Archiwa dla tagu: Wyjazd

Targ staroci w Jeleniej Górze

2011.09.24 - Targ staroci w Jeleniej Górze

Wpadliśmy dziś na targ sta­roci w Jeleniej Górze by nieco poszpe­rać w pier­do­łach. Rodzina nie­stety nie czuła kli­matu i nie wyda­wała pie­nię­dzy. Za to z Gutkiem zasza­le­li­śmy i wyda­li­śmy pięć zło­ci­szy na dwa samo­cho­dziki i yo-yo! To był bines stu­le­cia a ja sobie w brodę pluję, że od rana nie sta­ną­łem na placu i tych wszyst­kich zale­ga­ją­cych piw­nicę kaset nie sprze­da­łem :) Wielbię takie […]

5 Komentarzy  Czytaj →

Pojechalim i wrócilim

Trywialna i pro­sta jako ten tytuł prawda rze­cze, że co się odwle­cze, to nie ucie­cze. Nawiedzenie żoni­nej czę­ści rodziny odkła­da­li­śmy ile się tylko dało bo prze­cież — to powód ofi­cjalny — małe dziecko ale — to powód praw­dziwy — tam jest tak cho­ler­nie dale­eeko­ooo… Dojazd to dzio­nek wyjęty z życio­rysu a gdy do tego na tyl­nym sie­dze­niu dokazuje […]

2 Komentarzy  Czytaj →

Obóz, obóz i po obozie

Od ostat­niego wpisu minęło w cho­lerę czasu ale cóż począć — dopa­dła mnie pra­cowa rze­czy­wi­stość, kopa­nie się z mailo­wymi zło­gami i ogólna kor­po­na­pier­dzie­lanka. Życie… W dwóch sło­wach pod­su­mo­wu­jąc mój dzielny wyjazd na aiki­dowy obóz: było ciężko. Się bowiem oka­zuje, że wyjazd na taką imprezę trzeba poprze­dzić solid­nym przy­go­to­wa­niem kon­dy­cyj­nym i sporą pracą nad wytrzy­ma­ło­ścią orga­ni­zmu w oko­li­cach sta­wów wszel­kich. W sobotę […]

7 Komentarzy  Czytaj →

Obóz Aikido aka Judo plus kilka fotek

Kolejny dzio­nek na obo­zie mija mi pod zna­kiem Judo. Ano, przy­je­chało tu do nas na gościnne występy zdaje się dwóch miś­ków (i kiedy piszę „miś­ków” dokład­nie to mam na myśli — chłopy jak niedź­wie­dzie po pro­stu), któ­rzy poka­zali nam dziś kilka faj­nych tech­nik napa­rza­nia w par­te­rze. Papa CoSTa do par­te­ro­wych tech­nik wydaje się być stwo­rzony! Szarpnięcie, […]

3 Komentarzy  Czytaj →

Obóz Aikido aka Ju Jitsu

Dni na obo­zie mijają mi szybko nad wyraz bo i nad ów wyraz są pra­co­wite. Treningów masa, potu wyle­wa­nego jesz­cze wię­cej, na sali duszno jak cho­lera ale skille rosną a o to prze­cież cho­dzi. Dziś odbył się tre­ning z sen­se­jem Rovigattim. Facet jest ponoć cho­dzącą legendą róż­nych sty­lów robie­nia prze­ciw­ni­kowi zazi a dziś poka­zy­wał nam jakieś faj­niut­kie tech­niki ju […]

1 Komentarz Czytaj →

Obóz Aikido i kijowy da mastah

Kolejny dzio­nek na obo­zie Aikido dostar­czył mi kilku głęb­szych prze­my­śleń. Otóż do tej pory nie mia­łem do czy­nie­nia z fajną sztuką macha­nia kijem, czyli zaję­ciami poświę­co­nymi broni dłuż­szej i krót­szej, która to sztuka jest istot­nym ele­men­tem Aikido. Po pro­stu pory zajęć mi nie odpo­wia­dały i nie było dla mnie moż­liwe dotar­cie z pracy na czas i uczest­ni­cze­nie w tych zaję­ciach. Dziś […]

2 Komentarzy  Czytaj →

Obóz Aikido aka pocę się

No i jestem na tym obo­zie dla popa­prań­ców, któ­rzy zamiast raczyć się zim­nym piwem w te gorące dni, wolą sie­dzieć w dusz­nej sali i wyle­wać litry potu. Do Bornego Sulinowa zaje­cha­łem wczo­raj koło połu­dnia by na dzień dobry dowie­dzieć się, że po połu­dniu czeka mnie pierw­szy tre­ning. Zdążyło się w mię­dzy­cza­sie nazjeż­dżać ludzi od cho­lery i sala, która z zewnątrz wyda­wała mi się […]

1 Komentarz Czytaj →

Przedurlopowo mi

Jutro roz­po­czy­nam krótki bo krótki ale w zamy­śle mocno inten­sywny urlop. Zawsze moje przed­ur­lo­powe dni wypeł­nione są górą roboty, która oczy­wi­ście musi być zro­biona przed wyjaz­dem bo prze­cież nie można tego tygo­dnia czy dwóch pocze­kać i zro­bić ulotkę czy ety­kietę jak czło­wiek. Efekt jest taki, że robię trzy tony rze­czy dzien­nie a każdą na odwal się bo gdybym […]

3 Komentarzy  Czytaj →

W delegacji…

Pałac Izbicko

Zostawiłem dzieci, żonę, kota, dom, chu­dobę i co tam jesz­cze. Za wzy­wa­ją­cym rykiem szefa podą­ży­łem niczym ten leming w kie­runku zacho­dzą­cego słońca czyli na połu­dnie od Poznania i po pię­ciu godzi­nach w samo­cho­dzie wysia­dłem w faj­nym miej­scu. Miejsce nazywa się Pałac Izbicko i wygląda tak: Ład­nie tu jak cho­lera, mają tu inter­net, który działa dziw­nie ale mimo wszystko działa, mają tu […]

2 Komentarzy  Czytaj →

Święta, święta i po świętach czyli krótki raport z chrzcin Gucia

Można rzec, że już mam po urlo­pie. Dwa tygo­dnie minęły jak z bicza strze­lił a te moje wyma­rzone kilka dni wol­nego rodzina zor­ga­ni­zo­wała mi bar­dzo pięk­nie i pro­duk­tyw­nie. Efekt jest taki, że do pracy wrócę z tęsk­notą i werwą oraz śpie­wem na ustach — wszystko, byle by tylko od wózkowo-codziennej rutyny zwiać jak naj­da­lej. W sumie o to chyba wła­snie cho­dzi w urlopach […]

5 Komentarzy  Czytaj →