Wpadliśmy dziś na targ staroci w Jeleniej Górze by nieco poszperać w pierdołach. Rodzina niestety nie czuła klimatu i nie wydawała pieniędzy. Za to z Gutkiem zaszaleliśmy i wydaliśmy pięć złociszy na dwa samochodziki i yo-yo! To był bines stulecia a ja sobie w brodę pluję, że od rana nie stanąłem na placu i tych wszystkich zalegających piwnicę kaset nie sprzedałem :) Wielbię takie […]
Pojechalim i wrócilim
Trywialna i prosta jako ten tytuł prawda rzecze, że co się odwlecze, to nie uciecze. Nawiedzenie żoninej części rodziny odkładaliśmy ile się tylko dało bo przecież — to powód oficjalny — małe dziecko ale — to powód prawdziwy — tam jest tak cholernie daleeekoooo… Dojazd to dzionek wyjęty z życiorysu a gdy do tego na tylnym siedzeniu dokazuje […]
Obóz, obóz i po obozie
Od ostatniego wpisu minęło w cholerę czasu ale cóż począć — dopadła mnie pracowa rzeczywistość, kopanie się z mailowymi złogami i ogólna korponapierdzielanka. Życie… W dwóch słowach podsumowując mój dzielny wyjazd na aikidowy obóz: było ciężko. Się bowiem okazuje, że wyjazd na taką imprezę trzeba poprzedzić solidnym przygotowaniem kondycyjnym i sporą pracą nad wytrzymałością organizmu w okolicach stawów wszelkich. W sobotę […]
Obóz Aikido aka Judo plus kilka fotek
Kolejny dzionek na obozie mija mi pod znakiem Judo. Ano, przyjechało tu do nas na gościnne występy zdaje się dwóch miśków (i kiedy piszę „miśków” dokładnie to mam na myśli — chłopy jak niedźwiedzie po prostu), którzy pokazali nam dziś kilka fajnych technik naparzania w parterze. Papa CoSTa do parterowych technik wydaje się być stworzony! Szarpnięcie, […]
Obóz Aikido aka Ju Jitsu
Dni na obozie mijają mi szybko nad wyraz bo i nad ów wyraz są pracowite. Treningów masa, potu wylewanego jeszcze więcej, na sali duszno jak cholera ale skille rosną a o to przecież chodzi. Dziś odbył się trening z sensejem Rovigattim. Facet jest ponoć chodzącą legendą różnych stylów robienia przeciwnikowi zazi a dziś pokazywał nam jakieś fajniutkie techniki ju […]
Obóz Aikido i kijowy da mastah
Kolejny dzionek na obozie Aikido dostarczył mi kilku głębszych przemyśleń. Otóż do tej pory nie miałem do czynienia z fajną sztuką machania kijem, czyli zajęciami poświęconymi broni dłuższej i krótszej, która to sztuka jest istotnym elementem Aikido. Po prostu pory zajęć mi nie odpowiadały i nie było dla mnie możliwe dotarcie z pracy na czas i uczestniczenie w tych zajęciach. Dziś […]
Obóz Aikido aka pocę się
No i jestem na tym obozie dla popaprańców, którzy zamiast raczyć się zimnym piwem w te gorące dni, wolą siedzieć w dusznej sali i wylewać litry potu. Do Bornego Sulinowa zajechałem wczoraj koło południa by na dzień dobry dowiedzieć się, że po południu czeka mnie pierwszy trening. Zdążyło się w międzyczasie nazjeżdżać ludzi od cholery i sala, która z zewnątrz wydawała mi się […]
Przedurlopowo mi
Jutro rozpoczynam krótki bo krótki ale w zamyśle mocno intensywny urlop. Zawsze moje przedurlopowe dni wypełnione są górą roboty, która oczywiście musi być zrobiona przed wyjazdem bo przecież nie można tego tygodnia czy dwóch poczekać i zrobić ulotkę czy etykietę jak człowiek. Efekt jest taki, że robię trzy tony rzeczy dziennie a każdą na odwal się bo gdybym […]
W delegacji…
Zostawiłem dzieci, żonę, kota, dom, chudobę i co tam jeszcze. Za wzywającym rykiem szefa podążyłem niczym ten leming w kierunku zachodzącego słońca czyli na południe od Poznania i po pięciu godzinach w samochodzie wysiadłem w fajnym miejscu. Miejsce nazywa się Pałac Izbicko i wygląda tak: Ładnie tu jak cholera, mają tu internet, który działa dziwnie ale mimo wszystko działa, mają tu […]
Święta, święta i po świętach czyli krótki raport z chrzcin Gucia
Można rzec, że już mam po urlopie. Dwa tygodnie minęły jak z bicza strzelił a te moje wymarzone kilka dni wolnego rodzina zorganizowała mi bardzo pięknie i produktywnie. Efekt jest taki, że do pracy wrócę z tęsknotą i werwą oraz śpiewem na ustach — wszystko, byle by tylko od wózkowo-codziennej rutyny zwiać jak najdalej. W sumie o to chyba własnie chodzi w urlopach […]
