Menu serwera

quest: ubuntu ma do mnie gadać!

po dziesięciu godzinach siedzenia przed komputerem w pracy, po powrocie do pustego domu (żonę tym razem wywiało gdzieś na ponoć szkolenia) i pożarciu chińczyka na sucho (coś wspominałem o swoim lenistwie? :)), dopada człowieka spleen. taki głęboki, bolesny spleen spod znaku pieprznięcia się na wyro i gapienia w sufit. jednak to stan przejściowy. można na to coś zaradzić prostymi sposobami. najprostsze z prostych to postawienie sobie jakiegoś questa do wykonania. no i zapodałem sobie questa – ubuntu ma do mnie od dziś gadać jakimś kobiecym, mniej lub bardziej seksownym głosem.

i gada! mail notification grzecznie informuje, że poczta do mnie przylazła, gaim seksownym altem powiadamia, że chyba do mnie ktoś coś skrobnął… głupie? no ba, i to jeszcze jak! ale faza spleenu przezwyciężona :). jutro, po kolejnych dziesięciu czy dwunastu godzinach klikania non stop, pewnie zapodam sobie innego questa. może takiego: niechaj ubuntu tańczy! coś wymyślę… muszę… spleen zwalczyć jakoś trzeba.

głosiki do zassania i wykorzystania

5 Responses to quest: ubuntu ma do mnie gadać!

  1. mazdac 24 maja, 2006 at 20:17 #

    tez tak mam czasem. gorzej jak zaczne myslec o czasie uciekajacym i wogole sie dolowac, najepszym rozwiazaniem w tej sytuacji jest IMHO of kors: a)praca b)robic cos malo wymagajacego ale czasocholnnego (len sie odezwal) c)cokolwiek aby nie myslec

    • kasia 2 lutego, 2008 at 19:38 #

      czesc kochanie co robisz

  2. citizen 24 maja, 2006 at 23:47 #

    Odgłosy z Mirindy? Eeee, ja robiłem syntezatorem własne. Gadało dokładnie to co chciałem :)

  3. Jurgi/Tristesse 26 maja, 2006 at 20:00 #

    A co na to żona? Scen nie robi? :P

  4. dely 3 czerwca, 2006 at 05:27 #

    A czyim głosem mówi :)

Dodaj komentarz