznali za stosowne.</p>
<p>pakietów, jako się rzekło, jest od groma ale — tu pierwsze marudzenie człowieka korzystającego z ubuntu dapper — stare :/. na pewno funkcjonalne i stabilne ale miłośnicy softowych nowinek nie mają tu czego szukać. no nieco mnie się mina wydłużyła na widok gnome 2.12, openoffice 1.9cośtam i tak dalej. „nic to!” rzekłem sobie, „update wszystko załatwi!” pomyślałem i wybrałem kompletne standardziki: system z kde, gnome i chyba nic ponad to, co oferuje już od siebie suse. kompletny standard instalacyjny. ot zachciało mi się mieć dwa środowiska i to cała różnica. instalacja się rozpoczęła…</p>
<p>…jakieś 40 (TAAAAAK!) minut później skończyła się i ładnie zaproponowano mi reboot. rebootnąłem. coś tam się zaczęło mielić i mieliło tak ładną chwilę. zaproponowało mi pobranie aktualizacji przez net, na co oczywiście chętnie się zgodziłem…</p>
<p>…wczoraj na polsacie jakiś film puszczali z wulkanem w roli głównej. fajny w sumie. fajniejszy niż wgapywanie się przez godzinę z okładem (i to solidnym!) na pobierające się powoli pakiety. żeby była jasność: tych pakietów nie było zbyt wiele. coś tam zostało nieco unowocześnione, paczek pobranych w sumie może kilkadziesiąt ale działo się to diabelsko powoli. nie, aktualizacja przy instalacji zdecydowanie odradzana dla tych mniej cierpliwych :). no ale w końcu ściągnęło się co miało się ściągnąć, zainstalowało (znów — baaaaardzo powoli) i czas na kolejny reboot.</p>
<p>po reboocie system wstał bezproblemowo i ładnie się uruchomił pokazując bardzo sympatyczny ekranik powitalny w stylu windowsowym. na pierwszy ogień poszło kde. logowanko i… cholera, coś nie tak z ustawieniami monitora. sprzęt caluśki został rozpoznany idealnie wręcz, takoż monitor i karta ale, tak jak i w innych dystrybucjach, ustawiło odświeżanie na maksa możliwego a to nie jest dla mojej iiyamy najlepsze (ten monitor w ogóle nie jest najlepszy ale jakoś daje radę). żaden problem, zaraz sobie zmienię.</p>
<p>i tu zachwyt po prostu: yast! o żesz kurwa! ale to jest pooootężne narzędzie! o to właśnie mi chodzi, kiedy piszę, że także zwykły użytkownik ma prawo coś poustawiać w systemie bez potrzeby oglądania konsoli czy innych skryptów czy plików konfiguracyjnych. yast mnie urzekł i zauroczył. można zmieniać od cholery i trochę i jakiś user z zacięciem ustawiania będzie miał co robić przez cały dzień :). ja chciałem tylko ustawić odświeżanie swojego monitora. i wiecie co? nie da tak po prostu rady. nie ma czegoś takiego jak „wybierz odświeżanie” i np. możliwość ustawienia 85hz. nie ma. null. rzeba ustawiać ręcznie zakresy odświeżania monitora. te zostały rozpoznane prawidłowo ale jakim cudem mam, do ciężkiej cholery, wiedzieć co takiego mam tam wpisać by dostać 1600x1200x24x85hz?????? w kde jest taki programik, którym można sobie żądaną rozdziałkę wyklikać. ni chuchu, nie ma tutaj, przynajmniej w defaultowej instalacji. no to może w gnome? dupa blada. za ustawienia ekranu odpowiada ten zasrany programik, który każe mi z palca wpisywać ustawienia. mamy 21-szy wiek i nie mam zamiaru wklepywać czegokolwiek z palca tym bardziej, że nigdzie jak do tej pory nie musiałem tego robić. jak na razie desktop jest nie do użycia przez jakiś zasrany programik.</p>
<p>zachciało mi się puścić muzyczkę. empetrzy trzymam na partycji windowsowej. klikam na „mój komputer”, o! są moje partycje, nawet ich nazwy wyświetla, fajowo! klik — error, nie ma wpisów we fstabie. aż się nieco zdziwiłem. jak to nie ma? nie dopisał zasraniec jeden? ano nie dopisał. być może można było to gdzieś wyklikać ale już mnie nieco oczy zaczęły boleć od odświeżania i chciałem to zrobić szybko — edycja fstaba i już mam dostęp do swoich partycji. odpalam amaroka, buduję kolekcję, wybieram utworek — dupsko, coś nic nie słychać. znaczy amarok niby gra (spektrum lata jak należy) ale dźwięku ni cholery. trochę się z tym poszarpałem i w końcu doszedłem do tego, że jakimś cudem amarok niezbyt lubi się z kmixem. odpalenie amaroka, zmiana w nim utworu czy jakakolwiek inna akcja = zmniejszenie głośności do minimum.</p>
<p>ok, miałem dość jak na jeden wieczór. zapuściłem tylko ssanie ubuntu dappera flight 5 bo coś mam wrażenie, że z suse rozstanę się bardzo szybko. po drodze sprawdzę jeszcze jak tam wygląda i działa najnowsza fedora ale zanim to nastąpi dam dziś jeszcze jedną szansę suse. zadanie na dziś: zmienić odświeżanie przede wszystkim i coś zrobić z amarokiem. jeśli nie da się w prosty sposób — won suse z mojego twardziela. dapper czeka :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2006/03/suse-10-moje-boje-cz-1/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>suse 10 — czas na nowe doznania</title>
		<link>http://costa.info.pl/2006/03/suse-10-czas-na-nowe-doznania/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2006/03/suse-10-czas-na-nowe-doznania/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Nov -0001 00:00:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[3D]]></category>
		<category><![CDATA[Funk]]></category>
		<category><![CDATA[Gra]]></category>
		<category><![CDATA[Majka]]></category>
		<category><![CDATA[Mini]]></category>
		<category><![CDATA[Pop]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>
		<category><![CDATA[Test]]></category>
		<category><![CDATA[Torrent]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[xgl na pokładzie? to lubię! porzucam na jakiś czas ubuntu na rzecz suse. poczytałem, że w 10-tce xgl siedzi już na pokładzie (screen w pełnej wielkości) więc niewiele myśląc wyszperałem pirackiego torrenta z obrazem systemu. nie jest źle, 7 gigabajtów pobierania :). tak czy inaczej zawziąłem się bo chcę po prostu zobaczyć jak to całe [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/suse-screen01-small.thumb.png" width="240" />
		</p><div style="width: 160px;" class="serendipity_imageComment_left">
<div class="serendipity_imageComment_img"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/suse-screen01-small.png" class="serendipity_image_link"><img width="160" height="100" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/suse-screen01-small.thumb.png" /></a></div>
<div class="serendipity_imageComment_txt">xgl na pokładzie? to lubię!</div>
</div>
<p>porzucam na jakiś czas ubuntu na rzecz suse. poczytałem, że w 10-tce <b>xgl</b> siedzi już na pokładzie (<a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/suse-screen01-big.png" title="screen w pełnej wielkości" target="blank">screen w pełnej wielkości</a>) więc niewiele myśląc wyszperałem pirackiego torrenta z obrazem systemu. nie jest źle, 7 gigabajtów pobierania :). tak czy inaczej zawziąłem się bo chcę po prostu zobaczyć jak to całe suse wygląda, jak działa, czy nadaje się na desktopik dla mojej żoneczki, dla mnie i dla da majka. co mnie głównie będzie interesowało? wsparcie 3D (mam nadzieję, że żadnych kłopotów z ati nie będzie), szybkość działania (niestety, ubuntu ew. gnome z czasem po prostu muli i bez przelogowania a najlepiej restartu — ani rusz), wsparcie naszego narzecza, dostępne aplikacje no i ogólny feeling (kolorystyka, narzędzia, funkcjonalność)… po prostu czas potestować kolejną dystrybucję, ot co. zdrada ubuntu pewnie długo nie potrwa, do czasu wyjścia stabilnego dappera najwyżej. niestety (a może stety?) suse jest systemem komercyjnym a do czasu kupna maca mini nie chcę pakować pieniędzy w peceta. bo owszem, płacić za system trzeba ale patrząc na <a title="cennik novela - spakowany arkusz excel/calc" href="http://www.novell.com/poland/cenniki/cenniki.zip">ceny</a> wersji 9 być może desktopowa wersja suse nie przeskoczy 45–50 euro. tyle jeszcze bym uzbierał i mógłbym w pieca włożyć. tyle że po co, skoro marzy mi się kompletnie co innego? :)</p>
<p>anyway, zobaczymy wpierw jak to wygląda a później pokombinujemy. o ile uda mi się toto wypalić (nagrywarka ponoć da radę). obiecuję, że narobię screenshotów i krótko opiszę swoje wrażenia. z pozycji typowego, przeciętnego do bólu lusera linuksa a także małżonki jego, którą przed monitorem posadzę i każę jej klikać ile wlezie. profesjonalne teksty i testy pozostawiam profesjonalistom, ja podchodzę do używania systemu od praktycznej strony: czy działa i jak mi to działa :)</p>
<p><a title="strona systemu" href="http://www.novell.com/linux/">strona systemu</a><br /><a title="poslki oddzial novella" href="http://www.novell.com/poland/">polski oddział novella</a></p>
<hr width="100%" size="2" />
<p><b>EDIT:</b> no nie jest dobrze. obrazek w końcu się ściągnął (końcówka niestety zwolnila drastycznie) ale problem jest z wypaleniem tego prawie ośmiogigowego dziadostwa. niby moja nagrywarka obsługuje format DVD+R DL (i taką też nabyłem płytkę za nieprawdopodobną kwotę 20 złotych nowych polskich), niby programy do wypalania (różne, pod windows i linuksem) pokazują prawidłowo wolną przestrzeń i rozpoznają płytkę jak należy ale o wypaleniu mogę już tylko pomarzyć :/. nie mam bladego pojęcia o co w tym może biegać. sypie tym samym błędem pod obydwoma systemami („wrong media type” czy coś takiego) i klops. no nic, trzeba będzie jakoś to obejść. popróbujemy z różnymi nagrywarkami w takim razie. pracowy przenośny <a title="czy ta nagrywarka da sobie radę?" href="http://www.plextor.com/ENGLISH/products/716A.htm">plextor</a> powinien sobie poradzić.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2006/03/suse-10-czas-na-nowe-doznania/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>crack attack! — mam w co grać na linuksie :)</title>
		<link>http://costa.info.pl/2006/03/crack-attack-mam-w-co-gra-na-linuksie/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2006/03/crack-attack-mam-w-co-gra-na-linuksie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Nov -0001 00:00:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Gra]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[crack attack crack attack! tetrisopodobna gra logiczna dziejąca się w zabójczym tempie, nieźle wyglądająca i umożliwiająca rozgrywki po sieci. na linuksa i windowsa. moja recenzja: KOPIE DUPĘ! aaaaa!!! jaka ta gra jest doskonała! jedyne, czego jej brak, to natywna muzyczka przygrywająca w tle. ale od czego zbiór mp3??? w tło radzę wrzucić coś ostrego, skupić [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/recenzje/crack_attack-screen01.thumb.jpg" width="240" />
		</p><div class="serendipity_imageComment_left" style="width: 160px;">
<div class="serendipity_imageComment_img"><a class="serendipity_image_link" href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/recenzje/crack_attack-screen01.jpg" rel="lightbox" title="crack attack"><img width="160" height="160" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/recenzje/crack_attack-screen01.thumb.jpg" /></a></div>
<div class="serendipity_imageComment_txt">crack attack</div>
</div>
<p><b>crack attack!</b> tetrisopodobna gra logiczna dziejąca się w zabójczym tempie, nieźle wyglądająca i umożliwiająca rozgrywki po sieci. na linuksa i windowsa. moja recenzja:</p>
<p><b>KOPIE DUPĘ!</b></p>
<p>aaaaa!!! jaka ta gra jest doskonała! jedyne, czego jej brak, to natywna muzyczka przygrywająca w tle. ale od czego zbiór mp3??? w tło radzę wrzucić coś ostrego, skupić się (gra wymaga maksymalnej uwagi) i rozpocząć jazdę. zasady? połącz trzy lub więcej klocków tego samego koloru w pionie lub poziomie a te znikną. reszta wyjdzie w praniu…</p>
<p>moja rekomendacja: na rzecz tej gry porzuciłem granie w cokolwiek innego. spacja (kręci się nią klocki) rozgrzewa mi się do czerwoności, po kilkuminutowej rozgrywce mam stany podgorączkowe i po chwili ochłonięcia jadę dalej. UZALEŻNIA! i to kurczę bardzo… no, teraz tylko muszę pograć z żywym przeciwnikiem bo komp jest za dobry taka jego mać. ktoś chętny?</p>
<p><a href="http://www.nongnu.org/crack-attack/" title="strona gry">strona gry</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2006/03/crack-attack-mam-w-co-gra-na-linuksie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>playstation 3 i linuks</title>
		<link>http://costa.info.pl/2006/03/playstation-3-i-linuks/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2006/03/playstation-3-i-linuks/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Nov -0001 00:00:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Dom]]></category>
		<category><![CDATA[Doropha]]></category>
		<category><![CDATA[Funk]]></category>
		<category><![CDATA[Gra]]></category>
		<category><![CDATA[PlayStation]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>
		<category><![CDATA[PS3]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>
		<category><![CDATA[Xbox]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[playstation 3 bycik wywołał temat playstation 3 do tablicy. jako że konsolę nabędę na pewno (pytanie tylko kiedy), postanowiłem nieco poszaleć po necie i poszperać za jakimiś w miarę konkretnymi informacjami. przede wszystkich chciałem wywiedzieć się o wygląd konsoli (znany od dłuższego czasu), jakieś zrozumiałe dla mnie specyfikacje techniczne no i przede wszystkim — po [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/rozne/playstation3-screen01.thumb.jpg" width="240" />
		</p><div style="width: 143px;" class="serendipity_imageComment_left">
<div class="serendipity_imageComment_img"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/rozne/playstation3-screen01.jpg" class="serendipity_image_link"><img width="143" height="160" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/rozne/playstation3-screen01.thumb.jpg" /></a></div>
<div class="serendipity_imageComment_txt">playstation 3</div>
</div>
<p><a href="http://byte.livenet.pl/" title="blog mr. byte'a">bycik</a> <a href="http://byte.livenet.pl/?p=516" title="o linuksie w playstation 3 bycika słów kilka">wywołał temat</a> <b>playstation 3</b> do tablicy. jako że konsolę nabędę na pewno (pytanie tylko kiedy), postanowiłem nieco poszaleć po necie i poszperać za jakimiś w miarę konkretnymi informacjami. przede wszystkich chciałem wywiedzieć się o wygląd konsoli (znany od dłuższego czasu), jakieś zrozumiałe dla mnie specyfikacje techniczne no i przede wszystkim — po kiego w playstation ma stanąć linuks i jak niby praca z tym os-em miałaby wyglądać.</p>
<p>ps3 będzie wyglądało ładnie i nowocześnie. dla niektórych pewnie zbyt nowocześnie, dla innych pewnie zbyt ładnie :). mnie się tam podoba a doropha widząc screeny powiedziała tylko „ojej, to trzeba będzie wyeksponować”. zgadzam się, ładne toto i warte postawienia w widocznym miejscu. nowy xbox nie jest brzydki ale ma trochę za bardzo skrzynkową budowę i zbytnio zbliża się do pc wyglądem. ale to kwestia gustu i nie warto na to marnować klawiatury. screeny można obejrzeć sobie między innymi <a title="playstation 3 - screeny" href="http://www.ps3land.com/ps3-pictures/ps3-pictures.php">tutaj</a>.</p>
<p>jeśli chodzi o specyfikacje techniczne to rzecz przedstawia się odpowiednio mocno. to już było wiadome od dawna i w ogóle nie ma się już co powtarzać czy podniecać. zapas mocy ma toto wystarczający na jakieś trzy lata życia ze spokojem więc lifetime konsoli zostanie zachowany i nie będę musiał wydawać kolejnych pieniędzy za czas niedługi. dla technologicznych fraków kumających ten cały żargon — specyfikacja leci <a title="specyfikacja techniczna" href="http://www.ps3land.com/ps3specs.php">tutaj</a> (mam nadzieję, że to w miarę aktualne jest).</p>
<p>no i tu dochodzimy do trzeciego obszaru poszukiwań, czyli do wspomnianego linuksa. na co komu w ps3 linuks? po co? wszak obsługę mediów można spokojnie obsłużyć z poziomu biosu. problemem byłyby oczywiście zastosowania sieciowe. tutaj bez jakiegoś OS-a nie da rady. ale linuks miałby być głównie platformą obsługującą sieciowe funkcje konsoli, głównie chodzi tu o sonowską wersję xboxowego „xbox live”. platforma sony dla rozgrywek sieciowych przedstawia się bardzo ale to bardzo obiecująco. ma być przede wszystkim darmowa dla użytkownika i elastyczna dla developerów. elastyczność to przede wszystkim możliwość  uruchamiania własnych usług sieciowych w ramach platformy sony. zdaje się, że xbox live nie przewiduje takiej funkcjonalności i rozszerzenia swojej licencji. sony w swych planach poszło za ciosem nawet jeszcze dalej i funkcjonalność rozwiązań sieciowych ma być na prawdę spora. sporo zapowiedzi i praktycznie klepniętych już planów znajdziecie <a title="sony goes online!" href="http://www.gamespot.com/news/6145981.html">tutaj</a>. a funkcjonalność serwisów wzrośnie wraz z rozwiązaniami developerskimi.</p>
<p>i chyba o to właśnie chodzi w całym tym linuksowym zamieszaniu. o ile bowiem obsługę multimediów można będzie jakoś kontrolować (chyba :)) via funkcje biosu (tak, chodzi o piractwo i o rozwiązania typu drm i takie tam inne, o których wspomniał byte w komentarzu na swojej stronie), o tyle obsługę całego tego onlinowego systemu wyciągania od usera kasy trzeba rozwiązać w sposób kompleksowy dostarczając odpowiedni OS. czemu linuks? głupio byłoby w ps3 oglądać screen bootującego się windowsa :). to tylko moje (i <a title="krótkie rozważania serwisu gmespy" href="http://ps2.gamespy.com/articles/696/696090p1.html">nie tylko moje</a>) rozważania na ten temat ale podparte chyba solidnymi przesłankami. jak będzie, tak będzie. ja tylko cieszę się, że na rynku konsol panuje solidna w tym momencie konkurencja. wymusza to w oczywisty sposób wprowadzanie coraz to nowszych i tańszych rozwiązań a mnie osobiście bardzo ale to bardzo ucieszyła wiadomość o możliwości zakupienia, zassania i zagrania na moim przyszłym ps3 gierek z ps1. ceny podejrzewam będą przystępne a tytułów z jedynki, które chciałbym mieć i w nie pograć znajdzie się nieco.</p>
<p>tak więc nadciągaj ps3! zobaczymy co tam sony zaoferuje a jeszcze bardziej jestem ciekawy odpowiedzi microsoftu. ale najwcześniej nastąpi ona w kolejnym cyklu i przy kolejnej generacji konsol, czyli za jakieś trzy latka. a przez te trzy latka wydarzy się, oj wiele się wydarzy. konsole pomigrowały w kierunku rozwiązań typowo pecetowych (online) i ten trend się utrzyma. bo przecież fajnym bajerem jest granie w jakąś grę, wskoczenie do podmenu tejże i kupienie sobie gadżetów, wylicytowanie jakiejś super broni, zassanie dodatków, wideochat ze współgraczami czy dziesiątki innych potencjalnych zastosowań. a cały ten cyrk ma ruszyć w listopadzie tego roku… a wszystko to pod kontrolą miłego nam linuksa. nie pozostaje więc chyba nic innego jak przyklaśnięcie pomysłowi :). no cóż, powodzenia sony!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2006/03/playstation-3-i-linuks/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>playstation 3 — kolejna obsuwa</title>
		<link>http://costa.info.pl/2006/03/playstation-3-kolejna-obsuwa/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2006/03/playstation-3-kolejna-obsuwa/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Nov -0001 00:00:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Dom]]></category>
		<category><![CDATA[Gra]]></category>
		<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[PlayStation]]></category>
		<category><![CDATA[Pop]]></category>
		<category><![CDATA[PS2]]></category>
		<category><![CDATA[PS3]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>
		<category><![CDATA[Xbox]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[czemu mnie to nie dziwi? sony znów ogłosiło delay swojej najnowszej konsoli. jak tak dalej pójdzie to rzecz ukaże się na gwiazdkę tego roku a to ździebko późno. xbox 360 rozpycha się na rynku, gry na to wychodzą świetne a wyglądem zabijające… sony musi w takim razie wysmażyć coś, co przyćmi wszystko co do tej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>czemu mnie to nie dziwi? sony znów ogłosiło delay swojej najnowszej konsoli. jak tak dalej pójdzie to rzecz ukaże się na gwiazdkę tego roku a to ździebko późno. xbox 360 rozpycha się na rynku, gry na to wychodzą świetne a wyglądem zabijające… sony musi w takim razie wysmażyć coś, co przyćmi wszystko co do tej pory widzieliśmy bo w przeciwnym wypadku komu się będzie chciało czekać na zabawkę, która diabli wiedzą kiedy trafi do sklepów?</p>
<p>ale z przecieków wyłania się całkiem fajowy obraz tejże nowej zabawki. szczególnie ten fragment wiadomości podanej przez gamespot.com mnie zainteresował:</p>
<blockquote><p><i>The SCE president also told the crowd that the PS3 would use a 60GB 2.5-inch hard disc drive (HDD). A slide show during the presentation said the HDD would be loaded with the Linux operating system instead of Microsoft’s Windows OS. The show also said it could be used as a „home server,” could be directly connected to the Internet, and would be fully „upgradable.”</i></p>
</blockquote>
<p>a dalej leci tekścik, że zalecono producentom gier by tworzyli tytuły zakładając, że konsola ma twardy dysk. no i że twardzoel będzie w sumie niezbędny do grania. a to oznaczać może jedno: hdd będzie wbudowany w konsolkę (nie wyobrażam sobie by sony oddało sobie strzał w stopę i sprzedawało to oddzielnie). to miłe i dosyć dla mnie niespodziewane. sony rezygnujące z możliwości zdzierania na każdym możliwym gadżecie? jednak konkurencja to wspaniała sprawa :)… choć cytowana w newsie wypowiedź kena kutaragi może zapał nieco zmniejszać. nieeeee… microsoft ustanowił standard wyposażenia i sony nie ma innego wyjścia jak się dostosować.</p>
<p>kolejny dobry news — konsolka będzie wstecznie kompatybilna. zarówno z ps2 jak i z playstation! nooo, dla fana retro takiego jak ja to bardzo ale to bardzo miła informacja. czyli będę mógł nadal popykać sobie w starą wersję final fantasy 7… piknie! :)</p>
<p><a href="http://www.gamespot.com/news/6145972.html?tag=nl.e513" title="źródelko newsa w serwisie gamespot.com">źródełko newsa</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2006/03/playstation-3-kolejna-obsuwa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>mission accomplished!</title>
		<link>http://costa.info.pl/2006/03/mission-accomplished/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2006/03/mission-accomplished/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Nov -0001 00:00:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Dom]]></category>
		<category><![CDATA[Doropha]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[wrócę do domu z pracy i wykonam następujące czynności: da majek dostanie mokrego i plaskatego całusa doropha zostanie zapędzona do kuchni :) odpalę windowsa wyciągnę grę sims 2 zainstaluję zawołam dorophę zagonię ją do wymodelowania w gierce i urządzenia naszego… NOWEGO MIESZKANIA!!! :) podpisaliśmy dziś umowę, przybiliśmy z developerem piątki, zaczynamy ćwierćwiecze spłacania kredytu :) [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>wrócę do domu z pracy i wykonam następujące czynności:</p>
<ul>
<li>da majek dostanie mokrego i plaskatego całusa</li>
<li>doropha zostanie zapędzona do kuchni :)</li>
<li>odpalę windowsa</li>
<li>wyciągnę grę <b>sims 2</b></li>
<li>zainstaluję</li>
<li>zawołam dorophę</li>
<li>zagonię ją do wymodelowania w gierce i urządzenia naszego…</li>
</ul>
<p align="center"><b>NOWEGO MIESZKANIA!!!</b></p>
<p>:) podpisaliśmy dziś umowę, przybiliśmy z developerem piątki, zaczynamy ćwierćwiecze spłacania kredytu :)</p>
<p>no to mamy gdzie mieszkać… ufff, jest dobrze! teraz tylko pieniędzy bym sobie życzył. dużo i szybko. trzeba będzie to cholerstwo urządzić, jakoś się tam umościć i wykonać całą tę tytaniczną i drogą (ale za to przyjemną :)) pracę dopieszczania mieszkania.</p>
<p>no to teraz doropha żyć mi nie da. będę miał średnio dwie wizje urządzenia mieszkania na minutę przedstawiane. choć jak się doropha zapali do tematu to i trzy się zmieszczą :). a co tam, niech roztacza te swoje wizje! trzeba teraz na nie zarobić :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2006/03/mission-accomplished/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>mldonkey już kompletnie (prawie) oswojony</title>
		<link>http://costa.info.pl/2006/03/mldonkey-ju-kompletnie-prawie-oswojony/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2006/03/mldonkey-ju-kompletnie-prawie-oswojony/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Nov -0001 00:00:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[CoSTa]]></category>
		<category><![CDATA[Dom]]></category>
		<category><![CDATA[Download]]></category>
		<category><![CDATA[Gra]]></category>
		<category><![CDATA[Pop]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>
		<category><![CDATA[Serendipity]]></category>
		<category><![CDATA[Torrent]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[od czasu przejścia na dappera moje użytkowanie linuksa było poniekąd wadliwe: ot kopało się coś, bez czego mój komputerek chodzić nie może :) — mldonkey. nie to, żeby mldonkey nie chodził. chodził bez problemów aż do czasu… rebootu. a ten dosyć częstym ostatnio zjawiskiem jest w dapperze — co aktualizacja to reboot potrzebny. próba uruchomienia [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>od czasu <a title="reinstall to je ono :)" href="http://costa.info.pl/index.php?/archives/310-reinstall-wszystkiego-odbyty-czas-na-piwo.html">przejścia na dappera</a> moje użytkowanie linuksa było poniekąd wadliwe: ot kopało się coś, bez czego mój komputerek chodzić nie może :) — <a title="mldonkey wiki" href="http://mldonkey.sourceforge.net/Main_Page">mldonkey</a>. nie to, żeby mldonkey nie chodził. chodził bez problemów aż do czasu… rebootu. a ten dosyć częstym ostatnio zjawiskiem jest w dapperze — co aktualizacja to reboot potrzebny. próba uruchomienia demona kończyła się zawsze w takich przypadkach komunikatem, że wystartować cały ten soft nie może bo gdzieś tam defaultowy użytkownik „mldonkey” i jego grupa popisać sobie nie mogą, do czegoś nie mają praw a dostanie się do czegoś w /var/run nie za bardzo mu wychodzi. pewnie kwestia jakiejś konfiguracji ale po prawdzie miałem to głęboko. soft ma działać out of the repository :), tak jak to było dotychczas a nie sprawiać problemy. pomagało przeinstalowanie całego pakietu ale to też do czasu kolejnego rebootu. no coś z tymi prawami było nie tak. znudziła mnie ta walka i kilka ostatnich dni to pełna dominacja windows i fenomenalnego <a title="strona programu" href="http://www.utorrent.com/">utorrenta</a>. no ale nie po to tworzyłem sobie całe środowisko do klepania i sprawdzania na bieżąco szablonów dla serendipity, bym teraz z tego nie korzystał z tak błahego powodu…</p>
<p>coś mnie wczoraj wieczorkiem przymusiło, by siąść i temat raz na zawsze rozwikłać. zacząłem przeglądać sobie wiki mldonkeya, wpadłem między innymi <a href="http://mldonkey.sourceforge.net/HowToStartMLdonkey" title="jak wystartowć mldokeya - małe howto">tutaj</a> i… aż mi się miska uśmiechnęła szeroko :). a więc to ustrojstwo nie musi być wcale odpalane „centralnie”! mogę sobie odpalić demonka także jako zwykły i nieszkodliwy user…</p>
<p>i życie stało się automatycznie piękniejsze. demon śmiga sobie w tle, pobiera i wysyła a wszelka praca idzie na moje konto. program automatycznie potworzył pliki konfiguracyjne w moim folderze domowym i — o hosanna — z prawami jak należy. mogę sobie modyfikować je do woli bez potrzeby ciągłego sudowania. doskonale! prawdziwy zachwyt wzbudziło jednak to, że katalog incoming i wszystkie pliki jego to także moja własność i mogę sobie robić z tym co mi się żywnie podoba. precz sudo! precz roocie! costa może sobie sam szaleć ze swoimi downloadami. o to właśnie chodziło!</p>
<p>a morał z tej opowiastki? <b>zawsze</b> warto przeczytać dokumentację. choćby pobieżnie. bo cóż stało na przeszkodzie, bym polecenia</p>
<pre>mlnet &gt; /dev/null 2&gt;&amp;1 &amp;</pre>
<p>używał już od dawna? zwykłe, proste i głupie lenistwo, ot co przeszkadzało :).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2006/03/mldonkey-ju-kompletnie-prawie-oswojony/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>windows media player, pozytywne zaskoczenie</title>
		<link>http://costa.info.pl/2006/03/windows-media-player-pozytywne-zaskoczenie/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2006/03/windows-media-player-pozytywne-zaskoczenie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Nov -0001 00:00:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Gra]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[windows media player 10 o jasny gwint, ale to sympatyczny program jest. od dłuższego czasu szukam czegoś, co choć odrobinę zastąpiło by mi amaroka pod windowsem. foobar jest fajny ale kiedy ma sie 30 gigabajtów empetrzy na twardym to potrzeba jasno i przejrzyście zorganizowanej biblioteki mediów staje się wręcz dojmująca. pod tym względem amarok rządzi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/windows_media_player_10-screen01.thumb.png" width="240" />
		</p><div class="serendipity_imageComment_left" style="width: 160px;">
<div class="serendipity_imageComment_img"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/windows_media_player_10-screen01.png"><img width="160" height="121" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/uploads/soft/windows_media_player_10-screen01.thumb.png" /></a></div>
<div class="serendipity_imageComment_txt">windows media player 10</div>
</div>
<p>o jasny gwint, ale to sympatyczny program jest. od dłuższego czasu szukam czegoś, co choć odrobinę zastąpiło by mi amaroka pod windowsem. foobar jest fajny ale kiedy ma sie 30 gigabajtów empetrzy na twardym to potrzeba jasno i przejrzyście zorganizowanej biblioteki mediów staje się wręcz dojmująca. pod tym względem amarok rządzi absolutnie. pod windowsem próbowałem <a href="http://www.apple.com/itunes/" title="strona itunes">itunes</a> ale wymagania tego programu są po prostu zbyt duże. no i krzaczył mi się przy przełączaniu użytkowników. więc w cholerę sio z systemu, szkoda na to czasu. straszne krówsko.</p>
<p>coś mnie dziś naszło by zaktualizować całego xpeka jak leci. pobrało co miało do pobrania i napisało, że mogę sobie uaktualnić windows media playera do wersji 10. no to ciach drania. po kilku rebootach (ostatnio to modne także w dapperze :)) i pozbyciu się tego idiotycznego sprawdzacza czy aby legalny jestem (nomen omen wystarczy po prostu odinstalować tę łatkę), odpaliłem w końcu wma.</p>
<p>pierwsze wrażenia lekko odpychające — łączyć toto chce się z netem na każdym kroku ale firewall robi swoje. drugi rzut oka i dodanie tych gigabajtów muzy spowodowały wykwit uśmiechu na twarzy mej. biblioteka organizowana jest idealnie po prostu. utwory ustawiane są według tagów (w tym brane pod uwagę są numery ścieżek o ile siedzą w tagach) a jeśli tagów brakuje — sortowanie odbywa się po nazwach plików. tego bardzo mi w <a href="http://www.sacredchao.net/quodlibet" title="strona programu quod libet">quod libet</a> czy aktualnie wykorzystywanym pod ubuntu <a href="http://www.gnome.org/projects/rhythmbox/" title="strona programu rhythmbox">rhythmboksie</a> brakuje chyba najbardziej. niestety dosyć często mam do czynienia z plikami źle otagowanymi i programy te (przyznaję bez bicia, rhythmboksa pod tym względem jeszcze nie sprawdzałem należycie, jakoś czasu nie było) nie sortują utworów jak powinny. wma radzi sobie z tym doskonale.</p>
<p>wma jest szybkie, sprawne, ma wtykę audioscobblera i ładnie gromadzi mi pod ręką wszystkie potrzebne dane, by jakoś nad tymi gigabajtami muzy zapanować. no, no, no… autentycznie niezły soft! kto by się spodziewał… duuuży plus chłopaki z microsoftu macie u mnie za ten program! no, nareszcie korzystanie z setek i tysięcy plików mp3 nabrało rumieńców :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2006/03/windows-media-player-pozytywne-zaskoczenie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>reinstall wszystkiego odbyty — czas na piwo</title>
		<link>http://costa.info.pl/2006/02/reinstall-wszystkiego-odbyty-czas-na-piwo/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2006/02/reinstall-wszystkiego-odbyty-czas-na-piwo/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 23 Feb 2006 19:51:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Dom]]></category>
		<category><![CDATA[Doropha]]></category>
		<category><![CDATA[Download]]></category>
		<category><![CDATA[Gra]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>
		<category><![CDATA[Serendipity]]></category>
		<category><![CDATA[Test]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[odbył się reinstall wszystkiego. moje 200 gigabajtów twardej powierzchni wypełnionej dobrem wszelakim zostało dla pewności zaorane, partycje pościągane i pozakładane na nowo i nic już nie ma prawa się psuć. świeżutki windows dostał poootężnego kopa wydajnościowego a dzisiejsza instalacja ubuntu dappera bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. czemu? bo zdaje się, że jakieś masywne update się dokonało [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>odbył się reinstall wszystkiego. moje 200 gigabajtów twardej powierzchni wypełnionej dobrem wszelakim zostało dla pewności zaorane, partycje pościągane i pozakładane na nowo i nic już nie ma prawa się psuć. świeżutki windows dostał poootężnego kopa wydajnościowego a dzisiejsza instalacja ubuntu dappera bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. czemu? bo zdaje się, że jakieś masywne update się dokonało od ostatniego mojego z dapperem obcowania i śmiga mi ten systemik teraz ultramiło. jeszcze sporo do zrobienia zostało (proszę, fglrx, uruchom się bez robienia zbędnych jaj) ale już to wszystko zaczyna przypominać sprawny i bogaty w różne przydatne programy system.</p>
<p>i tu na moment chciałbym się zatrzymać przy ubuntowym <b>add/remove applications</b>. to, proszę państwa, jest wręcz rewelacyjna sprawa. najpotrzebniejszy soft podzielony na sensowne kategorie, całość operacji sprowadzająca się do zaznaczenia instalowanego pakietu… czy może być coś wygodniejszego? jeszcze się coś lekko pieprzy przy niektórych aplikacjach wymagających dodania wpisów do sources.list (u mnie program po prostu wychodzi w cholerę i tyle go widzieli) ale cała reszta śmiga aż miło patrzeć. taaaak, zdecydowanie dobra rzecz i warta pochwały.</p>
<p>tak swoją drogą — instalowanie dwóch systemów i ich konfiguracja to prawdziwy ból tyłka. no ale jakoś to wszystko poszło. nastąpiły lekkie zmiany w naszym domowym komputerze — teraz każdy member naszej familii ma swoje konto i nie będzie mi już tu doropha grzebała w moim firefoxie czy też jęczała za swlimi mailami. ma swoje konta i tu, i tu, programy pocztowe pokonfigurowane (niebawem :)) więc nastapi pierwszy w naszym radosnym stadzie rozdział. da majek też swoje konto dostał, a co. jakieś ładne kolorki się młodej ustawi i niech szaleje do woli.</p>
<p>ubuntu powoli staje się moim main systemem. partycja dla linuksa dostała 20 gigabajtów więc nawet przy masywnych downloadach p2p poradzi sobie bez problemów. tu się teraz na dobre przesiadam. moim głównym środowiskiem pobędzie przez jakiś czas gnome (zdecydowanie jest fajne!) a ja już sobie kompletuje co fajniejsze aplikacje, które będą tu sobie działały w tle permanetnie. czas jeszcze zrobić sobie podstawowe serwerowe usługi:</p>
<ul>
<li>apache + mysql do testowania serendipity</li>
<li>proftpd do komunikacji z kompem z pracy (niestety ssh mam wyrżnięte w robocie i pozostaje mi jeno www, ftp a i to zdobyte w bólach ogromnych)</li>
<li>mldonkey oczywiście coby jakoś łącze na siebie pracowało</li>
</ul>
<p>i to już chyba wszystko. no, jednak co reinstalka to reinstalka. ubuntu śmiga (choć wciąż nie widzę jakiegoś niesamowitego wzrostu prędkości), windows wręcz zapiernicza a komputerek odżył i dostał kopa solidnego. jednak o systemy trzeba dbać. zdecydowanie skracam czas pomiędzy kolejnymi reinstalacjami. cykl wydawniczy ubuntu to dobry zegarek w tym temacie :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2006/02/reinstall-wszystkiego-odbyty-czas-na-piwo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ubuntu dapper drake flight cd 4 — siedzi!</title>
		<link>http://costa.info.pl/2006/02/ubuntu-dapper-drake-flight-cd-4-siedzi/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2006/02/ubuntu-dapper-drake-flight-cd-4-siedzi/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Feb 2006 06:20:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Dom]]></category>
		<category><![CDATA[Funk]]></category>
		<category><![CDATA[Gra]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>
		<category><![CDATA[Test]]></category>
		<category><![CDATA[Torrent]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[dumnie stanął wczoraj na moim komputerze kaczor. i, na szczęście, nie chodzi tu o któregoś z kaczyńskich :). ubuntu dapper drake flight cd 4 przewiało nieco świeżością w moim już ździebko zapchanym syfem ubuntu. na marginesie uwaga: jednak jakieś narzędzie w stylu dawnego windowsowego cleansweepa czy czegoś w tym stylu bardzo ale to bardzo by [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>dumnie stanął wczoraj na moim komputerze kaczor. i, na szczęście, nie chodzi tu o któregoś z kaczyńskich :). <b>ubuntu dapper drake flight cd 4</b> przewiało nieco świeżością w moim już ździebko zapchanym syfem ubuntu. na marginesie uwaga: jednak jakieś narzędzie w stylu dawnego windowsowego cleansweepa czy czegoś w tym stylu bardzo ale to bardzo by się tej dystrybucji przydało. ot jakieś narzędzie gromadzące do kupy: funkcjonalność deborphan, szperające po katalogach domowych w poszukiwaniu plików backupu, sprawdzające np. ścieżki /home/login/.jakiśsoft i porównujące to z listą zainstalowanych aplikacji (na tej podstawie mogłoby np. sugerować usunięcie takiego ukrytego katalogu/pliku bo na co on komu) i pewnie z tuzin pomysłów by się znalazło jeszcze na wykorzystanie takiego softu. po co to? bo jednak syf się z czasem zbiera a nie bardzo zwykły luser wie gdzie za tym szperać. tym sposobem na wydzielonych dla linuksa 10 gigabajtów nagle zrobiło się duuużo miejsca. system zajmuje po prostu relatywnie niewiele…</p>
<p>ale miało być o systemie a właściwie jego instalacji (bo samym systemem pobawiłem się tylko trochę).</p>
<p>pobranie iso poszło zadziwiająco szybko. bittorrent to jednak świetny protokół do rozprowadzania takich rzeczy. to był dosłownie moment… backup /home, płytka w napęd i jazda!</p>
<p>i tu powinienem sobie powiedzieć pierwsze <b>STOP</b>. w czym problem? oczywiście w czymś prozaicznym do bólu: co prawda zgrałem sobie linuksowe /home ale już o danych z systemowej partycji windows zapomniałem bo tak mi się rączki trzęsły do nowości. i przyszło mi niestety za to zapłacić…</p>
<p>anyway, rozpoczynamy instalację. wczoraj komentując wcześniejszy wpis conieco pokręciłem, chyba już byłem ździebko śpiący. troszkę inaczej to wyglądało. zacząłem instalować dappera i poszło tu wszystko bardzo ładnie. btw — instalator, który oferuje graficzne rozwiązania tylko do pewnego momentu to jednak lekko żałosne jest. instalacja ubuntu na tle innych znaczących dystrybucji jest po prostu dla luserów trudna i nie taka oczywista — to głównie o partycjonowanie się rozchodzi. aktualny instalator jest pod tym względem kompletnie do bani z punktu widzenia kogoś, kto nie za bardzo się na tym wszystkim zna. ja sobie radzę bez problemów ale taki mój brat, który już pewnie nie raz reinstalował windowsa, pogubiłby się kompletnie.</p>
<p>jako się rzekło — instalacja bezproblemowa. windows ładnie rozpoznany, do gruba co trzeba dodane, czas na pierwsze uruchomienie. nie będę tu pisał o jakichś zmianach bo o tym możecie poczytać wszędzie. ja napiszę może tylko, że ten testowy dapper zawiódł mnie bardzo. ja wiem, że to test więc nie narzekam. ot spiszę może tylko główne problemy, z którymi na dzień dobry się spotkałem:</p>
<ul>
<li>problem z ustawieniem żądanej rozdzielczości. wszystko jest bardzo ładnie rozpoznawane ale przy zmianie rozdziałki system u mnie zwisa kompletnie. zero reakcji, klawiatura nie istnieje, zostaje tylko reset. musiałem ręcznie ustawić rozdzielczość i odświeżanie niestety.</li>
<li>programy lubią się wywracać. szczególnie przy wychodzeniu z jakiegoś programu nagle wywala komunikat o błędzie i tyle. ogólnie wszystko chodzi ale te błędy są irytujące bardzo.</li>
<li>pierwsza próba zmiany defaultowego wyglądu skończyła się źle. bardzo źle. programi, którym można te niby motywy zmieniać zdechł kompletnie i ni cholery nie dało się go przywrócić do życia. przy każdej próbie uruchomienia po prostu nie wstawał i koniec.</li>
</ul>
<p>to mi poniekąd starczyło i zdecydowałem się na ponowną instalację hoarego. może i starszy ale bez niespodzianek i działa jak należy. i tu zaczęły się schody. wsadziłem płytkę od cannonical do napędu, reboot, zaczynam instalację. się instaluje, instaluje i nagle wyskakuje jakiś błąd, wszystko wskazuje na walniętą płytkę. tu mi się zrobiło nieco ciepło i postanowiłem sobie hoarego w windowsie zassać. oczywiście po formatowaniu partycji linuksowej grub by mi zgłupiał przy bootowaniu więc od razu wsadziłem płytkę windowsa do napędu coby przywrócić jego bootowalność (ładne określenie :)). wchodzę w konsolę, loguję się do instalacji windows, wykonuję standardowe „fixboot” i w tym momencie jakiś diabeł mnie podkusił, by zerknąć co tam słychać w naszym mbr. tu powinno nastąpić kolejne <b>STOP</b> ale nie nastąpiło. zapodałem „fixmbr” jak skończony idiota.</p>
<p>efekt: partycje istnieją, partycje logiczne zostały nienaruszone, partycja podstawowa windowsa (pierwsza na twardym) dostała po systemie plików chyba (ale jakim cudem???) bo ni cholery nie idzie tegoż odczytać choć samą partycję widać i jest rozpoznawana przez gparted jako ntfs. i zaległy niezbackupowane dane na partycji, do której być może się jakoś dostanę softem diagnostycznym — dużo zabawy mnie kurna czeka :/. kolejne na marginesie: narzędzia microsfotu jak widać czasem działają bardzo ale to bardzo dziwnie. pieprznęło tylko systemową partycję windows. reszta jest cacy i działa jak należy. ot takie wybiórcze trafienie w najważniejsze okolice systemu :)</p>
<p>szybciorem zainstalowałem więc dappera bo wyszło na to, że nie mam już żadnego systemu, i ździebeczko się nim wczoraj pobawiłem. jest fajnie choć nie jakoś przełomowo. to, czego mi szczególnie brakuje, to brak pokazujących się montowanych napędów na pulpicie. ni cholery nie wiem jak tę funkcjonalność zapodać w gnome. w hoarym działało to jak ta lala. okej, wiem, to pierdoła ale przywykłem bardzo do pokazujących mi się grzecznie podmontowanych partycji a przyzwyczajenie to przecież druga natura człowieka :). ogólnie jakiegoś szalonego przyrostu wydajności nie stwierdziłem. cieszy za to nowiuśki soft, w tym rhytmbox, który z defaulta obsługuje w dapperze audioscrobblera a imo jest jednak fajniejszy od quod libet. multimedia chodzą, gstreamer w wersji 0.10 bodajże ma doskonałe nazwy („good” dla zgodnych z licencją pluginów czy jak to się tam zowie, „bad” i „ugly” czy jakoś tak dla plugów nie bazujacych na wolnych licencjach — ktoś tam się nieźle bawi robiąc te pakiety :)). bardzo fajne są te powiadomienia i sprawdzają się bardzo dobrze. niestety z poziomu gnome ni cholery nie mogłem ustawić zasad dostępu do partycji windowsowych i musiałem pogrzebać ręcznie we fstabie.</p>
<p>ogólnie: gdyby nie problemy ze stabilnością niektórych programów (szczerze mówiąc całkiem wielu) i nie zdychający system przy ustawieniach grafiki (dziś będę grzebał nieco głębiej więc może coś jeszcze wylezie) — byłoby bardzo miło. ale póki co z własnego doświadczenia nie polecam instalacji komuś, kogo wywalające się raz na jakiś czas programy i komunikaty błędów denerwują (mnie denerwują bardzo). już chyba lepiej poczekać te dwa miesiące i w spokoju używać hoarego, na którego złego słowa nie powiem bo sprawował się świetnie choć strasznie go zaśmieciłem :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2006/02/ubuntu-dapper-drake-flight-cd-4-siedzi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>gdzie moje 3d w ubuntu???</title>
		<link>http://costa.info.pl/2006/02/gdzie-moje-3d-w-ubuntu/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2006/02/gdzie-moje-3d-w-ubuntu/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 21 Feb 2006 06:24:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[3D]]></category>
		<category><![CDATA[Gra]]></category>
		<category><![CDATA[Myśli]]></category>
		<category><![CDATA[Test]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false"></guid>
		<description><![CDATA[okej, dziś z rańca nieco się wkurzyłem. wczoraj wieczorkiem postanowiłem sobie nieco system uaktualnić i zafundowałem mojemu ubuntu nowe sources.list wygenerowane przez stronę source.list generator. poooszło, naściągało uaktualnień z jakieś 300 megabajtów jak nie więcej, pokaszaniły się jakieś drobnostki (między innymi przez jedną zadziobaną bibliotekę nie mam teraz gstreamera bo coś się raczy sypać przy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>okej, dziś z rańca nieco się wkurzyłem. wczoraj wieczorkiem postanowiłem sobie nieco system uaktualnić i zafundowałem mojemu ubuntu nowe sources.list wygenerowane przez stronę <a href="http://www.ubuntulinux.nl/source-o-matic" title="sources.list generator">source.list generator</a>.</p>
<p>poooszło, naściągało uaktualnień z jakieś 300 megabajtów jak nie więcej, pokaszaniły się jakieś drobnostki (między innymi przez jedną zadziobaną bibliotekę nie mam teraz gstreamera bo coś się raczy sypać przy instalacji :/) ale ogólnie poszło jak należy. w międzyczasie reboocik bo miałem coś do załatwienia w windows i po uruchomieniu patrzę, a tu moje ati siedzi na mesie. i ni cholery konfiguracja wedle podręcznika nie chce mi 3d z prawdziwego zdarzenia uruchomić. diabli wiedzą co się stało ale się stało. być może to nie kwestia tego akurat upgrade ale wcześniej chodziło wszystko miodnie. et chodził jak burza… co się znów mogło stać?</p>
<p>eeech, coraz bardziej dojrzewam do myśli o reinstalce systemu. zrobiłem tam kompletny bałagan, diabli wiedzą skąd wzieło mi się już i z 5 giga zalęgło na dziesięciogigowej partycji… gdzieś siedzą te wszystkie instalowane gry ale szperać za tym mi się nie chce. się zgra home a reinstalka pójdzie szybciej zdecydowanie niż żmudne szukanie.</p>
<p>teraz tylko pytanie: zostać przy breezy czy może od razu rzucić się na głęboką wodę i instalować dappera testowego? damn, oto jest pytanie! :)</p>
<p>anyway, czas na zmiany a do kwietnia tak jeszcze daleko…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2006/02/gdzie-moje-3d-w-ubuntu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

