O dziwo — dostałem urlop. Choć tak po prawdzie to nie wiem, czy dostałem bo najzwyczajniej w świecie żadnego podpisanego dokumentu nie otrzymałem a za całą pewność, że jednak urlopować się mogę, ma mi służyć Słowo Dyrektora. OK, w takim razie podparłem się Słowem i z pracy we wtorek nogę dałem. Był po temu już czas najwyższy, serio. Zmęczenie […]
Pojechaliśmy, zjedliśmy, nie przytyliśmy
I wróciliśmy wczoraj z prawie tygodniowego wypadu do Jeleniej Góry z okazji oczywiście świątecznej. Plany mieliśmy wielkie, listę todosów pełną a życie zwyczajowo wszystko zweryfikowało i podało nam po swojemu i lekko al dente. Zaczęło się już w dniu wyjazdu, kiedy to Doropha podniosła dosyć istotną rodzinną kwestię: kinol Gutka jakiś taki siąpiący jest. Jako że dobro młodego ponad wszystko — babcia […]
Jak przetrwałam dwa tygodnie
… bez moich potworów? Stworzyłam sobie inne, własne, wewnątrz. Od czego w końcu mamy wyobraźnię? Pisząc “moje potwory” miałam na myśli Majkę i Kostasa oczywiście. Zaczęło się sielankowo. Odwiozłam łobuzy na dworzec, przypilnowałam, żeby wsiedli, pociąg ruszył i takie tam. OK. Sobota i spokój. Żadnych kostasowych przedwyjazdowych, pracowych, zmęczeniowych nerwów i marudzeń, Majkowych kaszli i inhalatorów, obiadków, prasowań. Błogostan. Tylko ja, […]
Co tamu nas się wyprawia po przyjeździe?
Mawiają, że wszędzie dobrze ale w domu najlepiej. Pewnie mają rację. Zanim jednak zdam raport z wyjazdu (zdjęć cholera narobiło się sporo a jeszcze więcej filmików i trudno znaleźć chwilę, by to wszystko jakoś obrobić i przynajmniej kilka ciekawszych rzeczy na stronę wrzucić), tak na szybkiego kilka rzeczy, które mnie się do łba nasunęło, podrzucę. Wyjazd z sześcioletnią córą to zaiste […]
Czas wracać…
No i niestety wszystko co dobre, musi się kiedyś skończyć. Kiedy to piszę siedzę w mieszkaniu mojej ciotki Eleni i odliczam godziny do odlotu. Jeszcze wczoraj siedziałem sobie z Majką na wyspie i pożerałem coś pysznego przyrządzonego przez męża Christiny (kolejna z licznych moich ciotek :)) — Nikosa. Było to dobre tym bardziej, że było na wyspie. Wczoraj z tej wyspy wróciliśmy […]
Dzień przerwy i zakupy
Ufff… Grecki gorąc daje nam popalić. Co prawda nadchodzi ochłodzenie i w najbliższych dniach możemy się spodziewać temperatur tylko nieznacznie przekraczających 30 stopni ale w ostatnie dni dostaliśmy nieźle po tyłkach od kochanego Słoneczka. Jeśli wierzyć tutejszemu radio, dziś w Atenach podgrzało do 39 stopni i powiadam Wam — to sporo! Gorąc po prostu wypełnia każdy kawałek człowieka, wysysa […]
Morze…
To mnie zawsze w Grecji dopada — jakiś dziwny pociąg do morza. Nie wiem o co chodzi, to nie jest po prostu zadowolenie, że wlazło się do chłodnej wody w gorący dzień. Raczej bardziej chodzi o jakąś taką wewnętrzną potrzebę poprzebywania z wodą przez dłuższy czas sam na sam. W człowieku budzi się wodny stworek, który ciągnie koc jestestwa w swoją stronę. […]
Urlopu dzień drugi — u Eleni
Jest 10:44 czasu miejscowego (czyli u nas godzinka w tył) drugiego sierpnia. Siedzę sobie na tarasie w mieszkaniu mojej ciotki Eleni i chlipię kawę zastanawiając się, kiedy ten mały trupek zwany Maja weźmie i w końcu wstanie. Wczoraj padła umęczona więc zbyt prędko na pewnie to nie nastąpi. Jest ciepło ale na szczęście bez ekstremów — powiewa miły wiaterek, na […]
Urlopu dzień pierwszy czyli wylot
No i zaczęło się. Siedzę właśnie w samolocie i odkrywam, że na wyrównywanie ciśnienia w uszach wcale nie jest potrzebne ciągłe przełykanie — zwykłe douszne słuchawki wystarczą w zupełności. Jest pierwszy sierpnia, godzina 23:05 czasu polskiego. Lecimy samolotem linii Norwegian z Warszawy do Aten a właściwie lecę tylko ja bo Majka po obejrzeniu nocnej Warszawy z lotu ptaka wzięła i padła jak kawusia. Zdechło […]
Urlop czas zacząć!
Za mniej więcej godzinkę od momentu, w którym to piszę, wyłażę z roboty i nie wracam przez najbliższe dwa tygodnie. Biorę Majkę pod pachę i jadę w cholerę do słonecznej Grecji. Doropha z racji wielkiego już brzucha i greckich temperatur zostaje na miejscu i uprasza się wszelkich jej znajomych o namolne mojej żony nawiedzanie by się mi nie nudziła a mieszkanie by brudem nie zarosło […]

