Archiwa dla tagu: Zdjęcia

Spacerek…

Śmy­się na spa­ce­rek wybrali. Śmy to da Majek, Gucio und niżej pod­pi­sany. Pogoda była cudna, mija­li­śmy dzi­kie świ­nie i nie tylko i ogól­nie było fajowo. Niestety, week­end już minął i czas się wziąć do roboty. Ale przy­naj­mniej nawrzu­cał mi syn pia­chu do maj­tek więc jakoś to prze­bo­leję :). Obejrzyj zdjęcia

Komentuj Czytaj →

Gucio vs. WSZYSTKO!

2010.11.14 - Gucio vs. wszystko!

Dziś kilka fotek naszego asa z krót­kiego ale obfi­tu­ją­cego w efekty poznaw­cze wypadu Gutka na taras. Gucio poznał smak swo­jego pierw­szego kamie­nia i swo­jej pierw­szej gar­ści ziemi z doniczki. Zapoznał się też nieco bli­żej z tara­sową wywrotką i tak sobie myślę, że to będzie zna­jo­mość na naj­bliż­sze lata. Poza tym Gustavo zapo­znał się z ideą sma­ro­wa­nia kredą po więk­szych powierzch­niach pła­skich i […]

2 Komentarzy  Czytaj →

Mądrości ludowe ze spacerów

Coś cholera mocno mi podeszło

Gutka zła­pała jakaś trzyd­niówka lub coś w ten deseń — gorączki go łapią, coś w kisz­kach nie gra jak trzeba i ogól­nie młody zafun­do­wał nam nie­za­po­mniany i męczący długi week­end. Dziś z racji powol­nego docho­dze­nia do sie­bie, Gutas dostał prze­pustkę i moż­li­wość wysko­cze­nia na krótki spa­cer. Wzięliśmy więc Majkę pod pachę w ramach zawa­dza­ją­cego bala­stu docią­ża­ją­cego ale przez to wyra­bia­ją­cego cha­rak­ter i mięśnie […]

2 Komentarzy  Czytaj →

Gucio vs. Złota Polska Jesień

Gucio, w tle Daria, bokiem fragment Endera

Oj Gutek lubi place zabaw. Lubi huś­tawy. Lubi zjeż­dżal­nie. Dziś pogoda była cudowna po pro­stu. Kto nie polazł na dwór, niech żałuje. Taki Poznań i taką jesień lubimy z Gutkiem bar­dzo. Choć w sumie nie możemy już się docze­kać solid­nego śmi­ga­nia na san­kach ale to zapewni nam dopiero wypad w góry :). Jutro też gdzieś pole­ziemy. Może czas z Gutkiem […]

1 Komentarz Czytaj →

Gucio vs. brzoskwinia

Gucio vs. brzoskwinia

Zaczęło się. Bo dobre jedzonko musi dobrze sma­ko­wać ale i dobrze w rękach się trzy­mać. A jeśli jesz­cze nieco na czoło poleci i po ciu­chach się roz­maże… Gucio był w każ­dym bądź razie zachwy­cony. Dorota już jakby nieco mniej :)

2 Komentarzy  Czytaj →

01.09.2010

Tu byłem, Gucio :)

Stało się! Da Majek stał się dziś uczniem klasy pierw­szej szkoły pod­sta­wo­wej. Emocji przed całą imprezą nieco było, żal z roz­dzie­le­nia z dotych­cza­so­wymi kole­gami i kole­żan­kami (szkoła pro­wa­dzi poli­tykę mie­sza­nia dzie­cia­ków jak tylko się da, by poznały się z jak naj­więk­szą ilo­ścią innych dzie­cia­ków) i zwy­kły stres przed nowym i nie­zbyt zna­nym. Po impre­zie nie­znane stało się bar­dziej znane, ławki stały […]

9 Komentarzy  Czytaj →

Filipowa impreza czyli Mroczna Sobota

To był dosyć busy week­end. Z kate­go­rii tych męczą­cych ale też przy oka­zji męczą­cych przy­jem­nie cał­kiem. Sobota oka­zała się dniem szcze­gól­nie cięż­kim choć muszę przy­znać, że i Niedziela Bez Snu (no, do pew­nego momentu) też poka­zała mi, że już nie umiem tak jak kie­dyś jechać 48 godzin non stop tylko na kawie, papie­ro­sach i alko­holu pogry­za­nego mię­chem. W […]

3 Komentarzy  Czytaj →

Obóz Aikido aka Judo plus kilka fotek

Kolejny dzio­nek na obo­zie mija mi pod zna­kiem Judo. Ano, przy­je­chało tu do nas na gościnne występy zdaje się dwóch miś­ków (i kiedy piszę „miś­ków” dokład­nie to mam na myśli — chłopy jak niedź­wie­dzie po pro­stu), któ­rzy poka­zali nam dziś kilka faj­nych tech­nik napa­rza­nia w par­te­rze. Papa CoSTa do par­te­ro­wych tech­nik wydaje się być stwo­rzony! Szarpnięcie, […]

3 Komentarzy  Czytaj →

Obóz Aikido i kijowy da mastah

Kolejny dzio­nek na obo­zie Aikido dostar­czył mi kilku głęb­szych prze­my­śleń. Otóż do tej pory nie mia­łem do czy­nie­nia z fajną sztuką macha­nia kijem, czyli zaję­ciami poświę­co­nymi broni dłuż­szej i krót­szej, która to sztuka jest istot­nym ele­men­tem Aikido. Po pro­stu pory zajęć mi nie odpo­wia­dały i nie było dla mnie moż­liwe dotar­cie z pracy na czas i uczest­ni­cze­nie w tych zaję­ciach. Dziś […]

2 Komentarzy  Czytaj →

Dzionek z Voytassami

2010.06.05 - Dzień z Voytassami

Wyciągnęli nas na kawkę do pobli­skiej Motylarni, napstry­kali nam zdjęć (dzięki Aga!), pobru­dzili nam na tara­sie, ura­czyli przy­po­wie­ściami z fizyką w tle i jaki­miś kopro­fil­skimi sko­ja­rze­niami kibla z teo­rią nie­ozna­czo­no­ści, co pozwo­liło wycią­gnąć Stałą Voytassa z kiblo­wej muszli (dzięki Voytass za tę chwilę geniu­szu! — spe­cy­ficz­nego ale zawsze) po czym sobie poszli. Wiem, nie brzmi to jak miło spę­dzona sobota […]

2 Komentarzy  Czytaj →