Menu serwera

Niedziela, szósta rano…

Majka gorączkuje już od wczoraj. O jej wyjeździe do Jeleniej Góry mowy nie ma a okaże się dziś, czy ja pojadę w zależności od tego, co nasza pani doktór powie. Nie chcę Dorophy samej z chorą Majką zostawiać.

Szlag, moja córka ma wyczucie czasu, niech ją cholera…

Urlop? Chwila wytchnienia? Odrobina rozrywki? Łażenie po górach? Piwo ze znajomymi?

Już nie pamiętam jak to smakuje :/

A chora majka w trakcie kaszlenia wygląda jak poniżej. Symptomatyczne: świeżo kupiony przez babcię kucyk Pony to najlepsze remedium na wszelkie przypadłości. Ta kobitka ma coś jednak po mnie :)

chory da Majek kaszle w gorączce

5 Responses to Niedziela, szósta rano…

  1. Mariusz 28 października, 2007 at 17:32 #

    Moje dziewczę, specjalistką od pedagogiki będąc, sugeruje, że może to być psychosomatyczne – znaczy na zasadzie Tata jedzie, trzeba się rozchorować, to zostanie. ;-)

  2. JaiJaiJa 1 listopada, 2007 at 10:07 #

    A zdjęcie pikne! :)

  3. RAFi 5 listopada, 2007 at 08:45 #

    Ale ja Ci CoSTa już mówiłem, że Ty córę masz jak malowaną. Sweet baby. Niech Ci zdrowieje.

    • CoSTa 5 listopada, 2007 at 23:30 #

      Dzięki Rafi. Jest lepiej ale z dzieciakami już taka człowiecza karma – tydzień w przedszkolu = dwa tygodnie w wyrze :/. Ot tak najwidoczniej być musi i trzeba się uzbroić w cierpliwość i te choroby przeczekać.

Dodaj komentarz