Menu serwera

Operacja się udała, pacjent żyje i ma się dobrze

No i dokonało się wczoraj przeniesienie Maka mini pod telewizor. podłączałem mini do telewizora i z efektów byłem bardziej niż zadowolony. Dziś mogę tylko tę opinię potwierdzić a podłączając już całość swojej makowej konfiguracji (na którą prócz komputera składa się jeszcze dysk z danymi i kolejny dysk do backupów), wdepłem oto w zupełnie inny świat. Serio, przesiadka na takie combo jest… Co najmniej inna niż typowe doznania płynące z używania komputera.

Przede wszystkim: 42 cale to znacznie, znacznie więcej niż 24 cale i choć rozdzielczość ta sama, co w pracy, komfort zupełnie inny. Telewizor to jednak nie monitor i to niestety widać – obraz nie jest na tyle ostry i wyraźny, by umożliwić komfortową pracę. Za to klepnięcie tyłkiem na kanapę i pobawienie się pilotem po odpaleniu Front Row daje w efekcie przekonanie, że oto nastała era podcastów HD i generalnie wciągania wideo na wszelkie możliwe sposoby. DivXy dostępne na odległość kilku kliknięć pilotem to jest to, co Doropha chyba polubi. Czyli są plusy całej tej sytuacji związanej z przedwczesnym zejściem monitora. Ale niestety są też i minusy.

Po pierwsze: brak bezprzewodowej klawiatury i mychy boli. Rozkładanie się z całym tym ustrojstwem przed TV wygląda co najmniej dziwnie a z wygodą ma mało wspólnego. A czasem poklikanie mychą czy powstukiwanie kilku rzeczy klawiaturą się przydaje. Tak więc w perspektywie mam zakup bezprzewodowych urządzeń.

Po drugie: próby obejścia powyższego problemu przez łączenie się via VPN nie przyniosły dobrych skutków. Próbowałem wpierw darmowym TightVNC ale rezultaty były co najwyżej bardzo średniej jakości. Niestety wszystko było bardzo, bardzo powolne a odświeżanie zawartości ekranu (nawet po zmniejszeniu rozdzielczości do jakichś absurdalnie małych wymiarów) powodowało ból zębów. Wczoraj jednak Ender podrzucił mi namiar na program zwący się TeamViewer (darmowy do zastosowań niekomercyjnych) i sprawy nabrały kolorów. Program jest wygodny w obsłudze, banalny w konfiguracji a efekty w porównaniu do TightVNC – spektakularne. Dalej co prawda nie jest to rozwiązanie wygodne ale już mające jakiś tam sens. Poza tym nawigowanie makiem z poziomu dellowego netebooka budzi fajne reakcje u żony :).

Tak więc mam teraz mini, które robi mi za media center. Czego tak naprawdę brakuje tej konfiguracji? Otóż problem leży w samym OSX. O ile ma toto konsolę jak każdy Unix, o tyle brakuje tu typowo konsolowych narzędzi znanych z Linuksa. Gdzie screen? Gdzie mc? Jasne, to wszystko jest ale nie na wyciągnięcie ręki – trza się nieco przy tym natrudzić a nie wiem, czy skórka jest aby warta wyprawki. Kto wie, może mnie dopadnie i poinstaluję te różne OpenDarwiny czy jak tam teraz się zwą te środowiska ale póki co na samą myśl mi się odechciewa. Jednak mam już na to za dużo lat i mi się kombinować nie chce. Niech działa.

Cieszy fakt, że najpotrzebniejsza aplikacja – znaczy Transmission :) – dorobiła się jakiś czas temu modułu obsługi via WWW, co w połączeniu ze swobodą dostępu do Maka via Samba z netbooka windowsowego daje możliwość swobodnego zawiadywania torrentami. Nie cieszy za to fakt, że druga najpotrzebniejsza aplikacja – znaczy iTunes – musi choćby nie wiadomo co działać na Maku. Całą swoją bibliotekę iTunes trzymam na zewnętrznym dysku, do którego co prawda mam dostęp spod netbookowego Windows ale importowana via udział Samby biblioteka po prostu nie bangla w windowsowym iTunes. Może jaśniej: mam netbooka z Windows, którym chcę zawiadywać biblioteką iTunes umieszczoną na dysku zewnętrznym podpiętym do Maka. Się okazuje, że się nie da. Dalibóg nie wiem dlaczego ale wkurza to potwornie. Mógłbym wtedy spokojnie sobie synchronizować iPhone za pomocą netbooka, bez potrzeby podłączania telefonu do Maka i kombinowania ze zdalnym łączeniem się lub odpalaniem TV by kilka pioseneczek sobie zsynchronizować. Muszę to zbadać i jakoś się dobrać do biblioteki iTunes wprost z netbooka.

Po trzecie: największym wbrew pozorom problemem były dla mnie… kable. Ano, przy komputerze, dwóch dyskach, routerze i modemie, z których każde urządzenie ma swój własny zasilacz (oczywiście zewnętrzny), do tego dock iPhone, konsola, tuner kablówki i druga konsola (z której podłączeniem dałem sobie na razie spokój bo już miejsca nie stykało) – nie dziwne chyba jest, że to, co mam za telewizorem można śmiało nazwać dżunglą. Po prostu masakra na wielką skalę, ot co. Aby bawić się w podłączanie takiej ilości urządzeń trzeba mieć coś, czego nie mam a zwie się to coś „stolik pod telewizor”. Taaaak, ten jakże niedoceniany mebel staje się z każdą chwilą coraz większą koniecznością bo najzwyczajniej w świecie nie mam gdzie tych wszystkich kabli ukryć. Leżą ciasno pospinane za telewizorem i póki co robią wraz z urządzeniami za malowniczą – acz spiętą czym się da – martwą naturę z kablem i listwą zasilającą razy dwa. Rzeźnia.

No i to mniej więcej tyle w temacie przesiadki. Po wakacjach koniecznie muszę kupić MacBooka bo ostaliśmy się z jednym netbookiem dla całej rodziny a to jest mało. Co prawda Doropha jeszcze mnie nie bije ale kto wie, co przyszłość przyniesie. Ufff, namęczyłem się we wczorajszej duchocie i napociłem ale efekt jest naprawdę tego wart – cała moja biblioteka filmów i muzyki dostępna na wyciągnięcie ręki z pilotem. Dziś jeszcze tylko zamontuję AirPorta Express i jego AirTunes w kuchni i już będzie można sobie muzę z kompa puszczać na kuchniniej miniwieży. Kul :)

Faceci to jednak wieczne dzieci. Co najwyżej z wiekiem zmienia się koszt ich zabawek…

, , ,

26 Responses to Operacja się udała, pacjent żyje i ma się dobrze

  1. Ender 15 lipca, 2009 at 09:35 #

    Odnosnie softu (po za screenem bo jest w systemie):
    http://www.macports.org/

    :)

  2. microust 15 lipca, 2009 at 10:02 #

    Ano, jak już się „wdepnie” to na maksa.
    Swego czasu bawiłem się dystrybucją dźwięku po mieszkaniu. Jedyne co mnie bolało to lagi. Bez względu na zastosowany soft. No ale frajda z konfiguracji i dumnej miny przed połówką (w chwili sławetnego ta dam :D – bezcenna.

  3. Marcin W 15 lipca, 2009 at 10:03 #

    O cholera… co za kosmiczne kombinacje :D
    Fakt, faceci to duże dzieci, ale to przede wszystkim wygodne duże dzieci. :)

    Niedługo skończy się tak, że będziemy zawiadywać pralką i zmywarką z kanapy, jednocześnie robiąc zakupy na 100 calowym telewizorze. Oczywiście wszystko w Full HD ;)

  4. btd 15 lipca, 2009 at 10:17 #

    No to masz, tak jak ja od dawna z xbmc@ubuntu wpięte pod tv ;-p. Z tym że ja mam normalnego kompa który mieści wszystko w obudowie i nie potrzebuję dopinać urządzeń zew.

    Swoją drogą to takie dyski zewnetrzne dla mnie niwelują tak mocno chwaloną przez ciebie zalete – małe rozmiary. Co po małych rozmiarach, jak ciągnie się za nim łańcuszek urządzeń?

  5. byte 15 lipca, 2009 at 10:34 #

    Z Mini jest ten problem, że jak dostanie na twarz jakimś lepszejszym formatem video, to zaczyna włączać silniki…. znaczy… eeee… wiatraki. I wtedy zaczyna denerwować.

    • CoSTa 15 lipca, 2009 at 10:40 #

      Hmmm… Na moim leciało już niejedno filmidło w matrosce 720p kodowane zazwyczaj h.264 i komputera nie słychać zbytnio. Szczerze mówiąc to w ogóle. Takoż dosyć dzielnie mi miniacz mieli filmy z DVD do ipodolubnych formatów i mimo obciążenia procka ponad 100% (no tyle pokazuje ichni Monitor, nic na to nie poradzę :)) dalej komputera nie słychać. Trzeba się pochylić i wtedy faktycznie z tyłu zaczyna być słychać szmer. Może czas na przedmuchanie wiatraków Byte? Po wymianie pamięci i związanym z tym przeczyszczeniu tego i owego komputerek jakby u mnie lepiej radził sobie z temperaturą, jej odprowadzaniem i szumem z tym związanym.

  6. CoSTa 15 lipca, 2009 at 10:35 #

    ender
    Fakt cholera, nawet drania nie odpaliłem a założyłem, że głupie jabłko nie wsadza sensownych narzędzi w swój system. Miło, że się myliłem :)

    Za namiar dzięki, dziś runda druga w takim razie i obaczym, czy warto bawić się w ogóle w te portowane narzędzia.

    microust
    AirTunes spisuje się u mnie świetnie – torrent zapieprza a lagów żadnych nie mam w przesyle muzy z kompa do AirPorta. Działa świetnie a bajer doskonały :). Yeah, dumna mina pozostaje dumna nawet kiedy połówka lekko unosi brew i kwituje wszystko „zajęło ci to cztery godziny… a mogłeś coś przez ten czas zarobić.” :)

    Marcin W
    Ano, robimy się wygodni. Czy to dobrze, czy źle – nie mnie rozstrzygać ale wciąganie podcastów na TV jest o wiele fajniejsze, niż wciąganie ich na monitorze :)

    btd
    No to winszuję podpięcia od dawna komputera do telewizora. Ja podpiąłem wczoraj.

    Jak ktoś lubi mieć stojącego towera czy leżącą całą obudowę – jego sprawa. Ja wolę mieć jedno małe i zgrabne urządzenie na wierzchu i schowane gdzieś głębiej dyski, których na oczy widzieć nie muszę.

    • btd 15 lipca, 2009 at 13:07 #

      Ja po prostu nie widzę sensu posiadania czegoś małego, skoro trzeba do tego jeszcze coś wpinać prawie jak lancuszek zeby miec kompletne urzadzenie.

      • CoSTa 15 lipca, 2009 at 13:54 #

        No i w porządku. Ja nie widzę sensu trzymania na widoku dużej obudowy kiedy mogę widzieć małe i zgrabne cacko a resztę bebechów ukryć przed oczami i schować głęboko.

  7. microust 15 lipca, 2009 at 10:36 #

    @ byte – Intelowe czy PPC? Wydaje mi się że ostatnie modele są bardziej wydajne.

    • byte 15 lipca, 2009 at 11:05 #

      Intel Core 2 Duo. Może dlatego, że ja mam komputer metr od siebie?

  8. byte 15 lipca, 2009 at 11:06 #

    A propos dobierania się do biblioteki iTunes… Jak masz do wydania $25, to może to:

    http://supersync.com/intro.php

  9. microust 15 lipca, 2009 at 11:12 #

    byte, w sumie ja po trzech latach w moim iMadle też zauważam że szumi, ale zawsze jak przyjdzie ktoś kto ma blaszaka to unosi brwi i pyta – ale o co Ci chodzi ;). A mi szumi ;) Dysk WD poszedł na dół pod blat. Wiatraki co jakiś czas odkurzane (jak padnie CD-ROM :D:D , ale na łożyska już nic nie poradzę.

  10. kongi 15 lipca, 2009 at 12:04 #

    Zapodaj sobie Costa jeszcze Plex na tego mini ktory robi z niego swietny mediacenter obsługiwany z pilota lub iphone :)
    (takie frontrow ale pod wieloma wzgledami lepciejsze)

    • CoSTa 15 lipca, 2009 at 14:00 #

      Testowałem i nie jest źle ale też nie jest najlepiej – chodzi o Dorophę, która przywykła do Front Row i jest z prostego interfejsu tego programu zadowolona. Czasem mniej jest mimo wszystko lepiej :) (no, dla niektórych)

  11. eazyone 16 lipca, 2009 at 11:12 #

    Poprosimy screeny z operacji…
    Ciekaw jestem jak to wygląda…

    • CoSTa 16 lipca, 2009 at 11:35 #

      W sensie foteczka po upchaniu tego za telewizorem? No wygląda to niezbyt ciekawie – brak stolika jednak boli a plątanina kabli aż onieśmiela :). No ale póki co jakoś to działa i to działa nawet całkiem fajnie. Zdalna obsługa komputera sprawdza się całkiem nieźle.

  12. Eazyone 16 lipca, 2009 at 11:51 #

    Jak ja nie lubię kabli. Niestety w moim iMaku padła karta dzwiękowa i byłem zmuszony kupić zewnętrzną na USB. Oczywiście mam dzięki temu dodatkowe kabelki :) A tak pieczołowicie się ich pozbywalem :( Na szczescie karta jest zasilana przez USB a nie zewnętrzny zasilacz.

  13. szuman 20 lipca, 2009 at 12:36 #

    mnie coraz bardziej kusi sprawdzenie walorów uzytkowych tandemu komputer + projektor.

    Komputer + telewizor przypomina mi czasy Commodore’ków i Amigi, tudzież konsoli Nintendo i jej podróbek :)

    • CoSTa 20 lipca, 2009 at 16:47 #

      Noooo… Ja tam nie mam nic przeciwko takim wspominkom :)

  14. oli 20 lipca, 2009 at 20:35 #

    fajnie sie twoja stronke czyta jesli cos jest o apple bez fanatyzmu, jak niestety przepraszam na pewnym blog bartka jesli sie nie myle o fotogeni . fajnie jakbys dodal kilka zdjątek jak to zrobiles jak to u ciebie wyglada pozdrawiam :).

  15. eazyone 20 lipca, 2009 at 22:10 #

    No to skandujemy: Costa, Costa, wrzuć zdjęcia :)

  16. ripasso 22 października, 2009 at 21:09 #

    Hej,
    2 dni temu kupilem maca mini i podpialem go do TV LCD, czytam ta strone i nie moge wyjsc ze zdumienia…
    Naprawde apple nie daje w OS servera zdalnego pulpitu klasy „remote desktop”\”termial services” microsoftu ?

    Na razie tez doszedlem do etapu TeamViewer-a, mam 1380×768 (moje tv to hd ready)
    Jest naprawde niezle.
    Ale jak dostac „pulpit” maca w oryginalnej rozdzielczosci LCD mojego thinkpada tj. 1400×1050? to by loby pieknie…

    Br, ripa

    • CoSTa 23 października, 2009 at 08:17 #

      Ależ jest – jak inaczej mógłbym się połączyć przez TightVNC? :) Po prostu ten program funkcjonuje za wolno jak na potrzeby w miarę wygodnej obsługi zdalnej stąd i przesiadka na TeamViewera.

      • ripasso 23 października, 2009 at 10:31 #

        Sprobuj logmein.com chyba mniej upierdliwe niż TeamViewer.
        Na razie po 2 dniach z maciem przeszedł mi etap eufori, zaczyna sie rozdział p.t. „twórcze w.urwianie się”.

        Plex oczarował mnie, do szczęścia potrzebuje tylko małej stylowej pasującej do mini i „saloonu” klawiaturki:
        – bez klawiatury numerycznej
        – z track pointem i touchpadem (jak w thinkpadzie)
        – zeby dzialala z min. 8 metrow…

        Jakby ktoś taką widział to proszę dać znać..
        Br, ripa

        • CoSTa 23 października, 2009 at 10:50 #

          O, dzięki za namiar. Spróbuję z chęcią bo to jednak bajer móc sobie poszperać po komputerze będąc w pracy :)

Dodaj komentarz