<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>CoSTa&#039;s Family Page &#187; Życie</title>
	<atom:link href="http://costa.info.pl/tag/zycie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://costa.info.pl</link>
	<description>Nas dwóch, one dwie plus cała reszta gangu zwanego Rodziną.</description>
	<lastBuildDate>Thu, 24 May 2012 20:56:33 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.2</generator>
		<item>
		<title>Już prawie blachara :)</title>
		<link>http://costa.info.pl/2012/01/juz-prawie-blachara/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2012/01/juz-prawie-blachara/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Jan 2012 19:45:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[Doropha]]></category>
		<category><![CDATA[Życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.info.pl/?p=34745</guid>
		<description><![CDATA[<script type='text/javascript' src='http://costa.info.pl/wp-includes/js/jquery/jquery.js?ver=1.7.1'></script>
Zero błędów! Teoria zdana na piąteczkę a teraz czas na praktykę… O czym piszę? A o dorophowej nauce jeżdżenia pojazdami mechanicznymi. Trwa ta nauka już zdaje się od września i skończyć się nie może. Dziś moja powoli ucząca się małżowinka odhaczyła przynajmniej pierwszy etap — teorię śmignęła tak, że tylko kurz pozostał. Ale wyzwaniem będzie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zero błędów! Teoria zdana na piąteczkę a teraz czas na praktykę…</p>
<p>O czym piszę? A o dorophowej nauce jeżdżenia pojazdami mechanicznymi. Trwa ta nauka <a title="Doropha na zakręcie!" href="http://costa.info.pl/2011/09/doropha-na-zakrecie/">już zdaje się od września</a> i skończyć się nie może. Dziś moja powoli ucząca się małżowinka odhaczyła przynajmniej pierwszy etap — teorię śmignęła tak, że tylko kurz pozostał. Ale wyzwaniem będzie uczona przez ostatni kwartał praktyka, której moja kochana i bardzo, bardzo powoli ucząca się żona słusznie się obawia. Obawiam się w sumie i ja bo szczerze mówiąc nieco już mnie zaczyna męczyć to wieczorne życie w kratkę. Raz Dorcia jest, raz jej nie ma bo właśnie szlifuje jakiś łuczek czy inne cholerstwo… Niech już to zda i niechaj nieco normalności do chałupy wróci.</p>
<p>Póki co jednak jesteśmy wszyscy z niej bardzo dumni acz widzimy, że edukacja Dorophy idzie w jakimś złym kierunku. No bo sami powiedźcie, co to będzie za kierownica, jeśli uczą ją tam takich między innymi rzeczy:</p>
<div class="shortcode-unorderedlist bullet"></p>
<ul>
<li>parkować trzeba ładnie, równo i tylko w miejscach do tego przeznaczonych <em>(no to powodzenia w znalezieniu jakiegokolwiek miejsca parkingowego życzę!)</em></li>
<li>kierownicę trzymać należy obiema rękami co w sposób oczywisty wyklucza zimny łokieć połączony z luźnym szlugiem między palcami trzymanymi na dźwigni skrzyni biegów <em>(nawet nie wiedziałem, że tak nie można jeździć)</em></li>
<li>w czasie jazdy nie wolno gadać przez komórę a broń Boże wykonywać jakieś manewry z komórą przy uchu przytrzymywaną wdzięcznie wygiętym ramieniem <em>(no to jak mam przez to cholerstwo gadać?)</em></li>
<li>szybkość ma być taka, jak na znakach piszą <em>(ma-sa-kra!)</em></li>
<li>trzeba patrzeć w lusterka <em>(hmmm… ja tam srogie miny sobie w tych lusterkach ćwiczę ale tak gapić się w nie? Do tyłu? Po co?)</em></li>
<li>należy być grzecznym za kierownicą i środkowego palca nie używać <em>(powodzenia w porozumiewaniu się z innymi kierowcami!)</em></li>
<li>muzyka/radio może sobie lecieć ale nie za głośno, ma umożliwić usłyszenie sygnałów dźwiękowych spoza pojazdu <em>(eee… ale to chyba o to chodzi, by poza pojazdem słyszeli, czego akurat słuchamy, nie?)</em></li>
</ul>
<p></div>

<p>Doropha ma w takich specjalnych książeczkach jeszcze z gazylion zakazów i nakazów ale po krótkiej lekturze owych książeczek stwierdziłem, że to jakiś nieżyciowy matoł pisał bo nikt i tak tych zakazów czy innych nakazów nie przestrzega. Życie pisze swój własny kodeks…</p>
<p>OK, jaja sobie robię ale jestem dumny z małżowiny. Teraz nich tylko jeszcze praktykę zda i będę mógł się w końcu spijać na imprezach :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2012/01/juz-prawie-blachara/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szczęśliwego Nowego Roku!</title>
		<link>http://costa.info.pl/2012/01/szczesliwego-nowego-roku/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2012/01/szczesliwego-nowego-roku/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Jan 2012 12:56:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[Życie]]></category>
		<category><![CDATA[Życzenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.info.pl/?p=34564</guid>
		<description><![CDATA[Przybył rok 2012! Jakieś podsumowanie 2011 roku powinienem zrobić ale jako że sporo się wydarzyło i wiele z tych wydarzeń zbyt miłych nie było, nie ma czego rozpamiętywać i rok 2011 uznaję za zamknięty, wraz z jego kryzysami, gutkooparzeniami i innymi niefajnymi zdarzeniami. Starczy już. Czas zamknąć ten rok wielu niepowodzeń i dać szansę następnym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2012/01/20120101-zyczenia.jpg" width="240" />
		</p><p>Przybył rok 2012! Jakieś podsumowanie 2011 roku powinienem zrobić ale jako że sporo się wydarzyło i wiele z tych wydarzeń zbyt miłych nie było, nie ma czego rozpamiętywać i rok 2011 uznaję za zamknięty, wraz z jego kryzysami, gutkooparzeniami i innymi niefajnymi zdarzeniami. Starczy już. Czas zamknąć ten rok wielu niepowodzeń i dać szansę następnym 366 dniom (no proszę, rok przestępny), o ile oczywiście Majowie nie mieli racji i coś nas wszystkich nie rozpirzy w drobny mak.</p>
<p>Tak czy inaczej — ten nadchodzący rok…</p>
<div id="attachment_34565" class="wp-caption aligncenter" style="width: 510px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2012/01/20120101-zyczenia.jpg"><img class="size-medium wp-image-34565" title="2012 - będzie lepszy!" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2012/01/20120101-zyczenia-500x181.jpg" alt="2012 - będzie lepszy!" width="500" height="181" /></a><p class="wp-caption-text">2012 — będzie lepszy!</p></div>
<p>Życzymy Wam tego z całej — jak to w Poznaniu mawiają — epy! Oby Wasze interesy rosły (bez skojarzeń :)), oby Wasze długi malały, oby Wasze kredyty spłacały się przed terminem, obyście tryskali zdrowiem, humorem, witalnością, krzepą i czym tam jeszcze tryskać chcecie.</p>
<p><strong>Szczęśliwego Nowego Roku!</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2012/01/szczesliwego-nowego-roku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Doropha na zakręcie!</title>
		<link>http://costa.info.pl/2011/09/doropha-na-zakrecie/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2011/09/doropha-na-zakrecie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Sep 2011 18:33:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[Doropha]]></category>
		<category><![CDATA[Życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=31280</guid>
		<description><![CDATA[To się musiało w końcu stać. Musiało się wydarzyć i musiało spaść na niespodziewający się tego, piękny, rozległy acz pluskający się ponoć w kryzysie świat. Kryzys, o którym teraz wspominam, daleko przewyższa zagrożeniem wszystko, co od czasu upadku Związku Radzieckiego się wydarzyło. Ten stan permanetnego zagrożenia dopiero nadciąga ale już teraz wyciska łzy z oczu. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/09/20110921-083258.jpg" width="240" />
		</p><p>To się musiało w końcu stać. Musiało się wydarzyć i musiało spaść na niespodziewający się tego, piękny, rozległy acz pluskający się ponoć w kryzysie świat. Kryzys, o którym teraz wspominam, daleko przewyższa zagrożeniem wszystko, co od czasu upadku Związku Radzieckiego się wydarzyło. Ten stan permanetnego zagrożenia dopiero nadciąga ale już teraz wyciska łzy z oczu.</p>
<p><strong>Doropha otóż zaczęła wkuwać na blachę jak to się jeździ samochodem.</strong></p>
<p>Pamięciówka idzie jej doskonale — nie na darmo odebrała uniwersytecką tresurę trwającą aż pięć lat i zakończoną egzeminem z bycia tresowaną. Tam nauczyli ją jak zakuwać na blachę z przecinkami włącznie (Doropha prawo kończyła) i jak widać te pięć lat nie poszło w las, nawet jeśli teraz zbytnio jej się to całe pięcioletnie zakuwanie niezbyt przydaje w życiu zawodowym. Ale życie prywatne to zupełnie inna bajka i w owym nie dość, że co i rusz prawniczym wywodem przymusza mnie do mycia garów z opłatami karnymi (moimi) włącznie, to i jak widać w trudnej sztuce wkuwania jeżdżenia na blachę także się przydaje.</p>
<p>Doropha nie opanowała jeszcze śmigania z zimnym łokciem i na razie nie wchodzi w zakręty bokiem. To kwestia czasu ale też chyba wcześniejszego opanowania trudnej sztuki hamowania. Ponoć czyni — że zacytuję klasyczny tekst z Dragonballa — wielkie postępy ale na Waszym miejscu bardzo, bardzo, bardzo uważnie spoglądałbym we wsteczne lusterka. To rozmazane coś gnające wprost na Wasz zad najprawdopodobniej będzie moją żoną. Jeśli będzie to Wasze ostatnie wspomnienie z tego świata, nie żywcie urazy…</p>
<p>Doropha strasznie jest przejęta tym, że nie może się przy pedałach wyluzować (jakkolwiek to brzmi). Girę ma sztywną a pedały dociskane są stopą całą i od góry, bez luźnego oparcia pięty o podłogę (cóż za perwersja!). Rodzi to pewne problemy natury gwałtownych zmian doznań płynących z jazdy ale mam nadzieję, że z czasem się to wyklaruje a do tego momentu ubezpieczenia wystarczy.</p>
<p>Doropha za kółkiem… Trochę nam wszystkim współczuję.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2011/09/doropha-na-zakrecie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Patetyczne dzieci w różowych sukienkach</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/11/patetyczne-dzieci-w-rozowych-sukienkach/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/11/patetyczne-dzieci-w-rozowych-sukienkach/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 27 Nov 2010 22:11:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=18483</guid>
		<description><![CDATA[Sobotnie wciąganie Mam Talent stało się naszą rodzinną poniekąd wręcz tradycją. Se tu dyskutujemy, lekko czasem kłócimy, mamy swoich faworytów i w ogóle odstawiamy tę całą szopkę. I to jest fajne. I to jest dobre. Bo każde z nas (Majka included) ma jakiś swój gust, jakieś swoje opinie i dzielimy się nimi zawzięcie. Jak widać [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Sobotnie wciąganie Mam Talent stało się naszą rodzinną poniekąd wręcz tradycją. Se tu dyskutujemy, lekko czasem kłócimy, mamy swoich faworytów i w ogóle odstawiamy tę całą szopkę. I to jest fajne. I to jest dobre. Bo każde z nas (Majka included) ma jakiś swój gust, jakieś swoje opinie i dzielimy się nimi zawzięcie. Jak widać blok reklamowy przerywany programem rozrywkowym jednak jakieś wartości nieść może — ot choćby takie, że dziecko po łbie walić będzie rodzica swego w imię wmuszenia mu swojego zdania. Wszyscy nasi faworyci przepadli jednak w finale. Wygrała mała dziewczynka śpiewająca piosenki, których tekstów nie jestem pewien, czy aby rozumie.</p>
<p>Nie wiem o co w tym chodzi. Zen na blipie pisał „żenada” ale nie wiem, czy to aby oddaje moje skumulowane odczucie zaskoczenia, niedowierzania i zwyczajnego przekonania o tym, że połączenie patosu, dziecięcej niewinności i nadymanej dorosłości jest ciągle w tym kraju na topie. Ta dziewczynka niewątpliwie ma ogromny talent ale wymiksowanie tego wszystkiego budzi u mnie odczucie oglądania czegoś, co jest bardzo nie na miejscu. Oglądając tę małą mieliśmy z Dorotą wciąż odczucie, że ktoś jej zabrał dzieciństwo, że patrzymy na wynik odpowiedniego ułożenia zafundowanego dzieciakowi przez rodziców. Ta mała mnie osobiście nieco przerażała bo jawiła mi się jako doskonały dowód na to, jak wielki wpływ na dzieci mają rodzice. Nikt mi nie wmówi, że dziecko samo z siebie wielbi Geppert. To się po prostu nie zdarza.</p>
<p>Przepadł mój faworyt — Piotr Lisiecki, który czym prędzej powinien wdrożyć radę Wojewódzkiego w życie i wypieprzać z tego kraju, w którym ni kariery, ni pieniędzy się nie doczeka. Przepadło także bardzo przeze mnie lubiane i warte SMSa Dorophy Me Myself &amp; I, którzy w finale odstawili coś tak pierońsko dobrego, innego i świeżego, że na moment zaniemówiliśmy. Przepadł Bednarek, którego co prawda oceniłem sporo niżej niż Lisieckiego ale który swoją estetyką i manierą i tak stworzył coś o wiele sensowniejszego i wartego uwagi, niż jedenastoletni produkt swoich rodziców…</p>
<p>Ja wiem, że gusta są różne ale AŻ TAK?</p>
<p>Okazuje się, że tak…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/11/patetyczne-dzieci-w-rozowych-sukienkach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O co chodzi Kaczyńskiemu?</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/07/o-co-chodzi-kaczynskiemu/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/07/o-co-chodzi-kaczynskiemu/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 26 Jul 2010 10:02:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=8058</guid>
		<description><![CDATA[10-go kwietnia tego roku pisałem w jednym ze swoich wpisów: Co zrobi Jarosław Kaczyński w obliczu tak ogromnej, osobistej tragedii? Czy zachowa trzeźwość oglądu rzeczywistości (z czym już teraz miał ogromne problemy)? Czy nie zacznie propagować jakichś kolejnych układowych i spiskowych teorii? Oby nie, oby stanął na wysokości zadania i poradził sobie z osobistym kryzysem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>10-go kwietnia tego roku pisałem <a href="http://costa.info.pl/2010/04/10/szok/" title="Szok...">w jednym ze swoich wpisów</a>:</p>
<blockquote><p>Co zrobi Jarosław Kaczyński w obliczu tak ogromnej, osobistej tragedii? Czy zachowa trzeźwość oglądu rzeczywistości (z czym już teraz miał ogromne problemy)? Czy nie zacznie propagować jakichś kolejnych układowych i spiskowych teorii? Oby nie, oby stanął na wysokości zadania i poradził sobie z osobistym kryzysem i nie wywoływał politycznej jatki w naszym kraju. Niestety, jest to człowiek do takich rzeczy zdolny…</p></blockquote>
<p>Dziś widzę, że moje obawy zaczynają się ziszczać w najgorszym możliwym scenariuszu. PiS poszło na wojnę totalną i zbytnio już tego nawet nie ukrywa. Po przedwyborczej „przemianie” wizerunku zafundowanej naiwnym (z których — o zgrozo — bardzo wielu to łyknęło), Kaczyński postanowił wrócić do swojej ulubionej retoryki i snucia kolejnych spiskowych teorii. Pomagać mają mu w tym parlamentarzyści, politycy i członkowie PiSu a tych, którzy powrotu do emocjonalnego stanu sprzed kampanii nie chcą, zaczyna się odsuwać na boczne tory.</p>
<p>Kaczyński (a więc PiS) ruszył do boju. Pytanie tylko, do boju o co tak właściwie cała ta gromada dziwnych ludzi rusza? Bo na pewno nie o bój o wyjaśnienie przyczyn katastrofy smoleńskiej tu chodzi. Tę już dawno PiS i okolice na swój sposób sobie wyjaśniły ale teraz ruszają do czegoś, czego nie do końca rozumiem — do polowania na czarownice i to polowania, w którym sam akt pogoni jest najważniejszy a domniemane czarownice liczą się jakby mniej. I w którym nie tak do końca (prócz ludziom PiSu) jest wiadomo, kto ową czarownicą jest. Problem bowiem w tym, że w demokracji czarownicy trzeba fakt bycia czarownicą udowodnić, a z tym jak zwykle w PiS problem ogromny.</p>
<p>Smutne i całkowicie odrzucające moją etykę jest polityczne żerowanie na trupach swoich (i nie tylko swoich) kolegów przez PiS. To co robi aktualnie ta partia, w najwyższy możliwy sposób zohydza tę formację w oczach ludzi choć odrobinę myślących i wrażliwych. To jawny skandal i pogwałcenie wszelkich norm cywilizacyjnych i moralnych, o prawnych zapewne już nie wspominając. Festiwal niepodpartych żadnymi dowodami pomówień i insynuacji pod adresem rządu kraju, w którym mieszkam i którego jestem obywatelem, obraża nie tylko ten rząd i jego struktury ale także mnie, obywatela owego kraju. PiSowskie chamstwo zaczyna już sięgać zenitu a dowiedziawszy się, że krytykując bardzo słabą prezydenturę Lecha Kaczyńskiego pośrednio przyłożyłem rękę do jego śmierci w katastrofie, nie wiem czy śmiać się, czy płakać z żalu nad gromadą idiotów podobne wnioski wysnuwających, czy też może pozwać tę bandę za pomówienie. Są bowiem granice publicznego duskursu drogie PiS. Wam nieznane oczywiście, bo wynikające z nico wyższej cywilizacyjnej świadomości, niemniej istnieją i tylko czekać, aż w końcu opluwani przez was ludzie zaczną wam o tym przypominać na drodze sądowej.</p>
<p>Nie życzę sobie panie Macierewicz, Kaczyński etc. by fakt mojego krytykowania osoby Lecha Kaczyńskiego jakoś wiązać z jego śmiercią. Nie życzę sobie ciągłego i niepopartego żadnymi dowodami negowania prawidłowości funkcjonowania organów tego państwa. Jeśli macie jakieś dowody zamiast coraz głupszych, coraz bardziej kuriozalnych, coraz zabawniejszych (i to w obliczu tragedii między innymi WASZYCH kolegów i koleżanek) i coraz bardziej absurdalnych teorii — dajcie mi je poznać a sam skoczę do gardła rządowi tego kraju. Póki co robicie sobie jaja z tragicznej śmierci 96 osób, ponoć — wedle waszych słów — elity tego kraju. Skoro tak traktujecie elity tego kraju, wolę nie wiedzieć jak traktujecie jego zwykłych mieszkańców. Jeśli tak traktujecie pamięć o swoich kolegach i koleżankach, wolę nie wiedzieć jak traktujecie swoich wyborców…</p>
<p>PiS rozpętało wojnę i każdy myślący człowiek doskonale wie, o co w niej chodzi. Chodzi o to, by gonić króliczka a nie o to, by nie daj boże go złapać. PiS robiło to nie raz i nie dwa i mamy już jako obserwatorzy w tych całych pogoniach niejakie doświadczenie. Ale tym razem PiS przekracza wszelkie możliwe granice przyzwoitości i zwykłego, prostackiego chamstwa. Na to zgody nie ma i nie będzie. Bo prócz Lecha Kaczyńskiego zginęło tam mnóstwo innych ludzi, wokół których rozpętywanie przedwyborczego cyrku to objaw zwykłej kpiny z ich śmierci i cierpienia ich bliskich.</p>
<p>Demokracja ma to do siebie, że w przestrzeni publicznej mogą istnieć różne dewiacje. Ma też jednak to do siebie, że ludzie widzący te dewiacje mogą na nie reagować. Reagujcie proszę, nie dajcie sobie zamknąć ust kuriozami wygadywanymi przez Kaczyńskiego i Macierewicza oraz coraz to bardziej idiotycznymi teoriami wysnuwanymi przez ludzi im ideowo bliskich. Przede wszystkim zaś nie pozwalajcie na nazywanie Was współwinnymi jakiejś wyimaginowanej zbrodni li tylko dlatego, że pozwoliliście sobie na krytykowanie Lecha Kaczyńskiego czy posiadanie innego zdania niż coraz bardziej mam wrażenie psychicznie niestabilny prezes PiS.</p>
<p>O co więc chodzi Kaczyńskiemu? Dalibóg — nie wiem. Jeśli chodzi mu o zohydzenie wizerunku swojej partii, jest na jak najlepszej drodze. Straszne jest jednak to, że znajduje wśród ludzi bardzo pokaźną ilość zwolenników swoich teorii, swojego stylu prowadzenia polityki i swojego żerowania na zmarłych. I tu widzę pewną przestrzeń na polityczną kalkulację: utwardzenie elektoratu i oderwanie go jeszcze bardziej od rzeczywistości kraju, w którym ów elektorat żyje. I chyba o to chodzi Kaczyńskiemu etc. Temat zastępczy w postaci Smoleńska pozwoli na kompletne oderwanie się od tworzenia programu politycznego i jakiejś gospodarczej alternatywy dla propozycji PO. Bo to są trudne sprawy i wymagające ludzi daleko bardziej wykształconych i obytych niż Macierewicz a takich zaufanych ludzi Kaczyński zwyczajnie nie ma. Ci trzeźwo myślący sami sadzają się w ostatnich pisowskich ławkach bo najprawdopodobniej zostało im jeszcze tyle godności i wrażliwości, by w smoleńskiej hucpie udziału nie brać. Reszta to stado gotowe wykonać wszystko, co wódz każe. I zdaje się, że to działa.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/07/o-co-chodzi-kaczynskiemu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>30</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szok…</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/04/szok/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/04/szok/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Apr 2010 09:46:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4548</guid>
		<description><![CDATA[Zginęła dziś głowa naszego państwa. Wraz z prezydentem i jego małżonką zginęły znaczące osobistości naszego życia publicznego, w tym jedne z najbardziej znanych nazwisk aktualnej opozycji. Do tego wierchuszka sił zbrojnych, parlamentarzyści… Nigdy nie lubiłem naszego prezydenta i jego brata i nigdy tego nie ukrywałem. Nie cierpiałem Wassermana czy Gosiewskiego. Uważałem, że szkodzą życiu politycznemu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zginęła dziś głowa naszego państwa. Wraz z prezydentem i jego małżonką zginęły znaczące osobistości naszego życia publicznego, w tym jedne z najbardziej znanych nazwisk aktualnej opozycji. Do tego wierchuszka sił zbrojnych, parlamentarzyści…</p>
<p>Nigdy nie lubiłem naszego prezydenta i jego brata i nigdy tego nie ukrywałem. Nie cierpiałem Wassermana czy Gosiewskiego. Uważałem, że szkodzą życiu politycznemu i publicznemu w tym kraju wprowadzając do kultury politycznej standardy nie mające zbyt wiele wspólnego z cywilizowanymi. Nie zgadzałem się (i nadal nie zgadzam) z ich metodami prowadzenia polityki.</p>
<p>Ale to, co się dzisiaj stało, przechodzi wszelkie wyobrażenie. Mogę być czyimś przeciwnikiem ale to jest szok.</p>
<p>Tragedia jak wiele innych samolotowych — giną ludzie i jest ich po prostu strasznie żal. Jeszcze więcej ludzi ginie w wypadkach samochodowych, ot życie. Szokiem dla mnie jest skala spustoszenia, jakie tragedia jednego samolotu mogła poczynić w naszym życiu publicznym i politycznym. Nie mam żadnych wątpliwości, że dojdzie do ogromnej zmiany na naszej scenie politycznej, że śmierć najbardziej rozpoznawalnych twarzy opozycji zmieni ton debaty politycznej i rozłożenie akcentów w dyskursie. Mamy kraj, w którym znaczna część kojarzonej z mediów opozycji po prostu przestała istnieć. Co w takim wypadku się wydarzy? Jak będą wyglądały zbliżające się wybory prezydenckie i późniejsze — parlamentarne, kiedy na prawicy kadry skurczyły się tak gwałtownie i tak tragicznie? Co zrobi Jarosław Kaczyński w obliczu tak ogromnej, osobistej tragedii? Czy zachowa trzeźwość oglądu rzeczywistości (z czym już teraz miał ogromne problemy)? Czy nie zacznie propagować jakichś kolejnych układowych i spiskowych teorii? Oby nie, oby stanął na wysokości zadania i poradził sobie z osobistym kryzysem i nie wywoływał politycznej jatki w naszym kraju. Niestety, jest to człowiek do takich rzeczy zdolny…</p>
<p>Można tylko współczuć ofiarom i ich bliskim ale też trzeba patrzeć teraz rządzącym i opozycji na ręce. Bardzo uważnie. Mamy do czynienia z kryzysem politycznym. Warto by było uświadomić rządzącym i opozycji, że muszą odpowiedzialnie się wobec tego kryzysu zachować.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/04/szok/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>65</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wyjazdy i rozjazdy</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/03/wyjazdy-i-rozjazdy/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/03/wyjazdy-i-rozjazdy/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Mar 2010 07:19:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[CoSTa]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>
		<category><![CDATA[Życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4497</guid>
		<description><![CDATA[Od jakiegoś już czasu robię w swojej firmie za zwierzę detepowo-marketoidowe. Taki miks zafundowano mi po wylaniu mojego szefa, którego obowiązki musiały w związku z tym zejść w hierarchii nieco niżej (szkoda, że nie poszły za tym i pieniądze no ale cóż począć poza tupnięciem nóżką?) i dostało się kilku osobom po ich czasie pracy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Od jakiegoś już czasu robię w swojej firmie za zwierzę detepowo-marketoidowe. Taki miks zafundowano mi po wylaniu mojego szefa, którego obowiązki musiały w związku z tym zejść w hierarchii nieco niżej (szkoda, że nie poszły za tym i pieniądze no ale cóż począć poza tupnięciem nóżką?) i dostało się kilku osobom po ich czasie pracy dodatkowo. Ot sytuacja jakich wiele w korporacjach chciałoby się rzec. W czym więc problem?</p>
<p>W sumie prócz permanentnego braku czasu i zmęczenia tak po prawdzie to w niczym. Właśnie siedzę nad dwoma projektami, które jakoś budżetuję, ugaduję i w temacie których odbywam spotkania. A w międzyczasie się uczę. Dużo, szybko i w najlepszy możliwy sposób, bo na żywej tkance wydawanego na promocję pieniądza. I widzę, jak bardzo brakuje mi wykształcenia kierunkowego, znajomości terminów odpowiednich, pewnego obycia z marketingowymi tematami.</p>
<p>Skutkiem ubocznym zaczynają być wyjazdy i spotkania. To dla mnie, siedzącego do tej pory na dupie przed kompem i pielęgnującego hemoroidy kolesia — nowość. Nie to, żebym miał jakieś w kontaktach z ludźmi problemy ale wyjazd polegający na przejechaniu połowy Polski, godzinnym pogadaniu i powrocie to dla mnie do tej pory była kompletna strata czasu i strasznie dupne podejście do zarządzania zasobami. Przekonałem się jednak, że kiedy takie spotkanie zaczyna dotyczyć całkiem sporych budżetów, zaczyna być widać sens tego całego bujania się po świecie. Po prostu nie wszystko da się załatwić przez telefon czy Skype. Czasem spotkanie oko w oko jest po prostu niezbędne.</p>
<p>Zaczyna mnie to fascynować. Oderwanie granatem od komputera przez moją firmę początkowo traktowałem jak zamach na siebie i swoje zasiedziane królestwo. Jednak przekonawszy się naocznie, jak bardzo potrafi być taka zmiana inspirująca i motywująca, zaczynam rozumieć ideę karuzeli stanowisk. Zbyt długie siedzenie w jednym miejscu to prócz hemoroidów także spore samoograniczenie. I nawet jeśli niezbyt mi się to podoba czasami, muszę przyznać, że takie zmiany w życiu trzydziestopięciolatka to całkiem fajna sprawa.</p>
<p>Niestety są i mniej fajne skutki owych zmian. Maili już praktycznie nie czytam, bloga już praktycznie nie prowadzę, na jakiekolwiek zajęcia pozapracowe i związane z rodziną czasu i chęci po prostu brak. Zasuwanie za dwóch kończy się w jeden przewidywalny sposób: zmęczeniem. Sytuacja jest owszem mobilizująca ale po iluśtam godzinach zasuwania człowiek ma chęć na reset i niewiele więcej. Wczorajsze fragowanie w Killzone 2 to właśnie taki przyjemny sposób na odreagowanie i wyłączenie myślenia, w zamian zaś przynajmniej na krótko włącza się aparat bluzgania i wyzywania Voytassa od ostatnich za ciągłe wsadzanie śrutu w plecy :). Niezbyt to twórcze ale na twórczość po prostu nie mam ochoty.</p>
<p>Zapowiadają się w mojej pracowej „karierze” zmiany mniejsze i większe. Ciekawym bardzo, jakie będzie to miało przełożenie na dotychczasowy tryb życia. Póki co średnio mnie się te zapowiedzi zmian podobają. Stałe uczucie wypompowania i wynikająca z niego niechęć do robienia czegokolwiek nie są sposobem na życie. Jeśli dalej będzie to brnęło w jakimś nieustalonym kierunku, zapewne dokonam jakiejś małej pracowej rewolucji i albo zmienię robotę (idę do brata kopać rowy, płaci całkiem nieźle a robota ma same plusy :)), albo wydarzy się coś jeszcze innego. Ciekaw jestem bardzo, co to może być…</p>
<p>BTW — kto powiedział, że na klawiaturze iPhone nie da się pisać? Zapieprzam na tym aż miło patrzeć :). Wpis powstał dosłownie między przesiadkami…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/03/wyjazdy-i-rozjazdy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>21</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>S (kolejnym) nowym godam!</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/12/s-kolejnym-nowym-godam/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/12/s-kolejnym-nowym-godam/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 31 Dec 2009 13:31:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[Życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4172</guid>
		<description><![CDATA[A dla mniej kumatych z Excela: kupy kasy! dużo seksu! od pyty zdrowia! w cholerę trzeźwości ;) Sylwestra spędzimy z żoną oglądając telewizornię i dmuchając w chusteczki. Na imprezę idzie da Majek. O tempora, o mores…]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/12/2009.12.31-zyczenia.jpg" width="240" />
		</p><p><img class="aligncenter size-full wp-image-4173" title="Pożyczamy..." src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/12/2009.12.31-zyczenia.jpg" alt="Pożyczamy..." width="400" height="400" /></p>
<p>A dla mniej kumatych z Excela:</p>
<ul>
<li><strong>kupy kasy!</strong></li>
<li><strong>dużo seksu!</strong></li>
<li><strong>od pyty zdrowia!</strong></li>
<li><strong>w cholerę trzeźwości ;)</strong></li>
</ul>
<p>Sylwestra spędzimy z żoną oglądając telewizornię i dmuchając w chusteczki. Na imprezę idzie da Majek. O tempora, o mores…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/12/s-kolejnym-nowym-godam/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szlachetna Paczka.pl</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/12/szlachetna-paczka-pl/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/12/szlachetna-paczka-pl/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 12 Dec 2009 22:08:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Link]]></category>
		<category><![CDATA[Święta]]></category>
		<category><![CDATA[Życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4145</guid>
		<description><![CDATA[Ale mnie dziś Dorcia wkręciła… Zaczęła mnie bowiem opowiadać o akcji charytatywnej, o której usłyszała w telewizorni (bodajże jakiś poranny program TVNu — jakaś kawa na śniadanie czy inny taki), a która brzmi po prostu sensownie. Zasadniczo do wszelkich zorganizowanych akcji pomocowych jestem nastawiony mocno negatywnie bo mam przemożne wrażenie, że zbierana kasa w większości [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/12/20091212-Szlachetna_Paczka.jpg" width="240" />
		</p><p>Ale mnie dziś Dorcia wkręciła… Zaczęła mnie bowiem opowiadać o akcji charytatywnej, o której usłyszała w telewizorni (bodajże jakiś poranny program TVNu — jakaś kawa na śniadanie czy inny taki), a która brzmi po prostu sensownie. Zasadniczo do wszelkich zorganizowanych akcji pomocowych jestem nastawiony mocno negatywnie bo mam przemożne wrażenie, że zbierana kasa w większości przypadków leci głównie na opłacenie pomagających a nie na potrzebujących. Ale wskoczyłem na stronę <a href="http://www.szlachetnapaczka.pl" title="Strona akcji">www.szlachetnapaczka.pl</a>, poczytałem nieco, poszperałem w necie i… Ta inicjatywa ma sens!<br />
<div id="attachment_4146" class="wp-caption aligncenter" style="width: 420px"><a href="http://www.szlachetnapaczka.pl"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/12/20091212-Szlachetna_Paczka.jpg" alt="Szlachetna Paczka" title="Szlachetna Paczka" width="410" height="409" class="size-full wp-image-4146" /></a><p class="wp-caption-text">Szlachetna Paczka</p></div><br />
Strasznie spodobała mi się idea pomocy konkretnej, określonej osobie/rodzinie. Nawet jeśli nie wiem, kto to jest i na oczy pewnie tej rodziny czy tego kogoś nie zobaczę, buduje to jednak jakąś więź między nami i choć w pewniej mierze daje poczuć, dlaczego pomaganie innym może być świetnym sposobem na zrobienie dobrze samemu sobie. Anonimowe przelewanie zautomatyzowanego jednego procenta na ciąg cyferek oznaczających zupełnie nikogo i zupełnie nic, nie daje po prostu frajdy. Ale działanie, w którym ma się wyznaczony cel do którego się dąży, które nie polega tylko na wysłaniu SMSa i autentycznie angażuje… Oooo, tak, to ma sens!</p>
<p>Są zaraz obok nas ludzie (całe rodziny), które potrzebują dosłownie wszystkiego. Oglądając <a href="http://www.szlachetnapaczka.pl/jak-zrobic-paczke/zostan-darczynca/controller,step2,action,get,id,5339,w,16,t,wiecej.html#step" title="Czego potrzebuje ta rodzina">listę potrzeb</a> takiej rodziny złapaliśmy się z Dorcią po prostu za głowę. Jak straszna musi być finansowa sytuacja ludzi, którzy marzą o kocach i zasłonach do okien? Wysłanie SMSa z kanapy w żaden sposób nie pokazuje, z czym tak naprawdę trzeba się zmierzyć. I jako taki akt wysłania jest może i dobry ale nie pociąga za sobą żadnej świadomości swojego czynu a to nie może dać (przynajmniej mnie nie daje) żadnego poczucia dokonania czegoś dobrego i ważnego. Bo dzielenie się i pomoc innym uważam za dobre, ważne i potrzebne nie tylko dla tych potrzebujących ale także dla pomagających. Człowiek staje się wtedy po prostu lepszy. Widzi jakiś sens swojego działania. Wysłanie SMSa bardzo cały proces pomocy odczłowiecza i mam wrażenie, że czasem czyni wręcz więcej złego, niż dobrego.</p>
<p>Więcej o akcji możecie dowiedzieć się na <a href="http://www.szlachetnapaczka.pl/faq" title="Strona FAQ akcji">jej stronie FAQ</a> a ja może tylko podrzucę kilka zdań z ichniego presspacka:</p>
<blockquote><p>Przede wszystkim chcemy dotrzeć do rodzin lub osób samotnych, które żyją w biedzie niezawinionej. Koncentrujemy się na tych, którzy nie mają postawy roszczeniowej; nasza pomoc może być jedyną, jaką otrzymają. Żeby uniknąć działań przypadkowych i chaotycznych, sami odwiedzamy potrzebujące rodziny. Nasi wolontariusze sami znajdują potrzebujących, zadając na pierwszy rzut oka proste pytanie: Czego najbardziej wam brakuje? Kurtki na zimę, kredek a może pasty do zębów? Bieda jest jak choroba – by skutecznie pomóc, trzeba ją dobrze zdiagnozować, dlatego zbieramy szczegółowe informacje o potrzebach każdej z rodzin. Następnie sporządzamy dokładną listę konkretnych potrzeb, a zebrane informacje umieszczamy w internetowej, anonimowej bazie danych. W oparciu o tę bazę szukamy osób, które chciałyby podzielić się tym, co mają i zrobić dla kogoś paczkę na święta. Rodziny, grupy przyjaciół, uczniowie w szkołach czy pracownicy w firmach wspólnie przygotowują paczki świąteczne dla najbiedniejszych rodzin w całej Polsce. Łączy ich to, że zależy im, aby ci, którym jest bardzo trudno na co dzień mieli lepsze, dostatnie, radosne Święta i poczucie, że ktoś o nich pamięta. Paczki przygotowane przez darczyńców dostarczane są do naszych magazynów. Następnie wolontariusze rozwożą je do potrzebujących.</p></blockquote>
<p>Świetna sprawa.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/12/szlachetna-paczka-pl/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tropico</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/06/tropico/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/06/tropico/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 29 Jun 2009 06:45:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3500</guid>
		<description><![CDATA[Swego czasu na PC pojawiła się gierka o takim właśnie tytule. Nie będzie o tej gierce. Będzie za to o Poznaniu, który coraz bardziej zaczyna przypominać miasto strefy subtropikalnej. Wczoraj wieczorem, korzystając z uroków posiadania tarasu, poczułem się przez moment jak turysta w bananowej republice, którą zwać by można było właśnie Tropico. Sceneria być może [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Swego czasu na PC pojawiła się gierka o takim właśnie tytule. Nie będzie o tej gierce. Będzie za to o Poznaniu, który coraz bardziej zaczyna przypominać miasto strefy subtropikalnej.</p>
<p>Wczoraj wieczorem, <a href="https://twitter.com/costa_mm/status/2374413653" title="Twitterowo i leniwie :)">korzystając z uroków posiadania tarasu</a>, poczułem się przez moment jak turysta w bananowej republice, którą zwać by można było właśnie Tropico. Sceneria być może nie była zbyt tropikalna — roślinność porastająca nasz taras jest co prawda na wskroś dzika i charakterystyczna dla regionów Wielkopolski (czytaj: chwastów mamy od pyty i nikomu nic się z tym nie chce robić :)) ale nie są to (jeszcze) niestety palmy i bananowce. Takoż i zabudowa nijak nie sugeruje tropikalnej strefy klimatycznej a i niewiasty nie zrzucają ochoczo cyckonoszy tudzież w trzcinowe mini się nie odziewają.</p>
<p>ALE</p>
<p>Wilgotność mieliśmy wczoraj na poziomie już jak najbardziej tropikalnym. Siedziałem sobie spokojnie na tarasie, na świeżym powietrzu i czułem, jak osiada na mnie drobna mgiełka wilgoci. Póki co jeszcze temperatur tropikalnych nie mamy ale sądzę, że to kwestia czasu i jakiegoś frontu znad Sahary. Wymiesza się toto z wilgocią znad Atlantyku i — to stuprocentowo pewne — zafunduje Poznaniowi taką łaźnię, że długo jeszcze będziemy ją wspominać. Siedziałem i gapiłem się jak matoł na to, jak bardzo zmieniło nam się lato w porównaniu do chociażby zeszłorocznego. Od kilku dni nad Poznaniem nie ma praktycznie Słońca (ok, czasem coś błyśnie ale to wyjątek), ba, nawet chmur zbytnio nie widać bo tkwimy w jakiejś jednorodnej, mglistej masie wilgoci, która obłapia wszystko i wciska się wszędzie.</p>
<p>Ludzie sobie z tym nie radzą. Niby nie jest gorąco ale wystarczy wejść gdziekolwiek, gdzie stoi powietrze i natychmiast z człowieka kapie. Nie ma Słońca, są chmury więc ludzie ubierają płaszcze przeciwdeszczowe, wciągają na siebie jakieś wiatrówki i tym podobne wynalazki. Problem w tym, że nawet nie powieje a wszystko dosłownie stoi w miejscu. Efekt? Oglądałem dziś rano spektakl ludzi spoconych, zawilgoconych i śmierdzących, opatulonych czym tylko się da i nie potrafiących sobie ulżyć przez proste otwarcie okien chociażby. To jednak jest w naszych autobusach i tramwajach norma i nie pisałbym o tym po raz kolejny, gdyby nie coś, co mnie dziś po prostu zniszczyło. W tramwaju było włączone ogrzewanie. I to tak solidnie, z nadmuchem. Ludzie stali jak ciołki i dawali się smażyć wstydząc się najwidoczniej podejść do motorniczego i spytać o co loto. Polazłem i zapytałem. Motorniczy (bardzo miły facet) rzekł, że przyszło do niego kilka osób skarżąc się, że jest mokro i żeby włączył grzanie, by mogły wyschnąć. Włączył, bo uprzejmy z niego koleś. Jestem dziwnie przekonany, że te same osoby może i schły z zewnątrz ale pod płaszczami pewnie działo się małe piekiełko a pot lał się strumieniami.</p>
<p>Ludzie nie radzą sobie z taką pogodą. Nie wiedzą jak się ubrać, jak poradzić sobie z wszędobylską wilgocią i co zrobić, by się jej wreszcie z siebie pozbyć. Doskonale to rozumiem bo siedząc wczoraj na tarasie i widząc, jak na włoskach na ręce osiada mi niesiona nieistniejącym powiewem woda, sam nie wiedziałem, co mam z tym zrobić.</p>
<p>A odpowiedź jest prosta: trza się cieszyć, że wraz z tropikalną wilgocią nie dobija nas (jeszcze) tropikalny gorąc. No i trzeba się lenić. Jak to w tropikach :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/06/tropico/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>A co tam u nas?</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/06/a-co-tam-u-nas/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/06/a-co-tam-u-nas/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 25 Jun 2009 20:58:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[Alien]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>
		<category><![CDATA[Życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3490</guid>
		<description><![CDATA[Zniknąłem ostatnio z blogaska a to za sprawą potężnych ilości zleceń, które się na mnie zwalają ze wszystkich obsługiwanych przeze mnie firm. To po prostu masakra, co się ostatnio dzieje. Z przerażeniem patrzę na listę ToDo, która wydłuża się i wydłuża i mimo usuwania co i rusz wykonanych zadań, ni diabła nie chce być toto [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zniknąłem ostatnio z blogaska a to za sprawą potężnych ilości zleceń, które się na mnie zwalają ze wszystkich obsługiwanych przeze mnie firm. To po prostu masakra, co się ostatnio dzieje. Z przerażeniem patrzę na listę ToDo, która wydłuża się i wydłuża i mimo usuwania co i rusz wykonanych zadań, ni diabła nie chce być toto krótsze. Muszę coś wymyślić bo tak się na dłuższą metę nie da. Wracam do domu zmęczony, nie chce mi się już nic więcej niż tylko paść na twarz i w takiej pozycji pozostać.</p>
<p>Podobnie w swojej robocie ma moja mamuśka, która zwyczajowy codzienny telefon zawsze rozpoczyna od pełnego emfazy „Yo, jak ja tu haruję!”. Fakt faktem, że babcia Wula źle rozegrała kwestie urlopów i zwolnień swoich ludzi i została na posterunku kompletnie sama, próbując robić za każdego z osobna i wszystkich razem. Tak się droga babciu nie da. Tym bardziej babcią będąc — się oszczędzaj, wnuczęta czekają…</p>
<p>Brzozik (czyli mój brat) też ma nielekko z tym swoim biznesem. Narobić się przy tym trzeba od cholery, gonić nierobów do roboty trza ciągle, biczem smagnąć, marchewką pokusić, kogoś wyrzucić, kogoś przyjąć… Ot zwyczajowe biznesmeńskie sprawy. Dziś wszakoż zadzwonił do mnie pełen dumy i poczucia wewnętrznej chwały, że oto idąc za przykładem córki wziął i zrobił przewrót w przód. Pacjent przeżył. Gratuluję panie prezesie!</p>
<p>Ania — żona Brzozika — je, myje się, ubiera, chodzi po zakupy, robi żarełko i usypia Alinkę (córkę swoją) praktycznie siedząc na walizce. Nie, nie dlatego, że tak gwałtownie chce od brata mojego odejść. Ot po prostu lada dzień na świecie pojawi się jeden Brzoza więcej. To będzie chłop na schwał a Ania przeżywa strasznego stresa związanego z porodem. Trzeba by ją jakoś odstresować ale moje metody czyli partyjka w Killzone online chyba niezbyt przypadną jej do gustu… Ktoś ma jakieś propozycje jak odstresować rodzącą panienkę? Z chęcią posłucham, bo…</p>
<p>…Doropha może nie już ale po wakacjach to na pewno urodzi. Brzuch ma Dorcia wspaniały — taki zadziorny, spiczasty i pięknie zaokrąglony. A w środku siedzi sobie najprawdopodobniej <strong>SYN</strong>! A tak, papa CoSTa chyba jednak będzie miał męskiego potomka i teraz zamiast <a href="http://costa.info.pl/tag/alien/" title="Wpisy o naszym Alienie">Alien</a>, zaczynam wdrażać się w wołaniu do niego per <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Son_Gokū" title="Nieco historii związanej z imieniem" class="broken_link" rel="nofollow">Songo</a>. Oczywiście cała moja rodzina wyje z przerażenia na samą myśl, że mój syn może nazywać się Songo ale na boga, skoro można dzieci nazywać imieniem Kostas, to czemu nie Songo do cholery? No nic, bez rozwiązań siłowych się nie obejdzie jak widzę i będę musiał rodzinę do pionu doprowadzić.</p>
<p>A póki co szykujemy się na urodziny. Urodziny oczywiście Majusi, która jutro kończy sześć wiosenek, co obejdziemy w sobotę paląc coś na grillu, odpalając EyeTotoya i spraszając połowę okolicznej dzieciarni. Ba! Zwalą się nawet dziadkowie z Jeleniej Góry, co wiadomością jest świetną, bo to będzie skutkowało wyrwaniem dziadka na coś do kina. Grają coś katastroficznego w kinach? Się zobaczy…</p>
<p>Majusia tak swoją drogą ostatnimi czasy mocno nam wydoroślała. Miała ku temu poważne okazje — koniec roku przedszkolnego tym razem oznacza definitywne pożegnanie z ulubionym przedszkolem. Po wakacjach Majka idzie do szkoły! Jasne, najpierw do zerówki ale nie zmienia to faktu, że wszystko będzie nowe, co już teraz nieco małą stresuje, choć tak naprawdę chyba dotarło do Majki, że skończył się pewien etap w jej krótkim życiu. Pobeczała nam się mała w przedszkolu z tej okazji ale dzielnie brała udział w imprezie pożegnalnej i bardzo ładnie wierszyk wyrecytowała.</p>
<p>Kurczę, za chwilę małą będę do szkoły odprowadzał… Kiedy ten czas tak zleciał?</p>
<p>Odpowiedź jest zawsze taka sama — w międzyczasie. W takim razie ja może w międzyczasie już skończę i przygotuję się mentalnie na kolejny pracowity weekend. Ale taka „praca” to tylko przyjemność :).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/06/a-co-tam-u-nas/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Urlopu! Urlopu!</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/06/urlopu-urlopu/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/06/urlopu-urlopu/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Jun 2009 20:58:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[Wyjazd]]></category>
		<category><![CDATA[Życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3462</guid>
		<description><![CDATA[O, tak krzyczę już prawie wniebogłosy. Cielsko coraz bardziej domaga się swoich praw, umysł coraz głośniej drze się o przerwę w codzienności a dusza skamle o kilka chwil wytchnienia. Codzienność niszczy! Praca, dom, obowiązki, udzielanie się tu, udzielanie się tam, ciągły brak czasu, ciągłe nadganianie straconych chwil, ciągłe bycie za życiową czołówką, która mnie wyprzedziła [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>O, tak krzyczę już prawie wniebogłosy. Cielsko coraz bardziej domaga się swoich praw, umysł coraz głośniej drze się o przerwę w codzienności a dusza skamle o kilka chwil wytchnienia.</p>
<p>Codzienność niszczy!</p>
<p>Praca, dom, obowiązki, udzielanie się tu, udzielanie się tam, ciągły brak czasu, ciągłe nadganianie straconych chwil, ciągłe bycie za życiową czołówką, która mnie wyprzedziła i gna gdzieś przed siebie, zostawiając daleko za sobą peleton mojego „ja” i wszystko, co się na to składa. Czuję się zmęczony, wypompowany, brakuje mi sił i ochoty na cokolwiek. Nie, nie mam doła — po prostu czuję się diablo zmęczony.</p>
<p>Dziś przespałem praktycznie cały dzień. Po prostu poległem, nakryłem się kocem i tyle pamiętam. Najgorsze jest to, że po obudzeniu nadal myślę tylko o dalszym śnie.</p>
<p>Zmęczenie…</p>
<p>Zmęczenie…</p>
<p>Zmęcz…</p>
<p>Zzzz…</p>
<p>Jutro urywam się z roboty i jadę w pierony do Warszawy do Brzozy (brata znaczy się). Żona jego liczy dni i godziny do porodu i jeśli nie teraz, to w najbliżej dającej się przewidzieć przyszłości byśmy się nie spotkali. Chciałem zabrać Majkę ale ta przez chujnię, która dzieje się na dworze dostała kataru jak stąd do Mozambiku i raczej nigdzie tyłka nie ruszy. Tym sposobem pojadę sam. Pomogę im nieco w nowym obejściu (przeprowadzili się sukinkoty do jakiejś hacjendy :)), wskoczę z babcią Wulą do samochodu i pewnie porobię za siłę przenośną dla zakupów, które owa poczyni. Wbrew pozorom całkiem lubię takie wleczenie się za matką po sklepach i miecie tych kilku godzin bez potrzeby myślenia, kombinowania, przejmowania się czymkolwiek a tylko dogadzania sobie kawką czy innym podgryzaczem w jakiejś galerii handlowej. To odmóżdża doskonale a czasem trzeba się odmóżdżyć.</p>
<p>Może uda się Brzozę na coś do kina wyciągnąć. Sukinkot kręci swój biznes ale koszt jest okrutny: zero czasu na cokolwiek innego. Może uda się mi — etaciarzowi, któremu brakuje do pierwszego — wyciągnąć pana biznesmena na coś głupiego, co sprawi nam mnóstwo radochy a po podlaniu odrobiną piwa czy innej wódki, pozwoli na chwilę odskoczenia od spraw codziennych.</p>
<p>Wracam w niedzielę bogatszy o iPhona, którego dostanę od Brzozy, który swego czasu <a href="http://costa.info.pl/2008/10/07/iPhone-absolutnie-subiektywna-ocena/" title="iPhone - absolutnie subiektywna ocena">kompletnie zjechał ten gadżet</a>. I miał bardzo, bardzo wiele racji. Dlatego telefon leżał przez te miesiące w szafce a ja w końcu drania uruchomię. Mnie się przyda zdecydowanie bardziej — mam zupełnie inne potrzeby. Za to dla Brzozika trza by jakieś ustrojstwo wynaleźć, które wprowadzi go w XXI wiek. Warunek podstawowy: baterie ma mieć to coś solidne.</p>
<p>Anyway, odliczam dni do sierpnia, kiedy to dokonamy zajazdu na wyspę <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Andros_(Cyklady)" title="Conieco o wyspie">Andros</a> i gdzie mam zamiar robić jedno: nic. No dobra, będę leżał odwłokiem w wodzie i dawał się unosić falom. A jako że wygląd mam adekwatny, być może przeczytacie w środku sezonu ogórkowego o odkryciu na wyspie Andros zupełnie nowego gatunku słonia morskiego :).</p>
<p>Urlopu! Urlopu!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/06/urlopu-urlopu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Prawie trąba powietrzna :)</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/06/prawie-traba-powietrzna/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/06/prawie-traba-powietrzna/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Jun 2009 16:20:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Filmik]]></category>
		<category><![CDATA[Życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3456</guid>
		<description><![CDATA[Przed chwilą nad poznańską Maltą przetoczyło się coś, co miało całkiem niezłe zadatki na trąbę powietrzną. Po raz pierwszy w życiu widziałem tak morfujące chmury i jednocześnie zasuwające jedne w jedną, inne w drugą stronę. I centralnie formował się już twisterowy wir ale widać wigoru w chmurach było za mało. Kurczę, nigdy jeszcze nie widziałem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przed chwilą nad poznańską Maltą przetoczyło się coś, co miało całkiem niezłe zadatki na trąbę powietrzną. Po raz pierwszy w życiu widziałem tak morfujące chmury i jednocześnie zasuwające jedne w jedną, inne w drugą stronę. I centralnie formował się już twisterowy wir ale widać wigoru w chmurach było za mało. Kurczę, nigdy jeszcze nie widziałem trąby powietrznej i nie wiem, czy chciałbym jakąkolwiek kiedykolwiek zobaczyć. Ale przyznaję jednocześnie, że zjawisko nawet będąc tylko nieporadnym początkiem i tak budzi szacunek.</p>
<p>Ostatecznie skończyło się na oberwaniu chmury i przytrzymaniu mnie w pracy jeszcze dłużej. Taka widać karma. A ja podrzucę może filmik skręcony komórką. Sorry za jakość ale chyba już najwyższy czas wymienić K750i na coś nieco nowszego. Nic pewnie nie widać więc wierzcie mi na słowo — zaczynało się kręcić całkiem nieźle.</p>
<p></p>
<div class="woo-sc-box download   "><img alt="m4v" title="m4v" class="download-icon" src="http://costa.info.pl/wp-content/plugins/download-monitor/img/filetype_icons/document.png" /> <a href="http://costa.info.pl/download/Fajna+pogoda" title="Fajna pogoda">Fajna pogoda</a> (m4v, 12.31 MB)<br />Niezbyt wyraźna relacja wideo z morfującego się nad poznańską Maltą twistera.</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/06/prawie-traba-powietrzna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ikea — marzenie młodego modelarza</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/06/ikea-marzenie-mlodego-modelarza/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/06/ikea-marzenie-mlodego-modelarza/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Jun 2009 06:22:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Dom]]></category>
		<category><![CDATA[Życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3363</guid>
		<description><![CDATA[Powiem tylko tyle: curse you Ikea! Niech cię szlag jasny trafi, pieron strzeli a mokry członek przez plecy niechaj cię wali dniami i nocami. Na wieki wieków amen! Ano, zabrałem się wczoraj po powrocie z roboty do skręcania tych wszystkich nakupowanych przez weekend mebli. Na pierwszy ogień poszedł jakiś tani i tymczasowy regalik do trzymania [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Powiem tylko tyle: curse you Ikea! Niech cię szlag jasny trafi, pieron strzeli a mokry członek przez plecy niechaj cię wali dniami i nocami. Na wieki wieków amen!</p>
<p>Ano, zabrałem się wczoraj po powrocie z roboty do skręcania tych wszystkich nakupowanych przez weekend mebli. Na pierwszy ogień poszedł jakiś tani i tymczasowy regalik do trzymania książek w dużym pokoju bo od momentu wprowadzenia się wciąż trzymamy niezłą kupę czytanek na podłodze. To poszło szybko, gładko i przyjemnie — prostota obsługi dorównywała szybkości skręcania, zwłaszcza że moje kobiety zaopatrzyły mnie w takie sprytne urządzenie, które wkręca śrubki i wykręca w sposób mechaniczny i ekologiczny. I jest to urządzenie zajebiste nad wyraz, pomocne i dupsko tłuste moje ratujące — bzzzzyk i śrubka przykręcona. Rewelka!</p>
<p>Po szybkim stosunkowo poskładaniu regału, wziąłem się za zanabytą przez żonę moją komodę. I tu stanąłem przed odwiecznym, znanym chyba każdemu i przysłowiowym już dla Ikei problemem:</p>
<p><strong>Co z tymi puzzlami zrobić???</strong></p>
<p>Nie no, serio — po otwarciu dwóch paczek ukazała mnie się nieskończona ilość elementów, z których składa się komoda, które z kolei łączone są za pomocą nieskończonej razy dwa ilości śrubek, łączników i kołeczków. FAAAAAAAK! Czegoś takiego jeszcze nie widziałem i pewnie nieprędko zobaczę… Choć nie, w środę zabieram się za narożnik i szafę i coś czuję, że tu dopiero czekają mnie przeboje. Anyway, na wysokości godziny 23:30 żona powiedziała mnie „daj se siania chłopie, za głupi i za gruby jesteś, by to ogarnąć”. I miała moja niewiasta rację. Poddałem się i skręcanie komodowych półek zostawiłem sobie na dziś po treningu.</p>
<p>Ikea! Niech cię szlag za sprzedawanie tak zaprojektowanych mebli! Nawet ta wasza taniocha stylizowana na coś więcej niż tylko taniocha, powinna być jakoś sensownie zaprojektowana.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/06/ikea-marzenie-mlodego-modelarza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Syndromy zmęczenia</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/05/syndromy-zmeczenia/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/05/syndromy-zmeczenia/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 31 May 2009 20:17:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Myśli]]></category>
		<category><![CDATA[Życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3361</guid>
		<description><![CDATA[To zadziwiające, jak bardzo ostatnio nie mam o czym pisać na blogu. Niby się dzieje, niby żyjemy jakoś, niby otaczająca nas rzeczywistość wywija coraz to ciekawsze hołubce ale… No właśnie, co takiego nie pozwala siąść i opisać nieco tych fragmentów rzeczywistości? Zmęczenie. Takie proste, zwykłe, normalne, namolne, upierdliwe i zgryźliwe — zmęczenie. Nawet jeśli jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To zadziwiające, jak bardzo ostatnio nie mam o czym pisać na blogu. Niby się dzieje, niby żyjemy jakoś, niby otaczająca nas rzeczywistość wywija coraz to ciekawsze hołubce ale… No właśnie, co takiego nie pozwala siąść i opisać nieco tych fragmentów rzeczywistości?</p>
<p>Zmęczenie. Takie proste, zwykłe, normalne, namolne, upierdliwe i zgryźliwe — zmęczenie. Nawet jeśli jest chwila wolna, znajdzie się jakiś wieczór, kiedy zamiast od razu walić się do wyra wykrzesa się z siebie choć odrobinę motywacji do klepnięcia przed monitorem, i tak myśli nie napływają, nie składają się, nie płyną jak powinny. Gdzieś na poziomie styku świadomości z podświadomością powstaje potężna tama blokująca swobodę wypowiedzi i przelewania jej w bity, bajty i kilobajty informacji. To właśnie jest owo zmęczenie, które trzyma w kleszczach i nie popuszcza.</p>
<p>Zmęczenie psychiczne nie pozwala na skupienie, na swobodne rozwijanie się procesu, którego efektem jest myśl. Miałem to przez kilkanaście ostatnich dni i z trwogą zauważyłem, że zmieniałem się w roślinę, która wchłania treści w drodze z/do pracy i na niewiele więcej ma ochotę. O jakichś procesach twórczych nie mogło być w takich warunkach zupełnie mowy i jak widać, nie było.</p>
<p>Prowadzenie bloga to nie jest praca, to coś o wiele, wiele istotniejszego. Prowadzę tę stronę dla rodziny ale głównie dla siebie, dla możliwości ekspresji w gronie nieco szerszym, niż kilka moich zwojów mózgowych, dla pozostawienia śladu po rzeczach i zjawiskach mnie interesujących czy z jakichś względów poruszających. Ciężko jednak o jakąkolwiek ekspresję, gdy gdzieś tam na styku podświadomości i świadomości powstaje coraz większa tama dla przepływu myśli.</p>
<p>Zmęczenie i znużenie… To na szczęście można leczyć. Dzisiejsze lekarstwo: wyjście z córką do kina, luźne popykanie na konsoli, dobre jedzenie, rozluźnienie kulasów i za moment wyciągnięcie się leniwe koło żony. Jezu, jak bardzo można przy zwykłych codziennych czynnościach wypocząć…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/05/syndromy-zmeczenia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pierwszy post pisany z laptopa :)</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/05/pierwszy-post-pisany-z-laptopa/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/05/pierwszy-post-pisany-z-laptopa/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 May 2009 18:48:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[CoSTa]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>
		<category><![CDATA[Życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3324</guid>
		<description><![CDATA[No i w końcu do czegoś się ten laptop przyda :). Na ten przykład do pisania na leżąco — właśnie testuję, czy się da i jak na razie wychodzi na to, że się da. Sorry z góry za literówki, ot opierając się na łokciach mimo wszystko pisze się średnio. Zmęczonym. W poniedziałek napadło mnie z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>No i w końcu do czegoś się ten laptop przyda :). Na ten przykład do pisania na leżąco — właśnie testuję, czy się da i jak na razie wychodzi na to, że się da. Sorry z góry za literówki, ot opierając się na łokciach mimo wszystko pisze się średnio.</p>
<p>Zmęczonym. W poniedziałek napadło mnie z rana jakieś przeziębienie czy inne wirusowe ustrojstwo i ledwie do pracy doczłapałem. W pracy dopadł mnie kryzys co się zowie — łeb, bóle wszędzie i na to wszystko napatoczył się mój dyrektorek i zapodał mi zadanie: nanieść na mapę Polski wszystkie lokalizacje z punktami sprzedażowymi naszych klientów. O mało mnie penis nie strzelił bo oczywiście te lokalizacje musiałem sobie wcześniej znaleźć, ładnie w arkusz wpisać by dostarczyć na spotkanie dane kompletne (bo dlaczego miałyby je przygotować osoby za to odpowiedzialne?). Po naniesieniu na mapę jakichś 250 miejscowości (plus oczywiście opisanie i dorzucenie odpowiednich wykresików) mam serdecznie dosyć.</p>
<p>Wtorek okazał się być lepszy — potraktowane bombą witaminowo-chujwiecową wirusiska dały za wygraną i chyba sobie poszły na dobre. Okazało się także, że nieoceniony Nikita z Cortlandu uratował mi spoooro ostatnich prac, za co jestem mu wdzięczny bardzo a nie wiem jak się odwdzięczyć facetowi, który browarów nie obala. Nie wiem, czy mnie na to co pija Nikita stać :).</p>
<p>Dziś za to dopadła mnie proza życia codziennego mojej roboty i walka z materiałami zdjęciowymi wprost z komórki. Kur… jeśli nie przestaną do komórek aparatów dołączać to mnie szlag trafi. Ostatnio same tego typu patenty w prezencie dostaję i nie idzie wytłumaczyć jednemu z drugim, że takie zdjęcie to sobie mogą w de wsadzić. Nie dają sobie tego przetłumaczyć, wszak na ekranach komórek zdjęcia wyglądają OK (a nie są to iPhony, oj nie).</p>
<p>Chyba jestem zmęczony. Chcę urlopu. Słońca. Morza. Dobrej kawy frappe.</p>
<p>Oby do wakacji…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/05/pierwszy-post-pisany-z-laptopa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zrobiłem dziś dobry uczynek</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/04/zrobilem-dzis-dobry-uczynek/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/04/zrobilem-dzis-dobry-uczynek/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 14 Apr 2009 20:08:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Choroba]]></category>
		<category><![CDATA[CoSTa]]></category>
		<category><![CDATA[Życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3169</guid>
		<description><![CDATA[Wracałem dziś sobie z roboty, jak mam to w zwyczaju czynić co dzień (roboczy). Lazłem ja sobie grzecznie boczkiem chodnika, a to by nikomu nie zawadzać swoją głuchotą (dokanałówki plus iPod plus Junkie XL uodparniają na wszelkie czynniki zewnętrzne) i tak sobie idąc w pięknych okolicznościach przyrody widzę, jak gdzieś z boczku stoi sobie dziewczę. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wracałem dziś sobie z roboty, jak mam to w zwyczaju czynić co dzień (roboczy). Lazłem ja sobie grzecznie boczkiem chodnika, a to by nikomu nie zawadzać swoją głuchotą (dokanałówki plus iPod plus Junkie XL uodparniają na wszelkie czynniki zewnętrzne) i tak sobie idąc w pięknych okolicznościach przyrody widzę, jak gdzieś z boczku stoi sobie dziewczę. Dziwnie sobie stoi. Tak właściwie to wygląda, jakby chciało usiąść. A tak jeszcze właściwiej to wygląda, jakby za chwilę miało paść jak długie.</p>
<p>Słuchawki i iPod w bok i idę się pytać, czy coś się może aby stało.</p>
<p>Stało się. Po raz pierwszy w życiu spotkałem się oko w oko z kimś, kto chyba miał jakiś lekki atak epileptyczny. Stała przede mną dziewczyna, której jedna ręka latała dosyć intensywnie w górę i w dół, która miała widoczny problem ze skoncentrowaniem wzroku (oczy jej „biegały” na wszystkie strony) i której choroba pojeździła też nieco po umiejętności mówienia — wszelkie próby powiedzenia czegoś składnego kończyły się niekończącym się jąkaniem, które musiałem przerywać dosyć stanowczo.</p>
<p>Powiem Wam tyle: masakra. Nie, nie chodzi wcale o tę biedną, chorą dziewczynę ale chodzi o mnie, a właściwie o to, że nie mam bladego pojęcia jak w takich sytuacjach się zachować. Nic nie wiem o epilepsji, nie wiem jak wyglądać mogą jej ataki i co w ich przypadku robić. OK, każdy widział na filmach co się z ludźmi wyprawia przy tych atakach na całego, w tych momentach, z którymi najbardziej kojarzy się słowo <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Epilepsja" title="Kilka słów o padaczce">„padaczka”</a>. Ale całe spektrum mniej widowiskowych zachowań jest dla nas kompletnie obce. A najgorsze jest to, że nie mamy bladego pojęcia, co w takich wypadkach należy robić. Robiłem więc to, co uważałem za słuszne: przede wszystkim posadziłem dziewczynę na jakiejś ławce i gadałem do niej jak głupi przy okazji zmuszając ją do gadania, bo mimo iż nieskładne, zdecydowanie w widoczny sposób poprawiało jej kondycję i zdolność skupienia się na czymkolwiek. Po kilku głębszych wdechach i lekkim uspokojeniu całości mogłem już z niej wyciągnąć, że jest chora, że bierze leki (i tu kolejny stres — wyciągnęła z torebki całą garść różnych tabletek a ja nie miałem pojęcia, co z tym robić), że ma epilepsję i że jeśli jeszcze chwilę z nią posiedzę, to nie trzeba będzie wzywać lekarza (oj jak byłem gotów dzwonić — byłem już bliski lekkiej paniki z tej całej niemocy i niewiedzy). Posiedziałem, bo cóż można było innego zrobić? Atak powoli mijał, kolory na twarz wracały, ręka latała coraz mniej a chodzenie nie stanowiło jakiegoś większego problemu. Tylko jąkanie się ciągle było silne. Okazało się, że mieszka niedaleko więc odprowadziłem ją przed drzwi domu i polazłem dalej w cholerę.</p>
<p>Pewnie nigdy więcej nasze drogi się nie skrzyżują ale coś wyniosłem z tego spotkania. Przede wszystkim to, że choroby są straszne przede wszystkim dlatego, że nic o nich nie wiemy i nie mamy żadnego nawyku radzenia sobie z ich skutkami. Uczą nas w szkołach wszystkiego ale nie tego, jak pomóc komuś innemu… Nauczyłem się także, że rozmowa z chorym to podstawa. Peplałem ja, peplała i ona i dowiedziałem się, że zaczęła chorować w dzieciństwie, że różnie się to objawia i że niefajne toto jest a im dłużej mi opowiadała, tym spokojniejsza się robiła. Tylko z tym jąkaniem się nie mogła dać sobie rady.</p>
<p>Chyba zrobiłem dziś coś dobrego. Szkoda, że kompletnie nie miałem pojęcia, jak mógłbym pomóc bardziej/lepiej…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/04/zrobilem-dzis-dobry-uczynek/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>19</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Co tam panie w polityce…</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/03/co-tam-panie-w-polityce-2/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/03/co-tam-panie-w-polityce-2/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Mar 2009 08:06:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Głupota]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3072</guid>
		<description><![CDATA[Od dłuższego już czasu programowo nie kupuję żadnych gazet, nie włażę na żadne portale informacyjne i ogólnie odcinam się od informacyjnego szumu na rzecz nieco przyjemniejszych rzeczy — fajnych podcastów czy przyjemnych filmików konsumowanych w drodze do pracy (tak baj de łej filmików — posiadacze amerykańskiego konta w iTunes Store niechaj zerkną na trzy darmowe [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Od dłuższego już czasu programowo nie kupuję żadnych gazet, nie włażę na żadne portale informacyjne i ogólnie odcinam się od informacyjnego szumu na rzecz nieco przyjemniejszych rzeczy — fajnych podcastów czy przyjemnych filmików konsumowanych w drodze do pracy (tak baj de łej filmików — posiadacze amerykańskiego konta w iTunes Store niechaj zerkną na trzy darmowe shorty do pobrania. Naprawdę fajne filmiki. Linki: <a href="http://itunes.apple.com/WebObjects/MZStore.woa/wa/viewMovie?id=301118069&#038;s=143441">pierwszy</a>, <a href="http://itunes.apple.com/WebObjects/MZStore.woa/wa/viewMovie?id=301119012&#038;s=143441">drugi</a> i <a href="http://itunes.apple.com/WebObjects/MZStore.woa/wa/viewMovie?id=301122110&#038;s=143441">trzeci</a> — to pierdoły ale fajne i w niezłej obsadzie).</p>
<p>Wczoraj jednak coś mnie podkusiło i włączyłem na moment TVN24 by zerknąć, co tam się wyprawia. News dnia — Jankowski (ten od św. Brygidy) ponoć kapował. Tak twierdzi IPN na podstawie dokumentów, których nawet nie upublicznił bo przecież wcześniej trzeba dać zarobić kilku kolegom na wydaniu książki. Bez komentarza. Tak jak Jankowskiego uważam za pajaca i kretyna, tak jakoś w głowie mi się zmieścić nie może, by ten facet donosił. Widać od bliźniaków poszła dyspozycja, by wszystko co związane z Wałęsą lub jego legendą udupić i właśnie mamy feedback ze strony odpowiednio dysponowanych ponoć naukowców. OK, wali mnie to, prawica w tym kraju to od bardzo, bardzo dawna banda skłóconych kiedyś kolesi. To, co mnie martwi, to coraz większe marginalizowanie się lewicy. Serio, nie ma nikogo, kto potrafiłby stworzyć nowoczesny ruch socjaldemokratyczny w tym kraju? Nie ma nikogo, kto mógłby reprezentować pokolenie takich jak ja? Kogoś, komu słowo „lewica” nie kojarzy się zaraz z „PZPR”? Najwidoczniej nie ma bo gdyby był, wiedziałbym o tym.</p>
<p>Drugi news — politycy wzięli się za swoje portfele i pokazują, co kto ma. To jakiś nowy trend? PiS zaczęło zarzucając finansiście, że nie wpisał od kogo brał kredyty i (SIC!!!), że sam fakt posiadania takowych to rzecz wysoce podejrzana bo przecież zobowiązania = zależność a to rodzi korupcję i poszło zgłoszenie do CBA. Nie wnikam już w kretynizm tych teorii bo PiS niezmiennie swoje niskie intelektualne loty uparł się udowadniać. Mam za to propozycję dla Jarka i Lecha — trza by w takim razie Rostowskiemu te kredyty spłacić i już po kłopocie. Będziemy mieli ministra finansów wolnego od zobowiązań, które wedle waszej chłopcy logiki prowadzą do zależności. Podrzucę nieśmiało także i drugą myśl — spłaćta mój kredyt mieszkaniowy i ustanówta mi pensję dożywotnią, to obiecuję pisać o was same dobre rzeczy a kto wie, może i zagłosuję. Druga rzecz jeszcze mi się spodobała bardzo — pomysł by politykom dać bana na działalność gospodarczą podczas politykowania. Dlaczego? Nie potrafię tego rozgryźć, może ktoś mi pomoże: dlaczego chce się zniechęcić do polityki ludzi najbardziej rzutkich? Bo mogą robić wałki? A poseł na poselskiej diecie nie będzie ich robił? Oj, wtedy to dopiero będzie miał motywację do lewizn! A przecież wystarczy tym ludziom bardzo mocno patrzeć na ręce a procedury przetargowe zrobić wreszcie cywilizowanymi. Wałków się nie wypleni bo taka już niestety natura niektórych ludzi jest ale się mi wydaje, że zniechęcanie potencjalnych przyszłych polityków, którzy chcieliby coś w tym kraju zmienić i których stać jest na nieuleganie pokusom to taki strzał w naszą społeczną stopę. No ale aktualni politycy wielbią miernotę więc może o to chodzi.</p>
<p>Eksperyment uznaję za udany — do polityki wracać mi się zbytnio nie chce. Poranne autobusowe sesje z kilkoma podcastami i muzyką robią mi o wiele lepiej, niż czytanie o kolejnych dziwnych rzeczach dziejących się w naszym kraju. Tak, wiem — na dalszą metę od całego tego zgiełku nie ucieknę. W przeciwieństwie do jakichś 80% ludzi żyjących w tym kraju interesuję się, kto mną będzie rządził i jakie ma to rządzenie pomysły oraz jak te pomysły realizuje. A to oznacza, że gazety i TV znów pójdą w ruch. Ale nie teraz, jeszcze nie teraz. Póki co funduję sobie odrobinę porannego spokoju.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/03/co-tam-panie-w-polityce-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Granice papieżowej głupoty</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/01/granice-papiezowej-glupoty/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/01/granice-papiezowej-glupoty/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Jan 2009 07:15:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Głupota]]></category>
		<category><![CDATA[Myśli]]></category>
		<category><![CDATA[Religia]]></category>
		<category><![CDATA[Życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=282</guid>
		<description><![CDATA[O proszę, w świecie katolickiego odłamu chrześcijaństwa wybuchł skandal. Się okazuje, że niejaki papież wziął i zdjął z jakiegoś biskupa czy innego kapłana ekskomunikę. Niezbyt obeznanym w tradycjach kościelnych będąc, zerknąłem co też mogło być owej ekskomuniki przyczyną. Się okazało, że Jan Paweł wziął i wyrzucił z kościoła pana arcybiskupa bo ten nieco przesadził i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>O proszę, w świecie katolickiego odłamu chrześcijaństwa wybuchł skandal. Się okazuje, że niejaki papież wziął i zdjął z jakiegoś biskupa czy innego kapłana ekskomunikę. Niezbyt obeznanym w tradycjach kościelnych będąc, zerknąłem co też mogło być owej ekskomuniki przyczyną. Się okazało, że Jan Paweł wziął i wyrzucił z kościoła pana arcybiskupa bo ten nieco przesadził i zabrał kawałek kościelnej władzy dla siebie konsekrując swoich totumfackich na biskupów. Się Watykanowi tak między wódkę a zakąskę proszę pana arcybiskupa nie wtranżala, no i spotkał pana kościelny ban. Tyle przynajmniej w <a title="Conieco o Lefebrystach" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Lefebryści">Wikipedii</a> stoi.</p>
<p>Póki co wszystko wygląda więc na typowe kościelne bicie piany o władzę. Ale jest szczegół pikantny — ci kolesie zwani Lefebrystami to zacne prawicowe chłopaki. Jedni z tych, którzy pewnie widzą w czarnym prezydencie Ameryki koniec cywilizacji białego człowieka (boże, jak się ten kretyn poseł nazywał? A pies go trącał — myśl w każdym bądź razie złota). Jest też wśród nich kolunio, który wszędzie widzi żydowski spisek a największym owego spisku dowodem jest wymordowanie milionów Żydów podczas drugiej światowej, co pozwoliło tym pozostałym przy życiu za doznane krzywdy wyciągać pieniądze od prawych chrześcijan. Z tym że spisek sięga dalej i żadne miliony nie zostały zagazowane i spalone a w ogóle to wszystko to bujda na resorach podłego żydostwa.</p>
<p>OK, pogląd jak pogląd. Ćwierć tego kraju myśli podobnie i nikt z tego wielkiego szumu nie robi. Problem i skandal pojawia się wtedy, gdy podobne wyżej przedstawionym poglądy niejako legitymizuje ktoś ważny. A najważniejszym ponoć dla katolików jest niejaki pan papież. Pan papież, który właśnie z powrotem na łono kościoła przyjął ludzi, którzy najwidoczniej poglądy pana Williamsona przedstawione zdawkowo powyżej podzielają, skoro się od nich nie odcinają. Pytanie mam do katolików w związku z powyższym: czy należąc do organizacji zwanej kościołem katolickim, w której zdaje się nadal obowiązuje dogmat o nieomylności papieża (który tu nie ma zastosowania, na co zwrócił mi uwagę Miner (dzięki)), chcecie podzielać (prócz tej na oko ćwierci, która i tak już to robi) poglądy pana Williamsona? Bo sorry kochani ale właśnie wychodzi na to, że podzielacie. W sumie mnie to ryba, znakomita większość moich znajomych i tak ma cały ten kościół w trąbie i jeśli wierzy, to robi to po swojemu a tylko obrządki opłaca u kolesia w sukience bo przecież Tradycja i Co Ludzie Powiedzą. Niemniej ciekawość pozostaje.</p>
<p>Co na tę wtopę ma do powiedzenia Watykan? Ponoć, jeśli wierzyć <a title="Źródło cytatu" href="http://wyborcza.pl/1,75248,6217217,Watykan_sie_gubi.html">Wyborczej</a>, coś takiego:</p>
<blockquote><p>„Nie wiedzieliśmy absolutnie nic o tym Williamsonie. Nigdy o tym nie mówiono.” — tłumaczył wczoraj w dzienniku „Corriere della Sera” kard. Dar~o Castrillón Hoyos, przewodniczący papieskiej komisji Ecclesia Dei ds. relacji z lefebrystami. Tej wersji broni też watykański sekretarz stanu kard. Tarcisio Bertone.</p></blockquote>
<p>Są kierwa pewne granice obłudy i wciskania ludziom głupoty. Choć z drugiej strony — skoro to owi ludzie łykają już od półtora tysiąclecia jak nie dłużej…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/01/granice-papiezowej-glupoty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O krawcowych słów kilka</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/01/o-krawcowych-slow-kilka/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/01/o-krawcowych-slow-kilka/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 28 Jan 2009 19:03:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Myśli]]></category>
		<category><![CDATA[Życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=276</guid>
		<description><![CDATA[Coś Wam powiem o krawcowych. Co, młódź nie wie co to takiego? Krawcowa (gatunek wymierający: krawiec) to taka osoba, która szyje lub naprawia/przerabia ubrania. A tak kochane moje dzieciaczki, ubrania nie rodzą się na wieszakach w centrach handlowych. Ktoś je musi zaprojektować i uszyć. Co prawda dziś w 99% zajmują się tym Chińczycy i ich [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Coś Wam powiem o krawcowych. Co, młódź nie wie co to takiego? Krawcowa (gatunek wymierający: krawiec) to taka osoba, która szyje lub naprawia/przerabia ubrania. A tak kochane moje dzieciaczki, ubrania nie rodzą się na wieszakach w centrach handlowych. Ktoś je musi zaprojektować i uszyć. Co prawda dziś w 99% zajmują się tym Chińczycy i ich fabryki napędzane nieopłacanymi ludźmi, niemniej jak się okazuje kolesie zasuwający za dolara dziennie nie są aż tak sprawni i zbyt dobrych tych ubrań nie robią. Trzeba je czasem naprawić, czasem przerobić z XL na XXL (bo XL mierzone było jakąś chińską miarą i na normalnego człowieka nie włazi), tudzież trza zrobić z materiałem coś innego. Od święta krawcowa (gatunek wymierający: krawiec) coś uszyje we własnym zakresie od początku, do końca. Wierzcie lub nie drogie dzieci, jeszcze nie tak dawno temu było to całkiem normalne postępowanie.</p>
<p>Czasy się jednak zmieniają i dziś o dobrą krawcową bywa trudno. Jednak w otoczeniu różnych Tesco, Biedronek czy innych Chat Polskich wzięła i na ulicy Naramowickiej w Poznaniu taka jedna się zdarzyła. Krawcowa z krwi i kości, potrafiąca ocenić klienta na pierwszy rzut oka.</p>
<p>Dziś oceniała mnie. Zrobiła to bez pudła.</p>
<p>Miałem odebrać spodnie. Byłem umówiony na jutro. Oczywiście ze łba data mi wyleciała i prócz kategorycznego żoniniego imperatywu do krawcowej pójścia, niewiele więcej pamiętałem. Więc polazłem. Pani spojrzała na datę odbioru, spojrzała na mnie, oceniła szybko swoje szanse i rzekła, że na miejscu mi wszystko śmignie. Śmigając zaś wdała się ze mną w rozmowę.</p>
<p>Do jednego muszę się przyznać — mam ojca z Kieleckiego. Nie to, żeby to zaraz jakaś obelga była czy straszna sprawa. Po prostu miecie staruszka z takich okolic (konkretnie — Skarżysko Kamienna) implikuje pewne zachowania. Jednym z takich zachowań jest kłapanie pyskiem przy lada okazji i z każdą napotkaną osobą, z którą warto słowo zamienić. Tym sposobem i przez ojcowe wychowanie w kieleckim duchu, pogaduję sobie z taksówkarzami, krawcowymi, sprzedawczyniami, kolesiami obalającymi coś w bramie a od każdego dowiaduję się czegoś mniej lub bardziej interesującego. Nie inaczej było i tym razem, kiedy to ni z gruchy, ni z pietruchy rozgorzała namiętna dywagacja o tym, czy krawcowe mają w gospodarczym kryzysie przerąbane, czy też nie.</p>
<p>Gdyby to kogoś interesowało to spieszę wyjawić, że nie mają żadnych problemów. Się bowiem okazuje, że nieważne, czy jest kryzys, czy też go nie ma, człowiek na dupę zawsze coś chce wciągnąć i zawsze ale to zawsze nie będzie zadowolony z okolic pasa swego. Raz więc objętość rośnie pod niebiosa i karnie śmigają klienci do krawcowych ulubione portki poszerzać, innym razem znów w lustrze widząc tłustą prawdę, ogarnia ludzi szał odchudzania, który kończy się… No oczywiście — wizytą u krawcowej! Tym sposobem przestałem się dziwić stercie ubrań przyszykowanych do obrobienia i na oko zapewniających z tydzień solidnej pracy. Krawcowa — tak samo jak piekarz czy grabarz — zajęcie będzie miała zawsze.</p>
<p>Byłem o krok od obsługi urządzenia szyjącego, które ciągło nitki z trzech … eee … Dora, jak się nazywa to coś na co są namotane nici? … ok, mam — z trzech szpulek. Yeah, wyższa szkoła jazdy, nie? Nie jakaś tam jedna nitka w zwykłej maszynie do szycia tylko trzy na raz! Cholera, wynegocjowałem warunki szycia i już miałem się zabrać do spróbowania gdy wlazły mi jakieś paniusie (jedna wyglądała na fazę zwężania, druga na poszerzania). Tym sposobem nie nauczyłem się w życiu czegoś nowego i nie spróbowałem jak to jest szyć ściegiem z trzech nitek. A bezbłędną diagnozę swojego klienta byłem gotów krawcowej wynagrodzić od ręki skromnym ale od serca dawanym napiwkiem czy jak to nazwać. Krawcowa wykazała się pełnym profesjonalizmem — nie wzięła ani złotówki więcej i zakazała kontaktów z innymi krawcowymi. Ja oczywiście się posłucham, wszak krawcowa zdiagnozowała mnie bezbłędnie.</p>
<p>Trudno, niemożność poszycia sobie trzema nitkami na raz nadrobię kolejnym razem. Wszak krawcowa wciąż tam będzie. Niezależnie od kryzysu, czy jego braku.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/01/o-krawcowych-slow-kilka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

