Archiwa dla tagu: Wyjazd

Jutro wyjazd czyli święta w Stalowej Woli

O dziwo — dosta­łem urlop. Choć tak po praw­dzie to nie wiem, czy dosta­łem bo naj­zwy­czaj­niej w świe­cie żad­nego pod­pi­sa­nego doku­mentu nie otrzy­ma­łem a za całą pew­ność, że jed­nak urlo­po­wać się mogę, ma mi słu­żyć Słowo Dyrektora. OK, w takim razie pod­par­łem się Słowem i z pracy we wto­rek nogę dałem. Był po temu już czas naj­wyż­szy, serio. Zmęczenie […]

1 Komentarz Czytaj →

Pojechaliśmy, zjedliśmy, nie przytyliśmy

I wró­ci­li­śmy wczo­raj z pra­wie tygo­dnio­wego wypadu do Jeleniej Góry z oka­zji oczy­wi­ście świą­tecz­nej. Plany mie­li­śmy wiel­kie, listę todo­sów pełną a życie zwy­cza­jowo wszystko zwe­ry­fi­ko­wało i podało nam po swo­jemu i lekko al dente. Zaczęło się już w dniu wyjazdu, kiedy to Doropha pod­nio­sła dosyć istotną rodzinną kwe­stię: kinol Gutka jakiś taki sią­piący jest. Jako że dobro mło­dego ponad wszystko — babcia […]

5 Komentarzy  Czytaj →

Jak przetrwałam dwa tygodnie

… bez moich potwo­rów? Stworzyłam sobie inne, wła­sne, wewnątrz. Od czego w końcu mamy wyobraź­nię? Pisząc “moje potwory” mia­łam na myśli Majkę i Kostasa oczy­wi­ście. Zaczęło się sie­lan­kowo. Odwiozłam łobuzy na dwo­rzec, przy­pil­no­wa­łam, żeby wsie­dli, pociąg ruszył i takie tam. OK. Sobota i spo­kój. Żad­nych kosta­so­wych przed­wy­jaz­do­wych, pra­co­wych, zmę­cze­nio­wych ner­wów i maru­dzeń, Majkowych kaszli i inha­la­to­rów, obiad­ków, pra­so­wań. Błogostan. Tylko ja, […]

13 Komentarzy  Czytaj →

Co tamu nas się wyprawia po przyjeździe?

Mawiają, że wszę­dzie dobrze ale w domu naj­le­piej. Pewnie mają rację. Zanim jed­nak zdam raport z wyjazdu (zdjęć cho­lera naro­biło się sporo a jesz­cze wię­cej fil­mi­ków i trudno zna­leźć chwilę, by to wszystko jakoś obro­bić i przy­naj­mniej kilka cie­kaw­szych rze­czy na stronę wrzu­cić), tak na szyb­kiego kilka rze­czy, które mnie się do łba nasu­nęło, pod­rzucę. Wyjazd z sze­ścio­let­nią córą to zaiste […]

6 Komentarzy  Czytaj →

Czas wracać…

No i nie­stety wszystko co dobre, musi się kie­dyś skoń­czyć. Kiedy to piszę sie­dzę w miesz­ka­niu mojej ciotki Eleni i odli­czam godziny do odlotu. Jeszcze wczo­raj sie­dzia­łem sobie z Majką na wyspie i poże­ra­łem coś pysz­nego przy­rzą­dzo­nego przez męża Christiny (kolejna z licz­nych moich cio­tek :)) — Nikosa. Było to dobre tym bar­dziej, że było na wyspie. Wczoraj z tej wyspy wróciliśmy […]

8 Komentarzy  Czytaj →

Dzień przerwy i zakupy

Ufff… Grecki gorąc daje nam popa­lić. Co prawda nad­cho­dzi ochło­dze­nie i w naj­bliż­szych dniach możemy się spo­dzie­wać tem­pe­ra­tur tylko nie­znacz­nie prze­kra­cza­ją­cych 30 stopni ale w ostat­nie dni dosta­li­śmy nie­źle po tył­kach od kocha­nego Słoneczka. Jeśli wie­rzyć tutej­szemu radio, dziś w Atenach pod­grzało do 39 stopni i powia­dam Wam — to sporo! Gorąc po pro­stu wypeł­nia każdy kawa­łek czło­wieka, wysysa […]

4 Komentarzy  Czytaj →

Morze…

To mnie zawsze w Grecji dopada — jakiś dziwny pociąg do morza. Nie wiem o co cho­dzi, to nie jest po pro­stu zado­wo­le­nie, że wla­zło się do chłod­nej wody w gorący dzień. Raczej bar­dziej cho­dzi o jakąś taką wewnętrzną potrzebę poprze­by­wa­nia z wodą przez dłuż­szy czas sam na sam. W czło­wieku budzi się wodny stwo­rek, który cią­gnie koc jeste­stwa w swoją stronę. […]

5 Komentarzy  Czytaj →

Urlopu dzień drugi — u Eleni

Jest 10:44 czasu miej­sco­wego (czyli u nas godzinka w tył) dru­giego sierp­nia. Siedzę sobie na tara­sie w miesz­ka­niu mojej ciotki Eleni i chli­pię kawę zasta­na­wia­jąc się, kiedy ten mały tru­pek zwany Maja weź­mie i w końcu wsta­nie. Wczoraj padła umę­czona więc zbyt prędko na pew­nie to nie nastąpi. Jest cie­pło ale na szczę­ście bez eks­tre­mów — powiewa miły wia­te­rek, na […]

8 Komentarzy  Czytaj →

Urlopu dzień pierwszy czyli wylot

No i zaczęło się. Siedzę wła­śnie w samo­lo­cie i odkry­wam, że na wyrów­ny­wa­nie ciśnie­nia w uszach wcale nie jest potrzebne cią­głe prze­ły­ka­nie — zwy­kłe douszne słu­chawki wystar­czą w zupeł­no­ści. Jest pierw­szy sierp­nia, godzina 23:05 czasu pol­skiego. Lecimy samo­lo­tem linii Norwegian z Warszawy do Aten a wła­ści­wie lecę tylko ja bo Majka po obej­rze­niu noc­nej Warszawy z lotu ptaka wzięła i padła jak kawu­sia. Zdechło […]

2 Komentarzy  Czytaj →

Urlop czas zacząć!

Za mniej wię­cej godzinkę od momentu, w któ­rym to piszę, wyłażę z roboty i nie wra­cam przez naj­bliż­sze dwa tygo­dnie. Biorę Majkę pod pachę i jadę w cho­lerę do sło­necz­nej Grecji. Doropha z racji wiel­kiego już brzu­cha i grec­kich tem­pe­ra­tur zostaje na miej­scu i upra­sza się wszel­kich jej zna­jo­mych o namolne mojej żony nawie­dza­nie by się mi nie nudziła a miesz­ka­nie by bru­dem nie zarosło […]

11 Komentarzy  Czytaj →