Śmysię na spacerek wybrali. Śmy to da Majek, Gucio und niżej podpisany. Pogoda była cudna, mijaliśmy dzikie świnie i nie tylko i ogólnie było fajowo. Niestety, weekend już minął i czas się wziąć do roboty. Ale przynajmniej nawrzucał mi syn piachu do majtek więc jakoś to przeboleję :). Obejrzyj zdjęcia
Gucio vs. WSZYSTKO!
Dziś kilka fotek naszego asa z krótkiego ale obfitującego w efekty poznawcze wypadu Gutka na taras. Gucio poznał smak swojego pierwszego kamienia i swojej pierwszej garści ziemi z doniczki. Zapoznał się też nieco bliżej z tarasową wywrotką i tak sobie myślę, że to będzie znajomość na najbliższe lata. Poza tym Gustavo zapoznał się z ideą smarowania kredą po większych powierzchniach płaskich i […]
Mądrości ludowe ze spacerów
Gutka złapała jakaś trzydniówka lub coś w ten deseń — gorączki go łapią, coś w kiszkach nie gra jak trzeba i ogólnie młody zafundował nam niezapomniany i męczący długi weekend. Dziś z racji powolnego dochodzenia do siebie, Gutas dostał przepustkę i możliwość wyskoczenia na krótki spacer. Wzięliśmy więc Majkę pod pachę w ramach zawadzającego balastu dociążającego ale przez to wyrabiającego charakter i mięśnie […]
Gucio vs. Złota Polska Jesień
Oj Gutek lubi place zabaw. Lubi huśtawy. Lubi zjeżdżalnie. Dziś pogoda była cudowna po prostu. Kto nie polazł na dwór, niech żałuje. Taki Poznań i taką jesień lubimy z Gutkiem bardzo. Choć w sumie nie możemy już się doczekać solidnego śmigania na sankach ale to zapewni nam dopiero wypad w góry :). Jutro też gdzieś poleziemy. Może czas z Gutkiem […]
Gucio vs. brzoskwinia
01.09.2010
Stało się! Da Majek stał się dziś uczniem klasy pierwszej szkoły podstawowej. Emocji przed całą imprezą nieco było, żal z rozdzielenia z dotychczasowymi kolegami i koleżankami (szkoła prowadzi politykę mieszania dzieciaków jak tylko się da, by poznały się z jak największą ilością innych dzieciaków) i zwykły stres przed nowym i niezbyt znanym. Po imprezie nieznane stało się bardziej znane, ławki stały […]
Filipowa impreza czyli Mroczna Sobota
To był dosyć busy weekend. Z kategorii tych męczących ale też przy okazji męczących przyjemnie całkiem. Sobota okazała się dniem szczególnie ciężkim choć muszę przyznać, że i Niedziela Bez Snu (no, do pewnego momentu) też pokazała mi, że już nie umiem tak jak kiedyś jechać 48 godzin non stop tylko na kawie, papierosach i alkoholu pogryzanego mięchem. W […]
Obóz Aikido aka Judo plus kilka fotek
Kolejny dzionek na obozie mija mi pod znakiem Judo. Ano, przyjechało tu do nas na gościnne występy zdaje się dwóch miśków (i kiedy piszę „miśków” dokładnie to mam na myśli — chłopy jak niedźwiedzie po prostu), którzy pokazali nam dziś kilka fajnych technik naparzania w parterze. Papa CoSTa do parterowych technik wydaje się być stworzony! Szarpnięcie, […]
Obóz Aikido i kijowy da mastah
Kolejny dzionek na obozie Aikido dostarczył mi kilku głębszych przemyśleń. Otóż do tej pory nie miałem do czynienia z fajną sztuką machania kijem, czyli zajęciami poświęconymi broni dłuższej i krótszej, która to sztuka jest istotnym elementem Aikido. Po prostu pory zajęć mi nie odpowiadały i nie było dla mnie możliwe dotarcie z pracy na czas i uczestniczenie w tych zajęciach. Dziś […]
Dzionek z Voytassami
Wyciągnęli nas na kawkę do pobliskiej Motylarni, napstrykali nam zdjęć (dzięki Aga!), pobrudzili nam na tarasie, uraczyli przypowieściami z fizyką w tle i jakimiś koprofilskimi skojarzeniami kibla z teorią nieoznaczoności, co pozwoliło wyciągnąć Stałą Voytassa z kiblowej muszli (dzięki Voytass za tę chwilę geniuszu! — specyficznego ale zawsze) po czym sobie poszli. Wiem, nie brzmi to jak miło spędzona sobota […]

